Andrew Murray „Życie modlitewne” – Tytuł oryginału: „The prayer life” – 1912 Gdańsk 2018 c.d.

 

Rozdział 6

 

DUCH ŚWIĘTY I MODLITWA

 

Czy nie jest to smutne, że nasze myśli o Duchu Świętym są tak często połączone z żalem i wyrzutami sumienia? A jednak nosi On imię Pocieszyciela i jest nam dany, aby prowadzić nas do znalezienia w Chrystusie naszej największej rozkoszy i radości. Jest jednak coś jeszcze bardziej smutnego: On, który mieszka w nas, aby nas pocieszać, często jest zasmucony przez nas, ponieważ nie pozwalamy Mu wykonać Jego dzieła miłości. Wielką przyczyną niewysłowionego bólu dla Ducha Świętego jest całe to zaniedbanie modlitwy w Kościele! Jest to przyczyną małego ożywienia i całkowitej niemożność, które są tak często spotykane w nas, ponieważ nie jesteśmy przygotowani, aby pozwolić Duchowi Świętemu nas prowadzić.

 

Dałby Bóg, aby nasze rozważania na temat działania Ducha Świętego odegrały rolę w  rozradowaniu się  i wzmocnieniu naszej wiary!

 

Duch Święty jest „Duchem modlitwy”. Jest wyraźnie nazwany tym imieniem w Zachariasza 12.10 „Duch łaski i błagania”. Dwa razy w listach Pawła znajduje się niezwykłe odniesienie do Niego w kwestii modlitwy. „Wzięliście ducha synostwa, w którym wołamy: Abba, Ojcze!” (Rzym. 8.15). „Bóg zesłał Ducha Syna swego do serc waszych, wołającego: Abba, Ojcze!”(Gal. 4.6). Czy kiedykolwiek rozważałeś te słowa: „Abba, Ojcze”? W tym imieniu nasz Zbawiciel ofiarował swoją największą modlitwę Ojcu, z całkowitym oddaniem, poświęceniem swego życia i miłości. Duch Święty jest nam dany wyraźnie, w celu nauczenia nas, od samego początku naszego chrześcijańskiego życia i dalej, wyrażania tego słowa z dziecięcym zaufaniem i uległością. W jednym z tych fragmentów czytamy, że my „wołamy”, a w innym: „Ducha (…) wołającego”. Co za wspaniałe mieszanie boskiej i ludzkiej współpracy w modlitwie. Dowodzi to, że Bóg – jeśli można tak powiedzieć – dołożył starań, aby uczynić modlitwę tak naturalną i skuteczną, jakby to był płacz dziecka do ziemskiego ojca, gdy mówi: „Abba, Ojcze”.

 

Czy to nie dowód, że Duch Święty jest w dużym stopniu obcy w Kościele, kiedy modlitwa, którą Bóg tak przygotował, jest traktowana jako zadanie i ciężar? Czy nie uczy nas to, żeby szukać źródła zaniedbania modlitwy w naszej nieświadomości i nieposłuszeństwie wobec boskiego instruktora, któremu Ojciec zlecił zadanie nauczenia nas, jak się modlić?

 

Jeśli chcemy zrozumieć tę prawdę jeszcze wyraźniej, musimy zwrócić uwagę na to, co jest napisane w Liście do Rzymian 8.26,27: „Podobnie i Duch wspiera nas w niemocy naszej; nie wiemy bowiem, o co się modlić, jak należy, ale sam Duch wstawia się za nami w niewysłowionych westchnieniach. A Ten, który bada serca, wie, jaki jest zamysł Ducha, bo zgodnie z myślą Bożą wstawia się za świętymi”. Czy nie wynika jasno z tego, że chrześcijanin pozostawiony samemu sobie, nie wie, o co, ani jak należy się modlić; i że Bóg wyszedł nam naprzeciw w naszej bezradności, dając nam nawet Ducha Świętego, aby się za nas modlił; i że Jego działanie jest głębsze niż nasze myśli czy uczucia i jest zauważane oraz otrzymuje odpowiedzi od Boga.

 

Dlatego, naszym pierwszym działaniem powinno być wejście w Bożą obecność, nie z naszymi nieświadomymi modlitwami, nie z wieloma słowami i myślami, ale w pewności, że boskie działanie Ducha Świętego jest prowadzone w nas. Ta pewność, zachęci do czci i spokoju; oraz umożliwi nam, w ścisłym uzależnieniu od pomocy, którą daje Duch, wylanie naszych pragnień i potrzeb serca przed Bogiem. Ważną lekcją dla każdej modlitwy jest, na pierwszym miejscu, upewnienie się, że oddajesz się pod prowadzenie Ducha Świętego i że z całkowitą zależnością od Niego, dajesz Mu pierwsze miejsce; bo przez Niego twoja modlitwa będzie miała wartość, której nie możesz sobie nawet wyobrazić i przez Niego nauczysz się również wyrażać swoje pragnienia w imieniu Chrystusa.

Cóż za wspaniałą ochroną, będzie ta wiara, przeciwko martwocie i zniechęceniu w komorze! Tylko pomyśl o tym! W każdej modlitwie bierze udział: Ojciec, który słyszy; Syn, w którego imieniu się modlimy; Duch Święty, który modli się za nas i w nas. Niezmiernie ważnym jest, aby być we właściwej relacji z Duchem Świętym i rozumieć Jego pracę!

 

Następujące punkty wymagają poważnego zastanowienia się:

 

  1. Uwierzmy mocno, w boską rzeczywistość, że Duch Syna Bożego, Duch Święty, mieszka w nas. Nie wyobrażaj sobie, że to wiesz i nie masz potrzeby rozważenia tego. Jest to myśl tak wielka i boska, że może uzyskać dostęp do naszego serca i pozostać tam, tylko przez samego Ducha Świętego. „Ten to Duch świadczy wespół z duchem naszym” (Rzym. 8.16). Nasze stanowisko powinno być całkowitą pewnością wiary, że nasze serce jest Jego świątynią, że mieszka w nas, rządzi duszą i ciałem. Dziękujmy z serca tak często, jak się modlimy, Bogu, że mamy Jego Ducha w nas, aby uczył nas, jak się modlić. Dziękczynienie zwróci nasze serca do Boga i utrzyma nas w złączeniu z Nim; odwróci naszą uwagę od samych siebie i da miejsce Duchowi w naszych sercach.

 

Och, nic dziwnego, że zaniedbaliśmy modlitwę i uważaliśmy to zadanie za zbyt ciężkie dla nas, jeśli staraliśmy się trwać w społeczności z Bogiem bez udziału Ducha, który objawia Ojca i Syna.

 

  1. W praktykowaniu tej wiary, w pewności, że Duch mieszka i działa w nas, musi być jeszcze zrozumienie wszystkiego, co On zamierza w nas osiągnąć. Jego praca w modlitwie jest ściśle związana z Jego inną pracą. Widzieliśmy w poprzednim rozdziale, że Jego pierwszą i najważniejszą pracą jest objawienie Chrystusa w Jego wszechobecnej miłości i mocy. Dlatego Duch Święty będzie podczas modlitwy nieustannie przypominał nam o Chrystusie, o Jego krwi i imieniu, jako podstawie do bycia wysłuchanym.

 

Dalej będzie On, jako „Duch Świętości” uczył nas rozpoznawania, nienawidzenia, i skończenia  z grzechem. Jest On „Duchem oświecenia i mądrości”, który prowadzi nas do niebiańskiego sekretu Bożej łaski. Jest On „Duchem miłości i mocy”, który uczy nas świadczyć o Chrystusie i trudzić się  nad duszami ze współczuciem i litością. Im bliżej utożsamiam wszystkie te obdarzenia z Duchem, tym bardziej będę przekonany o Jego bóstwie i będę bardziej gotowy, aby poddać się Jego przewodnictwu, gdy oddaję się modlitwie. Jak inne byłoby moje życie, jeśli poznałbym Ducha Świętego, jako Ducha modlitwy!

Jest jeszcze inna rzecz, której muszę się nieustannie na nowo uczyć, że:

 

  1. Duch Święty pragnie mieć pełne władanie nad całym moim życiem. Modlimy się o więcej Ducha i dobrze się modlimy, jeśli do tej modlitwy dołączamy prawdę, że Duch chce być więcej we mnie. Duch chciałby mieć mnie całkowicie. Podobnie jak moja dusza, ma całe ciało na mieszkanie i służbę, tak Duch Święty, chciałby mieć moje ciało i duszę, jako Jego mieszkanie, całkowicie pod Jego kontrolą. Nikt nie może trwać długo i gorliwie w modlitwie bez dostrzeżenia, że Duch Święty łagodnie prowadzi do całkowicie nowego uświęcenia, o którym wcześniej nic on nie wiedział. „Szukam Cię z całego serca”. Duch uczyni te słowa bardziej i bardziej mottem naszego życia. Sprawi, że rozpoznamy, że wszystko, co pozostało w nas z rozdwojonej duszy, jest całkowicie grzeszne. Objawi nam Chrystusa, jako wszechmocnego wybawcę od wszelkiego zła, który jest zawsze blisko, aby nas bronić. Poprowadzi nas w taki sposób w modlitwie, abyśmy zapomnieli o sobie samych, a skłoni nas do stawania się coraz bardziej orędownikami, którym Bóg powierzy wykonanie swoich planów i którzy dniem i nocą wołają do Niego o wybawienie Kościoła od przeciwnika.

 

Boże dopomóż nam poznać Ducha Świętego i uczcić Go jako Ducha modlitwy!

 

 

Rozdział 7

 

GRZECH; ŚWIĘTOŚĆ BOGA

 

Aby zrozumieć łaskę, aby zrozumieć Chrystusa poprawnie, musimy zrozumieć, czym jest grzech. A jak inaczej możemy dojść do tego zrozumienia niż w świetle Boga i Jego słowa?

 

Przenieś ze mną na początek Biblii. Zobacz człowieka stworzonego przez Boga na Jego obraz, określonego przez Jego Stwórcę, jako bardzo dobry. Wtedy wkroczył grzech, jako bunt przeciwko Bogu. Z powodu niego Adam został wypędzony z raju i wraz z niezliczonymi milionami z kolejnych pokoleń wszedł pod przekleństwo i w ruinę. To było dzieło grzechu, poprzez które poznajemy jego naturę i moc.

 

Pójdź dalej i zobacz z jakiego powodu zaistniała arka Noego. Tak straszna stała się bezbożność wśród ludzi, że Bogu nie pozostało nic innego, jak tylko zgładzić człowieka z powierzchni ziemi. To było dzieło grzechu.

 

Pójdź ze mną na Synaj. Bóg chciał ustanowić swoje przymierze z nowym narodem – z ludem Izraela. Ale z powodu grzeszności człowieka, mógł to jedynie zrobić poprzez pojawienie się w ciemności i błyskawicach, tak strasznych, że Mojżesz powiedział: „Jestem przerażony i drżący”(Hbr. 12.21). Pod koniec nadawania zakonu (prawa), pojawiła się ta okropna wiadomość: „Przeklęty każdy, kto nie wytrwa w pełnieniu wszystkiego, co jest napisane w księdze zakonu” (Gal. 3.10). To grzech spowodował konieczność ustanowienia zakonu.

 

Pójdź jeszcze raz ze mną, tym razem na Kalwarię, zobaczyć tam, czym jest grzech, nienawiść i wrogość, z którą świat odrzucił i ukrzyżował Syna Bożego. Tam grzech osiąga swój najwyższy punkt. Tam Chrystus został, przez samego Boga, uczyniony grzechem i stał się przekleństwem, gdyż to był jedyny sposób na zniszczenie grzechu. W agonii modlił się w Getsemane, aby nie musiał pić tego kielicha gniewu i w agonii na krzyżu, w głębokim poczuciu opuszczenia zawołał: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” z tych dwóch wydarzeń otrzymujemy co najwyżej jakieś nikłe pojęcie przekleństwa i nieopisanego cierpienia, jakie przynosi grzech. Jeśli, cokolwiek może wywołać w nas nienawiść i obrzydzenie do grzechu, to jest to Chrystus na krzyżu.

 

Pójdź teraz ze mną do wielkiego, białego tronu na sądzie ostatecznym i zobacz jezioro ognia, gdzie niezliczone dusze zostaną wrzucone, pod wyrokiem: „Idźcie precz ode mnie przeklęci, w ogień wieczny” (Mat. 25.41). Och, czy te słowa nie zmiękczą naszych serc i nie napełnią nas niezapomnianą grozą grzechu, w taki sposób, że możemy nienawidzić go doskonałą nienawiścią?

 

Czy jest coś jeszcze, co pomoże nam zrozumieć czym jest grzech? Tak, jest. Zwróć swoje oczy do wewnątrz, spójrz na swoje serce i dostrzeż tam grzech. Pamiętaj, że to wszystko, co już wiedziałeś o nienawiści i bezbożności grzechu powinno nauczyć cię, co grzech w twoim sercu oznacza – wszelką wrogość wobec Boga, całkowitą ruinę człowieka, całą wewnętrzną naturę nienawiści, kłamstwo ukryte w grzechu, który popełniłeś, winę każdego zaniedbania przeciwko Bogu. I kiedy pamiętasz, że jesteś dzieckiem Boga, a mimo to, popełniasz grzech i pozwalasz grzechowi zaspokoić jego pożądliwość, czy nie jest stosownym, że powinieneś wołać ze wstydem: „Biada mi, przez mój grzech?” „Odejdź ode mnie, Panie, bom jest człowiek grzeszny”(Łuk.5.8)?

 

Wielką mocą grzechu jest to, że zaślepia człowieka tak, że ten nie rozpoznaje, jego prawdziwego charakteru. Nawet sam chrześcijanin potrafi znaleźć wymówkę, myśląc, że nigdy nie może stać się doskonały i że codzienne grzeszenie jest koniecznością. Jest tak przyzwyczajony do myśli grzeszenia, że prawie stracił on moc i zdolność do ubolewania nad grzechem. A przecież nie może być rzeczywistego postępu w łasce, bez udziału rosnącej świadomości grzechu i poczucia winy za każde przestępstwo przeciw Bogu. Najważniejszym pytaniem tu jest: „W jaki sposób mogę odzyskać utraconą wrażliwość sumienia i być naprawdę przygotowanym do złożenia Bogu złamanego serca w ofierze?”

 

Pismo uczy nas sposobu. Obowiązkiem chrześcijanina jest pamiętać, co Bóg myśli o grzechu – o nienawiści, z którą Jego świętość płonie przeciwko grzechowi; o doskonałej ofierze, którą zwyciężył grzech i uwolnił nas od niego. Pozwólmy chrześcijaninowi oczekiwać w Bożej obecności, aż Jego świętość zajaśnieje nad nim, a zapłacze z Izajaszem: „Biada mi! Bo jestem zgubiony „(Iz. 6.5).

 

Niech pamięta o krzyżu i co miłość Chrystusa musiała tam znieść, przez niewysłowiony ból, który spowodował grzech; niech sobie zada pytanie czy to, nie nauczy go słuchać głosu, który mówi: „Nie czyńcie tej obrzydliwości, której Ja nienawidzę!” (Jer. 44.4). Niech poczeka, aż krew i miłość krzyża będzie mogła wywrzeć na niego swój pełny wpływ i niech uważa grzech, jako nic innego, jak oddanie swoich rąk szatanowi i jego mocy. Czy nie jest strasznym rezultatem naszego zaniedbania modlitwy i krótkiego i pospiesznego oczekiwania na Boga, to, że prawdziwa znajomość grzechu jest prawie utracona?

 

Niech wierzący nie tylko myśli o tym, ile  odkupienie kosztowało Chrystusa, ale również o fakcie, że Chrystus został ofiarowany mu przez Ducha Świętego, jako dar niepojętej łaski, przez którego Boże przebaczenie oraz oczyszczenie i odnowienie zawładnęło nim. Niech zada sobie pytanie czym może odpłacić za taką miłość. Jeśli tylko poświęcilibyśmy czas, aby oczekiwać w Bożej obecności i zadawać Mu tego rodzaju pytania, to Duch Boży wykonałby swoją pracę przekonania o grzechu w nas. Oraz nauczyłby nas zajmować całkowicie nowy punkt widzenia i dałby nowe spojrzenie na grzech. Myśl zaczęłaby się pojawiać w naszym sercu, że zostaliśmy odkupieni, tak aby w mocy Chrystusa móc żyć każdego dnia jako współuczestnicy wielkiego zwycięstwa, które Chrystus osiągnął na krzyżu nad grzechem i moglibyśmy manifestować to w naszej pielgrzymce.

 

Co ty myślisz? Czy nie zaczynasz dostrzegać, że grzech zaniedbania modlitwy wywarł na ciebie wpływ gorszy niż początkowo przypuszczałeś? To właśnie z powodu tej pospiesznej i powierzchownej rozmowy z Bogiem, poczucie grzechu jest tak słabe, że żadne bodźce nie mają mocy, aby pomóc Ci nienawidzić grzechu i uciekać od niego w prawidłowy sposób. Nic, nic oprócz osobistej, uniżonej i stałej społeczności z Bogiem, nie może nauczyć cię, jako Boże dziecko, nienawidzić grzechu w taki sposób, jak Bóg chce, abyś go nienawidził. Nic, nic, jak tylko ciągła bliskość i nieustająca moc żywego Chrystusa, może umożliwić tobie właściwe zrozumienie czym jest grzech i brzydzić się nim. Bez tego głębszego zrozumienia grzechu, nie będzie mowy o osiągnięciu zwycięstwa, które jest możliwe dla ciebie w Jezusie Chrystusie i które jest doskonalone w tobie przez Ducha Świętego.

 

O Boże, spraw, abym znał mój grzech i naucz mnie oczekiwać cierpliwie przed Tobą, aż Twój Duch sprawi, że coś z Twojej świętości  spocznie na mnie! O Boże, spraw, abym znał mój grzech i niech to zaprowadzi mnie do usłyszenia Twojej obietnicy: „Każdy, kto w Nim mieszka, nie grzeszy” i do oczekiwania wypełnienia jej!

 

Świętość Boga

 

Często się mówi, że pojęcie grzechu i świętości Boga zostało zatracone w Kościele. W komorze mamy miejsce, gdzie możemy nauczyć się na nowo, jak dać świętości Boga właściwą pozycję w naszej wierze i życiu. Jeśli nie wiesz, jak spędzić pół godziny w modlitwie, zajmij się tematem świętości Boga. Ugnij się przed Nim. Daj sobie i Bogu czas, aby móc przyjść do kontaktu z sobą. Jest to wielka praca, ale obfitująca we wspaniałe obdarzenie.

Jeśli chcesz wzmocnić się w praktykowaniu tej świętej obecności, weź święte Słowo Boże. Weź, na przykład, Księgę Kapłańską i zauważ, jak Bóg siedmiokrotnie daje polecenie: „Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty” (11.44, 45; 19.2; 20.7, 26; 21.8; 22.32). Jeszcze częstsze jest wyrażenie: „Jam Pan, który was uświęcam”. Ta ważna myśl, jest przejęta przez Nowy Testament. Piotr mówi (1P. 1.15,16): „Bądźcie świętymi we wszelkim postępowaniu waszym; ponieważ jest napisane: Świętymi bądźcie; bo Ja jestem święty”. Paweł pisze w swoim pierwszym liście do Tesaloniczan(3.13; 4.7; 5.24.): „Niech On utwierdzi wasze serca bez nagany w świętości (…) nie powołał nas Bóg do nieczystości, ale do uświęcenia (…) Wierny jest Ten, który was powołuje, On też tego dokona”.

 

Nic, jak tylko poznanie Boga, jako Świętego, uczyni nas świętymi. A jak uzyskać to poznanie  Boga,  za wyjątkiem komory? Jest to rzeczą zupełnie niemożliwą, chyba że poświęcimy czas i pozwolimy świętości Boga świecić na nas. W jaki sposób, jakiś człowiek na ziemi może uzyskać gruntowną wiedzę o innym człowieku, o jego niezwykłej mądrości, jeśli nie będzie mu towarzyszył i nie podda się jego wpływowi? W jaki inny sposób Bóg może nas uświęcić, jeśli nie poświęcamy czasu, aby być wprowadzeni pod moc chwały Jego świętości? Nigdzie nie możemy poznać świętości Boga i przyjść pod jej wpływ i moc, za wyjątkiem komory.  Nikt nie może oczekiwać, postępu w świętości, jeśli nie jest często i długo, sam na sam z Bogiem.

 

Czym jest świętość Boga? Jest to najwyższy, najbardziej chwalebny i najbardziej wszechogarniający ze wszystkich atrybutów Boga. Świętość jest to najpoważniejszy (najdonioślejszy) wyraz w Biblii. Jest to słowo, którego domem jest Niebo. Zarówno Stary, jak i Nowy Testament mówi nam to. Izajasz usłyszał serafinów z zakrytymi twarzami, wołających: „Święty, Święty, Święty jest Pan Zastępów” (Iz. 6.3). Jan słyszał cztery postacie mówiące: „Święty, święty, święty jest Pan, Bóg Wszechmogący” (Obj. 4.8). To jest najwyższe wyrażenie Bożej chwały w Niebie, przez istoty, które przebywają w Jego bezpośredniej obecności i nisko Mu się kłaniają. Czy śmiemy sobie wyobrazić, że my, poprzez myślenie, czytanie i postępowanie możemy zrozumieć, lub stać się uczestnikami świętości Boga? Cóż za szaleństwo! Och, obyśmy zaczęli dziękować Bogu, że mamy miejsce w komorze, miejsce gdzie  możemy być sami z Nim i spędzać czas na modlitwie: „Niech twoja świętość, o Panie, świeci coraz mocniej do naszych serc, aby mogły one stać się świętymi”.

 

I niech nasze serca głęboko się zawstydzą z powodu naszego zaniedbania modlitwy, przez które uniemożliwiliśmy Bogu, udzielenie nam, Jego świętości. Prośmy gorliwie Boga, aby odpuścił nam ten grzech i pociągnął nas swoją niebiańską łaską i wzmocnił nas, abyśmy mieli społeczność z Nim, Świętym Bogiem.

 

Znaczenia słowa „Świętość Boga”, nie jest łatwo wyrazić. Ale możemy zacząć od stwierdzenia, że pociąga ona za sobą niewypowiedzianą niechęć i nienawiść z jaką Bóg odnosi się do grzechu. A jeśli chcesz zrozumieć, co to oznacza, to należy pamiętać, że wolał zobaczyć, jak Jego Syn umiera, niż gdyby grzech miał panować. Pomyśl o Synu Bożym, który wolał oddać swoje życie, niż przekroczyć wolę Ojca, choćby w najmniejszym stopniu. I dalej, miał On taką nienawiść do grzechu, że wolał umrzeć aniżeli pozwolić człowiekowi pozostać uwięzionym w jego mocy. To jest coś ze świętości Boga, co jest gwarancją (rękojmią) tego, że uczyni On wszystko dla nas – dla ciebie i mnie – aby wyzwolić nas z grzechu. Świętość jest Bożym ogniem, który wypali grzech w nas i uczyni nas świętymi ofiarami, czystymi i mile widzianymi przed Nim. To właśnie z tego powodu Duch Święty przyszedł jako ogień. On jest Duchem świętości Boga, Duchem uświęcenia w nas.

 

Och, pomyśl o świętości Boga i padnij przed Nim w uniżeniu, aż twoje serce zostanie napełnione zapewnieniem tego, co Święty uczyni dla ciebie. Poświęć tydzień, jeśli to jest konieczne, aby czytać i czytać Słowa Boże o tej wspaniałej prawdzie, dopóki twoje serce nie zostanie doprowadzone do przekonania: „To jest chwałą komory, rozmawiać ze świętym Bogiem; skłonić się w głębokim uniżeniu i wstydzie przed Nim, ponieważ tak bardzo pogardzaliśmy Nim i Jego miłością przez nasze zaniedbanie modlitwy”. Tam powinniśmy otrzymać zapewnienie, że On weźmie nas ponownie do społeczności z sobą. Nikt nie może oczekiwać zrozumienia i otrzymania świętości Boga, kto nie jest często i długo sam na sam z Nim.

 

Ktoś powiedział, że świętość Boga jest wyrazem niewysłowionej odległości, w której On w swej sprawiedliwości jest oddzielony od nas, a jednak, również niewysłowionej bliskości, w której On w swej miłości tęskni do utrzymania  społeczności z nami i mieszkania w nas. Ugnij się z pokorną czcią, gdy myślisz o nie dającym się zmierzyć dystansie między tobą a Bogiem. Pokłoń się w dziecięcej pewności w niewysłowione pragnienie Jego miłości, aby być z tobą zjednoczonym w najgłębszej intymności i licz najpewniej na Niego, aby objawił coś ze swojej świętości twej duszy, która Go pragnie, oczekuje Go i wycisza się przed Nim.

 

Zauważ, jak dwie strony tej świętości Boga są zjednoczone w krzyżu. Tak straszna była niechęć i gniew Boga przeciwko naszemu grzechowi, że Chrystus został pozostawiony w gęstych ciemnościach, ponieważ Bóg, gdy grzech został na Niego złożony, musiał odwrócić swoją twarz od Niego. A jednak tak głęboka była miłość Boga wobec nas i tak pragnął się zjednoczyć, że nie oszczędził swojego Syna, ale wydał Go na niewypowiedziane cierpienia, aby mógł nas przyjąć w jedności z Chrystusem do swojej świętości i przygarnąć nas do swego serca, jako Jego ukochane dzieci. To w związku z tym cierpieniem, nasz Pan Jezus powiedział: „Za nich poświęcam siebie samego, aby i oni byli poświęceni w prawdzie” (J. 17.19). Dlatego stał się On przez Boga naszym uświęceniem i jesteśmy świętymi w Nim.

 

Błagam cię, nie uważaj za coś małego łaski, że masz świętego Boga, który pragnie uczynić cię świętym. Nie uważaj za coś małego głosu Boga, który wzywa cię do spędzenia z Nim czasu w wyciszeniu komory, aby mógł On sprawić, że Jego świętość spocznie na tobie. Niech w twoim interesie będzie spotykanie każdego dnia świętego Boga w komorze. Będziesz miał odpłacone za trud, który to sprawi. Nagroda będzie pewna i obfita. Nauczysz się nienawidzić grzechu i traktować go jako coś przeklętego i zwyciężonego. Nowa natura pokaże Ci grozę grzechu. Ratujący Jezus, święty Bóg, będzie, jako Zdobywca, twoją mocą i siłą. Zaczniesz wierzyć wielkiej obietnicy zawartej w 1Tes. 5.23,24: „A sam Bóg pokoju niechaj was w zupełności uświęci (…) Wierny jest ten, który was powołuje; On też tego dokona”.

 

 

 

Rozdział 8

 

POSŁUSZEŃSTWO; ZWYCIĘSKIE ŻYCIE

 

W opozycji do grzechu stoi posłuszeństwo. „Bo jak przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wielu stało się grzesznikami, tak też przez posłuszeństwo jednego wielu dostąpi usprawiedliwienia (…) staliście się sługami sprawiedliwości” (Rzym. 5.19; 6.18). W związku ze wszystkim co zostało powiedziane o grzechu, o nowym życiu i przyjęciu Ducha Świętego, musimy zawsze dać posłuszeństwu miejsce przypisane postanowieniom Boga.

 

„Uniżył samego siebie i był posłuszny, aż do śmierci i to do śmierci krzyżowej, dlatego też Bóg wielce Go wywyższył” (Fil. 2.8). Paweł, w związku z tym wzywa nas: „Takiego bądźcie względem siebie usposobienia, jakie było w Chrystusie Jezusie” (Filip. 2.5). Widzimy, nade wszystko, że posłuszeństwo Chrystusa, które było tak miłe Bogu, musi stać się naprawdę cechą naszego usposobienia i całego naszego pielgrzymowania. Podobnie, jak sługa wie, że musi być najpierw posłusznym swemu panu we wszystkim, tak poddanie w bezwzględne i bezwarunkowe posłuszeństwo, musi stać się, istotną cechą naszego życia.

 

Jak mało jest to rozumiane przez chrześcijan! Ilu jest takich, którzy dali się zwieść i spoczęli usatysfakcjonowani z myślą, że grzech jest koniecznością, że trzeba grzeszyć każdego dnia! Trudno byłoby opisać, jak wielką szkodą jest to, co zostało dokonane przez ten błąd. Jest to jedna z głównych przyczyn przez które grzech nieposłuszeństwa jest tak mało rozpoznawany. Słyszałem chrześcijan, mówiących (po trochu śmiejąc się), o przyczynie ciemności i słabości: „Tak, to jest znów nieposłuszeństwo”. Staramy się pozbyć pracownika, który jest notorycznie nieposłuszny, ale nie traktuje się jako czegoś niezwykłego, gdy Boże dziecko codziennie jest nieposłuszne. Nieposłuszeństwo jest codziennie widoczne, a mimo to, nie ma odwracania się od niego.

 

Czy nie mamy tu powodu, dlaczego tak wiele modlitw o moc Ducha Świętego jest zanoszonych, a mimo to, tak mało odpowiedzi przychodzi? Czy nie widzimy w Dziejach Apostolskich 5.32, że Bóg dał Ducha Świętego apostołom, bo byli posłuszni? Każde Boże dziecko otrzymało Ducha Świętego – jeśli używa miarę Ducha Świętego, którą ma, z określonym celem bycia posłusznym Najwyższemu, wtedy Bóg może i będzie sprzyjał mu z dalszą manifestacją mocy Ducha, ale jeśli dopuści on nieposłuszeństwo, aby przeważało, dzień po dniu, niech się nie dziwi jeśli, jego modlitwy o więcej działania Ducha w nim pozostają bez odpowiedzi.

 

Mówiliśmy już, że nie wolno nam zapominać, że Duch pragnie posiadać więcej z nas. Jak możemy całkowicie oddać się Jemu w inny sposób, niż poprzez bycie posłusznymi? Pismo mówi, że musimy być prowadzeni przez Ducha, że musimy chodzić w Duchu. Moim właściwym stosunkiem do Ducha Świętego jest to, że pozwalam, aby rządził i abym był prowadzony przez Niego. Posłuszeństwo jest istotnym czynnikiem w całej naszej relacji z Bogiem. „Słuchajcie mojego głosu, a Ja będę waszym Bogiem” (Jer. 7,23. 11,4).

 

Zwróć uwagę, jak Pan Jezus ostatniej nocy, kiedy daje swą wielką obietnicę o Duchu Świętym, kładzie nacisk w tej kwestii. „Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania. Ja zaś będę prosił Ojca, a On da wam innego Pocieszyciela” (J. 14.15,16). Posłuszeństwo było istotnym  przygotowaniem do otrzymania Ducha. I ta myśl jest często powtarzana przez Niego. „Kto ma przykazania moje i przestrzega ich, ten mnie miłuje; a kto mnie miłuje, tego też będzie miłował Ojciec i Ja miłować go będę, i objawię mu samego siebie” (J. 14.21). Jak również w wersecie 23: „Jeśli kto mnie miłuje, słowa mojego przestrzegać będzie, i Ojciec mój umiłuje go, i do niego przyjdziemy, i u niego zamieszkamy”. „Jeśli we mnie trwać będziecie i słowa moje w was trwać będą, proście o cokolwiek byście chcieli, stanie się wam” (J. 15.7). „Jeśli przykazań moich przestrzegać będziecie, trwać będziecie w miłości mojej” (J. 15.10). „Jesteście przyjaciółmi moimi, jeśli czynić będziecie, co wam przykazuje” (J. 15.14).

 

Czy mogą słowa jaśniej lub bardziej imponująco ogłaszać, że całe życie w nowym szafarstwie, po zmartwychwstaniu Chrystusa, zależy od posłuszeństwa? To jest Duch Chrystusa, który żył, aby nie czynić swojej własnej woli, lecz wolę Ojca.  Nie może On ze swym Duchem zrobić trwałego domu w sercu kogoś, kto nie poddaje się  całkowicie życiu w posłuszeństwie.

 

Niestety, jak mało jest takich, którzy są prawdziwie zaniepokojeni  tym nieposłuszeństwem! Jak mało się wierzy, że Chrystus naprawdę tego wymaga i oczekuje od nas, ponieważ On podjął się uczynić to dla nas możliwym. Jak bardzo przejawia się w modlitwach, w pielgrzymowaniu i głębokim życiu duchowym, to, że naprawdę dążymy, aby podobać się Panu we wszystkim? Za mało mówimy w odniesieniu do naszego nieposłuszeństwa: „Żałuję mojego grzechu”.

 

Ale czy posłuszeństwo jest rzeczywiście możliwe? Pewne jest to dla tego, kto wierzy, że Jezus Chrystus jest jego uświęceniem i opiera się na Nim.

 

Tak, jak to jest niemożliwe dla człowieka, którego oczy jeszcze nie zostały otwarte, aby zobaczyć, że Chrystus może mu wybaczyć jego grzech, tak samo jest z wiarą pewną tego, że w Chrystusie jest pewność obietnicy mocy, aby osiągnąć wszystko, czego Bóg pragnie od swego dziecka. Podobnie jak przez wiarę, znajdujemy pełnię przebaczenia; tak przez nowy akt wiary osiągamy prawdziwe wyzwolenie spod panowania grzechu, który tak łatwo nas opanowywał, a trwałe szczęście nieprzerwanego doświadczenia ochronnej mocy Chrystusa staje się nasze. Ta wiara uzyskuje nowy wgląd w obietnice, których znaczenie nie było wcześniej rozumiane: „A Bóg pokoju (…) niech was uzdolni do wszelkiego dobra, byście czynili Jego wolę, sprawując w was, co miłe jest w oczach Jego, przez Jezusa Chrystusa” (Hebr. 13.20,21). „A temu, który was może ustrzec od upadku i stawić nieskalanych (…) niech będzie chwała, uwielbienie, moc i władza” (Judy 24.25). „Dlatego, bracia, tym bardziej dołóżcie starań, aby swoje powołanie i wybranie umocnić; czyniąc to bowiem, nigdy się nie potkniecie” (2P. 1.10). „Was zaś, niech Pan napełni obficie (…) aby serca wasze były utwierdzone bez nagany w świątobliwości” (1Tes. 3.12,13). „A wierny jest Pan, który was utwierdzi i strzec będzie od złego” (2Tes. 3.3).

 

Kiedy dusza rozumie, że wypełnienie tych i innych obietnic jest zabezpieczone dla nas w Chrystusie  i że jest tak pewne, jak odpuszczenie grzechów zapewnione jest nam w Nim, tak samo jest zapewniona dla nas moc przeciwko ponownym czy nowym atakom grzechu. Wtedy po raz pierwszy jest ta lekcja właściwie uczona, że wiara może śmiało polegać na pełni Chrystusa i Jego nieustannej ochronie.

 

Ta wiara rzuca zupełnie nowe światło na życie w posłuszeństwie. Chrystus wziął na siebie odpowiedzialność, aby wypracować to we mnie w każdej chwili, jeśli Mu tylko w tym ufam. Wtedy zaczynam rozumieć ważne wyrażenie z którym Paweł zaczyna i kończy swój list do Rzymian (Rzym. 1.5 i 16,26.): „Posłuszeństwo wiary”. Wiara prowadzi mnie do Pana Jezusa, nie tylko w celu uzyskania odpuszczenia grzechu, ale również, abym mógł w każdej chwili cieszyć się mocą, która uczyni możliwym dla mnie, jako dziecka Bożego, trwanie w Nim i bycie zaliczonym do Jego posłusznych dzieci, o których napisano: „Za przykładem Świętego, który was powołał sami też  bądźcie świętymi we wszelkim postępowaniu waszym” (1P 1.15). Wszystko zależy od tego, czy wierzę lub nie wierzę, w całego Chrystusa z pełnią Jego łaski, że On, nie od czasu do czasu, ale w każdej chwili, będzie siłą mego życia. Taka wiara doprowadzi do posłuszeństwa, które pozwoli mi postępować w sposób godny Pana, ku Jego zupełnemu upodobaniu, wydając owoc w każdym dobrym uczynku, utwierdzony wszelką mocą, według potęgi chwały Jego (Kol 1.10,11).

 

Dusza, która karmi się takimi obietnicami doświadczy teraz, zamiast nieposłuszeństwa własnych wysiłków, znaczenia posłuszeństwa wiary. Wszystkie dane nam obietnice mają swoją miarę, pewność i siłę w żywym Chrystusie.

 

ZWYCIĘSKIE ŻYCIE

 

W rozdziale „Bardziej obfite życie” rozpatrzeliśmy sprawę głównie od strony naszego Pana Jezusa Chrystusa. Zauważyliśmy, że można znaleźć w Nim – ukrzyżowanym, zmartwychwstałym i uwielbionym, który chrzci Duchem Świętym – wszystko, co jest potrzebne do życia w obfitej łasce. Teraz w omawianiu zwycięskiego życia spojrzymy na tą sprawę z innego punktu widzenia. Chcemy zobaczyć, jak chrześcijanin może żyć naprawdę jako zwycięzca. Wystarczająco często mówiliśmy, że życie modlitewne nie jest czymś, co może być ulepszone samo przez siebie. To jest tak ściśle związane z całym życiem duchowym, że tylko gdy całe życie (poprzednio naznaczone brakiem modlitwy) zostaje odnowione i uświęcone, dopiero wtedy modlitwa może mieć należne jej mocy miejsce. Nie możemy być zadowoleni z mniej, niż zwycięskiego życia, do którego Bóg wzywa swoje dzieci.

 

Pamiętacie jak nasz Pan, w siedmiu listach w Objawieniu Jana, kończy je obietnicą dla tych, którzy zwyciężyli. Pofatyguj się, aby przestudiować te powtarzane siedem razy „zwycięzca” i zauważ, jak niewypowiedzianie wspaniałe obietnice, są tam podane. A dano je nawet do kościołów, takich jak Efez, który stracił swoją pierwszą miłość i Sardes, do którego mówiono: „Masz imię, że żyjesz, a jesteś umarły” (Obj. 3.1) i Laodycei, z jej letniością i samozadowoleniem – jako dowód, że gdyby tylko zechcieli pokutować, mogą zdobyć koronę zwycięstwa. Wezwanie skierowane jest do każdego chrześcijanina, aby dążył do korony. Jest niemożliwym, aby być zdrowym chrześcijaninem, a jeszcze bardziej być kaznodzieją w mocy Bożej, jeśli wszystko nie jest ofiarowane, aby odnieść zwycięstwo.

 

Odpowiedź na pytanie, w jaki sposób możemy  osiągnąć to, jest prosta. Wszystko jest w Chrystusie. „Bogu niech będą dzięki, który nam zawsze daje zwycięstwo w Chrystusie” (2Kor. 2.14). „W tym wszystkim zwyciężamy przez tego, który nas umiłował” (Rzym. 8.37). Wszystko zależy od naszej prawidłowej relacji z Chrystusem, naszego całkowitego podporządkowania, doskonałej wiary i nieprzerwanej społeczność z Nim. Ale czy chcesz wiedzieć, jak osiągnąć to wszystko? Posłuchaj jeszcze raz prostych wskazówek, co do sposobu przez który cała radość z tego, co jest przygotowane dla ciebie w Chrystusie, może być twoją. Są to – nowe odkrycie grzechu; nowe poddanie się Chrystusowi; nowa wiara w moc, która uczyni to możliwym, aby wytrwać.

 

1.Nowe odkrycie grzechu

 

W trzecim rozdziale listu do Rzymian, znajdujemy opis świadomości grzechu, która jest koniecznością do pokuty, przebaczenia, „aby wszelkie usta były zamknięte i aby cały świat podlegał sądowi Bożemu” (3.19). Tam zająłeś swoje stanowisko, rozpoznałeś swój grzech mniej lub bardziej świadomie i wyznałeś go i uzyskałeś miłosierdzie. Ale jeśli chciałbyś wieść zwycięskie życie, potrzeba czegoś więcej. To przychodzi z doświadczenia, że w tobie, to jest, w twoim ciele „nie mieszka dobro” (Rzym. 7.18). Masz upodobanie w prawie Bożym według wewnętrznego człowieka, ale dostrzegasz inne prawo w swoich członkach, które bierze cię w niewolę prawa grzechu i zmusza cię wołać: „0 nędzny ja człowiek! Któż mnie wybawi z tego ciała śmierci?” (Werset 24). Nie jest to, już tak, jak było zaraz po nawróceniu, gdy myślałeś nad swoimi kilkoma lub wieloma grzechami. Ta praca idzie znacznie głębiej. Okrywasz, że jako chrześcijanin, nie masz mocy, aby czynić dobro, które chcesz czynić. Musisz być wprowadzony do nowego i głębszego wglądu w grzeszność swojej natury i do swojej całkowitej słabości – chociaż jesteś chrześcijaninem – aby czynić, to co powinieneś. I nauczysz się wołać: „Któż mnie wyzwoli, biednego człowieka, więźnia, związanego prawem grzechu?”.

 

Odpowiedzią na to pytanie jest: „Bogu niech będą dzięki, przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego” (Rzym. 7.25). Potem następuje objawienie tego, co znajduje się w Chrystusie.  Nie jest to tylko, jak podano w Rzymian, trzecim rozdziale. Tu jest więcej: jestem w Jezusie Chrystusie i „zakon Ducha, który daje życie w Jezusie Chrystusie, uwolnił mnie od zakonu grzechu i śmierci” (Rzym. 8.2), którego byłem więźniem. Jest to doświadczenie, że prawo i moc Ducha życia w Chrystusie, uczyniło mnie wolnym, a teraz wzywa mnie w nowym znaczeniu i przez nowe poddanie się, aby uznać Chrystusa, jako tego, który obdarza zwycięstwem.

 

  1. Nowe poddanie się Chrystusowi

 

Być może wiele razy używałeś słów „poddanie” i „uświęcenie”, lecz bez właściwego zrozumienia, co one oznaczają. Tak, jak zostałeś sprowadzony przez nauczanie Rzymian 7-go rozdziału do całkowitego poczucia bezsilności w prowadzeniu prawdziwego chrześcijańskiego życia, czy też życia modlitewnego poprzez własne wysiłki, tak też czujesz, że Pan Jezus, musi wziąć cię przez Jego własną moc, w zupełnie nowy sposób i musi przejąć panowanie nad tobą, przez swego Ducha w całkowicie nowej mierze. Tylko to może powstrzymać cię przed ciągłym upadaniem na nowo w grzech. To tylko może uczynić ciebie zwycięzcą. To prowadzi cię do odwrócenia się od polegania na sobie i do prawdziwego uwolnienia się od siebie w oczekiwaniu wszystkiego od Pana Jezusa.

 

Jeśli zaczniemy to rozumieć, to jesteśmy przygotowani, aby przyznać, że w naszej naturze nie ma nic dobrego, że jest ona pod przekleństwem i jest przybita wraz z Chrystusem do krzyża. Zaczynamy widzieć, co Paweł miał na myśli, kiedy powiedział, że jesteśmy martwi dla grzechu poprzez śmierć Chrystusa. W ten sposób uzyskujemy udział w chwalebnym zmartwychwstałym życiu, które jest w Nim. Przez takie zrozumienie, jesteśmy zachęceni, aby wierzyć, że Chrystus, przez swoje życie w nas, poprzez Jego ciągłe zamieszkiwanie, może nas zachować. Podobnie jak, przy naszym nawróceniu, nie mieliśmy spoczynku, dopóki nie wiedzieliśmy, że On nas przyjął, tak teraz czujemy potrzebę przyjścia do Niego, aby otrzymać od Niego zapewnienie, że On naprawdę podjął się, aby zachować nas mocą swego zmartwychwstałego życia. I czujemy, że musi to być akt, tak jasny, jak Jego przyjęcie nas przy nawróceniu, przez który daje On nam pewność zwycięstwa. I choć wydaje się nam, że to jest zbyt dużo i zbyt wiele, to jednak człowiek, który rzuca się bez wymówek, w ramiona Chrystusa dozna, że rzeczywiście przyjmuje On nas do takiej społeczności, jaka uczyni nas, odtąd, „więcej niż zwycięzcami”.

 

  1. Nowa wiara w moc, która uczyni możliwym dla was to, aby wytrwać w poddaniu

 

Słyszeliście o przebudzeniu w Keswick i prawdzie za którą ono stoi. Chrystus jest gotów wziąć na siebie opiekę i ochronę naszego życia każdego dnia, nieustannie, jeśli Mu zaufamy, że to zrobi. W świadectwie danym przez wielu, następująca myśl była podkreślona. Opowiedzieli nam, że czuli się wezwani do nowego poddania się, do całkowitego uświęcenia życia w Chrystusie, docierając do najmniejszych rzeczy, ale byli skrępowani przez strach przed porażką. Pragnienie świętości,  nieprzerwanej społeczności z Jezusem, a w życiu wytrwałego dziecięcego posłuszeństwa, nakierowało ich w jedną stronę. Ale pojawiło się pytanie: „Czy będę wiernie kontynuował?” I na to pytanie nie przyszła odpowiedź, dopóki nie uwierzyli że poddanie musi być uczynione nie w ich własnych siłach, ale w mocy, która została dana przez uwielbionego Pana. On nie tylko zachowa ich w przyszłości, ale najpierw musi umożliwić im poddanie się wierze, która oczekuje tej przyszłej łaski. Tylko w mocy samego Chrystusa byli w stanie oddać samych siebie Jemu.

 

Och, chrześcijaninie, tylko wierz, że istnieje zwycięskie życie! Chrystus, Zwycięzca, jest twoim Panem, który zatroszczy się dla ciebie o wszystko i umożliwi ci wykonanie wszystkiego czego oczekuje od ciebie Ojciec. Bądź odważny. Czy nie zaufasz Mu w wykonaniu tej wielkiej pracy dla ciebie; temu, który oddał swoje życie za ciebie i przebaczył twoje grzechy? Tylko śmiało ufaj w Jego moc, by oddać się życiu tych, którzy są trzymani od grzechu przez moc Bożą. Wraz z najgłębszym przekonaniem, że nie ma w tobie dobra, wyznaj, że widzisz w Panu Jezusie wszelkie dobro, którego potrzebujesz, dla życia każdego dziecka Bożego i zacznij dosłownie żyć „przez wiarę w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie” (Gal. 2.20).

 

Pozwólcie mi, dla waszej zachęty, podać świadectwo biskupa Monte, człowieka głębokiej pokory i czułej pobożności. Kiedy po raz pierwszy usłyszał o Keswick, bał się „perfekcjonizmu” i nie chciał mieć z tym nic wspólnego. Niespodziewanie podczas wakacji w Szkocji, zetknął się z przyjaciółmi podczas małej konwencji. Tam usłyszał przemówienie, przez które został przekonany, jak ta nauka była całkowicie zgodna z Pismem. Nie było ani słowa o bezgrzeszności w „ciele” lub w człowieku. Było to wyjaśnienie w jaki sposób Jezus może powstrzymać od grzechu człowieka z grzeszną naturą. Światło zaświeciło do jego serca. On, który zawsze był uważany za czułego chrześcijanina, wszedł teraz w kontakt  z nowym doświadczeniem, tego co Chrystus jest gotów zrobić dla kogoś, kto się całkowicie Jemu oddaje.

 

Posłuchajcie co powiedział Monte o tekście: „Wszytko mogę w tym, który mnie wzmacnia” (Filip. 4.13). „Ośmielę się powiedzieć, że jest możliwym dla tych, którzy naprawdę chcą liczyć na moc Pana, w zachowaniu przed grzechem i zwycięstwie, aby wieść życie, w którym Jego obietnice są przyjmowane, tak jak stoją i są uznawane za prawdziwe. Jest możliwym, aby codziennie powierzać Jemu całą naszą troskę i radować się głębokim spokojem, czyniąc to. Jest możliwym, aby mieć myśli i wyobrażenia naszych serc oczyszczone w najgłębszym tego słowa znaczeniu, przez wiarę. Jest możliwym, aby zobaczyć wolę Bożą we wszystkim i ją otrzymać, nie z westchnień, lecz ze śpiewem. Jest możliwym, każdego dnia i w każdej godzinie, w wewnętrznym życiu pragnień i uczuć, odłożyć na bok całą gorycz, zapalczywość, gniew, złą mowę. Jest to możliwe, biorąc pełne schronienie w Boskiej mocy, by stać się przez to silnym; a tam gdzie wcześniej były nasze największe słabości, by odkryć, że to, co dawniej burzyło wszystkie nasze postanowienia, aby być cierpliwym, lub czystym, lub pokornym, dostarcza dzisiaj możliwości – przez Niego, który nas kocha i wypracowuje w nas jedność z Jego wolą i dające radość uczucie Jego obecności i Jego mocy, aby uczynić grzech bezsilnym. Te rzeczy są Bożą możliwością, a ponieważ są one Jego dziełem, to prawdziwe ich doświadczenie zawsze będzie powodować głębsze uniżenie nas do Jego stóp i będzie uczyć nas, aby pragnąć i oczekiwać na więcej. Nie możemy być zadowoleni z niczego mniej niż – każdego dnia, każdej godziny, każdej chwili, w Chrystusie, przez moc Ducha Świętego – chodzić z Bogiem”.

 

Dzięki Bogu, że zwycięskie życie jest pewne dla tych, którzy mają świadomość swojej wewnętrznej ruiny i tego, że są beznadziejni sami w sobie, ale którzy w „przeświadczeniu rozpaczy” spojrzeli na Jezusa i wierząc, że ma On moc uczynić możliwym dla nich akt oddania się Jemu, poddali się Jego potędze i teraz polegają tylko na Nim każdego dnia i w każdej godzinie.

Reklamy