28.04.2018 „Skarb starego i nowego człowieka” część 4

 

2 Mojżeszowa, 32 rozdział, od 30 wiersza: „Następnego dnia rzekł Mojżesz do ludu: Popełniliście ciężki grzech, lecz teraz wstąpię ponownie do Pana, może zdołam przebłagać Go za wasz grzech. Wrócił wtedy Mojżesz do Pana i rzekł: Oto lud ten popełnił ciężki grzech, bo uczynili sobie bogów ze złota. Teraz racz odpuścić ich grzech lecz jeżeli nie, to wymaż mnie ze swojej księgi, którą napisałeś”.

Zobaczcie, że Mojżesz, gdy przychodzi przed oblicze Boże, zdaje już sobie sprawę, ze jest jego imię w księdze żywych zapisane. I on teraz stawia tą sprawę i mówi: Jeśli Ty im nie przebaczysz, to wymaż mnie z tej księgi. Co mówi Bóg na to: „I rzekł Pan do Mojżesza: Tego, kto zgrzeszył przeciwko Mnie, wymażę z księgi”. Nie ty Mojżeszu decydujesz. Kto trwa w grzechu, nie ma go w księdze życia. Lecz kto przyznaje się do grzechu i porzuca go, aby w Chrystusie oczyścić się, może być pewny, pewna, że jego imię nie jest w księdze umarłych, ale w księdze żywych. Bóg nie jest kłamcą. Powiedział, że kto przyjdzie do Niego, przyzna się do grzechu i porzuci go oczyszczając się w Krwi Chrystusa, grzech mu zostanie przebaczony i dostaje prawo życia, nic nie płacąc za to. Mimo tak wspaniałej możliwości danej ludziom z łaski Boga, ludzie bardzo mało korzystają z Jego przebaczenia.

„Teraz zaś idź wprowadź ten lud dokąd ci kazałem. Oto anioł Mój pójdzie przed tobą. W dniu nawiedzenia Mojego, nawiedzę ich za ich grzech. I zesłał Pan karę na lud, za to, że uczynili cielca, którego sporządził Aaron”. Księga życia.

Księga Daniela, 12 rozdział, 1 i 2 wiersz; „W owym czasie powstanie Michał, wielki książę, który jest orędownikiem synów twojego ludu. A nastanie czas takiego ucisku, jakiego nigdy nie było odkąd istnieją narody, aż do owego czasu. W owym to czasie, wybawiony będzie twój lud, każdy, kto jest wpisany do księgi żywota. A wielu z tych, którzy śpią w prochu ziemi, obudzą się; jedni do żywota wiecznego, a drudzy na hańbę i wieczne potępienie.”

          Wybawieni będą ci, którzy są w księdze żywych. Jezus mówi: „Zachowałeś Słowo Moje i nie wyparłeś się Mojego imienia, dlatego Ja cię zachowam w godzinie próby”. Ceń sobie życie. Nie daj się zwieść diabłu. Nie myśl sobie, że ono jakoś tam może przejść. Uciekaj od złego do dobrego. Uciekaj do Boga, szukaj Boga, On ci pomoże. Po to posłał Syna Swego, żeby pokazać miłość do mnie i do ciebie, że nie chce, żeby ktokolwiek z nas został w grzechu. Mamy modlić się za ludzi, królów, władze, gdyż Bóg chce, żeby wszyscy byli zbawieni.  Jezus umarł za grzechy całego świata. Wierzący ludzie tym bardziej powinniśmy to rozumieć. Pamiętamy, że grzechem jest marnowanie skarbu. Zobaczcie co było z tym synem marnotrawnym. Co on najbardziej zmarnował? On marnował czas swego życia. Kiedy wrócił do domu przywrócone mu zostało to, co najważniejsze: radość życia w domu ojca, ucztowanie, wesele. Dlatego jest napisane: gdy się jeden grzesznik upamięta, całe niebo się raduje. A jeszcze lepiej, gdy ten grzesznik już więcej nie wraca do swoich grzechów; a jeśli by się coś mu nie powiodło, natychmiast uporządkowuje to, bo nie chce zniknąć z księgi żywych. Czytał w Biblii, że jest napisane: co pomoże sprawiedliwemu, jeśli zgrzeszy? Nie będzie mu się pamiętało całej jego sprawiedliwości, jeśli będzie popełniał grzech! Ale co będzie z grzesznikiem, jeśli przyjdzie, żeby przeprosić za swoje grzechy chcąc się upamiętać i porzuci swoje grzechy? Nie będzie mu się pamiętało całej jego grzeszności – taka jest sprawiedliwość Boga. Bo On dał Swoje życie, aby ludzie żyli według Jego upodobania, a nie w grzechu. Jeśli człowiek to rozumie i porzuca to wszystko, w czym Bóg nie ma upodobania, Bóg mówi: żyj. A jeśli porzuca to, w czym Bóg ma upodobanie, Bóg mówi: umrzyj. Kto wierzy w Jezusa, ten jest zbawiony. Ciesz się z tego życia, które okazało się w miłości, łasce i dobroci do mnie i do ciebie. W którym nie ma potępiania, nie ma zarzutów. On mówi: Idź, przebaczam ci, nie grzesz więcej. Wykorzystuj ten czas, aby czynić dobro.

List do Rzymian 9 rozdział, od 1 wiersza: „Prawdę mówię w Chrystusie, nie kłamię, a poświadcza mi to sumienie moje w Duchu Świętym, że mam wielki smutek i nieustanny ból w sercu swoim.  Albowiem ja sam gotów byłem modlić się o to, by być odłączony od Chrystusa za braci moich, krewnych moich według ciała,  Izraelitów, do których należy synostwo i chwała, i przymierza, i nadanie zakonu, i służba Boża, i obietnice,  do których należą ojcowie i z których pochodzi Chrystus według ciała; Ten jest ponad wszystkim, Bóg błogosławiony na wieki. Amen”.

         Zobaczmy, następny Boży człowiek, który tak umiłował ten naród. Ale to Jezus najbardziej umiłował ludzkość, kładąc Swoje życie za grzeszne życie nasze. To jest doskonała miłość. Co to by dało, gdyby Paweł to zrobił? Co to by dało? Jezus jedynie mógł to zrobić i to dało efekt. Pamiętaj, twoja każda sekunda jest zapłacona Jego Krwią. Napisz sobie gdzie chcesz i pamiętaj, każda sekunda opłacona krwią przelaną na krzyżu Golgoty, aby ona dla ciebie zawsze była drogocenna.

Dzisiaj wielu już leży w prochu ziemi, już nic nie mogą zrobić w swojej sprawie, na ich nagrobkach jest: umarł, umarła. A ty żyjesz jeszcze! Możesz działać, możesz pokutować, możesz porzucać grzech. Możesz oczyszczać się, uświęcać, możesz wszystko to robić dzięki krwi ofiary Baranka Bożego Jezusa Chrystusa. Jak wielu ludzi, chociaż żyje, nie mogą tego robić, bo sami się ograniczyli i pozwolili diabłu powiązać się linami z różnych stron. Trzymani w ten sposób, nie umieją, nawet w prosty sposób, prosić o przebaczenie i łaskę, miłosierdzie. Jakże dobrze jest słuchać, tego, który jest Życiem i być Mu posłusznym.

List do Rzymian 14 rozdział, 8 wiersz: „ bo jeśli żyjemy, dla Pana żyjemy; jeśli umieramy, dla Pana umieramy; przeto czy żyjemy, czy umieramy, Pańscy jesteśmy”.

To jest najlepsze dla mnie i dla ciebie, ciesz się z tego. Raduj się w swoim domu, wszędzie raduj się. Niech Bóg pomoże nam nie przeszkadzać sobie nawzajem w ratowaniu się. Rozumiesz, twoja zgryzota będzie przeszkadzać innym, moja zgryzota będzie przeszkadzać innym, nasze chodzenie i kręcenie się obok siebie, żeby przeszkadzać innym, bo tak jest ze starym człowiekiem, nowi ludzie już nie przeszkadzają sobie nawzajem. Oni się wspierają, są wobec siebie prawdziwi. Korzeń goryczy może pokalać wielu. Łatwiej jest z goryczą chodzić, z nastawieniem, złem, niż czynić dobro, być uprzejmym, miłym, łagodnym, wspaniałym, dobroczynnym, modlącym się, cieszącym się człowiekiem, który czyni dobro. Łatwiej jest demonstrować tamtą, ciemną stronę, niż chodzić w światłości Chrystusa, bo aby tak było trzeba wygrać z diabłem.

Trzeba pokonać tego, który chce, aby cała ludzkość w grzechu żyła. Naszą nadzieją jest Chrystus. Zobaczcie, że ludzie w świecie mają problemy, duże problemy. Coraz większe problemy.  A my znamy Skarb, największy Skarb. Czy chcesz dobro czynić, czerpiąc z tego Skarbu, z Chrystusa? Dobro przerastające nasze możliwości. Czy chciałbyś, czy chciałabyś chodzić po tej ziemi jak Chrystus? Chodzić w Chrystusie po tej ziemi. Każdy dzień chodzić tutaj w Nim. Poznać smak życia, które nie ma końca, już tu na ziemi. I On to daje, to jest otwarte, ale z powodu tego, co się dzisiaj dzieje na ziemi, upadku wiary, rezygnacji z życia, chodzenia i kręcenia się koło swego ja, wielu ludzi odbiera sobie nawzajem siły. Stań na duchowych nogach, bądź zwycięzcą, zwyciężczynią w Panu Jezusie Chrystusie, aby budować, aby posilać.

         Wyrwij się z tego szeregu chodzenia, kręcenia się koło swoich ja. Myśl w przyszłości, niech twój wzrok sięga dalej niż przemijanie. Mamy tu żyć na ziemi. Bóg wie, że mamy jeść, pić, pracować ile potrzeba, ale wszystko to czyńmy dla Pana i dzięki Panu.

         Psalm 69 od 22 wiersza.  „Dodali żółci do pokarmu mego, A w pragnieniu moim napoili mnie octem.  Niechaj stół ich stanie się dla nich pułapką, A ich uczty ofiarne potrzaskiem!  Niech zaćmią się oczy ich, by nie widzieli; Spraw, by biodra ich zawsze się chwiały!  Wylej na nich zapalczywość swoją, Niech dosięgnie ich żar gniewu twego! Niech zagroda ich stanie się pustkowiem, A w namiotach ich niech nie będzie mieszkańców. Bo prześladują tego, któregoś Ty uderzył, I pomnażają ból zranionego przez ciebie.  Przydaj winy do winy ich, Niech nie dostąpią sprawiedliwości Twojej! Niech będą wymazani z księgi życia, A ze sprawiedliwymi niech nie będą zapisani!” 

Z powodu tego, że odrzucili Życie. Dużo mówili o Życiu, ale kiedy ono przyszło, odrzucili je. Niech Bóg pomoże tobie i mnie. Widzicie, Bóg ma na ziemi Skarb i On chce, żebyś ty docenił ten Skarb. Jego Skarb to Życie.

Widzicie Henoch chodził  z Bogiem, cenił sobie Życie. Ludzie wchodzili w różne rzeczy, wchodzili w grzech, Henoch nie chodził za grzechem, szedł do Boga, cenił sobie Życie i co się stało? Co się stało? Bóg już wtedy pokazał, co On weźmie z tej ziemi. To, co ceni sobie Boga. To co Bóg dał człowiekowi, który nie chce marnować tego Skarbu na życie w grzechach, w bezprawiu, chce wykorzystać ten skarb na życie z Bogiem. Dlatego Noe chodził z Bogiem, żeby wykorzystać ten Skarb. Gdyby Noego nie było na ziemi, nigdy nie mógłby chodzić z Bogiem, ale skoro dostał życie, to Noe postanowił chodzić z Bogiem! I Bóg wziął go, pokazując, że sprawiedliwym weźmie do Siebie. Wszystkich, którzy chcą z Nim chodzić, weźmie do Siebie. A którzy nie chcą z Nim chodzić, zostaną.

Dlatego w Chrystusie, a Chrystus zawsze chodził ze Swoim Ojcem. Nigdy nie żył inaczej, jak chce Ojciec.

Noe, człowiek, który podobał się Bogu, człowiek, który należał do Boga, człowiek pobożny, sprawiedliwy, jedyny w tym czasie na ziemi. I Bóg zachowuje mu życie i jego rodzinie też. To działa w dwie strony. Pamiętamy Achana? Popełnienie obrzydliwości, i to też musimy dobrze zrozumieć, dlaczego taka kara przyszła na niego. A tam jest wyraźnie  napisane. Bóg powiedział, ja wam dam zdobyć Jerycho, ale srebro, złoto i te kamienie, należą do Mnie, ma być to oddane dla Pana; poświęcone Panu. A Achan chociaż widział jak Bóg zburzył mury, jak dał im zwycięstwo, przywłaszczył to sobie bezprawnie czyniąc swoją własnością to, co jest własnością Boga. I Izrael już miał problem, – popełniliście grzech  – przecież jeden z nich to zrobił  – jeden, ale skażeni zostali wszyscy – wyście popełnili grzech, dlatego ponieśliście porażkę. Jesteście Bożym ludem, i chociaż to tylko jeden popełnił, Bóg mówi im, że oni go doznają wszyscy. Dopóki nie usuniecie tego jednego spośród siebie, wy już nie wygracie żadnej bitwy. Bóg wskazał kto to jest i nastąpiło usunięcie go z całą rodziną, ze wszystkim co posiadał. Odwrotnie Noe, mąż sprawiedliwy, został zachowany ze wszystkim co posiadał. Z uświęcenie, które było na Noem, skorzystała jego żona, oraz jego synowie i synowe. Co potem z tym zrobili? Cham znowuż poszedł w grzech. Nie zrozumieli Skarbu, który Bóg im dał. Nie byli wdzięczni Bogu za to. Oni zrozumieli, że Bóg darował im życie, ale nie zrozumieli, jak cenne jest życie. Pamiętaj, twoje życie to skarb. Ceń go sobie każdego dnia. Nie daj się ograbić z tego skarbu. Nie myśl sobie, że ono tak biegnie i biegnie, i biegnie. Pamiętaj, ono ma wartość w każdej sekundzie, w każdej minucie. Nie marnuj swego czasu nawiedzenia. Tak jest napisane w Biblii. Wykorzystujcie swój czas nawiedzenia. Wykupujcie czas, abyście mogli być z Bogiem. Ceńcie to sobie ponad wszystko, a z tego będzie wspaniały owoc, z którego możemy wspólnie razem spożywać, kosztując się w życiu wiecznym z Boga. Amen.

 

Reklamy

28.04.2018 „Skarb starego i nowego człowieka” część 3

Wróg ludzkości, któremu dano prawo, nie przepuścić ludzi powyżej 120 lat – przegrał z Chrystusem. I dlatego jestem chrześcijaninem. Nie dlatego, że taki jest w Polsce zwyczaj być chrześcijaninem, ale dlatego, że chrześcijanie idą do wieczności. Prawdziwy Kościół ma wieczność w Swoim Oblubieńcu Jezusie Chrystusie.

Słowo Boże mówi: czy jemy czy pijemy, dla Pana to czynimy. Paweł pokazuje, wykorzystuj każdą chwilę, żeby żyć dla Jezusa. Dla Niego, aby czynić to, co się podoba Jemu.

W liście do Hebrajczyków 9 rozdział od 27 wiersza czytamy: „a jak postanowione jest ludziom raz umrzeć, a potem sąd; tak  i Chrystus raz ofiarowany, aby zgładzić grzechy wielu,  drugi raz ukarze się nie z powodu grzechu, lecz ku zbawieniu tych, którzy Go oczekują”. To  jest właśnie sens chrześcijaństwa.

Wiem, że to jest postanowione ludziom, śmierć i sąd. Dlatego wyrwałem się dzięki Bogu z tego szeregu ludzi, którzy zmierzają do swojej śmierci i sądu. Po to, aby dzisiaj wejść w sąd w Chrystusie, aby doświadczyć oczyszczania mojego życia już dzisiaj; aby doświadczyć, że interesuje  mnie wieczne życie z Bogiem, ale tak mnie interesuje, żeby dzisiaj Jezus, to Wieczne Życie, przygotował do życia. Nie chcę iść tam w swoim bałaganie, w swoich pomysłach tzw. chrześcijańskich, jakichkolwiek, chcę tam znaleźć się w Chrystusie, tym wspaniałym życiu z Boga.

Tak, jak kiedyś tchnął Bóg Swoje życie w Adama i Adam ożył; tak Bóg teraz w Chrystusie tchnął Swoje życie w każdego, kto będzie wierzyć w Jego Syna. Kto Go przyjmie ma prawo życia. Ma prawo myśleć o wieczności i przygotowywać się do niej. Kto Go przyjmie, ma prawo być dzieckiem Boga, a dzieci Boga to są żywe dzieci. Dzieci tego świata są martwe, idą na śmierć. Dzieci Boga mają życie wieczne, idą do wieczności, prowadzony przez Ducha Bożego. Prawdziwe wykorzystanie życia, to Chrystus w nas, nadzieja chwały, inaczej nie ma wykorzystanego życia. Tylko Chrystus potrafi żyć na tej ziemi tak, jak chce Ojciec. Pięknie napisał to Paweł pełen szczęścia, że już nie żyje on, który nawet jak czynił najlepsze rzeczy to i tak marnował swoje życie, ale teraz żyje w nim Chrystus. Dlatego tym, kim jest, jest z łaski Boga. To Chrystus zbawia go. To Chrystus używa go tak, jak się podoba Ojcu. To Chrystus powoduje, że zwycięża diabła z jego pokuszeniami, z jego pragnieniem, by dalej Paweł marnował swoje życie, myśląc, że żyjąc w ten sposób będzie podobał się Bogu.

Pamiętaj, życie twoje to skarb. Wykorzystaj prawidłowo ten skarb. Złóż go w tym banku, w którym zaowocuje on wiecznością. Nie składaj swego życia w banku światowości, światowej pomyślności, złóż w banku Bożym, w Chrystusie Jezusie. Tam ono zaprocentuje tym, że będzie mogło wejść do wieczności. Inwestuj dobrze, nie myl się. Tylko w Chrystusie  twoja inwestycja będzie zachowana i wprowadzona do wieczności. Poza Chrystusem nie ma życia. Wszędzie, gdzie cokolwiek złożysz poza Chrystusem to idzie na śmierć. Religia nie da ci życia. Każda religia oszukuje człowieka. Życie jest tylko w Chrystusie.

2 Koryntian 4 rozdział od 7 wiersza: „Mamy zaś ten skarb (życie, to jest ten skarb) w naczyniach glinianych, aby się okazało, że moc, która wszystko przewyższa jest z Boga, a nie z nas. Zewsząd uciskani, nie jesteśmy jednak pognębieni, zakłopotani, ale nie zrozpaczeni. Prześladowani, ale nie opuszczeni; powaleni, ale nie pokonani. Zawsze śmierć Jezusa na ciele swoim, aby i życie Jezusa w ciele naszym się ujawniło. Zawsze bowiem my, którzy żyjemy, dla Jezusa, na śmierć wydawani jesteśmy, aby i życie Jezusa w śmiertelnym ciele naszym się ujawniło.”

Kruche naczynia, śmiertelne, tak? Nawet ci najwspanialsi, jak Paweł umierali. Ale oni umierali już inaczej.

Wiem, że nadchodzi mój kres, ale biegu dokonałem, wiarę zachowałem, dobry bój bojowałem, oczekuje mnie wieniec sprawiedliwości, który mi da Pan i tym, którzy umiłowali dzień Jego powrotu”.

Dobrze zainwestowałem. Odbiorę to z nieogarniętym zyskiem. Z zyskiem, którego nie idzie przeliczyć. Wieczności z Bogiem nie idzie przeliczyć za nic. Ludzie, w żadnych naszych skarbach, w żadnych naszych majętnościach, nie idzie przeliczyć tego, by porównać to z byciem z Bogiem, który jest Miłością na zawsze. Nie idzie tego w żaden sposób przeliczyć, tej inwestycji i odebrać życie, które może żyć na wieczność; żeby je marnować tu na ziemi, dla czegoś przemijającego szukając własnej chwały. Nie warto być upartym, upartą, stawiającym na swoim; pokazującym: ja mogę żyć jak chce i Bóg mnie i tak zbawi… Nie. Bóg zbawia posłusznych. Posłusznym synom i córkom daje Swojego Ducha, a Duch to życie. Nie  ma życia bez Ducha Bożego. Nie ma życia poza Jezusem. A więc najlepiej śmierć, zakończyć moje ziemskie wędrowanie. A życie  niech idzie dalej. To ciało i krew i tak nie wejdą do wieczności. Przygotowane jest inne ciało, wieczne, czy wierzysz w to? Czy wierzysz, że twoje życie ma sens? Nie marnuj go.

Diabeł przychodzi do ciebie z ambicjami, z honorami, z obrażeniami, z urażeniami, z czymkolwiek, żeby zafrapować cię, żeby zabrać ci cenność spędzonego czasu na ziemi. Żebyś nie był obdarzony, czy nie była obdarzona chwałą uwielbiania Boga, tylko byś chodził w zgryzocie swojej. To nie jest życie! Bóg nie po to stworzył człowieka, by chodził ze zwieszonym nosem, czy ze zwieszonym myśleniem. Mamy mieć wzniosłe myśli, wzniosłe pragnienia! Mamy cieszyć się tym, kim jest dla mnie i dla ciebie Jezus Chrystus, po co On do mnie i do ciebie przyszedł. Rzuć w proch to swoje nędzne mniemanie, że to grzeszne życie to jest życie! Bądź wolnym człowiekiem, to jest życie! Kogo Jezus uwolni ten jest wolnym człowiekiem, już nie musisz żyć w grzechu! A grzech to nawet myślenie o sobie! To jest grzech! Bo jest Ktoś, kto pomyślał doskonale o mnie i o tobie, wiedząc, że musimy  umrzeć w Chrystusie, abyśmy nowe życie w Chrystusie prowadzili.

Śmierć grzesznika dana jest nam w krzyżu Chrystusowym, dlatego krzyż, dlatego miejsce śmierci, żeby stary człowiek mógł umrzeć, żeby powstał z martwych nowy człowiek z nadzieją wieczności w Chrystusie Jezusie, z wiecznymi planami, zamysłami i działaniami. I niech Bóg nas uchroni i ratuje z naszej ludzkiej walizkowości. Im bardziej te walizki dźwigasz, tym cięższy jesteś, bardziej przyziemny, bo nie umiesz nawet podnieść rąk do góry, bo twoje ręce trzymają te twoje walizy, pełne twoich śmieci, mniemając, że to są skarby twoje.

Co ci przeszkadza podnieść ręce do Boga? Twoje brudne życie, dlatego czyste ręce wznośmy do Boga, bo to są ręce Chrystusa, i one są cenne. Pamiętaj to jest bitwa wygrana już, wygrana w Chrystusie. Jezus wygrał z diabłem, Bóg rozbroił diabła. Wystawił na pokaz i pokazał Swój triumf w Chrystusie nad diabłem, dla mnie i dla ciebie to pokazał, abyśmy i my w Chrystusie mieli swój triumf nad diabłem. Dopóki trwasz w Chrystusie jesteś zwycięzcą i twoje życie jest piękne! Ale jeśli schodzisz z tej pozycji, to już łatwo jest znaleźć te złe doradztwa, że samemu z siebie też idzie dobrze żyć. A możesz za chwilę umrzeć i co? A za chwilę możesz stracić trzeźwość. I już nie móc nic zrobić w swoim życiu. Jakieś aparatury ci podłączą, będą ci podtrzymywać życie, a ty już nie możesz nic zrobić. Ale jakże ważne jest to, jak do tego doszło? Czy dotarłeś, czy dotarłaś żyjąc w Chrystusie?

Myśl o tym. Ludzie mają jakieś bankowe spotkania, mówią o procentach, mówią o inwestycjach, mówią ile zyskasz, mówią ile będziesz mógł za to kupić. Ludzie słuchają zafrapowani, liczą już procenty i myślą sobie: O! To będzie dobra rzecz, to się powiedzie. I raptem się nie powodzi. Ale nie ma znaczenia, może się nie powieść. Ale co to ma za znaczenie, co do życia, które idzie na wieczność. A często ludzie czytają Słowo Boże, największa księgę procentów i nie widzą tego, gdzie złożyć swoją najcenniejszą wartość, swoje życie? Żeby ono nie zginęło, nie zgubiło się.

Człowiek myśli, że jak będę trochę lepszy, to już będzie dobrze. Nie, stare musi umrzeć i dobrze, że krzyż pojawił się i stało się możliwe, żeby stare umarło wcześniej, abyśmy już na ziemi nowe życie mogli prowadzić. Pamiętaj, twoje życie jest bogactwem, chociaż możesz nie widzieć tego, jest bogactwem na tej ziemi, za które ludzie są w stanie zapłacić, wszystko co posiadają, jeśli tylko mogą uratować swoje życie. Są w stanie lekarzom oddać cały swój majątek, jeżeli oni będą umieli im pomóc żyć trochę dłużej i jeszcze trochę dłużej. Bo każdy wie, że i tak śmierć nadejdzie. Ale za te trochę jeszcze dłużej są w stanie oddać wszystko. A tu masz wieczne życie.  Nie trochę więcej, nie  5 lat więcej, nie 15 lat więcej, ale całą wieczność więcej! Przelicz sobie wartości. To życie, co jak para się pojawia i znika, oddane w dobre ręce, zyskuje wieczność. Zatrzymane dla siebie – gehenna. Dwie drogi, dwie możliwości dla każdego człowieka. Każdy człowiek może być zbawiony, jeżeli zobaczy, że życie ma wartość.

Dlaczego bałbyś się, gdyby niedźwiedź naprzeciw ciebie szedł? Dlaczego by ci się włosy zjeżyły, przerażony byś był w tym momencie, że takie zwierzę na ciebie idzie? Jeśli nie dlatego, że myślisz o swoim życiu, że może ono się właśnie dramatycznie skończy. Gdy ogień ogarnia twój dom, dlaczego uciekasz? Myślisz o swoim życiu, że mogłoby spłonąć i skończyć się. Ludzie chcą ratować swoje życie, a więc ratujmy swoje życie w prawidłowy sposób, w Jezusie Chrystusie. Ratujmy je! Niech je napełnia miłość, pokój, radość – to jest prawdziwe życie. Ratujmy je! Ten skarb. Nie pozwólmy, żeby tym skarbem dysponował diabeł. Żeby on oddzielał nas od wieczności. Niech dysponuje nim Ten, który nas umiłował do końca, Jezus Chrystus, który chce nas widzieć w wieczności, bo taka jest wola Ojca. Sam Jezus to powiedział, że wolą Ojca jest to, aby ci, których On Mu dał, byli doprowadzeni do wieczności z Bogiem. Chwała Bogu za to, że mamy Przyjaciela, który potrafi to uczynić.

W 1 liście Jana 5,10 czytamy: ”Kto wierzy w Syna Bożego ma świadectwo w sobie. Kto nie wierzy w Boga uczynił Go kłamcą, gdyż nie uwierzył w świadectwo, które Bóg złożył o Synu Swoim. A takie jest to świadectwo, że żywot wieczny dał nam Bóg, a żywot ten jest w Synu Jego. Kto ma Syna, ma żywot; kto nie ma Syna Bożego, nie ma żywota.”

         Możesz śmiało mówić: och jak mi się chce żyć! Jak mi się chce żyć! Żyć! Naprawdę żyć! A życie to Chrystus. Chce mi się żyć, po Bożemu, tak jak się Bogu podoba! A życie jest w tej Wodzie z Nieba, w Duchu Świętym. On jest Wodą Żywota. Chce mi się żyć! Pragniesz, to żyj – mówi Pan Jezus. Chce mi się żyć, ale tak, jak Tobie się to podoba Ojcze. Chcę by to życie nie było zmarnowane, żebym się nie kręcił koło tego swojego ja. Chcę żyć. I kiedy dwóch, trzech, czterech chce żyć i spotykają się, żeby oddać chwałę Życiu, wtedy Życie jest między nimi! Mogą czynić to sobie nawzajem, co Jezus uczyniłby im. Ktoś walczy o nas i to silnie walczy, żeby nas przed tym powstrzymywać. Ktoś próbuje nam podsuwać różne pomysły, dlatego Życie powiedziało do mnie i do ciebie, że jeśli miłujemy kogokolwiek bardziej od Niego, a nawet samego siebie, czy samą siebie, nie będziemy rozumieć co do nas On mówi, jako Życie. Gdy Jego, jako Życie, miłujemy ponad wszystko, wtedy zrozumiemy Jezusa co On do nas mówi.

Jakie znaczenie ma kręcenie się koło chwały przemijającego życia, troszczenie się o to, by ludzie mnie widzieli, poważali, by o mnie dobrze mówili? Co ma to za sens, jeśli to nie będzie Bóg? Jeśli to ludzie będą mówić, którzy sami żyją w grzechach. Będą mówić: „O jesteś dobrym człowiekiem”, ile razy słyszałeś to? Dobrym człowiekiem jesteś. I co z tego? Sam wiesz jak dobrym jesteś, jak ci brakuje tego Chrystusa, jak ci brakuje tego wspaniałego życia chwały. Wołasz: Panie zbaw mnie, ratuj mnie. Ludzie cenić sobie mogą to, że nie jestem jak wielu, ale ja cenię sobie to, że cały czas, wiem, że nie jestem jeszcze taki jak Jezus Chrystus. Rozumiem, że mi brakuje i potrzebuję Jezusa Chrystusa. Chcę wzrastać, chcę procentować w tym wspaniałym banku życia. Chce procentować, wzrastać, rozwijać się w Chrystusie Jezusie.

Wiemy, że Główny Przedsiębiorca, jeżeli tak bym nazwał, Bóg, Decydent o wszystkich rzeczach, On sam powiedział o tym, że będzie współdziałać z tobą we wszystkim, abyś był jak Jego Syn.  Aby obfitość Jego życia była widoczna w tobie. Po to cię powołał, wywołał i dlatego cię uczynił świętym, żebyś mógł żyć. Chwała Bogu! Żyj więc! Nie marnuj życia! Wykorzystuj je, bądź człowiekiem, który cieszy się życiem.  Ciesz się życiem!

Paweł mówił: Chociaż zasmuceni, zawsze weseli. Mam życie, które nigdy się nie skończy. To ziemskie przejdę dzięki Niemu i wejdę do wieczności, gdyż brama została otwarta dla mnie przez Ciało Jezusa. Ojciec wieczności otworzył Swój Dom, dla wszystkich żyjących w Chrystusie Jezusie, Synu Jego. To jest dla mnie przewspaniałe, gdy Bóg dociera do nas z tymi myślami. To jest naprawdę przepiękne, jak Sam Bóg ujawnia Swoje własne pragnienia, Swoje własne działania. Bo Jego głównym planem i zamysłem jest to, żeby Swój Skarb przenieść do Swojego Domu. Ale, żeby przenieść Swój Skarb do Swojego Domu, to my musimy przejść przez doświadczenia. Przez to, czy my rozumiemy co jest Skarbem i czy będziemy pilnować Skarbu, które Bóg chce wprowadzić do Swojego Domu? Czy będziemy  pilnować skarbu, które Bóg powiedział: nie chcę, żeby było w Moim domu to! Czy chcemy pilnować nieczystości, czy czystości Bożej. Bóg mówi: Do Mojego Domu nic nieczystego nie wejdzie. Tylko czyste. A więc czystość Boża jest Skarbem.     Wróg będzie przychodził do ciebie z myślami, z różnymi działaniami, żeby ciebie przekształcić, żebyś się bardziej frapował, czy frapowała innymi rzeczami. A to to, a to tamto, a to coś tam, tego, aby koło tego się kręcić. A co mi tam! Jeśli mam życie, to wszystko mam co potrzebne. Kto ma Chrystusa, ma wszystko!

Gdy mi się coś nie uda i zabrudzę się grzechem, to mam możliwość oczyścić się w Krwi Jezusa Chrystusa. Korzystam z oczyszczenia się i jako czysty w Chrystusie idę dalej. Nie daję się zwieść, bo wiem po co tu żyję, już wiem. Żeby przejść do wieczności. A wiem, że przejść mogę tylko w Chrystusie. Żadne cielesne chrześcijaństwo nie wprowadzi tam nikogo. Chrystus to Życie. „Kto ma Syna ma Żywot, kto nie ma Syna Bożego, nie ma Żywota”. Niech będzie uwielbiony Ten, który posłał nam Życie, niech będzie chwała Jemu zawsze i bez ustanku, gdyż to jest Skarb. Nasze życie zostało zmarnowane, zostało ograniczone przez grzech, ale Bóg posłał nam Życie, które jest nieograniczone, jest wieczne. I to życie jest w Chrystusie Jezusie. Tym się ciesz i raduj, nie pozwól diabłu, żeby marnował twoje dni na chodzenie i kręcenie się przy potępieniach, czy och i achach nad sobą samym. Nie pozwól diabłu na marnowanie tego, co jest piękne, czemu blask chwały Boga Wszechmogącego przyświeca. Raduj się w swoim Panu zawsze! Raduj się w Życiu! I myśl żyjąc, wybierając zawsze to, co dobre i pożyteczne, a odrzucając to, co się nie nadaje do życia pobożnego.

Z chwilą, kiedy Adam i Ewa zgrzeszyli powstała księga umarłych, księga grzeszników. Uczynki grzeszników są w niej zapisywane przez cały czas. To jest księga, a nawet księgi, które będą otwarte w czasie Sądu Ostatecznego, kiedy Bóg będzie sądził całą ludzkość z przestrzeni wszystkich pokoleń. Lepiej, żeby twojego imienia tam nie  było. Lepiej, żeby cię nie było w księdze grzeszników. Lepiej, żebyś był, czy była w księdze żywych. To jest Księga Baranka. Pamiętaj, gdy grzeszysz i pozostajesz w grzechach, księga, w której wpisywane są twoje czyny, to jest księga umarłych. Ale gdy przyjmujesz śmierć w Chrystusie, oczyszczenie w Jego Krwi, twoje imię zachowywane jest w księdze życia.

To dla mnie i dla ciebie bardzo ważne słowa. Bardzo ważne doświadczenie. Ludzie, którzy to rozumieją, są w stanie pokonać wszystkie przeciwności, aby być tam, gdzie jest Życie. To jest piękne, że chromy będzie tam skakać jak jeleń, ślepy będzie patrzeć i widzieć Boga Wszechmogącego. Głuchy będzie słyszeć wspaniałe słowa, których nie godzi się na ziemi powtarzać. Ten, który umarł w Chrystusie, żyć będzie w Chrystusie. Ciesz się duszo z Boga, ciesz się z tak wspaniałego Boga i dziękuj Mu nieustannie, że nie zostawił cię w twoich doświadczeniach śmierci, ale dał ci siłę życia przewyższającego siłę śmierci.

28.04.2018 „Skarb starego i nowego człowieka” część 2

 

To nie jest mądrość. Prawdziwe zrozumienie, to jest to, żeby przestać grzeszyć. Nigdy dzieci nie bawiłyby się w wojnę, gdyby nie grzech. Zawsze byłby pokój. Bo życie chce pokoju. Dorośli nie walczyliby z sobą, bo życie, które dał Bóg to pokój. To grzech wywołuje właśnie to, co widzimy i co jest naszym doświadczeniem, i często niestety niekończącym się doświadczeniem. Bóg nas stworzył i pamiętajmy o tym, że czy chcemy czy nie, to i tak jesteśmy Jego własnością, która będzie musiała zdać Mu relację ze swojego życia, dobrego czy złego.

Jak dobrze, kiedy człowiek pojmuje to, że Bóg jest Miłością i chce naszego dobra. A wróg, który zaopiekował się wieloma ludźmi, dlatego, że weszliśmy w grzech, doprowadza ludzi do wielu złych rzeczy, do nieszczęścia, do gubienia prawdziwej wartości życia. Bóg stworzył nas abyśmy byli sobie bliscy, grzech to złamał. Żyjąc w grzechu, ludzie chcieli zbudować wieżę Babel i dostać się do nieba, bez porzucenia grzechu. Wielu dzisiaj też tak chce się dostać do nieba, bez porzucenia grzechu. Nie po to Bóg dał nam życie, żebyśmy grzeszyli i dostali się do nieba. On powiedział; zapłatą za grzech jest śmierć, nic nieczystego tam nie wejdzie. A więc póki żyjesz, póki masz tchnienie jest nadzieja. Ale twoja nadzieja się marnuje, jeśli ty nie rozumiesz po co oddychasz, po co myślisz. Bóg nie stworzył człowieka, żeby człowiek cały czas pracował i zarabiał pieniądze, wydawał je i dalej pracował, żyjąc bez społeczności z Bogiem. Bóg stworzył człowieka, żeby człowiek żył dla Bożej chwały, był szczęśliwy, zadowolony, zadowolona, prawdomówny, prawdomówna, wdzięczni. Razem spotykający się by chwalić Boga, aby byli jedno z Nim w każdym swoim działaniu.

Z powodu tego, że człowiek został zepsuty przez grzech, Bóg ograniczył czas jego życia. Tym bardziej więc powinniśmy dobrze wykorzystywać czas, wiedząc, że niedługo żyjemy. Kiedy  człowiek patrzy z perspektywy czasu do tyłu, to życie wygląda w rzeczywistości jak chwileczka. Do przodu jak człowiek patrzy, to wydaje się: o kiedy to będzie, kiedy będę ja miał 70 lat? A kiedy już ma 70 lat i patrzy do tyłu to wydaje mu się jak by to była chwileczka, jak para co pojawia się i znika. I zdaje sobie sprawę, że dokładnie, albo wykorzystał tą chwileczkę, albo nie. Albo marnuje dalej to, albo jest już mądry i mądra, i pilnuje się Boga, żeby nie zmarnować tego skarbu, żeby donieść w sobie skarb do celu w Boży sposób. Żeby nie sprzedać tego co cenne, kończąc w tym co niszczy człowieczeństwo. Adam przeżył 930 lat i umarł. Nigdy to  by się nie pojawiło, gdyby nie grzech. Rozumiesz to? Nigdy nie pojawiłoby się umarł. Nigdy nie byłoby grobów, na których napisano: urodził się w tym roku, umarł w tym roku. Nigdy nie byłoby tego. Gdyby nie grzech. I wiemy dobrze, że gdyby Bóg nie ograniczył życia, to na tej ziemi byłoby jeszcze gorzej, niż jest. Ci, którzy niszczyli tą ziemię w tragiczny sposób, którzy budowali obozy koncentracyjne, którzy niszczyli  ludzkość i niszczą, żyli by dłużej i więcej by mieli czasu, żeby osiągać swoje nikczemne cele; jakże często oni chcą żyć dłużej, wymieniając sobie serce, żeby tylko żyć dłużej, a i tak nie docierają do 120 lat i słyszysz: umarł. Co by nie robili. Umarł. Przestaje dręczyć sobą ludzkość. Powstaje inny, który idzie za myślą kogoś tamtego. Całe szczęście, że był ktoś na tej ziemi, który myśli inaczej i możemy poznać Jego czyste myśli, poznając Go dzięki Słowu i Duchowi Świętemu wprowadzającemu nas w Prawdę.

Jak cenisz sobie każdą chwilę swojego życia? Czy myślisz sobie, że możesz sobie żyć jak chcesz. Możesz sobie pozwolić na to, żeby patrzeć  na to co nie powinieneś patrzeć, czy słuchać tego co nie powinieneś słuchać, że zajmować się tym, co nie powinieneś się zajmować,  kłócić się o rzeczy, które nic nie znaczą? Jaki skarb doznajesz, że masz? Największa tragedia jaka jest to samobójstwo. Gdy ludzie odbierają sobie życie, zamiast je wykorzystać dla Boga. Gdy uznają, że ten skarb się dla nich już nie liczy, bo jest dla nich za trudne żyć dalej. Jak do strasznego stanu został doprowadzony człowiek przez grzech, gdy już nie umie żyć na tej ziemi.

         Gdy Kain zabija Abla, wtedy ginie pierwszy człowiek na ziemi, i widzimy jak jeden drugiemu odbiera to, co ma najcenniejsze. Adam żył bardzo długo i umarł.

Dlatego, że tyle miliardów ludzi żyje na ziemi, człowiekowi się wydaje, że to życie nie ma, aż tak wielkiego znaczenia; ale życie jednego człowieka jest warte więcej niż wszystkie skarby tego świata. Jezus gotów był zapłacić za życie człowieka najwyższą cenę Swego doskonale czystego życia, aby człowiek mógł się uratować. Zbawienie nie jest dla tych, którzy się nigdy  nie narodzili i nie narodzą. Zbawienie jest dla tych, którzy urodzili się na tej ziemi, czy urodzą i oni już z urodzenia są skazani na śmierć. Mają wyznaczony czas swojego życia. Im szybciej człowiek zrozumie, żeby je wykorzystać, oddając je Chrystusowi, tym więcej człowiek skorzysta z Jego pięknego życia w sobie. Zbawienie więc jest dla tych, co się urodzili w ciele grzechu, aby w grzechu nie pozostali, ale umarłszy w ukrzyżowanym Chrystusie dla grzechu, w Nim zmartwychwstałym nowe życie na ziemi prowadzili.

Codziennie człowiekowi grożą wielkie niebezpieczeństwa. Nasze życie jest nieustannie w zagrożeniu. Jak ważne je cenić sobie je tak, żeby pilnować je.

1 Koryntian 15 rozdział, od 19 wiersza: „Jeśli tylko w tym życiu pokładamy nadzieję w Chrystusie, jesteśmy ze wszystkich ludzi najbardziej pożałowania godni”.

Jeżeli tylko w tym życiu pokładamy nadzieję: Panie, żebym miał zdrowie jakoś, żeby jakoś mi w pracy się powodziło, żeby jakoś przejść przez to, czy przez to – to Biblia mówi, o takich ludziach, że są najbardziej pożałowania godni, bo Jezusa łączą tylko z tym przemijającym życiem. Bo Jezus nie po to przyszedł na ziemię, żeby nam urozmaicić nasze ziemskie życie. On przyszedł uczynić to, co tylko On mógł uczynić dla mnie i dla ciebie.

Bardzo ważnym dla nas jest to, aby przesunąć życie poza te 120 lat. Żeby chociaż byś umarł, to i tak żyć będziesz, bo twoje życie to Chrystus. Pilnuj życia, pilnuj tego ziemskiego, ale jeszcze bardziej pilnuj  Chrystusowego życia. Bo to życie daje ci szanse czynić Boże dobro. A dobre uczynki idą za nami w wieczność. Nie zmarnuj tego ziemskiego życia! Nie myśl sobie, a to nie ważne, tyle pożyję ile pożyję. Módl się o to ziemskie życie, ale w innym celu niż wcześniej myślałeś, czy myślałaś. Módl się o to ziemskie życie, żeby ono należało do Boga, tak jak On chce.

Zatem i ci, którzy zasnęli w Chrystusie poginęli, jeśli tylko w tym życiu pokładamy nadzieję w Chrystusie, jesteśmy ze wszystkich ludzi najbardziej pożałowania godni. A jednak Chrystus został wzbudzony z martwych i jest pierwiastkiem tych, którzy zasnęli. Skoro  bowiem przyszła przez człowieka śmierć, przez człowieka też przyszło zmartwychwstanie. Skoro więc w Adamie wszyscy umieramy. Albowiem jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy (WSZYSCY) zostaną ożywieni!”

Jakie znaczenie ma dla mnie Adam? Ze swoim grzechem, ze swoim odstępstwem,  nieposłuszeństwem Bogu? Co znaczy dla mnie wolność, abym żył sobie, jak sam chcę, po swojemu. Jeśli przyszedł Chrystus jako Życie i pokazał życie, które żyje według woli Ojca. Co mnie interesuje Adam, który mi przekazał dziedzictwo śmierci, skoro jest Chrystus, który  mi przekazuje życie?! Człowieku pomyśl, zastanów się nad sobą. Nie ma znaczenia jak długo jesteś wierzącym, owoc pokazuje, czy cenisz sobie to ziemskie życie, tak, żeby je spożytkować w kierunku wiecznego życia z Bogiem. Czy cenisz sobie każdą sekundę życia od swego uwierzenia, tak, aby nie było ono zmarnowane, ale owocujące?

Jeżeli potrzebuję tylko Jezusa po to, żeby mi miło było w domu i nigdy jedzenia nie zabrakło, to jestem gorszy od tego świata, który nie zna Jezusa. To znowuż, chciałbym jak diabeł, spożytkować to co święte, czyste, nieskalane do swoich niecnych celów; żeby  mi tylko było miło na ziemi żyć, a potem śmierć i co tam? Nie myślę o wspaniałym życiu z Bogiem, ale tylko żeby  na ziemi  jakoś się przeżyło? Używam Jezusa do  nędznych swoich, niecnych grzesznych celów; żeby mi na ziemi  było dobrze; żeby choroba mnie  nie dotykała. To jest wspaniałe, że przyszło Życie, które może rozpalić moje nędzne życie i rozpalić je tak, żeby ono płonęło dla Boga. Żebym płomiennym duchem, płomiennym życiem służył Bogu. Rozpalonym życiem z wizją wieczności i z przyjęciem wieczności. Żeby już nie chodzić z tym skąpstwem starego człowieczeństwa, nie kręcić się koło swego ja, koło własnej prywaty. Ale doświadczyć, że im szybciej to porzucę, tą nędzę starego człowieka, zepsutego człowieka, tym lepiej dla mnie bo więcej skorzystam, należąc do Chrystusa niż chodząc koło swojego ja, koło zaspokojenia swoich nędznych potrzeb.

Pan Jezus powiedział: Ja wiem co ci wystarczy. Jeśli masz Mnie, masz wszystko. Im szybciej porzucimy mrzonki o zasobnym i zadowolonym ziemskim życiu, tym lepiej dla nas. Im szybciej porzucimy to, żeby się kręcić koło ziemskiego życia, tym lepiej dla nas. Im szybciej oddamy nasze ziemskie życie we wspaniałe ręce Chrystusa, tym lepiej dla nas. On wie jak je spożytkować. On wie,  że masz być ojcem, że masz być matką, że masz już dzieci. On wie jak najlepiej wykonać zadanie ojca, matki czy dziecka. Adam przekazał nam egoizm z Ewą, chodzenie koło swego, Jezus przekazał nam poddanie się woli Ojca w całości.

„A każdy w swoim porządku, jako pierwszy Chrystus, potem ci, którzy są Chrystusowi w czasie Jego przyjścia. Potem nastanie koniec, gdy odda władzę królewską Bogu Ojcu. Gdy zniszczy wszelką zwierzchność, oraz wszelką władzę i moc. Bo On musi królować, dopóki ni położy wszystkich nieprzyjaciół pod stopy Swoje. A jako ostatni wróg zniszczona będzie śmierć.

Dlaczego nie wołasz CHWAŁA BOGU?!! Zniszczona będzie śmierć! Nasz wróg został pokonany przez Chrystusa! Dlaczego armia Chrystusa nie woła Chwała Bogu??!! Pokonana śmierć przez tego pierwszego Syna Człowieczego, Jezusa Chrystusa. On umarł i zmartwychwstał to jest nasza nadzieja! Twoja i moja! Dlatego jeszcze żyjemy na tej ziemi i chcemy żyć na tej ziemi dla Pana. Nie interesuje nas własne zadowolenie! Interesuje nas Pan i  co uczyni On we mnie i w tobie. Ponieważ też chcemy zmartwychwstać. Choćbyśmy umarli, chcemy żyć. Śmierć została pokonana przez pierwszego Człowieka Jezusa Chrystusa. On, jako pierwszy Człowiek, który wygrał ze śmiercią, jest jedynym pośrednikiem między nami a Bogiem, i poszedł w Swej chwale do nieba a ono Go przyjęło i w Nim nas.

Twoje życie, które mogłoby trwać najdłużej do 120 lat, już nie musi być twym końcem. W Chrystusie możesz pójść dalej. W całą wieczność z Bogiem. Wystarczy, że teraz złożysz Panu Jezusowi Chrystusowi to swoje życie, żeby On je zużył tak, jak się podoba Ojcu. Bo ani ty, ani ja nie umiemy prawidłowo dysponować swoim życiem. Wiesz dobrze, że nie umiesz. Kiedy to nie Chrystus kieruje tobą, jako chrześcijaninem, to nawet po wielu latach swego chrześcijaństwa robisz swoje nieprawości! Bo sami z siebie żyjąc po swojemu, potrafimy niszczyć tak, jak diabeł. Ale budować nie potrafimy. Nawet jak budujemy to niszczymy, bo dzieje się to z tego grzesznego ja, a nie z życia Chrystusa.

Cenność życia, chwała życia, wspaniałość życia. Rozumiecie, jeżeli wrogowi uda się, że przestaniesz wierzyć w to, że Jezus pokonał śmierć, to twoje życie dalej będzie się kręciło koło ziemskości. A Paweł powiedział to w wyraźny sposób, że ludzie, którzy mają ziemskie myśli są wśród wrogów krzyża Chrystusowego. Wśród wrogów Chrystusa. Ci, którzy nie mają niebiańskich myśli w sobie, a mienią się wierzącymi, to ta ziemia jest ich niebem. Oczywiście mamy żyć na ziemi, ale jako pielgrzymujący w Chrystusie do nieba. Nie łączymy naszego całego  zadowolenia z ziemią, ponieważ  ziemia skończy swoje istnienie w ogniu. Chcemy przejść przez ogień doświadczeń już dzisiaj i pójść dalej. Tylko życie Jezusa potrafi przejść przez ogień i żyć dalej.

         „…bo On musi królować, dopóki nie położy wszystkich nieprzyjaciół pod stopy swoje. A jako ostatni wróg zniszczona będzie śmierć. Wszystko bowiem poddał pod stopy Jego, gdy zaś mówi, że wszystko zostało poddane, rozumie się, że oprócz Tego, który Mu wszystko poddał. A gdy Mu wszystko zostanie poddane, wtedy też i sam Syn będzie poddany Temu, który Mu poddał wszystko, aby Bóg był wszystkim we wszystkim.”

Chwała Bogu za to. Wiecie, dziecko Boże nie boi się śmierci. Obawia się jak przejdzie przez śmierć, wzdychając do Jezusa, ale śmierci się nie boi. Rozumiesz? Oni wiedzieli, że mogą cierpieć nim zostaną zabici; mogą cierpieć nim umrą. Chcieli być pewni, że w tych cierpieniach nie wyprą się Pana, nie zrezygnują z Jego chwalebnego życia. Będą chcieli żyć według Bożego upodobania, do końca. Śmierci się dziecko Boże nie boi już, bo ona została pokonana przez Jezusa Chrystusa, nasze wieczne życie. Śmierć nie jest straszna. Choćbym umarł żyć będę, bo trwam w Chrystusie. Kto wytrwa do końca w Chrystusie, ten będzie zbawiony. Świadomie należę do Niego, by On mnie wprowadził w śmierć i przeprowadził przez nią do wieczności. Jeśli umrę, chcę w śmierć wejść z Chrystusem. Nie sam. Albo sama. Z Chrystusem wygrywasz ze śmiercią, bez Chrystusa, śmierć wygrywa z tobą.

28.04.2018 „Skarb starego i nowego człowieka” część 1

Olbrzymią łaskę Bóg nam ukazuje, jako Stwórca naszego życia, że jeszcze daje nam żyć na ziemi, dając nam Swoje wspaniałe możliwości, abyśmy to życie mogli dobrze wykorzystać. Twoje życie na ziemi ma sens, olbrzymi sens, jeśli prawidłowo z niego korzystasz. Znaczy to, że jesteś człowiekiem, który otrzymał mądrość z wysokości. Cała ludzkość została zwiedziona przez diabła i wyprowadzona na manowce. Człowiek stracił świadomość kto go stworzył i ku czemu człowiek miał służyć. Co miał czynić dla Boga i czym się zajmować, oraz w jakich sprawach Bóg chciał zawsze znaleźć Swojego człowieka.

Przez nędzę grzechu człowiek stracił tą świadomość i dlatego w Chrystusie Jezusie, Mądrości od Boga, człowiek z powrotem zaczyna rozumieć skąd i po co tutaj jest. Bardzo często także wielu chrześcijan nie rozumie po co są na tej ziemi. Myślą sobie, że chrześcijaństwo to jest religia, którą się wypełnia w wolnym czasie, modlitwą, czytaniem Biblii i tak jakoś  się żyje. Nie, Bóg nigdy nie myślał o człowieku w ten sposób. Kiedy stwarzał człowieka z prochu tej ziemi, Bóg miał swój wspaniały zamysł co do każdego z nas. Nie na darmo dał nam ręce, dał nam nogi, dał nam język, dał nam uszy, dał nam możliwości, abyśmy mogli myśleć, abyśmy mogli wyciągać wnioski, abyśmy mogli rozsądzać co jest dobre, a co złe. Abyśmy mogli wybierać dobro, a odrzucać zło.

Bóg jest naszym Stwórcą, nie diabeł. Diabeł popsuł to, co uczynił Bóg i nikt z nas nie ma zamiaru czcić diabła i oddawać jemu chwałę za to co on czyni z ludzkością. Żaden normalny człowiek nie chce być posłuszny diabłu, skoro wie, że diabeł doprowadził do mordowania przez aborcję mnóstwa dzieci na tej ziemi. Diabeł doprowadził do tego, że ludzie dla własnej wygody, są w stanie poświęcić to, po co Bóg stworzył człowieka. Diabeł potrafi psuć. Nie umie zrobić nic dobrego. Zepsuł już tyle rzeczy, zepsuł już tylu ludzi. Przyszedł Chrystus zmienić tą naszą sytuację i chwała Bogu. Dopiero dzięki Chrystusowi dowiedzieliśmy się o prawdziwej wartości, której nie znaliśmy i która wydawało nam się, że niewiele dla nas znaczy: o wartości życia.

Niestety, jakże często i dzisiaj człowiek nie pojmuje tego, jak wielkim skarbem jest życie. Adam został stworzony z prochu tej ziemi. Leżał sobie ktoś podobny do człowieka, ale nie był człowiekiem w pełnym wymiarze, ponieważ nie było w nim jeszcze tchnienia Bożego. Nie było w nim rozumu od Boga, nie było w nim życia. I dlatego wielu ludzi jest przyrównywanych do martwych, tak jak Adam był martwy. Wyglądają na ludzi, ale nie ma w nich życia. Żyją bezrozumnie, żyją jak zwierzęta, nie wiedząc do czego zmierzają, ku czemu idą. Tak jak bezrozumne zwierzęta, które są po to, żeby ich zabijać, tak wielu ludzi żyje na tej ziemi po to, żeby zginąć w gehennie.

Widać to po codziennym życiu, czy człowiek rozumie Boga, czy nie rozumie Boga. Czy człowiek jest już w stanie pojąć, co Bóg mówi do człowieka, czy jeszcze nie. Czy człowiek jest zdeterminowany do tego, żeby wybierać to, co chce Bóg, a odrzucić to co chce diabeł. Czy nadal człowiek miesza pojęcia i skupia na sobie jakby dwie wartości: i z Boga coś i z diabła coś.

Pamiętajmy, że życie to skarb. Każda sekunda twojego życia to skarb. Wiemy, że każda sekunda przybliża nas do śmierci. Brak wykorzystania tych sekund, potem może się okazać wielką tragedią w człowieku, ponieważ każdy człowiek przed Bogiem stanąć musi, aby zdać sprawę ze swojego życia. Jesteśmy świadomymi ludźmi, że albo teraz przyjmiemy Boży sąd, i damy się zbawiać, albo kiedyś będziemy musieli stanąć przed Sądem, ale tam już nie będzie zbawienia, tam już będzie tylko wyrok. Bóg rozliczy ze skarbu, który dał każdemu człowiekowi, to znaczy z życia. Bóg rozliczy  każdego człowieka z tego skarbu, czy ten skarb został zmarnotrawiony, czy wykorzystany. To jest twoje bogactwo – życie – które nie możesz za żadne pieniądze wykupić. Choćbyś zebrał wszystkie skarby tego świata i rzekł do tej ziemi z której prochu powstałeś: bądź żywa! Ona nie będzie żywa. Życie jest z Boga, to jest Boży dar, Boża łaska.

To życie mogło być w Adamie cały czas, Adam mógłby żyć do dzisiaj. Bóg nie powiedział: Adamie, ja ci daje życie, ale twoje życie będzie trwało do tysiąca lat. Kiedy stworzył Adama dał mu przestrzeń całego życia. Powiedział: „żyj tutaj i doglądaj tego miejsca”. Dopiero grzech spowodował, że życie człowieka zostało ograniczone. Bóg powiedział: Adamie, jeśli zerwiesz z tego drzewa owoc, na pewno umrzesz. Zjesz – na pewno umrzesz. Adam mógł nie wiedzieć, co znaczy termin umrzesz. On po prostu żył. Od początku żył. Jeszcze nikt nie umarł. Nikogo nie widział, kto by umarł. Dla niego był to termin, którego znaczenia nigdy nie widział i do końca nie rozumiał, co Bóg chciał przez to mu powiedzieć. Dzisiaj wiemy. Dzisiaj wielu ludzi się smuci na tej ziemi, bo ktoś umarł. Bo komuś dziecko umarło, komuś umarł tata, mama, czy ktoś bliski, mąż, żona. Dzisiaj ludzie się też cieszą, bo się dziecko urodziło. Cieszą się, że pojawił się chłopiec lub dziewczynka. Ale jakże to biedne urodziny, skoro z każdą sekundą, to dziecko zbliża się już do śmierci.

Co powinniśmy dać dzieciom, o których wiemy, że zbliżają się do śmierci? Powinniśmy dać im świadomość, aby wykorzystali ten czas, bo to jest ich najcenniejszy czas jaki mają. To twoje życie jest tak warte, ponieważ Bóg ci dał życie. Szukaj Boga co ci je dał, by się dowiedzieć dlaczego ci je dał i ku czemu ono ma służyć. Poznaj Boga. Poznaj wartość, którą On umieścił w życiu, jako wspaniały skarb. Przez grzech został on ograniczony śmiercią. Coś co mogłoby trwać bez końca, otrzymało koniec.

Jako cieleśni ludzie, urodziliśmy się już z tym naznaczeniem: na pewno umrzesz. Jaka szkoda, że chociaż ludzie umierają, nie nabierają mądrości, żeby wykorzystać ten czas, w którym żyją, aby poznać cel życia, z którym ono się pojawiło na ziemi. A będąc świadomymi, swoim dzieciom dawać to, co jest najważniejsze dla nich, żeby nie zginęły na zawsze w grzechu, ale wiedziały, ze w Chrystusie jest i dla nich przygotowane życie w społeczności z Bogiem. Aby nie straciły poznania prawdziwej wartości życia, napotykając w codzienności na pokusy życia bezbożnego. Aby nie nauczyć ich grzesznej radości przez pokazywanie im swoim życiem, że życie to jest tylko to, co tu na ziemi wykorzystasz. Ale raczej nauczyć ich, że ich życie ma sens, gdy będą żyć tak, jak chce Bóg, ich Stwórca. Czego więc uczysz swoim życiem swoje dzieci? Czy ty sam już wiesz, jak się nie marnuje swego życia? Czy potrafisz już nie marnować swojego życia, żeby komuś powiedzieć, jak się nie marnuje swojego życia? Jak się nie sprzedaje swojego pierworództwa? Jak nie zamienia się życia na śmierć? Jeśli człowiek nie zna podstawowej prawdy, dlaczego tu jesteśmy i po co jesteśmy i ku czemu zmierzamy, to co człowiek nauczy siebie i innych? Nauczy swojej nierozwagi tracenia największej wartości przez zamienienia tego, co cenne, na jakieś nędzne rzeczy tego świata, którymi diabeł ten świat napełnia, kusząc nimi do wykorzystywania życia dla posiadania jego rzeczy, które zadowalają grzesznego człowieka, według tego, co się komu podoba. A czy ci się podoba to, dlaczego Bóg cię stworzył i dał ci życie?

Czy myślisz o tym, że życie to nie jest twoja własność? Życie należy do Boga. Bóg nikomu z nas nie dał takiego życia, że jest bez znaczenia co z nim zrobisz, bo i tak będziesz żył. Nie! Bóg powiedział: Jeśli spożyjesz z tego drzewa poznania dobra i zła na pewno umrzesz! Jeśli będziesz  się karmić ze złego na pewno zginiesz. Zapłatą za grzech jest śmierć. Myśl o tym każdego dnia. Każdego dnia wykorzystuj swoje życie, żeby prawidłowo stać przed Bogiem, bo zdajesz sobie sprawę, że nie żyjesz tylko dlatego, że twoi rodzice dali ci życie. Nie, oni ci nie dali życia. Życie daje Bóg. Ludzie rodzą się dlatego, że Bóg dał to, że z ciała rodzi się ciało, gdyż bez Boga to ciało byłoby martwe. To Bóg daje życie.

Psalmista pisze: Ty mnie ukształtowałeś w łonie matki mojej, Ty dałeś dech życia w moje wnętrze. Ty dałeś mi, żebym mógł żyć. Ty doprowadziłeś mnie do stanu, kiedy zacząłem rozumieć i zastanawiać się, ku czemu ma służyć moje życie? Czy ono będzie wartościowe tak jak chciałeś? Czy ja je zmarnuję niszcząc siebie i innych.

Wielu ludzi trwoni ten skarb na puste rzeczy. Kręcą się koło siebie i wydają te wspaniałe klejnoty życia za marności trwania w jakimś ciemnym pożądaniu, czy ciemnym szukaniu zaspokojenia samego siebie czy samej siebie. Życie jest wspaniałe. Ono ma prawo wzrastać dla Bożej chwały. Pan Jezus wzrastał w łasce u Boga i u ludzi. Prawdziwe życie (Jezus) rosło w piękny sposób. Doskonale pokazał dla kogo On, jako Syn Boży i Człowieczy żyje we wszystkim zawsze wypełniając wolę Swojego Ojca.

Wielu czyta Biblię i nie rozumie podstaw biblijnych. Myślą sobie, że życie to jest ich własność i co oni zechcą to z nim zrobią. Ale co będzie, kiedy przyjdzie rozliczenie? Czy Bóg będzie mógł powiedzieć do ciebie, że wykorzystałeś, wykorzystałaś, to życie według tego, co Mu się podoba? Czy raczej, że zmarnowałeś to życie, wspaniałe życie, które On ci dał, bo bardziej upodobałeś sobie nędzę tego świata, pożądliwości tego świata, niż należenie do Boga.

Z powodu grzechu, gdy urodziliśmy się według ciała, już byliśmy przeznaczeni na śmierć. Tylko człowiek, który to rozumie do końca, rozumie Ewangelię. Człowiek, który nie rozumie tego, nie zrozumie nigdy Ewangelii. Człowiek, który nie widzi skarbu życia, nigdy nie zrozumie życia. Dlatego tak wielu czyta Biblię i nie rozumie co ona mówi.

Kiedy patrzymy na prawdziwe Życie, na Jezusa Chrystusa, dopiero wtedy widzimy po co dostaliśmy życie? Dlaczego Bóg dał nam życie? Dlatego patrząc na Chrystusa, Sprawcę i Dokończyciela wiary, porzućmy wszystko, co nie jest życiem! Grzech i ciężary to nie jest życie. Życie to Chrystus. Cieszę się, że On tu był na tej ziemi. Bo inaczej tak jak wszyscy ludzie wiedziałbym tylko to, że idę umrzeć! Starałbym się jakieś rzeczy, według mnie dobre zrobić, ale i tak bym umarł!

W 1 Mojżeszowej, 6 rozdział, 3 wiersz czytamy: „ I rzekł Pan: Nie będzie przebywał Duch Mój (lub Tchnienie Moje) w człowieku na zawsze, gdyż jest on tylko ciałem. Będzie więc życie jego trwać 120 lat”.

Widzicie? Adam i Ewa żyli dużo dłużej niż 120 lat, ale Bóg mówi: z powodu tego zepsucia, ograniczam życie człowieka do 120 lat. I potem stabilnie spadała długość życia, aż doszła do tego pułapu i nikt nie przekracza 120 lat. Skarb, który ma 120 lat najwyżej. Niektórzy 50 lat, 60, 20,  10, albo rok, albo 120 lat. Można by było powiedzieć, że im dłużej człowiek żyje, tym bardziej powinien doceniać sobie życie. I w jaki sposób to się dzieje? Na początku młody człowiek ryzykuje życiem i nie myśli nawet, jaką ono ma wartość. Potem im starszy coraz bardziej to sobie ceni, ale jak ceni? Aby mieć zdrowie, które pozwoli dalej swobodnie grzeszyć, jak najdłużej grzeszyć, móc żyć w swoich grzechach. Potrzebuje mieć zdrowie i żyć, żeby zaspokajać swoje pożądliwe serce i pożądliwy umysł. Mogą już żyć 110 lat i nadal patrzysz, jak oni lgną do tego grzechu. Cenią sobie życie tylko po to, żeby dalej móc grzeszyć.

zgr. 17.03.2018r. Pokarm fizyczny i duchowy – część 3

 

Na chwilę chciałbym z wami wejść w to, kiedy Bóg karmi, ale już nie zdrowym pokarmem. Kiedy Bóg karmi w gniewie, to już wtedy nie jest ten pokarm, który daje życie wieczne. To jest inny pokarm.

Księga Jeremiasza 9 rozdział, od 12 wiersza: „A Pan rzekł: Dlatego że porzucili mój zakon, który im dałem, nie słuchali mojego głosu i według niego nie postępowali,  lecz kierowali się uporem swojego serca i szli za Baalami, jak ich nauczyli ich ojcowie. ) Dlatego tak mówi Pan Zastępów, Bóg Izraela: Oto Ja nakarmię ich, to jest ten lud, piołunem i napoję ich wodą zatrutą”

Nie będą już mieli radości, nie będą mieli wdzięczności, będą jak ludzie zatruci, jak ludzie, którzy są gorzcy, chodzą z gorzkością. To już nie jest radość zbawionych, to jest piołun. To jest trucizna, kiedy spotykasz takiego człowieka na drodze i otwiera on swoje usta, to nie wylewają się stamtąd słowa żywota, ale to są słowa gorzkości, słowa trujące, słowa, które nie darzą życiem. Mogą ostrzegać. Tak kończą ci, którzy lekceważą Boga. Nie ma w nim świętej ochoty, by być w jedności z Kościołem, by budować się na Boży Dom w czystości Chrystusowej. Chodzą własnymi drogami. Nie ma w nich potrzeby Chrystusa, wracają do potrzeb cielesności.

Jeremiasza 23 rozdział, od wiersza 14: „Lecz u proroków Jeruzalemu widziałem zgrozę: Cudzołożą i postępują kłamliwie, i utwierdzają złoczyńców w tym, aby żaden nie odwrócił się od swojej złości; toteż wszyscy stali się dla mnie jak Sodoma, a jego mieszkańcy jak Gomora. Dlatego tak mówi Pan Zastępów o prorokach: Oto Ja nakarmię ich piołunem i napoję ich trucizną, gdyż od proroków Jeruzalemu wyszła bezbożność na cały kraj.  Tak mówi Pan Zastępów: Nie słuchajcie słów proroków, którzy wam prorokują, oni was tylko mamią, widzenie swojego serca zwiastują, a nie to, co pochodzi z ust Pana! Ustawicznie mówią do tych, którzy gardzą słowem Pana: Pokój mieć będziecie. A do tych wszystkich, którzy kierują się uporem swojego serca, mówią: Nie przyjdzie na was nic złego.  Gdyż kto uczestniczył w radzie Pana, by widzieć i słyszeć Jego słowo? Kto przyjął Jego słowo, by móc zwiastować? Oto zawierucha Pana zrywa się i huragan unosi się kłębami, nad głowami bezbożnych się kłębi. Nie uśmierzy się żar gniewu Pana, aż spełni i urzeczywistni zamysły jego serca; w dniach ostatecznych dokładnie to zrozumiecie.  Nie posyłałem proroków, a oni jednak biegną; nie mówiłem do nich, a oni jednak prorokują. Jeżeli uczestniczyli w mojej radzie, to niech zwiastują mojemu ludowi moje słowa i odwracają ich od ich złej drogi i ich złych uczynków.  Czy jestem Bogiem tylko z bliska – mówi Pan – a nie także Bogiem z daleka?  Czy zdoła się kto ukryć w kryjówkach, abym Ja go nie widział? – mówi Pan. Czy to nie Ja wypełniam niebo i ziemię? – mówi Pan”.

Ludzie, którzy słuchali proroków i prorocy, zostają nakarmieni tym samym. Ślepy ślepych prowadzi i razem w dół wpadną. Nie ma w nich radości, wdzięczności, zadowolenia, otwartego nieba. Rozumiecie? Wielu chrześcijan dziś jest karmionych już nie Chrystusem, ale piołunem i trucizną, dlatego, że porzucili pokarm wieczności. Zaniedbali to, co darzy życiem. Coraz więcej okazują, że są jak ci wygnańcy, których Pan wygnał sprzed Swego oblicza. Można to zmienić. Można przyjść do Boga, przeprosić Go, porzucić wszystko, czym człowiek zaniedbał Chrystusa. Pan dlatego jest jeszcze w niebie i wstawia się, aby przebaczyć i dać z powrotem dostęp do stołu Ojca, aby karmić się tym, co darzy życiem. Aby lud Boży żył w chwale Jezusa Chrystusa.

Jeszcze jest nadzieja. Czasy się kończą. W czasach końca poznacie to. Widzimy to dzisiaj, widzimy już to; ile zatrutych proroctw, ile zatrutych ludzi wierzących, z Biblią, zatrutych, którym się mówi: śpijcie dalej, odpoczywajcie, wszystko będzie dobrze.

Psalm 78, od 16 wiersza: „Sprawił, że strumienie trysnęły ze skały I wody spływały jak rzeki.  Lecz oni dalej grzeszyli przeciwko niemu i buntowali się przeciwko Najwyższemu na pustyni. Kusili Boga w sercu swym, Żądając pokarmu według woli swojej. Mówili przeciwko Bogu tymi słowy: Czy może Bóg zastawić stół na pustyni?  Oto uderzył w skałę I wody trysnęły, a rzeki popłynęły. Czy również będzie mógł dać chleb? Czy przygotuje mięso ludowi swemu?  Przeto Pan, usłyszawszy to, uniósł się gniewem; Ogień zapłonął przeciwko Jakubowi, Także i gniew wybuchnął przeciwko Izraelowi,  Że nie uwierzyli Bogu i nie zaufali zbawieniu jego.  Rozkazał więc obłokom w górze i otworzył bramy niebios.  Spuścił im, jak deszcz, mannę na pokarm i dał im zboże z niebios. ) Wszyscy jedli chleb anielski; Zesłał im żywności do syta. Wzbudził na niebie wiatr ze wschodu I przyniósł mocą swoją wiatr południowy. Spuścił na nich mięso jak proch, A ptactwo skrzydlate jak piasek morski.  Padło ono pośród ich obozu, Wokół ich namiotów.  Jedli i nasycili się bardzo; I dał im, czego pożądali.  A gdy się nadal nie wyzbyli żądzy, Choć jeszcze pokarm był w ustach ich,  Spadł na nich gniew Boży I pozabijał najznakomitszych wśród nich, A młodzież Izraela powalił.  Mimo to nadal grzeszyli I nie uwierzyli cudownym dziełom jego.  Przeto sprawił, że marnie dokonali dni swoich, a lat swoich w trwodze”.

Psalm 80: „Przewodnikowi chóru. Na nutę: „Lilie…” Świadectwo. Asafowy. Psalm.  Pasterzu Izraela, słuchaj! Ty, który prowadzisz Józefa jak trzodę, Który zasiadasz na cherubach, Ukaż się w chwale! Przed obliczem Efraima, Beniamina i Manassesa Zbudź moc swoją i przybądź nam z pomocą!  Boże! Odnów nas i rozjaśnij oblicze swoje, A będziemy zbawieni! Panie, Boże Zastępów, dopókiż gniewać się będziesz, Pomimo modlitwy ludu swojego?  Karmisz nas płaczem jak chlebem I poisz nas łzami nad miarę.  Uczyniłeś nas kością niezgody sąsiadów naszych I szydzą z nas nieprzyjaciele nasi.  Boże Zastępów, spraw nam odnowę, Rozjaśnij oblicze swoje, a będziemy zbawieni! 

Przynajmniej słyszymy ludzi, którzy prawdę mówią do Boga. Nie udają, że jest wspaniale. Mówią: Boże płaczemy zamiast się radować! Zamiast być z Tobą, przed Twoim obliczem, jesteśmy gdzieś tam na obczyźnie! Spraw nam odnowę Boże! Bo Ty to umiesz zrobić! Zamień te łzy w radość! Niewolę w wolność. Daj nam chodzić w Domu Twoim w czystościach Twoich Panie i karmić się każdego dnia Chlebem z Nieba, aby być dla siebie braćmi i siostrami w Chrystusie. Być Świętym ludem, Świętego Boga. By nigdy nie stracić smaku, z którym przyszedł Chrystus do mnie i do ciebie.

I psalm 123. „Pieśń pielgrzymek. Oczy moje wznoszę ku tobie, Który mieszkasz w niebie. Oto jak oczy sług na rękę swych panów, Jak oczy służebnicy na rękę swej pani, tak oczy nasze patrzą na Pana, Boga naszego, aż się zmiłuje nad nami. Zmiłuj się nad nami, Panie, Zmiłuj się nad nami, Bośmy bardzo nasyceni wzgardą! Dusza nasza nasycona jest bardzo pośmiewiskiem zadufanych w sobie, wzgardą pyszałków”. 

Dusza nasycona, nakarmiona złem. Zmiłuj się nad nami! Uwolnij nas i napełnij nas radością! Wszak powiedziałeś Panie: Moją radość daję wam! Radujcie się w Panu zawsze – mówiłeś przez apostoła, Panie nasz! Gdzież jest smak nasz w Chrystusie Jezusie? Gdzież są ci, którzy do Ciebie należą i karmią się Tobą każdego dnia?! Którzy każdego dnia mają radość zbawionych ludzi?! Którzy znają cenę i wartość, i trzymają się tej wartości nieustannie! Dlaczego przestali się karmić Tobą, a zaczęli się karmić czymś innym? Co odebrało im to?

Dlaczego złe rozmowy psują dobre obyczaje? Dlatego, że nie ma tam Chrystusa. A wy rozmawiajcie o tym co miłe, dobre i pożyteczne. Mówcie o tym co buduje, co dodaje siły, co napełnia chwałą.

Człowiek, który nienawidzi swojego zepsutego życia, koniecznie potrzebuje Jezusa. Jezus widzi to, że człowiek nienawidzi swojego życia i Go potrzebuje każdego dnia. Czy nienawidzisz swoich reakcji? Czy nienawidzisz swoich słów bez Jezusa wypowiadanych? Czy nienawidzisz swoich myśli bez Ducha Bożego? Czy nienawidzisz swoich kroków, które stawiasz nie po to, żeby zanieść to, co dobre, ale przynieść swoją gorzkość, swoje zniechęcenie, aby skazić to, co święte? Nie chcieli jeść Jezusa, odeszli od Niego. Uważali, że sobie poradzą sami czytając Biblię, śpiewając i zgromadzając się. I przychodziły tam demony i siadały między nimi, i oni nie mieli nawet pojęcia, że to są demony. Dopiero Chrystus, kiedy wchodził, od razu było wiadomo, ponieważ wobec Niego nie mogły się one skrywać.

1 list Piotra, 2 rozdział, od 1 wiersza: „Odrzuciwszy więc wszelką złość i wszelką zdradę, i obłudę, i zazdrość i wszelką obmowę, jako nowonarodzone niemowlęta zapragnijcie niesfałszowanego, duchowego mleka, byście przez nie wzrastali ku zbawieniu. Gdyż żeście zakosztowali, iż dobrotliwy jest Pan…”

Wiecie co dzieci doznają w swoich domach? Jeżeli w tych domach jest ojciec i matka, którzy karmią się zdrowym pokarmem, Chrystusem, te dzieci doświadczają w tych domach obecności Pana, ale jeśli jest karmienie się złymi rzeczami, mówienie o złych rzeczach, te dzieci karmią się złem!

Jeżeli nawraca się człowiek, powinien dostać duchowe mleko, czyste, święte Boże Słowo! I to Słowo powinno siły dawać człowiekowi, żeby wzrastał! Tak jak małe dziecko rośnie w atmosferze opieki, troskliwości i miłości! Takie małe dziecko nie potrzebuje sensacji starych chrześcijan! Potrzebuje mleka. Dolej kwasu malutkiemu dziecku, które karmi się mlekiem, a zobaczysz co będzie. Ale dorośli chrześcijanie często nie myślą i dolewają kwasu do mleka, które powinny pić dzieci. Które nie mogą jeszcze nic więcej, jak tylko pić mleko. Jeszcze nie znają nauki o sprawiedliwości. Nie mają pojęcia jeszcze o Bożych, prawdziwych sądach! Ich sądy są nieprawidłowe, bo nie dojrzeli jeszcze, by umieć rozsądzić poważniejsze sprawy Boże. Potrzebują mleka, duchowej radości, duchowego zaspokojenia, aby odpoczywać, cieszyć się i wzrastać. A często jest tak, że nawraca się człowiek stając się młodym w wierze i jakiś stary w wierze przychodzi i już syci tego człowieka kwasem swojego starego odstępczego życia. Już opowiada, jak to źle jest, jak to trzeba uważać, jak to trzeba się pilnować; ostrzega przed czymś dobrym nazywając to złem, a próbuje wprowadzić w to co w rzeczywistości jego samego, czyniącego inaczej, odprowadziło od Boga. Już sieje ten kwas w te serca, dolewa kwasu do tego mleka i człowiek zaczyna bać się, bać się że wszyscy chcą go zatruć; wszyscy tylko czyhają, żeby go zniszczyć i zabić. Boją się przyjmować Boże Słowo, bo może ktoś go oszuka, i on musi sam czy sama wszystko rozsądzić, czy to jest dobre czy to jest złe. I wtedy zaczynają rozsądzać i biorą zło za dobro, bo nie umieją jeszcze zgodnie z prawdą Boga rozsądzić. Widzisz te małe dzieci, które biorą mydło i jedzą; biorą jakiś płyn do prania i piją; nie umieją jeszcze rozsądzić czy to jest dla nich dobre czy nie. Straszne, że tylu jest wierzących, którzy ileś lat są wierzącymi, i jeszcze tego nie rozumieją. I biorą tego młodego, którego wypatrzyli. Bardzo często widać, jak podchodzą do tych młodych i z czym do nich podchodzą? Z miłością? Z prawdą? Czy ze swoją gorzkością? Ze swoim buntem, swoją samowolą, dumą i arogancją, aby napoić ich swoim kwasem. Dlaczego z tym nie przychodzą do dojrzałych chrześcijan? Bo dojrzali już mają rozsądzenie i powiedzieliby im w czym tkwią i żeby usunęli to zło ze swego życia.  Ale taki młody w wierze często nie ma pojęcia o wielu rzeczach i wydaje mu się, że taki dorosły chrześcijanin, czy dorosła chrześcijanka, to oni pewno dobrze wiedzą, co to jest Prawda. Przecież są tacy mili dla niego czy jej. Ale zobacz na owoc ich życia, czy to jest Chrystus, który życie położył za nas? Czy oni są tylko mili, czy dlatego, że miłują Chrystusa i Kościół, i życie swoje położyli tak jak Chrystus za Kościół, aby w Kościele nie było kwasu, nie było zła, ale miłość prawdy Boga?!

1 Kor. 3 rozdział, od 1 wiersza: „I ja, bracia, nie mogłem mówić do was jako do duchowych, lecz jako do cielesnych, jako do niemowląt w Chrystusie. Poiłem was mlekiem, nie stałym pokarmem, bo jeszcze go przyjąć nie mogliście, a i teraz jeszcze nie możecie, jeszcze bowiem cieleśni jesteście. Bo skoro między wami jest zazdrość i kłótnia, to czyż cieleśni nie jesteście i czy na sposób ludzki nie postępujecie? Albowiem jeśli jeden mówi: Ja jestem Pawłowy, a drugi: Ja Apollosowy, to czyż cieleśni nie jesteście? Bo któż to jest Apollos? Albo, któż to jest Paweł? Słudzy, dzięki którym uwierzyliście, a z których każdy dokonał tyle, ile mu dał Pan. Ja zasadziłem, Apollos podlał, a wzrost dał Bóg. A zatem ani ten, co sadzi, jest czymś, ani ten, co podlewa, lecz Bóg, który daje wzrost. Bo ten, co sadzi, i ten, co podlewa, jedno mają zadanie i każdy własną zapłatę odbierze według swojej pracy. Albowiem współpracownikami Bożymi jesteśmy; wy rolą Bożą, budowlą Bożą jesteście. 

Nie mogę wam nic więcej jeszcze dać, jak tylko mleko, mówi Paweł. Wiemy też, że Koryntianie byli zaatakowani, przez różnych nauczycieli i znawców zakonu, co mówili im zupełnie co innego, niż mówił Paweł.

List do Hebrajczyków 5 rozdział, od 7 wiersza: „Za dni swego życia w ciele zanosił On z wielkim wołaniem i ze łzami modlitwy i błagania do tego, który go mógł wybawić od śmierci, i dla bogobojności został wysłuchany; i chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał, a osiągnąwszy pełnię doskonałości, stał się dla wszystkich, którzy mu są posłuszni, sprawcą zbawienia wiecznego i został obwieszczony przez Boga jako arcykapłan według porządku Melchisedeka. O tym mamy wiele do powiedzenia, lecz trudno wam to wyłożyć, skoro staliście się ociężałymi w słuchaniu. Biorąc pod uwagę czas, powinniście być nauczycielami, tymczasem znowu potrzebujecie kogoś, kto by was nauczał pierwszych zasad nauki Bożej; staliście się takimi, iż wam potrzeba mleka, a nie pokarmu stałego. Każdy bowiem, który się karmi mlekiem, nie pojmuje jeszcze nauki o sprawiedliwości, bo jest niemowlęciem; pokarm zaś stały jest dla dorosłych, którzy przez długie używanie mają władze poznawcze wyćwiczone do rozróżniania dobrego i złego”. 

Kosztować z Pana, karmić się stałym pokarmem. Sprawiedliwość Boża, sprawiedliwość Chrystusowa to już nie my, lecz Chrystus. Nie żyjesz dla siebie. Jeśli karmisz się stałym pokarmem, nie żyjesz dla siebie, twoje życie, już nie należy do ciebie. Póki człowiek nie oddał swojego życia Chrystusowi, nadal potrzebuje mleka. Człowiek, który złożył swoje życie u stóp Pana, ten człowiek może karmić się dalej. Ale, żeby to uczynić, potrzeba doznać Pana. Stąd ludzie nawracają się, przychodzą i mówią: „wiesz, Bóg do mnie dotarł! Bóg jest wspaniały! To jest cudowne!”. To jest właśnie to! Człowiek jest karmiony mlekiem i cieszy się tym mlekiem i oświadcza, że Bóg buduje z nim relacje. Nie wymaga się od tego człowieka: Słuchaj, a rozsądź i powiedz mi, czy to jest dobre, czy tamto? Ten człowiek mówi: Nie wiem. Wiem, że Bóg mnie kocha i chce mnie zbawić. I chcę być z tym Bogiem! Chcę do Niego należeć.

Ewangelia Jana 4 rozdział 31 wiersza: „Tymczasem jego uczniowie prosili go, mówiąc: Mistrzu, jedz!  Ale On rzekł do nich: Ja mam pokarm do jedzenia, o którym wy nie wiecie.  Wtedy uczniowie mówili między sobą: Czy kto przyniósł mu jeść?  Jezus rzekł do nich: Moim pokarmem jest pełnić wolę Tego, który mnie posłał, i dokonać Jego dzieła”.

Doznajesz, że w tym pokarmie, którym jest Chrystus, wchodzi w ciebie pełnienie woli Ojca, jako codzienne  Boga dzieło, którym jest Chrystus w tobie, nadzieja chwały. Wola Ojca, to jest twój codzienny posiłek, twój pokarm.

Niech będzie to radością twoją nieustannie, jak było to radością Twojego Chleba z Nieba. Czynić wolę Ojca, wypełniać Jego dzieło.

Wiecie, piękne jest, kiedy Bóg ci zaczyna objawiać Prawdę. Gdy doświadczasz, jak Bóg ci objawia Prawdę, to widzisz, jak ludzie spierają się o tą Prawdę, żyjąc bez Prawdy! Z różnych stron próbują powiedzieć: Ja mam prawdę, ja mam prawdę, a Prawdy w nich nie ma. Karmić się każdym Słowem, które z ust Bożych pochodzi i żyć tym Słowem, to jest Prawda

Jan 14, 31 wiersz: „…lecz świat musi poznać, że ja miłuję Ojca i że tak czynię, jak mi polecił Ojciec”. 

Świat musi poznać, że miłujemy Ojca, że miłujemy Jezusa Chrystusa. W tym pokarmie, w tym posiłku jest to, że świat musi zobaczyć w nas życie Jezusa Chrystusa. Nie tylko mowa, świat musi zobaczyć w nas życie Jezusa Chrystusa. Świat musi poznać, że miłujemy Pana Jezusa Chrystusa. I może poznać tylko wtedy, kiedy my karmimy się Panem Jezusem Chrystusem w każdej chwili. Bo tak Bóg umiłował nas, że dał nam Syna, abyśmy w Nim mieli życie wieczne. Niech to będzie dla mnie i dla ciebie bardzo ważne. Bardzo ważne. Odpocząć od swoich dzieł. Odpocząć od możliwości człowieczeństwa. Odpocząć od tego, kim staliśmy się, jako grzesznicy. Odpocząć w Tym, który nigdy nie popełnił grzechu. Odpocząć. Nabrać sił. Być gotowym, być gotową, dzięki Niemu. Nie dzięki sobie samemu i sobie samej. To nie są siły wzięte z nas. To są siły z Nieba. Pamiętaj! Gdy On cię napełnia, siły przychodzą razem z Nim. Gdy się odsuwasz od Niego, siły odchodzą razem z Nim. Pan daje siły Swemu ludowi. Amen.

zgr. 17.03.2018r. Pokarm fizyczny i duchowy – część 2

Wielu ludzi czytało Biblię. Faryzeusze, uczeni w Biblii, czytali Biblię, dużo czytali i nie pomogło im to, należeli do diabła. Z tą całą wiedzą Biblijną służyli diabłu.

Ewangelia Jana 6 rozdział, od 30 wiersza:

Rzekli więc do niego: Cóż mamy czynić, aby wykonywać dzieła Boże? Odpowiedział Jezus i rzekł im: To jest dzieło Boże: wierzyć w tego, którego On posłał. Rzekli tedy do niego: Jaki więc znak czynisz, abyśmy widzieli i uwierzyli tobie? Jakie dzieło wykonujesz? Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: Chleb z nieba dał im, aby jedli. Wtedy rzekł im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale Ojciec Mój daje wam prawdziwy Chleb z nieba”.

Kto z nas ma zdrowy apetyt by karmić się chlebem z nieba, Jezusem Chrystusem tak, żeby wygrywać w tych bitwach, na które napotykamy? Kto z nas ma zdrowe serce i zdrowe myślenie, żeby przyjąć to, kim jest Jezus Chrystus, ten Chleb z nieba? Izraelici, mogli wychodzić codziennie, żeby zbierać tą mannę, żeby mieć ten pokarm i żeby się nim nasycić na pustyni. Czy masz zdrowe pragnienie Chrystusa, żeby żyć dzięki Jezusowi na tej ziemi? Czy to pragnienie sprawia, że z tym pragnieniem przychodzisz codziennie, aby się nim nakarmić, takim, jakim jest? Żeby ten Chrystus, ten prawdziwy Chrystus przenikał twoje wnętrze, żebyś miał w sobie Jego myślenie, Jego mówienie, Jego sposób reagowania, Jego zwycięstwo nad diabłem. Czy miała. Żebyś w sile tego, kim On jest, stawał, czy stawała każdego dnia, aby żyć dla Boga.

„Albowiem chleb Boży to ten, który z nieba zstępuje i daje światu żywot. Wtedy rzekli do niego: Panie! Dawaj nam zawsze tego chleba!”

Wyglądałoby, że mają pragnienie, ale jakie? Cielesne. Oni by chcieli tego Jezusa, żeby im się fajnie żyło na ziemi. Oni nie myślą o tym, żeby żyć jak On. Oni myślą o tym, żeby im się żyło wygodnie na ziemi. Daj nam Panie tego chleba, będzie nam bardzo przyjemnie z tego powodu.

„Odpowiedział im Jezus: Ja jestem chlebem żywota; kto do mnie przychodzi, nigdy łaknąć nie będzie, a kto wierzy we mnie, nigdy pragnąć nie będzie. Lecz powiedziałem wam: Nie wierzycie, chociaż widzieliście mnie.

41 wiersz: Wtedy Żydzi szemrali przeciwko niemu, iż powiedział: Ja jestem chlebem, który zstąpił z nieba.

Przed chwilą mówili, daj nam tego chleba, ale kiedy powiedział, że On jest tym chlebem, już nie chcieli tego chleba, zaczęli szemrać. Czy ty chcesz Tego Jezusa?! Czy twoje serce pragnie Tego Jezusa ponad wszystko? Czy to Jezus jest twoim posileniem każdego dnia i twoim odpocznieniem każdej nocy? Czy On zapewnia cię, że ty możesz wzrastać, rozwijać się? Nie dawaj dziecku jedzenia, zobaczysz co z tym dzieckiem się stanie. Nie dawaj chrześcijaninowi Chrystusa, zobaczysz co z tym chrześcijaninem się stanie. Bez Chrystusa wszystko ginie. Chrześcijanie sobie myślą, że wystarczy im Biblia; że wystarczy im, że się pomodlą, pozgromadzają, będą wzrastać. Zobaczcie, że to nie działa! Działa dopiero wtedy, kiedy ty karmisz się osobiście Chrystusem, którego słyszysz, o którym czytasz, o którym wiesz, że poszedł do Ojca i wróci tutaj po ciebie, aby zabrać cię na wieczność do domu Ojca! Żebyś mógł zawsze oglądać oblicze Świętego Swego Ojca i być tam razem z Jezusem w wiecznej radości i szczęściu. Bez Jezusa nie ma życia! Chrześcijanie na pewno poginą, jeśli nie będą karmić się Jezusem Chrystusem!

Na początku człowiek wie, że bez Jezusa człowiek nie przeżyje! A potem już umie żyć bez Jezusa i czuje się w porządku! Ale ile bólu, ile krzywdy zadane przy tym „w porządku”?! Ile zniechęcenia?! Taki pokarm, to nie Chrystus! Chrystus to zachęcenie, Chrystus to bodziec, do tego, żeby jeszcze więcej wzrastać dla Jego chwały, dla chwały Ojca.

42 wiersz: „I mówili: Czy to nie jest Jezus, syn Józefa, którego ojca i matkę znamy? Jakże więc teraz może mówić: Z nieba zstąpiłem?”

Chwała Bogu za niebo na ziemi! To jest Chleb z nieba! Niebo na ziemi! Pamiętaj, że gdy karmisz się Chrystusem w twoim sercu jest niebo! W twoim życiu objawia się niebo! Nie zastąpisz tego czytaniem Biblii, modlitwą, zgromadzeniami i śpiewaniem! To jest potrzebne, ale bez karmienia się Chrystusem to nic nie daje. Tak samo robili Żydzi: czytali Biblię, modlili się, śpiewali, zgromadzali się i nie poznali Jezusa! Potrzebny jest Jezus, aby mieć żywot wieczny.

Od 48 wiersza : „Ja jestem chlebem żywym, który z nieba zstąpił; jeśli kto spożywać będzie ten chleb, żyć będzie na wieki; a chleb, który Ja dam, to ciało moje, które Ja oddam za żywot świata. Wtedy sprzeczali się Żydzi między sobą, mówiąc: Jakże Ten może dać nam swoje ciało do jedzenia? Na to rzekł im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, jeśli nie będziecie jedli ciała Syna Człowieczego i pili krwi jego, nie będziecie mieli żywota w sobie. Kto spożywa ciało moje i pije krew moją, ten ma żywot wieczny, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Albowiem ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa ciało moje i pije krew moją, we mnie mieszka, a Ja w nim. Jak mię posłał Ojciec, który żyje, a Ja przez Ojca żyję, tak i ten, kto mnie spożywa, żyć będzie przeze mnie. Taki jest chleb, który z nieba zstąpił, nie taki, jaki jedli ojcowie i poumierali; kto spożywa ten chleb, żyć będzie na wieki. To mówił, gdy nauczał w synagodze w Kafarnaum. Wielu tedy spośród uczniów jego, usłyszawszy to, mówiło: Twarda to mowa, któż jej słuchać może? A Jezus, świadom, że z tego powodu szemrzą uczniowie jego, rzekł im: To was gorszy? Cóż dopiero, gdy ujrzycie Syna Człowieczego, wstępującego tam, gdzie był pierwej? Duch ożywia. Ciało nic nie pomaga. Słowa, które powiedziałem do was, są duchem i żywotem, lecz są pośród was tacy, którzy nie wierzą. Jezus bowiem od początku wiedział, którzy są niewierzący i kto go wyda. I mówił: Dlatego powiedziałem wam, że nikt nie może przyjść do mnie, jeżeli mu to nie jest dane od Ojca. Od tej chwili wielu uczniów jego zawróciło i już z nim nie chodziło”.

Nie widzieli potrzeby żyć jak On! Nie widzieli potrzeby by chodzić, jak On po tej ziemi! Nie widzieli potrzeby, by mówić jak On, by tak czcić Ojca jak On. Nie widzieli tej potrzeby! Wystarczyło im to, co oni sami potrafili wyprodukować przed Bogiem i byli z siebie zadowoleni. Jezus mówi: „Jeśli nie będziesz się karmić Moim życiem, Moim ciałem i Moją krwią, nie będziesz mieć w sobie życia”. A życie to zwycięstwo nad diabłem, zwycięstwo nad grzechem, nad śmiercią.

Kto nieustannie potrzebuje być coraz bardziej, jak Chrystus. Kto nieustanie ma zdrowe pragnienie Tego Chleba, aby w sile Tego Chleba żyć codziennie na ziemi, ten niech modli się z wiarą: „Chleba naszego powszedniego daj nam”. Jezus mówi: tak się módlcie do Ojca. Daj nam dzisiaj. Daj nam dzisiaj Chleba Życia. Potrzebujesz Go od samego rana. Tylko obudzisz się i już potrzebujesz jeść Tego Chleba. Potrzebujesz, ponieważ masz doświadczenie wiary, potrzebujesz sił z Tego Chleba wziętych, żeby wygrywać, żeby mieć zdrowe myśli, zdrowe pragnienia. Żeby zdrowo stanąć do modlitwy, myśląc o Chrystusie i korzystając z Niego.

Ewangelia Mateusza 4 rozdział, 4 wiersz czytamy:

„ A On odpowiadając, rzekł: Napisano: Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych”.

Żyć Słowem Boga każdego dnia, a żyjąc nim, być przyjaciółmi dla siebie nawzajem.

Wiecie, ludzie dużo mówią, fajnie mówią, fajnie piszą, ale gdy chcesz zobaczyć to, co mówią i piszą, nie możesz tego dojrzeć. Mają dobre pragnienia, ale potrzebują Jezusa, żeby było widać wykonanie. Potrzebują karmić się Tym, który daje życie według tych słów, gdyż dokładnie tak żył.

Bóg mówi wiele przez pokarmy. Czytasz Biblię i bardzo wiele jest powiedziane przez pokarmy. Pamiętacie baranka paschalnego? Pamiętacie chleb przaśny, który Izraelici mieli jeść? Pamiętacie, że na święto Paschy, cały kwas miał być usunięty i nie wolno było im w granicach mieć kwasu? Wszystko miało być czyste. Przaśne. I wiemy, że na naszą paschę został ofiarowany Chrystus, abyśmy obchodzili święto Paschy codziennie, karmiąc się tym, w czym nie ma kwasu – karmiąc się Chrystusem. W Nim nie ma kwasu, nie ma zawiści, nie ma niechęci, złości, nie ma przestępstwa, nie ma podstępu, nie ma fałszu. Nie ma kłamstwa, nie ma nic kwasu, czysty. Codziennie miejmy święto Paschy, żyjąc bez kwasu. Przyjemnie by nam było ze sobą zawsze być radując się sobą na każdym spotkaniu, gdyż między nami nie ma kwasu! Spotykasz kochanego brata, kochaną siostrę, nie ma kwasu, przaśny. Nie ma niechęci, nie ma jakiś dziwnych postępowań, są prości, prawdziwi, przaśni! Tak, jak ich Chrystus jest przaśny! O tym Jezus Chrystus mówił: po miłości wzajemnej poznają, że Ja tu byłem, bo jesteście przaśni, gdyż nie ma kwasu między wami! Nie ma obłudy! Jest prawda. I to czyni Jezus w nas, nie my czynimy sami siebie przaśnymi. To czyni Jezus.

Księga Daniela 10 rozdział, od 1 wiersza:

Trzeciego roku Cyrusa, króla perskiego, objawiło się słowo Danielowi, zwanemu Baltazarem. To słowo jest prawdziwe, a treścią jego wielki ucisk. I zważał na słowo, a w widzeniu dane mu było zrozumienie.  W owym czasie ja, Daniel, byłem w żałobie przez trzy tygodnie. Nie jadłem smacznych potraw, ani mięsa, ani wina nie brałem do ust, nie namaszczałem się olejkiem, aż upłynęły trzy tygodnie.  A dwudziestego czwartego dnia pierwszego miesiąca byłem nad brzegiem Wielkiej Rzeki, to jest Tygrysu.  A gdy podniosłem oczy i spojrzałem, oto był mąż, ubrany w szatę lnianą, a biodra miał przepasane pasem ze złota z Ufas. Ciało jego było podobne do topazu, oblicze jego jaśniało jak błyskawica, a oczy jego jak pochodnie płonące, ramiona i nogi jego błyszczały jak miedź wypolerowana, a dźwięk jego głosu był potężny jak wrzawa mnóstwa ludu.  Tylko ja, Daniel, widziałem to zjawisko, a mężowie, którzy byli ze mną, nie widzieli tego zjawiska; lecz padł na nich wielki strach, tak że pouciekali i poukrywali się.  I zostałem sam, i widziałem to potężne zjawisko. Lecz nie było we mnie siły; twarz moja zmieniła się do niepoznania i nie miałem żadnej siły. I usłyszałem dźwięk jego słów; a gdy usłyszałem dźwięk jego słów, padłem na twarz nieprzytomny i leżałem twarzą ku ziemi.  Lecz oto dotknęła mnie jakaś ręka i podniosła mnie tak, że oparłem się na kolanach i na dłoniach. 

I od 15 wiersza:  Gdy on mówił do mnie tymi słowy, opuściłem twarz ku ziemi i zaniemówiłem. A oto coś jakby ręka ludzka dotknęła moich warg; wtedy otworzyłem usta i przemówiłem, i powiedziałem do tego, który stał przede mną: Panie mój, w czasie zjawiska opadły mnie boleści i nie miałem żadnej siły.  Jakże może taki sługa mojego Pana jak ja rozmawiać z takim panem jak ty, gdy teraz nie mam siły i nie ma we mnie tchu? Wtedy ponownie dotknął mnie ktoś podobny do człowieka i posilił mnie,  i rzekł: Nie bój się, mężu miły, pokój ci! Bądź mężny, bądź mężny! A gdy rozmawiał ze mną, poczułem siłę i rzekłem: Niech mówi mój Pan, bo mnie posiliłeś”.

Nie dostał żadnego fizycznego pokarmu, dostał duchowy posiłek i był posilony. Spotkanie z Panem jest potężnym spotkaniem. Tak samo pamiętamy Saul z Tarsu spotkał się z Panem.

Bardzo potrzebujemy posilenia od Pana, by móc z Nim rozmawiać, by mówić Mu to, co jest Prawdą. I by słyszeć, jak On mówi nam Prawdę. I żeby ta Prawda przepełniała nas i powodowała, że plany nasze całkowicie zostają przemienione w to, co chce Bóg uczynić w tobie i we mnie.

Psalm 119, wiersz 103: „Och jak słodkie jest Słowo Twoje dla podniebienia mojego, słodsze niż miód dla ust moich”. Słowo Dawid przyrównuje do miodu, jest dla niego czymś przyjemnym. Smakować to Słowo, kosztować to Słowo. Wiemy, że te receptory fizyczne nie mają z tym nic wspólnego, te duchowe kosztują z tego Słowa i Dawid się cieszył tymi Słowami. Jak słodkie są Twoje Słowa. Jak cenne dla mnie, jak posilające mnie.

Jeremiasz 15 rozdział, 16 wiersz: „Ilekroć pojawiały się Twoje Słowa, pochłaniałem je; Twoje Słowo było mi rozkoszą i radością mojego serca, gdyż Twoim Imieniem jestem nazwany, Panie, Boże Zastępów”.

Kiedy tylko od Pana docierają do nas Jego Słowa, przyjmujemy je ochotnie, bo one są dla nas rozkoszą, radością i szczęściem. One nas posilają. Dają nam siłę żyć pośród tych ludzi, aby je głosić im, aby oni doznawali zbawienia.

Księga Ezechiela 2 rozdział, od 8 wiersza: „Ty zaś synu człowieczy słuchaj co Ja mówię do ciebie, nie bądź przekorny jak dom przekory, ale otwórz swoje usta i zjedz, co ci podaję. A gdy spojrzałem, oto ręka była wyciągnięta do mnie, a na niej zwój księgi. I rozwinął go przede mną, a był zapisany z jednej i z drugiej strony. Były zaś na nim wypisane skargi, jęki i biadania. I rzekł do mnie: Synu człowieczy zjedz to, co masz przed sobą! Zjedz ten zwój i idź. A mów do domu Izraelskiego. A gdy otworzyłem usta, dał mi ten zwój do zjedzenia. I rzekł do mnie: Synu człowieczy! Nakarm swoje ciało i napełnij swoje wnętrzności tym zwojem, który ci daję. Potem zjadłem go, a był on w moich ustach słodki jak miód”.

Kto płacze nad złym stanem kościoła, kto doświadcza, że kościół ginie bez Jezusa i szuka Bożego oblicza, aby kościół dostał pokarm, który jest potrzebny, aby kościół podniósł się, aby kościół walczył z prawdziwym wrogiem, z diabłem; kto szuka Boga, patrząc na Drogę, na Chrystusa, na to, co jest miłe Bogu, abyśmy tak do Boga wracali, kosztuje tych słów i doświadcza jak one napełniają go pokrzepieniem i posileniem?

Księga Objawienia 10 rozdział, od 8 wiersza: „A głos, który usłyszałem z nieba, znowu się do mnie tak odezwał: Idź, weź księgę otwartą, którą ma w ręku anioł stojący na morzu i na lądzie.  Poszedłem tedy do anioła i powiedziałem mu, by mi dał książeczkę. A on rzecze do mnie: Weź i zjedz ją; gorzkością napełni żołądek twój, lecz w ustach twoich będzie słodka jak miód. Wziąłem więc książeczkę z ręki anioła i zjadłem ją, a była w ustach moich jak słodki miód; a gdy ją zjadłem, żołądek mój pełen był gorzkości.  I powiedziano mi: Musisz znowu prorokować o wielu ludach i narodach, i językach, i królach.” 

Bóg napełnia Swoimi Słowami Jana. Niech Bóg karmi ciebie i mnie Prawdą, Chwałą, tego kim jest Słowo, które stało się Ciałem, kim jest Jego Umiłowany Syn. Niech lud Boga nie chodzi wychudzony, ale raczej niech ma tężyznę, niech rośnie, niech wzrasta Bożym wzrostem. Dla chwały Ojca, który karmi nas ze Swojego stołu, tym co najbardziej potrzebujemy. Niech każdy z nas doświadcza duchowej przyjemności. „Mamy siłę wstać Panie i iść dla Twojej chwały Panie, bo posiliłeś mnie, nakarmiłeś mnie, dałeś mi to, co potrzebne bym wygrał, bym wygrała. Bym dalej patrzył w niebo, jak człowiek, który wie, że Ty tam jesteś, że stamtąd wrócisz. Abym zawsze miał tą wiarę, która sięga nieba i wiedział, że Ty wszystko możesz Panie. I Ty przeprowadzisz swój Kościół przez wszystkie przeciwności i wprowadzisz do wspaniałej wieczności. Amen”.

zgr. 17.03.2018r. Pokarm fizyczny i duchowy – część 1

Nasz Dobry Bóg troszczy się o wszystko, czego potrzebujemy na tej ziemi i obdarza nas Swoim Dobrem. Też daje nam możliwości, abyśmy mogli to spożytkować prawidłowo, aby przez to Jego Święte imię było uwielbione w każdym z nas.

Dziękujemy Bogu za każdą troskę, za każdą sprawę, za każdy wysiłek, który wkładany jest w to, aby Bóg był uwielbiony, wywyższony; aby chwała naszego Boga była wyraźnie widoczna w każdym z nas; czy to w małej, czy wielkiej sprawie, w każdej sprawie. Jeśli myślimy o tym, żeby Bogu oddać chwałę, to On jest przez to uwielbiony w nas i pośród nas.

Chciałem z wami dzisiaj mówić o pokarmie fizycznym jak i duchowym. Wiemy, że ten fizyczny służy nam ku temu, abyśmy żyli i mieli siły ku działaniu. Na przykład widzimy tutaj za oknem, jak jeden z braci spożytkowuje siły, które czerpie z pokarmu, aby, jak spojrzymy, za oknem było widać porządek, a nie bałagan, który został po budowie. A więc prawidłowo spożytkowuje, to co zje, wyda w dobry sposób. I tak każdy z nas, jeśli cokolwiek jemy, Słowo Boże mówi, dla Pana jemy, dla Jego chwały jemy, żeby było widać, że i ten fizyczny pokarm wprowadza w nas porządek, który wychodzi na zewnątrz. Nie w formie zwymiotowania, tylko w formie wykonania dobrej pracy.

Jedzmy dla Pana. Pijmy dla Pana. Ubierajmy się dla Pana. Mówmy dla Pana, śpiewajmy dla Niego. Wszystko czyńmy dla Jego chwały. Niech ten pokarm fizyczny okaże się dla chwały naszego Pana, poprzez zużywaniem sił fizycznych w dobrej sprawie. Nie jedzmy dla siebie, nie pijmy dla siebie, nie ubierajmy się dla siebie, nie pracujmy dla siebie, ale czyńmy to dla Jego chwały, bo przez to pokażemy, że rozumiemy, kto daje nam pokarm.

Może najpierw zewnętrzny pokarm. 1 Mojżeszowa 1, 29:

Potem rzekł Bóg: Oto daję wam wszelką roślinę wydającą nasienie na całej ziemi i wszelkie drzewa, których owoc ma w sobie nasienie: niech będzie dla was pokarmem!”

Bóg daje człowiekowi pokarm, który ma mu służyć do tego, żeby mógł wykonywać różne zadania na tej ziemi. Aby miał siły chodzić po ogrodzie. Stawać przed Bogiem, dziękować Bogu. ”Wszystko, co ma w sobie nasienie”. Może smakują ci winogrona bez pestek, są takie niby lepsze, ale nie wiesz co one ci tam niosą poza tym, że są niby słodsze. Lepiej weź kup z pestkami, bo Bóg mówi: jedz to, co ma w sobie nasienie. To jest zabezpieczenie też i owocu.

Ludzie próbują ograbić to, co Bóg nadał, tworząc coś po swojemu; ale kto niszczy to, co stworzył Bóg, to Bóg mówi, tego Ja zniszczę.

Nie biegaj za tym co ludzie wymyślili sobie, bo może lepiej smakuje, lepiej się je. Lubuj się w tym, co Bóg mówi i ciesz się, że znajdziesz tą pestkę w tym owocu i to nie jedną, którą sobie pogryziesz i poznasz smak tego, co jest w środku.

Pamiętam, gdy byliśmy dziećmi, to jedliśmy wiśnie z pestką, czereśnie z pestką, wszystko było zjedzone. Najlepsza była ta pestka właśnie. Śliwka z pestką. Nie była zmarnowana żadna pestka. I człowiek jeszcze nie wiedział, że to jest w Biblii napisane; ale człowiek rozeznaje, bo jesteśmy stworzeni przez Boga, co jest dobre i kosztujemy się w tym. A więc „to, co ma w sobie nasienie daję wam, mówi Bóg”.

1 Mojżeszowa 9, od 3 wiersza:

Wszystko, co się rusza i żyje, niech wam służy za pokarm; tak jak zielone jarzyny, daję wam wszystko.  Lecz nie będziecie jedli mięsa z duszą jego, to jest z krwią jego”.

Gdyby na tym Bóg zakończył Swoje przesłanie, to byśmy mogli jeść siebie też nawzajem. Dzisiaj może ty na obiad, a potem kto inny; ale Bóg nie kończy na tym, ale mówi dalej:

Będę też żądał krwi waszej, to jest dusz waszych. Będę jej żądał od każdego zwierzęcia. A od człowieka będę żądał duszy człowieka, za życie brata jego. Kto przelewa krew człowieka, tego krew przez człowieka będzie przelana, bo na obraz Boży uczynił człowieka”.

Bóg mówi, możecie jeść wszystko co się rusza prócz człowieka. Człowiek jest zabezpieczony, że będzie Bóg pomstę wywierał na wszystkich, którzy będą karmić się człowiekiem. Bóg wyklucza ludożerstwo. Daje wszystko, a więc nie ma żadnego rozróżnienie. Świnie były wtedy? Były. Kangury? Były. Wielbłądy? Też były. Bóg mówi: wszystko, co się rusza jedzcie.

3 Mojżeszowa 11 rozdział. I tu mamy Boży lud. Pojawia się Boży lud na tej ziemi i Bóg mówi do Swojego ludu: a wy teraz będziecie mieli rozróżnienie w pokarmach waszych. Dzielę zwierzęta na czyste i nieczyste. Wy będziecie się karmić czystymi a nieczystymi nie będziecie się karmić. I Bóg czyni podział między zwierzętami i wypisuje w tym rozdziale jakie zwierzęta Izraelita może jeść a jakich nie może jeść. Wszyscy inni mogą jeść wszystko, nadal, Bóg nie zmienia tego. Wszyscy poza tym narodem mogą jeść wszystko. To tak jak było powiedziane. Ale Izraelita nie mógł już jeść wszystkiego, nie mógł jeść świni, gdyż groziła mu za to śmierć.

Nie mógł zrobić czegoś, co tamci za granicą: a skoro tamci za granicą mogą, to ja też mogę; jakiegoś schabowego zjeść jak oni; za granicą mają schabowe, a u nas wołowina. Nie. To co było wyznaczone dla Izraelitów, to było wyznaczone im przez Boga, Bóg dał im rozkaz. I tak było, aż do przyjścia Jezusa Chrystusa.

Ewangelia Marka 7 rozdział. Pan Jezus mówi takie słowa od 14 wiersza:

I znowu przywołał lud, i rzekł do nich: Słuchajcie mnie wszyscy i zrozumiejcie! Nie masz nic na zewnątrz poza człowiekiem, co by wchodząc w niego, mogło go skalać, lecz to, co wychodzi z człowieka, to kala człowieka. Jeśli kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha.  A gdy opuścił lud i wszedł do domu, pytali go uczniowie jego o tę przypowieść. I rzekł im: Tak więc i wy jesteście niepojętni? Nie rozumiecie, że wszystko, co z zewnątrz wchodzi do człowieka, nie może go kalać. Bo nie wchodzi do jego serca, lecz do żołądka, i wychodzi na zewnątrz, oczyszczając wszystkie pokarmy. Mówił bowiem: To, co wychodzi z człowieka, to kala człowieka.  Albowiem z wnętrza, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, wszeteczeństwa, kradzieże, morderstwa, cudzołóstwo, chciwość, złość, podstęp, lubieżność, zawiść, bluźnierstwo, pycha, głupota; wszystko to złe pochodzi z wewnątrz i kala człowieka”. 

Pan Jezus wytłumaczył, co Bóg chciał powiedzieć poprzez podzielenie tych zwierząt. „Nie wchodźcie w to, co czynią poganie, nie czerpcie z tego, z czego czerpią poganie. Ja wam daję czerpać z tego, co czyste, święte i nieskalane, i nie bierzcie z tego co oni mają”. A Izraelici szli i zbierali te bożki z podbitych przez nich narodów. Również wchodzili w jedzenie świń, czy jedzenie mięsa z krwią. Ale Pan Jezus pokazuje, co naprawdę zanieczyszcza człowieka. Ujawnia to, że pokarm wcale nie zanieczyszcza człowieka, ale złe duchowe serce, złe serce, zło noszone w sercu, to zanieczyszcza człowieka. Pan mówi: wszystko poza jest oczyszczone. Ale wystrzegajcie się karmienia z waszego złego nieczystego serca; aby ono nie wykonywało złej pracy na zewnątrz; aby przez to wasze złe serce nie byli pokalani ludzie; abyście nie pracowali przeciwko zbawieniu, ale dla zbawienia; abyście pracowali dla chwały Pana, a nie przeciwko Jego chwale.

Dzieje Apostolskie 10 rozdział, od 9 wiersza czytamy:

A nazajutrz, gdy oni byli w drodze i zbliżali się do miasta, wyszedł Piotr około godziny szóstej na dach, aby się modlić. Potem poczuł głód i chciał jeść; gdy zaś oni przyrządzali posiłek, przyszło nań zachwycenie  i ujrzał otwarte niebo i zstępujący jakiś przedmiot, jakby wielkie lniane płótno, opuszczane za cztery rogi ku ziemi; były w nim wszelkiego rodzaju czworonogi i płazy ziemi, i ptactwo niebieskie. I odezwał się do niego głos: Wstań, Piotrze, zabijaj i jedz!  Piotr zaś rzekł: Przenigdy, Panie, bo jeszcze nigdy nie jadłem nic skalanego i nieczystego. A głos znowu po raz wtóry do niego: Co Bóg oczyścił, ty nie miej za skalane.  A stało się to po trzykroć, po czym przedmiot został wzięty do nieba.  Podczas gdy Piotra dręczyła jeszcze niepewność, co mogło oznaczać widzenie, które miał, mężowie wysłani przez Korneliusza, dopytawszy się o dom Szymona, stanęli u bramy i odezwawszy się, dowiadywali się, czy Szymon, zwany Piotrem, przebywa tam w gościnie. A gdy Piotr zastanawiał się jeszcze nad widzeniem, rzekł mu Duch: Oto szukają cię trzej mężowie;  wstań przeto, zejdź i udaj się z nimi bez wahania, bo Ja ich posłałem”

i 28 wiersz:

Wy wiecie, że dla Żyda przestawanie z ludźmi innego plemienia lub odwiedzanie ich jest niezgodne z prawem; lecz Bóg dał mi znak, żebym żadnego człowieka nie nazywał skalanym lub nieczystym” 

Przecież Bóg mu nie pokazał człowieka, pokazał mu te nieczyste zwierzęta, które Izrael miał zakazane, aby je jeść. Teraz Piotr dostaje objawienie, że Bóg mu tak naprawdę mówił o ludziach. A więc te zwierzęta wskazywały na ludzi. Bóg oczyścił już pogan; otworzył już drogę dla pogan i Bóg mówi: „już nie uważaj za nieczystych, których Ja oczyściłem, aby oni mogli szukać Mojego oblicza, tak jak ty szukasz. Aby i dla nich była otwarta droga zbawienia jak i dla ciebie jest otwarta; abyś mógł już z nimi przebywać, abyście razem mieli nowe serce, nowego ducha i nowe, święte pragnienia; abyście razem jako Moje nowe stworzenie, mówi Bóg, mogli razem szukać Mojego Oblicza, przez jednego Mojego Syna, Jezusa Chrystusa”.

List do Rzymian 14 rozdział, 17 wiersz czytamy:

Albowiem Królestwo Boże to nie pokarm i napój, lecz sprawiedliwość i pokój, i radość w Duchu Świętym. Bo kto w tym służy Chrystusowi, miły jest Bogu i przyjemny ludziom. Dążmy więc do tego, co służy pokojowi, ku wzajemnemu zbudowaniu”.

Królestwo Boże nie polega już na pokarmie i napoju, ale na działaniu Ducha Świętego w tobie i we mnie, na owocu działania Boga w nas. Królestwo Boże to nie jest to, co zjadłeś, czy to, co wypiłeś, ale to, co masz w sobie. Z czym wychodzisz, aby żyć dla Boga? Czy to jest sprawiedliwość, pokój i radość w Duchu Świętym? Czy niesiesz ten zdrowy pokarm w sobie? Już nie fizyczny, czy ktoś może z ciebie skorzystać, tak, żeby się posilić przy tobie, nabrać otuchy i siły, aby żyć dla Boga.

1 Koryntian 8 rozdział, 8 wiersz: 

„Zapewne pokarm nie zbliża nas do Boga, gdyż nic nie tracimy jeśli nie jemy, i nic nie zyskujemy, jeśli jemy”. Pokarm nie ma wpływu na to. „Nic nie tracimy jeśli nie jemy, i nic nie zyskujemy, jeśli jemy”.

List do Kolosan 2 rozdział, od 16 wiersza:

Niechże was tedy nikt nie sądzi z powodu pokarmu i napoju albo z powodu święta lub nowiu księżyca bądź sabatu. Wszystko to są tylko cienie rzeczy przyszłych; rzeczywistością natomiast jest Chrystus”.

To są cienie wskazujące na Chrystusa, który nadszedł. Które prowadziły Boży lud w kierunku spotkania się z Panem Jezusem Chrystusem, którego cieniem są

Niech was nikt nie potępia, kto ma upodobanie w poniżaniu samego siebie i w oddawaniu czci aniołom, a opierając się na swoich widzeniach, pyszni się bezpodstawnie cielesnym usposobieniem swoim, a nie trzyma się głowy, z której całe ciało, odżywiane i spojone stawami i ścięgnami, rośnie wzrostem Bożym. Jeśli tedy z Chrystusem umarliście dla żywiołów świata, to dlaczego poddajecie się takim zakazom, jakbyście w świecie żyli: nie dotykaj, nie kosztuj, nie ruszaj? Przecież to wszystko niszczeje przez samo używanie, a są to tylko przykazania i nauki ludzkie. Mają one pozór mądrości w obrzędach wymyślonych przez ludzi, w poniżaniu samego siebie i w umartwianiu ciała, ale nie mają żadnej wartości, gdy chodzi o opanowanie zmysłów”

Pokarm fizyczny, czy go sobie odmawiasz czy jesz, nie jest w stanie zmienić twojego wnętrza. Jest inny pokarm, o którym też będziemy mówić; który powoduje, że wzrastamy duchowo, że rośniemy w chwale tego kim jest Bóg i Jego Syn Jezus Chrystus. Że nabieramy duchowej tężyzny, żeby wykonywać duchową pracę w sposób taki, jak podoba się Bogu, także używając tego ciała.

Bóg może sprawiać, że jakiś kawałek chleba może ci starczyć na 40 dni, na rok, jak Bóg zechce. Do Boga to należy. Pamiętamy o Eliaszu, jak został nakarmiony i jak poszedł w mocy tego pokarmu. Ale, jakże ważne jest dla mnie i dla ciebie to, żeby pamiętać o tym, że jeszcze ważniejszym od tego, aby zjeść śniadanie, jest nakarmić się Jezusem. Wychodzisz w bój, wychodzisz do zmagania, do wojny z wrogiem, duchowym przeciwnikiem, którego nie widać; i potrzebujesz duchowych sił, żeby wygrywać z nim codziennie. Możesz się najeść nie wiem jak, tego fizycznego pokarmu i nie dasz rady z wrogiem twojej duszy. On cię nasyci swoim jadem, napełni cię swoją gorzkością, sprawi, że dzień stanie się zły. Nie będzie to dzień radości i chwały, ale dzień znużenia, zniechęcenia, dzień opuszczonych rąk, dzień tracony, zamiast zyskany dzięki Panu Jezusowi Chrystusowi. I to nie chodzi o to, że poczytasz trochę Biblii i już gotowy jesteś do bitwy z diabłem, to nie wystarczy.

Zgromadzenie 25.03.2018r. „Boże, chcę być jak Ty” część 2

W Ewangelii Łukasza, 18 rozdział,

To jest w kontekście tego, co mówiliśmy wczoraj i wcześniej. Bóg ma Swój plan wobec ciebie i mnie, Bóg ma Swój plan. W Biblii są opisane złe ludzkie plany. Bóg mówi: Ty masz swój plan, twój plan nie jest zgodny z Moim planem, ty idziesz w grzech, ale radzę ci upamiętaj się, bo mam wobec ciebie plan, żeby cię uratować, zbawić. Tak jest napisane w Biblii. Bóg ma plan, wspaniały plan dla mnie i dla ciebie – wprowadzić nas do Swojej wieczności, do Swojej chwały w takim stanie, w jakim On może z nami być. On jest doskonałym świętym Bogiem. A więc nie dziw się, że Jego zamiary wobec ciebie są tak doskonałe. Pamiętacie, w Księdze Izajasza jest napisana wypowiedź Boga na temat Jego pola, że na tym polu, jeśli zobaczy jakikolwiek chwast, natychmiast przystąpi do wojny z chwastem, wypleniając wszelkie zło z tej ziemi, nie pozwoli, żeby tam rosło cokolwiek, co nie jest Jego. Musi rosnąć to, co jest Moje – mówi Bóg. Jeżeli ty i ja staliśmy się Jego ziemią, to on występuje do wojny dla naszego zbawienia, żeby zniszczyć chwast, nie ciebie, ale zniszczyć to, co chce niszczyć ciebie.

I tu w 22 wierszu czytamy:

„A gdy to Jezus usłyszał, rzekł do niego: Jeszcze jednego ci brak: Sprzedaj wszystko, co tylko masz i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie, a potem przyjdź i naśladuj Mnie”.

Jezus widział, że to wszystko, co posiada ten człowiek będzie mu przeszkadzało w naśladowaniu Go. A więc Jezus mówi: Usuńmy to, to nie ma znaczenia, ile to jest, to mogą być takie skarby, ty możesz być najbogatszym człowiekiem na ziemi, to nie ma znaczenia, jeśli to cię oddziela od wieczności, to jest to nic nie warte, odrzuć to i wtedy pójdź do Mnie i naśladuj Mnie. Kogo naśladuj? Jezusa naśladuj. Góry naszych wszystkich pomysłów, naszych planów tego wszystkiego, co sobie mniemamy, że jest takie ważne w naszym życiu o tym Pan Jezus mówi: Usuń to, bo to ci przeszkodzi wejść do wieczności. Ja przed tobą rozwijam plan Mojego Ojca i Mój. Niech to będzie i twój plan w życiu. Pójdź za Mną, naśladuj Mnie, bo Ja żyję według woli Ojca.

Ewangelia Łukasza 9,23:

„I powiedział do wszystkich: Jeśli kto chce pójść za Mną, niechaj się zaprze samego siebie i bierze krzyż swój na siebie codziennie, i naśladuje Mnie”.

Mamy więc zadanie, aby naśladować Jezusa Chrystusa, ale przychodzi do nas ktoś, kto chce, żebyśmy nie naśladowali Jezusa Chrystusa, a naśladowali diabła. On przychodzi ze swoimi ofertami, a jego oferty są dla nas bardzo niebezpieczne, bo ciało zna je i kiedyś je bardzo lubiło. A więc diabeł mówi: To są te rzeczy, które znasz, które lubiłeś, lubiłaś, one są przecież takie przyjemne dla ciebie, pamiętasz przecież, że to było takie miłe dla ciebie, kiedy je robiłeś. Gdy bierzesz to od niego, to wtedy odpychasz to, co Pańskie. Jezus mówi: Naśladuj Mnie, diabeł nic we Mnie nie ma, naśladuj Mnie, mówi Jezus, uciekaj od złego, nie przyjmuj tego, bo to cię zniszczy, po co masz stracić wieczność bawiąc się wiecznością przez to, że będziesz próbował się karmić z jednego i z drugiego stołu. Tam będziesz czynić zło, a tu przyjdziesz, aby chwalić Boga? Porzuć zło, nie porzucaj Boga, bo gdy porzucisz Boga, stracisz wszystko. Porzuć zło a zyskasz dobro. Naśladuj Mnie – mówi Bóg.

List do Efezjan, 5 rozdział 1 wiersz:

„Bądźcie naśladowcami Boga, jako dzieci umiłowane, i chodźcie w miłości, jak i Chrystus umiłował was i siebie samego wydał za nas jako dar i ofiarę Bogu ku miłej wonności”.

Idąc Bożą drogą uczymy się naśladować Boga, żeby kiedyś być z Nim, żeby On był wszystkim w nas, wszystkim bez ułameczka, bez drobinki nas, żeby był Sam Bóg w tobie i we mnie i żebyśmy mieli z Nim wieczność. Jedno nasze zło nie pozwala nam być wiecznymi. Dlatego Bóg oczyszcza nas, prowadzi nas drogą krzyża, drogą porzucania zła, a przyjmowania dobra. Bądźmy duchowymi ludźmi, którzy umieją wykorzystać pokój Chrystusowy, żeby nie przyjąć wojny diabelskiej, którzy umartwiają siebie, a nie umartwiają innych swoim „ja”, którzy wnoszą pokój, miłość i radość. Bądźmy naśladowcami Boga. W Jezusie przyszło do nas światło, nie ciemność. W Jezusie przyszła do nas miłość, nie nienawiść. W Jezusie przyszło do nas życie, nie śmierć. W Jezusie przyszła do nas wolność, nie niewola. Wykorzystujmy ten czas, który mamy by poznawać Boga i Jego umiłowanego Syna, Jezusa Chrystusa i żeby pamiętać o tym, że ten czas mamy wykorzystać szczerze pragnąc Boga. Kto pragnie – mówi Pan – niech przychodzi do Mnie i pije, niech czerpie ze Mnie.

Czasy końca są czasami zepsucia. Czy widzisz, jak chrześcijaństwo się psuje jak ryba, która zaczyna się psuć i zaczyna śmierdzieć? W chrześcijaństwo wchodzi zepsucie, smród diabła. Ratuj się póki jeszcze jest czas. Pilnuj się Boga i nie strać pragnienia Boga, nie przyzwyczaj się powoli do tego, że twoja cielesność wraca na pozycję władcy. Pamiętaj, że władcą twoim jest Chrystus, Człowiek Chrystus Jezus, w którym jest nowe człowieczeństwo. Ucz się od Chrystusa prawdziwego życia z Bogiem. Nie żyj według starego Adama i Ewy, kiedy można było się zrażać, urażać, złościć, nienawidzić, kłamać, żyć po swojemu. Paweł pisze, że w czasach końca odżyje cielesność w Kościele, ludzie będą cieleśni, zmysłowi, demoniczni, będą bardziej lubić swoje igraszki niż Boga i to jest o Kościele nie o świecie. Ale ty przeciwstaw się temu, pragnąc Boga, chciej Boga ponad wszystko i chciej być z Bogiem, na wieczność, teraz i na wieczność. Szukaj Go całą swoją siłą, On ci da więcej siły, nie ustań, nie daj diabłu się odepchnąć od Tego, który darzy życiem. Nie daj sobie zabrać tego wdzięcznego serca, które będzie Bogu dziękowało za to, że On przyszedł w Jezusie do ciebie, żeby cię zbawić, żeby cię uratować, bo On ma wobec ciebie plan, żebyś był jak On. Naśladuj Boga. Jak naśladować Boga? Chodźcie w miłości, jak i Chrystus umiłował was, tak naśladuj Boga. Bóg jest miłością. Nie daj się wciągnąć w rewiry złego. Twoje „ja” niech jest ukrzyżowane, a nie nadal ogłaszające, że ty wiesz lepiej od Boga, jak służyć Bogu. Rozumiesz, że co Bóg postanowił, to Bóg jedynie może zrealizować? On zaczyna, On kończy i dlatego potrzebujemy Boga. Nasze modlitwy potrzebują Boga, nasze modlitwy nie mogą być takie: O, Panie Boże, dziękuje ci, że dobry dzień dzisiaj był, fajnie, nikt mi na stopę nie nadepnął. Jakoś tak fajnie przeszło, dziękuję Ci, Boże, dobry dzień dzisiaj mieliśmy. Amen. A że ja dziesięciu ludziom nadepnąłem, że iluś ludzi przez to zostało poturbowanych, ale ja nie mam nic do siebie, nie mam ze sobą kłopotów. Wiecie, że kiedy umiesz czynić dobrze, a nie czynisz już grzeszysz. Ale, Panie, ja nic złego dzisiaj nie zrobiłem. Tak? A ile dobrego nie zrobiłeś?

List do Hebrajczyków, 13 rozdział 7 wiersz:

Bóg chce, żebyśmy Go naśladowali, to jest cenne.

Pamiętajcie na wodzów waszych, którzy wam głosili Słowo Boże, a rozpatrując koniec ich życia, naśladujcie wiarę ich”.

Okazuje się, że Bóg, który działał przez aniołów, działał przez Swego umiłowanego Syna, działał też i przez proroków i przez apostołów i do dzisiaj działa, tworząc wodzów. A ci wodzowie nie powstali sami z siebie, bo oni wierzyli w  Boga i przyjmowali to, co Bóg im dawał, oni rośli dzięki Bogu i stawali się coraz bardziej przywódcami dla innych. A więc, patrzcie na wodzów waszych i naśladujcie wiarę ich. Mamy co robić.

List do Hebrajczyków 6,12:

„Abyście się nie stali ociężałymi, ale byli naśladowcami tych, którzy przez wiarę i cierpliwość dziedziczą obietnice”.

Widzimy człowieka wierzącego, widzimy go cierpliwego i widzimy, jak Boże obietnice napełniają życie tego człowieka. Naśladujmy takich, bo to jest Bóg widoczny w tych ludziach, nie naśladujemy ciała, nie naśladujemy cielesności tego człowieka, naśladujemy Boga, żyjącego w tym człowieku.

1 List do Koryntian, 11 rozdział 1 wiersz:

Bądźcie naśladowcami moimi, jak i ja jestem naśladowcą Chrystusa”.

I to jest właśnie to, o czym mówimy. Jeśli ktoś naśladuje Chrystusa, ty naśladuj tego kogoś widząc w nim Chrystusa w namacalny sposób, dotknij się tego człowieka, zobacz, że to jest Chrystus w nim. Spotkasz Chrystusa w tym człowieku i naśladuj to, bo to jest dobre dla nas ludzi, żebyśmy w ten sposób właśnie żyli, dzięki Chrystusowi, korzystali z tego, że Chrystus nie zniknął z tej ziemi, ale nadal chodzi tu w ciele, w ciele Swego Kościoła i Swoich umiłowanych, w ciele Swojego ludu.

Jeszcze z Listu do Filipian, 3 rozdział 17 wiersz:

„Bądźcie naśladowcami moimi, bracia, i patrzcie na tych, którzy postępują według wzoru, jaki w nas macie”.

Apostoł mówi tu też do mnie i do ciebie. Naśladuj tych, którzy chodzą w Duchu Chrystusowym i sam chodź w Duchu Chrystusowym. Ciesz się z tego, że jest Kościół na ziemi, że są członki ciała Chrystusowego, które żyją dzięki Bogu, w których widać Boże działanie. Dziękuj Bogu za to, poddawaj się woli Bożej, ucz się być naśladowcą Boga. Miłuj brata swego, miłuj siostrę, chciej dobra dla brata, dla siostry, to ci pozwoli odepchnąć diabła, który chce ci wepchnąć coś, żeby skrzywdzić ciebie i innych przez ciebie. Wiecie, że nie ma nikogo takiego, który by zaspokoił wszystkich ludzi. Nie ma kogoś takiego, który by wszystkim sprawił, że wszyscy byliby zadowoleni. Trzeba zniszczyć to oczekiwanie, że ty będziesz zadowolony, czy zadowolona, bo inni spełnią wszystko, co tobie jest potrzebne, żebyś chodził szczęśliwy. Nie licz na to, patrz na Pana. On chce, żebyś był szczęśliwy, ciesząc się, że możesz dzisiaj uczyć się naśladować Boga. Niech potrzeba Boga w tobie i we mnie będzie silniejsza od wszystkiego. Niech w twoich modlitwach, w twoim myśleniu o Bogu będzie modlitwa: „Boże, ja chcę być jak Ty, ja chcę byś to ze mną zrobił. Kiedy ja zawiodę, Ty mi dajesz możliwość powstać, oczyścić się i iść dalej. Chcę być jak Ty, trzymam się tego, bo Ty powiedziałeś, że to jest mi potrzebne, żebym mógł być z tobą teraz i na wieczność, chcę być jak Ty, Boże, nie chcę nic mniejszego. Chcę być jak Ty, chcę doznawać Twoich uczuć, Twoich pragnień, Twoich dążeń, Twojej miłości, Twojej radości, Twojego smutku. Chcę być jak Ty teraz i na wieczność, Boże, ponieważ to jest Twój plan dla mnie i ten plan doskonale pokazałeś w Swoim ukochanym Synu, Jezusie Chrystusie i w każdym Twoim proroku i w każdym Twoim apostole, i w każdym posłańcu, pokazałeś Swój wielki plan, żeby mnie przemieniać na Twój obraz poprzez widoczny obraz Twojego Syna Jezusa Chrystusa”.

Miłujmy się nawzajem, wygrajmy bitwę, niech pragnienie Boga będzie w nas większe od tego, co diabeł mógłby z nami zrobić. Powiem wam, że starzejący się chrześcijanin, czy chrześcijanka, wcale nie stają się irytujący, jak dziadki i babcie, którzy stale mają o coś tam, pretensje, żale o wszystko. Wcale nie stają się irytujący, stają się jeszcze bardziej przyjemni, przystępni. Życie nie powoduje, że stajesz się coraz bardziej złośliwy, bo cię życie tak obciążyło, bo tyle rzeczy przeszedłeś w swoim życiu, że teraz tylko umiesz odgryźć się za wszystko, co ludzie zrobią wobec ciebie. Nie, stajesz się jeszcze bardziej klarowny, widoczny, że należysz do Boga, że naśladujesz Boga już ileś lat i Bóg dla ciebie jest cenniejszy niż twoje „ja”. Pamiętaj, napaść diabła nie jest miła, ale możesz wygrać, przeciwstaw się mocny w Panu Jezusie. Chciej dobra nie zła, to wtedy szybciej będziesz zmierzać do tego, co jest dobre. Nie chciej nikogo skrzywdzić. Kiedy ty cierpisz nie muszą cierpieć wokół ciebie wszyscy. Wygraj z cierpieniem i idź dalej. A jeżeli nie potrafisz podziel się z kimś innym, proś o modlitwę. Niech Bóg ci pomoże być naśladowcą Boga. Amen.

 

Zgromadzenie 25.03.2018r. „Boże, chcę być jak Ty” część 1

Wiecie jak ważne jest w nas pragnienie. Pragnienie, które porusza ku Bogu nasze myślenie. Jest to bardzo ważne, ponieważ jesteśmy stworzeni przez Boga i jest bardzo istotne ku czemu biegną nasze myśli, jakie mamy plany, jak chcemy je realizować. Bo wiemy, że tu na ziemi jesteśmy w olbrzymim doświadczeniu i każda sprawa będzie postawiona przed Bogiem, każde słowo, każdy czyn. Widzicie, wrogowi często udaje się  przedostać i spowodować, że człowiek daje się złapać w pułapkę złego, że wrogowi się udaje odciągnąć człowieka od chwalenia Boga, od czystego serca, od zadowolonego serca, od chętnego serca do serca załamanego, zabrudzonego myślami diabelskimi. Bóg nigdy nie miał takich myśli, żeby skierować nas w stronę zaciemnienia, załamania. On posyła myśli, które nas podciągają do nieba, które dają nam ochotę poznawać Boga. Jesteśmy dziećmi Boga Wszechmogącego, Boga wszystkich możliwości, Boga, który może nas przeprowadzić przez każde doświadczenie i chce, żebyśmy się zawsze Nim radowali. A wróg chce to zmienić, bo on chce zniekształcić to, co czyni Bóg. Chce wszelkimi sposobami przeszkadzać, próbując odciągać nasz umysł od Boga. Każdy z nas, chcąc czy nie chcąc, wpływa na drugiego tym, kogo słucha – Boga czy diabła. Nie mamy wyjścia, jeżeli słuchamy diabła musimy destruktywnie działać na innych ludzi. To nie jest tak, że słuchamy diabła i jesteśmy pozytywnie nastawieni do siebie nawzajem. Nie, jesteśmy widzialni i słyszalni,i nasza postawa wpływa na innych, czy chcemy, czy nie. Możemy nie chcieć, ale nasze złe nastawienie wpływa na innych. Ktoś przychodzi zadowolony i nie może się cieszyć z tobą i myśli: Dlaczego? Czyżby Bóg stał się innym Bogiem? Nie, to wróg napadł. To tak, jakbyś widział swoje dziecko i widzisz chłopa, takiego wielkiego chłopa, który napada na twoje małe dziecko i szarpie tym dzieckiem. Co zrobisz teraz? Nie ma znaczenia, jak wielki jest chłop, to jest twoje dziecko. Tak diabeł napada na nas i szarpie przez to, czy przez coś innego, próbując zabrać nam spokój Boży, radość Bożą. Nie daj się szarpać diabłu. Stań po stronie Boga. To, co wczoraj mówiliśmy – Bóg posłał nam zbawienie – Chrystusa z myślami z nieba, ze słowami z nieba, z czynami z nieba, po to, żeby nas rozradować, ucieszyć nas i podnieść nas wyżej. Nie trzymaj się zła, nie pozwól, żeby diabeł przywiązał cię na łańcuchu do swojej budy jak psa, bądź wolnym człowiekiem, zawsze wolnym człowiekiem. To, że on ci podaje to swoje wstrętne żarło, przez które chce ciebie nasycać zawiścią, złością, niechęcią, nie oznacza, że masz je jeść. Jedz porządne jedzenie, Boże jedzenie, którym jest zadowolenie, szczęście, wdzięczne serce, śpiew, karm się z dobrego stołu. Tak jak Słowo Boże mówi są dwa stoły, diabeł też zastawia swój stół, nie chciej z tego stołu w ogóle jeść, chciej jeść z Bożego stołu pokarm, w którym przyjmiesz ochotę, aby żarliwie żyć dla Boga. A więc Chrystusowe pragnienia są bardzo ważne w nas. Czy chcemy tego, co chce Bóg? Czy pozwolimy wrogowi się zafrapować i pociągnąć w złym kierunku? Potrzeba Boga jest siłą napędową naszego nowego człowieczeństwa. Jeżeli człowiek zacznie żyć bez potrzeby Boga myśląc, że już sam umie żyć, to wtedy wpada w zaułki diabelskich pomysłów. Stąd masz kłopot i problem, stąd myślisz sobie, to jest złe, ja mam zły dzień, ja mam zły tydzień, ja mam zły miesiąc, ja mam zły rok, ja mam złe dziesięciolecie, ja mam złe całe życie. Bo diabłu o to chodzi, bo on przyszedł zepsuć to, co stworzył Bóg. Rozumiesz to? Diabeł przyszedł popsuć wspaniałość stworzenia Bożego. A więc odrzuć to wszystko, z czym on przychodzi, żeby to zepsuć. To nie jest łatwe, bo on jest natarczywy. To jest jak z muchą, odganiasz ją, a jak jej nie klepniesz, to ci nie da spokoju. Musisz odrzucić diabła, żeby on przestał ci zawracać głowę. Najczęściej najlepszym sposobem jest nie zwracać na niego uwagi. Minąć to, co on robi i iść w kierunku Boga i za chwilę diabła już nie ma. Tak jak jest powiedziane, skieruj się do Boga, a diabeł sam od ciebie ucieknie. Kiedy próbujesz z nim walczyć, na jego warunkach, to on jak ta mucha lata wokół ciebie i nie możesz jej trafić, jak ją z jednej strony odpędzisz, to z drugiej strony przyleci z innymi myślami. Bóg chce, żebyśmy pragnęli Boga, żebyśmy chcieli korzystać z tego, co On do nas mówi. I tak jak mówiliśmy, On chce, żebyśmy byli podobni do Jego Syna Jezusa Chrystusa. Dla nas to znaczy wyzwanie, ale nie wyzwanie oparcia się na swoich siłach, ale wyzwanie oparcia się na  siłach Chrystusa. Kto wierzy w Chrystusa, będzie zbawiony. Człowiek dopóki się opiera na swoich siłach i próbuje być chrześcijaninem, czy chrześcijanką, nie ma szansy, diabeł będzie się nim bawił, jak swoją zabawką. To puści cię i już myślisz: jest dobrze, to cię z powrotem przytrzyma. Nie ufaj sobie, ufaj Jezusowi, gdyż z Jezusem nigdy diabeł tak nie mógł postępować. Nigdy nie zrobił tak, że złapał Jezusa, a potem puścił. Nigdy nie złapał Jezusa, dlatego wierz w Jezusa, nie w siebie. W Jezusie jest zawsze dobry humor, szczęście, wdzięczność, zadowolenie. Jezus nie jest chmurą gradową, jest Pasterzem, który chce otaczać owce Swoimi ramionami. Nie napada na ciebie, lecz pociąga ciebie Swoją miłością, żebyś chciał żyć dzięki Niemu, żebyś chciał się radować, czy chciała się radować.

Bóg chce, żebyśmy byli podobni do Jezusa Chrystusa, który chodził w ciele, a przez Chrystusa podobni do Boga. Wiemy, że chrześcijanie nie lubią tego słuchać, bo czują się bardzo źle ze swoim złym „ja” i wolą słyszeć zupełnie co innego: że z łaski za darmo Bóg wszystkich weźmie do nieba. To jest przyjemne dla wielu chrześcijan, ale słuchanie, że masz być jak Chrystus, słuchanie, że masz być jak Bóg, to jest za duże wyzwanie. Myślisz sobie: „Moje humory, moje myśli nigdy mi na to nie pozwolą, zawsze komuś przyłożę. A więc, wymaganie ode mnie, żebym był jak Chrystus, który zawsze będzie wypełniał wolę Ojca, to jest wymaganie ponad moje możliwości”. Tak myśląc odepchniesz od razu to wywyższenie w Chrystusie i pójdziesz swoją drogą, bo uznasz, że to nie jest dla ciebie, bo to tylko cię pognębi i spowoduje, że będziesz chodził ze zwieszoną głową, uważając, że postawiono przed tobą wyzwanie ponad twoje możliwości. Tak doradza ci diabeł, ale Bóg mówi prawdę do ciebie, że to On, Stwórca nieba i ziemi, posłał ci Swojego Syna, żeby On cię zbawił od twoich grzechów i dał ci w Sobie nowe życie. Wierzysz w to? Wierzysz w Jezusa Zbawiciela od twoich grzechów? Czy wierzysz w siebie, że się sam pozbędziesz swoich grzechów? W kogo wierzysz? Człowiek może się sam pozbywać swoich grzechów, ale tak, że one go nadal będą kusiły, aż w końcu ponownie im ulegnie, albo się pozbędzie ich w Chrystusie ukrzyżowanym i one wobec niego, ukrzyżowanego wraz z Chrystusem, stracą swą kusicielską siłę.

Podobni do Jezusa Chrystusa. Kiedy Bóg mówi o miłości wzajemnej, On nie mówi: Miłujcie się nawzajem jak wy się nawzajem umiecie miłować. Jak my umiemy się  nawzajem miłować? My umiemy mówić: „ja cię miłuję, bracie” i za chwilę „bum”. „Ja cię miłuję siostro” i „bum”. „Naprawdę cię miłuję” i „bum”. Nie jakieś „ibum” przeciwbólowe, tylko uderzenie, żeby zadać ból, żeby pokazać, jak ja cię miłuję, bo my się miłujemy boleśnie, nieraz bardzo boleśnie. Tak to jest miłość bolesna, miłość zazdrosna, uparta, złośliwa, szukająca własnego „ja”. Taka jest nasza ludzka miłość. Niespełniona własna miłość powoduje opuszczanie rąk, uważanie, że nie ma Kościoła na ziemi, że wszyscy ludzie są źli. To jest własna miłość, ona zawodzi. Miłość Boża nigdy nie zawodzi. Dlatego Bóg nie mówi, żebyśmy się miłowali miłością własną, tylko miłością Jezusa Chrystusa, Jego miłością mamy się miłować. Dlatego bezwzględnie potrzebujemy miłości Jezusa Chrystusa w nas. Musisz pragnąć miłości Jezusa, żebyś był napełniony miłością Jezusa. Nie może ci wystarczyć twoja własna miłość, twoja własna miłość jest chwilowa, w jednej chwili warto z tobą być, a w drugiej uciekać jak najdalej. Ale miłość  Chrystusowa jest taka sama w każdym doświadczeniu. Gdy jesteśmy w miłości Chrystusowej, wtedy jesteśmy tym Kościołem, w którym członki mają o siebie nawzajem jednakie staranie. Potrzebujemy zawsze miłości Jezusa Chrystusa. Miłość Chrystusa Jezusa nigdy nie wykorzysta żadnego człowieka w taki sposób, jak ludzie to robią. Miłość Chrystusa daje ci siebie, żebyś ty mógł wygrać w bitwie z diabłem i dotrzeć do wieczności. I dlatego Jezus powiedział, że jeśli będziemy mieli Jego miłość w sobie,  będziemy siebie nawzajem dawać sobie, żeby razem dojść do wieczności. A więc będziemy walczyć o siebie w sposób prawidłowy, Boży, czysty. Potrzebujemy miłości Jezusa Chrystusa, oczywiście potrzebujemy Chrystusa we wszystkim, ale w tej chwili mówimy o miłości. Potrzebujemy w pełni całego Chrystusa, żeby żyć, żeby obfitować, żeby to w tobie i we mnie działało.

W Ewangelii Łukasza, w 6 rozdziale i 36 wierszu czytamy:

„Bądźcie miłosierni (Bądźcie miłosierni tak jak wy potraficie  być miłosierni? I to wystarczy? Gdyby Bóg tak powiedział, to byłoby dla nas ludzi dobre, po ludzku dobre. Moja granica miłosierdzia sięga dotąd i jestem w porządku, ale tak tu nie jest  tak napisane) –  jak miłosierny jest Ojciec wasz”.

Czy słyszysz to, co jest tu napisane? Czy twój duch słyszy, co jest tu napisane? Mamy być miłosierni jak Ojciec. Potrzebujesz Ducha Bożego, żeby być miłosiernym jak Ojciec. Bez Ducha Bożego nie masz szansy żyć tym słowem. Potrzebujesz, by On cię ożywiał miłosierdziem Ojca, żeby twoje miłosierdzie nie sięgało twoich ludzkich granic, ale w Chrystusie sięgało bezmiaru Bożego miłosierdzia. To właśnie w Chrystusie przysłał nam Bóg. To są te skarby z nieba, ta obfitość obdarzenia Bożego. I po to jest Słowo Boże, żebyś pragnął tego, żeby wzbudzać w tobie potrzebę Boga, bo Słowo Boże nie jest tylko po to, żeby napełnić głowę wiedzą. Ono ma wywołać zdrowe pragnienie Boga, w zdrowy sposób. Kiedy to do ciebie dociera, to ty po zgromadzeniu jesteś w swojej komorze na kolanach i wołasz: Boże, daj mi to, bo umrę, jeśli tego mi nie dasz, bo wiem, że bez tego umieram, tylko to może sprawiać, że będę żył dzięki Tobie.

Ewangelia Mateusza 5,7:

„Szczęśliwi miłosierni albowiem oni miłosierdzia dostąpią”.

Nie mogę być sam z siebie miłosierny, potrzebuję miłosierdzia Bożego, a więc wołam o nie do Boga. Mogę okazywać miłosierdzie po swojemu, ale wiem, że to nie wystarczy, potrzebuję większego miłosierdzia, potrzebuję Boga, aby było widać Boże miłosierdzie.

I w Ewangelii Mateusza 5,48.

To jest już tak silne jak młot kruszący wszelkie warownie ciemności w nas:

„Bądźcie wy tedy doskonali, jak Ojciec wasz niebieski doskonały jest”.

Co zrobimy z tym? Potrzebujemy Boga. Chwała Bogu! Żeby cały zbór potrzebował Boga tak, jak Bóg do nas mówi. To nie jest po to, żeby nas pognębić, ale po to, żeby nas wyrwać diabłu, bo diabeł nie chce, żebyśmy potrzebowali Boga. Diabeł chce, żebyśmy się oparli na swoich siłach i żeby on mógł nas zgnębić, stłamsić i zniszczyć. Tylko w sile Boga możemy przeciwstawić się diabłu i wygrać. Potrzebujemy Boga, żeby nie krzywdzić siebie nawzajem, żeby czynić sobie dobro w Boży sposób, budując się na Boży dom. Potrzebujemy Boga nieustannie. Tak jak od Boga potrzebujemy oddechu, powietrza, potrzebujemy jedzenia, picia, tym bardziej potrzebujemy Boga, żeby duchowo żyć. Potrzebujesz Boga bardziej niż wszystkiego innego, żeby nie skręcić z Bożej drogi, nie zboczyć na manowce ludzkiego ciała, ludzkich zmysłów, ale pozostać na drodze Bożej. Bóg nie mówi w tym sensie, że w doskonały sposób ty zaraz będziesz taki, ale Bóg mówi: Pragnij Mojej doskonałości, chciej Mojej doskonałości. Tak jak Pan Jezus przez posłuszeństwo doszedł do pełnej doskonałości w posłuszeństwie, tak ty i ja możemy być szczęśliwymi ludźmi na ziemi, zawsze mającymi społeczność z Bogiem, w domach, w mieszkaniach, w rodzinach, w małżeństwach nie musi być kłótni, zwad, ponieważ Bóg przyniósł nam pokój w Swoim Synu Jezusie Chrystusie. Ale my musimy chcieć tego Boga, bo jeśli nie będziemy Go chcieli, to jedna strona, jak i druga, będzie irytująca dla siebie nawzajem. Nawet chrześcijaństwem możemy irytować, naszym egoistycznym, złym, pysznym, dumnym, chrześcijaństwem możemy niszczyć innych ludzi. W Jezusie przyszedł pokój, który przerasta wszelki rozum. Możemy być dla siebie mili i uprzejmi, ale do tego, żeby takimi być, potrzebujemy Jezusa. My wiemy, kiedy nasz mąż, czy nasza żona, to są oni i my wiemy, kiedy oni to są nie oni, tylko oni są Chrystusowi. Po czym to poznajemy? Po podobieństwie. Jak są podobni do Chrystusa wiemy, że są to nie oni, bo są mili, uprzejmi, łagodni, uśmiechnięci, gotowi podzielić się czymś dobrym. To nie oni, my znamy starego człowieka. Skąd kłótnie między wami? Z cielesności. Znamy starego człowieka. Stary człowiek, jak nie osiąga czegoś swego, to chce to osiągnąć wszelkimi sposobami. Od małego dziecka wiemy, jak walczyliśmy o swoje, ale w Chrystusie tego nie ma. Potrzebujemy Chrystusa wszędzie, w szkole, w domu, w pracy, w zgromadzeniu, wszędzie potrzebujemy Chrystusa. I potrzebujemy słyszeć te słowa: Bądź doskonałym, jak Ja jestem doskonały, twój Ojciec w niebie. On to potrafi zrobić. Po to On to mówi, żebyśmy wiedzieli, że potrzebujemy Jego ponad wszystko. I kiedy słyszymy o doskonałości, myślimy nie o sobie, myślimy o Chrystusie. Panie Jezu, wiem, że przyszedłeś po to, żebym był doskonały, zrób to ze mną! Rozmawiajmy z Panem, tak jak Go potrzebujemy, czasami modlimy się, ale my tylko mówimy, ale nie rozmawiamy z Nim naprawdę, nie widzimy potrzeb wziętych z Biblii, tylko widzimy potrzeby wzięte z cielesnego życia: daj mi zdrówko, daj mi jedzonko, daj mi dobrą pracę, daj mi dobrą żonę, daj mi dobrego męża, daj mi to, daj mi tamto. Takie mamy swoje zapotrzebowania, takiego Boga na ludzkie przywileje. A Bóg chce porozmawiać z nami o duchowych sprawach. Dobrze, że jest mleko duchowe, ale nie może być przez dwadzieścia lat mleko. Potrzebujemy nakarmić się czymś stałym, czymś bardziej treściwym. Bądź doskonałym jak Bóg Ojciec jest doskonały – to już nie jest mleko. To już jest stały pokarm, to jest sprawiedliwość w Chrystusie, sprawiedliwość, która nie jest naszą sprawiedliwością, to jest sprawiedliwość Boża.

W Liście do Galacjan 5,22 mamy opisany owoc działalności Boga po to, żeby się wykonały te słowa: „Bądźcie doskonali, jak Bóg jest doskonały”. Potrzebujemy Ducha Świętego działającego w nas. To jest to, co już mówiliśmy i nie raz mówiliśmy. Słowo zostało nam posłane, żeby wykonać, wykupić nas, zapłacić za nas, pojednać nas, stać się dla nas drogą, abyśmy mieli, jak wrócić do domu Ojca. Ale Duch został posłany, żeby nas poprowadzić tą drogą i żeby nas ożywiać tym wszystkim, kim jest Jezus Chrystus. I tu czytamy:

„Owocem zaś Ducha są: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, wstrzemięźliwość. Przeciwko takim nie ma zakonu”.

Nie ma, bo zakon jest dla grzeszników, a jeśli jest owoc Ducha Świętego, to Duch Święty działa w tobie i już zakonu nie potrzebujesz, bo to, co czyni Duch Święty, wypełnia w tobie cały zakon, gdyż wypełnieniem zakonu jest miłość, Boża miłość. „Miejcie pokój między sobą” – to są wzniosłe hasła czy prawdziwe pragnienia Boga? Żeby Jego dzieci żyły w zgodzie, żeby budowały się nawzajem i cieszyły sobą nawzajem idąc do jednej wieczności. Jak bardzo więc potrzebujemy Boga? Rozumiecie, religia nigdy nie zbawiła człowieka, religia mogła zaabsorbować człowieka i wyprowadzić z pewnych złych nastawień, ale nie była w stanie, i nie jest w stanie, zbawić go. Człowieka z tego kim jest zbawia Chrystus. Każdy z nas potrzebuje Chrystusa i potrzebujemy tego działania Bożego Ducha w nas. Wróg chce, żebyśmy się oskarżali, napadali na siebie, nawet chcąc dobra dla drugiego, sami nadal będąc takimi, jakimi chcemy być. Kiedy dwoje duchowych ludzi się spotyka i widzą jakieś zło między sobą, to mówią: „Tak, z tym trzeba skończyć, to jest złe”. Nie kłócą się, nie mają ze sobą sporów, oni wiedzą, że zło jest zło, trzeba to usunąć i koniec. Chwalą Boga za to, że można złe usunąć a dobre przyjąć. Nie kłócą się, duchowi ludzie nie kłócą się, wiedzą, że zło trzeba usunąć. Wiedzą, że zło zatrzyma ich przed wiecznością. Duchowi ludzie wiedzą, że do wieczności nic nieczystego nie wejdzie. Wiedzą, a więc mówią, trzeba to usunąć, jak śmieć wysprzątać i idziemy dalej, co będziemy się śmieciami przejmować, skoro możemy się cieszyć tym, czym nas Bóg obdarza.

Jeden Bóg mówiący i czyniący przez wielu to, co Sam chce – część 5

Ewangelia Marka 16,19:

A gdy Pan Jezus to do nich powiedział, został wzięty w górę do nieba i usiadł po prawicy Boga.”

Zasiadł po prawicy Boga, jako widoczny w niebie, doskonały Bóg. Aniołowie po raz pierwszy zobaczyli wtedy to, czego oni też nie widzieli i upadli przed Nim, i oddali Mu wszystko: Godzien jest Baranek przyjąć chwałę, tak jak Bóg Ojciec, cześć i uwielbienie w jednakowym wymiarze.

Czytamy o tym w Objawieniu 5: 13-14: „I słyszałem, jak wszelkie stworzenie, które jest w niebie i na ziemi, i pod ziemią, i w morzu, i wszystko, co w nich jest, mówiło: Temu, który siedzi na tronie, i Barankowi, błogosławieństwo i cześć, i chwała, i moc na wieki wieków. A cztery postacie mówiły: Amen. Starcy zaś upadli i oddali pokłon”.

Ewangelia Mateusza 16,27:

„Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca Swego.”

On teraz już tam jest w chwale Ojca Swego, tam po prawicy Boga widać w Jezusie Ojca. W taki sposób Bóg objawił się. W najwyższym imieniu, w najwyższym miejscu chwały. Ale i tak Bóg ogarnia Sobą wszystko, nawet niebiosa niebios Bóg ogarnia Sobą. Boży zamysł, Boży plan, Ten poza Którym nic nie istnieje postanowił być z nami całą wieczność, abyśmy mogli Go widzieć, tak jak On widzi nas.

A więc Bóg Sam osobiście nie przyszedł na tę ziemie. Ale przyszedł w bardzo doskonały sposób poprzez Swoje Słowo i ujawnił się, jakim jest.

Kiedy Bóg mówi ‚uczyńmy’, możemy powiedzieć, że na pewno jest tam ktoś jeszcze i na pewno tym kimś jest Słowo, które stało się ciałem. Kiedy Bóg mówi ‚uczyńmy’ to jedynie Słowo jest doskonałym obrazem Boga, ale są tam też aniołowie, kiedyś będziemy jak aniołowie. Nie będziemy w tych ciałach. Bóg wszystko czyni na Swój obraz. Wszystko. Wiecie, nikogo innego nie będziemy widzieć, jak tylko Boga w wieczności. Ja się cieszę. Jeżeli ktoś nie byłby jak Bóg, to by zepsuł całą wieczność. Po prostu nikt nie może być inny jak On. Stąd ten plan. Stąd to, że ty musisz tego chcieć, On daje ci chcenie, ale ty możesz to odrzucić. On chce twojej swobody, On nie naciska na siłę, On chce, żebyś Go zrozumiał i żebyś się poddał Jego wpływowi, żebyś i ty chciał być jak On, żebyś się nie bał, że ktoś ci coś zabierze, że coś stracisz na tej ziemi i z tego powodu musisz zgrzeszyć i grzeszyć, ale żebyś myślał: wolę być jak Bóg! Nawet z kromką suchego chleba, ale jak Bóg! Niż sprzedać to, żeby być jak Bóg, na to, że będzie mi łatwiej żyć na ziemi! To jest cała próba. I kiedy Bóg mówi „Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty”, On mówi znowuż: chcę, żebyście byli jak Ja. A wtedy zostawiam to wszystko, bo ja nie potrafię być jak Ty. I Bóg mówi: dobrze, właśnie o tym mówimy. Ja zrobię to wszystko, ale przy twojej akceptacji. Bez twojej akceptacji nic nie zrobię. To ty będziesz się zgadzać na Moje działanie i będziesz dziękować Mi za to, wiedząc ku czemu razem zmierzamy.

Kiedy tak chodzisz z Bogiem, On cię wprowadza w kosztowność duchowych przeżyć, których normalnie ludzie nie przeżywają. Daje się poznawać z tego Kim jest, a to przerasta wszystko, co tu na ziemi możesz doświadczać.

A więc ‚uczyńmy’ to znaczy jest Ten Bóg, jeden Bóg, i Słowo przez które i dla którego wszystko się stało. Bez Słowa nic nie powstało, co powstało. Dla Niego zostało to przeznaczone, co w Nim zostało przez Boga umieszczone. W tym Słowie.

Również to, że Słowo stanie się ciałem i będzie ukrzyżowane na tej ziemi; również to, że Słowo stanie się ciałem i na krótko będzie mniejsze od aniołów, z powodu ciebie i mnie, żeby stać się jak my. Pamiętacie, jak na pustyni Jezus był kuszony i aniołowie usługiwali Mu. Pamiętacie, jak w Getsemane wołał w wielkim doświadczeniu przed Bogiem i anioł przyszedł, i umacniał Go. Na ten czas Jezus był mniejszy, aniołowie usługiwali Mu. Jezus mówił: zobaczycie aniołów zstępujących i wstępujących na Syna Człowieczego, cały czas trwała posługa anielska, bez przerwy. Musiał stać się mniejszym, żeby umrzeć za mnie i za ciebie. Żeby uwolnić nas od tego, co oddzielało nas od Boga. Pan, który stał się jak my, poniósł konsekwencje i wyrwał nas z niewoli ciemności. W planie Bożym było to: oni nie mogą zginąć, oni muszą być jak Ja. Choćby nawet nie wiadomo ile zła diabeł uczynił, Ty pójdziesz i wyrwiesz ich ze wszystkiego zła. Ty wykupisz ich z wszystkich ich grzechów i oczyścisz ich Swoją Krwią. I Słowo mówi: Ty ciało dla mnie przygotowałeś, oto idę do nich, by wypełnić wolę Twoją, o Boże.

I to co w Liście Piotra jest napisane: „Wprawdzie był On na to przeznaczony już przed założeniem świata”.

List do Kolosan 1 rozdział, 15-17:

On jest obrazem Boga niewidzialnego, pierworodnym wszelkiego stworzenia, ponieważ w Nim zostało stworzone wszystko, co jest na niebie i na ziemi, rzeczy widzialne i niewidzialne, czy to trony, czy panowania, czy nadziemskie władze, czy zwierzchności; wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone. On też jest przed wszystkimi rzeczami i wszystko na Nim jest ugruntowane”.

Wszystko w Nim. Wszelkie dobro w Nim. Również kara jest w Nim, wszystko jest w Nim; chwała i odrzucenie. Kiedy Bóg wyrzekł Słowo, cały plan Boga był zawarty w tym Słowie, od początku do końca. Syn przyszedł uwolnić nas z naszych grzechów, ale także uczynić następną rzecz, żebyśmy mogli doświadczyć przemieszczenia, nie tylko uwolnienia od zła, ale żebyśmy mogli doświadczyć, że wchodzimy w Boże dobro, że zaczynamy kosztować Boga w działaniu.

Z powodu różnych religii, które powstały i różnych dziwnych nauk religijnych, ludzie nie myślą o Bogu, tylko cały czas myślą o swoim dobru. Ludzie mówią: ja bym chciał, żeby Bóg mi pomógł w tej sprawie, ja bym chciał, żeby Bóg mi pomógł w tamtej sprawie i ludzie tak właśnie mówią pod wpływem religii. Nie mówią: Boże, uczyń to, co Ty zamierzyłeś! Twój plan jedynie ma sens, moje plany są nic nie warte! One są przemijające! Zrób Boże ze mną, co chcesz, to mi pasuje. Wiem, że mnie kochasz! Chwała Bogu! I módl się tak do Boga, wołaj do Niego szczerze! Mów Mu prawdę! Wiesz, że cię kocha, chce twojego zbawienia, twego dobra. Skoro Syn Boży, Syn Człowieczy umarł za nas na krzyżu, to tym bardziej Bóg pokazał Swoją miłość do nas. Módl się do Niego naprawdę! Nie szukaj Swego, szukaj tego, co On dla ciebie przygotował. Bo to jest dużo lepsze, dużo wspanialsze, doskonale zdrowe.

Możemy powiedzieć, że nikt oprócz Słowa, które stało się ciałem, nie ma takiego udziału w planie Bożym, jak Bóg. Nikt nie ma. Dzieło odkupienia, dzieło zbawienia, dzieło pojednania. Wszystko to uczyniło Słowo Boże, które stało się ciałem. Dlatego jest wywyższony. Czytamy w

1 Liście do Koryntian 15: 27a:

Wszystko bowiem poddał pod stopy Jego”.

Bóg wszystko poddał pod stopy Swojego Syna umiłowanego.

A w Liście do Hebrajczyków 1,1-4 czytamy:

„Wielokrotnie i wieloma sposobami przemawiał Bóg dawnymi czasy do ojców przez proroków; ostatnio, u kresu tych dni, przemówił do nas przez Syna, którego ustanowił dziedzicem wszechrzeczy, przez którego także wszechświat stworzył. On, który jest odblaskiem chwały i odbiciem jego istoty i podtrzymuje wszystko słowem Swojej mocy, dokonawszy oczyszczenia z grzechów, zasiadł po prawicy majestatu na wysokościach i stał się o tyle możniejszym od aniołów, o ile znamienitsze od nich odziedziczył imię”.

Zobacz swoją najlepszą, najwspanialszą nadzieję w Słowie Bożym. Odnajdź w Słowie Bożym wszystko to, czego potrzebujesz, by żyć. Odnajdź to, co to Słowo przyszło uczynić z nami ludźmi, abyśmy nawzajem byli sobie bliskimi.

1 Księga Mojżeszowa 1, 27:

I stworzył Bóg człowieka na obraz swój. Na obraz Boga stworzył go. Jako mężczyznę i niewiastę stworzył ich”.

Boży plan – na Swój obraz. Wiemy, że Adam i Ewa nie byli doskonali, oni byli bardzo dobrzy. Ale w Bożym planie musiał być stworzony bardzo dobry człowiek i żeby ten człowiek rozpoczął zmierzać ku temu, żeby być jak Bóg, żeby być tym, w którym Bóg swobodnie działa. Przechodząc poprzez doświadczenia, poprzez próby, człowiek coraz bardziej doświadczał: Boże, Ty chciałeś czegoś więcej, kiedy stwarzałeś nas, ludzi. Ty myślałeś o czymś jeszcze większym, skoro to wszystko się dzieje. Skoro takie rzeczy się dzieją, dokąd Ty nas prowadzisz, Boże?

I każdy z tych Bożych ludzi, którzy zaczynali myśleć o tym, zaczynali rozumieć: Boże, Ty nas prowadzisz poza śmierć. Ty nas prowadzisz do chwały, która przerasta wszystko.

Zobaczmy, co Paweł pisze na ten temat w Liście do Efezjan 3: 1-12

Dlatego ja, Paweł, jestem więźniem Chrystusa Jezusa za was pogan – bo zapewne słyszeliście o darze łaski Bożej, która mi została dana dla waszego dobra, że przez objawienie została mi odsłonięta tajemnica, jak to powyżej krótko opisałem. Czytając to, możecie zrozumieć moje pojmowanie tajemnicy Chrystusowej, która nie była znana synom ludzkim w dawnych pokoleniach, a teraz została przez Ducha objawiona jego świętym apostołom i prorokom, mianowicie, że poganie są współdziedzicami i członkami jednego ciała i współuczestnikami obietnicy w Chrystusie Jezusie przez ewangelię, której sługą zostałem według daru łaski Bożej, okazanej mi przez jego wszechmocne działanie. Mnie, najmniejszemu ze wszystkich świętych, została okazana ta łaska, abym zwiastował poganom niezgłębione bogactwo Chrystusowe i abym na światło wywiódł tajemny plan, ukryty od wieków w Bogu, który wszystko stworzył, aby teraz nadziemskie władze i zwierzchności w okręgach niebieskich poznały przez Kościół wszechstronną mądrość Bożą, według odwiecznego postanowienia, które wykonał w Chrystusie Jezusie, Panu naszym, w którym mamy swobodę i dostęp do Boga z ufnością przez wiarę w Niego.”

W tym planie Bóg otworzył swobodę, wolność przychodzenia do Niego, oczyścił nas doskonale i dał nam możliwość mówienia do Siebie „Ojcze”. Chwała Bogu! Niech to wszystko w nas rośnie! Niech Duch chwały czyni uroczystość w tobie i we mnie! Niech wzbudza ogień, który będzie płonął dla chwały Boga, w którym będziemy umieć wyrażać dzięki Duchowi Świętemu szczerze, że rozumiemy Go, że jesteśmy Mu wdzięczni za Jego plan, że jesteśmy Mu wdzięczni za to, że chociaż przez cierpienia, ale idę do wieczności, do wiecznej radości z Nim. Do chwały przebywania z Bogiem na zawsze. Że nie będę żałował rzeczy, które porzucam, dlatego, że do Boga one nie pasują. Raczej będę żałował, że jeszcze nie mam tylu Bożych rzeczy, żeby dać wam więcej z tego, kim jest Bóg. I będę Go prosił: Boże, daj mi więcej, żeby więcej Twojej chwały było w nas. Twój Syn  przyszedł, żeby zmienić nasze życie, żebyśmy stali się nowymi ludźmi, przez Ducha Bożego wprowadzeni w tę kosztowność. Pan jest naszym obrazem Boga niewidzialnego, pierworodnym wszelkiego stworzenia. W Nim narodziliśmy się na nowo. Wszystko w Nim. Kto Jego przyjmuje, przyjmuje wszystko. Dostaje prawo bycia dzieckiem Boga. Prawo wieczności.

W Liście do Rzymian 8:28-39

A wiemy, że Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują, to jest z tymi, którzy według postanowienia Jego są powołani. Bo tych, których przedtem znał, przeznaczył właśnie, aby się stali podobni do obrazu Syna Jego (…)”

Podobni do obrazu Syna Jego, a przecież Syn jest obrazem Ojca. Więc wiemy, że przez ten obraz Syna wprowadzeni jesteśmy do obrazu Ojca. Tylko Syn mógł być doskonałym obrazem Ojca. A więc patrzymy teraz na Syna, niech Bóg współdziała w tym, abyśmy byli coraz bardziej podobni do Syna.

„ (…) a On żeby był pierworodnym pośród wielu braci; a których przeznaczył, tych i powołał, a których powołał, tych i usprawiedliwił, a których usprawiedliwił, tych i uwielbił. Cóż tedy na to powiemy? Jeśli Bóg za nami, któż przeciwko nam? On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale go za nas wszystkich wydał, jakżeby nie miał z nim darować nam wszystkiego? Któż będzie oskarżał wybranych Bożych? Przecież Bóg usprawiedliwia. Któż będzie potępiał? Jezus Chrystus, który umarł, więcej, zmartwychwstał, który jest po prawicy Boga, Ten przecież wstawia się za nami. Któż nas odłączy od miłości Chrystusowej? Czy utrapienie, czy ucisk, czy prześladowanie, czy głód, czy nagość, czy niebezpieczeństwo, czy miecz? Jak napisano: Z powodu Ciebie co dzień nas zabijają, uważają nas za owce ofiarne. Ale w tym wszystkim zwyciężamy przez Tego, który nas umiłował. Albowiem jestem tego pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani potęgi niebieskie, ani teraźniejszość, ani przyszłość, ani moce, ani wysokość, ani głębokość, ani żadne inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Bożej, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym”.

Otwórzmy 1 List do Koryntian 15: 22-28:

„Albowiem jak w Adamie wszyscy umierają (W Adamie wszyscy umierają. Dlaczego wszyscy umierają w Adamie? Bo Adam i Ewa zostali stworzeni na Boży obraz, ale ten obraz został wypaczony, zepsuty, wykoślawiony, a więc ten obraz nie nadaje się do wieczności i musi umrzeć, musi się zakończyć. W człowieku w Chrystusie powstajemy do życia jako doskonały i wieczny obraz Boga Ojca naszego. W tym jest ten porządek. W Adamie wszyscy umierają, w Chrystusie wszyscy ożywają. W Adamie śmierć, w Chrystusie życie, wieczne życie, życie bez końca. Życie w innej atmosferze, życie zupełnie inne, doskonałe życie.)

A każdy w swoim porządku: jako pierwszy Chrystus, potem ci, którzy są Chrystusowi w czasie Jego przyjścia, potem nastanie koniec, gdy odda władzę królewską Bogu Ojcu, gdy zniszczy wszelką zwierzchność oraz wszelką władzę i moc. Bo On musi królować, dopóki nie położy wszystkich nieprzyjaciół pod stopy Swoje. A jako ostatni wróg zniszczona będzie śmierć. Wszystko bowiem poddał pod stopy Jego. Gdy zaś mówi, że wszystko zostało poddane, rozumie się, że oprócz Tego, który Mu wszystko poddał. A gdy Mu wszystko zostanie poddane, wtedy też i sam Syn będzie poddany Temu, który Mu poddał wszystko (…)”

I teraz to jest właśnie to, co było Bożym planem od samego początku. W Nim powstało wszystko, Bóg właśnie o tym myślał – „aby Bóg był wszystkim we wszystkim”.

To jest Jego plan. Albo uświęcamy się, poddajemy się, radujemy się, dziękujemy za Ducha Świętego, pozwalamy działać swobodnie Bogu, będąc wdzięcznymi za to Jego działanie, i On będzie mieszkał w nas, albo nie będzie mógł być w nas i wtedy pozostajemy w Adamie; a w Adamie nie ma obrazu Boga. To, co trwa w Adamie musi umrzeć. To, co trwa w Chrystusie nie może umrzeć, bo jest wieczne.

W planie Bożym jest więc to, żeby w tobie i we mnie zamieszkał Bóg, który napełniając nas Sobą wprowadzi nas do wiecznej chwały, abyśmy tam byli jak Bóg. Stąd poznając Boga chcemy być jak Bóg. Chcemy być prości i zdecydowani, chcemy być prawdziwi i rzetelni, chcemy, gdy mówimy dotrzymywać Słowa. A gdy nam się nie uda, to przepraszamy, poddając się oczyszczeniu, aby dalej mieszkał w nas Bóg.

Musimy zobaczyć bardzo ważną rzecz w Bożym planie, że jeżeli my mamy być w Chrystusie, a przez Chrystusa w Bogu, to my w Chrystusie musimy dostać to, co pozwoli nam przez Chrystusa być w Bogu. Bo jeśli nie wejdziemy w to, co mamy w Chrystusie, to bez Chrystusa nie możemy być w Bogu. I Bóg zrobił właśnie to, co jest potrzebne dla Niego, żebyśmy to wszystko otrzymawszy w Chrystusie, w Nim, jako doskonałym miejscu, spotkali się Bogiem.

To czytamy w Ewangelii Jana 5: 26:

„Jak bowiem Ojciec ma żywot sam w sobie, tak dał i Synowi, by miał żywot sam w sobie”.

Oprócz Ojca, jedynie Syn ma żywot Sam w Sobie, bez utrzymywania tego żywota przez kogokolwiek. Tak Ojciec dał Swemu Synowi, aby Syn miał żywot Sam w Sobie, dokładnie tak jak Ojciec ma. Nikt nie musi utrzymywać Syna przy życiu, Syn ma życie w Sobie. Gdy jesteś w Synu, masz życie. Tak Bóg przez Syna wprowadza nas w Siebie. Bóg jest żywy.

Nie moglibyśmy martwi wejść w Boga. Musimy wejść żywi, a życie Bóg umiejscowił w Swoim Synu, abyśmy wchodząc w Syna weszli w życie. Kto ma Syna ma życie, a jedynie życie może mieszkać w Bogu. Inaczej nie możemy wejść w to miejsce. Kto nie ma Syna, nie ma życia, nie może mieszkać w Bogu. A więc sprawa przedstawia się tak: Bóg chce mieszkać w nas i chce żebyśmy my mieszkali w Bogu. Syn jest doskonałym Pośrednikiem tego zadania. W Nim zostaliśmy złączeni z Bogiem. Kiedy trwamy w Synu, trwamy w życiu i Bóg ma z nami społeczność już tu na ziemi, a całkowicie otwartą tam w wieczności.

W 1 Liście Jana 5: 10-12:

„Kto wierzy w Syna Bożego, ma świadectwo w sobie. Kto nie wierzy w Boga, uczynił Go kłamcą, gdyż nie uwierzył świadectwu, które Bóg złożył o Synu Swoim. A takie jest to świadectwo. że żywot wieczny dał nam Bóg, a żywot ten jest w Synu Jego.”

Czytaliśmy, że Bóg dał Żywot, żeby Syn miał go Sam w Sobie. I ten Żywot Bóg nam dał w Swoim Synu. „Kto ma Syna, ma żywot; kto nie ma Syna Bożego, nie ma żywota”. Bóg Swój plan realizuje w doskonały sposób, a finałem tego planu jest to, abyśmy byli wiecznie z Nim, doskonale tacy, jak On. Posługuje się przy tym Słowem, Synem, Duchem, aniołami, ludźmi i zawsze to jest ten jeden. Ludzie nie lubią być identyczni, lubią być inni, różnorodni, a Bóg chce, żebyśmy chcieli być identyczni. Czy podoba ci się to? Identyczni z Synem, identyczni z Bogiem na całą wieczność. Tego Boga przyszedł nam objawić Syn. O tym Bogu powiedział, że jest Drogą do Jego wieczności, i jeżeli wejdziemy tam, to będziemy jak On. My będziemy rozumieć doskonale Boga, tak jak doskonale Bóg rozumie nas. I będziemy widzieć, tak jak On widzi nas. Będziemy słyszeć, tak jak On słyszy nas. Poznamy Go, jak On zna nas. Nie będzie między nami przedziału. Niech Bóg zrealizuje ten plan do końca, abyśmy, gdy znajdziemy się tam, w wieczności, radowali się wszyscy, że możemy rozmawiać z Bogiem. Bez domysłów. Amen.