Oręż na wojnę Edward McKendree Bounds (1835-1913)

 

 

Oręż na wojnę

 

Edward McKendree Bounds

(1835-1913)

 

 

Oręż nasz, którym walczymy, nie jest cielesny, lecz ma moc (…) dla sprawy Bożej (2 Kor. 10:4)

 

„W końcu, bracia moi, umacniajcie się w Panu i w potężnej mocy jego. Przywdziejcie całą zbroję Bożą, abyście mogli ostać się przed zasadzkami diabelskimi” (Efez.6.10-11).

 

Wiele modlitw chybiło celu i okazało się daremnymi, ponieważ nie były połączone z troską o czujność. W życiu chrześcijan zdarza się wiele smutnych upadków, ponieważ zabrakło czujności. Najłatwiejszym celem dla diabła jest śpiący chrześcijanin. Wielu chrześcijan przegrało, ponieważ nie byli czujni wobec ataków szatana.

Ceną niezależności politycznej jest ciągła czujność. Nie mniejszą cenę należy ponieść za bezpieczeństwo duchowe. Głupie panny spóźniły się, gdyż zabrakło im tej cnoty. Czujność zawiodłaby je razem z oblubieńcem do najwyższej radości, związanej z najbardziej uroczystą chwilą w niebie.

 

Szósty rozdział Listu do Efezjan opisuje wojnę z diabłem i jego wojskiem. Podaje także źródło obrony i zwycięstwa. We fragmencie tym mamy obraz zaciętego konfliktu i pola walki, na którym rozgrywają się losy wieczności.

 

Armia szatana

 

„Gdyż bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich” (Ef.6.12). Chrześcijanin toczy bitwę przeciwko diabłu i jego metodom. Walka szatana jest uporządkowana, zorganizowana z mądrością i umiejętnością.

 

Zwierzchności i moce są pod jego rządami, poddane jego rozkazom. Są jego porucznikami, premierami i generałami, którzy wypełniają jego rozkazy i w pełni go reprezentują. Są władcami tego świata, wyposażonymi w moc i panowanie o zasięgu ogólnoświatowym. Panują i zarządzają wszystkimi złymi siłami tego świata. Diabeł i jego towarzysze są władcami tego świata. Ich moc jest tak rozległa jak rozległy jest świat. Sprawują straszne rządy nad złem, przeciwko dobru i przeciwko człowiekowi. Szeregi i rzędy ich poddanych są niepoliczalne i niewidzialne, za wyjątkiem ludzi wyposażonych przez Boga.

 

Jakże ogromny i potężny zastęp agresywnych, podstępnych i okrutnych wrogów! Przebywają w okręgach niebieskich, w tym samym miejscu gdzie mieszka moc Chrystusowa. Moc ta jest ponad nami i dookoła nas. Są zbyt potężni dla nas. Przeciwko tym niewidzialnym, niepoliczalnym, wszechpotężnym i ogromnym szeregom zmagamy się. Zmaganie się oznacza walkę bezpośrednią. Jest to wytężona i trudna walka, która sprawdza całą siłę i napina każdy mięsień. Jest to bezpośrednia walka twarzą w twarz, ręka w rękę.

 

Nie jest to walka z ludźmi, choć ludzie mogą stawiać wielkie przeszkody na naszej drodze chrześcijańskiej. Główny problem i wielka wojna nie jest z człowiekiem, ale ze wszystkimi potężnymi mocami zła, które należą do diabła. Jest to walka na śmierć i życie – wojna o niebo i piekło, o czas i wieczność.

 

Chrześcijański żołnierz

 

Chrześcijanin powinien być żołnierzem z urodzenia, majątku i zawodu. Najistotniejszą cechą duchowego żołnierza jest to, że nie wplątuje się w „sprawy doczesnego życia” (2Tym.2.4). Elementy samozaparcia, odwagi i wytrzymałości są najistotniejszymi rysami tego szkolenia wojskowego. Siła jest owocem tych wzniosłych cech. Ale jest to siła znacznie wyższa od jego własnej. „Umacniajcie się w Panu i w potężnej mocy Jego” (Ef.6.10). Przygotowując się do tej wojny chrześcijański żołnierz musi spoglądać do góry. Jego udziałem stać się musi Boża siła, siła samej wszechpotęgi Bożej.

 

Moc aby powstać, walczyć, zwyciężać i wyprowadzić wroga z pola znajduje się w Bożej zbroi. Boża siła jest przekazywana przez Bożą zbroję. Jakakolwiek moc słabsza od Bożej nie jest w stanie uczynić nas gotowymi do spotkania z diabłem. Nie wystarczy żadne częściowe wyposażenie.

 

„Dlatego weźcie całą zbroję Bożą, abyście mogli stawić opór w dniu złym i, dokonawszy wszystkiego, ostać się. Stójcie tedy, opasawszy biodra swoje prawdą, przywdziawszy pancerz sprawiedliwości i obuwszy nogi, by być gotowymi do zwiastowania ewangelii pokoju, a przede wszystkim, weźcie tarczę wiary, którą będziecie mogli zgasić wszystkie ogniste pociski złego; weźcie też przyłbicę zbawienia i miecz Ducha, którym jest Słowo Boże” (Ef.6.13-17).

 

Dwukrotnie jesteśmy pouczeni, aby dwa razy upewnić się, że została nałożona cała zbroja. Przyjmujemy Boga biorąc Jego zbroję. Musimy uczynić Jego zbroję naszą własną. Przyoblekamy Boga przyoblekając Jego zbroję – nie zewnętrznie, ale wewnętrznie, nie obiektywnie, ale subiektywnie, nie fizycznie, ale duchowo. Chrystus wykonał tę zbroję, a Duch Święty zakłada ją na nas i czyni ją naszą.

 

Musimy walczyć do samego końca i ostać się dokonawszy wszystkiego. Najpierw musimy wytrwać, a potem stać. Zdobywamy, zachowujemy a potem posuwamy się naprzód. Stój gotowy, aby walczyć i stój w czasie walki.

 

Prawda i Sprawiedliwość

 

Musimy dążyć do prawdy w swoim wnętrzu. Nie jesteśmy wymyślonymi żołnierzami walczącymi w wymyślonej wojnie – wszystko jest rzeczywiste i prawdziwe. Ponieważ jest nasycony prawdą, przepasany żołnierz jest silny, przygotowany i mocny w walce. Prawda jest ozdobą wysadzanego klejnotami pasa, diamentem oprawionym w złoto. Musimy zwyciężyć diabła prawdą, która jest siłą i ostoją dla naszego życia. Znamy prawdę i mamy prawdę, ponieważ mamy Chrystusa, który jest prawdą.

 

Sprawiedliwość serca czyni sprawiedliwym umysł i życie. Nie możemy walczyć bez sprawiedliwego serca. „Pancerz sprawiedliwości” chroni serce i sprawia, że czujemy się usprawiedliwieni. Stare serce nie może zostać naprawione nawet przez najzręczniejszego rzemieślnika czy najwłaściwsze rytuały. Żadne majstrowanie przy starym sercu nie może go naprawić. Jest twarde jak kamień i kręte jak Jordan. Żaden wytop go nie zmiękczy i żaden ludzki wysiłek nie wyprostuje jego dróg. Potrzebujemy nowego serca, mięsistego i bielszego niż śnieg, oczyszczonego we krwi Chrystusa. Część serca Chrystusowego – doskonałego, prawego, czystego i dobrego – oto, czego potrzebujemy.

 

Gotowość i Wiara

 

Stopy muszą być obute w gotowość, która jest zawsze w pogotowiu by iść, czynić i cierpieć. Nie oznacza to powolnych ruchów czy niechętnego wypełniania woli Bożej. Brak czujności stwarza ogólny brak gotowości wobec życia i śmierci, ziemi i nieba, poświęcenia i służby, wykonywania i cierpienia.

 

Zmniejsza to siłę chrześcijańskiego męstwa i wystawia nas na zaskoczenia i miażdżące porażki. „Zawsze gotowy” jest żołnierską postawą bezpieczeństwa, a gotowość do ruchu poprzedza zwycięstwo. Trzeźwa czujność zapewnia nam zwycięstwo nad diabłem.

 

„Tarcza wiary” jest najważniejszą i wszystko osłaniającą częścią zbroi. Diabeł wypuszcza ogniste, zatrute strzały. Jednak wiara przechwytuje je, gdy celowane są w głowę lub serce i gasi je.

 

Czy wierzysz, że żołnierz, który jest dzielny i silny w wierze może odnieść każde zwycięstwo? Nawet najbardziej utalentowany strateg piekła nie zaplanował bitwy, która mogłaby pokonać wiarę. Wszystkie te płonące i przerażające strzały upadają nie czyniąc krzywdy, gdy uderzają w tarczę wiary. „Wszyscy oni poumierali w wierze”(Heb.11.13). Wiara uczyniła ich śmierć momentem ukoronowania. Wiara dodała trofea zwycięstw do godziny ich śmierci.

 

Przyłbica i Miecz

 

„Przyłbica” chroni głowę. Pamiętaj, że prawdziwe i całkowite zbawienie umysłu i serca, chronią głowę lepiej niż mosiądz. Serce w pełni zbawione mocno trzyma głowę w prawdzie i w sprawiedliwości, jak kotwica trzyma okręt na najbardziej wzburzonych morzach. Przyłbica, mówi Paweł do Tesaloniczan, jest „Nadzieją zbawienia”(1Tes.5.8).

 

Chrześcijański żołnierz powinien umieścić niebo na trwałe w sercu i umyśle. Powinien widzieć niebo, czuć niebo i nieustannie mieć niebo przed oczyma i w sercu. Jego krok będzie niepewny, jeśli niebo wydaje się odległe. Będzie słabo walczył, jeśli niebo ledwo widać. Pełny widok nieba doda siły biodrom, gorliwości wierze, chwały w przyszłości i zwycięstwa teraz.

 

Głowa nigdy nie zostanie zraniona, gdy przyłbicą jest nadzieja. Pielęgnuj nadzieję, umacniaj nadzieję, rozpromieniaj nadzieję, bo „w ….. nadziei jesteśmy zbawieni”(Rzym.8.24). Musimy „obfitować w nadziei przez moc Ducha Świętego” (Rzym.15.13).

 

Słowo Boże jest „Mieczem”, nacierającą i potężną bronią. Duch włada nim i przynosi śmierć wszystkim naszym wrogom. Słowo Boże jest dla nas polem bitwy i zwycięską bronią. Na nim stoimy i walczymy. Dzięki niemu rozprawiamy się z każdym wrogiem, bronimy się i niszczymy. Żołnierz chrześcijański „nie samym chlebem żyje…, ale każdym słowem, …z ust Bożych”(Mat.4.4). Nie można przecenić Słowa Bożego. Chrystus pokonał nim szatana. Jeśli mamy być dzielni, prawdziwi i niezwyciężeni, Słowo Boże musi zamieszkiwać obficie także w nas.

 

Tarcza wiary jest podstawą naszych modlitw i istotą opasanej prawdy. Głowa, ręce i serce muszi być wypełnione i przesiąknięte Słowem Bożym; dzięki niemu żyjemy i dzięki niemu rośniemy. Jest naszym sygnałem wzywającym na bitwę i znakiem, dzięki któremu zwyciężamy. Jest błyszczącym mieczem królewskim przeciwko wszystkim atakom szatana. „Jest napisane” – przeszywa serce szatana jak ostra stal.

 

Jako broń do ataku i obrony Bóg wywyższył Swoje Słowo ponad wszystkie Swoje imiona. Ci, którzy są wypełnieni Słowem Bożym są uzbrojeni przeciwko wszystkim podstępom i planom szatana. Boże Słowo jest „żywe i skuteczne, ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i du- cha”(Heb.4.12). Szatan czuje jak przenika jego stawy i szpik, zamienia w słabość całą jego siłę i czyni głupstwem wszystkie jego najmądrzejsze plany.

 

Broń modlitwy

 

„W każdej modlitwie i prośbie zanoście o każdym czasie modły w Duchu i tak czuwajcie z całą wytrwałością i błaganiem za wszystkich świętych”(Efez.6.18).

 

Żołnierze walczący przeciw diabłu muszą zrozumieć, jak nosić zbroję każdej modlitwy. Wymagana jest „każda modlitwa”, o każdej porze, w najintensywniejszej formie, z głębokim odczuciem osobistej potrzeby społeczności z Bogiem. Modlitwa musi być pogłębiana i wzmacniana, aż do błagania. Duch Święty pomoże nam zanosić ten rodzaj potężnych modlitw i oblecze w moc modlitwy nie do odparcia.

 

Ta intensywna walka z diabłem wymaga bezsennej czujności, nocnego czuwania i gotowości, której nie można zaskoczyć. Wymaga także wytrwałości, która nie zna wahania, osłabień ani załamania. Ten rodzaj modlitwy dzięki jasnemu wejrzeniu duchowemu wie czego potrzebuje. Wojownik modlitwy zna nieograniczone zapasy, dostępne by sprostać jego potrzebom. Rozumie potrzebę wytrwałości w modlitwie do czasu, aż potrzeba zostanie zaspokojona, a posilenie utwierdzone.

 

Ten rodzaj modlitwy pozostaje w miłującym współczuciu z całą rodziną Bożą, czyniąc jej zmagania, niebezpieczeństwa i potrzeby własnymi. Jest na linii frontu z całą rodziną Bożą. Przejmuje ich wrogów, bezpieczeństwo i zagrożenia. „Błaganie za wszystkich świętych”(Efez.6.18) daje zwycięstwo każdemu świętemu. Linia frontu jest jedna. Porażka lub zwycięstwo musi przyjść do wszystkich. Żołnierz w pełni wyposażony w zbroję Bożą jest zahartowany w boju przeciwko diabłu i nie do pokonania przez żaden z jego ataków.

 

Modlitwa nie jest rzeczą łatwą. Modlitwa musi być poparta spełnieniem warunków modlitwy. Warunki te są możliwe do wypełnienia, ale nie mogą być osiągnięte w ciągu jednej chwili przez osobę zaniedbującą modlitwę. Są zawsze osiągalne dla wiernych i świętych, ale nie mogą istnieć w lekkomyślnych, niedbałych i leniwego ducha.

 

Modlitwa nie jest samotna. Nie jest wyizolowanym przedstawieniem. Modlitwa jest związana ze wszystkimi obowiązkami chrześcijańskiego życia. Modlitwa wynika z charakteru, który składa się z elementów silnej i panującej wiary. Modlitwa oddaje cześć Bogu, uznaje Jego istnienie, wywyższa Jego moc, uwielbia Jego zaopatrzenie i zapewnia Jego pomoc. Sceptyk będzie polegał na rozumie i krzyczał przeciwko pobożności zarzucając jej, że nie robi niczego oprócz modlitwy. Ale gdy dobrze się modlimy, wszystkie rzeczy robimy dobrze. Suma wszystkich ożywionych sił, które wypływają z praktycznego działania chrześcijańskiego tworzy warunki modlitwy.

 

Moc Modlitwy

 

Słowo Boże nawołuje nas: „Bez przestanku się módlcie” (1Tes.5.17), „we wszystkim w modlitwie”(Fil.4.6), ” w modlitwie bądźcie wytrwali”(Kol.4.2), „aby się modlili na każdym miejscu”(1Tym.2.8), „zawsze …się…modlimy”(Kol.1.3).

 

Obietnica jest ograniczona na tyle, na ile zrozumiane jest polecenie. „I wszystko, o cokolwiek byście prosili w modlitwie z wiarą, otrzymacie” (Mat.21.22). Jezus powiedział „o cokolwiek prosić będziecie”(Jn.14.13), „jeśli o co prosić będziecie” (Jn.14.14), „proście o cokolwiek byście chcieli, stanie się wam” (Jn.15.7), „o cokolwiek byście prosili Ojca …da wam” (Jn.16.23).

 

Jeśli jest coś nie mieszczącego się w słowach „wszystko, o cokolwiek” lub czego nie można znaleźć we fragmencie „o co prosić będziecie”, to można o te rzeczy nie modlić się. Język nie jest w stanie wyrazić szerszego zasięgu, ani bardziej wyraźnie zawrzeć każdy szczegół życia. Stwierdzenia te są jedynie przykładami możliwości modlitwy, która, według obietnic Bożych dla tych, którzy spełnili warunki prawidłowej modlitwy, obejmuje wszystko.

 

Jednakże fragmenty te dają tylko ogólny zarys rozległych rejonów, na które wpływa modlitwa. Efekt modlitwy dosięga i zabezpiecza dobra z rejonów, które nie mogą być wyrażone słowem ani myślą. Paweł modląc się, wyczerpał możliwości mowy i myśli. Mimo to był świadomy niezaspokojonych potrzeb, nieosiągniętych rzeczywistości dobra i niezwyciężonych walk z wrogami.

 

Paweł zawiera te zakryte rejony w ogólnym błaganiu ku „Temu…, który według mocy działającej w nas potrafi daleko więcej uczynić ponad to wszystko, o co prosimy albo o czym myślimy” (Efez.3.20). Obietnica jest taka: „Wołaj do mnie, a odpowiem ci i oznajmię ci rzeczy wielkie i niedostępne, o których nie wiesz” (Jer.33.3).

Reklamy

Charles G. Finney – Odstępcy część 3

 

Jest niepowściągliwy i Bóg widzi go w ten sposób.

Następstwa Apostazji

  1. Odstępcy stają się najbardziej nieszczęśliwymi ludźmi na świecie.

Wielu poznało, co to znaczy rozkoszować się Bogiem, ale teraz już tego nie mogą doświadczać, a przy tym nie mogą także więcej rozkoszować się światem. Wszędzie czują się nieswojo. Budzą się nieszczęśliwi i nieszczęśliwi zasypiają. Są podobni do ptaka, który nie może znaleźć sobie miejsca odpoczynku. To poznanie, które mają na temat Boga nie pozwala im rozkoszować się światem, ale jest w nich tyle światowych pożądliwości, że nie potrafią rozkoszować się tylko Bogiem. Wy, którzy znajdujecie się w tym stanie, wiecie dobrze, że to prawda. Nasycacie się swoimi drogami.

  1. Okażą się najbardziej winnymi ludźmi na świecie.
  2. a) Będą nerwowi. Tacy ludzie ciągle narzekają i ciągle są nie na miejscu. Są kamieniem obrazy dla okrążających ich grzeszników. Jeśli jest to biznesmen, będzie zgorszeniem dla swoich współpracowników. Jeśli to kobieta, to będzie zgorszeniem dla swojego męża i znajomych.
  3. b) Ich poczucie winy wzrasta, ponieważ mają większą świadomość obowiązku. Każdy wie, że wraz ze świadomością obowiązku wzrasta odpowiedzialność. I tak ponieważ odstępcy mieli więcej światła, to oczywiście stają się bardziej winnymi.
  4. c) Grzeszą przeciwko własnym zobowiązaniom. Doświadczyli Bożej miłości ogarniającej ich serca. Jeśli w tych okolicznościach człowiek się wycofuje, jego wina stanowi się bardzo wielką.
  5. d) Rozgłaszają złe wieści na temat samej wiary. Uganiając się za światem, jego rozkoszami, honorami, czy bogactwem tym samym mówią grzesznikom: „Doświadczyliśmy wiary i stwierdzamy, że mieliście rację; wiara sama w sobie nie może uszczęśliwić i wracamy z powrotem do światowych rozkoszy. Musimy korzystać ze świata żeby być szczęśliwymi”. Takim sposobem stają się zdrajcami w dziele Chrystusowym. Kto może zmierzyć rozmiar zbrodni na takiej drodze?
  6. Odstępcy zasługują na najgłębszą pogardę.

Obie strony, to jest wierzący i świeccy osądzają odstępcę i obie nim gardzą. I mają po temu pełne prawo, ponieważ uciekał najpierw od jednych, a potem od drugich. Najpierw uciekał od świata żeby się przyłączyć do Kościoła, a następnie odstąpił próbując znowu powrócić do świata. Czy ktokolwiek może takiemu człowiekowi zaufać? Czy można nim nie pogardzać? Bezbożni czują do niego pogardę i już nie może odzyskać wśród nich swojej dawnej pozycji. Kościół mu nie ufa i odsuwa go jak złamaną laskę.

Wiem, że czasem bezbożni chwalą wycofującego się wierzącego mówiąc: „Taki chrześcijanin, to nam się podoba, to człowiek konsekwentny, miłujący, o szerokich horyzontach! Takiego chrześcijanina miłujemy!”. Lecz nie są szczerzy w swoich słowach. Niech no taki grzesznik zachoruje; kogo wezwie wtedy żeby się modlił za jego duszę? Jednego z takich odstępców czy szczerego chrześcijanina. Tego, kto akceptuje odstępców usłyszysz innym razem  nazywającego ich obłudnikami i naśmiewającego się mówiąc: „Dobrzy są ci chrześcijanie, są tak samo przywiązani do świata jak i ja”. Jakby się o nich nie wyrażali jasnym jest, że nie mają dla nich szacunku. Mylisz się grubo, wyobrażając sobie, że zdobędziesz akceptację świata upodabniając się do niego. Bez wątpienia będą tobą pogardzać. To nie jest w naturze człowieka szanować taką postawę.

  1. Są najbardziej niekonsekwentnymi ludźmi na świecie.

Nie trzymają się konsekwentnie ani jednej ani drugiej strony. Ich teoria rozchodzi się z praktyką, a czyny zaprzeczają teorii. Starają się udowodnić, że wierzą sercem w to, od czego jawnie odwracają się swoim życiem.

  1. Zawsze ciężko im dogodzić. Jeśli kaznodzieja mówi z aprobatą do ich sumienia, oskarża ich uczucia i buntują się przeciwko niemu. A jeśli próbuje kazaniem zadowolić ich uczucia, to ich sumienie osądza go i tracą zaufanie w jego szczerość. Schodzisz na ich poziom i zdają sobie sprawę, że jesteś w błędzie. Nie ma możliwości zadowolić ich kazaniem. Mówisz im prawdę i zaczynają szemrać, nazywają cię okrutnym i mówią, że traktujesz wszystko osobiście. Jeśli jednak twoje kazanie nie dotknie ich do żywego, to mówią: „To się nie godzi, takiego rodzaju kazania nigdy nas nie obudzą! Ten kaznodzieja śpi tak samo mocno jak my i nigdy nie pójdziemy naprzód”. I tak to nigdy nie będą zadowoleni z kazania.

Jeśli kaznodzieja będzie próbował ich zadowolić przestaną mu ufać. Możliwe, że będą udawać zadowolonych, zaczną go chwalić, mówić jaki z niego wspaniały kaznodzieja, miły człowiek, będą go wynosić pod niebiosa za jego uczoność i elokwencję, ale ich sumienie pozostanie niezadowolone; zdadzą sobie sprawę, że nie mają co liczyć na jakieś korzyści dla siebie i nie można spodziewać się przebudzenia od tego rodzaju kazania.

Rozumieją, że pastor powinien głosić inaczej i czują, że musi głosić inaczej, albo będą musieli poszukać kogoś innego, bo nigdy nie doczekają się przebudzenia.

Kaznodzieja nigdy nie powinien wchodzić w żadne układy, aby uspokoić uczucia wycofujących się wierzących, ale powinien obnażać ich serca i wlewać do nich palącą prawdę dopóki nie uda mu się zepchnąć ich z łoża snu i śmierci.

Często bywa, że odstępcy są najbardziej zatwardziałymi ludźmi, są tak przyzwyczajeni do zwiastowania, że już ich ono nie dotyka. Możesz ogłaszać najważniejsze, wstrząsające prawdy, możesz zwalić na ich sumienie cały świat odpowiedzialności, a oni mimo to pozostaną nieporuszeni. Po niedługim czasie im więcej będziesz się starał ich przebudzić, tym bardziej będą się zatwardzać i w końcu stwierdzisz, że już nie da rady im pomóc.

  1. Są najbardziej nienawistnymi ludźmi. Chrystus używał wyrażeń odnośnie odstępców w Swoim liście do Laodycei, które w pełni to wyrażają. „(…) Obyś był zimny albo gorący, a tak żeś letni, a nie gorący lub zimny zwymiotuję cię z Moich ust”. Obj.3:15.16 Są oni w oczywisty sposób znienawidzeni przez Boga. On nie może ich znieść. Grozi, że ich zwymiotuje, jak coś obrzydliwego dla Niego. Odstępco! Jak możesz przystępować do Boga, kiedy On ma takie odczucia? Może moje wystąpienie jest dla tych, którzy wiedzą, że są odstępcami. Wiesz, że jeśli przystąpisz do Boga, będziesz znienawidzony, On wzgardzi tobą, bo nie może cię znieść.
  2. Odstępcy są wyjątkowo szkodliwi dla sprawy Bożej. Są szkodliwsi niż niewierzący. Bardziej niż wszyscy inni ludzie na świecie podburzają świat przeciw wierze, bardziej niż inni przeszkadzają nawróceniu się grzeszników i bardziej niż inni nadają się do wykonania planów szatana.
  3. Odstępcy są najbardziej obłudnymi ludźmi na świecie. Ani Bogu ani diabłu nie służą szczerze. Porzucili diabła, tak że nie służą mu już całym sercem i oddali się Bogu, ale teraz i Jemu przestali służyć. Z punktu widzenia jednej i drugiej strony są hipokrytami, ani Bóg ani diabeł im nie wierzy!
  4. Jeśli się wycofujesz i długo pozostajesz w tym stanie bez przemiany, to wcześniej czy później przyjdzie na ciebie właśnie to czego się bałeś, a co stało się powodem twojego odstępstwa. Załóżmy, że odstąpiłeś z obawy by nie zaszkodzić swojej reputacji. Może byłeś znaną osobistością i odstąpiłeś w sercu z powodu pragnienia by zająć jakieś wysokie stanowisko. Wkrótce zauważysz, że twoje poglądy nie podobają się twoim przyjaciołom i nie zagrzejesz swojego zajmowanego stanowiska i spotka cię to czego tak chciałeś uniknąć. Bóg jakąś drogą dopuści przekleństwo, którego się bałeś i nasycisz się drogami swoimi. Zamiast iść w górę i pozostać na szczycie, jak się tego spodziewałeś, Bóg podniósł cię i pozwolił ci spaść i uczynił cię wyraźnym ostrzeżeniem dla innych.

Przypuśćmy, że zechciałeś się wzbogacić i w pogoni za bogactwem odstąpiłeś od Boga. Tak jak pewne jest, że jesteś chrześcijaninem, tak pewne jest, że Bóg zniszczy twoje bogactwo. Bóg ceni twoją duszę wiele bardziej od twojego majątku i nie zawaha się spalić cały twój dobytek jeśli nie znajdzie się inna droga wyzwolenia cię z tej sieci.

Jeśli odstąpiłeś ze strachu przed utratą dobrych relacji z przyjaciółmi, albo z obawy przed prześladowaniem, to na pewno tak czy inaczej stracisz przychylność właśnie tych ludzi. Mógłbym, gdybym miał na to czas przedstawić dowody zadziwiających przypadków tego jak odstępcy nasycali się swoimi drogami. Na końcu swojej drogi tracili wszystko co stawiali wyżej od Bożych błogosławieństw i musieli cierpieć dokładnie od tego zła, którego bali się bardziej niż Bożego gniewu i przeklęcia.

  1. Jeśli pozostaniesz w tym stanie odstępstwa, to możesz się spodziewać, że z czasem Bóg dopuści byś wpadł w jakieś zwiedzenie albo hańbę, które staną się dla ciebie źródłem rozgoryczenia i żalu na całe życie. Znani mi są ludzie, którzy z chęci wzbogacenia odstąpili od Boga i wpadli w długi, okazali się niewypłacalnymi i zeszli do grobu obciążeni troskami i wyrzutami sumienia. Znałem człowieka, który aby zadowolić ambicje swojego bezbożnego syna poszedł na kompromis, które najpierw zniszczyły jego pobożność, a potem, gdy zawiódł, zbankrutował i wpadł w taką otchłań grzechu i żalu, że wykańczało go to aż do dnia śmierci. Oto co znaczy „nasycić się swoimi drogami”.

Kiedy indziej, gdy odstępstwo następuje z powodu przywiązania do żony czy dzieci, które przeradza się w uwielbienie, Bogu pozostaje jednym uderzeniem odebrać tą uciechę oczu. A wszystko to dlatego, że Bóg jest wierny. On widzi jak jego dziecko czyni sobie oparcie w bożku i wyciąga rękę by w jednej chwili zniszczyć idola, aby nie dopuścić by Jego dziecko żyło i umarło w grzechu.

PODSUMOWANIE

Żeby uchronić się od odstępstwa, każdy chrześcijanin musi strzec się pierwszych oznak odpadnięcia. Odstępstwo przychodzi tak samo jak brak wstrzemięźliwości. Zaczyna się od najdrobniejszych spraw i wkrada się niezauważalnie.

Nikt nie wkracza na drogę pijaństwa świadomie, mając zamiar stać się alkoholikiem. Być może wypija na początku jeden kieliszek podczas jakiegoś święta. Ale później przynosi wino do swojego domu po to by ugościć swoich przyjaciół, albo żeby robić z niego wywary i używać jako lekarstwa. Potem pije do obiadu dla lepszego trawienia. I tak kontynuuje nie podejrzewając zagrożenia dopóki w całkiem niezauważalny dla siebie sposób nie stanie się pijakiem. Dziewięciu na dziesięciu pijaków zaczyna w ten sposób.

W podobny sposób ludzie stają się krok po kroku odstępcami. Nie mają zamiaru stać się odstępcami. Robią pierwszy krok nie wiedząc dokąd on prowadzi i następny i każdy kolejny coraz łatwiej.  Dla pełnego bezpieczeństwa należy przyjąć zasadę bezwarunkowej abstynencji od grzechu.

  1. Unikajcie tych drobiazgów, jak przyjęto je nazywać, które wiodą na tą drogę. Jeśli pozwolisz sobie na te „drobiazgi” to przepadłeś. Można zachować zewnętrzną pobożność utraciwszy jej prawdziwą siłę i nie zauważać tego, że w oczach Bożych jest się już odstępcą. Spójrz na tę kobietę! Jeśli podszedłbyś pod drzwi jej sypialni i posłuchał jej modlitwy, od razu przekonałbyś się, że nie jest szczera. Mocno trzyma się obrzędu, ale jej modlitwa jest bezduszna. Modlitwa w komorze? Ona w komorze wyśmiewa się z Boga! To odstępczyni!
  2. Obserwować z miłością nowo nawróconych i chronić ich od początków odstępstwa – to obowiązek członków zboru. Należy ich chronić, tak jak matka chroni swoje dziecko od miejsca z którego może spaść. Pilnuj ich i kiedy zauważysz, że zbliżają się do tych granic ostrzegaj: „Strzeżcie się! nie podchodźcie do tej przepaści- tam jest piekło!”. Pytaj ich często:” Czy modlisz się tak często i z taką samą gorliwością jak na początku? Kochasz Biblię tak jak wcześniej?” Pobudzaj ich i chroń od odstępstwa.
  3. Jest powód by dziękować Bogu za to co robi ze swoim ludem kiedy ten odstępuje.

Smaga go batem, dopóki nie wróci do Niego. Mówi: „Jeżeli synowie jego porzucą zakon Mój i nie będą postępowali według nakazów Moich, Jeżeli znieważą ustawy Moje i nie będą przestrzegali przykazań Moich, To ukarzę rózgą przestępstwo ich i winę ich plagami, ale łaski Mojej nie odmówię mu, Ani też nie złamię wierności Mojej” Ps.89:31-34

  1. 4. Jeśli znajdujesz się w sytuacji odstępstwa, albo jeśli głosisz nauki Chrystusa, a masz oznaki odstępstwa i przy tym Bóg nie karze cię i wszystko idzie u ciebie dobrze, jest podstawa by przypuszczać, że Bóg cię opuścił, albo, że nigdy nie byłeś dzieckiem Bożym i jesteś hipokrytą zmierzającym do gehenny.

Jesteś długo w tym stanie? Dawno porzuciłeś swoją pierwszą miłość? Jeśli dawno i nie zostałeś ukarany, to znaczy, że jesteś obłudnikiem. Bóg jest wierny i musi karać swoje zbuntowane dzieci. Obiecał, że będzie to robił i nie zmieni Swojego słowa.

  1. Bóg cię karci? Jeśli tak, pokutuj, żeby nie musiał więcej cię bić. Nie doprowadzaj Go do tego, żeby musiał cię pobić na śmierć, albo żeby musiał pozwolić ci wpaść w sieci diabła, albo w jakiś ciężki grzech, który będzie dla ciebie powodem hańby i udręczenia na całe życie. Ach wróć! Ach wróć odstępco do Boga! Szukaj jego oblicza, odwróć się od grzechu swego, a On uleczy twoje nieposłuszeństwo, wybaczy ci nieprawość i pobłogosławi twoją duszę! Amen!

„Lecz przybliżył się koniec wszystkiego. Bądźcie więc roztropni i trzeźwi, abyście mogli się modlić” 1Ptr.4:7

Charles G. Finney – Odstępcy część 2

 

Przyczyny odstępstwa

  1. Brak życzliwości dla kogokolwiek. Jeżeli skrywa się nieżyczliwość dla tego, kto został stworzony przez Boga, okaże się niemożliwym w tym samym czasie radować się obecnością Bożą. Jakim by niegodnym i nic nie wartym był człowiek, to jeśli pielęgnujesz nienawiść do niego jesteś w Bożych oczach mordercą i Boży Duch nie może przebywać w tobie. Jesteś odstępcą. Nierzadko ludzie naprawdę znieważeni tak długo noszą w sobie to uczucie dopóki ono jak robak nie podgryzie całej ich pobożności. Zachowując uczucie nieżyczliwości do kogokolwiek nie możesz się modlić. Bóg nie usłyszy twojej modlitwy. Okrutnie się oszukujesz myśląc, że się modlisz. W podobnym stanie jest nie do pomyślenia żeby mieć Ducha modlitwy i być w społeczności z Bogiem. „A gdy stoicie i zanosicie modlitwy, odpuszczajcie, jeśli macie coś przeciwko komu, aby i Ojciec wasz, który jest w niebie, odpuścił wam wasze przewinienia”. Marka 11:25
  2. W wielu przypadkach przyczyną odstępstwa bywa nadmierne zaangażowanie w sprawy świata. Jeśli masz tak dużo ziemskich spraw, że wszystkie twoje myśli są nimi zajęte i prawie cały swój czas poświęcasz na te sprawy, to na pewno jesteś odstępcą. Nie masz prawa mieć tylu spraw, że nie znajdujesz czasu na modlitwę. To nie jest konieczne i nie jest to Bożą wolą. Bóg nie chce żeby Jego słudzy byli tak obciążeni pracą, żeby nie mieć czasu na społeczność z Nim, na dzielenie się swoimi przeżyciami, sukcesami i prosić o Jego prowadzenie.

To oczywiste, że nie masz odpowiedniego spojrzenia na sprawę, jeśli dopuszczasz do tego, że masz tyle roboty, że nie masz możliwości służyć Bogu. Jeślibyś odnosił się do swoich zajęć jak do sprawy Bożej, byłoby dla ciebie jasne, że nie da się zadowolić Boga i oddać Mu chwałę kiedy jesteś tak wciągnięty w życiowe sprawy i tyle ich zbierasz, że niemożliwym dla ciebie staje się znalezienie czasu na modlitwę i czytanie Biblii.

Praca jest obowiązkiem i zawsze staram się to wszystkim wpajać. Być zawsze zajętym, zawsze, tak czy inaczej i wykorzystywać swój czas na pożyteczne sprawy, to obowiązek nałożony na nas przez Boga. Ale zaprzedać się pracy i dać jej zawładnąć nami czyniąc uszczerbek na modlitwie, dać jej podkopać naszą wiarę, to coś całkowicie niewłaściwego. Bóg nigdy tego nie chciał. Ludzie są gospodarzami w domu Bożym i On nigdy nie nałoży na nich tyle pracy, żeby pozbawić ich możliwości przebywania z Nim. Kiedy wpadają w próżność i wpadają w wir codziennych trosk i spraw ziemskich, jest to wyraźny dowód, że pracują dla siebie, a nie dla Boga, i dążą do zysku. Inaczej nie mieli by powodu by tak robić. Miłość do Boga nigdy nie przejawia się w ten sposób. A ten kto pracuje dla osobistych korzyści na pewno jest odstępcą.

  1. Równie często do odstępstwa może prowadzić interes, w którym wiążesz się z nienawróconym wspólnikiem. Zawiązując podobną współpracę po swoim nawróceniu, na pewno osłabisz swoją wiarę.

Bogobojność upadnie i przyjdzie odstępstwo. Przyczyna jest oczywista. Nienawrócony człowiek nigdy nie prowadzi interesów na zasadach chrześcijańskich. W samej rzeczy on nie ma takich zasad. Dlatego przedsiębiorstwo nie może funkcjonować na zasadach, które podobają się Bogu. A jeśli zgadzasz się na to żeby interes był prowadzony na innych zasadach, to upadniesz i odstąpisz, a twoja wiara zostanie zachwiana. Bóg chce żeby każda sprawa była prowadzona dla Jego chwały i jeśli kierujesz swoim interesem nie tak jak Jemu się podoba to jesteś odstępcą.

Mógłbym wskazać na wiele przypadków, w których chrześcijanie nawiązali stosunki handlowe z osobami nienawróconymi i udowodnić, jak bardzo te transakcje zaszkodziły nie tylko ich wierze, ale także ich dobremu imieniu. Nie chcę przez to powiedzieć, że nienawróceni są nieuczciwi w swoich relacjach z ludźmi w tym sensie jak to zwyczajowo jest przyjęte, ale są nieuczciwi w oczach Boga nie robiąc interesów w Jego imieniu.

Bóg domaga się, aby człowiek w jego pracy uwielbił Go, aby była tak wykonywana, jakby sam Bóg był na czele, nadzorował i kontrolował ją, a ludzie byli w niej Jemu wierni. W człowieku, który tak postępuje poznasz doskonałego chrześcijanina. Lecz jeżeli zgadzasz się z człowiekiem postępującym inaczej, tym samym przyswajasz jego zasady i stajesz się taki jak on. Wtedy jesteś odstępcą. Nie wierzę, że znalazłby się choć jeden przykład na dowód tego, że chrześcijanin nawiązując współpracę ze światowym człowiekiem może pozostać wiernym Bogu. To nieuniknione, że musisz obrażać albo swojego wspólnika albo Boga. Już samo to, że stawiasz siebie w takiej sytuacji uraża Boga i w przyszłości nadal będziesz Go zasmucał.

  1. Wpływ światowych przyjaciół jest powszechną przyczyną odstępstwa. Kiedy nawrócony zachowuje przyjaźń ze światem, to nieuniknione jest, że stanie się odstępcą.
  2. Poślubienie nienawróconego lub nienawróconej niechybnie pociągnie za sobą odstępstwo. Taki fakt już sam w sobie świadczy o odstępstwie. Chrześcijanin oddający swoje serce komuś kto nie trwa w przyjaźni z Bogiem porzucił swoją pierwszą miłość i jego stan będzie się pogarszał, aż Bogu pozostanie zostawić go na jego własnych drogach.
  3. Bardzo często odstępstwo przychodzi ze strachu przed urażeniem ziemskich przyjaciół zbyt wielką gorliwością dla Boga. Jeśli obawiasz się urazić swoich ziemskich przyjaciół i pozwalasz im w swojej obecności bluźnić Bogu bez protestu z twojej strony, to wkrótce staniesz się odstępcą. Niektórzy dochodzą do tego, że sami zaczynają obrażać Boga i łamią Jego przykazania z powodu tego żeby się nie okazać niegrzecznym w stosunku do swoich przyjaciół i nie urazić ich.
  4. Kiedy zaniedbujesz lub lekkomyślnie zaczynasz podchodzić do komory modlitwy jesteś na skraju odstępstwa. Już wspominałem o tym jako o oznace odstępstwa, które często właśnie od tego się zaczyna.

Podam przykład jednego brata, którego dobrze znałem. Był cudownym człowiekiem. Oto co pisał pewnego razu do swojego syna opowiadając mu o swoim odstępstwie:

„Po moim ślubie dwa lata, a może dwa i pół rozkoszowałem się duchowymi radościami. Później zacząłem tracić słodycz przebywania z Bogiem. Bardzo osłabłem w komorze modlitwy, stałem się rozwiązły i zostałem podbity przez grzech. Zacząłem nawiązywać znajomości z lekkomyślnymi znajomymi tak jak to się działo wcześniej. Stałem się obciążony ziemskimi troskami i szukałem ukojenia w tym co dobrze wiedziałem, że zasmucało Boga. Sumienie często mnie oskarżało, ale wraz z małżonką zachowywaliśmy zewnętrzne pozory modlitwy. Mój duchowy ojciec  pastor Wills zmarł i nie polubiłem jego następcy i stałem się niedzielnym włóczęgą szukającym tego co łechce ucho. Swoim przykładem bardzo źle działałem na żonę i dzieci i wciągnąłem się w światowe przyjemności i nawyki. Byłem w pełni świadomy jak bardzo oddaliłem się od Bożej miłości, ale byłem taki omotany, że nie starczało sił żeby wrócić na poprzednią drogę”.

W tym wypadku, jest oczywistym, że odstępstwo wzięło swój początek od braku gorliwości w komorze modlitwy. To zdarza się często. Twoje modlitwy stają się coraz krótsze, mniej gorące i rzadsze i czym mniej się modlisz, tym słabsza jest twoja chęć na modlitwę. I tak twoje modlitwy stają się coraz krótsze, a odstęp między nimi wydłuża się. Każda kolejna modlitwa będzie coraz słabsza, aż w końcu osiągniesz stan, z którego już ciężko zawrócić. Sprzeciwić się temu trzeba na samym początku. Przy pierwszym ostrzeżeniu trzeba przeciwdziałać. Jeśli tylko dostrzeżesz pociągnięcie w tę stronę podejmij środki obronne i nie idź dalej, bo inaczej w krótkim czasie staniesz sie odstępcą.

  1. Lekkomyślne podejście do Biblii bywa początkiem odstępstwa. To jest nie tylko dowodem ale i przyczyną odstępstwa.

Człowiek mający Biblię i nie czytający jej nie może korzystać z duchowych skarbów. Jeśli czyta ją lekkomyślnie stanie się odstępcą. Zadziwiającym jest jak mało jest w kościele prawdziwej znajomości Biblii. To dowód na to jak mało jest ona czytana, jak mało prawdziwej wiary w nią, jak mało zainteresowania jej zawartością, i jak mało wiary, że jest ona Słowem Bożym.

  1. Jeśli nie jesteś całkowicie nieskazitelny w uczciwości, to może to także doprowadzić do odstępstwa. Brak bezkompromisowej uczciwości podkopie twoją wiarę. Jeśli w swoich interesach dopuścisz się nie całkiem uczciwego postępowania, albo zdecydujesz się wykorzystać kogoś dla własnej wygody w jakikolwiek sposób, to odstąpisz. Nie możesz dopuścić do najmniejszego cienia nieuczciwości w swoich poczynaniach.

Żeby wytrwać w wierze, twoja troska o czystość sumienia powinna być taka jak u człowieka, któremu został jeden dzień życia.

Wierzący w dużych miastach częściej stają się odstępcami. W wielkich miastach rzadko można spotkać Ducha modlitwy. Chcę o tym mówić otwarcie. Wielu nazywa się ludźmi modlitwy i bardzo uduchowionymi, ale porozmawiaj z nimi o modlitwie w tym sensie, jak mówi o niej Słowo Boże i zobaczysz, że nie mają o niej pojęcia. Zaczną zadawać ci tysiące bezsensownych pytań, które nigdy by im do głowy nie przyszły, jeśli by wiedzieli cokolwiek z własnego doświadczenia o poruszanym temacie. Odnośnie modlitwy żaden człowiek nie może mieć racji w teorii, jeśli nie doświadczył tego w praktyce.

Przyczyną tego, że w wielu zborach jest tak mało czystej wiary, jest to,że znaczna część zborów dopuszcza jakąś nieprawdę, która niszczy ich wiarę. Oni w małych sprawach nie są wierni. Wiem, że oni niby nie widzą w tym nic strasznego. Mówią, że ich postępowanie jest dla wszystkich jasne i t d. Tym nie mniej postępek pozostaje nieuczciwym i zupełnie niejasnym dla wszystkich. Jeśli by był dla każdego wiadomy, to nie popełnili by go. Nie byłoby pokusy, aby to uczynić.

Na przykład jeśli człowiek wycenia jakąś rzecz, a potem sprzedaje ją za mniej niż początkowo sobie życzył, to od razu wyjaśni ci, że zrobił tak wiedząc wcześniej, że nikt nie da takiej ceny za jaką towar jest wystawiony. Chciałbym go wtedy zapytać: „Czy więc nie wziąłbyś pieniędzy jeśli ktoś by się zgodził na twoją początkową cenę? Jeśli ktoś uznałby cię za uczciwego człowieka, nie naliczającego sobie nawiązki, to czy odmówiłbyś tego co było ponad realną cenę? Albo przyznałbyś się otwarcie, że naliczyłeś sobie z nawiązką, bo zauważyłeś niedoświadczenie i lekkomyślność kupującego, który przy zakupie od razu by się zgodził na żądaną cenę? Czy zdecydowałbyś się powiedzieć: żądałem z nawiązką oczekując, że będzie się pan targował. I czy wyjawiłbyś prawdziwą wartość towaru, rezygnując z nawiązki, jeśli by ci położyli sumę, którą na początku podałeś?

Byłem sam przerażony tym co obserwowałem pośród ludzi nazywających się wierzącymi.  Ja sam nie waham się dać od razu tą cenę, której żądają ode mnie nie bojąc się przepłacić, a przy tym nienawistnie proponować mniej, żeby nie myśleli, że chcę coś nabyć poniżej wartości i na podstawie tego, że nie pozwalam sobie na targowanie dowiaduję się, że za niektóre rzeczy przepłaciłem podwójnie. Mówią, że to ogólnie przyjęte. A choćby i tak było, to wyobraź sobie, że byłoby ogólnie przyjętym dla wierzących upijać się, przeklinać albo odwiedzać nieprzyzwoite miejsca. Czy to poprawiłoby sytuację. Czy uświęciłoby podobne postępki? Nierzadko sam kupujący jest nie mniej winny niż sprzedawca. Oto wchodzi i pyta o ostateczną cenę towaru, a kiedy mu ją przedstawiają mówi: „Nie, ja tyle nie dam”. I proponuje mniej. A ty ustaliwszy ostateczną cenę za jaką możesz sprzedać tę rzecz, żeby nie stracić klienta jednak sprzedajesz mu za tyle ile ci zaproponował. W tym wypadku on zgrzeszył kusząc ciebie, jeśli jest świadomy wartości towaru, a ty zgrzeszyłeś ustępując mu w tych warunkach wprowadzając go w pokuszenie, aby znowu powtarzał swój postępek.

Jeśli dopuszczasz możliwość najmniejszej nieuczciwości w swoich działaniach i jednocześnie chcesz rozkoszować się Bożą obecnością, to oszukujesz sam siebie. Każdy tak postępujący jest notorycznym hipokrytą i bliskim odstępstwa.

Zbory nie mogą korzystać z silnej wiary, ani z zapałem wziąć się do roboty i nigdy nie poznają siły modlitwy dopóki nie nastąpią zmiany w tym kierunku. Wierzący powinni mieć wystarczająco uczciwości i wiary żeby wierzyć w nadchodzący Sąd i w to, że Bóg widzi każde oszustwo i słyszy każde kłamstwo, które oni robią i wypowiadają potajemnie.

Wiara nigdy się nie pomnoży jeśli nie poprawicie swoich dróg.

Zobacz na wierzącego, który obniża i obniża cenę, bo widzi, że ma do czynienia z doświadczonym kupcem. Ja go widzę jako odstępcę. To nie jest uczciwy człowiek. Nie służy Bogu w swoich interesach. Nie postępuje jak wierny sługa Boży. Myślisz, że stara się zawrzeć umowę dobrą dla Boga? Mogę cię zapewnić, że jego rozważania nie są by przynieść korzyść Bogu lecz sobie. Bóg nie potrzebuje, żeby dla Niego ktoś oszukiwał. Postępujący tak nasyci się drogami swoimi.

  1. Chciwość jest jedną z najważniejszych przyczyn odstępstwa. Chciwość jest bałwochwalstwem. Kiedy oszczędzamy więcej niż to konieczne, to cierpimy nie tylko braki materialne, ale i upadamy duchowo. Nic tak nie zabiera wiary jak chciwość. Najtrudniej jest takich wierzących przebudzić, lub podtrzymać ich przebudzonymi. Pokaż mi człowieka mocno trzymającego się świata, a powiem ci, że od niego nie oczekuj dużo w sprawie wiary. Czasami można spotkać chciwego pastora. On jest bezwartościowy jako pasterz i nigdy nie przyniesie pożytku dopóki nie uwolni się od tej żądzy. Prezbiter jest taki? Nigdy nie wyznaczaj takiego prezbitera. Chciwy człowiek tylko przyniesie szkodę i zatrzyma wzrost zboru. Jeśli macie u siebie takich prezbitrów radzę wam uwolnić się od nich jak najszybciej. To są odstępcy i zawsze będą stali wam w poprzek drogi. Bóg zabrania mieć chciwych biskupów i żaden zbór znoszący ich nie może rozkwitać.
  2. Następną przyczyną z powodu której często zdąża się odstępstwo jest brak prawdziwości i szczerości w rozmowie. Większość ludzi nie nazywa tego kłamstwem, tym nie mniej jest to tak podobne do kłamstwa, że nie wiem jak inaczej można by to nazwać.

Człowiek przywykły wyolbrzymiać, koloryzować i starać się zadziwiać swoimi opowieściami nie może mieć czystego sumienia. Taki człowiek odstąpi. Żeby temu zapobiec trzeba zawsze trzymać się czystej prawdy, jak gdybyś zeznawał pod przysięgą, albo znajdował się w obecności Boga, który słyszy każde słowo, które wypowiadasz. Niech wasze tak będzie tak, a nie , nie, a co ponad to, to pochodzi od diabła.

  1. Plotki. Pokaż mi lubiącego przekazywać zdobyte sekrety, czy to mężczyznę, czy kobietę, a ja go nazwę odstępcą, który będzie stawał się coraz gorszy jeśli nie będzie pokutował. Każdy niecierpliwy zawsze pierwszy objawi ostatnią nowość i będzie żył i umrze jako odstępca jeśli się w tym temacie nie zmieni.
  2. Lekkomyślność. To na tyle wyraźna przyczyna odstępstwa, że nie widzę potrzeby rozwodzić się nad tym.
  3. Brak wstrzemięźliwości w sposobie życia w wielu przypadkach prowadzi do odstępstwa. Nie mam tu na myśli tylko nadużywanie alkoholu, ale przesada i nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu w ogóle. Nie mówię o tych, którzy siedząc za stołem opróżniają kieliszek za kieliszkiem, dochodząc do stanu wielkiego pobudzenia. Postępujący tak jest w oczywisty sposób odstępcą i nie wymaga to szczególnych wyjaśnień. Ja mówię tu o tych, u których od nadmiaru jedzenia przytępione są odczucia, mózg staje się ociężały i po jedzeniu tracą trzeźwość i świeżość, którą mieli zanim zjedli. Ten kto pozwala sobie na taką niepowściągliwość na pewno odstąpi. Pokażcie mi człowieka, który siada za stołem i je dotąd aż stanie się bardziej skłonny do spania niż do modlitwy i już widzimy kolejnego, który zamienia się w żarłoka. On nie wytrwa w wierze. Choćby to co mu się podaje było w pełni dopuszczalne, to niemożliwe jest dla człowieka ulegać takim ekscesom i zachować wiarę.

Andrew Murray „Życie modlitewne” – Tytuł oryginału: „The prayer life” – 1912 Gdańsk 2018 c.d.

 

 

Rozdział 13

 

GEORGE MEULLER; HUDSON TAYLOR; ŚWIATŁO Z KOMORY

 

Tak, jak Bóg dał apostoła Pawła, jako przykład modlitwy w życiu dla chrześcijan wszystkich czasów, tak też, dał Georga Meullera w XIX wieku, jako dowód dla Jego Kościoła, jak dokładnie i cudownie wysłuchuje On modlitw. Nie tylko Pan dał mu ponad milion funtów szterlingów (obecnie ok. 90mln£), na utrzymanie swoich sierot, to jeszcze Meuller twierdził również, że wierzy, że Pan dał mu ponad trzydzieści tysięcy dusz w odpowiedzi na modlitwę. Nie tylko spośród sierot, ale także wielu innych, o których (w niektórych przypadkach przez pięćdziesiąt lat) modlił się wiernie każdego dnia, w mocnej wierze, że będą zbawieni. Kiedy został zapytany, na jakiej podstawie tak mocno w to wierzy, jego odpowiedź brzmiała: „Istnieje pięć warunków, które zawsze staram się spełnić, po dostrzeżeniu, których mam pewność odpowiedzi na moją modlitwę:

 

  1. Nie mam najmniejszej wątpliwości, bo jestem pewien, że taka jest wola Pana, aby ich zbawić, „Chce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1Tym. 2.4); i mamy zapewnienie, „Iż jeśli prosimy o coś według Jego woli, wysłuchuje nas” (1J. 5.14).
  2. Nigdy nie błagałem o ich zbawienie w moim własnym imieniu, ale w błogosławionym imieniu mojego szlachetnego Pana Jezusa i na podstawie jedynie Jego zasług (zob. J. 14.14).
  3. Zawsze mocno wierzyłem w pragnienie Boga, aby wysłuchać moich modlitw (zob. M. 11.24).
  4. Nie mam świadomości ulegnięcia żadnemu grzechowi, ponieważ: „Gdybym knuł coś niegodziwego w sercu moim, Pan nie byłby mnie wysłuchał” (Ps. 66.18).
  5. Trwałem w modlitwie wiary przez więcej niż 52 lata za niektórych i będę kontynuował, dopóki nie przyjdzie odpowiedź: „Czyżby Bóg nie wziął w obronę swoich wybranych, którzy wołają do Niego we dnie i w nocy?” (Łuk. 18.7).

 

Weźcie sobie te przemyślenia do serca i praktykujcie modlitwę według tych zasad. Niech modlitwa nie będzie tylko wyrażeniem waszych pragnień, ale społecznością z Bogiem, dopóki nie poznamy przez wiarę, że nasza modlitwa jest wysłuchana. Sposób, w jaki Meuller pielgrzymował jest nową i żywą drogą do tronu łaski, która jest otwarta dla nas wszystkich.

 

Hudson Taylor

 

Gdy Hudson Taylor, jako młody człowiek, oddał się bezwarunkowo Panu, przyszło silne przekonanie, że Bóg pośle go do Chin. Czytając Georga Muellera, dowiedział się, jak Bóg odpowiadał na modlitwy tego męża Bożego o zaopatrzenie jego samego oraz sierot, którymi się opiekował. Hudson zaczął prosić Boga, aby nauczył również jego, tak Mu ufać. Czuł, że jeśli chce pojechać do Chin z taką wiarą, musi najpierw zacząć żyć przez wiarę w Anglii. Miał pozycję asystenta lekarza, prosił Boga o pomoc, aby nie pytać o swoje wynagrodzenie, dlaczego jeszcze go nie otrzymał, ale pozostawić to Bogu, który mógł poruszyć serce doktora, tak aby ten wypłacił mu je w odpowiednim czasie. Lekarz był dobrodusznym człowiekiem, ale bardzo nieregularnym w płaceniu. To kosztowało Taylor’a wiele kłopotu i zmagania w modlitwie, ponieważ wierzył, jak również G. Meuller, że Słowo, „Nikomu nic winni nie bądźcie” (Rzym. 13.8),  należy brać dosłownie i że nie powinno się zaciągać długu.

 

Tak więc, nauczył się ważnej lekcji, aby poruszać ludźmi przez Boga. Była to myśl o głębokim znaczeniu, która później okazała się wielkim błogosławieństwem dla niego i jego pracy w Chinach. Opierał się na tym w czasie nawracania Chińczyków, w pobudzeniu chrześcijan do ofiarowania pieniędzy na wsparcie jego działalności oraz w znajdowaniu odpowiednich misjonarzy, którzy posiadali, jako regułę wiary, to, że powinniśmy uczynić nasze pragnienia w modlitwie wiadome Bogu, a następnie polegać na Bogu, że On sam poruszy ludzi do zrobienia tego, co On chciałby, aby było zrobione.

 

Po spędzeniu kilku lat w Chinach, modlił się, aby Bóg dał dwudziestu czterech misjonarzy, po dwóch na każde jedenaście prowincji i Mongolię, każde z milionami dusz i bez żadnych misjonarzy na miejscu. Bóg to uczynił. Chociaż nie było stowarzyszenia, które mogłoby ich wysłać. Taylor, w rzeczy samej nauczył się ufać Bogu w sprawie swoich własnych potrzeb, ale nie ośmielił się wziąć na siebie odpowiedzialności za dwadzieścia cztery osoby, jeśli, być może miały by one niewystarczającą wiarę. Kosztowało go to silny konflikt z powodu którego czuł się bardzo źle, aż w końcu zauważył, że Bóg mógł tak samo łatwo dbać o dwudziestu czterech, jak i o niego. Przyjął to z radosną wiarą. Tak Bóg prowadził go przez wiele ciężkich prób wiary, aby nauczyć go całkowitego zaufania. Te dwadzieścia cztery osoby wzrosły, w miarę upływu czasu, do tysięcy misjonarzy, którzy polegali całkowicie na Bogu w sprawie wsparcia. Inne misjonarskie stowarzyszenia przyznały, że wiele nauczyły się od Hudsona, jako człowieka, który ustanowił i przestrzegał to prawo. Wiara może powoływać się na Boga, aby poruszał ludzi do tego, o co jego dzieci prosiły Go w modlitwie.

 

Przeczytaj książkę, „Duchowy sekret Hudsona Taylora”. Znajdziesz w niej skarb duchowej myśli i doświadczeń dotyczących bliskiej pielgrzymki z Bogiem w komorze, oraz w pracy misyjnej.

 

Światło z komory

 

„Ale ty gdy się modlisz wejdź do komory swojej, a zamknąwszy drzwi za sobą módl się do Ojca swego, który jest w ukryciu, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie” (Mat. 6.6). Nasz Pan  mówił o modlitwie obłudników, którzy pragnęli być widziani przez ludzi i o modlitwie pogan, którzy ufali swojemu wielomówstwu. Nie rozumieli, że modlitwa nie ma wartości, chyba, że jest skierowana na osobności do Boga, który widzi i słyszy. W tym tekście nasz Pan uczy nas wspaniałej lekcji dotyczącej nieocenionego obdarzenia, które chrześcijanin może mieć w swojej komorze. Jeśli chcemy zrozumieć lekcję poprawnie, musimy dostrzec światło, które komora rzuca na:

 

1.Wspaniałą miłość Boga

 

Pomyśl o Bogu, o Jego wielkości, świętości i niewysłowionej chwale, a potem, o nieocenionym przywileju, do którego zaprasza swoje dzieci, żeby każde z nich, jakkolwiek grzeszne czy słabe by nie było, o każdej godzinie dnia, mogło mieć dostęp do Niego i prowadzić z Nim rozmowę tak długo jak tylko zechce. Gdy wchodzi do swojej komory, wtedy Bóg jest gotowy, aby je tam spotkać, mieć społeczność z nim, dać mu radość i siłę, której potrzebuje wraz z żywym zapewnieniem w jego sercu, że On jest z nim i zajmie się  wszystkim dla niego. Dodatkowo obiecuje, że wzbogaci je w jego życiu zewnętrznym, w pracy,  oraz w te rzeczy, o które prosiło w tajemnicy. Czy nie powinniśmy krzyczeć z radości? Cóż za zaszczyt! Cóż za zbawienie! Cóż za obfite zaopatrzenie w każdej potrzebie!

 

Ktoś może jest w głębokiej rozpaczy, albo może wpadł w ciężki grzech, lub może w ramach zwykłego życia pragnie chwilowego lub duchowego obdarzenia; może pragnie modlić się za siebie lub za tych należących do niego lub do jego zgromadzenia lub kościoła; może nawet stać się orędownikiem za cały świat – obietnica komory obejmuje wszystko: „Módl się do Ojca swego, który jest w ukryciu, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie”.

 

Możemy słusznie przypuszczać, że nie może być na ziemi miejsca tak atrakcyjnego dla dziecka Bożego, jak komora, z obiecaną obecnością Boga, gdzie może ono mieć nieskrępowaną społeczność z Ojcem. Szczęście dziecka na ziemi, cieszącego się miłością swojego ojca; szczęście przyjaciela, kiedy spotyka ukochanego dobrodzieja; szczęście poddanego, który ma swobodny dostęp do swojego króla i może zostać z nim tak długo, jak zechce; są niczym w porównaniu z tą niebiańską obietnicą. W komorze możesz rozmawiać ze swoim Bogiem tak długo i tak intymnie, jak tego pragniesz; możesz polegać na Jego obecności i społeczności.

 

Ach, wspaniała miłość Boga w darze komory, uświęconej przez taką obietnicę! Dziękujmy Bogu każdego dnia naszego życia, za to, jako dar Jego wspaniałej miłości. W tym grzesznym świecie nie  mógł wymyślić nic bardziej odpowiedniego dla naszych potrzeb, niż to źródło niewysłowionych obdarzeń.

 

  1. Głęboka grzeszność człowieka

 

Moglibyśmy pomyśleć, że każde dziecko Boga skorzystałoby z radością z takiego zaproszenia ale patrz, jaka jest odpowiedź. Ze wszystkich ziem przychodzi płacz, że modlitwa w komorze jest w główniej mierze zaniedbana przez tych, którzy nazywają się wierzącymi. Wielu nie korzysta z niej, chodzą do Kościoła, wyznają Chrystusa, ale bardzo mało wiedzą o osobistej społeczności z Bogiem. Wielu korzysta z niej tylko w niewielkiej mierze, w duchu pośpiechu, bardziej jako kwestia zwyczaju, lub w celu łagodzenia sumienia, ale nie mogą oni mówić o jakiejkolwiek radości, czy obdarzeniu w niej. Jeszcze bardziej smutne jest to, że wielu ludzi, którzy wiedzą coś o jej błogosławieństwie, przyznają, że nie wiedzą za wiele o regularnej, pełnej szczęścia społeczności przez cały dzień z Ojcem, jako o czymś, co jest przynajmniej tak konieczne, jak ich codzienny chleb.

 

Och, co w takim razie sprawia, że komora jest tak pozbawiona mocy? Czyż nie jest to głęboka grzeszność człowieka i niechęć jego upadłej natury do Boga, która czyni świat z jego towarzystwem bardziej pociągającym niż bycie na osobności z Niebiańskim Ojcem?

 

Czy nie jest tak, że chrześcijanie nie wierzą Słowu Bożemu, w którym jest napisane że „ciało,” które jest w nich, jest „wrogie Bogu” i że jeśli chodzą zbyt wiele w „ciele”, Duch nie może wzmocnić ich do modlitwy? Czy nie jest tak, że chrześcijanie pozwalają, aby szatan odebrał im prawo do korzystania z broni jaką jest modlitwa, bez której są pozbawieni sił, aby go pokonać? Nie ma większego dowodu na to, jak głęboka jest grzeszność człowieka, niż ta wzgarda względem niewysłowionej miłości, którą daje nam komora.

 

Jeszcze smutniejszym jest to, że nawet słudzy Chrystusa przyznają, iż wiedzą, że modlą się za mało. Słowo mówi im, że ich jedyna moc leży w modlitwie, dzięki której napewno mogą być obleczeni w moc z wysokości, potrzebną do ich pracy. Wydaje się, jakby moc ciała i świata zaczarowała ich. Podczas gdy poświęcili czas na pracę i przejawiają w tym gorliwość, to jednak to, co jest najważniejsze, jest zaniedbane i nie ma tam pragnienia, ani siły do modlitwy, aby otrzymać nieoceniony dar Ducha Świętego, który uczyni ich pracę owocną. Bóg dał nam łaskę, aby zrozumieć w świetle komory, głęboką grzeszność naszej natury.

 

  1. Chwalebna łaska Jezusa Chrystusa

 

Czy nie ma w takim razie nadziei na zmianę? Czy musi tak zawsze być? Czy jest jakiś sposób na poprawę? Dzięki Bogu! Jest.

 

Człowiekiem, przez którego Bóg przysłał wiadomość o komorze jest nikt inny, jak nasz Pan Jezus Chrystus, który zbawia nas z naszych grzechów. On jest w stanie i chce uwolnić nas z tego grzechu i On to uczyni. On nie podjął się uwolnienia nas ze wszystkich naszych pozostałych grzechów i nie pozostawił nas, abyśmy zajęli się grzechem zaniedbania modlitwy o naszych własnych siłach. Nie, z tym również możemy przyjść do Niego i wołać: „Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić” (Mat. 8.2). „Wierzę, pomóż niedowiarstwu memu” (Mar. 9.24).

 

Czy pragniesz dowiedzieć się, jak możesz doświadczyć tego uwolnienia? Przez nic innego, jak poprzez dobrze znaną drogę, którą każdy grzesznik musi przyjść do Chrystusa. Rozpocznij od przyznania się i wyznania Mu, w dziecięcy, prosty sposób, grzechu lekceważenia i bezczeszczenia komory. Padnij przed Nim w głębokim wstydzie i żalu. Powiedz Mu, że twoje serce zwiodło cię myślą, że mogłeś modlić się jak chcesz. Powiedz Mu, że przez słabość „ciała”, moc świata i pewność siebie zostałeś zwiedziony na manowce oraz przyznaj, że nie masz sił, aby się poprawić. Niech to będzie uczynione z głębi serca.  Nie możesz przez swoją stanowczość i wysiłek tego naprawić.

 

Pójdź w swoim grzechu i słabości do komory i zacznij dziękować Bogu, jak jeszcze nigdy przedtem Mu nie dziękowałeś, za to, że łaska Pana Jezusa na pewno sprawi, możliwym dla ciebie, aby rozmawiać z Ojcem, tak jak dziecko powinno to robić. Oddaj na nowo Panu Jezusowi cały swój grzech i nędzę, tak samo jak, jak i całe swoje życie oraz wolę, aby mógł cię oczyścić, wziąć w posiadanie i rządzić tobą, jako swoją własnością.

 

Nawet jeśli twoje serce jest zimne i martwe, trwaj w praktykowaniu wiary, że Chrystus jest wszechmogącym i wiernym Zbawicielem. Możesz być pewien, że przyjdzie wybawienie. Oczekuj tego, a zaczniesz rozumieć, że komora jest objawieniem chwalebnej łaski Pana Jezusa, która umożliwia człowiekowi zrobienie tego, czego sam nie mógłby uczynić; czyli trwać w społeczności z Bogiem i doświadczać otrzymania chęci i sił, które przystosowują go do chodzenia z Bogiem.

 

 

 

Rozdział 14

 

DUCH KRZYŻA W NASZYM PANU

 

Staramy się czasami o działanie Ducha, w celu uzyskania większej mocy do pracy, większej miłości w życiu, większej świętości w sercu, większego zrozumienia Pisma, bądź naszej drogi. A jednak wszystkie te dary są podporządkowane tylko jednemu, wielkiemu zamierzeniu Boga. Ojciec zesłał Ducha na Syna, a Syn dał Go nam, w celu wspaniałego objawienia i uwielbienia się Jezusa Chrystusa w nas.

 

Niebiański Chrystus musi stać się dla nas żywą osobowością, zawsze z nami i w nas. Nasze życie na ziemi musi być każdego dnia przeżywane w nierozerwalnej i świętej obecności naszego Pana Jezusa w Niebie. To musi być pierwsza i najważniejsza praca Ducha Świętego w wierzących, którzy powinni poznać i doświadczyć Chrystusa, jako życie dla ich życia. Bóg pragnie, abyśmy zostali utwierdzeni mocą, przez Jego Ducha w wewnętrznym człowieku, żeby Chrystus zamieszkał w naszych sercach przez wiarę, tak, abyśmy mogli być wypełnieni Jego miłością ku całej pełni Boga.

 

To był sekret pierwszych apostołów. Otrzymali Pana Jezusa, jako Niebiańskiego Chrystusa do swoich serc, chociaż bali się, że Go stracili.

 

To było ich przygotowanie do Pięćdziesiątnicy: oni byli całkowicie zaprzyjaźnieni z Nim. On był dla nich dosłownie wszystkim. Ich serca były opróżnione ze wszystkiego, dlatego też Duch mógł wypełnić ich Chrystusem. W pełni Ducha mieli moc do życia i służby jakiej pragnął Pan. Czy jest to teraz, największym celem w naszych pragnieniach, modlitwach czy doświadczeniach? Pan uczy nas, abyśmy wiedzieli, że obdarzenie, o które tak się gorliwie modliliśmy, nie może być zachowane, ani wzrastać w żaden inny sposób, niż przez intymną społeczność z Chrystusem w komorze, pielęgnowaną i utrzymywaną każdego dnia.

 

A mimo to, wydawało mi się, że była do odkrycia jeszcze głębsza tajemnica Pięćdziesiątnicy. Przyszła mi myśl, że może nasza koncepcja Pana Jezusa w Niebie była ograniczona. Myślimy o Nim w blasku, chwały Bożego tronu. Myślimy również o niezbadanej miłości, która poruszyła Go, aby wydał siebie samego za nas. Ale zbyt często zapominamy, że ponad wszystko, to jako ukrzyżowany był znany tu na ziemi i że ponad wszystko jako ukrzyżowany miał swoje miejsce na tronie Bożym. „I widziałem pośrodku między tronem (…) stojącego Baranka, jakby zabitego” (Obj. 5.6).

 

Tak, to jako Ukrzyżowany, jest On przedmiotem wiecznego upodobania Ojca i uwielbienia całego stworzenia. I to właśnie dlatego najważniejszym jest, żebyśmy tu na ziemi znali i doświadczali Go jako Ukrzyżowanego, aby ludzie mogli zobaczyć jakie jest Jego i nasze usposobienie i co jest mocą, która może uczynić ich uczestnikami zbawienia.

 

Mam głębokie wrażenie, że jak krzyż jest najwyższą chwałą Chrystusa, tak i Duch Święty nie zrobił, ani nie może zrobić niczego większego, bądź bardziej chwalebnego, niż gdy sam Jezus, „przez Ducha wiecznego ofiarował samego siebie bez skazy Bogu” (Hbr 9.14). Jest to więc dowodem, że Duch Święty nie może uczynić większej, ani bardziej chwalebnej rzeczy dla nas, niż zaprowadzenie nas do społeczności krzyża i wypracowanie w nas tego samego ducha krzyża, który był widziany w naszym Panu Jezusie. Mówiąc krótko, pojawiło się pytanie, czy nie był to prawdziwy powód, dlaczego na nasze modlitwy o potężne działanie Ducha Świętego nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Czyż nie prosiliśmy zbyt mało, o otrzymanie Ducha, w taki sposób, abyśmy mogli poznać i stać się takimi, jakim jest uwielbiony Chrystus w społeczności Jego krzyża.

 

Czy nie mamy tutaj najgłębszej tajemnicy Pięćdziesiątnicy? Duch przychodzi do nas z krzyża, gdzie wzmocnił Chrystusa do ofiarowania się Bogu. Przychodzi od Ojca, który patrzył w dół z niewysłowionym upodobaniem, na pokorę, posłuszeństwo i ofiarowanie się Chrystusa, jako najwyższy dowód Jego poddania się Ojcu. Przychodzi przez Chrystusa, który przez krzyż został przygotowany, aby otrzymać od Ojca pełnię Ducha, aby mógł dzielić się tym ze światem. Przychodzi, aby objawić Chrystusa w naszych sercach, jako zabitego Baranka, pośrodku tronu, tak abyśmy tu na ziemi mogli wielbić Go, jak to czynią w Niebie. On przychodzi przede wszystkim w celu nadania nam życia ukrzyżowanego Chrystusa, abyśmy mogli prawdziwie powiedzieć: „Z Chrystusem jestem ukrzyżowany, żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus” (Gal. 2.20).

 

W każdym bądź razie, aby zrozumieć tą tajemnicę, musimy zastanowić się jakie jest znaczenie i wartość krzyża.

 

Umysł, który był w ukrzyżowanym Chrystusie

 

Krzyż musi być koniecznie rozpatrywany z dwóch punktów widzenia. Pierwszy, to praca jaką wykonał – przebaczenie i pokonanie grzechu. To jest pierwsza wiadomość, z którą krzyż przychodzi do grzesznika. Ogłasza mu darmowe i pełne wybawienie od mocy grzechu. A drugi to, duch czy też usposobienie, które zostało tam objawione. Znajdujemy to wyrażone w Filip. 2.8: „Uniżył samego siebie i był posłuszny aż do śmierci i to do śmierci krzyżowej”. Tutaj widzimy uniżenie samego siebie do najniższego punktu, które mogło być znalezione pod ciężarem naszego grzechu i przekleństwa; posłuszeństwo do ostatecznych granic we wszystkim woli Bożej; ofiarowanie siebie samego na śmierć krzyżową – te trzy słowa objawiają nam świętą doskonałość Jego osoby i dzieła. Dlatego Bóg tak bardzo Go wywyższył. To był duch krzyża, który uczynił Go obiektem uwielbienia przez Ojca, czci aniołów, miłości i zaufania wszystkich odkupionych. Uniżenie Chrystusa, Jego posłuszeństwo woli Bożej aż do śmierci, Jego poświęcenie aż do śmierci krzyżowej – to uczyniło Go Barankiem, jakby zabitym, stojącym pośrodku tronu.

 

Duch krzyża w nas

 

Wszystkim, czym był Chrystus, tym był dla nas i pragnie stać się w nas. Duch krzyża był Jego błogosławieństwem i chwałą; to powinno być tym, jeszcze bardziej dla nas. On pragnie uczynić nas na swój obraz i dać nam pełny udział we wszystkim, co jest Jego. Dlatego Paweł pisze słowa, które tak często cytujemy: „Takiego bądźcie względem siebie usposobienia jakie było w Chrystusie” (Filip. 2.5). Gdzie indziej pisze: „My jesteśmy myśli Chrystusowej” (1Kor. 2.16). Społeczność krzyża jest nie tylko świętą powinnością dla nas, ale niewyobrażalnie błogosławionym przywilejem, który sam Duch Święty uczyni naszym, zgodnie z obietnicą: „Z mojego weźmie i wam oznajmi” (J. 16.15); „On Mnie uwielbi” (J. 16.14). Duch Święty ukształtował to usposobienie w Chrystusie i będzie to czynił również w nas.

 

 

 

 

 

Rozdział 15

 

BRANIE KRZYŻA

 

Kiedy Pan powiedział swoim uczniom, że muszą wziąć swój krzyż i podążać za Nim, mogli oni mieć wtedy tylko niewielkie zrozumienie tych słów. Pragnął On pobudzić ich do poważnych myśli i tak przygotować ich na czas, kiedy będą Go widzieć dźwigającego krzyż. Od Jordanu, gdzie się ujawnił, aby przyjąć chrzest, zaliczony do grzeszników, niepowstrzymanie, niósł zawsze krzyż w swoim sercu. To znaczy, zawsze był świadomy, że kara śmierci z powodu grzechu, spoczywa na Nim i że musi dźwigać to, aż do końca. Gdy uczniowie myśleli i zastanawiali się nad tym, co miał przez to na myśli, jedna tylko rzecz była im pomocna – to była myśl o człowieku, który został skazany na śmierć i niósł swój krzyż do wyznaczonego miejsca.

 

Chrystus powiedział w tym samym czasie: „Kto straci życie swoje dla Mnie, znajdzie je” (Mat. 10.39). Nauczył ich, że muszą nienawidzić własnego życia. Ich natura była tak grzeszna, że nic innego, jak tylko śmierć, mogła być dla nich odpowiednia, ta natura nie zasługiwała na nic innego, jak tylko na śmierć. Więc stopniowo pojawiało się w nich przekonanie, że branie krzyża znaczy: „Czuję, że moje życie jest pod wyrokiem śmierci i że ze świadomością tego wyroku, muszę ciągle poddawać moje ciało, moją grzeszną naturę, pod działanie śmierci”. Tak więc byli oni powoli przygotowywani, żeby zobaczyć później, że krzyż, który Chrystus dźwigał, był jedyną mocą, aby wyzwolić ich prawdziwie z grzechu i że muszą najpierw otrzymać od Niego prawdziwego ducha krzyża. Musieli nauczyć się od Niego, co samo-uniżenie w ich słabościach i niegodności, miało oznaczać; czym było posłuszeństwo, które ukrzyżowało ich własną wolę we wszystkim (czy to w najmniejszej, czy największej sprawie); czym było samozaparcie, które nie szuka przyjemności ciała czy świata. „Weź swój krzyż i naśladuj Mnie” (zob. Mat. 16.24; M. 8.34; 10.21; Łuk. 9.23) – to były słowa, którymi Jezus przygotowywał swoich uczniów do wspaniałej myśli, że Jego mentalność i usposobienie, mogą stać się również ich cechami oraz, że Jego krzyż może zaprawdę stać się ich własnym.

 

Ukrzyżowany z Chrystusem

 

Lekcja, której Pan, pragnął nauczyć uczniów ze swojej wypowiedzi, zawierającej branie krzyża i utratę ich własnego życia, znajduje swoje wyrażenie w słowach Pawła, po tym, jak Chrystus umarł na krzyżu i został wywyższony na wysokościach, a Duch został wylany. Paweł mówi: „Jestem ukrzyżowany z Chrystusem”, „Niech mnie Bóg uchowa, abym miał się chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa, przez którego dla mnie świat jest ukrzyżowany, a ja dla świata” (Gal. 2.20 ;6.14). Życzył każdemu wierzącemu, żeby żył tak, aby dowiódł, że jest ukrzyżowany z Chrystusem. Pragnął, abyśmy zrozumieli, że Chrystus, który przyszedł zamieszkać w naszych sercach, jest ukrzyżowanym Chrystusem, który sam przez swoje życie udziela nam myśli krzyża, mówił nam, że: „Nasz stary człowiek został wespół z Nim ukrzyżowany” (Rzym. 6.6). Tak, nawet więcej, że „ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje” (Gal. 5.24). Kiedy oni otrzymali przez wiarę ukrzyżowanego Chrystusa, wydali wyrok śmierci na ciało, który został wykonany w pełni na Kalwarii. Paweł powiedział: „Wrośliśmy w podobieństwo Jego śmierci” (Rzym. 6.5) i dlatego musimy uważać, że jesteśmy martwi dla grzechu w Chrystusie Jezusie.

 

Te słowa Ducha Świętego, wypowiedziane przez Pawła, uczą nas, że musimy ciągle trwać w społeczności krzyża, w społeczności ukrzyżowanego i żyjącego Pana Jezusa. Tylko dusza, która żyje pod osłoną, w schronieniu i wybawieniu krzyża, może oczekiwać ciągle chwały w Chrystusie Jezusie i w Jego nieprzemijającej bliskości.

 

Społeczność krzyża

 

Jest wielu, którzy pokładają swoją nadzieję na zbawienie w odkupieniu krzyża, ale którzy mało rozumieją społeczność krzyża. Polegają na tym, co krzyż dla nich osiągnął: na odpuszczeniu grzechów i pokoju z Bogiem; niestety, mogą oni często żyć przez długi czas bez społeczności z samym Panem. Nie wiedzą, co to znaczy dążyć każdego dnia do jedności z ukrzyżowanym Panem, jak jest widziany w Niebie – „Baranek po środku tronu”. Och, oby ta wizja mogła ćwiczyć swą duchową moc nad nami, abyśmy mogli naprawdę doświadczać każdego dnia, że tak prawdziwie jak Baranek jest widziany tam na tronie, tam, tak i my, możemy mieć moc i doświadczać Jego obecności tu!

 

Czy jest to możliwe? Bez wątpienia jest. W jakim celu wydarzył się ten wielki cud i dlaczego został dany z Nieba Duch Święty, jeśli nie po to, by uczynić uwielbionego Jezusa – „Baranka stojącego, jakby zabitego, pośrodku tronu” – obecnym tu z nami, w naszym ziemskim otoczeniu? Postaram się rozjaśnić to w dalszych rozważaniach.

 

 

Rozdział 16

 

DUCH ŚWIĘTY I KRZYŻ

 

Duch Święty zawsze prowadzi nas do krzyża. Tak było z Chrystusem. Duch nauczył Go i umożliwił Mu ofiarowanie siebie samego bez skazy Bogu.

 

Tak samo było z apostołami. Duch, którym byli napełnieni, poprowadził ich, aby głosili Chrystusa, jako ukrzyżowanego. A dalej zaprowadził ich do chwały w społeczności krzyża, gdy zostali oni uznani za godnych cierpieć dla Chrystusa.

 

A krzyż kierował ich z powrotem do Ducha. Kiedy Chrystus ścierpiał krzyż, otrzymał Ducha od Ojca, aby mógł być wylany. Kiedy trzy tysiące ugięło się przed Ukrzyżowanym, otrzymali obietnicę Ducha Świętego. Kiedy uczniowie rozradowali się w swoim doświadczeniu społeczności krzyża, na nowo otrzymali Ducha Świętego. Związek między Duchem i krzyżem jest nierozerwalny; należą nierozłącznie do siebie nawzajem. Widzimy to szczególnie w listach Pawła: „Przed oczami został wymalowany obraz Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego (…) czy przez uczynki zakonu otrzymaliście Ducha, czy przez słuchanie z wiarą?” (Gal. 3.1,2).

 

„Chrystus wykupił nas od przekleństwa zakonu (…) abyśmy obiecanego Ducha otrzymali przez wiarę” (Gal. 3.13,14). „Zesłał Bóg Syna swego (…) aby wykupił tych, którzy byli pod zakonem (…) Bóg zesłał Ducha Syna swego do serc waszych” (Gal. 4.4-6). „A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje (…) Jeśli według Ducha żyjemy, według Ducha też postępujmy” (Gal. 5.24,25). „I wy umarliście dla zakonu przez ciało Chrystusowe (…) tak iż służymy w nowości ducha” (Rzym. 7.4-6). „Bo zakon Ducha, który daje życie w Chrystusie Jezusie, uwolnił cię od zakonu grzechu i śmierci, albowiem (…) Bóg (…) potępił grzech w ciele, aby słuszne żądania zakonu wykonały się na nas, którzy nie według ciała postępujemy, lecz według Ducha” (Rzym. 8.2-4).

 

We wszystkim i zawsze Duch i krzyż są nierozłączni. Tak, nawet i w Niebie. Baranek jakby zabity, stojący pośrodku tronu miał „siedem rogów i siedmioro oczu; a to jest siedem duchów Bożych zesłanych na całą ziemię” (Obj. 5.6). I znów: „I pokazał mi rzekę wody żywota, czystą jak kryształ (czy jest to coś innego niż Duch Święty?), wypływającą z tronu Boga i Baranka. Kiedy Mojżesz uderzył w skałę, woda wytrysnęła, a Izrael pił. Kiedy skała, którą jest Chrystus, był smagany i zajął miejsce na tronie Bożym jako zbity Baranek, wypłynęła tam, spod tronu pełnia Ducha Świętego dla całego świata.

 

Jak głupim jest prosić o pełnię Ducha, jeśli najpierw nie poddamy się w pełni mocy krzyża! Wystarczy pomyśleć o stu dwudziestu uczniach. Ukrzyżowanie Chrystusa poruszyło, złamało i przejęło całkowicie kontrolę nad ich sercami. Nie mogli mówić, ani myśleć o niczym innym. A kiedy Ukrzyżowany pokazał im swoje ręce i stopy, rzekł do nich: „Weźmijcie Ducha Świętego” (J. 20.22). I tak też, z sercami pełnymi ukrzyżowanego Chrystusa, obecnie wziętego do Nieba, byli przygotowani do napełnienia Duchem. Mieli oni śmiałość głosić ludziom: „Nawróćcie się i uwierzcie w Ukrzyżowanego” i oni również otrzymywali Ducha Świętego.

 

Chrystus wydał się całkowicie na krzyż. Uczniowie również zrobili to samo. Krzyż żąda również od nas całego naszego życia. W celu spełnienia tego żądania wymagany jest, nie mniej niż, potężny akt woli, do którego nie jesteśmy zdolni i potężne działanie Boga, którego może być pewien, ten kto w swojej bezradności, ale bez zastrzeżeń,  powierza się Bogu.

 

Duch i krzyż

 

Dlaczego nie ma więcej mężczyzn i kobiet, którzy mogą świadczyć, ku radości ich serc, że Duch Boży przejął władzę nad nimi i dał im nową moc do składania świadectwa o Nim? Jeszcze pilniej powstaje przeszywające serce pytanie, na które musi być dana odpowiedź: co takiego w tym przeszkadza? Ojciec w Niebie jest bardziej skłonny obdarzyć nas Duchem, niż ziemski ojciec dać chleba swojemu dziecku, a mimo to pojawia się wołanie: „Czy Duch jest ograniczony? Czy jest to Jego działanie?”

 

Wielu uzna, że przeszkoda niewątpliwie polega na tym, że Kościół jest za bardzo pod wpływem ciała i świata. Oni za mało rozumieją przeszywającą serce moc krzyża Chrystusowego. Dlatego zdarza się, że Duch nie ma naczyń, do których może wlać swoją pełnię.

 

Wielu narzeka, że ten temat dla nich jest zbyt wyniosły lub zbyt głęboki. To jest dowód na to, jak niewiele przywłaszczyliśmy i wprowadziliśmy w życie nauczań, Pawła i Chrystusa, o krzyżu. Przynoszę wam radosną wiadomość. Duch, który jest w was, w jakkolwiek ograniczonej mierze, jest gotowy, aby wprowadzić was w swoje nauczanie, aby zaprowadzić was na krzyż i przez swoje niebiańskie instrukcje, nauczyć was czegoś z tego, co ukrzyżowany Chrystus pragnie zrobić dla was i  w was.

 

Ale w zamian za to chce On, abyście poświęcili czas na to, aby mógł objawić wam niebiańskie tajemnice. On chce, abyśmy dostrzegli, jak zaniedbanie komory hamuje społeczność z Chrystusem, wiedzę o krzyżu i potężne działania Ducha. On nauczy was, co to znaczy wyparcie się siebie, branie swojego krzyża, utrata życia i naśladowanie Go.

 

Mimo wszystkiego tego, co czułeś w swojej ignorancji i braku wnikliwości duchowej i braku społeczności krzyża, On chce i jest w stanie cię nauczyć ujawniając ci sekret duchowego życia wykraczającego ponad wszelkie oczekiwania.

 

Zacznij od początku. Bądź wierny w komorze. Dziękuj Mu za to, że możesz liczyć na Niego, oraz za to, że spotka się tam z tobą. Mimo, że wszystko wydaje zimne, ciemne i wymuszone, ugnij się przed kochającym Panem Jezusem, który tak tęskni za tobą. Dziękuj Ojcu, że dał ci Ducha. Bądź pewien, że wszystko czego jeszcze nie wiesz, a jeszcze musisz wiedzieć – o „ciele,” o „świecie” i o krzyżu – Duch Chrystusa, który jest w tobie, na pewno objawi ci to. Och duszo, tylko wierz, że to obdarzenie jest dla ciebie! Chrystus należy całkowicie do ciebie. Pragnie uzyskać pełnię władzy na tobą. On może i posiądzie cię przez Ducha Świętego. Ale na to potrzebny jest czas. Och daj Mu czas każdego dnia w komorze. Możesz mieć pewność, że spełni swoją obietnicę w tobie. „Kto ma przykazania moje i przestrzega ich, ten Mnie miłuje; a kto Mnie miłuje, tego też będzie miłował Ojciec i Ja miłować go będę, i objawie mu samego siebie” (J. 14.21).

 

Trwaj we wszystkich prośbach za siebie, w modlitwach za zgromadzenie, twój kościół, twoich pastorów; za wszystkich wierzących; za cały Kościół Boży, aby Bóg wzmocnił ich mocą przez swego Ducha, aby Chrystus zamieszkał w ich sercach przez wiarę. Szczęśliwy czas, kiedy przychodzą odpowiedzi! Kontynuuj modlitwy. Duch objawi i uwielbi Chrystusa i Jego miłość, Chrystusa i Jego krzyż „jako Baranka jakby zabitego, stojącego pośrodku tronu.”

 

Krzyż i ciało

 

Tych dwoje są śmiertelnymi wrogami. Krzyż pragnie potępić i zabić „ciało.” „Ciało” pragnie odrzucić i zwyciężyć krzyż. Wielu, gdy słyszy o krzyżu, jako niezbędnym przygotowaniu do pełni Ducha Świętego, dowie się, co takiego jest w nich, co jeszcze musi zostać ukrzyżowane. Musimy zrozumieć, że cała nasza natura jest skazana na śmierć i musi stać się martwa przez krzyż, tak aby nowe życie w Chrystusie mogło przyjść  i rządzić w nas. Musimy osiągnąć takie wejrzenie w upadły stan naszej natury i jej wrogości wobec Boga, że staniemy się gotowi, a nawet więcej, pragnący,  całkowitego uwolnienia od niej.

 

Musimy nauczyć się powtarzać za Pawłem: „Nie mieszka we mnie, to jest w ciele moim, dobro” (Rzym. 7.18). „Dlatego zamysł ciała jest wrogi Bogu; nie poddaje się bowiem zakonowi Bożemu, bo też nie możne” (Rzym. 8.7). Jego istotą jest, aby nienawidzić Boga i Jego świętego prawa. To jest cud odkupienia, że Chrystus poniósł na krzyż wyrok i przekleństwo Boga nad „ciałem” i na zawsze przybił go na przeklętym drzewie. Jeśli tylko człowiek wierzy Słowu Bożemu, w którym napisane jest o tym „przeklętym zamyśle ciała”, a następnie pragnie uwolnić się od niego, to nauczy się kochać krzyż, jako swe wybawienie od sił wroga.

 

Nasz stary człowiek jest ukrzyżowany z Chrystusem i naszą jedyną nadzieją jest przyjąć to przez wiarę i trzymać się tego mocno. „A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje” (Gal. 5.24). Oni dobrowolnie oświadczyli, że będą codziennie traktować „ciało”, które jest w nich jako wroga Boga, Chrystusa i zbawienia ich dusz; i będą taktować je, jako takie, które otrzymało swoją zasłużoną nagrodę w byciu przybitym do krzyża.

 

Jest to jeden z elementów wiecznego odkupienia, które Chrystus przyniósł nam. To nie jest coś, co możemy pojąć naszym rozumieniem lub osiągnąć naszą siłą. To jest coś, co sam Pan Jezus da nam, jeśli będziemy gotowi do trwania w Jego obecności, dzień po dniu i do otrzymania wszystkiego od Niego. To jest coś, czego Duch Święty nauczy nas i uczyni częścią nas, jako doświadczenie oraz pokaże nam w jaki sposób może dać nam zwycięstwo w mocy krzyża nad wszystkim co jest z ciała.

 

Krzyż i świat

 

Czym ciało jest w najmniejszym kręgu mojej własnej osoby, tym świat jest w większym kręgu ludzkości. „Ciało” i „świat” to dwa przejawy tego samego „boga tego świata”, któremu obydwa służą. Kiedy krzyż rozprawia się z „ciałem”, jako z przeklętym, natychmiast odkrywamy czym natura i moc świata są. „Znienawidzili zarówno mnie jak i Ojca mego” (J. 15.24). Dowodem na to było to, że ukrzyżowali Chrystusa. Lecz Chrystus osiągnął zwycięstwo na krzyżu i uwolnił nas spod mocy „świata”. I teraz możemy powiedzieć: „Niech mnie Bóg uchowa, abym miał się chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa, przez którego dla mnie świat jest ukrzyżowany, a ja dla świata” (Gal. 6.14).

 

Krzyż był dla Pawła każdego dnia świętą rzeczywistością, zarówno w tym co wycierpiał od świata jak i w zwycięstwie, które krzyż nieustannie dawał. Jan również napisał: „Świat tkwi w złem” (1J. 5.19). „A któż może zwyciężyć świat, jeżeli nie ten, który wierzy, ze Jezus jest Synem Bożym? On jest tym, który przyszedł przez wodę i krew, Jezus Chrystus (…) a Duch składa świadectwo, gdyż Duch jest prawdą” (1J. 5.5,6). Przeciwko dwóm mocom boga tego świata, Bóg dał nam dwie potężne moce z Nieba, mianowicie, krzyż i Ducha.

 

 

 

Rozdział 17

 

ŚWIADECTWO I EPILOG

 

Świadectwo

 

W następujących cytatach ze „Starlight”, G. Sterrenberg’a, wielka prawda o krzyżu została wyrażona w prostych i mocnych słowach. Niech rozdziały zatytułowane „Społeczność Krzyża”, „Duch Święty i krzyż” będą szczególnie czytane.

 

Nasza głowa – Chrystus zajął najniższą pozycję na krzyżu i tak wyznaczył dla nas, Jego członków najniższą pozycję. Odblask chwały Bożej (Hebr. 1.3) został odrzucony przez ludzi (Iz. 53.3). Od tamtego momentu jedynym naszym prawem, jakie mamy, jest to, by być ostatnimi i najniższymi.  Kiedy twierdzimy cokolwiek innego, to jeszcze nie zrozumieliśmy właściwie krzyża.

 

Dążymy do wznioślejszego życia; znajdziemy je, jeśli wnikniemy głębiej w społeczność krzyża z naszym Panem. Bóg dał Ukrzyżowanemu najwyższe miejsce (Obj. 5). Czy nie powinniśmy zrobić tego samego? Czynimy to, gdy z godziny na godzinę postępujemy, jako ci, którzy są ukrzyżowani z Nim (Gal. 2.19,20). Tak czcimy ukrzyżowanego Pana.

 

Tęsknimy za pełnym zwycięstwem. Znajdziemy je, gdy wejdziemy w pełną społeczność Jego krzyża. Baranek osiągnął swe największe zwycięstwo ze stopami i rękoma przybitymi do krzyża. Pozostajemy w cieniu Wszechmogącego, tylko tak długo, jak pozostajemy w cieniu krzyża. Krzyż musi być naszym domem. Tylko tam jesteśmy chronieni. Zrozumiemy nasz krzyż dopiero, gdy zrozumiemy Jego krzyż i zapragniemy zbliżyć się tak blisko do krzyża, że nie tylko będziemy go widzieć, ale będziemy go dotykać, nawet więcej, że weźmiemy krzyż i tak stanie się on, jak to ktoś kiedyś powiedział, wewnętrznym krzyżem. Następnie krzyż utwierdzi się w nas i doświadczymy jego mocy, która szczególnie przejawia się w tym, że nie mdlejemy pod nim, ale niesiemy go z radością.

 

Jaki byłby Jezus bez swego krzyża? Jego przebita stopa zmiażdżyła głowę wroga, a Jego przebite ręce ograbiły go całkowicie (Mat. 12.29). Czym jesteśmy bez krzyża? Nie pozwólmy krzyżowi odejść, ale trzymajmy go mocno! Czy uważamy, że możemy podążać inną drogą niż tą, którą On stąpał? Wielu nie zrobi żadnego postępu ponieważ nie biorą krzyża.

 

Epilog

 

Krótkie słowo do czytelnika dotyczące usposobienia umysłu, do którego ta książka apeluje. Nie wystarczy, że ktoś powinien zrozumieć i przyjąć myśl pisarza, a potem cieszyć się z powodu uzyskania nowego wejrzenia i z przyjemności, jaką przyniosła nowa wiedza. Tam jest jeszcze coś innego o wielkim znaczeniu. Muszę poddać się prawdzie, tak, aby być gotowym, całą wolą, natychmiast, wykonać wszystko to, co poznam, że jest wolą Bożą.

 

W książce takiej jak ta, zajmującej się życiem modlitwy i ukrytą społecznością z Bogiem, nieodzownym jest, że powinniśmy być gotowi przyjąć i przestrzegać wszystkiego tego, co widzimy, że jest zgodne ze Słowem i wolą Bożą. Tam gdzie brakuje takiego usposobienia, wiedza czyni jedynie serce mniej zdolnym do otrzymania pełniejszego życia. Szatan stara się być panem komory chrześcijan, ponieważ wie, że jeśli nie ma tam wierności w modlitwie, to jej spuścizna przyniesie niewielkie szkody jego królestwu. Duchowe moce, dane nam po to, aby przywieść niezbawionych do Pana, lub podbudować Boże dzieci, nie będą doświadczane w byciu pod jej wpływem. Brakuje wytrwałej modlitwy, przez którą tylko, ta moc przychodzi.

 

Wielu zdawało sobie to ważne pytanie: Czy naprawdę powinniśmy nastawić się na odzyskanie broni modlitwy wiary, którą szatan, w dużej mierze, zabrał nam? Postawmy przed sobą powagę znaczenia tego konfliktu. O ile każdy pastor jest zaniepokojony, to i tak to wszystko zależy od tego, czy jest on, lub nie jest, człowiekiem modlitwy, który w komorze musi być codziennie przyodziany mocą z wysokości. My, wspólnie z Kościołem na całym świecie, musimy narzekać, że modlitwa nie ma miejsca w naszej służbie Bogu, które powinna zajmować, zgodnie z wolą i obietnicą Boga oraz według potrzeb pastora, zgromadzenia i kościoła.

 

Publiczne wystąpienie, podczas konferencji, w celu pokuty i uświęcenia, do którego nie jeden wierzący został doprowadzony, nie jest rzeczą łatwą. Nawet gdy ten krok zostanie podjęty, to stare zwyczaje i moc ciała, będą miały tendencję do obrócenia tego w nicość. Gdy moc wiary nie jest jeszcze silna. Będzie więc to kosztowało zmaganie i poświęcenie, aby pokonać diabła w imieniu Chrystusa. Nasze kościoły są polami bitwy, gdzie szatan będzie używał całej swojej mocy, aby uniemożliwić nam, stanie się ludźmi modlitwy, mocnymi w Panu i  abyśmy nie uzyskali zwycięstwa w Niebie i na ziemi. Jakże wiele zależy od tego dla nas, dla naszego zgromadzenia i dla Królestwa!

 

Nie zdziw się, jeśli powiem, że z bojaźnią i drżeniem i nie bez dużej ilości modlitwy, napisałem to, co ufam, że pomoże zachęcić braci w walce. Z uczuciem głębokiej niegodności odważyłem się  zaoferować siebie, jako przewodnika do komory, która jest drogą do świętości i społeczności z Bogiem.

 

Nie dziw się, że prosiłem Pana, aby dał miejsce tej książce w niektórych komorach i żeby mógł asystować czytelnikowi, tak aby, gdy widzi on, co jest wolą Bożą, mógł natychmiast poddać się jej wykonywaniu. W wojnie, wszystko zależy od posłuszeństwa każdego żołnierza rozkazom, nawet gdy kosztuje go to życie. W naszej walce z szatanem nie zwyciężymy, jeśli każdy z nas nie będzie gotowy nawet w czytaniu tej prostej książki, powiedzieć z serca: „Co Bóg mówi, ja wykonam; i jeśli zobaczę, że coś nie jest zgodne z Jego wolą, natychmiast przyjmę to do wiadomości i zareaguję na to”.

 

Nie dziw się, że napisałem to świadectwo, aby przypomnieć braciom, że wszystko zależy od ducha poddania się natychmiastowemu posłuszeństwu, w którym czytamy wszystko, co jest powiedziane, zgodnie ze Słowem Bożym.

 

Dałby Bóg, w swej wielkiej łasce, aby ta książka mogła wykazać więź Kościoła, przez którą możemy myśleć o sobie i pomagać sobie i wzmacniać siebie nawzajem do walki w modlitwie, poprzez którą wróg może być pokonany, a życie Boga może być chwalebnie ujawnione!

Bo Bóg był z Nim i z nami w Nim zgr. 01.06.2018r. część 3

2 Księga Samuela 5 rozdział 10 wiersz:

„I wzrastał Dawid w potęgę, a Pan, Bóg Zastępów, był z nim”.

Oby Bóg był z nami wszystkimi. Wiecie, że nic lepszego dla mnie i dla ciebie nie ma nad to, żeby Bóg był z nami. Gdy On jest z nami, wtedy my znamy o sobie prawdę i mamy prawidłowe rozeznanie duchowe. Wtedy nie mylimy się, nie myślimy o chrześcijaninie, dziecku Bożym, że to jest diabeł, a o diable, że to jest dziecko Boże. Jak dobrze być uczniem słuchającym swojego Nauczyciela. Żaden opętany nie oszukał Go i żaden grzesznik swoimi grzechami nie spowodował, żeby Jezus powiedział: Ja cię nie wezmę. On mówi: Chodźcie do Mnie wszyscy spragnieni – Ja wam dam odpocząć. On wiedział, że grzesznik potrzebuje oczyszczenia i wiedział, że opętany potrzebuje oczyszczenia. On wiedział i wie wszystko o mnie i o tobie.

Wiecie, gdybyśmy my żyli z Jego wiedzą wobec siebie, to byśmy się rozumieli nawzajem. Co najlepiej nas zbliża do siebie? Wspólne pragnienie i realizacja tego pragnienia. Umiemy się dzielić niepowodzeniami i umiemy się ostrzec nawzajem. Umiemy się także cieszyć tym, kiedy się nam powodzi.

Przebywanie razem powoduje to, że bardziej się o siebie modlimy nawzajem. Więcej się poznajemy, a przez to też doświadczamy i tego, co nie jest w nas  podobne do Chrystusa, że jest jeszcze nasze „ja”. Uczymy się, jak znosić przeciwności w Bożej miłości; jak wygrywać, żeby Pan był przez to uwielbiony. Pan zawsze chciał, żeby Jego Kościół był jedno; abyśmy wszyscy byli ze sobą w tych doświadczeniach, które napotykamy. Dawid wzrastał więc w potęgę, bo Bóg był z nim i Kościół wzrasta w potęgę, kiedy Pan jest z nami; wtedy my jesteśmy zupełnie inaczej nastawieni wobec siebie.

Potrzebujemy tego! W czasach końca, kiedy tyle jest oszustw,  i pojawia się tyle zakłamań , tym bardziej potrzebujemy tego. To, co słyszymy, jak wrogowie wdzierają się do zborów, jak kłamią, jak okłamują zbory, zwodzą, oszukują, czyniąc z siebie sługi, służebnice Boże, a potem dopiero ten zbór widzi, jak został oszukany i zwiedziony; dopiero wychodzi na jaw, jak został okradziony, jak ludzie zostali ponastawiani przeciwko sobie nawzajem. Potrzebujemy Pana, żeby umieć to rozeznać.

Pamiętam, kiedy w pewnym miejscu, gdzie byłem, gdzie mogłem głosić moje pierwsze poważniejsze nauczanie, przyjechał  do zboru młody człowiek z więzienia na polecenie innego wierzącego więźnia, mówiąc, że jest zainteresowany Chrystusem, że chciałby posłuchać i poznać Go. Minęło parę dni, ten człowiek zaczął wyglądać tak jakby zaczęła do niego docierać Ewangelia. Zaczął się cieszyć i dziękować Bogu, za wspaniałą Bożą Prawdę. Wyglądał na nawracającego się do Boga, który cieszy się, że Prawda Boża dociera do niego. Zaczął rozmawiać z ludźmi i przyjechał do nas do domu. Zasiedliśmy do stołu i w pewnym momencie Pan mi pokazał jego serce. Pokazał mi jego kłamstwo. Wziąłem go na bok i zapytałem: Dlaczego kłamiesz? Wtedy ten człowiek odpowiedział: Chciałem was wyśmiać, chciałem pokazać, że chrześcijanie są w stanie uwierzyć we wszystko, cokolwiek ktoś im powie i zrobi. I gdyby Bóg nie był ze mną, to by mu się to udało, ale Bóg nie pozwoli Siebie oszukiwać. I to nie był jedyny przypadek, kiedy Bóg odkrył czyjeś kłamstwo. Nasza świadomość tego, w czym jesteśmy i w czym mamy doświadczenie, opiera się tylko na obecności Boga. My w sobie nie mamy rozeznania. Diabeł jest w stanie nas zwieść, bo on przybiera pozór anioła światłości. Może przyjść w takim stanie, że powiesz: To niemożliwe, to musi być Bóg! A Bóg powie ci: Nie! To jest diabeł! Co my zrobimy bez Boga? Możemy próbować sami chodzić w chrześcijaństwie, ale co my zrobimy bez Boga!! Przecież diabeł ma nas wtedy, jak na celowniku – co zechce, to zrobi, zwiedzie nas jak zechce.

Zobaczcie, jak Izrael był oszukany. Wystarczyło tylko, że ci, którzy doświadczyli Boga odeszli, oni zaraz sprowadzili sobie bożki, zaraz się sprzeniewierzyli z obcymi bogami. Już byli zadowoleni, że mogą żyć po swojemu, że nie muszą czcić Boga świętości, a mogą czcić boga bezbożności. I oby Bóg był z nami po kres naszych dni, do ostatniej sekundy naszego życia.

Pięknie widzimy jednego z tych, który jest w imieniu Boga – Jakuba. Kiedy Józef przyprowadza dwóch synów do niego i starszego stawia po prawej stronie ręki Jakuba, żeby Jakub położył ją na starszego, a lewą na młodszego. Józef był tego pewien i tak być powinno, że starszy otrzymuje należne mu, jako pierworodnemu, dobro od Boga. Ale ten bardzo źle widzący Jakub robi zupełnie coś innego – krzyżuje ręce i kładzie je inaczej. A Józef mówi: Nie tak, ojcze, nie tak! Połóż tak, bo starszy jest po prawej stronie twojej  ręki. A Jakub mówi: Synu, ja wiem, co robię – bo Bóg był z Jakubem. Był też z Józefem, ale w tej sprawie Jakub miał od Boga duchowe rozeznanie.

Niech Bóg będzie z nami! W świętości nieśmy swój krzyż, wypierajmy się siebie. Chciejmy, żeby Bóg był z nami. Potrzebujemy Boga, ponieważ chodzimy do pracy, chodzimy do szkoły, może niektórzy już nie chodzą, a ktoś później będzie chodził; te małe dzieci potrzebują widzieć, że są pośród ludu, w którym Bóg jest. Bo jeśli małe dzieci będą oglądać zwiedzenia, będą oglądać, jak to się dzieje, to wtedy zwątpią. Gdzie można znaleźć pewność, że my nie będziemy zwiedzeni? Ta pewność jest tylko w Jezusie. Jeśli będziemy pilnować się Pana Jezusa, uczciwie do Niego należeć, nie będziemy zwiedzeni. Czy wierzysz w to, że gdy Jezus będzie z tobą, to nie będziesz zwiedziony? Ale jeżeli Jezus jest z tobą, to ty masz mieszkać w Jezusie, a Jezus  ma mieszkać w tobie. Bezbożny nie może mieszkać w Jezusie, dlatego ty oczyszczasz się, uświęcasz się, ponieważ tylko taki może mieszkać w Jezusie. Jezus też nie będzie mieszkał w bezbożnym. Aby Jezus mieszkał w tobie, musisz się pilnować, aby trwać w Nim i Jego nauczaniu, bo nie chcesz zginąć oszukanym. Czy rozumiemy to? Bo dla mnie i dla ciebie jest to oczywiste, że będąc bez Boga można nas oszukać w jednej chwili. Aaron, który widział tyle Bożych działań jako kapłan Boga, a tu ludzie przychodzą do niego i mówią: Zrób nam naszych bogów . I co robi Aaron? Powiedział im, aby przynieśli mu różne złote przedmioty, a on zaraz zrobi im bogów i tak też zrobił. Kto wtedy był z Aaronem? Na pewno nie Bóg.

2 Księga Kronik 1 rozdział 1 wiersz:

„Salomon, syn Dawida, umocnił się potem w swoim królestwie, a Pan, Bóg jego, był z nim i nader go wywyższył.

Salomon miał całkowity pokój, gdyż otaczający go wrogowie byli przestraszeni przez Boga i nie atakowali Izraela. Mógł spokojnie budować świątynię dla Boga. Mógł doświadczać, jak Bóg nim kieruje. Mógł doświadczać, jak Bóg na jego modlitwę napełnia chwałą świątynię do tego przygotowaną. Ale kiedy odwrócił się od Boga, wtedy sam zaczął rozeznawać. Miał mądrość, ale zabrakło już Boga. I wszedł w grzech. Rozumiecie, można mieć mądrość i zgubić się jak Salomon. Jeśli Bóg nie będzie z nami, to nawet nabyta wiedza biblijna nam nie pomoże. Diabeł jest sprytniejszy. Potrafi tak manewrować Słowem, że zwiedzie cię i wyprowadzi na manowce. Człowiek nawet nie będzie wiedział, że już ma pychę, dumę i arogancję wobec Boga.

1 Mojżeszowa 5 rozdział. Chwała Bogu za tych Bożych ludzi, którzy pojęli tę prawdę. Zobaczcie, krótko trwa ta ziemia i już  po grzechu Adama i Ewy pojawia się człowiek, Henoch. Od 21 wiersza:

Henoch żył 65 lat i zrodził Metuszelacha”. Według moich wyliczeń Adam miał 727 lat, kiedy Henoch miał 65. „Po zrodzeniu Metuszelacha chodził Henoch z Bogiem 300 lat i zrodził synów i córki”. Za czasów Adama Henoch chodził z Bogiem. Adam mógł widzieć pośród tych, którzy zostali urodzeni według ciała, człowieka chodzącego z Bogiem. „Henoch przeżył 365 lat. Henoch chodził z Bogiem, a potem nie było go, gdyż zabrał go Bóg”.

         Myślę, że przez zabranie Henocha Bóg pokazał, że wszystkich, którzy z Nim chodzą, weźmie do Siebie, do Swojej wieczności, do Swojej Chwały.

Dlatego dla mnie i dla ciebie jest najważniejsze to, aby Bóg był z tobą, a ty z Bogiem – Bogiem, który jest Świętą Miłością. Bogiem, który udowodnił Swoją miłość do mnie i do ciebie, i aby nas przyciągnąć do Siebie, dał nam Świętość Swojego Syna Jezusa Chrystusa.

6 rozdział 9 wiersz czytamy:

Oto dzieje rodu Noego: Noe był mężem sprawiedliwym, nieskazitelnym wśród swojego pokolenia. Noe chodził z Bogiem.”

Mąż sprawiedliwy, nieskazitelny i to w czasie, kiedy było pełno bezbożnych. Oni już tak zdeprawowali na ziemi swoje życie, że tylko Noe był jedynym człowiekiem, który chciał być z Bogiem. Wszyscy chcieli żyć po swojemu, bez Boga. Jak w takich czasach można być nieskazitelnym i sprawiedliwym, jeśli żyjesz pośród zabrudzonych, w grzechach żyjących ludzi? Można, jeśli Bóg dla ciebie więcej znaczy niż to, co cię otacza. Może cię otaczać złodziejstwo, kłamstwo, obłuda, fałsz, morderstwo, zwada, a ty możesz być wolnym od tego. Żyć pośród tego świata i nie należeć do tego świata. Jeśli tylko będziemy  należeć do Boga, jeśli tylko Bóg będzie mógł mieszkać w tobie i we mnie, wtedy ten świat nie wniknie w nas. Ale jeśli w nas będą pozostawać stare sposoby – pożądliwość, wysokie mniemanie o sobie – świat ma do nas dostęp w każdej chwili, jak tylko zechce.

„Bóg pokornym okazuje łaskę” – czytamy o tym w Biblii. Słuchajcie, Biblia jest księgą do tego, żeby wiedzieć, jak żyć, a Duch Święty jest po to, żebyśmy mogli tak żyć. Ciało nic nie pomaga, Duch ożywia. Jeżeli zaufaliśmy Bogu i wierzymy Jego Słowu, powinniśmy być już wdzięcznymi Mu, bo wiemy, że Ten, który powiedział nam to jest Wszechmogący! Przestajemy wątpić. Wiara jest niepewnością co do tego, czy pewnością?! Wiara jest domyślaniem się, czy wiara jest pewnością? Wiara jest pewnością, że jeżeli Bóg tak powiedział, to tak jest i Amen.

Wiemy, że przyjdzie ten dzień, w którym wróci tu Chrystus. Wiemy, że wróci po Kościół. Wiemy, że potrzebujemy być gotowi na spotkanie z Nim, aby On mógł nas wziąć i abyśmy zawsze już byli z Nim. Chcemy być gotowi na to i chcemy, by inni się też przygotowywali. Żeby lud Boży był mądry, przygotowując się na spotkanie z Panem Jezusem Chrystusem. Nie powiedzie ci się coś – jest możliwość oczyszczenia się. Powodzi ci się – dziękuj Bogu z całego serca! Bez Niego nic dobrego nie możemy uczynić. Wszystko, co jest możliwe do uczynienia dobrego, dane nam jest w Chrystusie Jezusie. Dobre uczynki są dane nam w tym Jednym, w umiłowanym Bożym Synu. Niech będzie uwielbione Jego Święte Imię – mimo wszystko. Mimo tych rzeczy, na które napotykamy, Bóg daje nam zwycięstwo nad nimi.  Musimy toczyć bój i musimy wygrywać, należąc do Pana. Niech Pan daje nam mądrość i rozwagę w tych wydarzeniach, na które napotykamy.

Psalm 23. Psalm jakże bliski wielu ludziom w ich doświadczeniach:

„Psalm Dawidowy. Pan jest pasterzem moim, niczego mi nie braknie”. Tak myśleć o Panu Jezusie – Pan jest Pasterzem moim, niczego mi nie braknie. „Na niwach zielonych pasie mnie. Nad wody spokojne prowadzi mnie.  Duszę moją pokrzepia. Wiedzie mnie ścieżkami sprawiedliwości ze względu na Imię Swoje.  Choćbym nawet szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknę, boś Ty ze mną, laska Twoja i kij Twój mnie pocieszają.  Zastawiasz przede mną stół wobec nieprzyjaciół moich”. Raduj się, duszo! Alleluja! Pan jest Pasterzem naszym, a Pan mówi: Owce znają Mój głos i one idą za Moim głosem, i Ja znam Swoje owce. „Namaszczasz oliwą głowę moją, kielich mój przelewa się. Dobroć i łaska towarzyszyć mi będą przez wszystkie dni życia mego. I zamieszkam w domu Pana przez długie dni.” To znaczy na zawsze, na wieczność.

Wielu z nas idzie w doświadczeniach życia tą ciemną doliną. Nie zawsze wszystko układa się tak, jak byśmy myśleli.  Są i ciężkie, trudne dni, na które napotykamy. Ale największą naszą radością jest to, że w tych dniach, Pan jest z nami. On nie jest z nami tylko w tych dniach, kiedy jesteśmy zadowoleni, szczęśliwi. On jest z nami w każdym dniu – tak nam powiedział! Chodził tu na tej ziemi razem z uczniami i na końcu powiedział im: „Idźcie, i czyńcie uczniami Moimi całe narody, a Ja będę z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata”. A to jest obietnica, która dociera do nas z tą wiadomością: „Uważaj, bo Ja będę z tobą. Zwracaj uwagę na to, że jestem tym, który cię miłuje, ale jestem Świętym Synem Wszechmogącego Ojca, uświęcaj się więc. Słuchaj Moich rozkazów – mówi Pan – i wypełniaj je z ochotnego serca, bo Ja Jestem z tobą”. Pamiętaj, bracie i siostro, że Pan Jezus chce być z nami. „Nie pozostawię cię, nie porzucę, ponieważ miły, czy miła, jesteś Mi, ponieważ szanujesz Mnie, poważasz Mnie. Nie zawsze wszystko ci wychodzi tak, jakbym chciał, ale właśnie dlatego mam dla ciebie cierpliwość i dobroć. Żeby cię kształtować i przeprowadzać, żebyś rósł według tego, w czym Bóg ma upodobanie.”

Kiedyś miałem doświadczenie podobne do tego, o którym Bunyan napisał w swojej książce, i w rzeczywistości Bóg dał mi w duchowych wymiarach iść tą ciemną doliną, gdzie było pełno strachów. Szedłem i nie bałem się w ogóle. A potem Pan pokazał ludzi, którzy będą mnie atakować, chcąc mnie skrzywdzić. I kiedy ci ludzie osaczali mnie, wtedy pomyślałem, że będę się bronił, ale Pan powiedział: Nie broń się. I posłał Swego anioła. Wiele razy już doświadczyłem w swoim życiu, że nie muszę się bronić sam. I Pan posyłał Swoich aniołów, ponieważ Pan chce, abyśmy byli pewni Jego, abyśmy nie polegali na swojej sile, ani umiejętnościach. Gdy my przechodzimy do obrony w swój sposób, wtedy diabeł nas wciągnie i spowoduje, że zaczniemy walczyć jego środkami. Zaczniemy używać środków, które w sumie nas zniszczą. Dopóki Pan walczy za nas, dopóty środki są takie, jakie być powinny i nic zlego nam się nie dzieje. . Ale kiedy my sami toczymy bój, wtedy diabeł nam wciśnie inne środki, a wtedy i my sami wpadamy w jego pułapkę.

Wrogowie osaczali zawsze Boże dzieci z różnych stron. Paweł i  Dawid piszą o wrogach, którzy ich osaczają. A jak dobrze jest pozostać w miejscu, w którym Pan mówi: Nie bój się, robaczku Mój, Jakubie. Wiemy, że robaka można zdeptać w jednej chwili, a Bóg mówi: Nie bój się, bo Ja jestem z tobą.

Kiedy idziesz przed sąd, Bóg mówi: Nie bój się, otwórz tylko usta, Ja będę mówić, nie bój się. Chwała Bogu za to, że Bóg chce być z nami w każdym czasie, dogodnym czy niedogodnym. Chce nas napełniać i umacniać drogi nasze i dobrze jest mieć osobiste doświadczenia z Bogiem. Jeżeli mamy osobiste doświadczenia, to chwała Bogu za to. Bóg chce nie tylko dawać nam Słowo, On chce nam dawać doświadczenia, w których my będziemy poznawać Boże Słowo. On chce nas prowadzić w objawienia, bo to jest Ojciec objawień, Ojciec chwały, Ojciec, który wie wszystko. Pan Jezus, który wie wszystko, On nam to daje. To jest wspaniałe móc chodzić z Tym, który wie wszystko, co nam potrzebne do życia, do wieczności. Mieć Nauczyciela,  który pokazał Swoim życiem, jak żyje się według Jego nauk i gdzie się dochodzi poprzez tę naukę. Móc należeć do Pana  i kosztować z tego – to jest zaszczytem dla nas.

Niech Pan poucza nas i posila. W życiu wierzącego człowieka jest pustynia i jest piękna oaza z chwałą i kosztownościami. Są doświadczenia, w których myślisz: Panie, czy ja już jestem sam? I takie doświadczenia, że ktoś ci mówi: A ty masz dowody na to, że Bóg jest z tobą, człowieku? – Mnóstwo dowodów mamy na to! Bożych dowodów. Uczynki Pana, które świadczą o tym. Uczynki, których żaden człowiek sam z siebie nie może dokonać. Niech Bóg pomoże, aby każdy z nas był szczęśliwym wyznawcą Jezusa Chrystusa, żeby być tym, który jest pewnym tego.

W Liście do Rzymian 8 rozdział od 31 wiersza czytamy:  

„Cóż tedy na to powiemy? Jeśli Bóg za nami, któż przeciwko nam?  On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakżeby nie miał z Nim darować nam wszystkiego?”.

Jeśli słyszymy tak potężne słowa, które mówią: Bądź szczęśliwym człowiekiem! Przecież Bóg ci darował wszystkie twoje grzechy! Raduj się w Panu zawsze, raduj się i ciesz się swoim Zbawicielem, który zaniósł twoje grzechy na krzyż! Usunął twój list dłużny, który został przez Niego przybity do krzyża. Bądź otwartym na to, żeby należeć do Pana. Jezus mówi, że jeśli jesteś Jego Sługą, to będziesz tam, gdzie On jest. Służmy więc Panu z otwartym sercem.

Jeśli tylko widzimy kogoś, kto by nas słuchał, to miejmy tę nadzieję w sercu, że jest to człowiek, który służy, albo będzie służył Jezusowi Chrystusowi, wspaniałemu Panu, który nigdy nie zaniedbał nas! Kiedy karcił, to karcił prawdziwie, żebyśmy mogli pojąć i zrozumieć, upamiętać się i porzucić zło. A kiedy pociesza i wzmacnia, to tak, że doznajesz, że to jest naprawdę wspaniały Pan. Kiedy jest z tobą, to niebo jest jedynym miejscem, dokąd naprawdę chcesz iść, bo wiesz, że to niebo będzie bez końca.

On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakżeby nie miał z Nim darować nam wszystkiego? Któż będzie oskarżał wybranych Bożych? Przecież Bóg usprawiedliwia.” 

Widzimy, jeśli Bóg usprawiedliwia, to Bóg daje nam szansę nowego życia. Sprawiedliwy z wiary żyć będzie! Usprawiedliwieni z wiary, pokój mamy z Bogiem. Bóg daje nam możliwość nowego życia, życia, które pokazuje, że należymy do Niego, że jesteśmy Jego dziećmi,

„Któż będzie potępiał? Jezus Chrystus, który umarł, więcej, zmartwychwstał, który jest po prawicy Boga, Ten przecież wstawia się za nami. Któż nas odłączy od miłości Chrystusowej? Czy utrapienie, czy ucisk, czy prześladowanie, czy głód, czy nagość, czy niebezpieczeństwo, czy miecz? Jak napisano: Z powodu Ciebie co dzień nas zabijają, uważają nas za owce ofiarne.  Ale w tym wszystkim zwyciężamy przez Tego, który nas umiłował.  Albowiem jestem tego pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani potęgi niebieskie, ani teraźniejszość, ani przyszłość, ani moce, ani wysokość, ani głębokość, ani żadne inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Bożej, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym”.

         Pamiętaj, Boże dziecko! Niemożliwe jest to, żebyś nie prorokował, nie prorokowała. Wszyscy synowie i córki Boga są prorokami. Nie mówię o służbie prorockiej. Mówię, że Bóg Swoim dzieciom objawia to, co ma nadejść, albo jak się zachować w danej sytuacji. Niech będzie uwielbione Jego Święte Imię za wszystko, czym nas obdarza. Niech dobre Boże działanie, Bożego  Ducha pomaga nam cieszyć się tym, że mamy takiego Ojca, że mamy takiego Pasterza, takiego Króla Chwały.

Słuchaj, zrozum, zachowuj, oddawaj chwałę, przyjmuj to, co Słowo Boże mówi do ciebie. Bądź otwartego serca, otwartego umysłu, wdzięcznego i dziękczynnego, ponieważ, kiedy Bóg mówi: To, co ci daję, to już to masz, kiedy Bóg mówi: Wszystko dałem ci w Moim Synu, Chrystusie Jezusie, obdarzyłem cię wszelkim obdarzeniem, wszelkim bogactwem niebios, mamy dostęp do wszystkiego, co jest potrzebne, żebyśmy mogli czynić dobro. Jest jedna rzecz, która nas ogranicza: my sami. Niewiara ogranicza wierzących. Gdzie nie wierzymy, gdzie nie dowierzamy Bogu, tam nie sięgniemy po te skarby. Niech Pan prowadzi nas i daje zwycięstwo. Amen.

Bo Bóg był z Nim i z nami w Nim zgr. 01.06.2018r. część 2

 

I teraz, kiedy Jezus mówi w Ewangelii spisanej przez Jana w rozdziale 14, czytamy to, co jest tak bardzo ważne dla mnie i dla ciebie, bo jako ludzie mamy teraz właśnie czas decyzji i wyborów. Werset 10 i 11:

Czy nie wierzysz, że jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie?” – To znaczy, Bóg był z Nim. – „Słowa, które do was mówię, nie od Siebie mówię, ale Ojciec, który jest we Mnie, wykonuje dzieła Swoje. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie; a jeśliby tak nie było, to dla samych uczynków wierzcie”.

To jest nowe życie. I kiedy Jezus modli się: „Ojcze, aby oni byli jedno”, to jest równoznaczne z tym: „kto mieszka we Mnie, a Ja w Nim, ten wydaje wiele owocu”. To są ci, którzy trwają w Chrystusie, a Chrystus trwa w nich. To są uczniowie, którzy wyparli się swojego wcześniejszego uczenia się u diabła. Wyparli się sposobu na życie, którego nauczył ich diabeł. Rozpoczęli naukę życia, jakiego nauczył ich Jezus Chrystus. Najpiękniejsze dzieje człowieka to są te, w których on należy do Chrystusa i do Jego nauki. To jest najpiękniejsze. Słowo Boże zmienia nas i czyni nas innymi ludźmi. A wtedy wkraczamy w ten świat i nie ma w nas pożądliwości świata. Władca tego świata kusi nas i sprawdza, czy cały czas Chrystus jest na pierwszym miejscu. Jeśli jest na pierwszym miejscu, władca tego świata doznaje, że ma porażkę. Ale jeśli nie jest Chrystus na pierwszym miejscu, to diabeł znajdzie lukę dla siebie. Achanowi się podobał płaszcz, pas i sobie to wziął. Komuś się podoba co innego, a jeszcze komuś co innego. Diabeł szuka i penetruje, broniąc się przed tym, żebyś nie wkraczał jak zwycięzca na jego tereny. I dla mnie i dla ciebie jest bardzo ważne, że Jezus mieszka we mnie, a ja w Jezusie. Rozumiecie? Jezus nie pozwoli mieszkać w Sobie bezbożnemu, albo bezbożnej. Jezus nie będzie mieszkał w bezbożnych. Stąd krzyż, stąd oczyszczenie, usunięcie przeszkody. A przeszkodą jest nasze stare życie, Jezus nie będzie mieszkał w naszym starym życiu. Dlatego Słowo Boże mówi: Kto ma przykazania Moje, ten Mnie miłuje, i kto je wypełnia, do tego przyjdziemy i razem z Ojcem zamieszkamy w tym kimś.

Chwała Bogu za to! Mamy najświętszy przywilej, żeby Władca wszystkiego – ziemi, nieba – wszystkiego, mógł mieszkać w nas ze Swoim Synem. Ojciec chwały. Stwórca tego, czego jeszcze nie widzimy ożywia nas i napełnia chwałą. Toczymy bój i w tym boju może zdarzyć się, że nie zachowujemy się jak Chrystus. Poddajemy się diabłu i dajemy się mu namówić na coś, co jest złe, ale Nauczyciel daje nam pouczenie i mówi, że jeśli zgrzeszymy, to mamy przeprosić,  usunąć przeszkodę, a On nam przebaczy.

Dobrze być uczniem Jezusa Chrystusa. Widzicie, każdy z nas do jakiejś szkoły chodził. Nawet największy nieuk spośród nas musiał się uczyć i musiał zdawać, żeby go przepuścili z jednej klasy do drugiej. Uczniowie chodzili, nauczyciel wymagał i czegoś się tam zawsze człowiek nauczył w tej szkole. My potrzebujemy, aby uczyć się Pana Jezusa, żeby razem być sobie bliscy, żeby wygrać bitwę o czas na ziemi, aby wykorzystać ten czas po to, żeby być sobie bliskimi i żeby jeden Nauczyciel mieszkał w każdym z nas – ten sam Jezus Chrystus, jedno nauczanie. Bo Jezus ma jeden język i On zawsze mówi Prawdę. Więc kiedy Bóg mówi o tym, że był i jest zawsze ze Swoim Synem Jezusem Chrystusem, to też mówi o tym: „Oto Mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie”. Chce, abyśmy w ten sam sposób podążali za Jego Synem ku Niemu.

Dzieje Apostolskie 7 rozdział 9 i 10 wiersz:

A patriarchowie, zazdroszcząc Józefowi, sprzedali go do Egiptu, ale Bóg był z nim. I wyrwał go ze wszystkich jego ucisków, i dał mu łaskę i mądrość przed faraonem, królem Egiptu, który ustanowił go zarządcą Egiptu i całego domu swego”.

Bracia Józefa sprzedali go. Chcieli go zabić, ale w końcu go sprzedali. Ale zobaczcie, że chociaż ten Boży człowiek został wystawiony na wielkie doświadczenia, na trudne doświadczenia – bo jeśli twoi bracia z tego samego ojca sprzedali by cię komuś, co czułbyś w sercu, co myślałbyś w tym momencie, jaki żal miałbyś do nich, że jak oni tak mogli; ty przyszedłeś, żeby coś przynieś im od Ojca, a oni cię za to sprzedali w niewolę – to jednakże Bóg był cały czas z nim. I tam gdzie był Józef, tam Józef chodził w czystości.

Józef był sam, nikt go nie widział. Mógł sobie pomyśleć: Co będę ryzykował, może łatwiej będzie mi się żyło w tym  domu Potyfara, kiedy żona Potyfara, będzie mi przyjaźnie nastawiona, kiedy będzie  mnie wspierać, kiedy będę miał ulgi, jakieś rzeczy – a co tam. Nie! Pilnował się czystości i wygrał, bo Bóg był z nim. On pilnował się czystości, bo Bóg był z Nim. On nie myślał,  czy go ludzie widzą, on wiedział, że Bóg go widzi. A jeśli Bóg był z nim, to Józef chciał żyć w czystości. I w nim były myśli, które były potrzebne do tego, żeby Bóg był uwielbiony w życiu Józefa.

Dla mnie i dla ciebie jest to bardzo ważne: Bóg, Stwórca nieba i ziemi, rzeczy widzialnych i niewidzialnych, chce chodzić z nami. Chce należeć do nas, chce, abyśmy korzystali z tego wszystkiego, co On daje nam w Swoim Synu, Jezusie Chrystusie, chce żebyśmy się chwalili Bogiem, żebyśmy się chwalili Jego działaniem, Jego pracą nad nami; żebyśmy chlubili się naszym Chrystusem, żebyśmy cieszyli się, w jaki sposób On do nas dociera i przekształca nas. Rozumiecie? To jest życie, chrześcijanie. To jest życie! Nie wystarczy, że znam Biblie. Muszę znać życie Jezusa Chrystusa! Muszę znać jak się chodzi z Jezusem! Muszę znać miłość, mając serce, które kocha Jezusa. Muszę znać myśli, które tęsknią do Niego, które pragną Go, które Go wzywają. Nie mogę być suchym, kiedy Pan mój jest Źródłem Wód Żywych. Niech On nawadnia i powoduje właśnie to, żebyśmy byli tymi zadowolonymi Nim, chwalącymi się Nim. Jak wielu chrześcijan nie umie rozmawiać o Swoim Panu dlatego, że pozwolili na to, że ich życie jest ograbiane z radości Chrystusowej. Nie umieją rozmawiać o Wspaniałym Królu, Jezusie Chrystusie, ale za to pozwalają sobie na rozmowy o zupełnie innych rzeczach, z takim nastawieniem jak by to był Chrystus. Z uśmiechem i zadowoleniem mówią o rzeczach świata, a gdy mówią o Chrystusie, to tak jakby mówili o czymś, co zmusza ich do czegoś, czego nie chcą.

1 Mojżeszowa 39 rozdział 3 wiersz:  

„Pan jego widział, iż Bóg jest z nim i sprawia, iż we wszystkim, co czyni, ma powodzenie”.

Potyfar widział, że Bóg jest z Józefem. Zobaczcie, że uczynki świadczą o tym, że widać jest, czy Bóg jest z nami, czy nie. I Potyfar, Egipcjanin, mający iluś tam bogów, widział w życiu Józefa błogosławieństwo Boga. On widział obfitość Boga. Widział Boże obdarzanie. On widział, że jego dom został nawiedzony, ale przez Boga, w Józefie. I dom Potyfara zaczął zyskiwać, kiedy Józef, sługa, zjawił się w tym domu.

Kiedy ty gdzieś trafiasz – do pracy, do jakiegoś miejsca, czy to miejsce zyskuje z powodu ciebie? Czy twój duch jest zdrowy, czysty i gdziekolwiek jesteś, to dane miejsce zyskuje na tym i ludzie mogą powiedzieć, że do tej firmy przyjął się ktoś, po którym widać, że Bóg jest z nim. Ile razy ludzie  mogą się zdziwić: A skąd ty to wiesz? Wiecie, że kiedy Bóg jest z tobą, to nie ma takiej możliwości, żebyś ty nie miał proroctw. Nie musisz być prorokiem, bo to jest co innego, ale proroctwo będziesz miał, czy miała. Bo właśnie proroctwa wskazują na to, że Bóg jest z tobą. Wcześniej Bóg może ci powiedzieć, co będzie i to, co wtedy mogłeś powiedzieć innym, sprawdziło się.

Będą lata głodu – mówi więzień, niewolnik. Ale Bóg ma wyjście, i w końcu faraon myśli: Skoro ty wiesz, co będzie i znasz wyjście, to nie ma chyba nikogo lepszego, kogo można byłoby postawić w tej sprawie; najlepiej, żebyś ty się tym zaopiekował. Jednego dnia budzi się jako więzień i tego samego dnia staje się drugim po faraonie. Bóg to uczynił, Bóg to sprawił.

Pamiętaj, że to jest zawsze w pracy, w szkole, w domu – jeżeli Bóg jest z tobą, to ty masz proroctwa, masz objawienia, masz wskazania, masz pouczenia, które wyprowadzają cię do przodu bardziej niż wszystkich ludzi tego świata. Ty doznajesz, że Bóg przeprowadza cię i to, co nie było, do ciebie dociera i wskazuje ci Bóg na to, i przygotowuje cię do tego, by z kimś porozmawiać i dobro Boże mu uczynić. Nie zawsze Go słuchamy! I sam wiesz, kiedy Go nie słuchasz. Kiedy Bóg ci mówił: Zrób to, a ty tego nie zrobiłeś. Następnie widzisz efekt tego, co nie było wykonane. Widzisz, że spóźniłeś się, że  Bóg wcześniej ci powiedział, a ty myślałeś: A zrobię to za parę dni. I za parę dni było już za późno. Dlaczego jest napisane: „Nie gaście Ducha”?

Od 19 wiersza czytamy:

„Gdy pan usłyszał słowa swej żony, które mu powiedziała, mówiąc: Tak to postąpił ze mną twój niewolnik, rozgniewał się bardzo. Następnie pan kazał pojmać Józefa i wtrącić go do więzienia, tam, gdzie trzymano więźniów królewskich. I tam był w więzieniu. Ale Pan był z Józefem i sprawił, że zjednał sobie przychylność i zapewnił sobie życzliwość przełożonego więzienia. Toteż przełożony więzienia powierzył Józefowi nadzór…”

To nie jest tak, że sobie przyszedł więzień i potem nadzorca sobie myśli: To młody człowiek, pewnie będzie taki chłonny; ja też go pokieruję odpowiednio, potem się zajmie wszystkimi moimi sprawami, a ja będę odpoczywał. Nie! On widział, że w tym młodym człowieku jest jakiś duch, który powoduje, że on jest inny niż wszyscy więźniowie. I on widział, że ten młodzieniec jest uczciwy, że jeśli mu teraz powierzy, to on sobie odpocznie, bo Józef się wszystkim zajmie. Chwała Bogu, abyś ty się znalazł w miejscu, że jakiś człowiek ci powie: „Wiesz, jak ja tobie to powierzę, to ja mam spokój, bo ja wiem, że ty to uczynisz przynajmniej tak dobrze jak ja sam bym to uczynił”.

Ilu ludzi mówiło, że coś mogło być nie tak, ale Bóg zwrócił uwagę na tą rzecz właśnie i przez posłuszeństwo Mu nie doszło do czegoś złego. Chwała Bogu za Bożych proroków i prorokinie! Obyśmy wszyscy prorokowali! Często w prostych rzeczach. Ktoś mówi, że jedzie do pracy, a wewnątrz doświadcza: Być wcześniej. – Ale po co? Przecież nie spóźnię się. A potem się okazuje, że gdyby nie wyszedł wcześniej, to by się spóźnił. Wiele razy doświadczamy Bożego działania, że Bóg jest z nami, a my z Nim. Bo Bóg chce, żebyśmy wiedzieli, że On jest z nami. On nie chce, żebyśmy chodzili w ciemnościach. On chce rozświetlać ciemności, abyśmy wiedzieli, że On jest z nami. Wróg próbuje zakłócić nam chodzenie z Bogiem. Jeśli uda mu się zakłócić nasze chodzenie z Bogiem, wtedy zaczynamy tracić to rozjaśnienie, które Bóg nam daje i zaczynamy próbować, a może tak, a może tak, albo inaczej. A potem, człowiek mówi: No nie wiem, widocznie Bóg tak chciał, żeby tu się nie powiodło, czy tam. Doświadczamy tego, że Bóg chce, abyśmy wiedzieli, że Ten, który wie wszystko, jest z nami.

Chwała Bogu, że Bóg jest z nami? Chwała Bogu! On nas miłuje, dał Swojego Syna. Okazał się Bogiem, który umiłował nas do końca i dał nam zbawienie w Swoim Synu Jezusie Chrystusie. Wspaniałością Boga jest to, że jest Święty i nas czyni świętymi w Synu Swoim.

Gdy spotykamy Miłość i Świętość – spotykamy Boga. Nie uciekajmy od Świętości, mówiąc: Bardziej nam pasuje Miłość, bo Bóg nie może przestać być Świętym, aby nas miłować. Dlatego cieszmy się z Boga, takim jak On jest i jakim daje nam się poznawać. Dlatego, kiedy mówi: „Świętymi bądźcie, bo Ja jestem Święty” – to bądźcie świętymi. Kiedy mówi: „Miłuj Mnie z całego serca, duszy, myśli i siły, a bliźniego swego, jak siebie samego” – to bądźmy gotowi na miłość. Bóg chce napełniać nas miłością.

Bo Bóg był z Nim i z nami w Nim zgr. 01.06.2018r. część 1

 

Chwała Bogu, że wszystkie te lekcje, które mamy ze Słowa Bożego, pomagają nam zrozumieć to, co przeżywali ludzie, których Bóg powołał i jak oni podążali  za Nim. W jaki sposób słuchali się Boga, w jaki sposób się Go nie słuchali, co się działo, kiedy się słuchali, co się działo, kiedy się nie słuchali. To bardziej pomaga nam zrozumieć, czego Bóg oczekuje od nas, czego On od nas chce. To są lekcje, które pomagają nam zobaczyć, czego powinniśmy unikać, a za czym biegać, jakie poniesiemy konsekwencje, kiedy będziemy lekceważyć Boże Słowo, a jakie dobro otrzymamy, jeśli będziemy je poważać, szanować i zgodnie z Nim żyć.

Kiedy rośnie liczba słuchaczy, powinno być tak, że rośnie też liczba wykonujących Słowo Boże. Bóg wyprowadził ok. 3 mln porządnych słuchaczy. Wyglądałoby, że tylu ludzi słuchających tego Jednego Boga, to naprawdę będzie siła uderzeniowa na Kanaan. Jak oni wejdą w Kanaan, to nic nieczystego tam się nie ostoi. Wszystko tam wyczyszczą, aby cały ten teren był prawdziwie dla Boga.

Dlatego dziękujemy Bogu za Słowo Boże, dziękujemy Bogu za tą solidną Biblię, w której Bóg opisał wydarzenia, o których my byśmy pomyśleli: lepiej nikomu o nich nie mówić, lepiej, żeby nikt nie wiedział o tym. Jednakże Bóg kazał to zapisać, abyśmy z tego mogli wziąć lekcję, abyśmy mogli uniknąć tego, co jest niepotrzebne Bożemu ludowi, a przyjąć to, co jest koniecznie nam potrzebne do życia z Bogiem.

Wielkim przywilejem dla nas jest wiedzieć to, że Bóg wezwał nas do społeczności z Sobą. Jest to wielkie wywyższenie, które Bóg powiedział do mnie czy do ciebie: „Chodź. Chodź do Mnie. Chodź do Mnie, należ do Mnie”. I kiedy te Słowa do nas dotarły, z początku mogliśmy myśleć sobie: a czy ja podołam; trochę już wiem, ale czy to jest możliwe, żeby w ogóle tak żyć tu na ziemi? Czy warto stracić swoje szanse na swoje wymarzone życie i zacząć realizować coś, co nie wiem jak to będzie wyglądać? Ale z każdym dniem, z każdym tygodniem Bóg, kształtując nasze myślenie i kierunek, coraz bardziej wprowadzał nas w to, że zaczęliśmy rozumieć cenność powołania i dzisiaj dziękujemy Bogu, że nas powołał, że nas wezwał do siebie, że zaczęliśmy doznawać, że On jest gotów nam pomóc, dlatego podjął się tego i właśnie to czyni, i za to mu zaczęliśmy dziękować.

Należeć do Boga, być z Nim w społeczności, to jest wielki przywilej, a zarazem wielka odpowiedzialność, bo On jest Święty. Święty Bóg, który jest Miłością, który przyciąga nas, ale zarazem zaznajamia nas, że jest Święty. I dla mnie i dla ciebie teraz jest bardzo ważne, żeby nie być rozproszonym w swoim życiu, żeby mieć skupiony umysł, skupiony na jednym Chrystusie, a przez Niego na Ojcu.

Wróg próbuje rozpraszać na ziemi ludzi przez różne wydarzenia, myśli i pragnienia; ale jeśli my zrozumieliśmy, że powołanie Boże to jest coś najwyższego, najwspanialszego, wtedy nie chcemy dać sobie rozproszyć myślenia o Nim. Wtedy chcemy być skupieni i chcemy dobre wnioski wyciągać ze Słowa Bożego, aby się uczyć Bożej Prawdy.

„Będę z wami” – znaczy dla nas, że Pan podjął się tego, żeby przeprowadzić nas przez każdy dzień, ale też znaczy to dla nas, że będzie oczyszczał, że będzie napominał, wskazywał, pocieszał. Wczoraj mówiliśmy o Panu naszym, Jezusie Chrystusie, czerpiąc ze zwiastowania apostoła Piotra, gdy on mówił, że działy się te wszystkie rzeczy dlatego, że „Bóg był z Nim”. A jaki był nasz Pan? Jaki był nasz Pan, kiedy Bóg był z Nim? Jezus nigdy nie zgrzeszył. Ojciec zawsze miał do dyspozycji Świętego Syna. I  zawsze, kiedy Ojciec chciał cokolwiek uczynić, ten Syn zawsze to uczynił. Doskonale posłuszny Syn. Po tym widzimy, jak najpiękniej wygląda to, gdy Bóg był z Nim. A potem Pan Jezus mówi do mnie i do ciebie: „Wyprzyj się siebie. Weź swój krzyż i pójdź za Mną, i naśladuj Mnie”. Inaczej, Jezus mówi: Wyprzyj się chodzenia samowolnego: gdzie chcesz, jak chcesz i w jaki sposób chcesz. Weź krzyż na wszystkie swoje stare metody na życie i pójdź za Mną, bądź zawsze ze Mną. I naśladuj Mnie, bo ja zawsze żyłem według woli Ojca.

Jakież powołanie, jakież wywyższenie, ale też jakie doświadczenie. Już nie ja, już nie moje pomysły, już nie moje mrzonki, ale Sam wspaniały Chrystus. Potrzeba ludzi, którzy zrozumieli, co to znaczy być chrześcijaninem, chrześcijanką. Którzy zdają sobie sprawę, co to znaczy: „Pójdź za Mną”. Ci, którzy poszli za Jezusem, iluż z nich zostało za to zabitych! Ktoś mógłby pomyśleć sobie: Na co oni poszli? Apostoł Jakub został ścięty. Za czym oni poszli? Przecież stracili jakiś element swojego życia. Iluż Bożych ludzi ginęło na stosach, ścinanych… Iluż ludzi było ściganych, mieszkało po jaskiniach, w mrozie, w zimie, dlatego, że poszli za Jezusem. I to nie były wczasy pod gruszą. To nie było takie chrześcijaństwo, które sobie śpi. To było chrześcijaństwo poruszone pójściem za Nim. Kiedy obserwujemy tych, którzy poszli za Nim, wielu ludzi myśli sobie: Nie, ja w ten sposób nie pójdę. Ja mogę pójść tylko na takich warunkach, że będzie zawsze mi dobrze, że będzie tak jak mi się podoba i tylko to, co jest mi miłe będzie się działo wokół mnie – na takich warunkach pójdę. Inaczej nie pójdę.  Ludzie lękliwi mówią: Panie! Tak, ale na moich warunkach.

Jak bardzo ważne jest, żeby nie tylko usłyszeć wspaniałe powołanie, aby pójść za Nim, ale także usłyszeć: Naśladuj Mnie, a jak Ja cierpiałem, to i ty cierpieć będziesz. Gdyby Izrael był  skupiony na tym, co mówi Bóg i powiązał z wiarą Słowa, które słyszał od Boga, to ten lud byłby wspaniałym ludem, który idąc w jedności z Bogiem, uderzyłby na Kanaan ze świętą mocą Świętego Boga. Kananejczycy, ci, którzy mieszkali tam w swoich grzechach, obrzydliwościach, poczuliby na sobie Świętą Rękę Świętego Boga przez działanie tego świętego ludu. A oni widzieli, że ci ludzie, którzy mienią się być Bożym ludem, mają w sobie pożądliwości, które i oni mają. Achan, który w Jerycho wziął dla siebie coś z tych rzeczy, należących do grzesznych ludzi. A więc w ludzie Świętego Boga nadal była jeszcze pożądliwość.

I Bóg powiedział do nich: „Zgrzeszył Izrael. Izrael musi się oczyścić”. Słuchać, rozumieć, zachowywać Słowa Boga. To znaczy: należeć do wiecznej rodziny. Bo to jest rodzina Pana Jezusa Chrystusa, gdzie ci, którzy pełnią wolę Ojca, są Jego bratem, siostrą, matką – to jest Jego rodzina.

Słuchać, przyjmować, kosztować i żyć tymi Słowami. One mają w sobie cenę, ale jakież szczęście jest po zachowaniu ich. Bo „kto zachowa Słowo Moje – mówi Jezus – śmierci  nie ujrzy na wieki”. A więc co do mnie i do ciebie należy czynić? Czytać, rozumieć, zachować je i codziennie tymi Słowami Boga żyć.

Wydaje się, że jest to w sumie prosta lekcja. Nauczyciel, który podaje nam proste zasady życia, proste działania, mówi: Jeśli będziesz uważać za najwyższy zaszczyt dla ciebie, że możesz być dzisiaj ze mną, a Ja z tobą, to będziemy razem kosztować z przyjemności życia w Prawdzie, przyjemności życia według woli Ojca, z przyjemności miłowania Ojca z całego serca, z całej duszy, z całej siły, bo tak Jezus miłuje Ojca. Będziesz mógł kosztować z tego, kim jest twój Pan, jeśli tylko będziesz z Nim. Ale jeśli Go opuścisz, to wtedy zostaje ci tylko wiedza biblijna i twoje osobiste sposoby na życie chrześcijańskie, ale one już nie mają w sobie cenności poznawania w sobie samym, czy w sobie samej, kim jest Pan Jezus Chrystus.

Izrael poznałby Boga, gdyby tylko Go słuchali. Izrael doznałby Boga na pustyni, tej chwały tego Boga, który mógł na pustyni wykarmić ten lud, przeprowadzić przez doświadczenia, napoić ten lud i nauczyć, że On jest ich Bogiem. Dlatego Bóg mówi: „Posłuszeństwa chcę – nie ofiary”. Zobaczcie, że ludzie mogą przyjść, mogą przejść przez jakiś czas zgromadzeń, mogą przejść przez trudności modlenia się – ale czy przejdą przez trudność chodzenia z Jezusem w każdej chwili, aby uczyć się życia na ziemi takiego, jakim żył sam Jezus Chrystus.

Jeżeli słyszymy, że Bóg był z Jezusem, to chcemy też, żeby był z nami. Wtedy poznajemy radość i smutki przebywania razem. To, z czego smuci się Jezus, z tego smucą się ci, którzy są z Nim. Z czego raduje się Jezus, z tego radują się ci, którzy są z Nim. Każdy z nas, który chce poznać, czym smuci się Jezus i czym raduje się Jezus, musi do Niego należeć. Musisz być z Nim.

Rozumiecie, że nie ma chrześcijaństwa bez wypełnienia się powołania: „Wyprzyj się siebie, weź swój krzyż, pójdź za Mną i naśladuj Mnie”. Nie ma chrześcijaństwa bez prawidłowego pójścia za Jezusem Chrystusem. Nie ma tak, że ktoś pójdzie, a nie wyprze się siebie, nie wyrzuci bożków, ale będzie je nosić w sobie, nie umrze dla swego starego mniemania, a mimo wszystko będzie czuć się uczniem Jezusa Chrystusa. Tak nie ma.

Kiedy zajrzymy do 14 rozdziału Ewangelii Łukasza, Jezus mówił o byciu Jego uczniem. Używa bardzo mocnych słów, żeby pokazać nam – uczniom, że to jest sprawa wyboru i decyzji. Od 25 wiersza:

„A szły z Nim liczne tłumy, i obróciwszy się, rzekł do nich:  Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści ojca swego i matki, i żony, i dzieci, i braci, i sióstr, a nawet i życia swego, nie może być uczniem Moim. Kto nie dźwiga krzyża swojego, a idzie za Mną, nie może być uczniem Moim…”. 

Widzicie, chrześcijanie mogliby cytować to miejsce, gdyż każdy je zna, ale kto opowie historię, jak wygląda życie tego, który właśnie w tym jest. Kto opowie rzeczywiste, codzienne bycie uczniem Jezusa Chrystusa, kiedy On jest Nauczycielem, a ty Jego uczniem, uczennicą? To jest człowiek, który wykonuje to, co powiedział Jezus.

Jezus nie pozwoli ci być swoim uczniem, jeśli nie wypełnisz Jego warunków! Widzicie, wielu chodziło przy Jezusie, ale oni nie chodzili z Nim, gdyż nie chcieli Mu być posłuszni. I wystarczyło tylko, że czegoś nie zrozumieli i już od Niego odeszli. Mienili się uczniami, ale gdy nie rozumieli Nauczyciela, to Go opuścili. Co to za uczniowie, którzy jeśli nie rozumieją w czymś Nauczyciela, uznają, że nie warto z Nim przebywać? Ale gdyby wyparli się siebie i przyjęli koniec swojego myślenia, aby przyjąć sposób myślenia Chrystusa – Nauczyciela, wtedy by powiedzieli tak jak Piotr: Panie, my nie rozumiemy, co mówisz, ale my wiemy, że Ty masz Słowo Żywota, i my nie pójdziemy gdzie indziej, ponieważ nie ma nikogo innego, kto by mówił tak, jak Ty Panie. To wielu wiedziało, nawet poganie, że On mówił tak, jak inni nie potrafią mówić. Piłat, kiedy stał przed nim Jezus, był zadziwiony tym, co słyszał od Jezusa. Słudzy świątyni, którzy mieli ująć Jezusa, byli  onieśmieleni, kiedy słuchali Jezusa i powiedzieli: Nigdy, nikt tak nie przemawiał jak On. „…Kto nie dźwiga swojego krzyża i idzie za Mną, nie może być uczniem Moim”.

Umiłowani, to jest dla mnie i dla ciebie sprawa priorytetowa. Im więcej jest słuchających – chwała Bogu, ale im więcej słuchających zrozumie, co mówi Słowo Boże i przyjmie to, i będzie tym żyć, to wtedy będzie jeszcze więcej chwały. Bo ci ludzie zaludnią wieczność. Ci ludzie będą zmierzać prawidłowo, należąc do Jezusa Chrystusa.

Widzicie, wielu ludzi dociera do Kościoła, wielu się nawraca, ale ilu zawraca ze swojej złej drogi, żeby iść już zawsze za Jezusem. Słowo Boże jest bardzo dokładne i mówi: wielu jest powołanych, ale niewielu wybranych. A wybrani to są ci, którzy zrobili to właśnie. Wybrani są w Chrystusie, powołani są obok Jezusa, ale nie w Chrystusie. Bo tylko w Chrystusie Bóg wybrał sobie lud na własność do wieczności. Bardzo ważnym jest to, żeby zawsze trwać w Chrystusie.

USUŃCIE SPOŚRÓD SIEBIE TO CO ZŁE – 30.06.2018 część 3

 

Wiem, że dzisiaj często jest tak, że się myśli: „Niech ten człowiek żyje w ten sposób, ja nie muszę”. Nie myśli się, że to ja mam żyć w ten sposób, ale dlaczego tamten nie żyje w ten sposób. Mało jest ludzi, którzy zastanawiają się nad sobą samymi, czytając Biblię, czy żyją w ten sposób. Patrzą w Boże Słowo i mają albo smutek, albo radość z tego powodu, że albo widzą siebie, że im jeszcze nie dostaje, albo widzą i oddają chwałę Bogu, że taka praca się już w nich wykonuje. Bóg jest Bogiem żywych, nie umarłych.

Wykorzystujmy czas. Żyjemy w takich czasach, gdzie zanieczyszczanie dokonuje się pośród wielu wierzących i dzieje się to coraz bardziej swobodnie. Wygląda na to, że Kościół to jest miejsce składowania brudów i nieczystości, zwożenia wszelkich śmieci tego świata. Kościół nigdy tym nie będzie. Kościół zawsze jest miejscem chwały. Niech Bóg pomoże tobie i mnie, abyśmy dobrze wykorzystywali ten czas, abyśmy usuwali to co złe z miejsca świętego. Wiecie, że diabeł będzie chciał, aby zasiąść w świątyni Bożej, podając się za Boga, aby czczono go jako Boga. Diabeł, bóg tego świata, wnoszący nieczystość, chce zasiąść i podać się za Boga i wielu tak zwanych chrześcijan będzie go czciło jako Boga i będą szanować go jako Boga, ponieważ życie w nieczystości bardziej pasuje im, niż życie w czystości. I będą mówić o diable:” Tak, to jest nasz prawdziwy Bóg”. I tak się dzisiaj dzieje. Widzimy to, że w ten sposób właśnie diabeł, który chce zawsze uczynić się wyższym od Boga i wszystkim co jest nazwane od Boga. Ale my wiedząc o tym, że nasz Bóg jest święty i czysty, chcemy raczej patrzeć w tym kierunku, żeby oczyszczać się, uświęcać się, aby przygotowywać się na to wspaniałe miejsce wiecznej chwały. Będę wam Ojcem, a wy będziecie Mi synami.

Księga Izajasza 1,16:

Obmyjcie się, oczyśćcie się, usuńcie wasze złe uczynki sprzed moich oczu, przestańcie źle czynić!”

Widzicie, Słowo Boże mówi, że mamy budować się na Boży dom. Dom Boży ma być święty, bo Bóg jest święty. A więc nasze podejście do siebie nawzajem musi być coraz bardziej klarowne, czyste i widoczne, że nam zależy na Bogu. I to jest najważniejsza sprawa naszego bycia chrześcijanami. Chcemy świętego zgromadzenia dla świętego Boga i na tym zależy nam, żeby ci, którzy biorą udział w tym zgromadzeniu byli święci, oddzieleni od zła, by oczyszczali się, porzucali swoje bożki domowe i brali to co jest prawdziwe, aby budować się, aby wspierać się, aby czynić sobie nawzajem święte dobro. Po to właśnie przyszedł Jezus, aby tak było. Aby usunąć złe uczynki. Złe uczynki to jest właśnie życie dla samego, samej siebie, życie z bałwochwalczą myślą „ja”. Bóg tak, ale Bóg w moim „ja”, według mojego „ja”, według mojego widzenia, nie według Słowa Bożego, tylko według mojego widzenia, i to jest bóg „ja”. Ale jeśli widzimy prawdziwie Boże Słowo, to jest niemożliwe, żeby człowiek nie doświadczył, że spotyka się z prawdziwym, świętym Bogiem. A Bóg pokornym łaskę okazuje, pysznym zaś się przeciwstawia.

Pamiętajmy, napotkamy na wiele przeciwności, napotkamy na wielu ludzi, którzy będą mówić o Bogu, a życiem swoim będą się Go wypierać. Bardziej będą zainteresowani psuciem niż budowaniem. Ale Biblia o tym mówi, że tak będzie, miłość wielu oziębnie, wielu odwróci się, bardziej będzie interesować ich, żeby zepsuć Bożą radość w Bożym ludzie, żeby zepsuć ochotę na to, żeby wzrastać budując się, żeby zepsuć, zniszczyć, niż zbudować, niż dodać otuchy, posilić, okazać samym sobą, samą sobą, że ja już umarłem, że teraz Chrystus dokonuje przeze mnie tego dzieła. Straszne miejsce czeka tych ludzi, którzy pozostaną w złym stanie, których bardziej będzie cieszyć zło niż dobro. Dzięki Bogu jeszcze nadal jest wspaniała możliwość, wyrzucać bożki, usuwać zło.

Zobaczcie, kolejny raz Bóg mówi do Swojego ludu: „Usuńcie to, nie chcę waszej śmierci, nie chcę, żebyście zginęli w złym stanie. Chcę, żebyście byli szczęśliwym, świętym Moim ludem, radosnym Bożym ludem”. Ktoś kiedyś ułożył taką pieśń: „Uśmiechnij się, Pan zawsze z tobą.” Bo to jest radością, kiedy możemy wiedzieć, że Pan jest z nami. Powiem wam, wspaniałe chrześcijaństwo. Im bardziej poznaję je, tym bardziej cieszę się, że takie święte Słowo możemy czytać. I czasami możesz nakarmić się małą kromeczką w oczyszczeniu, ale ta kromeczka będzie bardziej dla ciebie posileniem, niż ktoś naje się całym chlebem bez oczyszczenia. „Ile dzisiaj przeczytałeś?” „Przeczytałem i tu, i tu, i to”. I co? I dało ci to siły, żeby tak żyć?” Lepiej mało i codziennie, żeby było widać jak Słowo Boże pięknie działa, jak zmienia nas, jak daje nam radość i zadowolenie, i wdzięczność, niż wiele bez posłuszeństwa. Chrześcijaństwo jest pięknym miejscem, i pozostaje nim mimo tego, że diabeł chce je koniecznie zaciemnić. Cieszę się, że Bóg uczy nas być chrześcijanami, chrześcijankami, że to Słowo może dalej do nas docierać.

List do Kolosan 3, 1-5:

A tak, jeśliście wzbudzeni z Chrystusem, tego co w górze szukajcie, gdzie siedzi Chrystus po prawicy Bożej; o tym, co w górze, myślcie, nie o tym, co na ziemi. Umarliście bowiem, a życie wasze jest ukryte wraz z Chrystusem w Bogu; gdy się Chrystus, który jest życiem naszym, okaże, wtedy się i wy okażecie razem z nim w chwale. Umartwiajcie tedy to, co w waszych członkach jest ziemskiego: wszeteczeństwo, nieczystość, namiętność, złą pożądliwość i chciwość, która jest bałwochwalstwem,”

I znowu to samo; weźcie się za bałwochwalstwo, usuńcie je z siebie. Cóż macie z nim wspólnego, skoro wy macie miejsce w górze? Tam siedzi wasz Król i Władca, usuwajcie więc te bałwany spośród siebie, usuwajcie wasze złe nastawienia, usuwajcie wasze złe pomysły, usuwajcie wasze szukanie swego, usuwajcie żądanie sprawiedliwości, ale tylko dla mnie, usuwajcie to co jest wstrętne, ohydne. To jest tak ważne, by zrozumieć to. Każde Słowo jest ważne. Wywyższasz się nad kogoś, Bóg sprawdzi, czy to On ciebie wywyższył. Jeśli sam się wywyższasz, to Bóg cię poniży. Bóg jest wierny, prawdziwy. A więc lepiej niech Bóg nas wywyższa i niech napełnia nas chwałą Swojej obecności. Wspaniałe miejsce spotkania z Bogiem. Idąc tam oczyszczajmy się, usuwajmy z nas to co złe. Jeśli z Bogiem mamy sprawę, a Chrystus połączył nas z Ojcem, usuwajmy spośród siebie to, co jest nieczyste, co też czytaliśmy w 2 Liście do Koryntian. Umartwiajcie to, co w waszych członkach co jest ziemskiego.

Wspaniały Chrystus i wspaniała Oblubienica! Najwspanialsze wesele! Takiego nigdy nie było i nie będzie, jak to jedno. I ty masz przywilej wziąć w tym udział, już teraz przygotowując się na uroczystość weselną. Czy będziesz tracić czas na cokolwiek innego, czy będziesz zajmować się jakimiś mrzonkami ludzkimi, czy będziesz chodzić koło tego, bo ktoś cię skrzywdził, będziesz kręcić się koło innych rzeczy? Czy załatwisz to i pójdziesz dalej za Panem? Bo Pan jest godzien, aby należeć do Niego w całej pełni. Z powodu tego przychodzi gniew Boży, mówi apostoł, więc usuwajmy to, co wystawiałoby nas na Boży gniew.

Wiecie, chrześcijanin wie, że nie ma czasu, chrześcijanka wie, że nie ma czasu na to, żeby go tracić. Wykorzystujemy czas, bo wiemy, że dni są złe i nie chcemy być uwikłani, ale chcemy być wolni, by należeć do Pana, by poznawać Boże Słowo, i żeby to Słowo przekształcało nas coraz bardziej, żebyśmy doznawali więcej i więcej chwały. Możemy spokojnie ufać naszemu Panu, On nigdy nikogo nie zawiódł. Każdy, który Mu ufa, nigdy nie będzie zawiedziony. On nas tak bardzo miłuje, że na pewno będzie dbać o naszą świętość, naszą czystość, naszą miłość, naszą radość, nasz pokój z Bogiem. Będzie się troszczyć o to wszystko, żebyśmy byli z Nim teraz i na wieczność. Chwała Bogu za wspaniały czas zwycięstwa Chrystusa na tej ziemi! Co z tego, że diabeł wylewa tyle swoich zepsutych rzeczy, co z tego, że tak wielu chrześcijan i chrześcijanek chodzą ze swoimi bożkami? Możesz ich nie mieć. Jestem pewien, że Jozue nie miał żadnego bożka domowego w domu, Samuel też nie miał, Mojżesz też ich nie nosił, Paweł też nie skrywał niczego.

1List do Koryntian 5, 7:

Usuńcie stary kwas, abyście się stali nowym zaczynem, ponieważ jesteście przaśni; albowiem na naszą Paschę jako baranek został ofiarowany Chrystus.”

A więc znowu, jeśli chcemy mieć społeczność ze wspaniałym Bogiem, usuwajmy stary kwas. Co to jest ten stary kwas? Pierwsze, to jest na pewno obłuda, bo Jezus mówił o tym. Obłuda, to jest ten kwas. Człowiek, który próbuje stwarzać pozory kogoś kim nie jest, to jest ten kwas. Człowiek, który rozumie, że sprawa jest z Bogiem, ten człowiek patrząc na ciebie, widzi potrzebę przemienianego swego życia, aby Jezus był uwielbiony w tym człowieku. W tym człowieku nie ma kwasu, jest przaśnie, ponieważ człowiek poddaje się przemianom Bożym, aby Pan był uwielbiony, aby sprawa Boża posuwała się dalej. Chwała Bogu za każdego uratowanego brata i za każdą uratowaną siostrę. Chwała Bogu za każdego, który porzuci swoje złe „ja”, nie patrząc się na tych, którzy nie porzucają. Bo nikt nie usprawiedliwia grzesznika, jeśli ten grzeszy. Nawet drugi grzesznik nie usprawiedliwia. Jeśli ktoś chodzi z kwasem i ktoś inny będzie chodził z kwasem, to żaden nie usprawiedliwia drugiego. Mamy porzucić kwas, mamy porzucić złe nastawienia, mamy porzucić szukanie swojej prywatnej sprawiedliwości. Mamy sprawiedliwość, która przewyższa każdą sprawiedliwość. Bóg zmiłował się nad nami, darowując nam nasze grzechy, okazał nam wspaniałą łaskę, abyśmy i my innym okazywali łaskę. A jeśli nie okażemy jej, jeśli będziemy chodzić z nieprzebaczeniem, to Pan cofnie nam cały ten dług i już nigdy nie zabierze nam go. Po co ryzykować?! Skoro mamy tak wspaniały przywilej przebaczania. Mam zamiar dalej korzystać z przebaczenia mojego Pan i myślę, że też masz zamiar korzystać z przebaczenia. Ale jeśli nie będziesz przebaczać, to tobie Bóg nie przebaczy.

Porzucajmy ten stary kwas, póki jest czas. Bądźmy przaśni. Przaśny człowiek ma radość. Człowiek w kwasie ma stale ten kwas i to co czyni, czy mówi, ma w sobie kwas, a przaśny człowiek ma radość zbawionego człowieka. W tym jest radość zbawienia. Kiedy spytasz tego człowieka: „Ty jesteś doskonały?” „Tak, w Chrystusie, ale doznaję jak jeszcze potrzebuję Pana w tym czy w tym miejscu”. I nie jest to człowiek, który mówi: „Wiesz, ja jeszcze w wielu rzeczach jestem zły”. Ten człowiek może powiedzieć gdzie potrzebuje Pana, który będzie dalej pracować nad nim w tej sprawie, bo Jezus słyszy w modlitwach tego kogoś: „Panie, przemień mnie tutaj, bo Twoje Słowo, Boże, mówi tak, a ja widzę, że mi nie dostaje do Twojego Słowa. Panie, przemień mnie, żeby ze mną było tak jak jest napisane, bym był szczęśliwym człowiekiem wśród nieszczęśliwych, jeśli nawet tak miałoby być. Żeby żałoba tego świata nie zabrała mi radości, chwały życia wiecznego, bym mógł cieszyć się z cieszącymi i smucić się ze smucącymi, bym żył, bym żyła.” Kto będzie usuwać, ten jest mądrym człowiekiem.

Pamiętaj, wróci Jezus, Sędzia wróci. Lepiej dzisiaj poddawać się Jego sądowi i doznawać jak On pomaga nam, abyśmy usunęli to, co przeszkadzałoby nam wejść do wieczności. Chwała Bogu za ten piękny czas, bracia i siostry, wspaniały czas łaski Bożej. Chwała Bogu, że możemy brać udział w dobrym boju, że walczymy o to co jest Pańskie, a to jest wieczne. Chwała Bogu za poruszone serca, które chcą żyć coraz piękniej, coraz bardziej patrząc na Chrystusa, Sprawcę i Dokończyciela wiary, widząc w Nim to, co Ojciec dał nam, abyśmy mogli korzystać z tego każdego dnia.

1List do Koryntian 5,13:

Tych tedy, którzy są poza nami, Bóg sądzić będzie. Usuńcie tego, który jest zły, spośród siebie.” 

Widzicie, łaska i cierpliwość, którą Bóg okazuje nam sięga tak daleko, tak głęboko, że wszystkie dzieci Boże też mają łaskę i cierpliwość, nawet dla wrogów swoich, okazując ją wiele czasu. Ale kiedyś przychodzi moment, kiedy człowiek, który nie będzie chciał zmieniać się, będzie musiał usłyszeć: „Niestety, nie możemy mieć ze sobą społeczności, tobie nie zależy na dobru Kościoła, tobie zależy na złu, na nieszczęściu Kościoła.” Nikt nie ma zadowolenia w tym, aby takie słowa wypowiadać, jeśli jest dzieckiem Bożym. Ale dzieci Boże zdają sobie też sprawę z tego, że już tyle wykonano zniszczeń. Wiecie, ludzie wykonali wiele pracy, żeby ktoś ratował się, a ktoś bezmyślnie niszczy to, co się robi własną pychą, czy dumą, czy arogancją, nawet nie myśląc o tym, że żyje wbrew Chrystusowi, przeciwko Chrystusowi. Nie jest łatwo kogokolwiek uratować, nie jest łatwo kogokolwiek przyprowadzić do wiary, a jeszcze bardziej, żeby ten człowiek wytrwał na drodze sprawiedliwości. To jest bardzo delikatna praca, bardzo czuła i bardzo ważna, by nie tracić, ale zyskiwać. Bo ten, który nie zbiera, już rozprasza – mówi Jezus – już wykonuje złą pracę. Człowiek, któremu nie zależy na dobru, już wykonuje złą pracę.

Chwała Bogu, że Bóg daje ochotne serca, żeby żyć dla Boga, żeby żyć dla Jego chwały. Nasze życie ma tylko wtedy sens, kiedy ono jest prawidłowo spożytkowane, wtedy ono ma sens.

3Księga Mojżeszowa 19,31:

Nie będziecie się zwracać do wywoływaczy duchów ani do wróżbitów. Nie wypytujcie ich, bo staniecie się przez nich nieczystymi; Ja, Pan, jestem Bogiem waszym.”

Nie wypytujcie ich. Wielu ludzi zajmuje się wywoływaniem duchów, ale bywa i tak, że są tacy, którzy wywołują duchy przeszłości. Za Pawłem szli ludzie, którzy mówili: „Jeśli nie obrzezacie się, nie możecie być zbawieni”. To byli źli ludzie. Nie pytaj się człowieka, który nie zna łaski o to, co to jest łaska. Nie pytaj się człowieka, który nie zna miłości o to, co to jest miłość, tym bardziej jeśli mieni się chrześcijaninem, czy chrześcijanką. Nie pytaj się, miej charakter, dziecko Boże. O dobre rzeczy pytamy się przede wszystkim Pana Jezusa Chrystusa, a także tych, którzy trzymają się Pana Jezusa Chrystusa, bo można zanieczyścić się przez złe wypowiedzi kogoś, które niosą w sobie zgorzel, kwas, nieczystość, wywoływanie starych rzeczy. Dlatego jest tak bardzo ważne, by każdy z nas był tym naczyniem czystym, przeznaczonym dla Boga do celów zaszczytnych, byśmy wystrzegali się wszelkiej nieczystości, pospolitości, abyśmy mogli być zawsze użyci, aby Bóg przez nas mógł udzielić komu zechce to, co cenne, co prawdziwe, co wieczne, bo póki żyje człowiek, jest nadzieja.

Nigdy nie opieraj swojej żarliwości chrześcijańskiej, patrząc na żarliwość innych. Najpierw patrz na żarliwość Chrystusa, dopiero potem na innych, wtedy ocenisz czy ta żarliwość jest prawdziwa, czy nieprawdziwa, czy to jest oszukanie, czy to jest prawda. Tamci przecież mieli żarliwość, pokonywali wiele kilometrów, szli za Pawłem, próbując zniekształcić to co on mówił. Mieli gorliwość, ale to nie była rozsądna gorliwość, to była zła gorliwość. Niech Bóg pomoże nam w tych czasach, kiedy wiele niedobrych rzeczy dzieje się, by oczyszczać się, uświęcać się, znieść wiele przeciwności i wygrać w tej bitwie, i wziąć udział w tym pięknym dotarciu do domu Ojca.

2Księga Moj. 29,43-46:

Objawię się tam synom izraelskim, a miejsce to będzie poświęcone moją chwałą. I poświęcę Namiot Zgromadzenia i ołtarz. Aarona zaś i jego synów poświęcę, aby byli moimi kapłanami. I mieszkać będę pośród synów izraelskich, i będę ich Bogiem.  I poznają, żem Ja, Pan, ich Bóg, który ich wyprowadziłem z ziemi egipskiej, aby mieszkać pośród nich, Ja, Pan, ich Bóg.” 

Jeżeli chcemy, żeby Pan przychodził na te zgromadzenia, to oczyszczajmy się, uświęcajmy się, szukajmy, aby korzystać z Biblii w taki sposób, aby usuwać z nas to co Bóg nazywa złem, dlatego, że zależy nam na tym, żeby Bóg tutaj był. Pan Jezus chce być pośród nas. Tam gdzie zebrało się dwóch lub trzech w imię Jego, tam On też chce być. Mamy piękny przywilej – chcę wam jeszcze raz to powiedzieć – piękny przywilej. To, że żyjesz jeszcze na ziemi, to jest taka łaska Boża, taki dar Boży, że jeszcze można korzystać z uświęcenia, bo martwy człowiek już nic nie może uczynić. Żywy człowiek może jeszcze robić te rzeczy, które są potrzebne. Jeśli ktokolwiek szuka swego, niech przestanie szukać swego, niech zacznie szukać tego co Pańskie. Zbyt cenne jest to co stało się na krzyżu.

3Księga Mojżeszowa 11,43-47:

Nie kalajcie siebie samych przez spożywanie któregokolwiek płaza, który pełza i nie zanieczyszczajcie się nimi, bo przez nie staniecie się nieczystymi, albowiem Ja, Pan, jestem Bogiem waszym! Uświęcajcie się i bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty! Nie zanieczyszczajcie siebie samych żadnym płazem, który pełza po ziemi, bom Ja Pan, który was wyprowadziłem z ziemi egipskiej, aby być Bogiem waszym. Bądźcie więc świętymi, bom Ja jest święty. To jest prawo, dotyczące bydła i ptactwa, i wszelkich istot żyjących, które roją się w wodzie, i wszelkiego, co żywe pełza po ziemi, abyście rozróżniali między tym, co nieczyste, a tym, co czyste, oraz między zwierzętami, które się spożywa, a zwierzętami, których jeść nie wolno.” 

Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty.

Pamiętamy to wydarzenie z Piotrem, kiedy Piotr widzi płótno i tam te wszystkie nieczyste zwierzęta i słyszy głos: „Piotrze, zabijaj i jedz. Co Bóg oczyścił, ty nie miej za skalane.” Teraz rozumiemy, że Bóg mówił przez te nieczyste zwierzęta: „Nie mieszajcie się z innymi narodami, nie mieszajcie się, żeby brać z nich to co jest nieczyste, bądźcie czyści, bądźcie święci, jesteście Moim świętym ludem, nie zanieczyszczajcie się.” Nie zanieczyszczajmy się tym światem, ani zwyczajem, ani sposobem życia tego świata, ani sposobem podchodzenia do siebie nawzajem, jak ten świat. Nie zanieczyszczajmy się tym, ponieważ jesteśmy ludem świętego Boga. Nie kalajmy się nastawieniami jakie są w tym świecie, nie kalajmy się brudami tego świata. Bóg chce przebywać z nami, chce się przechadzać pośród nas, chce napełniać nas chwałą. Więc nie karmmy się tym co jest złe, karmmy się tym co jest dobre, korzystajmy ze Słowa Bożego, korzystajmy w taki sposób, by Ono posilało nas i pokrzepiało. Naucz cieszyć się Bożym Słowem. Ono może przynosić ci smutek, ale taki prawdziwy, taki potrzebny smutek. Ale ileż ono niesie w sobie radości, pokrzepienia, posilenia, dodania otuchy, wzmocnienia! Piękne Boże Słowa, wspaniałe Boże Słowa. Będziemy karmić sią każdym Słowem, które z ust Bożych pochodzi, i tymi, które nas smucą, i tymi, które nas cieszą. Nie będziemy beznamiętni wobec Słowa, nie będziemy wyobcowani wobec Słowa; czy będzie ono nas smucić, czy będzie nas cieszyć. Ale nie będziemy zasiadać, jak ludzie, którzy siadają do Biblii i nic z tego nie wynoszą. Korzystajmy z tego co tu jest do mnie i do ciebie napisane. Dobrze wykorzystujmy to, co możemy czytać ze Słowa Bożego. Niech to właśnie napełnia nas, posila i pokrzepia.

Mamy przywilej uczyć się, będąc obywatelami Królestwa Pana Jezusa Chrystusa. Cieszę się, że Bóg nas złączył w tej właśnie sprawie, abyśmy mogli z tego korzystać, że mamy wierzących braci i siostry na całej ziemi, którzy też czytają Biblię i też chcą żyć każdym Słowem, które z ust Bożych pochodzi i Bóg też do nich dociera; albo zasmuca, albo rozwesela ich serca. Doznajemy, że na tej ziemi cały czas Boża praca jest realizowana. Pamiętaj o tym, korzystaj z tego w każdym czasie. Wykorzystuj, razem z Kościołem, ten czas po to, żeby przygotować się na spotkanie z Oblubieńcem. To jest piękne. Pocieszajcie się nawzajem, nie smućcie się jak ten świat smuci się, kiedy umiera ktoś w tym świecie, ale pocieszajcie się nawzajem, że nadejdzie dzień zmartwychwstania. I wtedy wszyscy razem wyjdziemy naprzeciw powracającego Chrystusa i będzie to najpiękniejsza radość, radość całego Kościoła, całego Bożego ludu na przestrzeni wszystkich pokoleń, który wychodzi naprzeciw swojego wspaniałego Króla, Oblubieńca Jezusa Chrystusa. Dojdźmy do tego dnia, wykorzystujmy ten czas, aby ten jeden dzień był dniem, do którego tęsknimy, ale do którego też przygotowujemy się. Niech Duch Pana napełnia Boży lud. Amen.

USUŃCIE SPOŚRÓD SIEBIE TO CO ZŁE – 30.06.2018 część 2

Wstawszy bowiem, pójdziemy do Betelu. Tam zbuduję ołtarz Bogu, który mię wysłuchał w dniu niedoli mojej i był ze mną w drodze, którą odbyłem. I oddali Jakubowi wszystkich obcych bogów, których mieli, i kolczyki, które mieli w uszach, Jakub zaś zakopał je pod dębem koło Sychemu.” 1Mojż.35,3.4.

Zostało to usunięte. Chwała Bogu! Powiem wam, Słowo Boże jest jak źródło czystej wody. Kiedy zaczynasz pić, zaczynasz doznawać, że to cię orzeźwia i zaczyna dodawać ci sił, posila cię, żeby odpowiednio reagować na Boże Słowo, żeby przyjmować je w sposób godny Boga, żeby cieszyć się tym, że to co dzisiaj robimy, robimy dla Boga. Nie dla idei, nie dla starego sposobu pokazania swego „ja”, ale chcemy poprzez to, że słuchamy się Boga, pokazać kim jest nasz Bóg, że On jest Święty, że On przyszedł do nas w Swoim Synu, żeby zbawić nas z naszych grzechów, uwolnić nas z tego wszystkiego, kim staliśmy się bez Boga i że On to uczynił, aby On mógł być z nami, a my z Nim. Największy, najwspanialszy przywilej, największy obraz łaski, że tacy ludzie jak my, mogą pozbywać się tego, czego Bóg nienawidzi, dlatego, że cenimy Go, że szanujemy Go i wiemy, że On jest Święty. A więc kiedy tylko słyszymy, że Bóg mówi: „Złóż Mi siebie”, to sprawdzamy, czy na krzyżu jesteśmy w pełni. Nie ma w tym potępienia, ale w tym jest szacunek dla Boga. Z bojaźnią i drżeniem będziesz sprawować swoje zbawienie. To jest szacunek wobec świętego Boga, który dał nam drogę, abyśmy mogli idąc nią, oddawać Mu cześć w duchu i w prawdzie. Tak więc każde Słowo Boga ma wieczną wartość. Kiedy Bóg mówi, że jest ze Swoim Synem, to znaczy, że Syn jest czysty, że Syn jest wierny swemu Ojcu, że Syn wypełnia wolę Ojca z całego serca, bo jest ona miła Mu.

Księga Jozuego 24, 14:

Oddajcie tedy Panu zbożną cześć i służcie mu szczerze i wiernie: usuńcie bogów, którym służyli wasi ojcowie za Rzeką i w Egipcie, a służcie Panu.” 

Komu służyli nasi ojcowie? Jeśli byli nienawróceni, żyli sobie w pogański, światowy sposób. Jakiemu bogu służyli? Pijaństwa, zdrad, mamony, złości. Jakiemu bogu? Ciemności! Oni służyli diabłu. I gdy znowu wracamy do Boga, aby być z Bogiem, znowu słyszymy te słowa: „Nie służcie już tym bogom, którym służyli wasi ojcowie”. Tak jak napisane jest w Pierwszym Liście Piotra, że krew Jezusa oczyszcza nas od tego, co nabyliśmy poprzez ojców naszych. Jeśli chcemy czcić Boga, aby On był z nami, jak mówimy, że chcemy, to musimy pozbyć się tego wszystkiego, co zaprowadziło Pana Jezusa na krzyż; oczyszczać się, usuwać to, co kiedyś było czymś normalnym w naszym życiu, ale stało się nienormalnym z chwilą, kiedy dowiedzieliśmy się, że Bóg, któremu mamy służyć, jest to Stwórca nieba i ziemi, rzeczy widzialnych, niewidzialnych, Święty, Wszechmogący Bóg. A Duch Święty zachęca nas do tego. To jest piękne, kiedy Duch Święty, pracując w nas, zachęca nas do tego, abyśmy korzystali właśnie z tego, że można oczyszczać się w krwi Jezusa, że można uwalniać się od tego co oddzielałoby nas od wieczności.

Jozue 24,23:

A on na to: Usuńcie tedy obcych bogów, którzy są pośród was i skłońcie serca wasze do Pana, Boga Izraela.” 

Wydawałoby się, że to jest nie do pomyślenia; ci ludzie już tyle lat chodzą, słyszą Boże Słowa, widzą jak Bóg daje im zwycięstwa i cały czas niosą swoich bożków. Zobaczcie, jak czasami człowiek wierzący może iść, iść i dalej nie zakończyć swojego oddawania chwały innym bogom. Tak, że chwal Boga za Jego łaskę, chwal, że możesz to czynić, chwal, że Słowo Boże przekonuje cię, że twój Bóg jest święty i ty masz być świętym, świętą, bo twój Bóg jest święty. Oczyszczasz się, bo masz tą możliwość, nie płacisz za to, nie chodzisz gdzieś tam, tylko po prostu przychodzisz przed Boże oblicze w Jezusie Chrystusie, i przyjmujesz to, aby krew Jezusa Chrystusa oczyszczała cię od każdego grzechu, i oddzielasz się przez krzyż od wszystkiego, co nie jest Chrystusem.

Chrześcijanie, to jest piękne, powiem wam; wykorzystać życie po to, żeby być kiedyś w tym wspaniałym zgromadzeniu chwały, razem z tymi wspaniałymi aniołami, wspaniałymi cherubami, i wspaniale, w czystości uwielbiać Stwórcę nieba i ziemi Boga Wszechmogącego, Ojca naszego. To jest wspaniale, móc wykorzystać dzisiaj ten czas, to jest wspaniale być tym, który zapomina o tym co za nami, a myśli o tym co przed nami. Dzięki temu możemy przygotowywać się na to wspaniałe spotkanie z Bogiem. Oni szli, i jak długo szli, tak długo to ze sobą nieśli, aż w końcu słyszą: „Wyrzućcie to wszystko. Jeśli chcecie służyć Bogu, wyrzućcie to wszystko”. Skończcie z nadzieją pokładaną w cielesności, skończcie z nadzieją pokładaną w starym, grzesznym „ja”.

Chrześcijaństwo jest najpiękniejszym wydarzeniem na tej ziemi, największą chwałą, jakakolwiek tutaj na tej ziemi zjawiła się, gdyż my jesteśmy więksi od tych, którzy byli przed nami. Najmniejszy w Królestwie Bożym jest większy od największego człowieka, który był na tej ziemi, dlatego że nasze stare życie zostało zakończone na krzyżu. Chrystus już umarł i zmartwychwstał. Korzystajmy z tego i cieszmy się tym, i chlubmy się. Nie patrz na ludzi, nie patrz jak ludzie reagują wobec ciebie. Niech to cię nie interesuje, tak jak to, w jaki sposób Bóg wobec ciebie zachowuje się każdego dnia. Ludzie będą cię zniechęcać do prawdziwego chrześcijaństwa, będą demonstrować swoją postawą niewiarę w Boże Słowo, będą trzymać się swoich bożków domowych i będzie to widać, poprzez to jak się zachowują w różnych doświadczeniach. Można powiedzieć, że w doświadczeniach patrzysz jaki to dom, kto tam mieszka, kto tam włada i kto zarządza tym domem. Doświadczenia pokazują to najlepiej, czy to jest Chrystus, czy dalej własne „ja”.

Patrz na Pana i patrz w Boże Słowo. Jeśli Ono do ciebie mówi, że jest Jeden Bóg i ten Bóg jest zazdrosny o Swoje miejsce w tobie i we mnie, to nie daj szkalować tego miejsca czymkolwiek złym. A jeśli takie coś pojawiłoby się, to oczyszczaj się z tego i nie pozwól, żeby to w tobie przebywało, bo jesteś dla Boga. Nie patrz się, że może inni będą pozwalać sobie na różne wybryki i mówić, że są chrześcijanami. Ty patrz na Chrystusa, który nigdy nie robił tych rzeczy i mówił, że jest Synem Boga, i to jest prawdą. Najpiękniejszy czas, wykorzystujmy go uczciwie, polegając na tym, kim dla mnie i dla ciebie jest Jezus Chrystus.

1Księga Samuela 7, 3:

I rzekł Samuel do całego Izraela, mówiąc: Jeżeli chcecie z całego serca nawrócić się do Pana, usuńcie obcych bogów spośród siebie oraz Asztarty i zwróćcie wasze serca do Pana, i służcie wyłącznie jemu, a wybawi was z ręki Filistyńczyków.”

Czytamy więc słowa: „Usuńcie, usuńcie i usuńcie”. A co oni robili? Powiedz komu naprawdę jest szkoda własnego „ja”? Własnego „ja” szkoda jest tylko temu, który miłuje własne „ja”. I choć słyszy o krzyżu, nie pozbędzie się swego „ja”, bo miłuje własne „ja” i nie chce widzieć ukrzyżowanego swego „ja”. Ale ten, który nienawidzi własne „ja”, pozbywa się tego, usuwa to i zaczyna korzystać z Bożej rzeczywistości, by wnosić tam, gdzie jest Boże dobro. Zobaczcie, ile między wierzącymi ludźmi jest ludzi, którzy nie przynoszą dobra Chrystusowego i mienią się chrześcijanami. U których widać, że towar, który przynoszą nie jest Boży, jest jakiś bożek, ale to nie jest Bóg żywy i prawdziwy, bo nie ma w tym świętości i czystości, nie ma w tym zbawionego człowieka, nie ma w tym nowego człowieka. To znaczy, że jeszcze coś stare jest pielęgnowane i trzymane. Póki czas. Zobaczcie, ile jest wezwań w Biblii i to kolejnych: „Wyrzućcie te swoje bałwany. Miłości chcę, nie ofiary, radości, nie opuszczonych rąk, ale wdzięczności”. Nie chodzenia, jakby Bóg uczynił nam największą krzywdę, ale jako ci, którym Bóg uczynił najwyższą dobroć. Wspaniały czas, Boży czas, czas Jego łaski, czas Jego miłości.

2Księga Kronik 29,5:

Rzekł do nich: Słuchajcie mnie, Lewici! Poświęćcie się teraz i poświęćcie świątynię Pana, Boga waszych ojców, i usuńcie nieczystość z miejsca świętego.”

Wszędzie te bałwany były przynoszone i wszędzie przez nie wnoszono nieczystość. Człowiek z tym swoim bożkiem pcha się wszędzie, nawet do miejsca świętego. Ale znowu przychodzi Boże wezwanie: „Usuńcie to z tego miejsca, usuńcie to z tego miejsca.” I zabrali się ci, którzy byli do tego wyznaczeni, aby pilnować tego i rozpoczęli usuwanie.

Chwała Bogu! Cieszę się, że Pan Jezus powiedział potężną prawdę: „Kto z Boga jest, Słów Bożych słucha. Kto z Boga nie jest, nie słucha. Po tym rozpoznacie kto jest z Boga, a kto nie”. Nie ma tak, że człowiek opowiada wielkie rzeczy i to wszystko. Kto z Boga jest, ten słucha Słów i wykonuje je, kto nie, nie wykonuje. Kto miłuje Pana, ten czyni Boże Słowo. A więc ważne jest zobaczyć wiarę. Izraelici byli Bożym ludem, a stale był u nich kłopot z bałwanami, chociaż mieli świątynię i widzieli Boże cuda.

2List do Koryntian 6, 14:

Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewiernymi; bo co ma wspólnego sprawiedliwość z nieprawością albo jakaż społeczność między światłością a ciemnością?” 

Do kogo to jest napisane? Do ludu Bożego. Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewiernymi.

Albo jaka zgoda między Chrystusem a Belialem, albo co za dział ma wierzący z niewierzącym? Jakiż układ między świątynią Bożą a bałwanami?” 2Kor.6, 15.16

Skąd tu znowu bałwany? Dlaczego świątynia Boża i bałwany?

Myśmy bowiem świątynią Boga żywego, jak powiedział Bóg: Zamieszkam w nich i będę się przechadzał pośród nich, I będę Bogiem ich, a oni będą ludem moim. Dlatego wyjdźcie spośród nich i odłączcie się, mówi Pan, I nieczystego się nie dotykajcie; A ja przyjmę was I będę wam Ojcem, a wy będziecie mi synami i córkami, mówi Pan Wszechmogący; mając tedy te obietnice, umiłowani, oczyśćmy się od wszelkiej zmazy ciała i ducha, dopełniając świątobliwości swojej w bojaźni Bożej.” 2Kor.6,16b-7,1.

To jest napisane do ochrzczonych ludzi w wodzie i bardzo często ochrzczonych Duchem Świętym. Wtedy działo się to bardzo szybko. Ktoś był ochrzczony przez zanurzenie w wodzie, apostołowie wkładali ręce, Duch Święty natychmiast zstępował. A więc do takich ludzi napisane jest to Słowo, aby porzucili to co jest nieczyste, usuwając to. Czas łaski daje tą możliwość, a miłość do Boga i do siebie nawzajem, daje nam to, żebyśmy byli zdeterminowani w tym, aby sobie nawzajem w tym pomagać.

Jeśli widziałbyś, że wykonujesz jakąś prace na polu i robisz to w dwie osoby, ty robisz to, żeby było przygotowane coś pod zasiew, a ten drugi idzie za tobą i to wszystko psuje. Możesz powiedzieć, że dwóch wyruszyło do pracy, tylko, że jeden robi, a drugi psuje. Tak często jest w chrześcijaństwie. Wielu nie myśli o tym, że to jest dla Pana i psuje to co inni zrobili, bo nie mają do tego serca, bo nie ma w nich miłości do świętego Boga. Jest jakaś fantazja, myślenie o sobie, że wie się lepiej, że to powinno niszczyć się, a nie ratować. Ale jeśli idzie dwóch i mają to samo serce i ten sam zamysł, i ten sam plan, i ten sam Duch Boży napełnia tych dwoje, to nawzajem uzupełniają się, by wykonać to dla Pana w taki sposób, jak to podoba się Bogu. I właśnie o tym mówi Słowo Boże.

Jeśli widzisz, że ktoś psuje to co ty robisz, to nie miej nic wspólnego z takim człowiekiem. Z człowiekiem, który psuje to co jest wypracowywane, aby Pan był uczczony, uwielbiony, po jednym, drugim napomnieniu, trzeba dać sobie spokój, aż człowiek upamięta się. Bo w Bożej sprawie chodzi o to, by każdy był uniżony, i by każdy chciał zrobić to dla Pana w taki sposób, jak się Bogu podoba. Dlatego czasami, chociaż ktoś nieumiejętnie coś robi, ale ma serce, by czynić to dla Pana, to ten człowiek przy pomocy Pana oczyszcza się, aby czynić to w taki sposób, jak się Bogu podoba i będzie wzrastać. Dlatego też widzimy, że w każdym czasie byli ci, którzy budowali i ci, którzy psuli. Apostoł Paweł szedł i przygotowywał fundament, głosił, zradzał ludzi, a za nim szli ludzie, którzy mieli w planie, by zniszczyć to co ten Boży człowiek zrobił. Ich planem było popsuć, zakłócić umysł innym, którzy uwierzyli w Boga, żeby oni nie myśleli tak jak Paweł do nich głosił. I w każdym pokoleniu tak jest. Są ludzie, którzy szanują pracę Bożą i tacy, którzy nie szanują jej. Są ludzie, którzy pozbyli się swoich bałwanów, bo wiedzą, że sprawa jest ze świętym Bogiem i tacy, którzy się ich nie pozbyli. Dlatego tak ważne dla mnie i dla ciebie jest – póki jest czas wędrówki, póki jest czas łaski, póki czas poznawania Boga, to tak ważne jest uczcić Go, uszanować Go poprzez to, że będziemy uważnie czytać Biblię, żeby tak żyć jak jest w niej napisane.

USUŃCIE SPOŚRÓD SIEBIE TO CO ZŁE – 30.06.2018 część 1

 

USUŃCIE SPOŚRÓD SIEBIE TO CO ZŁE

30.06.2018

 

Chwała Bogu za to, że chce nas przygarniać do Siebie coraz bardzie i bardziej, i uczy nas tego, co jest potrzebne nam, abyśmy osiągnęli cel wiecznego życia z Nim. Abyśmy dobrze poruszali się po tym ziemskim terenie, aby nie stracić tego co osiągnął Jezus Chrystus, chodząc tutaj po tej ziemi, dla mnie i dla ciebie. To jest coś tak cennego, coś tak ważnego dla mnie i dla ciebie, gdyż poznając to, jeszcze bardziej poznajemy wspaniałość Dawcy, który nam to daje z miłości do nas, z łaski i dobroci Swej. Ten, który wykonał tak potężne zadanie na krzyżu, biorąc moje i twoje grzechy na Siebie, który poniósł tak wysoki koszt w Swojej wspaniałej miłości i dobroci, daje nam to, abyśmy mogli kosztować z tego dobra i cieszyć się tym każdego dnia. Abyśmy mogli chlubić się Panem naszym, Jezusem Chrystusem, który tak umiłował nas, że nie patrząc na nasze życie, przyszedł do nas, aby uwolnić nas od naszego całego balastu, który oddzielał nas od Boga. I daje to nam w Swej miłości i dobroci, z ochotnym sercem. Powiedział nam: „Kto pragnie, nich przyjdzie do Mnie, a zaspokoi swe pragnienie na wieczność”. Kto pragnie niech korzysta z tego.

Mamy najświętszy przywilej poznawać i doznawać Tego, który jest doskonałym wykonawcą woli Ojca w niebie. Mamy przywilej słuchać Słów, które są doskonale prawdziwe, w których nie ma zakłamania. Uznajemy, że skoro Bóg to powiedział, to znaczy, że taka jest prawda. To jest wspaniałe, że w końcu mamy prawdziwy punkt odniesienia. Kiedy słyszymy Słowo Boże wiemy, że taka jest prawda. Dlatego im bardziej kosztujemy ze Słowa Bożego, tym bardziej doświadczamy jak wspaniałomyślny jest Bóg, jak wspaniałomyślny jest Dawca życia, który pozwolił nam zacząć zagłębiać się w Jego wspaniałe prawdy, aby kosztować jak wspaniały jest On. Dlatego Jezus powiedział, że poznawać jedynego prawdziwego Boga i Jezusa Chrystusa, którego On posłał, to jest żywot wieczny.

To, co kiedyś podobało nam się i na co, aż oczy nam się świeciły, a nogi były gotowe od razu do tego biec, jest niczym w porównaniu z tym, co kosztujemy z tego co mówi do nas Jezus Chrystus, co mówią prorocy natchnieni Duchem Boga. To, co mamy zawarte w Słowie Bożym, to jest wartość, wspaniała wartość, tylko trzeba to Słowo powiązać z wiarą. Izraelici na pustyni mieli kłopoty dlatego, że słyszeli te same Słowa, wspaniałe Boże Słowa, ale nie powiązali ich z wiarą i dlatego nie zobaczyli, że skoro Bóg powiedział, to u Boga tak się już stało, bez względu na to, jakie przeciwności są na drodze, to, już się wykonało i wykona. Dlatego każde Boże Słowo wnosi w nas radość nieba, bo ono wypowiedziane jest z radością Boga Wszechmogącego. Bóg nie mówi znużone słowa w niebie, że tak wiele musiał poświęcić dla mnie i dla ciebie, i dlatego, żeby w końcu nie zabić nas, to coś tam dla nas zrobił. On ogłasza to z wielką radością i chwałą, i całe niebo raduje się, gdy jeden grzesznik się upamięta, bo niebo jest pewne, że temu grzesznikowi zostały przebaczone grzechy. Bóg już ani razu nie wspomni ani jednego z tych grzechów, które przebaczył. Każde Słowo Boga niesie w nas nadzieję, posilenie, pokrzepienie, lub ostrzeżenie.

Kto z was tak dla hecy karci swoje dzieci, tak klapa, albo dwa klapy dla hecy, tak dla śmiechu? Nikt tego nie robi. Jeżeli już ktokolwiek karci swoje dziecko, to dlatego, że miłuje je, chce dobra tego dziecka. Bóg, kiedy cokolwiek wypowiada do nas, nie wypowiada tak sobie, On mówi to z miłością do mnie i do ciebie. I dlatego jest tak ważne, aby powiązać z wiarą każde Słowo, które czytamy i zacząć się albo smucić, że to Słowo mówi nam, że jeśli pozostaniemy w tym grzechu, to poniesiemy konsekwencje tego, albo radować się tym, że jeśli będziemy wzywać imienia Pana Jezusa Chrystusa, to będziemy zbawionymi i cieszącymi się z tego, że została nam dana ta możliwość. Abyśmy mogli wołać Zwycięzcę nad diabłem, abyśmy mogli wołać imię Tego, który pokonał diabła, i żebyśmy byli pewni, że On jest gotów pomóc tobie i mnie, abyśmy cieszyli się z każdego Słowa Pana Jezusa Chrystusa. Widzicie, Pan Jezus mówi, czy kiedy wróci, to znajdzie wiarę na ziemi. Jemu o to właśnie chodzi, czy znajdzie radosną wiarę tych, którzy są Jego uczniami, uczennicami. Czy spotka zadowolonych chrześcijan i chrześcijanki, którzy powiedzieli: „Panie, myśmy nawet nie wątpili, że to jest prawda to, co Ty powiedziałeś, myśmy nie wątpili w to, że ty jesteś Prawdą, cieszyliśmy się tym, że Ty powiedziałeś do nas te Słowa i podjęliśmy się tego, żeby tak żyć, i doznaliśmy w swoim życiu, że Ty okazałeś się wiernym wszystkiemu co do nas powiedziałeś.”

Widzicie, do nieba nie ciągnie się ludzi, do nieba ludzie biegną; w dobrym biegu biorąc udział. Do nieba biegnie się z wielkim zadowoleniem, z wdzięcznym sercem, że to niebo otworzyło się dla nas z miłością Wszechmogącego Boga. Ale w tej drodze jest krzyż, jest krew, jest coś co pozwala nam pozbywać się tego, co by oddzielało nas od tego nieba. A więc mamy przywilej kosztować, że każde Boże Słowo jest po to dane, abyśmy się radowali, a gdy ku upamiętaniu, abyśmy się smucili. Bóg nigdy nie posłał Swego Słowa po to, żeby Jego lud chodził zawsze zasmucony, z opuszczonymi rękoma i przygnębiony, i uważał, że narzucono na niego tyle ciężarów, że on nie da rady podołać w niesieniu ich. Nigdy Bóg tak nie myślał o tym. On dźwiga ciężary nasze, On powiedział nam o tym, że to On dźwiga nasze ciężary, a my uczymy się,  składać je na Niego, aby nie dźwigać samemu tego, o czym On powiedział, że On wziął to na Siebie, aby dać nam możliwość ratunku i zbawienia.

Wielu chrześcijan, przez te wszystkie pokolenia, miało z tym właśnie kłopot; nie powiązali Słowa z wiarą. A, gdy zwycięsko łączymy Słowo z wiarą, to jesteśmy bardziej pewni tego, że tak jest, niż słów, które słyszeliśmy wcześniej od kogokolwiek i byliśmy przekonani, że ten człowiek dotrzyma tych słów. Czytając więc Słowo Boże chciejmy dobrze wykorzystać czas, w którym dzisiaj żyjemy. Kto go dobrze wykorzysta, ten będzie szczęśliwym człowiekiem całą wieczność. Dobrze jest wykorzystać czas po to, żeby kosztować z tych Słów i doznawać, jak Pan Jezus prowadzi nas według tych Słów wzwyż do chwały.

Wiecie, podoba mi się to, jak Słowo Boże mówi o zgromadzeniu w niebie. Podoba mi się to, że tam będą sami święci. Bardzo mi się to podoba. Na ziemi opatrzyliśmy się już wielu ludzi, już wiemy, że na ziemi to jest nierealne, ale w niebie jest to całkowicie pewna rzecz, że miejsce chwały będzie wypełnione samymi świętymi. To będzie najwspanialsze zgromadzenie, które nigdy nie będzie miało końca i dlatego mam zamiar wziąć w nim udział, myślę, że ty też. I dlatego potrzebujemy Tego, który przeszedł przez podobne doświadczenia jak my i wytrwał do końca, jako Zwycięzca. Korzystajmy zawsze z tego, że możemy jeszcze otwierać Boże Słowo i ono tak wiele do mnie i do ciebie mówi.

Dzieje Apostolskie 10 rozdział. Czytamy tu słowa Piotra, który mówi do Korneliusza:

Piotr zaś otworzył usta i rzekł: Teraz pojmuję naprawdę, że Bóg nie ma względu na osobę, lecz w każdym narodzie miły mu jest ten, kto się go boi i sprawiedliwie postępuje. Posłał On synom izraelskim Słowo, zwiastując dobrą nowinę o pokoju przez Jezusa Chrystusa; On to jest Panem wszystkich. Wy wiecie, co się działo po całej Judei, począwszy od Galilei, po chrzcie, który głosił Jan – o Jezusie z Nazaretu, jak Bóg namaścił go Duchem Świętym i mocą, jak chodził, czyniąc dobrze i uzdrawiając wszystkich opętanych przez diabła, bo Bóg był z nim. A my jesteśmy świadkami tego wszystkiego, co uczynił w ziemi żydowskiej i w Jerozolimie; jego to zabili, zawiesiwszy na drzewie. Ale Bóg wzbudził go trzeciego dnia i dozwolił mu się objawić. Nie całemu ludowi, lecz świadkom uprzednio wybranym przez Boga, nam, którzy z nim jedliśmy i piliśmy po jego zmartwychwstaniu. Przykazał nam też, abyśmy ludowi głosili i składali świadectwo, że On jest ustanowionym przez Boga sędzią żywych i umarłych. O nim to świadczą wszyscy prorocy, iż każdy, kto w niego wierzy, dostąpi odpuszczenia grzechów przez imię jego.” Dz. Ap.10, 34-43.

Wspaniałe, proste, pełne chwały słowa, wypowiedziane na tej ziemi przez człowieka, którego napełniał Boży Duch, Słowa, które mogły być wypowiedziane, ponieważ Pan Jezus był na tej ziemi i Bóg był z Nim. Najwspanialsze chodzenie z Bogiem widzimy w Bożym Synu, który zawsze czyni to co chce Ojciec. Najpiękniejsze doświadczenie.

Przypomnij sobie te bajki, które czytałeś, i to, co z poruszeniem oglądałeś w swoim jeszcze grzesznym życiu, jak rozpalałeś się nimi, biegłeś na podwórko i rozmawiałeś z kimś, i mówiłeś o tym: „Zobacz, coś takiego widziałem, czy czytałem”. Po prostu człowiek przeżywał te rzeczy. Ktoś powiedziałby; „Głupcze, to jest kłamstwo. Z powodu kłamstwa tak cieszysz się?” Ale to radowało serce tego człowieka, który to poznawał, bo wydawałoby się, że to sprawiało jakiś sens w życiu tego człowieka.

A tu mamy o wiele piękniejsze wiadomości, o wiele wspanialsze wiadomości ze Słowa Bożego, że każdy kto wierzy w imię Syna Bożego, będzie miał odpuszczone grzechy w Jego imieniu. O wiele piękniejsze prawdy, bo z chwilą, kiedy przyszedł Boży Syn, stały się rzeczywiste dla nas. Słuchamy proroków i ich ogłaszanie, ale kiedy spotykamy Syna Bożego, Jego głoszenie jest ostatecznym głoszeniem Boga. To co było tajemne, zostaje wystawione na jaśnię, ujawnia się w nich chwała Boga, który jest miłością, sprawiedliwością. Zaczynamy coraz bardziej doznawać, jak bardzo ważną sprawą jest to, żeby Bóg był z nami w tym co czynimy dzisiaj, aby Bóg mógł posługiwać się nami tak jak On chce, aby chwała Boga mogła nas napełniać.

Wiecie, wiara nie polega na tym, że mówisz, że masz wiarę. Wiarę można zobaczyć poprzez to jak ty korzystasz z tego Słowa, bo Słowo jest poprzez słuchanie Chrystusa, słuchanie proroków. A więc wiarę można zobaczyć poprzez to jak ty korzystasz z tego Słowa i to jest dopiero wiara zwycięska wiara. Jakub mówi, że wiara bez uczynków martwa jest. Dopiero korzystanie ze Słowa Bożego pokazuje jak wierzymy. Znajomość Słowa to jeszcze nie wszystko, korzystanie ze Słowa pokazuje, że wierzymy. Faryzeusze znali Słowo, ale to, jak korzystali z tego Słowa pokazało, że oni są niewierzącego serca. Mówili, ale nie czynili. Dlatego dla mnie i dla ciebie jest tak ważne, aby korzystając z tego Słowa Bożego, widoczne w było w nas, że my korzystamy z tego Słowa, które staje się treścią naszego życia. Im bardziej zanurzamy się w kosztowność tych Słów, tym bardziej jesteśmy przemieniani poprzez to, co to Słowo do nas wnosi. Chwała Bogu za to. Droga pielgrzymów i wychodźców to jest droga, na której uczymy się co porzucać, a co przyjmować i czynimy to.

1Księga Mojżeszowa 35, 1.2:

Potem rzekł Bóg do Jakuba: Wstań, idź do Betelu i osiądź tam. Zbuduj tam ołtarz Bogu, który ci się ukazał, gdy uciekałeś przed Ezawem, bratem swoim. Wtedy rzekł Jakub do swej rodziny i do wszystkich, którzy z nim byli: Usuńcie obcych bogów spośród siebie, oczyśćcie się i zmieńcie szaty wasze!”

Co się stało? Do tego momentu Jakub i te wszystkie bałwanki poruszają się razem z tym jego przemieszczaniem się. Człowiek Boży, a w jego namiotach są bałwany. I kiedy Jakub słyszy o tym, że ma iść zbudować ołtarz Panu Bogu, nie chce robić tego inaczej, jak w sposób czysty, nie chce mieszać Boga z bałwanami. Co powiedzielibyśmy dzisiaj, jeśli Bóg powiedziałby: „Idź i złóż Mi owoc warg twoich, jako miłą woń dla Mnie.” Czy od razu poszukalibyśmy sobie miejsca ustronnego, czy najpierw spojrzelibyśmy na krzyż, czy wszystko z nas jest na nim, czy jesteśmy ukrzyżowani, aby owoc warg naszych był miły Bogu? Czy chcielibyśmy oczyścić się, czy chcielibyśmy sobie tak z biegu, z marszu coś zrobić i pójść dalej? Jakub był świadomym Boga, doświadczył już wiele z Bogiem i on wiedział, że jeśli to ma zrobić, to musi to być czyste, musi to być takie, jakie się Bogu będzie podobać.