C.A.Coates – Prawdziwy Sługa

 

Prawdziwy Sługa

Po przeczytaniu waszego listu tego rana, otworzyłem moją Biblię na tych słowach: Wystąpił człowiek, posłany od Boga, który nazywał się Jan.  Ten przyszedł na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy przezeń uwierzyli.” (Jan.1 : 6-7) To spowodowało, że zacząłem myśleć o pewnych cechach prawdziwego sługi, jakie możemy zaobserwować u Jana, które ufam, że mogą być coraz bardziej utrwalane w naszym życiu i służbie.

Po pierwsze, on przychodzi od Boga. Aby to wykonać, musimy najpierw być z Bogiem.  Niestety ! To jest słaby punkt tak wielu. Emocje ze służby mają atrakcyjność dla przyrodzonych upodobań, które nie posiadają świętego pokoju świątyni. W jednym sensie służba sprawia coś w nas, ale w obecności Boga okazuje się, że jesteśmy niczym. Są potrzebni ludzie, którzy naprawdę są z Bogiem. Nie ma prawdziwej świeżości czy mocy jeśli nie jesteśmy z Bogiem. Nasze serca tracą swoją Bożą wrażliwość, upadamy do poziomu rzeczy wokół nas i służba staje się bardziej lub mniej formalna.

Najbardziej chwalebne i poruszające realia wkrótce będą traktowane jako zwykłe doktryny i oczywiście będą głoszone tak jak są traktowane. Później bardzo szybko sługa zaczyna odczuwać zadowolenie z siebie i samozadowolenie ze służby, które nie jest zakłócane nawet przy braku jakiegokolwiek widocznego błogosławieństwa i myślę, że jest to cecha strasznie odstępczego stanu.

Z drugiej strony, jeśli jesteśmy z Bogiem, jesteśmy w duchowej rzeczywistości jak w  naszym własnym doświadczeniu. Nie oszukujmy się co do miary naszych postępów, darów czy wiary. Myślmy trzeźwo jak powinniśmy myśleć”.  Zatem to jest z Boga, że uczymy się Jego miłości, Jego niezmierzonej łaski, Jego chwalebnych zamysłów. Jego wielkich myśli dotyczących Chrystusa i zgromadzenia, i rzeczywistej mocy Ducha, i wielu innych rzeczy, które są przyjęte teoretycznie przez wielu, ale poznane jako rzeczywiste przez niewielu. Wtedy, będąc z Bogiem w ukryciu w Jego obecności, możemy wyruszyć od Boga do służby na świecie takim jak ten, w mocy tego czego się nauczyliśmy będąc w Jego obecności. Wtedy nie musimy oceniać sił wroga przeciw naszej słabości, ale przeciw Bogu. Nie musimy zakładać zbroi zużytej przez kogoś innego lub iść utartą ścieżką, którą podążał inny sługa. Nie musimy radzić się ciała i krwi co do pola działania lub charakteru naszej służby. Istnieje oryginalność każdego sługi, który pochodzi od Boga. Bóg nie kształtuje dwóch sług w tej samej formie – to jest praca człowieka – i tylko w proporcjach w jakich zostaliśmy ukształtowani w świątynię, każdy będzie miał swoją szczególną przydatność do własnej służby, a taki znak będzie na niej, że wiara rozpozna, że jest to od Boga.

Drugą cechą prawdziwego sługi jest to, że jest on świadomy tego, że jest niczym. Jan mógł powiedzieć o sobie, że jest tylko ”głosem”, a większy od Jana był świadomie ”mniejszy niż najmniejszy ze wszystkich świętych.” W chwili kiedy uważamy się za nic, jesteśmy na pozycji i w duchu prawdziwego sługi. Jest piękny kontrast między oceną Jana o sobie, a opisem Pana o nim (porównaj Jan.1 : 22-27, z Łuk.7 : 26-28). Jesteśmy bardziej godni Pańskiej pochwały, im mniej myślimy o sobie.

Trzecią cechą prawdziwego sługi jest to, że jest on ”świadkiem”. Mówi o tym co widział i sam poznał.  Do Pawła zostało powiedziane to, że miał być on : ”świadkiem  tych rzeczy, w których Mnie widziałeś, jak również tych, w których ci się pokażę.” Możemy usługiwać  rzeczami,  które nigdy nie miały udziału w nas, ale nie możemy być  ich świadkami. Stąd głębokie znaczenie ma utrzymywanie społeczności z Bogiem,  i wzrost w  intymności z Chrystusem.  Zamiast  naszego słabego świadectwa Ewangelii wierzę, że może być ono pełniejsze , bogatsze i bardziej  proste.  Będziemy w kontakcie z łaską,  która może zniżyć  się do najniższego  punktu aby zdobyć serce grzesznika.  Naszemu nauczaniu często brakuje autorytetu, ponieważ  tak mało zrealizowaliśmy tych rzeczy, o których mówimy. Czy jest to bojaźń Pańska, miłość Boża, wartość Chrystusowej pracy czy błogosławieństwa, które cieszą wiarę, musimy najpierw sami doświadczyć tego w czym kładziemy nacisk na innych, w przeciwnym razie staniemy się wykładowcami  zamiast świadkami.

Inną cechą prawdziwego sługi jest zapominanie o sobie,  a oddanie Chrystusowi. Jan był gotowy  aby maleć, jeśli przez to Chrystus będzie mógł wzrastać. Zdecydował się być odsuniętym, aby przejść w cień, aby być opuszczonym nawet przez własnych uczniów. Efekt jego świadectwa był dowodem, że było ono naprawdę od Boga – ludzie opuścili Jana i poszli za Jezusem. To dało mu prawdziwą radość (Jan 3 : 29). Dla ducha opuścił samego siebie i znalazł swój cel w błogosławionym Baranku Bożym. Efektem jego świadectwa było osiągnięcie w innych tego, co najpierw dokonało się w nim samym i to jest koniec prawdziwej służby. Przez łaskę możemy, doprowadzić innych tam gdzie jesteśmy sami, nie możemy unieść innych ponad nasz własny poziom. Jak bardzo ważne jest to, że powinniśmy być czujni, gorliwi w modlitwie, trzeźwi i to, że powinniśmy stale chodzić w Duchu! Chrystus będzie wtedy celem i napędem całego naszego życia i służby, i będziemy mogli powiedzieć, w jakimś słabym poczuciu wielkości i błogosławieństwa o tym, że ”dla mnie życiem jest Chrystus”.

Następnie prawdziwość tych różnych cech z pewnością będzie wypróbowywana. Szatan nie przegapi okazji do przesiania sługi Chrystusa, a z drugiej strony, Bóg pozwala przesiewać nas w celu czynienia nas pokornymi po przez odkrycie tego, że nie jesteśmy tacy duchowi i oddani jak myśleliśmy. Właśnie wtedy, prawdziwość tego co łaska rzeczywiście w nas wykonuje, pokazuje się wyraźniej niż kiedykolwiek. Sługa nie może nastawiać się na bycie tylko w jednych określonych okolicznościach. Jan Chrzciciel był przez pewien czas najbardziej popularnym człowiekiem tamtych dni. Dziesiątki tysięcy ludzi było obecnych podczas jego posługi i uznawało go za Bożego proroka. Przez pewien czas nie sprzeciwiali mu się przywódcy religijni, a nawet został przesłuchany przez króla z szacunkiem i uwagą. Był lwem godziny- dyktatorem moralności każdej grupy społecznej w kraju. Ilu sług poniosła by duma w okolicznościach podobnego rodzaju i stopnia? Tłocząca się publiczność, pochwała od świata lub od braci, słusznie należący się szacunek, świadczenie o nas jako o słudze wyróżnionym przez Boga, nawet sukces w  duchowych pracach, będą działały na nasze wstrętne serca i unosiły w cielesnej radości, jeśli nie będziemy przez łaskę w ciągłym ćwiczeniu się w samo-osądzie. Jeśli oczy Jana nie były by stale zwrócone na wspaniałą Osobę, której był zwiastunem, mógłby szybko pomyśleć o sobie, że jest godny jakiegoś wyższego stanowiska niż niewolnika schylającego się by zawiązać sandał swego pana, ale wobec boskiej chwały Tego, Który był przed nim, nie mógł zakładać, że jest warty tego, żeby wyświadczyć Mu nawet najmniejszą posługę. Ale Jan był testowany, jak większość innych sług, w inny sposób niż ten o, którym mówiłem. Musiał poznać zarówno północny wiatr wiejący z przeciwnościami losu, jak i południowy z pomyślnością. Musiał być przeniesiony z wielkich zgromadzeń na pustyni, w samotność i pozorną bezużyteczność więzienia, i to w czasie kiedy musiało się wydawać bardziej niż kiedykolwiek konieczne dla wszystkich prawdziwych sług rozprzestrzenianie z boską energią dobrej nowiny o nadchodzącym królestwie.

Podobny do lwa w klatce, zamknięty w samotnym zamku nad ponurym brzegiem morza martwego i słuchający tam chwalebnych rzeczy, które były mówione ”po całej Judei i po całej okolicznej krainie.” (Łuk.7: 17, 18). Czy możesz sobie wyobrazić jak jego dusza denerwowała się na celę utrudniającą mu uczestniczenie w tym wszystkim, kiedy to wszystko dochodziło do jego uszu? W dniach jego powodzenia mówił w rzeczywistości, że był niczym ale teraz został doprowadzony do wejścia w próbę. Królestwo było głoszone bez niego: zadziwiające rzeczy były dokonywane, w których osobiście nie miał udziału: Boża praca posuwała się bez Jana. Niech każdy sługa, który zna swoje serce opisze uczucia, które są naturalnie w nas, w takiej godzinie. Wierzę, że każdy sługa Chrystusa musi przejść przez to doświadczenie prędzej czy później. Może przechodzić przez nie całe życie albo w szczególnych chwilach głębokiego ćwiczenia lub może się tego nauczyć na łożu śmierci ale musi się nauczyć, że on jest niczym więcej niż sługą Bożych zamiarów (1Kor.3 : 5-7), a Bóg może zrezygnować z niego w każdej chwili i przełożyć służbę do jakiegoś innego naczynia łaski. Zdaję sobie sprawę, że wszyscy akceptują to w teorii ale inną rzeczą jest nauczyć się tego we własnym doświadczeniu z Bogiem.

Widzimy to podczas nauki Jana, kiedy „zgorszył” się z powodu  Tego Jedynego, któremu nie był godzien nosić lub rozwiązać rzemyka u sandałów. Pytanie, które jego uczniowie zanieśli Jezusowi (Łuk 7 : 19) było prawie zasłoniętym napiętnowaniem Mistrza, za uniemożliwienie słudze po przez zatrzymanie go w takich okolicznościach  które spowodowały, że stał się niczym.

Często dzieje się to w godzinie, w której sługa jest upokorzony w swoich własnych oczach, a może też i w oczach innych tak, że duma w jego sercu odkrywa się; i dobrze jest jeśli w takiej godzinie kłania się w pokorze i nie „wierzga przeciw ościeniowi” Pańskiej suwerenności.

Myślę, że te cechy prawdziwego sługi mogą zawsze was charakteryzować, które mogą być zabezpieczeniem przeciw poniesieniu w dniu sukcesu; oraz przeciw osłabnięciu w dniu niepomyślności, ale będziecie mogli smakować szczególnej słodyczy szczęścia dla wypróbowanego sługi-„ Szczęśliwy ten, kto nie zgorszy się z mojego powodu.”

C.A.Coates

Reklamy

5. DUCHOWY BÓJ cz.5 – 11.11.2013

 

DUCHOWY BÓJ cz.5.

11.11.2013.

 

Mówiliśmy o duchowym doświadczeniu, duchowej bitwie Bożego ludu. Ta duchowa bitwa musi być wygrana w nas. Jeśli jesteśmy pojednani z Bogiem przez krew Bożego Syna, mamy społeczność z Bogiem, wtedy zwycięski Duch Boga mieszka w nas i z powodu tego Ducha jesteśmy zwycięzcami.

Duch ludzki to jest duch przegrany. Duch Boży jest Duchem zwycięstwa, chwały, uwielbienia i ten Duch jest nam potrzebny. Pamiętacie, jak Paweł przypominał Tymoteuszowi: „Tymoteuszu, Bóg nie dał nam ducha lękliwości, którego mieliśmy jako ludzie, ale Ducha odwagi, śmiałości”. Paweł mówi: „mając tego Ducha z Bożym Słowem, śmiało sobie poczynamy”.

Musi dotykać to ciebie i mnie, czy my śmiało poczynamy sobie w sprawach Bożych, dlatego że Słowo Boże wprowadzone w nas przez Ducha Świętego odmieniło nasz sposób myślenia w codzienności.

Jezus mówi takie Słowa w Ewangelii Jana 3,11-21:

„Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, co wiemy, to mówimy, i co widzieliśmy, o tym świadczymy, ale świadectwa naszego nie przyjmujecie. Jeśli nie wierzycie, gdy wam mówiłem o ziemskich sprawach, jakże uwierzycie, gdy wam będę mówił o niebieskich? A nikt nie wstąpił do nieba, tylko Ten, który zstąpił z nieba, Syn Człowieczy, i jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak musi być wywyższony Syn Człowieczy, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny. Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny. Bo nie posłał Bóg Syna na świat, aby sądził świat, lecz aby świat był przez niego zbawiony. Kto wierzy w niego, nie będzie sądzony; kto zaś nie wierzy, już jest osądzony dlatego, że nie uwierzył w imię jednorodzonego Syna Bożego. A na tym polega sąd, że światłość przyszła na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność, bo ich uczynki były złe. Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światłości i nie zbliża się do światłości, aby nie ujawniono jego uczynków. Lecz kto postępuje zgodnie z prawdą, dąży do światłości, aby wyszło na jaw, że uczynki jego dokonane są w Bogu”.

Człowiek, który trwa w Panu, dąży do tego, żeby oświecało go Boże Słowo i pokazywało, że trwa w Panu, że to jest Pan Jezus. Na pustyni kąsały węże i każdy mógł spojrzeć na miedzianego węża, i ukąszenie nie mogło posunąć się ani troszeczkę dalej. Ale najważniejsze było to, żeby patrzeć na miedzianego węża, którego Bóg postawił w tym momencie jako obraz Swego Syna wywyższonego na krzyżu, który przyjął wszystkie nasze grzechy na Siebie.

Jak my żyjemy, mając z nieba tak potężną informację? Dlaczego pozwalamy na to, na co już Bóg nie pozwala, bo dał Swego Syna na krzyż za nasze grzechy? Dlaczego pozwalamy wrogowi okłamywać nas, że on ma jeszcze prawo robić cokolwiek złego w tym, co zostało kupione przez Chrystusa? Jak możesz pozwolić, żeby do czystego miejsca wróg mógł wrzucać ci obrzydliwe rzeczy, kiedy on nie ma już do tego żadnego prawa? Jeśli on to zrobi, to ty musiałeś pozwolić mu na to. Każdy dostał zwycięstwo w Chrystusie, żeby nie dopuścić do tego diabła już więcej. To jest niewiara, jeśli diabeł może zadomawiać się. Dzieje się to wtedy, kiedy wpuszczasz go i zgadzasz się na to, że on ma do tego prawo. Czytając Biblię, wiesz, że on nie ma już do tego prawa. Musisz przyjąć i zaakceptować Boże prawo i wtedy jesteś zwycięzcą.

Kiedy patrzysz w to miejsce, w które każe patrzeć ci Bóg, wtedy jesteś zwycięzcą. Jeśli rozglądasz się oczami ciała i próbujesz pojąć to ludzkimi zmysłami i chcesz toczyć bitwę w ludzki sposób, wtedy diabeł rozpracowuje cię. Będzie cię gnębił, bił, maltretował, dopóki nie staniesz na gruncie Bożego Słowa. Nie znajduję nigdzie w Biblii, żeby wyganiać demona z wierzącego człowieka, ale znajduję w Biblii, że demony mogą męczyć, oszukiwać, kłamać, podchodzić, zwodzić ludzi, jeśli pozwala im się na to. Wtedy mogą zahamowywać w rozwoju, nie dopuszczać do normalnej radości, zadowolenia w Panu, do szczęścia przebywania z Bogiem, mogą ograniczać, blokować, zatrzymywać. Demony mogą próbować to robić, ale ty masz Jezusa, żeby wygrać wszystkie bitwy.

Z nieba nie pochwala się tchórzostwa. Jezus pochwala zwycięstwo i mówi: „Ja dałem ci wszystko i nie wolno ci stać inaczej, jak tylko w tym, co Ja ci dałem.”

Czy rozumiemy, co dostaliśmy w Chrystusie? W Chrystusie Bóg pojednał nas z Sobą, a więc masz dzisiaj święte relacje z Bogiem. Jeśli cokolwiek by się działo, ty patrzysz w to miejsce i koniec, i nie ma dopustów. Dopust jest tylko wtedy, kiedy przestajesz patrzeć, kiedy dajesz się oszukać, że diabeł ma jakiekolwiek prawa do tego, żeby ograniczać cię. Masz miłować brata swego i siostrę swoją. Jeśli nie będziesz tego robić, to znaczy, że dopuszczasz już diabła, który ogranicza zwycięstwo Chrystusa dla nas ludzi. Wtedy czerpiesz już nie z tego źródła i ta zatruta woda niszczy twoje duchowe zwycięskie życie.

Jezus mówi: „po tym poznają, że jesteście Moi, gdy miłość wzajemną mieć będziecie”, a to jest czysta, prawdziwa miłość. Diabeł próbuje wkraczać w to, ale nie wolno zostawić ci zwycięstwa. Masz być pełen chęci czynienia tego, co chce Bóg, bo takie chęci dostaliśmy w Chrystusie.

Czy rozumiecie? Jeśli płynie jad, to on niszczy twoje duchowe życie i ono powoli słabnie, ale jeśli płynie krew Chrystusa, to ona podnosi cię do góry i daje ci zwycięstwo. Musi płynąć krew Chrystusa, a nie jad.

Pokażę wam pewnego człowieka, który wcześniej był strasznym wrogiem Kościoła, a potem był jednym z najbardziej oddanych sług Jezusa Chrystusa.

Dzieje Apostolskie 28 rozdział. Jest tu opisane doświadczenie Pawła. Gdyby dzisiaj wpuścić nas w to doświadczenie Pawła, to ilu ludzi zrobiłoby to, co Paweł? A ilu ludzi zaczęłoby słuchać diabła?

„A gdy wyszliśmy cało, dowiedzieliśmy się wtedy, że wyspa ta nazywa się Malta. Tubylcy zaś okazali nam niezwykłą życzliwość; rozpaliwszy bowiem ognisko, zajęli się nami wszystkimi, bo deszcz zaczął padać i było zimno. A gdy Paweł zgarnął kupę chrustu i nakładał ją na ogień, wypełzła od gorąca żmija i uczepiła się jego ręki”. Dz.28,1-3.

Mogę powiedzieć wam, co wtedy się działo. Każdy z was to wie. Diabeł zaatakował Pawła i mówi: „zobacz, Bóg cię zostawił, bo gdyby nie zostawił, ta żmija  nie ukąsiłaby cię. Widocznie Bóg cię opuścił,  popełniłeś jakiś grzech, musiałeś coś zaniedbać.” Pełno tych myśli, które spadają na nas, spadło na Pawła. Diabeł nie stał z boku, a chciał wykorzystać ukąszenie tej żmii, żeby zachwiać wiarę tego Bożego człowieka, żeby zaczął wątpić w to, że Bóg jest z nim i żeby przeraził się. Nie myślcie sobie, że w tym momencie nic się nie działo.

My to wiemy, dlatego, że takie jest doświadczenie nas ludzi. Gdy coś jest nie tak, diabeł zaraz mówi: „zobacz, jest gdzieś  grzech, zrobiłeś coś złego. Na pewno było coś  nie tak, bo Bóg nie dopuściłby, żeby tak się stało”. A przecież napisane jest, że jeśli kąsa cię wąż, to gdzie masz patrzeć? Tu namacalnie Paweł został ukąszony i gdzie on patrzył?

Dlaczego dzisiaj tak mało ludzi stoi tak silnie w Panu, żeby w niczym nie dać miejsca diabłu? Zupełnie w niczym, tylko dać miejsce Bogu w Jezusie Chrystusie w swoim życiu i zawsze dawać tylko to miejsce, należeć zawsze do Boga ze szczęściem i z ochotą. Czy stało się coś Pawłowi? Nic. Dlaczego? Bo zaufał swojemu Bogu i nie polegał na swoim rozumie.

Trzeba skończyć z rozumowym podchodzeniem do pewnych rzeczy i akceptowania czegoś, co już zostało skończone. Na krzyżu skończyła się władza diabła. On może przychodzić z zewnątrz i mówić  ci różne rzeczy, ale ty już jesteś własnością Chrystusa i nic nie przyjmujesz do siebie, nic nie przyjmujesz. Ty już umarłeś (umarłaś), to nie jest twoja sprawa. I wtedy ten jad nie może posunąć się ani troszeczkę dalej. Ale jak ty żyjesz, myślisz, chodzisz z tym, to ty sam wpuszczasz ten jad, to znaczy, że masz niewiarę w to, co stało się na krzyżu Golgoty. Na krzyżu Golgoty wszyscy umarliśmy, abyśmy nowe życie prowadzili. A więc nowe życie, to i nowy sposób myślenia.

Dlatego, że ludzie nie myślą w nowy sposób, tyle zła dzieje się w Kościele. Skąd to wzięło się w ludziach, że się wnosi „stare meble” z powrotem? Wcześniej ludzie byli otwartego serca, gorliwi, zadowoleni, szczęśliwi, gotowi wszystko oddać dla swojego Pana, dla Kościoła, dla bycia razem, a później znowu zamknięci, zablokowani, wyliczeni, wyrachowani, gotowi do bitki z jeden z drugim. Widać, że człowiek przestał już patrzeć na Pana. Jad diabelski znowu zaczął jawić się w myśleniu i życiu człowieka.

Ludzie później myślą sobie, że Jezus jest takim kołem ratunkowym i kiedy tylko się topią, to koło to ich ratuje. Czy Jezus jest kołem ratunkowym?! Czy On zniszczył wszystko, co łączy się z diabłem, żebyś mógł żyć, chodzić i cieszyć się każdego dnia nowym życiem? Zbawienie to nie jest takie ratowanie: ty toniesz, a Pan cię ratuje, ty toniesz, a On cię ratuje i tak w kółko. I ludzie mówią później: „tonąłem, a Jezus uratował mnie, tonąłem, a Jezus uratował mnie”. Czy tak mówi Słowo Boże?! Czy mówi raczej, że będziesz przez cały czas szedł i deptał po wężach i skorpionach? Gdzie Słowo Boże mówi, że trwając w Chrystusie, będziesz tonął? To jest fałszywa ewangelia diabła. Będziesz chodził w swoim Panu, a pod Jego stopami jest wszystko.

Wierz w Pana i skończ z tym złym myśleniem, które dopuszcza, że diabeł ma prawo czepiać się ciebie. Inaczej mogę powiedzieć tak: diabeł w Pawle chciał ukąsić Jezusa Chrystusa. Jezus Chrystus w Pawle strząsnął żmiję do ognia. Czy pomyliłem się? Nie. Paweł mówi: „już nie żyję ja, lecz żyje we mnie Chrystus”. Jeśli to jest nasze doświadczenie, że żyje w nas Chrystus, wtedy mamy odwagę zrobić to, co zrobiłby Jezus Chrystus w tym momencie. I to jest zwycięstwo, którego potrzebujemy. Paweł słyszał od samego Pana Jezusa: „Pawle, musisz stanąć przed cesarzem ”. I choćby napadło tysiąc żmij, sto tysięcy szerszeni, Pan mówi: „Nie ode mnie to wyszło. Pokonasz to w Moje imię”. To jest zwycięstwo wiary! My musimy wierzyć Bogu.

Niewiara to jest perfidia diabła, bo on niewiarę nazywa wiarą, ale ta niewiara wierzy w to, co mówi diabeł. Musimy o tym pamiętać, że niewiara też jest wiarą, tylko nie w Boże Słowo. Człowiek też wierzy, tylko, że wierzy diabłu. Diabeł oszukuje człowieka i ten wierzy diabłu i to jest niewiara. A wiara to jest wierzyć Bogu. Jedno i drugie jest wiarą, tylko, że jedno jest prawdziwe, a drugie jest fałszywe.

Mnóstwo ludzi wierzy diabłu i temu, co on mówi, tego czego naucza, co wprowadza do kościoła. Dlatego musimy znać Boże Słowo i dlatego tylu ludzi ma dzisiaj kłopoty, by czytać Biblię i diabeł walczy o Biblię, żeby jej nie czytać, a jeszcze bardziej, żeby nie stosować jej. Ile razy jest tak, że czytasz instruktaż obsługi czegoś, zamykasz, a następnie i tak robisz to po swojemu. Z Biblią tak nie można, bo zginiesz, będziesz miał duchowy wypadek. Będziesz miał wielkie kłopoty, jeśli nie będziesz stosował (stosowała) tego instruktażu w codzienności.

Dlatego, jeśli Słowo Boże mówi: „Patrz na Jezusa”, to patrz na Jezusa i nie pozwól sobie odwrócić od Niego oczu. Choćby sytuacja była nie wiadomo jak trudna, to ty patrz na Jezusa. Ja mogę patrzeć na Jezusa, ale nie mogę tego robić za ciebie. Mogę mówić ci tylko, że widząc Jezusa mam zwycięstwo, ale nie mogę patrzeć na Jezusa za ciebie. Każdy z nas musi osobiście patrzeć na Jezusa.

Kiedy w Izraelu był postawiony miedziany wąż i mogli być tam bliscy sobie ludzie, to ukąszenie jadem omijało tylko tego, kto patrzył na miedzianego węża. Każdy musiał patrzeć osobiście na tego węża, żeby jad nie przedostał się. Mogłeś kochać bliską ci osobę, ale jeśli ona osobiście nie patrzyła na tego węża, to zginęła obok ciebie.

Każdy z nas musi patrzeć osobiście na Jezusa Chrystusa.

Patrzmy dalej na doświadczenie apostoła Pawła. Powiem wam, że to jest cudowne. Żmija kąsa rękę apostoła i wisi  u jego ręki. Zobaczmy, jak jest reakcja ludzi:

„Oni zaś oczekiwali, że spuchnie lub zaraz trupem padnie”. Dz.Ap.28,6.

Diabeł kiedy cię kąsa, też oczekuje, że uwierzysz jego myślowej presji, czy sytuacji, którą widzisz i zlękniesz się. On czeka, że spuchniesz, że umknie z ciebie zdrowie Chrystusa i przerazisz się tej sytuacji. On czeka. Jeśli nie uda mu się, to przegrał. Jeśli przerazisz się, to diabeł ma już pozycję i zacznie straszyć cię dalej.

Musisz mieć w sercu Słowo Boże, bracie i siostro, w tej walce z wrogiem. Musimy mieć Słowo Boże w sercu, jeśli mamy być zwycięzcami. Dawid mówi: „Słowo Twoje noszę w sercu swoim, żeby nie grzeszyć przeciwko tobie i przez to zwyciężam mojego wroga.” Jestem czysty, nasze reakcje są czyste, jestem silniejszy od wszystkiego, czym on może mnie zaatakować.

Jeśli nie zaakceptuję swojej śmierci w Chrystusie, to te diabelskie strzały będą mnie uderzały w to, co nie umarło, żeby rozbudzić te stare rzeczy. A kiedy umarłaś, czy umarłeś, to te strzały trafiają na Jezusa i nic nie mogą ci zrobić. To jest już Jezus. To jest tak piękne. Jeśli już nie żyjesz ty, ale żyje w tobie Jezus, to cokolwiek diabeł robi przeciwko tobie, to robi przeciwko Jezusowi. Jezus na to odpowie. Co mówi Bóg? „Pomsta do Mnie należy, Ja odpowiem. Zostaw to Mnie, Ja odpowiem.” Zostaw to Bogu! Nie przejmuj się tym zupełnie, Bóg odpowie. Tylko należ do Niego i chodź cały czas z Nim.

Nie znam innego lekarstwa na chorobę, jak Bóg.

A więc ludzie oczekiwali, że apostoł Paweł zaraz spuchnie albo padnie trupem.

„Ale gdy długo czekali i widzieli, że nic nadzwyczajnego z nim się nie dzieje, zmienili zdanie i mówili, że jest bogiem”. Dz.28,6.

Pięknie! Diabeł zaatakował cię, a wszystkie demony czekają. Czy spuchnie i zaraz padnie trupem? A ty stoisz dalej i chwalisz Boga. Przecież wiedzą, że zaatakował cię diabeł. Normalny człowiek jest powalony i leży, a ty dalej wielbisz Boga.

Tylko Bóg nie jest podatny na pokusy. Czy tak jest napisane? Czy to jest prawda w naszym myśleniu? Oby była, bo myślę, że często są wątpliwości.

Bóg bowiem nie jest podatny na pokusy do złego, ani sam nikogo nie kusi.

Jeśli my należymy do Boga, to tylko Bóg nie jest podatny na pokusy, a my jesteśmy podatni. Dlatego nie mamy brać na siebie tego, czemu ulegamy. Mamy zostawić to Bogu. Zostaw wszystko Bogu. Odpocznij od dzieł swoich. Diabeł mówi: „chodź do wojny ze mną.” Nie chodź do wojny! To nie jest twoja wojna. Należ do Boga całym sercem, umysłem, cały czas. Bóg już rozprawił się z twoim wrogiem. Czytasz Biblię i jesteś szczęśliwym człowiekiem, szczęśliwą chrześcijanką, bo każde to Słowo jest dla ciebie. Ty jesteś bezpieczny w Bogu, a On nie ulega pokusom.

Czego więc się boisz, jeśli Bóg jest twoim schronieniem? Czego obawiasz się, duszo? Schroń się pod skrzydłami Najwyższego, a nie dosięgnie cię żadna zaraza, ani mór, jak mówi Słowo Boże. Chodzi o to zło, którym diabeł atakuje. Już walczyliśmy z diabłem, próbowaliśmy być lepszymi ludźmi i co z tego wyszło? Pojawiło się tylko więcej udawaczy, ludzi, którzy pozakładali maski dobrych ludzi, a w ich środku nadal jest jad. Po co kombinować dalej, skoro Bóg rozwiązał ten temat i mówi: „teraz to Ja będę brał na siebie te wszystkie rzeczy”? Pan mówi: „zostaw wszystko Mi i odpocznij.” To jest jedyny sposób na diabła, na kłamcę. To nie znaczy, żeby żyć w grzechu. Nie! Jeśli będziesz żył w grzechu, jesteś zwiedziony, czy zwiedziona. Chodzi o to, że żyjesz w czystości z Bogiem. Teraz masz sprawę z Bogiem, przebywasz z Bogiem, nad tobą pracuje Bóg. Nie masz czasu dla diabła.  Jeśli próbuje skazić, niech ma sprawę z Bogiem. To nie jest twoja sprawa!

Tak samo mnie atakuje. Jeśli nie oddam tego Bogu, jeśli to zatrzymam, to mnie powali i za chwilę będziecie mnie słyszeć, że jęczę i narzekam, że z tym  chrześcijaństwem to nie da rady. Każdy z nas jest na to narażony. Paweł też był narażony i wszyscy jesteśmy na to narażeni, jeśli nie będziemy wierzyć Bogu. Ale jeśli uwierzyliśmy Bogu i Jemu zostawiliśmy odpowiedź na to wszystko, wtedy zwyciężamy. Ja nie mam wpływu na to, żeby diabeł nie kusił mnie tymi myślami. Nie mam na to wpływu. Mogę odganiać go jak muchę, a on będzie wracał, ale mój Bóg ma wpływ na to i twój Bóg ma wpływ na to. Twój Zbawiciel ma wpływ na to i dlatego na Niego patrzysz, a nie na tę zarazę. Pan odpowie. Jak szybko patrzysz, to Pan szybko odpowie, jak wolno patrzysz, to wolniej odpowie, a jak nie patrzysz w ogóle, to w ogóle nie odpowie.

Diabeł, kiedy wywołuje pewne sprawy, od razu mówi: „Bóg cię nie chce. Bóg uznał, że jesteś  zbyt zły, czy zła”. Czyni to po to, żeby człowiek nie patrzył na Boga. Diabeł wie, że dopóki patrzysz na Boga, to Bóg jest odpowiedzią na to, co on robi. Kiedy odwrócisz oczy od Boga, wtedy ty sam bierzesz to na siebie i nie dajesz rady. Każdy z nas nie da rady. Zwycięstwo nasze, to jest wiara w Chrystusa, a nie w nas. Nigdy nie wierz w siebie.

Jeśli ja umarłem, skończyło się moje myślenie na każdy temat. Umarłem i koniec. Niezależnie, czym diabeł atakuje, rozbija się to, bo teraz jest mój Pan Jezus. Ale kiedy ja dam się obudzić diabłu z martwych i zacznę w stary sposób postrzegać sytuację, wtedy znowu zacznę upadać. Mój upadek będzie zawsze wtedy, kiedy pozwolę diabłu, żebym to ja odpowiedział mu. Niech Pan odpowie. Pamiętamy, co powiedział anioł: „niech cię Pan potępi, szatanie.” W ten sposób aniołowie zachowali się w czysty sposób. „Niech potępi cię Pan, Ten który jest twoim Władcą.” I Bóg potępił już szatana.

Ile dobra jesteśmy w stanie uczynić, kiedy Bóg panuje nad nami w myśleniu, w działaniu, w mówieniu, we wszystkim. Ile dobra Bóg może uczynić przez ciebie i przeze mnie, kiedy jesteś uspokojony w Nim, kiedy czytasz z Nim Biblię, modlisz się, rozmawiasz z Nim, chodzisz cały czas z Nim. Wtedy Bóg może używać cię. Ile dobra Bóg może uczynić? Diabeł boi się Boga działającego. Nie boi się ani ciebie, ani mnie z naszą biblijną wiedzą i ze wszystkim. Diabeł boi się Boga, gdyż Bóg jest jego Władcą. Bóg może kazać związać go na tysiąc lat, może wrzucić go do ognia, może zrobić z nim, co tylko zechce.

Teraz cała sprawa w nas dotyczy tego, czy wierzymy temu, co jest napisane w Biblii, w Słowo Boże, które mówi: „w Jezusie jest twoje zwycięstwo.” Paweł mówi: „będę z tego chlubił się i będę mówił wszystkim ludziom, że to jest moje całe  wielkie szczęście, że już nie żyję ja. Całe moje wielkie szczęście, że nie muszę już odpowiadać diabłu.” Wcześniej apostoł czynił dobrze i diabeł potępiał go i znowu czynił złe. Wstawał, znowu padał, wstawał, znowu padał. A teraz skończyło się. Powiedział: „kiedy uwierzyłem w Jezusa, już nie ja odpowiadam, tylko Jezus. Skończyło się potępienie, skończyła się moja wojna. Teraz mam już zwycięstwo. Idę do przodu, bo Jezus mieszka we mnie.”

Diabeł będzie próbował podważać to. Straszy ciebie, że teraz jesteś na zjeździe i czujesz się mocny, ale po zjeździe czekają na ciebie twoje niemożliwości. Że ty nie masz szans tak żyć, tobie to się tobie nie uda.” Znowu próbuje odwrócić uwagę od Chrystusa. Patrz na Niego, a zobaczysz zwycięstwo Pana.

Czy wiecie, jak my potrzebujemy Pana, żeby czynić sobie dobro, miłować się, cieszyć się sobą nawzajem? Potrzebujemy Pana. Jeśli ograniczasz działanie Jezusa w sobie, to ograniczasz dobro, a wtedy pozostawiasz miejsce na zło. Później ludzie chodzą z dziwnymi myślami, atakami, problemami itd. I mówią: „o co chodzi?” Chodzi o to, że za mało chodzisz z Bogiem. Chodź z Bogiem, a nie z diabłem. Słuchaj, co mówi Bóg, a nie to, co diabeł. Chodź z Bogiem, a wtedy jest ochota życia, ochota niesienia pomocy, modlitwy, bo ta ochota przychodzi z Boga. Chcenie i wykonanie jest od Boga.

Jeśli nasz Pan zostawia nam tak ważne Słowa, to znaczy, że musimy z tego korzystać. Musimy nawzajem umacniać się tym Słowem, wygrywać.

W Liście do Hebrajczyków 13.20-21 czytamy:

„A Bóg pokoju, który przez krew przymierza wiecznego wywiódł spośród umarłych wielkiego pasterza owiec, Pana naszego Jezusa,  niech was wyposaży we wszystko dobre, abyście spełnili wolę jego, sprawując w nas to, co miłe jest w oczach jego, przez Jezusa Chrystusa, któremu niech będzie chwała na wieki wieków. Amen”.

Jeśli dostaliśmy już Boże Słowo, to Bóg już nam je dał . Diabeł chce wywołać w nas panikę, żebyśmy zastraszeni zaczęli wołać w panice do Boga, a Bóg mówi: „Ja dałem Swoje Słowo. Ja za nim stoję. W niebie nie ma paniki, dałem Słowo i wykonam każde, które wypowiedziałem. Powiedziałem, uchwyć się Słowa.” (Czy mam biegać koło ciebie, rywalizować z diabłem?) Za tym jest działanie Boże, po to została przelana krew Jezusa.

1 List Piotra, 5 rozdział. Jest tu takie piękne apostolskie podsumowanie tego, co mówiliśmy w tym czasie.

Ukórzcie się więc pod mocną rękę Bożą, aby was wywyższył czasu swego”. 1Pio.5,6.

Ukórz się, poddaj się Bogu, nastaw ucho na słuchanie, nastaw serce, żeby Bóg napełniał cię. Nie tocz swoich prywatnych bojów z bratem, siostrą, z ciałem i krwią. Uniż się, a Bóg wywyższy cię.

„Wszelką troskę swoją złóżcie na niego, gdyż On ma o was staranie. Bądźcie trzeźwi, czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, chodzi wokoło jak lew ryczący, szukając kogo by pochłonąć”. 1Pio.5,7.8.

Jak diabeł szuka? Wrzuca swoje myśli i jeśli człowiek przyjmie je, to wtedy jest szansa, żeby człowiek sam opuścił obóz Pana, bo przestaje wierzyć w to, co mówi Bóg, a zaczyna wierzyć diabłu. W ten sposób wielu ludzi doprowadził już do opuszczenia: „nie nadajesz się, Bóg cie nie kocha” i różne te głupie rzeczy, które nie mają nic wspólnego z tym, co powiedział Jezus Chrystus. Nie umiłował nas, kiedy byliśmy doskonali, ale umiłował nas, kiedy chodziliśmy w grzechach. Czy tak jest napisane w Biblii? Czy taka jest prawda? Przelał Swoją krew, bo nas umiłował, żeby oczyszczać nas Swoją krwią, abyśmy mogli żyć dla Jego chwały i dla chwały Ojca.

Bądź zawsze trzeźwy. Trzeźwość to jest trzymanie się Słów Bożych. Pijany chwyta się czegokolwiek.

„Przeciwstawcie mu się, mocni w wierze, wiedząc, że te same cierpienia są udziałem braci waszych w świecie”. 1Pio.5,9

Tarcza wiary to nie jest zasłona przed ciałem i krwią, to jest zasłona przed tymi władzami ciemności.

„A Bóg wszelkiej łaski, który was powołał do wiecznej swej chwały w Chrystusie, po krótkotrwałych cierpieniach waszych, sam was do niej przysposobi, utwierdzi, umocni, na trwałym postawi gruncie. Jego jest moc na wieki wieków. Amen!”

I wtedy oddasz Bogu chwałę! Następne zwycięstwo Pana i następne zwycięstwo Pana i chodzisz spokojniutki, bo wiesz, że Bóg jest Bogiem wszystkich zwycięstw. Wtedy uczysz się oddać każdą sprawę z radością Panu. Nie z lękiem i obawą, ale z radością oddać Panu, ponieważ On na pewno uczyni to dobrze. Wtedy możemy wspólnie śpiewać hymn apostołów: „Jego jest moc na wieki wieków. Amen.”

Chodzi o to, by to pojąć i zrozumieć. Nie chodzi mi o filozoficzne podejście. Chodzi o to, żebyśmy byli ochotnego serca, by budować się na dom dla Boga, byśmy nie mieli na nic innego czasu, jak tylko na to, co chce Bóg, żebyśmy nie mieli czasu zajmować się budowami diabelskimi, żebyśmy cieszyli się wspólnie razem. I widzieli naprawdę w tym sens, że moje życie nie należy już do mnie, ale do Boga. Teraz kształtuje mnie Bóg i zmienia mnie. Bóg troszczy się o mnie i czyni mnie bezpiecznym.

Bóg przeprowadza mnie przez burze tego świata i sprawdza czy uwierzę diabłu, czy nadal wierzę Bogu? Wszyscy przechodzimy tę próbę. Przychodzi ktoś do mnie i pyta: „czy masz coś przeciwko mnie?” Przychodzi drugi i mówi podobnie. Kto to robi? Kto próbuje wrzucać takie rzeczy – „a może on coś do mnie ma”?  Ludzie, przecież my jesteśmy sobie braćmi i siostrami. Jeśli mielibyśmy coś złego przeciwko sobie, to kim my jesteśmy?! Musimy od razu dać odpór diabłu. Słowo Boże mówi do mnie i do ciebie: „mówcie prawdę jeden drugiemu”. Jeśli coś masz, przyjdź i powiedz. Nie noś urazy, przyjdź i powiedz. Ale musimy dać odpór od razu, nie jesteśmy bandą łobuzów, którzy myślą, jak ubić drugiego. A diabeł tak chce nas właśnie pokazać. Patrzę na kogoś z miłością, a diabeł mówi: „ on coś ma do ciebie”. Naprawdę, diabeł używa tak wielu rzeczy, bo chce zakpić sobie ze świętości Boga. Musimy od razu na początku wygrać. Przecież znamy się i nie możemy pozwolić sobie, żeby diabeł wrzucał takie wrzutki i od razu mamy niepewność czy wątpliwości. To jest duchowa bitwa. Czasem tak jest, że diabeł wrzuci taką wrzutkę i masz przegrane pół zgromadzenia. Przez pół zgromadzenia myślisz, o co temu komuś chodzi, bo przecież nie wrzuci ci tego na koniec. Wrzuca ci w czasie zgromadzenia, a czasami już na początku, żeby całe okraść, ale ty nie możesz na to pozwolić. Nie możesz czekać przez całe zgromadzenie, musisz tę sprawę wyjaśnić od razu. Oskarżyciel braci szaleje, bo wie, że czasu ma niewiele. Nie przyjmuj jego oskarżeń.

Dlaczego tak mało słyszysz słów: „ten cię kocha, ten cię kocha, tamten cię kocha, ten dla ciebie gotów położyć życie?” Dlaczego tak mało słyszysz tego? Diabeł nie jest tym zainteresowany. Ale Bóg już wyraźnie powiedział to: „jeśli mieszkam w tym człowieku, to też rozlewam w nim miłość braterską, siostrzaną”. Bóg nie musi biegać za nami, On to powiedział i stoi za Swoim Słowem.

Musimy się tego nauczyć, bo my często liczymy na to, że Bóg będzie ścigał się z diabłem. Nie. Bóg nie zostawi cię, On dał Słowo i jest wierny. Trzymaj się Słowa, to jest podstawa.

A więc, jeśli widzimy gdziekolwiek to doświadczenie bitwy i gdziekolwiek zobaczymy to w Biblii, wszędzie czytamy: „oczy, serce do Boga.” Nie pozwól, żeby odwrócić oczy i zacząć  chodzić z tym złem, bo wtedy będzie to drążyć, drążyć, aż ogarnie twój umysł i serce.

Dziękuję Bogu za jedną tylko lekcję, którą przeżyłem i dziękuję Bogu, że tylko ta jedna lekcja była mi dana, żebym został pouczony: „słuchaj Ducha Świętego, a nie ducha demonicznego.” Słuchajcie, co Duch Boży mówi do was, do mnie, do ciebie. To jest podstawa nastawienia naszych uszu, a nie to, cokolwiek mówi nasz wróg i próbuje w ten czy inny sposób.

Nie bój się. Bóg w Jezusie Chrystusie całą naszą  przestrzeń pielgrzymki zabezpieczył całkowicie. To nie znaczy, że mamy leniuchować. Nie, mamy pracować, bo Bóg w to zabezpieczenie włożył też naszą pracę, ale zabezpieczył, żebyś mógł iść i żyć, i dojść do końca tego dnia. Jest to Boży porządek. To jest ważne. Gdyby Bóg nie zabezpieczył, to ty i ja już dawno nie żylibyśmy. Ile razy słyszymy, jak dziecko Boże mówi, że gdzieś szło, a w pewnym momencie Bóg zatrzymał mnie, a tu ciach, coś przejechało obok ciebie. Nic nie myślałeś i oto raptem Bóg pokazał: „widzisz, władca tego świata już przejechałby cię przez swojego żołnierza, ale Ja jestem z tobą.” A czasami jakiś człowiek zatrzyma cię i nie wpadasz pod tramwaj (prawda Dawidzie?). A skąd wiesz, czy to nie anioł, bo co tak rano człowiek robiłby tam? W różny sposób Bóg chroni nas i przeprowadza. To jest Jego plan, Jego działanie. Musimy nauczyć się ufać Bogu i być w tym wszystkim spokojnymi.

Nie bój się! Łatwo się mówi: „Bóg wykarmił trzy miliony na pustyni. Bóg rozmnożył pokarm. O, pięknie, chwała Bogu!” Ale gdy przychodzi doświadczenie na ciebie to: „jak ja sobie z tym poradzę?” Masz już doświadczenie i tak myśląc, nie poradzisz sobie. Później człowiek może wpaść w dół i zamiast wielbić Boga i służyć Bogu, będzie jęczeć i narzekać nad samym sobą, bo ten dół coraz bardziej będzie zagłębiać się i zagłębiać, i będzie coraz ciemniej i ciemniej. Najlepiej w ogóle nie przebywać w dołach, lepiej chodzić po wyżynach Pańskich i cieszyć się Bogiem, cieszyć się Królem i nie myśleć, nie bać się tych wszystkich rzeczy jakiekolwiek wydarzałyby się.

Naprawdę, diabeł przychodzi i próbuje zasiać niepewność. Skoro już ty nie żyjesz, to co ci grozi? Jeśli wrócisz do życia, to ci grozi, ale jeśli nie żyjesz, to ani głód, ani chłód, ani miecz, ani mór. Ty już nie żyjesz, co ci grozi? To nie jest zabawa w krzyżówkę Biblijną. To jest Słowo Boże, które do nas mówi. Jeśli umarliśmy dla Pana, to żyć będziemy dzięki Panu, dla Jego chwały. To nie jest krzyżówka Biblijna. To jest prawdziwe Boże Słowo, które jest potrzebne tobie i mnie, żebyśmy mogli iść i dotrzeć do celu. Słowo Boże jest po to, żebyśmy na nim byli skupieni i trwali w tym Słowie, będąc trzeźwymi. Trzeba pamiętać, że to Słowo służy nam ku natarciu i obronie w każdym czasie.

Nie bylibyśmy w stanie poruszać się w kierunku biblijnym, bo bylibyśmy tak oszukani i snulibyśmy opowiastki biblijne, a nie umielibyśmy pójść dalej do Boga, bo diabeł zatrzymałby nas. On nie chce, żebyśmy przybliżali się do Boga. Naprawdę, dzisiejszy czas jest trudnym czasem. Diabeł ma dla wierzącego człowieka pełno swoich pomysłów, którymi chce zająć go.

Ale powiem ci, że Bóg ma dla ciebie też pomysł, piękny pomysł, który nie ma nic wspólnego z ciemnością – jak zużyć twoje życie dla Swojej chwały, żebyś był coraz bardziej podobny do Jezusa Chrystusa. Jeśli pojmujesz ten Boży pomysł i trzymasz się go, to będziesz szczęśliwym człowiekiem. Skosztujesz więcej i więcej, jak dobro zwycięża zło w tobie. Paweł powiedział pewną bardzo ważną rzecz: „gdyby Bóg nigdy nie pocieszył mnie, ja nigdy nie wiedziałbym, jak pocieszyć drugiego. Gdyby Bóg nigdy mnie nie umiłował, nigdy nie wiedziałbym, co to znaczy miłować drugiego. Jeśli Bóg nigdy nie przebaczyłby mi, nigdy nie wiedziałbym, co to znaczy przebaczyć drugiemu.” Gdyby Bóg nie zrobił tego w nas, nigdy nie wiedzielibyśmy jak to powinno się zrobić. Dlatego Bóg wymaga tylko to, co już w nas wprowadził. Ale On chce wprowadzać dalej, dalej i dalej. Jemu chwała za to, że Jego praca nadal trwa. Amen.

4. DUCHOWY BÓJ cz.4 – 10.11.2013 wieczór

DUCHOWY BÓJ 

część 4

10.11.13.  – wieczór

 

Chwała Bogu, moi drodzy. Oto mamy największy przywilej, jaki został dany nam ludziom na ziemi, by doznać tej chwalebnej łaski, że możemy poznawać Boga, poznawać Go w sobie – jaki jest Bóg wobec doświadczeń, jaki jest Bóg wobec radości, jaki jest Bóg wobec smutków, jaki jest Bóg w każdym doświadczeniu, przez które przechodzimy. Chwała Bogu za to. Cudowna Boża łaska! Mówimy o wojnie, o zmaganiu się, o doświadczeniu.

Otwórzmy 1 Księgę Królewską, 18 rozdział. Wszyscy znamy to doświadczenie z góry Karmel. Wspominaliśmy już o tym, że rodzi się dziecko, a potem znajdujemy już dorosłego człowieka, który chodzi jako mąż Boży. Pośród tego narodu Izraelskiego, przy tak bezbożnym królu, chodzi Boży człowiek, który zna Boga.

Następuje spotkanie dwóch armii – armii ciemności i armii światłości. W jednej armii jest kilkuset ludzi, a w drugiej jeden człowiek, którzy  stają naprzeciw siebie. Teraz ma wyjaśnić się, która armia jest po dobrej stronie. Pierwsza armia rusza do natarcia i zaczynają rozpalać w sobie ducha modlitwy. Rosną emocje, dochodzą do stanu, kiedy zaczynają puszczać sobie krew. A człowiek z drugiej armii mówi:

 „Wołajcie głośniej, wszak jest bogiem, ale może się zamyślił lub jest czym innym zajęty, lub może udał się w drogę, albo może śpi? Niech się więc obudzi!” 1 Król.18,27b.

Teraz przychodzi druga armia. Co ona robi? Przeczytajmy, 1 Król.18, 30:

„Wtedy Eliasz rzekł do całego ludu: Przystąpcie do mnie. A gdy cały lud zbliżył się do niego, on naprawił zburzony ołtarz Pana”.

Co robi żołnierz tej armii? Odbudowuje najpierw to, co  powinno być. On nie woła, ale zaczyna pracować i odbudowuje to, co zostało zaniedbane. Eliasz naprawił ołtarz.

„Eliasz wziął dwanaście kamieni według liczby plemion potomków Jakuba, którego doszło słowo Pana tej treści: Izrael będzie imię twoje. Z tych kamieni zbudował ołtarz w imię Pana, wykopał wokoło ołtarza rów o pojemności dwóch miar zboża,” 1Król.18, 31.32.

Jak walczy Eliasz? Co to za wojna? Co on robi? Przeciwnicy jego, wyznawcy Baala, mogli myśleć, że oni to gorliwie wołali, a co ten tu robi? Eliasz zaś na ich oczach wykonuje spokojnie to, co ma wykonać.

Czytajmy dalej 1 Król.18,33-40:

„Następnie ułożył drwa, poćwiartował cielca i ułożył na drwach, i rzekł: Napełnijcie cztery wiadra wodą i wylejcie je na ofiarę całopalną i na drwa. Potem rzekł: Powtórzcie to jeszcze raz. I oni powtórzyli to jeszcze raz. I znów rzekł: Uczyńcie to po raz trzeci. I oni uczynili po raz trzeci. I spłynęły wody te z ołtarza tak, że i rów wypełnił się wodą. A gdy nadeszła pora składania ofiary z pokarmów, prorok Eliasz przystąpił i rzekł: Panie, Boże Abrahama, Izaaka i Izraela! Niech się dziś okaże, że Ty jesteś Bogiem w Izraelu, a ja twoim sługą i że według twego słowa uczyniłem to wszystko. Odezwij się, Panie, odpowiedz mi, a niech ten lud pozna, że Ty, Panie, jesteś Bogiem prawdziwym i że Ty odmienisz ich serca. Wtedy spadł ogień Pana i strawił ofiarę całopalną i drwa, i kamienie, i ziemię, a wodę, która była w rowie, wysuszył. Gdy to cały lud zobaczył, padł na twarz, mówiąc: Pan jest Bogiem, Pan jest Bogiem! Wtedy Eliasz rzekł do nich: Pochwyćcie proroków Baala, niech nikt z nich nie ujdzie. I pochwycili ich, po czym Eliasz sprowadził ich nad potok Kiszon i tam kazał ich zabić”.

Co zrobił Eliasz? Eliasz był posłuszny Bogu.

Mówimy o wojnie. Człowiek często myśli: natarcie, wojna z wrogiem, spiętrzenie się sił, wymiana ciosów. A tutaj jest inaczej. Tutaj jest przyjście w tym, co Bóg ustalił, że tak ma być. Kierunkiem jest Bóg, a ci wrogowie stoją sobie z boku. Kierunek bitwy każdego dziecka Bożego, to jest najpierw Bóg. Jeśli widzisz, że coś zostało u kogoś zaniedbane, to kierunkiem musi być Bóg. Musi być uporządkowany ołtarz modlitwy. Musi być uporządkowany teren, na którym Boży lud powinien stać. Eliasz czyni to według Słów Boga. To nie jest twój, ani mój pomysł, tylko to, co mówi Słowo Boże. To jest bardzo ważne w tym doświadczeniu.

Otwórzmy List do Rzymian 16, 17-19:

„A proszę was, bracia, abyście się strzegli tych, którzy wzniecają spory i zgorszenia wbrew nauce, którą przyjęliście; unikajcie ich. Tacy bowiem nie służą Panu naszemu, Chrystusowi, ale własnemu brzuchowi, i przez piękne a pochlebne słowa zwodzą serca prostaczków. Albowiem posłuszeństwo wasze znane jest wszystkim; dlatego raduję się z was i chcę, abyście byli mądrzy w tym, co dobre, a czyści wobec zła”.

Co my mamy robić ze swojej strony, wiedząc o wojnie, która się toczy? Mamy unikać tych, którzy wywołują zgorszenie wbrew nauce Pańskiej, pilnować się dobra, być czyści wobec zła. Zobaczcie, jak przebiega ta wojna: najpierw sprawdzenie czy Bóg jest z nami.

Co czytamy dalej:

„A Bóg pokoju rychło zetrze szatana pod stopami waszymi.”

Dlaczego ludzi tak często uczy się wojny z diabłem, gromienia diabła, itp.? Diabeł chce takiej wojny. Ale kiedy ty poddajesz się Bogu, oczyszczasz się, zaczynasz żyć Słowem Bożym, zaczynasz unikać zła, a trwać w dobru, to diabeł wie, że wtedy dozna pogromu od Pana.

Bóg zawsze tego uczył: „jeśli ukorzy się Mój lud, jeśli uniży się i podda Mi się w posłuszeństwie, wtedy Ja uwolnię ich, wyprowadzę ich z każdej niewoli, przyprowadzę ich z powrotem i będą jeszcze tu siali i zbierali, mieli wesela i radowali się. Będą tu staruszkowie i babcie, będzie tu miejsce pokoju”.

Diabeł często prowokuje i chce  wciągnąć człowieka do osobistej wojny. Diabeł chce sprowokować do wojny, a  Duch Święty napomina: „uspokój się, patrz, abyś czynił to, co mówi Bóg. Co wiesz ze Słowa Bożego, to czyń.” Jesteś w wojnie, w doświadczeniu. Wróg próbuje nacierać na ciebie, a ty patrzysz na Boga, a nie na wroga. Swoją nadzieję masz w Bogu. To jest twoje zwycięstwo! Nie patrzysz na wroga w ogóle. On warczy, ryczy, straszy. Nie patrzysz na niego, patrzysz na Boga. Patrzysz, aby żyć każdym Słowem Bożym, aby twoja modlitwa była nadal przed Bogiem, aby nadal funkcjonowało twoje poddanie Bogu, bo uniżasz się przed Nim.

To służy ku dobremu! Jeśli  prawidłowo podchodzimy do wojny, wtedy rośniemy. Ale nie wolno dopuszczać diabła do wojny „ja – ty”, bo wtedy giniemy. To nie jest nasza wojna. To jest wojna Pana. On jest Wodzem, a my Jego żołnierzami. Nawet generał armii (Paweł) powiedział: wszelką myśl oddaję Wodzowi. Moje sumienie nie oskarża mnie, bo zawsze chcę czynić dobro.

Musimy uważać na prowokacje. Diabeł zdaje sobie sprawę, że kiedy odwróci naszą uwagę od Boga, przestraszy nas, albo przerazi i kiedy będziemy próbować walczyć z nim po ludzku, wtedy on będzie nas miał.

Eliasz nigdzie nie walczył po ludzku. Kiedy patrzysz na Boże wojny, tam nigdzie nie widzisz takiej wojny, jaką prowadzą ludzie. Widzisz zdobywane Jerycho, widzisz ręce podniesione do góry i armia wroga przegrywa. Kiedy Mojżesz opuszczał ręce, armia wroga parła do przodu i Jozue zaczynał przegrywać. Kiedy Mojżesz podnosił ręce, armia wroga znowu przegrywała.

Zobaczcie, jak to się dzieje, kiedy jest kierunek Bóg, to diabeł przegrywa! Ale kiedy opuścisz ręce, kiedy przestaniesz patrzeć na Boga, wtedy diabeł chce cię zniszczyć.

W tej wojnie nasze zwycięstwo, to jest patrzeć na Boga! Patrzeć na Boga i nie odwrócić oczu od Pana, choćby diabeł nie wiadomo jak ryczał. Nie odwracaj oczu od swego Pana!

Popatrzmy na Piotra na morzu. Piotr wychodzi z łodzi, wichura ryczy. Piotr odwraca uwagę od Pana i wichura pokonuje go, i zanurza się w morzu. Dopóki Piotr patrzył na Jezusa, był zwycięzcą. Tego uczy nas Boże Słowo.

Patrz na Pana, należ do Niego. Diabeł straszy: „nie uda ci się, nie powiedzie się.” Diabeł atakuje cię myślami, próbuje straszyć (np. ten ma coś przeciwko tobie), jakkolwiek próbuje odwrócić uwagę od Boga. To jest twoja i moja wojna! Pilnuj swoich oczu, żeby patrzyły na Pana i nie pozwól odwrócić ich sobie od Pana.

Nasze oczy najlepiej zatrzymują się na Panu, gdy Go poznajemy . Rozkosz poznawania Pana pozwala nam nie zawracać sobie głowy tym straszeniem wroga. Kiedy jego słuchasz, to słyszysz: „nie uda ci się”. Gdzie patrzysz? Kiedy spojrzysz na daną sytuację, diabeł jeszcze bardziej pokaże ci, że nie uda ci się. I jeśli nadal na to patrzeć będziesz, to zaczniesz przegrywać .

A więc, żołnierzu Pana, w tej wojnie twoje oczy zawsze muszą być skierowane na Pana w posłuszeństwie Jego Słowom. Wydaje się, jakby nadciągał kataklizm, a ty dalej służysz według Słowa Bożego. Po jakimś czasie patrzysz, że kataklizm runął, a ty idziesz dalej. Bóg zniszczył przeszkodę.

Mojżesz dochodzi z Izraelem do Morza Czerwonego i słyszy: „podnieś do góry laskę, Mojżeszu”. Mojżesz podnosi laskę i Pan usuwa przeszkodę. Gdybyśmy my teraz stanęli nad Morzem Czerwonym, a z tyłu cała armia Egiptu gotowa do ataku na ciebie, a przed nami nieprzebyte morze? Ale oczy kierowane na Pana spowodowały, że wojska diabła zginęły w tym morzu, a Boży lud przeszedł je suchą stopą.

Musimy nauczyć się nie słuchać straszącego, ale słuchać Boga. Tak uczył Jezus Swoich uczniów i my też musimy się tego uczyć .

W tej wojnie namawianie cię do twojej osobistej wojny z diabłem, gromienia, czy innych rzeczy, to jest wysłanie cię na osobistą śmierć.

Jeśli chcesz wygrać, bądź posłuszny Bogu, a Bóg rychło zetrze szatana pod stopami tego, który jest Mu posłuszny. Wtedy będziesz deptać po wężach i skorpionach. Patrz na Pana i nie pozwól sobie odwrócić uwagi od Niego. Diabeł może straszyć cię głodem, morem, czymkolwiek, a ty nie bój się. Bóg mówi: „nie bój się, bo Ja jestem z tobą.”

Kiedy tylko poddamy się diabłu, to on stara się rozwinąć daną sytuację: „jesteś dzieckiem Bożym, zmierz się ze mną, przecież Bóg cię nie zostawi . Pokaż, że jesteś silny (silna) i też potrafisz walczyć.”

A czego uczy nas Bóg? „Umarłeś.” Jak umarłeś, to co masz pokazywać? „Umarłem, już nie żyję ja, ale żyje we mnie Chrystus. To jest twoja sprawa z Chrystusem, a nie ze mną. Ja już umarłem i żyje we mnie Chrystus.” To nie jest mój temat, to jest Chrystus. Patrzę na Chrystusa i idę dalej. Chrystus w moment rozprawi się z tym. Doświadczyłem już tego wiele razy. Patrzę na Niego, a On w moment rozprawia się z tym.

Ale gdy dam się przestraszyć, wtedy mogę mieć kłopoty nawet latami. Nie wolno się bać! Bóg mówi: „nie bój się, aby to nie przyszło na ciebie.” Nie bój się i patrz na Pana. On ma moc przeprowadzić cię przez każde doświadczenie. Jeśli jesteś już gdzieś chory, to też przeprowadzi cię, bo nie porzuci cię dlatego tylko, że jesteś głupcem i dałeś namówić się na wojnę z diabłem. Ale Pan będzie chciał cię nauczyć: „nie walcz więcej w ten sposób.” Patrz na Pana, sprawcę i dokończyciela twojej wiary. To jest nasze zwycięstwo i zawsze musimy o tym pamiętać.

Dopóki będziemy o tym pamiętać, wtedy patrząc na tych ludzi z Biblii będziemy widzieć ich zwycięzcami zawsze wtedy, kiedy Bóg był przed ich oczami. Oni też zawsze mogli powiedzieć: „oto stoję przed obliczem Najwyższego.”

Bardzo podoba mi się sytuacja z Elizeuszem. Jest tu piękny obraz pokazujący na czym komu zależy. Elizeusz był bogatym człowiekiem, miał  dwanaście zaprzęgów. Ale kiedy Eliasz zarzucił na niego prorocki płaszcz, Elizeusz porąbał swój zaprzęg, złożył go Bogu na ofiarę i poszedł służyć Bogu. Doszli do punktu, że Eliasz, sługa Boży, miał być porwany a Elizeusz miał Boże objawienie, że tak będzie.

Eliasz próbuje swego następcę, czy Elizeusz ma osobisty kontakt z Bogiem, czy tylko przez Eliasza. Eliasz próbuje zatrzymać Elizeusza, a ten nie daje się i idzie do końca. Kiedy są już na końcu, Eliasz pyta: „co chciałbyś, abym dla ciebie uczynił?” Elizeusz odrzekł: „chciałbym otrzymać dwie trzecie z ducha, którego Bóg włożył na ciebie.” Eliasz odpowiedział: „prosisz o trudną rzecz, ale jeśli Bóg da ci to, wtedy będziesz mógł widzieć, jak Bóg mnie zabiera” Elizeusz widział to i krzyczał za Eliaszem: „siło, konnico Izraela!” Oni przeszli przez Jordan i kiedy Eliasz uderzył płaszczem, wody rozstąpiły się. Teraz ta sama rzeka stoi na drodze Elizeusza, żeby mógł wrócić. Elizeusz uderza tym samym płaszczem Eliasza, który spadł z niego, kiedy Bóg zabierał go. Elizeusz mówi: „gdzie jest Bóg Eliasza?!” Gdy uderzył płaszczem, woda rozstąpiła się i Elizeusz przeszedł.

Bogu bardzo podoba się, kiedy mówimy: „gdzie jest Bóg tego sługi?!” W jakim Bogu jest twoje zaufanie? Czy w Bogu zgubionego chrześcijaństwa, czy w Bogu Bożych ludzi, którzy dotrwali do końca? Czy to jest Bóg Abrahama, Izaaka, Jakuba, Bóg żywych, a nie umarłych? Czyż Bóg nie uczył, że posłuszeństwo Jego Słowom jest Mu milsze, niż ofiara?

Bardzo poruszający jest  głos Ojca z nieba, co też możemy czytać w Ewangelii Mateusza 17,5:

„Ten jest Syn mój umiłowany, którego sobie upodobałem, jego słuchajcie!”

Ojciec mówi: „oto wszystko przekazałem Swemu Synowi i Jego słuchajcie.” To jest posłuszeństwo Bogu – słuchać we wszystkim Jego Syna. Chcąc teraz wygrać, słuchajmy we wszystkim Jezusa, co On mówi. Niech karmi nas każde Jego Słowo. Dla mnie i dla ciebie jest to bardzo ważne, by tego kosztować, słuchać, poddawać się temu Słowu, które dociera do nas. Chodzić z Panem, słuchać i poddawać się temu Słowu, żeby to Słowo ożywiało mnie, abym był Jemu posłusznym. Wtedy rychło szatan będzie starty i wtedy będę jeszcze więcej mógł kosztować z życia zwycięzców. „Oni zwyciężyli go przez krew Baranka, przez trwanie w Nim, przez umiłowanie wieczności ponad przemijanie.”

Chwała Bogu za to, że możemy zobaczyć, jak nasze posłuszeństwo Bogu powoduje to, że diabeł przegrywa. Czy chcesz być zwycięzcą? Bądź posłuszny, posłuszna, Bogu. To, co już wiesz, to tak żyj i będziesz mógł (mogła) mówić coraz więcej o zwycięstwie w Chrystusie. On będzie dawał ci kosztować zwycięstwa.

Popatrzmy na kolejnego sługę Bożego, który jest według Bożego serca, na Dawida. Dawid ma wroga Saula. Saul jako namaszczony król, nie chciał słuchać Boga tak, jak Bóg mówił. Chciał być po swojemu z Bogiem i Bóg odebrał mu Swego Ducha, wkładając go na Dawida. Bóg posłał na Saula od siebie innego ducha, złego. Spotykamy tych dwóch ludzi w doświadczeniu. Pomimo tego, że Saula ogarnia już inny duch, Dawid mając okazje zabić dwa razy Saula, nie zabija go. Dawid uznaje Boga i Boże namaszczenie ponad okazję, którą napotyka. Ludzie mówią do niego: „Bóg daje ci tę okazję.” Dawid nie wykorzystał tego, był posłuszny Bogu – „nie tykajcie pomazańców Moich”. Dawid przez posłuszeństwo wygrał bitwę. Czy rozumiemy to? Dawid był kuszony nawet przez ludzi, swoich żołnierzy, którzy mówili: „Bóg wydaje Saula w twoje ręce. Zabij go, bo Bóg jest w tym i będzie ci błogosławić jak zabijesz”. Ale Dawid tego nie zrobił, gdyż wiedział, że to Bóg namaścił Saula.

Zobaczcie, jak bardzo ważne jest posłuszeństwo Bogu, jak to jest ważne w relacjach z ludźmi. Ktoś mógłby powiedzieć: „ale przecież Bóg już odsunął od Saula Swego Ducha, teraz zły duch go trapi.” Ale Saul był namaszczony Bożym olejem na króla. Nie mówię o fałszywych namaszczeniach, ale o Bożym namaszczeniu. Za tym stoi Bóg i wtedy uznajesz to. Niech Bóg nas tym napełnia . Niech rosną bohaterowie. Bohaterowie rosną w posłuszeństwie Bogu, a nie w czytaniu książek o smokach, czy rycerzach, czy innych rzeczach.

Jak wygląda dzisiaj nasze posłuszeństwo Bogu? Wracaj do posłuszeństwa temu Słowu, gdzie wiesz, że jesteś nieposłuszny, czy nieposłuszna. Bóg nie wymaga więcej, tylko tam, gdzie wiesz. Słuchaj prawdy i żyj nią . Niech będzie usunięta wszelka fałszywa nauka i wszelkie fałszywe słowa, bo one nie darzą życiem. Mamy słuchać  Boga, a nie nauk, czy pomysłów ludzkich. W tej wojnie ludzki oręż nic nie daje.

Otwórzmy Psalm 24, 12:

„Pańska jest ziemia i to, co ją napełnia, Świat i ci, którzy na nim mieszkają. On bowiem założył ją na morzach I utwierdził ją na rzekach”.

To jest Pańskie, ale Pan mówi: „nie będziesz pożądał tych rzeczy, gdyż one zostały skażone”.

„Któż może wstąpić na górę Pana? I kto stanie na jego świętym miejscu? Kto ma czyste dłonie i niewinne serce, Kto nie skłania duszy swej ku próżności i nie przysięga obłudnie, Ten dostąpi błogosławieństwa od Pana I sprawiedliwości od Boga, zbawiciela swego. Takie jest pokolenie tych, co go szukają, Tych, którzy szukają oblicza twego, Boże Jakuba. Sela”. Psalm 24,3-6.

Zobacz, że kiedy ty wchodzisz na górę Pana, wtedy wróg doznaje pogromu i nie ma jak dostać się do ciebie. Bądź zawsze na górze Pana. Miej zawsze czyste ręce, czyste serce, czyste usta. Zawsze żyj w czystości, nigdy nie bądź skażony przez ten świat, a będziesz miał (miała) codziennie zwycięstwo. Będziesz codziennie z Bogiem.

Jeśli tego nie znacie, to dobrze, żebyście to poznali. To jest zwycięstwo. Możesz chodzić po świecie i nie będziesz skażony niczym ze zła tego świata. Bądź na górze Pana. Musisz mieć czyste ręce, czyste usta, żeby tam wejść. Staraj się o to, żeby żyć w posłuszeństwie Bogu, w oczyszczeniu krwią Jezusa. Żyj z Bogiem, a nie będziesz nawet wiedział, co tam za tobą, jakiego pogromu doznaje wróg. Będziesz wiedział, co to znaczy chodzić ze Świętym Bogiem.

Psalm 141.2:

„Niech wznosi się ku tobie modlitwa moja jak kadzidło, A podniesienie rąk moich jak ofiara wieczorna!”

Niech to zawsze będzie czyste. Kiedy tak chodzisz z Bogiem i jesteś Mu posłuszny, to po jakimś czasie jesteś w tym pięknym doświadczeniu nieustannej relacji z Bogiem. Wszyscy tego potrzebujemy, żeby być zwycięzcami w każdym czasie.

1 List do Tymoteusza 2,8:-10

„Chcę tedy, aby się mężczyźni modlili na każdym miejscu, wznosząc czyste ręce, bez gniewu i bez swarów. Podobnie kobiety powinny mieć ubiór przyzwoity, występować skromnie i powściągliwie, a nie stroić się w kunsztowne sploty włosów ani w złoto czy w perły, czy kosztowne szaty, lecz jak przystoi kobietom, które są prawdziwie pobożne, zdobić się dobrymi uczynkami”.

Bądź zawsze z Bogiem. Zwycięstwo w zborze to są czyste ręce. Gdy wznosisz czyste ręce do Boga, tak jak Mojżesz wznosił je, to wróg doznaje pogromu. Dbajmy o czystość chodzenia z Bogiem. To jest nasze zwycięstwo każdego dnia.

List do Efezjan 1,15-23:

„Przeto i ja, odkąd usłyszałem o wierze waszej w Pana Jezusa i o miłości do wszystkich świętych, nie przestaję dziękować za was i wspominać was w modlitwach moich, aby Bóg Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, dał wam Ducha mądrości i objawienia ku poznaniu jego, i oświecił oczy serca waszego, abyście wiedzieli, jaka jest nadzieja, do której was powołał, i jakie bogactwo chwały jest udziałem świętych w dziedzictwie jego, i jak nadzwyczajna jest wielkość mocy Jego wobec nas, którzy wierzymy dzięki działaniu przemożnej siły jego, jaką okazał w Chrystusie, gdy wzbudził go z martwych i posadził po prawicy swojej w niebie ponad wszelką nadziemską władzą i zwierzchnością, i mocą, i panowaniem, i wszelkim imieniem, jakie może być wymienione, nie tylko w tym wieku, ale i w przyszłym; i wszystko poddał pod nogi jego, a jego samego ustanowił ponad wszystkim Głową Kościoła, który jest ciałem jego, pełnią tego, który sam wszystko we wszystkim wypełnia”.

A więc wiara jest początkiem, a potem więcej i więcej kosztowności, wspaniałości, bracie, siostro. To, co zobaczyłeś na początku, to był tylko początek, a jest o wiele więcej chwały, poznawania pełni miłości Chrystusowej.

Wiecie, jak to dobrze, że Pan wstawia się za nami, jeśli my gdzieś się pogubimy , odwrócimy oczy i zgrzeszymy. Jakie to szczęście! Gdyby wymagano od nas bezwzględnej czystości, to po jednym grzechu nie moglibyśmy wrócić i byłby koniec. Przerażające byłoby to, gdybyś wiedział, że kiedy raz tylko zgrzeszysz, to zginiesz. Ale to wcale nie mówi, że możesz grzeszyć dlatego, że jest możliwość powstania, tylko oznacza to, że Bóg dał wyjście w Swojej miłości, jeślibyś zgrzeszył. On przyjmie krew Jezusa jako przebłaganie za to zło, żebyś mógł wstać i pójść dalej, żebyś nie został w  tej przegranj. Chwała Bogu za to!

Myślę, że każdy z nas zdaje sobie sprawę, że wyruszenie w kierunku Pana to jest początek, a później Pan prowadzi dalej i dalej. Trwaj w posłuszeństwie Panu. Co wielkiego czynił Eliasz? Naprawił popsuty ołtarz, przygotował go. To jest właśnie to, co musimy czynić. Czyńmy to, co Bóg daje nam, żeby odebrał z nas chwałę, a Bóg przyzna się, przyjmie to i spuści ogień. Chwała Bogu, że możesz składać Bogu miłe ofiary, kiedy wymawiasz to imię Jezus, mając nadzieję w Panu, radość, szczęście w Panu.

Bogu jest to miłe, kiedy Jego imię jest w naszych sercach, na naszych ustach, kiedy uczcimy Go, patrząc na Niego, należąc do Niego, będąc Jemu poddanymi.

Apostoł Paweł mówi: „ja nie boję się śmierci, ale bałbym się nie być tam, gdzie mój Pan. Nie boję się śmierci, bo Jezus jest życiem. Ale gdybym nie był tam, gdzie mój Pan, wtedy się boję. Cały czas chcę iść za Nim, należeć do Niego, służyć Mu”.

Księga Objawienia 8.3:

„I przyszedł inny anioł, i stanął przy ołtarzu, mając złotą kadzielnicę; i dano mu wiele kadzidła, aby je ofiarował wraz z modlitwami wszystkich świętych na złotym ołtarzu przed tronem”.

Modlitwy świętych, świętych dzięki Jezusowi, te modlitwy mają tak wielkie znaczenie u Boga. Dlatego tak dobrze jest trwać w świętości i modlić się. Wiele może modlitwa sprawiedliwego. Bóg pokazuje, jak ceni sobie te modlitwy, jak bliskie są Jemu. Chwała Bogu!

Gdziekolwiek patrzymy w Biblię i poznajemy Boże Słowo, doznajemy, jak Bóg zatroszczył się o to, żeby pozostawić nam te wspaniałe wiadomości, żebyśmy czytając z Duchem Świętym mogli widzieć cenność tych Słów. Posłuszeństwo potrzebuje Słowa, któremu musi być posłuszne. Jeśli nie ma Słów, to czego słuchać? Ale kiedy już są Słowa, wtedy wiesz, czego słuchać. Ktoś mówi: „teraz już wiem, czego mam się słuchać, teraz już wiem.” I robisz to a Bóg prowadzi cię dalej i dalej.

W Liście do Rzymian 15.30 Paweł pisze:

„Proszę was tedy, bracia, przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa, i przez miłość Ducha, abyście wespół ze mną walczyli w modlitwach, zanoszonych za mnie do Boga,”

A więc modlitwy za braci, za siostry, którzy stoją w służbie są miłe Bogu i zbierane są w złotej czaszy przed Bożym obliczem. Modlitwa jest również okazaniem posłuszeństwa. Módlcie się i nie ustawajcie. Proście, a będzie wam dane.

2 Księga Samuela 22, 1-4:

„Gdy Pan wyrwał Dawida z ręki wszystkich jego nieprzyjaciół i z ręki Saula, przemówił on przed Panem słowami następującej pieśni: Pan jest opoką moją i twierdzą moją, i wybawicielem moim, Bóg skałą moją, jemu ufam, Tarczą moją, rogiem zbawienia mojego, schronieniem moim i ucieczką moją, Wybawicielem moim, który mnie od przemocy wybawia. Uwielbionego wzywam, Pana, I będę wybawiony od nieprzyjaciół moich”.

Uwielbionego wzywam Pana, a będę uratowany, wybawiony od nieprzyjaciół moich. Trochę czasu Saul ścigał Dawida, ale został uratowany i Saul nie zabił Dawida, chociaż bardzo tego pragnął. Bóg w różny sposób ratował Dawida. Pamiętamy, Saul idzie z jednej strony góry, a Dawid z drugiej. Jeszcze trochę i zejdą się, ale raptem przybiega posłaniec do Saula i mówi: „wróg napadł!” Saul już jest tak blisko Dawida, ale trzeba jechać.

Dawid wołał do Boga, a Bóg w różny sposób ratował Swojego sługę i został wybawiony od przemocy własnej i innych. Dawid nie użył przemocy, gdyż Bóg zachował go. Chwała Bogu za to, bo wzywał Pana. Bóg wyratował go najpierw od tego, co mogłoby się w nim wydarzyć, a potem od tego zewnętrznego wroga.

A więc uwielbiajmy Pana! Wzywajmy Jego imienia, czcijmy Go. To jest droga do zwycięstwa. Wróg już wokół osacza, ryczy i mówi, że za chwilę cię zabije , a ty chwalisz Pana i chlubisz się Jego imieniem.

2 Księga Kronik 20, 12-17:

„Boże nasz! Czy ich nie osądzisz? Bo myśmy bezsilni wobec tej licznej tłuszczy, która wyruszyła przeciwko nam; nie wiemy też, co czynić, lecz oczy nasze na ciebie są zwrócone. Podczas tego stali przed Panem wszyscy Judejczycy, nawet ich małe dzieci, ich kobiety i synowie,  a wtedy pośród tego zgromadzenia Duch Pański spoczął na Jachazielu, synu Zachariasza, syna Benajasza, syna Jaiela, syna Mattaniasza, Lewicie, z potomków Asafa, i ten rzekł: Posłuchajcie uważnie, wszyscy Judejczycy i wy, mieszkańcy Jeruzalemu, i ty, królu Jehoszafacie! Tak mówi do was Pan: Wy się nie bójcie i nie lękajcie tej licznej tłuszczy! Gdyż nie wasza to wojna, ale Boża. Jutro zejdźcie naprzeciw nich; pójdą oni stokiem Sis, a natkniecie się na nich na skraju doliny przed pustynią Jeruel.  Nie waszą rzeczą będzie tam walczyć, ustawcie się tylko i stójcie, i oglądajcie ratunek Pana, o Judo i Jeruzalemie! Nie bójcie się i nie lękajcie! Jutro wyjdźcie przed nich, a Pan będzie z wami!”

Wyjdź z Panem przeciwko wrogowi.

„Wtedy Jehoszafat pochylił głowę twarzą aż do ziemi, a także wszyscy Judejczycy i mieszkańcy Jeruzalemu padli przed Panem, oddając pokłon Panu. Lewici zaś z rodu Kehatytów i z rodu Korachitów wstali, aby chwalić Pana, Boga izraelskiego, głosem nader donośnym.  Wstawszy wcześnie rano, wyruszyli na pustynię Tekoa. A gdy wyruszali, Jehoszafat stanął i rzekł: Słuchajcie mnie, Judejczycy i mieszkańcy Jeruzalemu! Zawierzcie Panu, Bogu waszemu, a ostaniecie się! Zawierzcie jego prorokom, a poszczęści się wam.  A naradziwszy się z ludem, wyznaczył śpiewaków dla Pana, którzy odziani w święte szaty mieli kroczyć przed zbrojnymi i śpiewać hymn pochwalny: Wysławiajcie Pana, albowiem na wieki trwa łaska jego. Gdy tylko zaczęli śpiewać radosne pienia pochwalne, Pan nastawił zasadzkę na Ammonitów, Moabitów i mieszkańców pogórza Seir, którzy ruszyli na Judę i zostali pobici”. 2 Księga Kronik 20, 18-22.

Posłuszeństwo Bogu wprowadza w zwycięstwo. Zawsze posłuszeństwo wyprzedza zwycięstwo. Jeśli pozostaniesz z Panem w posłuszeństwie, On rozprawi się z wrogiem. Trwaj w Nim, należąc do Niego. Czyń to, co wiesz. Wzywaj Jego imienia, śpiewaj Mu pieśni pochwalne. Kiedy widzisz tę całą tłuszczę, dalej śpiewaj pieśni pochwalne. Kiedy Izraelici podnieśli głos, Pan rozprawił się z wrogiem.

Ile razy widziałeś (widziałaś) to w duchowych warstwach? Bóg uczy nas, aby nie brać na siebie, gdyż to jest wojna Pana. Ty masz patrzeć na Niego i należeć do Niego, czynić to, co On mówi i iść dalej.

Mówimy o dziwnych wojnach, ale właśnie tak wygląda wojna Boża. Kiedy już oglądaliśmy zdobycie Jerycha, byliśmy zadziwieni, jak runęły te mury warowni. Paweł mówi, że mamy duchowy oręż, który burzy te mury warowni.

Psalm 149:

„Alleluja. Śpiewajcie Panu pieśń nową, Na chwałę jego w zgromadzeniu wiernych! Niech weseli się Izrael ze Stwórcy swego, Dzieci Syjonu niech się radują z króla swego! Niechaj w pląsach chwalą imię jego, Niech grają mu na bębnie i na cytrze, Bo Pan upodobał sobie lud swój, Pokornych ozdabia zbawieniem! Niech wierni radują się z chwały, Wesoło śpiewają na swym posłaniu! Niech w ustach ich będzie uwielbienie Boga, A miecz obosieczny w ich ręku, Aby dokonać pomsty nad ludami, Aby ukarać narody, Aby związać pętami ich królów, A dostojników ich zakuć w kajdany, Aby wykonać na nich wydany wyrok. To jest chlubą wszystkich jego wiernych. Alleluja”.

„Niech w ustach ich będzie uwielbienie Boga, A miecz obosieczny w ich ręku.” Śpiew Bogu i Słowo Boże i do natarcia i do obrony, aby wróg został pokonany.

Dzisiaj toczymy duchową bitwę, nie z ciałem i krwią,  i mamy też duchowy oręż. Mamy wszystko, co potrzebne, aby wygrać w tej wojnie. Jeśli to rozumiemy, to będziemy stosować Boże Słowo, a nie swoje i wtedy będziemy oglądać dokładnie, jak to wykonuje się.

List Judy 24.25:

„A temu, który was może ustrzec od upadku i stawić nieskalanych z weselem przed obliczem swojej chwały, Jedynemu Bogu, Zbawicielowi naszemu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego, niech będzie chwała, uwielbienie, moc i władza przed wszystkimi wiekami i teraz, i po wszystkie wieki. Amen”.

Chwal Boga, chwal Boga – to jest nasze zadanie, a zobaczymy zwycięstwo Pana naszego, Wodza naszego zbawienia. W ilu rzeczach, miejscach możemy oglądać piękne zwycięstwo? To jest nasz przywilej, możemy kosztować, jak dobry jest Pan i opowiadać o tym.

Kiedy spotykają się wojenni weterani, opowiadają o potyczkach, różnych wydarzeniach. Gdybyś spotkał się z Pawłem i on opowiadałby ci to wszystko, to byłbyś pod wielkim wrażeniem słuchając o tym chwalebnym zwycięstwie. „Ukamienowali mnie, a ja wstałem, wróciłem i widzieli mnie, jak chodzę po tym mieście.” Wrogowie musieli być porażeni widząc Pawła, gdyż byli pewni, że wykończyli tego człowieka i nigdy już nie zobaczą go, a on wchodzi z powrotem do tego miasta i idzie dalej służyć Bogu.

Paweł mówi, że chcieli go wiele razy zabić; musiał być spuszczony w koszu, ale Boży sługa szedł dalej. Był posłuszny Bogu i to było zwycięstwo.

Psalm 50.23:

„Kto ofiaruje dziękczynienie, czci mnie, A temu, kto nienagannie postępuje, ukażę zbawienie Boże”.

Ten, kto nienagannie postępuje, zobaczy zwycięstwo. Czyż Nowy Testament też nie uczy tego: „za wszystko dziękujcie, bez ustanku dziękujcie, zawsze dziękujcie”? Chwała Bogu. Uczmy się dziękować Bogu nie patrząc na ciało. Kiedy będziemy patrzeć na ciało, to będziemy mieli kłopoty i zamiast dziękczynienia będzie pojawiać się szemranie. Ale kiedy patrzymy na Pana, widzimy Go i jesteśmy Nim zachwyceni. To, co jest potrzebne tobie i mnie w takim doświadczeniu, to modlitwa i śpiew.

Pierwszy jest Bóg i dopiero wtedy oglądamy zwycięstwo.

Zobaczmy, co apostoł Paweł pisze w Liście do Efezjan, w 6 rozdziale:

„W końcu, bracia moi, umacniajcie się w Panu i w potężnej mocy jego”. Ef. 6,10.

Umacniajcie się w Panu i w potężnej mocy Jego, to znaczy bądźcie z Bogiem codziennie. Umacniajcie się w Nim, bądźcie mocni w Nim.

List do Efezjan 6,11-17:

„Przywdziejcie całą zbroję Bożą, abyście mogli ostać się przed zasadzkami diabelskimi. Gdyż bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich. Dlatego weźcie całą zbroję Bożą, abyście mogli stawić opór w dniu złym i, dokonawszy wszystkiego, ostać się. Stójcie tedy, opasawszy biodra swoje prawdą, przywdziawszy pancerz sprawiedliwości i obuwszy nogi, by być gotowymi do zwiastowania ewangelii pokoju, a przede wszystkim, weźcie tarczę wiary, którą będziecie mogli zgasić wszystkie ogniste pociski złego; weźcie też przyłbicę zbawienia i miecz Ducha, którym jest Słowo Boże”.

Tak jak generał mówi do żołnierzy: „żołnierze, w tej wojnie, wasze zwycięskie uzbrojenie to jest Chrystus. Dzięki Niemu nawet w dniu złym wykonacie to, co jest potrzebne.

„W każdej modlitwie i prośbie zanoście o każdym czasie modły w Duchu i tak czuwajcie z całą wytrwałością i błaganiem za wszystkich świętych”. Efez.6,18.

Módlcie się. Módlmy się. Niech nie ustanie modlitwa Kościoła do Boga. Oni modlili się. Kiedy zamknęli Piotra, oni modlili się, modlili się. Kiedy przyszedł Piotr byli tak zaskoczeni, że Bóg już wysłuchał ich. Może myśleli, że to będzie później, a tu już w nocy wychodzi Piotr? „Przecież w nocy nie otwierają więzień. Skąd on się tu wziął? To pewnie jego duch.” Chwała Bogu! Niech Bóg nie raz zadziwi nas. Taki jest nasz Bóg, zadziwiający, zachwycający. Czasami trzeba poczekać, czasami odpowiedź jest bardzo szybko.

A więc modlitwa za siebie nawzajem.

„I za mnie, aby mi, kiedy otworzę usta moje, dana była mowa do śmiałego zwiastowania ewangelii,  dla której poselstwo sprawuję w więzach, abym ją mógł z odwagą zwiastować, jak to czynić winienem”. Ef.6,19.20.

Bądźmy temu posłuszni. Nie myślmy o tym, jak to uczyni Bóg, ale bądźmy głęboko poruszeni Bogiem, by należeć do Niego każdego dnia, w każdej chwili, w każdej sytuacji. I wtedy rozmawiajmy ze sobą w Bożym Duchu: „a wy mówcie tak, jak Słowo Boże mówi, żyjąc tym Słowem.” W ustach naszego Wodza jest obosieczny miecz. Zwycięstwo nasze, to należeć do Boga w każdej sytuacji, a On załatwi tego, który chciałby bawić się z nami w osobiste wojny. Bogu chwała za wszystko w Jezusie Chrystusie. Amen.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

3. DUCHOWY BÓJ cz.3 – 10.11.2013 (poranne)

DUCHOWY BÓJ cz.3.

10.11.2013. Marian (poranne)

 

Otwórzmy 2Księgę Mojżeszową 3 rozdział. Wcześniej spotykamy Mojżesza w doświadczeniu, kiedy jest uznawany za księcia Egiptu. Co się stało, że Mojżesz jest teraz w tym miejscu? Umiłował hańbę Chrystusową ponad skarby Egiptu. Jak udowodnił to, że hańba Chrystusowa była mu bliższa niż skarby Egiptu? Zabił Egipcjanina w obronie Bożego ludu  – to jest Stary Testament. W taki sposób Mojżesz pokazał, że Boży lud jest mu bliższy niż ten lud, w którym był księciem? Czy w tym czasie Mojżesz miał poznanie Boga? Bóg uznał czyn Mojżesza. Z powodu tego czynu zaczął cierpieć i stał się człowiekiem, który musiał uciekać, gdyż inaczej zostałby zabity. Mija rok za rokiem. Mojżesz nic więcej nie doznaje jak tylko to, że jest w doświadczeniu poza swoim ludem.

Gdybyś wtedy spotkał Mojżesza, czy porozmawiałbyś z nim: „Mojżeszu, jakie masz uczucia, co myślisz o Bogu, dla którego zrezygnowałeś ze skarbów Egiptu? Czy On cię nie zawiódł? Mija rok za rokiem a ty jesteś tutaj. Tak chciałeś okazać jak kochasz Go, a może zrobiłeś źle? Może trzeba było zostać księciem Egiptu i pomagać z tej pozycji? Bóg ma swój czas”.

Przychodzi dzień, kiedy Mojżesz spotyka się z Bogiem, dla którego zrezygnował z wszystkiego. Trochę przyszło Mu poczekać, ale w końcu się doczekał.

Czytajmy ten 3 rozdział, w którym opisane jest tak ważne dla Mojżesza spotkanie z Bogiem:

,,Gdy Mojżesz pasał trzodę teścia swego Jetry, kapłana Midianitów, pognał raz trzodę poza pustynię i przybył do góry Bożej, do Horeb’’.

Człowiek sam nie kieruje swoimi krokami, widzimy tu już Boga, który kieruje krokami Mojżesza.

,,Wtem ukazał  mu się anioł Pański w płomieniu ognia ze środka krzewu; i spojrzał, a oto krzew płonął ogniem, jednakże krzew nie spłonął. Wtedy rzekł Mojżesz: Podejdę, aby zobaczyć to wielkie zjawisko, dlaczego krzew się nie spala. Gdy Pan widział, że podchodzi, aby zobaczyć, zawołał nań Bóg spośród krzewu i rzekł: Mojżeszu! Mojżeszu! A on odpowiedział: Oto jestem! Wtedy rzekł: Nie zbliżaj się tu! Zdejm z nóg sandały swoje, bo miejsce na którym stoisz, jest ziemię świętą’’. 

„Doceniam, udowodniłeś, że kochasz Mnie ponad wszystko, ponad  te rzeczy. Kochasz Mój lud, ale to jest za mało Mojżeszu, Ja mam dla ciebie więcej”.

Dalej jesteśmy w temacie, o którym mówiliśmy wczoraj. To, że stałeś się chrześcijaninem, chrześcijanką, to jest początek. Gotowy byłeś, czy gotowa byłaś, na wiele. Koledzy, koleżanki  śmiali się z ciebie, a ty dalej szedłeś. Ale potem przychodzi czas doświadczenia – gdzie jest ten Bóg? Bóg ma ten święty zamysł, żebyś zdjął (zdjęła) swoje sandały na Jego świętej ziemi. Bóg zamierza uczynić to, co chce nie mocą, ani siłą człowieka, lecz Swoją własną siłą.

Spotykamy Lewitów, kiedy Mojżesz schodzi z góry, a na dole jest bałwochwalstwo i on mówi: ,,Kto za Panem do mnie”. Lewici stają po stronie Pana. ,,Idźcie i uderzcie w każdego, który  jest po przeciwnej stronie, nie zwracając uwagi, kto to jest’’. W ten sposób Lewici wyświęcili się na kapłanów. Co później dzieje się z nimi? Czy już stali się doskonale święci? Nie, to był początek.

Pamiętaj, twoje nawrócenie to jest początek, wspaniały początek. Bóg jest na początku, ale Bóg jest i dalej. Dzisiaj też tu jesteśmy na świętej ziemi. Jego obecność jest dla nas ważniejsza od wszystkiego innego. Pragniemy, żeby On tu był, żeby była atmosfera Jego obecności, żebyśmy mogli pojąć, z kim mamy do czynienia.

Wiecie, gdybym posłuchał Mojżesza, jak opowiada o tym, jak pokonał Egipcjanina,  jak się cieszy z tego i  poprzestałbym tylko na tym, to czy wiedziałbym coś więcej?

Jeśli stale będziesz tylko początkującym chrześcijaninem, to czy coś więcej będzie z tobą? Czy Bóg jest tylko ten początkowy? Przeżyłeś, już trochę w chrześcijaństwie i czy nie nauczyło cię to, że twoja siła  jest przeszkodą? Jeszcze nie jesteś gotowym, czy gotową, do zdjęcia swoich sandałów tak, by uznać Boga. U Mojżesza trwało to czterdzieści lat. Czy ty też potrzebujesz czterdziestu lat, żeby zrozumieć, że nie twoją siłą ani mocą, tylko Bożą mocą wszystko musi się dokonywać . Czy nikt ci nie powiedział,  że to jest tylko i aż początek? Bóg, który zaczął  ma też moc  dokończyć.

Mówiliśmy wczoraj o oczyszczeniu krwią Jezusa Chrystusa – jest to bardzo ważne. Mówiliśmy, że przez tą czystość mamy pokój z Bogiem – to bardzo ważne, ale to jest początek przebywania z Bogiem. Czy wiesz o tym? Będziemy czytać pewne miejsca z Biblii, które może będą otwierały nam oczy na te rzeczy, żebyśmy mogli zobaczyć więcej, zobaczyć Boga, który nie zatrzymuje się w punkcie, w którym często zatrzymują się ludzie, mówiąc, że jest już wystarczająco dobrze. Wiecie, że nawet niebo nie jest zbyt czyste w Jego oczach? Wiecie, że Bóg jest doskonale czysty? Wiecie, że Bóg ma o wiele większy zamysł i plan niż myślą sobie często ludzie na ziemi?

Czytamy te proste słowa, że Bóg powołał nas, żeby upodobnić nas do Swego Syna umiłowanego. Jesteśmy oczyszczeni krwią Jezusa, żeby Bóg mógł nad nami pracować w tym kierunku. Nikt z nas sam nie potrafi się upodobnić do Bożego Syna, ale Bóg włożył w nasze serce pragnienie bycia podobnymi do Syna Bożego. Bóg chce, abyśmy pozostali w miejscu, w którym będzie mógł nad nami pracować. Co to jest za miejsce? W Chrystusie – to jest miejsce, w którym Bóg będzie mógł pracować dalej. Wielu ludzi czyta Biblię i pozostaje tylko na tych pierwszych naukach, nie idąc w ogóle  dalej, nie idąc głębiej do Bożego planu, zamysłu wobec człowieka. Czytając te słowa, że Bóg będzie pracował w kierunku upodobnienia nas do Swojego Syna, człowiek przechodzi przez to i myśli o tym, co będzie sam mógł zrobić w tym kierunku. Nie patrzy na Wszechpotężnego Boga, który ma moc uczynić wszystko, co tylko zechce.

Człowiek musi się dowiedzieć, gdzie sięga Jego chcenie. Człowiek ,,porcjuje’’ Boga, zamiast zdjąć swoje sandały, oddać Bogu władzę, ucieszyć się, że jest ktoś, kto potrafi to doskonale zrobić, uznać Boga, odpocząć w Synu Bożym od wszystkich swoich dzieł, żeby Bóg wykonał ten święty plan. Ten, który buduje swoje święte, żywe miasto chce mieć ciebie i mnie jako cząstkę Swojego świętego i żywego miasta. To jest Święty budowniczy, święty, święty, święty budowniczy, który ma święty plan. My nie możemy ograniczyć Jego świętego planu swoim ziemskim pojmowaniem Boga i dlatego musimy ustąpić Mu, dać Mu prawo, żeby nas nauczył tego, co chce uczynić w Chrystusie w tobie i we mnie dla Swojej chwały.

Mówiliśmy, że tak ważna jest czystość, żeby Bóg nie był naszym wrogiem, ale żeby mógł nad nami pracować w kierunku wieczności naszej z Nim. Mówiliśmy, że Bóg nienawidzi czyniącego bezprawie, ale dał swego Syna, aby czyniący bezprawie mógł się oczyścić, aby Bóg mógł pracować.

Otworzymy Ewangelię Jana 15 rozdział, bardzo dobrze znane nam miejsce:

,,Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec Mój jest winogrodnikiem, każdą latorośl, która we Mnie nie wydaje owocu odcina a każdą, która wydaje owoc oczyszcza, aby wydawała obfitszy owoc’’.

Człowiek, może powiedzieć: „Panie, jestem już czysty, od czego jeszcze mnie  oczyszczasz? Oczyszczony zostałem krwią Jezusa, jestem już czysty, mam pokój z Tobą, Boże, już wydaję owoc Ducha Świętego.”  A tu Jezus mówi, że Bóg dalej oczyszcza. My nie mamy świadomości, jak czysty jest Bóg, rozumiecie? Nie mamy pojęcia, jak On jest czysty i dlatego nam się wydaje, że się już wszystko zakończyło, sprawa została załatwiona, już jesteśmy czyści.

Tak, co do zbawienia tak, jesteśmy oczyszczeni krwią Jezusa, jesteśmy zbawieni, ale Bóg dalej pracuje nad czystością, ponieważ On jest doskonale czysty. Jeżeli przerwałby Swoją pracę, nie osiągnąłby Swojego zamysłu. Jego miasto musi być doskonale czyste. Oczyszczenie krwią Jezusa to jest fundament, na którym Bóg buduje piękno Swojej chwały. Wiem, że można tam sięgnąć, kiedy poddajesz się Duchowi Świętemu i Bóg może cię prowadzić. Pierwsze sprawy już są załatwione i Bóg teraz może w spokojnym miejscu pracować. Twój umysł jest spokojny, serce spokojne wszystko zostało uspokojone w Chrystusie. Bóg pracuje w ciszy, On ma święty plan, święty zamysł.

Chciałbym teraz, na ile tylko to możliwe z pomocą Pana, sięgnąć głębiej w tą prawdę. Czytamy w Liście do Efezjan, że aniołowie patrzą na Boży Kościół i obserwują, co ten Bóg czyni w Swoim ludzie. Aniołowie są w uroczystym zaciekawieniu, nie w ciekawości ludzkiej. Oni są pełni zachwycającego zaciekawienia, jak Bóg pracuje w Swoim ludzie. Czy my dołączymy do nich? Czy tylko  poprzestaniemy na pierwszych naukach? Paweł mówi: kiedy jestem sam z Panem, jestem w zachwyceniu Nim i tym co On czyni. To jest zachwycający Boży plan.

Ludzie często pozostają przy Bogu, żeby im tu na ziemi było dobrze, żeby jakoś życie się ułożyło, żeby Bóg im pomógł w tym, czy w tamtym i zarzucają Boga swoimi pomysłami, jakby to one były najważniejsze. Paweł pisze, że pożałowania godni są ludzie, którzy z ziemskimi sprawami łączą powodzenie Boże.

To, co On chce uczynić sięga daleko dalej, dlatego umieścił nas w dobrym miejscu Swojej pracy, umieścił nas w ukrzyżowanym Bożym Synu, aby tam zniszczyć całą diabelską budowlę, wszystko, co zostało zbudowane z diabłem. Paweł pisze, że oręż nasz jest duchowy, przez który niszczone są warownie diabelskie. Ten oręż musi zniszczyć wszystko, co zostało zbudowane, kiedy nie chodziliśmy z Bogiem. Pewne rzeczy widzimy namacalnie, jak się one skończyły – przekleństwo, złe pragnienia, czy inne rzeczy. Ale Bóg sięga głębiej i głębiej, dlatego codziennie mamy nosić krzyż, żeby Bóg mógł sięgać głębiej i głębiej, aż wszystko będzie zniszczone. To jest ogień, który niszczy i wypala.

Oby Bóg budował Swoje piękno, żeby On mógł zrealizować Swoje pragnienia w tobie i we mnie, żebyś zawsze stał, czy stała, w świętym Chrystusie przed Bogiem. Dlatego Słowo Boże mówi: ,Trwajcie w Nim. Trwajmy w Jezusie, w miejscu Bożej pracy, żeby On mógł zniszczyć w nas wszystko, co jest wybudowane przez złego i zbudować wszystko, co będzie nosiło Jego imię, imię Jego Syna. Chwała Bogu, że On tego chce!

Wiecie, na tej ziemi dzieją się dziwne rzeczy. Bóg czyni Swoje dzieło i mało ludzi to widzi. Ale ci, którym Bóg daje to zobaczyć, zaczynają zważać na Boga, który czyni Swoje dzieło na tej ziemi. I to czynił Jezus. Syn Boży chodząc po ziemi nie zrobił nic innego, jak tylko to, co chciał Ojciec. Ta budowla musiała być idealnie wykonana według woli Ojca, według Słów Ojca. Widzimy pięknego Bożego Syna – „widziałeś Mnie – widziałeś Ojca”.

Często czytamy słowa, ale nie widzimy ich głębi. Jeśli Bóg nas nie wprowadzi, to pozostaniemy jak widzowie, którzy oglądają coś pięknego, ale widzą tylko pierwsze plany. Tak i my nie zagłębiamy się bardziej w te doświadczenia. Zobaczyliśmy piękno i  odchodzimy zamiast zostać, aby więcej zobaczyć z Bogiem. Zostać z Nim, aby On więcej pokazał i żeby wiedzieć, że ponieważ zawsze stoję w Chrystusie, dlatego widzę więcej, dlatego słyszę więcej, dlatego doznaję więcej.

Chociaż jestem oczyszczony już krwią Jezusa i chociaż wydaję już owoc Ducha Świętego, On nadal mnie oczyszcza.

Niech Bóg nam pomoże. Naprawdę, my jesteśmy jak ten Mojżesz i czasami zabijemy Egipcjanina i już jesteśmy zadowoleni, że Bożą sprawę posunęliśmy do przodu, już nam się wydaje, że kim my to nie jesteśmy. Dopiero kiedy zaczynamy chodzić z Bogiem, doznajemy, z kim przyszło nam mieć do czynienia. On nie odda Swojej chwały nikomu, nikomu! On mówi: „Pycha idzie przed upadkiem, pokora poprzedza wywyższenie’’. Trzeba z tym Bogiem być, by Go poznawać. Do tego Boga nie przychodzi się i nie odchodzi się, z Nim się zostaje w Chrystusie. Wtedy poznasz więcej.

Dlatego Jezus, gdy się modlił mówił: „Ojcze, uwielbiłem Cię. A to jest życie wieczne, aby poznawali Ciebie, jedynego, prawdziwego Boga Jezusa Chrystusa, którego Ty posłałeś”. I my poznając zaczynamy patrzeć w te słowa i chcemy je pojąć .

Zajrzymy do pewnego miejsca Księgi Objawienia, prawie ostatnia strona, 22 rozdział,  od dziesiątego wiersza:

„I rzecze do mnie: nie pieczętuj słów proroctwa tej księgi, albowiem czas bliski jest. Kto czyni nieprawość niech nadal czyni nieprawość, a kto brudny, niech nadal się brudzi, lecz kto sprawiedliwy, niech nadal czyni sprawiedliwość, a kto święty, niech nadal się uświęca.” 

Czy można świętość jeszcze uświęcać? Czy można wzrastać w sprawiedliwości? Tak jak się można brudzić głębiej i głębiej, tak można wzrastać w sprawiedliwości, w czystości, w świętości – wyżej, wyżej i wyżej. Co jednemu do drugiego. Bóg mówi: „Jeśli chcesz się ratować, przyjdź do Mnie. W moim Synu jest miejsce przygotowane dla ciebie. Moje zbawienie jest w Moim Synu. Tam będziesz zbawionym, zbawioną, ale tam też będziesz poddany olbrzymiej obróbce”. W Księdze Zachariasza jest napisane: „Wrzucę w ogień, będę topił, przetapiał, wypalał aż powiedzą: On jest moim Bogiem”. I to będzie powiedzenie czyste! Nie powiedzą: „On jest moim Bogiem i robię, co chcę – śpiewam Mu, modlę się, ale robię, co chcę”. Ale kiedy On wytopi, przetopi, powiedzą: „On jest moim Bogiem”. I będzie to prawda! Oni nie będą już żyli jak chcą, oni będą żyli wszystkimi Słowami tego Boga, które On ich nauczył.

„Błogosławieni którzy piorą swoje szaty, aby mieli prawo do drzewa żywota i mogli wejść przez bramy do miasta”. Piorą swoje szaty. Niech Bóg ci to objawi i pokaże ci to. Każdemu z nas niech Pan to objawia i pokazuje. Masz białe szaty, dostałeś te białe szaty w Jezusie Chrystusie, oczyszczony krwią Baranka.

Otwórzmy Ewangelię Mateusza,17.2:

I został przemieniony przed nimi, i zajaśniało oblicze Jego jak słońce, a szaty Jego stały się białe jak światło”.

Są różne stadia bieli, ale biel Chrystusa, do której prowadzi Bóg, kiedy trwasz w Chrystusie, to jest czyste jak światło. Tam nie ma nic, co by nawet można było uznać za półcień, tam jest doskonałe światło! Taka szata przyobleka Jezusa Chrystusa. Dostajesz czystą, białą szatę, ale musisz o nią dbać, aby ona była każdego dnia coraz jaśniejsza dzięki Bogu. Tak jak Słowo Boże mówi: „Ten który się nawrócił jest jak ten, który jaśnieje, jaśnieje, jaśnieje aż do białego dnia”.

Dostajesz zbawienie, kiedy przyjmujesz ofiarę Jezusa Chrystusa, ale Bóg przygotowuje cię do Swojej wieczności. Pracuje nad tobą. Zostań zawsze w Nim. Ludzi, którzy wychodzą gdzieś do ziemskich rzeczy, Paweł nazywa „wrogami krzyża”, gdyż te ziemskie rzeczy nie pozwalają Bogu działać dalej w kierunku  Jego planu. Wtedy też może zadziałać Boże miłosierdzie, które pozwoli człowiekowi wrócić z tego grzechu odwracania się od Boga. Kiedy się odwracasz od Boga znaczy, że straciłeś (straciłaś) wzrok – oślepłeś. Nie można się odwrócić, kiedy widzisz Jezusa, nie można zostawić Tego, który jest tak wspaniały, kiedy doznajesz, że On jest dla ciebie tak wspaniałym Bogiem. Dlatego apostołowie mogli mówić: „Patrz na Jezusa!”.

Chwała Bogu, że zbawienie dostajemy, kiedy tylko przyjmujemy oczyszczenie krwią Jezusa i ta krew nas nadal oczyszcza. Dlaczego oczyszcza, skoro już jesteśmy czyści?

Otwórzmy  1List Jana i zobaczmy pierwszy rozdział. Niech te słowa mówią do nas, abyśmy jeszcze bardziej pojęli: „Boże, ja nie mogę ani  na trochę zostawić Ciebie. Ani  na trochę, abyś Ty nie przerwał Swojej świętej pracy nawet na chwilę, Boże!” Jezus mówi: „Ojciec Mój i Ja działamy”.

„A zwiastowanie to, które słyszeliśmy od niego i które wam ogłaszamy, jest takie, że Bóg jest światłością, a nie ma w nim żadnej ciemności. Jeśli mówimy że z nim społeczność mamy, a chodzimy w ciemności, kłamiemy i nie trzymamy się prawdy. Jeśli zaś chodzimy w światłości, jak On sam jest w światłości, społeczność mamy z sobą, i krew Jezusa Chrystusa, Syna jego, oczyszcza nas od wszelkiego grzechu”. 1 Jana 1,5-7.

Społeczność mamy w Synu, oczyszczeni krwią Jezusa. Ale ta krew nadal oczyszcza. „Oni wyprali swoje szaty w krwi Baranka.” Kiedy wyprali swoje szaty w krwi Baranka? W  ucisku, który spadł na nich. Oni tam wyprali swoje szaty w krwi Baranka i jeszcze wybielili je bardziej!

Czy praca Boża jest w twoim i moim sercu dzisiaj w taki sposób wykonywana, żeby to Boże zwycięstwo w nas uświadamiało nam, dlaczego potrzebujemy zwycięstwa nad diabłem? Rozumiecie? Kiedy uczniowie pokonywali diabła i przyszli tacy zaaferowani, Jezus im mówi: „Nie z tego się cieszcie. To jest potrzebne, żebyście go pokonywali, ale cieszcie się z tego, że wasze imiona są w niebie zapisane i Bóg nad wami pracuje w Swojej sprawie”.

My często mamy swoje sprawy do Boga, aż dojdziemy do punktu, gdzie powiemy: „Żadna moja sprawa. Boże, mów do mnie, sługa twój słucha Cię. Skończyłem już, Boże, mówić do Ciebie, teraz chcę mówić to, co Ty mi powiesz. Modlić się o to, co Ty mi powiesz, czynić wszystko dzięki Tobie”. To jest Jego praca. Chwała Bogu, że nawróciliście się, że w twoim życiu  był dzień nawrócenia. Chwała Bogu, że jeszcze ludzie mogą się nawracać, ale jak dobrze, kiedy ludzie wiedzą po co się nawracają.

„Lud Mój ginie, gdyż brak mu poznania, gdyż ty, kapłanie, porzuciłeś poznanie. Uczysz byle czego i lud nie ma się czego uchwycić”. Trwaj w Nim, ucz się swego Pana, byś coraz więcej mógł, czy mogła, powiedzieć o Tym, który cię zbawił i zbawia każdego dnia. Czy ta wzniosłość obecności Boga to jest święta ziemia? Ta wzniosłość, którą doznajesz, kiedy stajesz przed Nim i zdajesz sobie sprawę, że ty jesteś przed Bogiem? To jest święty Bóg! Doznajesz w sobie czegoś, czego ludzie w świecie nie mają – uznanie Boga. Doznajesz w sobie, że jesteś więcej zainteresowany tym, co On ci powie, co On zrobi. To jest Bóg, który chce pracować w atmosferze Swojej chwały.

Jeśli zgrzeszyłeś (zgrzeszyłaś), musisz się oczyścić, aby On mógł dalej w tobie pracować. A więc Słowo Boże mówi do mnie: „Trwaj w Chrystusie”. Każdego dnia trwaj w Chrystusie.  Mam się o to starać. Piotr pisze o tym jak się starać. Te wszystkie listy, słowa mówią o tym: „Trwaj w Chrystusie”. Bóg przez to właśnie będzie cię oczyszczać, pracować nad tobą, napełniać cię, żeby owoc tego trwania był jeszcze obfitszy. Ale kto nie trwa w Chrystusie – jak czytaliśmy – tego odcina i wyrzuca precz, żeby nie przeszkadzał w Jego budowie. Zostaje człowiek, jeszcze może czytać Biblię, modlić się, śpiewać, lecz to nie ma znaczenia. Jeśli Bóg przestał pracować, to jest już koniec.

Dlatego Paweł pisze w ten sposób: „Trwajcie w dobroci Bożej, aby i was nie odciął”. Trwajcie w dobroci Bożej, okazanej w Chrystusie Jezusie. Trwajcie przez wiarę w Jezusie Chrystusie. Czy widzicie to miejsce święte? Trwajmy w Nim, to jest nasze święte miejsce – Chrystus! Gdzie jest Chrystus, tam jest święte miejsce. Jeśli trwasz w Chrystusie, to jesteś w świętym miejscu. Lecz jeżeli jesteś poza Chrystusem, to jesteś w nieczystym miejscu. Gdziekolwiek jesteś na ziemi w Chrystusie, jesteś w świętym miejscu. Nie masz świętego miejsca poza Chrystusem! Może to być najwspanialsza budowla, ozdobiona złotymi, wspaniałymi ornamentami, ale jest to brud zepsutego człowieka. Bóg mówi, że gardzi pieśniami nieczystych warg, gardzi ofiarami złożonymi z nieczystym sercem. Jeśli  człowiek nie chce się uporządkować wobec Boga, to Bóg mówi: „Mam dość waszych świąt, waszych sabatów, waszych śpiewów, nienawidzę ich, bo w nich nie ma Mnie! Nie mogę tego przyjąć, bo to jest brudne.” Chociaż Bóg powiedział Izraelitom, żeby to robili, ale oni zmieszali to z brudem, zanieczyścili Jego święta, Jego sabaty, Jego pieśni, Jego modlitwy i Bóg mówi: „Nie mogę już na to patrzeć! Czyż nie upamięta się Mój lud, czyż nie zaczną Mnie szukać?!”

Czyż praca i codzienne życie może nam zasłonić plan Boży? Czy żyjemy tutaj po to, żeby nam na ziemi było fajnie? Ludzie, bracia, siostry, czy tu na ziemi żyjemy, żeby nam było fajnie i po to potrzebujemy Boga, czy też po to, żeby być zbawionymi,  przygotowanymi przez Niego do wieczności? Wykorzystujmy czas, bo dni są złe! Pamiętaj, że Bóg kiedy cię nawrócił, dał  ci przestrzeń wyznaczonego czasu. To jest wyznaczony pewien okres czasu, to jest czas Boga, On sobie wykupił ten czas! Wykupił ciebie i mnie za cenę krwi.

Mówiliśmy, że Jezus powiedział: „Jeśli ktoś nie zbiera ze Mną, ten już rozprasza, niszczy siebie i innych”. Tak ważny jest Jezus. Niech Bóg pomoże nam zobaczyć tę cenność Chrystusa, tę czystą, świętą ziemię, na której możemy stać tylko przez wiarę w Niego. Czystą wiarą, przez którą wiemy, kim jest Jezus Chrystus. Bez tej wiary, którą dostaliśmy od Boga nie moglibyśmy widzieć Jego Syna.

Zostajemy w miejscu Jego pracy. Czasami może nas boleć , czasami Jego praca sprawia nam przyjemność, ale w każdym, w tym czy w tamtym doświadczeniu, On pracuje dla Swojej chwały. My jesteśmy kamieniami, a On jest budowniczym. Każdy kamień musi być jak Chrystus. Czy chcesz? Czy oddasz Mu się? Zbawienie dostaliśmy przez wiarę w Jezusa Chrystusa z Bożej łaski, ale jeśli nie będziemy trwać w tym zbawieniu, aby On mógł dokończyć to, co zaczął, wtedy On nas odetnie. Bóg zbawił nas po to, żeby przygotować nas do Swojej wieczności.

Leżysz gdzieś w błocie, w złym strasznie stanie, pijany, narobiłeś w swoim życiu wiele zła. I ktoś podchodzi do ciebie, bierze, niesie cię na rękach do swego domu, wsadza do wanny czy pod prysznic. Myje cię, zmywa z ciebie wszystkie brudy. Ale twój charakter nadal jest zły. Bóg zostawia cię z Sobą i zaczyna pracować nad tobą dalej. Zewnętrznie już nie jesteś brudny, czy brudna, ale On dalej pracuje, aby usunąć brud z wnętrza, żeby człowiek cały był czysty. Tak – duch, dusza i ciało. I Bóg, który zaczął ma moc to dokończyć. Chwała Bogu! Chwała Bogu, że tutaj jest święta ziemia, na której Bóg może z nami rozmawiać. Chwała Bogu!

Księga Objawienia, trzeci rozdział od pierwszego wiersza:

„A do anioła w Sardes napisz: To mówi ten, który ma siedem duchów Bożych i siedem gwiazd: znam uczynki twoje: Masz imię że żyjesz a jesteś umarły. Bądź czujny i utwierdź, co jeszcze pozostało, a co bliskie jest śmierci; nie stwierdziłem bowiem, że uczynki twoje są doskonałe przed moim Bogiem.” 

„W Chrystusie Bóg przeznaczył nas do dobrych uczynków”. On pracuje nad doskonałością. Jezus mówi: „Staliście się Moim ludem, ale Bóg nie może nad wami pracować w tym momencie, ponieważ pozostawiliście poddanie się Jemu w tej dalszej pracy. Skupiliście się już na tym, co dostaliście i jesteście zadowoleni. Macie imię że żyjecie, a jesteście umarli, ponieważ Bóg nie może was ożywiać każdego dnia. Zatrzymaliście się, ponieważ odsunęliście Boga od Jego wpływu na was, od zrealizowania Jego planów. Staraliście się Bogu narzucić swój plan, którego On nie będzie realizował.”

Potrzebujemy miłości, przebaczenia, miłosierdzia, dobroci, łagodności, pokory, doskonałych dokonań w tych rzeczach. Rozumiecie, miłość może być mała, ale to już jest miłość. Wzrastaj w Bożej miłości. Łaska mała, ale wzrastajcie w łasce. Dobroć mała jak nasionko, ale wzrastajcie w dobroci! Prawda mała, ale wzrastajcie w  prawdzie. To jest wzrost, który daje Bóg. Bóg jest Bogiem małych początków, ale Jego dokończenie jest przeogromne i to jest Bóg. Każdy z nas naocznie może zobaczyć, że wierzący człowiek, który zatrzymał się w takim myśleniu, że jest już chrześcijaninem, jest w porządku,  cofa się. Każdy może to zobaczyć i każdy to widzi. Zatrzymanie się w poznaniu Boga zawsze okazuje się na zewnątrz. Człowiek już się nie rozwija, ale się uwstecznia. Ale jeżeli człowiek trwa w Bogu, to również widać to, że owoc Ducha Świętego staje się jeszcze pełniejszy i  jeszcze pełniejszy – bo to czyni Bóg. „Czego oko nie widziało, ucho nie słyszało, co do ludzkiego umysłu, serca nigdy nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym, którzy Go miłują’’.

Dziękuję Bogu, że chce do nas mówić, że chce mówić nam o Swoim planie. To znaczy, że uznaje, że ma pracę w nas do wykonania. Pamiętacie te słowa z Księgi Jeremiasza: ,,Mówiłem do nich, ale  oni nie chcieli Mnie słuchać. Już nie będę mówił, kiedy oni będą mówić do Mnie. Ja ich nie będę słuchać. Kiedy zobaczą jak spadają, jak lecą, jak życie ich się degraduje, wtedy będą mówić do Mnie. Ale dlaczego nie słuchali, kiedy Ja mówiłem przez dwadzieścia trzy lata do nich?”

Nie myśl sobie, że chrześcijaństwo to jest to, co widzisz: te religie, ludzie, kapłaństwo. To nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem, nic! W  Ewangelii Mateusza, 15 rozdziale napisane jest: ,,Wszelka  roślina, której nie zasadził Ojciec niebieski, wykorzeniona zostanie’’. To nie Ojciec zasiał, to nie jest Chrystus, to jest dalej bunt wobec Boga. Obrzezanie w Izraelu zastąpione chrztem dzieci, świątynia w Izraelu zastąpiona złoconymi świątyniami. I tak po kolei ludzie mijając Chrystusa dalej chcą postępować inaczej, po swojemu. To nie jest Chrystus.

Tam gdzie jest Chrystus, jest żywa, duchowa świątynia Boga, w której mieszka Bóg i w której działa Bóg. I ty jesteś tą świątynią, gdy w tobie działa Bóg. Jesteś świątynią chodzącą po tej ziemi, jesteś świętą Jego świątynią, w której pracuje sam święty Bóg, ponieważ ty trwasz przez wiarę w Jezusie Chrystusie i krew Jego oczyszcza cię. Bóg może w tobie pracować. Będziesz piękniejszym, piękniejszą, twój rozwój jest pewny, gdy Bóg się zajmuje tą sprawą. Rozwój jest pewny, aż do pełnego wzrostu, aż nadejdzie żniwo. Wtedy Bóg pośle anioła i powie: ,,Oto czas żniwa, żnij. Wszystko, co robiłem doszło do pełni’’ – to jest piękne..

Przeczytajmy to. List do Kolosan 2 rozdział, wiersze 1-10:

„Chcę bowiem, abyście wiedzieli, jak wielki bój toczę za was i z tych, którzy są w Laodycei, i za  tych wszystkich, którzy osobiście mnie nie poznali, aby pocieszone były ich serca, a oni połączeni w miłości zdążali do wszelkiego bogactwa pełnego zrozumienia, do poznania tajemnicy Bożej, to jest Chrystusa, W którym są ukryte wszystkie skarby mądrości i poznania. A to mówię, aby was nikt nie zwodził rzekomo słusznymi wywodami. Bo chociaż ciałem jestem nieobecny, to jednak duchem jestem z wami i raduję się, widząc, że jest u was ład, i że wiara wasza w Chrystusie jest utwierdzona. Jak więc przyjęliście Chrystusa Jezusa, Pana, tak w Nim chodźcie. Wkorzenieni weń i zbudowani na Nim, i utwierdzeni w wierze, jak was nauczono, składając nieustannie dziękczynienie. Baczcie, aby was kto nie sprowadził na manowce filozofią i czczym urojeniem, opartym na podaniach ludzkich i na żywiołach świata, a nie na Chrystusie. Gdyż w Nim mieszka cieleśnie cała pełnia Boskości. I macie pełnię w Nim (…)’’

Mamy pełnię, ale żebyśmy jej skosztowali, to Bóg musi nad nami pracować. Dlatego  Paweł pisze do wierzących ludzi: „Modlę się, aby oczy serca waszego zostały otwarte, abyście mogli zobaczyć Boga w pracy. Modlę się abyście poznali miłość, która przewyższa wszelkie poznanie, modlę się, aby pełnia Chrystusa była w was, a przez tą pełnię, pełnia Boga’’. Każdy dzień to jest praca Boga, aby pełny Chrystus był w tobie, w którym jest pełnia Boga. Jest to najpiękniejsza praca, jaka toczy się na tej ziemi. Ludzie z niej śmieją się, szydzą, kpią. Diabeł chciałby wykpić tę Bożą pracę, ale Bóg się tym w ogóle nie przejmuje, w ogóle. Bóg buduje dalej, aż do końca. Kiedy skończy pracę nad Swoim ludem, tak jak Noe, który gdy skończył budować arkę i wszystko poginęło, tak Bóg, gdy skończy, wtedy wszyscy, którzy nie należą do Niego, zginą.

Bóg jest właścicielem wszystkiego, do Niego wszystko należy, diabeł też. Bóg sprawi tym, którzy byli w Chrystusie, dawali Mu miejsce dla Jego działania, że będą z Nim w wiecznej radości. Ale wszyscy, którzy nie zostali znalezieni w Chrystusie, będą wyrzuceni precz do jeziora ognistego. Kto będzie z Bogiem dyskutował? Głupcy tylko dyskutują. Bóg decyduje i robi co chce.

Dziękuję, że uczę się tego by ufać Mu i zostawić Jemu, co On zrobi, bo to co robi jest doskonałe, bo jest Bogiem. Ludzie mówią: „a po co, nie szkoda tego?” Głupcy dyskutują z Bogiem, mądrzy zaś poddają się Mu. Niech mądrość Chrystusa będzie w tobie i we mnie. Chrystus poddał się swemu Ojcu, a dyskutantów wokół Niego było pełno.

Czy widzisz coś więcej w chrześcijaństwie? Wiecie, że ludzie zamykają Biblię i przestają ją czytać dlatego, że nie widzą więcej? Głupcy, ledwo może coś skosztowali i już przestali jeść? Już myślą, że posmakowali tego co tu jest. Przecież nasze poznanie jest cząstkowe. A jaki to jest potężny, święty smak, tego chleba, tego wina, ciała i krwi Chrystusa?! Tylko głupcy myślą, że jak przeczytali Biblię to już wszystko wiedzą. Mądry zaś wie, że jeszcze tak mało wie i mówi: nie odejdę od Ciebie, Jezu. Maria siedziała przy stopach Jezusa i Jezus mówi, że lepszą cząstkę wybrała. Wielu ludzi nie ma czasu, żeby być jak Maria, żeby być przy stopach Jezusa. Zagonieni, zafrapowani tym światem, rzeczami świata, nie mają czasu, by zbierać ten najpiękniejszy skarb. Skarb w środku, ten ukryty wewnętrzny człowiek z niezniszczalnym klejnotem czystego, świętego, nieskalanego ducha.

Niech przed oczami twoimi będzie Chrystus – doskonałe zbawienie. Ten bój, który się toczy, nie będzie się toczył w tobie. Dopóki bój toczy się w tobie znaczy, że gdzieś nie uznajesz Boga! Bój z diabłem toczy się na zewnątrz, lecz Bóg pracuje w ciszy. Z każdym dniem w doskonalszej ciszy, aż później idziesz i nie widzisz żadnego zła czynionego przez siebie a wręcz czynisz Boże dobro! Bóg pracuje w ciszy. „  W ciszy i zaufaniu będzie wasza moc” – to znaczy Boża moc.

Diabeł nie może być przy Bożej budowie Boga. To mówię wam i to jest „amen”! Diabeł nie może być przy Bożej budowie. Został wypędzony nawet z nieba. Jakub pisze: „Zbliżcie się do Boga, a ucieknie od was”, będzie na zewnątrz. Twoje myśli będą czyste, twoje pragnienia będą czyste, bo Słowo Boże mówi: „Myślcie o tym, co czyste, święte i nieskalane”. Nie będziesz musiał, ani musiała, walczyć o te myśli, one będą w tobie z powodu Jezusa, z powodu budowli Bożej. To jest Bóg – musisz Go poznać, musisz poznać, co to znaczy być czystym. Czysto. Musisz z Nim zostać w Chrystusie każdego dnia, a będziesz oglądać więcej, więcej i więcej chwały. Będziesz wiedzieć, o kim mówisz, kim jest twój Bóg, kiedy otworzysz usta. Na początku młodzi wierzący wiele mówią, wiele fantazjują, lecz potem, gdy idą z Bogiem, fantazje giną i zaczyna się poważne, ale jakże piękne doświadczenie.

Potrzebujemy poważnych ludzi w Kościele, nie fantastów szybko uniesionych do góry, a później równie szybko leżących głęboko na dole nieprawości. Potrzebujemy ludzi o stałym umyśle, jak mówi Bóg, bo oni się Bogu podobają, w których Bóg może w stały sposób budować to, co jest piękne, czyste, święte, nieskalane.

„I macie pełnię w Nim”. Już ją mamy. To tak jak ktoś by powiedział: „Wypłyń na pełnię, ale musisz zacząć od brzegu.” Ale z każdym dniem jesteś bliżej głębi.

Parę razy, w różnych odstępach czasu,  przychodziły do mnie myśli: „Boże, co jeszcze mogę tu poznać? Już tyle miejsc poznałem i omawiałem z tej Księgi i już wiele doświadczyłem z Tobą, Boże”. Dochodziłem do jakiegoś punktu, gdzie pojawiały się we mnie myśli ograniczenia: „co jeszcze, Boże mogę zwiastować z Twego Słowa?” I kiedy dochodziłem do tego punktu, otwierała się przede mną następna wielka przestrzeń poznania kosztowności Bożej Prawdy. W ten sposób Duch Prawdy zmierza z nami w tym poznawaniu prawdy do miejsca, gdzie poznamy Boga tak jak sami jesteśmy poznani przez Boga. Taki jest nasz Bóg!

Kiedy już poznasz teren, w którym On cię buduje, doznasz go fizycznie,  rzeczywiście, wtedy Bóg otwiera przed tobą następną głębię. Psalmista mówi: „Głębia przyzywa głębię”. Coraz więcej i więcej i więcej z Boga! Tylko jest ostrzeżenie, że trzeba uważać. Jezus żył pośród nas, ale żaden człowiek nie mógł Go zmienić. Niestety, mamy taką głupią litość i wiem, że to jest prawdą, którą Bóg uczy mnie: „Bądź stanowczy w tym, czego Ja cię uczę!” Ale mamy taką ludzką głupią litość i próbujemy tą litością robić coś, czego nie robi już Bóg. Wtedy sami ponosimy konsekwencje, stajemy się współuczestnikami cudzych grzechów. Wtedy zaczynamy cierpieć z powodu właśnie tego, że nie jesteśmy stanowczy w Panu, tak jak był stanowczy Jezus. Nie można wracać do starych sposobów, musi to być Pan. Przecież my tak mało Go jeszcze znamy, tak mało. A wielu ludzi już usiadło na swoich tylnych częściach ciała w duchowym wzroście i siedzą. Trzeba chodzić w Panu, poruszać się. Nawet człowiek, który nie może fizycznie chodzić, może chodzić w Panu. To jest duchowe chodzenie, nie fizyczne.

List do Hebrajczyków, 10.14:

„Albowiem jedną ofiarą uczynił na zawsze doskonałymi tych, którzy są uświęceni.”

Jedną ofiarą uczynił doskonałymi tych, którzy są uświęceni. A więc uświęcony apostoł Paweł pisze w Liście do Filipian, w trzecim rozdziale, od siódmego wiersza:

„Ale wszystko to, co mi było zyskiem, uznałem ze względu na Chrystusa za szkodę. Lecz więcej jeszcze, wszystko uznaję za szkodę wobec doniosłości, jaką ma poznanie Jezusa Chrystusa, Pana mego, dla którego poniosłem wszelkie szkody i wszystko uznaję za śmiecie, żeby zyskać Chrystusa”.

„Przecież Pawle, ty już zyskałeś Chrystusa! On jest twoim Panem, zostałeś ochrzczony, jesteś zbawiony, Pawle, o czym ty teraz mówisz?” Musisz wiedzieć, o czym mówi Paweł. Masz zyskać Chrystusa jeszcze więcej, żeby twój duchowy wzrok jeszcze bardziej się zaostrzył, żebyś jeszcze lepiej Go widział, pełnię Boga w Nim.

„I znaleźć się w Nim, nie mając własnej sprawiedliwości opartej na zakonie.”  (Filip.3,9.)

Wielu ludzi wraca do zakonu myśląc, że sprawiedliwość z zakonu pozwoli im być z Bogiem. Paweł rzucił  w śmietnik, w proch swoją osiągniętą sprawiedliwość, ponieważ była ona zmieszana z jego grzesznością. W Chrystusie odnalazł doskonałą sprawiedliwość, bez grzechu. Wielu ludzi próbuje osiągnąć coś jeszcze pod zakonem. Jakże są niemądrzy, kiedy Bóg dał Chrystusa – doskonałą sprawiedliwość!

Paweł to zobaczył: „lecz tę która się wywodzi z wiary w Chrystusa, sprawiedliwość z Boga, na podstawie wiary”.( Filip.3,9.)

Wierząc masz, trwając poznajesz.

Żeby poznać go i doznać mocy zmartwychwstania jego i uczestniczyć w cierpieniach jego, stając się podobnym do niego w jego śmierci. Aby tym sposobem dostąpić zmartwychwstania. Nie jakobym już to osiągnął albo był już doskonały”. (Filip.3,10-12.)

O jakiej doskonałości mówi teraz Paweł? O Bożym planie wobec siebie, bo przecież doskonałym już jest w Chrystusie. Chrystus uczynił go doskonałym, ale on teraz wzrasta w doskonałości według Bożego działania. Bracie, siostro, jaki to zaszczyt! Nie zakon, nie jakieś zewnętrzne rzeczy, ale sam Chrystus daje podstawy do tego, by mieć doskonałość i wzrastać w doskonałości według działania Bożego w tobie i we mnie.

„Ale dążę do tego aby pochwycić, ponieważ zostałem pochwycony przez Chrystusa Jezusa. Bracia ja o sobie samym nie myślę, że pochwyciłem, ale jedno czynię: zapominając o tym co za mną i zdążając do tego co przede mną , zmierzam do celu do nagrody w górze, do której zostałem powołany przez Boga w Chrystusie Jezusie.” (Filip.3,12-14.)

Wiecie, kiedy stajemy wobec takiego Boga, czujemy się tak nieporadni: „jak ja mam z Tobą zostać, Boże?” Pięknie! Chwała Bogu! To jest dopiero to, że zaczynasz widzieć Boga. Jak umiesz zostać z Bogiem, to znaczy, że Go jeszcze nie znasz. A jak nie umiesz zostać z Nim, stajesz się nieporadny, wyciągasz ręce: „poprowadź mnie, posil mnie”, to znaczy, że widzisz Boga. Wtedy doznajesz: „Boże, jak Ty przerastasz wszystko”.

,,Zmierzam do celu do nagrody  górze, do której zostałem powołany przez Boga w Jezusie Chrystusie, ilu nas tedy jest doskonałych, wszyscy tak myślmy’’ (Filip.3,15.)

Doskonałość wystarczającą do zbawienia mamy trwając w Chrystusie, ale Bóg prowadzi nas do wyższej doskonałości – do Swego życia w pełni, będącego w Jego Synu tu na ziemi, przeniesionego do ciebie, do mnie. Do tego Bóg dąży. Niech Bóg pomoże być z Nim na Jego świętych warunkach i wtedy doznasz, że w tobie jest cały czas święto, święto obecności Boga. Nie masz dnia „powszedniego”, ty masz święto bez końca. Cały czas święto i ty odpoczywasz, a Bóg pracuję. Chwała Bogu! To jest piękne!

„Do tego któż jest zdolny, zdatny?” – pytasz Pana Jezusa A On odpowiada: „Dla ludzi to rzecz nie możliwa, ale dla Boga wszystko jest możliwe”. Chwała Bogu za to.

A więc widzimy, że wszystko ma swój początek, możemy powiedzieć doskonałość. Przecież to już jest doskonałość, a jeszcze okazuje się, że i doskonałość się rozwija. To jest wystarczająca doskonałość, żeby być z Bogiem, ale Bóg ma jeszcze więcej. Jezus do doskonałości doszedł przez cierpienia. Czy nie był doskonałym Bożym Synem chodząc po ziemi? Był, ale do tej pełni doszedł, kiedy wytrwał. Tak samo my, jeśli wytrwamy należąc do Niego. Ta pełnia Boga będzie w tobie, ale już w nowym ciele. Pełnia Boga, na ile jest to możliwe tu, a tam już w nowym ciele, kiedy powstaniemy z martwych.

Bracia i siostry, mamy uroczystość z Bogiem, stoimy na świętej ziemi. Nasz umysł musi być odnowiony świętością Chrystusa. Wszystko w nas musi Go czcić i to jest praca Ducha Świętego nad nami. Słyszymy o tym w Biblii i wiemy, że Bóg skierował nasze oczy na Bożego Syna i On pracuje w tym kierunku, żebyśmy uhonorowali Jego Syna czcią i szacunkiem tak jak samego Ojca. Kto z was czci już Syna jak Ojca? Kto może powiedzieć już: doszedłem do pełni czczenia Syna tak jak Ojca?

Rozwijamy się, Bóg podnosi nas coraz wyżej i wyżej, coraz bardziej pokorni i uciszeni, uniżeni. Wyżej, wyżej, coraz mniej odważni, aby Mu narzucać swoją wolę, coraz bardziej uniżeni – wyżej, wyżej. Jezus mówi: „Przyjdźcie do Mnie, załóżcie Moje jarzmo a Ja was nauczę, że jestem cichy, pokorny, łagodny Boży Baranek”.

Chwała Bogu! Kocham was i cieszę się z tego. Wiem, że wszyscy potrzebujemy Boga. Wiem, że mamy tę nadzieję w Chrystusie dzisiaj. Cieszę się z tego, że On ma moc uratować nas. Diabeł chciałby, abyśmy patrzyli na siebie, jak na ludzi, którzy są beznadziejni. Bóg zaś w Chrystusie chce nas mieć dla Siebie. Nie mów tego, czego uczysz się od zła, mów to, czego  uczysz się od Boga. Przekazuj prawdę: „Wy mówcie jak Słowo Boże mówi”.

Chciałbym abyśmy na chwilę otworzyli 2List do Koryntian 2,15-17:

”Zaiste, myśmy wonnością Chrystusową dla Boga wśród tych, którzy są zbawieni i tych, którzy są potępieni’’.

Zobaczcie – wonnością Chrystusową, ale ta wonność rośnie. Paweł przecież się rozwija.  

„Dla jednych jest to woń śmierci ku śmierci, dla drugich woń życia ku życiu. A do tego któż jest zdatny? Bo my nie jesteśmy handlarzami Słowa Bożego, jak wielu innych, lecz mówimy w Chrystusie przed obliczem Boga jako ludzie szczerzy, jako ludzie mówiący z Boga”.

Boży lud ogłaszający ze świętej ziemi chwałę Boga, Jego Majestat, Jego mądrość, Jego wspaniałość, Jego miłosierdzie, Jego łaskę, ogłaszający tego, który pozwala nam patrzeć oczami serca na Siebie, oczami zbawionego, doskonałego w Chrystusie. Alleluja! Chwała Bogu! Poznając Boga będzie nam tu coraz łatwiej żyć pośród tego świata, będziemy coraz bardziej czyści. My nie jesteśmy handlarzami Słowa. My jesteśmy prostymi ludźmi, którzy wiedzą, że to Boże Słowo to jest nasze zbawienie. To, co powiedział Bóg ratuje nas. Nie chcemy nic do tego dodać, ani z tego ująć. Chcemy doznać tego Słowa, jak ono pracuje w nas, jak nas ratuje, zbawia spośród kłamstw diabła. Słowo Boże wydobywa nas z tej krainy ciemności, zakłamania na światło i napełnia nas Bożym objawieniem. Nie jesteśmy handlarzami.

List do Kolosan 4.6:

„Mowa wasza niech będzie zawsze uprzejma, zaprawiona solą, abyście wiedzieli, jak macie odpowiadać każdemu”.

My mówimy nie jak ludzie ze świata, nie jesteśmy już częścią świata, bracia i siostry, mówimy z Boga. Mowa nasza jest już zaprawiona solą, jest święta. Psalmista woła: „Boże, Ty przyjmiesz modlitwę z warg nieobłudnych, z warg czystych”.

List do Efezjan, 4.25:

„Przeto, odrzuciwszy kłamstwo, mówcie  prawdę, każdy z bliźnim swoim, bo jesteśmy członkami jedni drugich”.

Czy widzisz to piękno ludzi, którzy trwają w Chrystusie? Bóg nad nimi pracuje i ci ludzie są razem ze sobą. Czy widzisz to piękno, o którym mówił Jezus? To piękno Bożej pracy pozna się po ich miłości wzajemnej. „Mowa wasza niech będzie czysta”. Alleluja, chwała Bogu!

Pierwszy list Piotra, 4.11:

„Jeśli kto mówi, niech mówi jak Słowo Boże. Jeśli kto usługuje, niech czyni to z mocą, której udziela Bóg, aby we wszystkim był uwielbiony Bóg przez Jezusa Chrystusa. Jego jest chwała i moc na wieki wieków, Amen”.

Wiesz, że kiedy otwierasz usta, żeby mówić prawdę, jesteś najbardziej niebezpiecznym człowiekiem dla diabła na tej ziemi? Wiesz, że z powodu tego że Jezus jako Prawda mówił prawdę, był atakowany, wyszydzony i wykpiony. Czy chcesz wojny? Kiedy należysz do Boga, stoisz na świętej ziemi i ogłaszasz prawdę, wtedy jesteś już w wojnie! Ale jesteś zwycięzcą, bo prawda zwycięża kłamstwo. Jeśli już przechodzimy do wojny z kłamstwem, to tylko trwając na świętej ziemi.

Wielu ludzi wysyła się do wojny z diabłem, a on ich mota i ma ich dla siebie. Ludzie wypędzają demony, uzdrawiają, czynią cuda, mówią różne rzeczy, ale oni są własnością diabła, bo nie trwają w Bogu i z Boga nie ogłaszają prawdy. Zwycięstwo nad diabłem masz wtedy, kiedy zostajesz na świętej ziemi, wtedy jesteś zwycięzcą! Diabeł dlatego chce wywołać ze świętej ziemi, żeby człowiek zanieczyścił się, strasząc go, czy namawiając do czegoś. Jeśli człowiek to zrobi, wtedy w tej wojnie diabeł staje się chytrzejszy. Zamysły diabła są nam dobrze znane – mówi Słowo Boże. Powinniśmy wiedzieć, o co mu chodzi, kiedy przychodzi nęcić nas do czegoś albo mówi: „To ci jest  tak bardzo potrzebne, że musisz zostawić wszystkie Boże sprawy, bo teraz to jest najważniejsze”. Wiesz, że to jest już wróg, który chce cię wyrwać z tego cudownego miejsca chwały.

Może otworzymy Dzieje Apostolskie, szósty rozdział, dziesiąty wiersz. Jesteśmy cały czas na polu wojny. Oto mamy żołnierza, jednego z armii Pana. Żołnierz, który niedługo zginie, ale nigdy nie zginie,  bo przeszedł przez śmierć jako zwycięzca. I w tym rozdziale czytamy o Szczepanie:

„I nie mogli sprostać mądrości i Duchowi, z którego natchnienia przemawiał”.

Zobaczcie, stajesz przed radą najwyższą, jesteś prostym człowiekiem, tak jak Szczepan był prosty. Pełno ludzi – uczeni w Piśmie, kapłani, arcykapłani. Można powiedzieć, że sama elita religijna tamtych czasów. Stajesz przed nimi,  patrzą na ciebie groźnie. Kogo tu reprezentujesz? Czy tego, którego ukrzyżowaliśmy? Czy chcesz powiedzieć, że to my jesteśmy winni? I Szczepan otwiera usta a Bóg je napełnia. Zaczyna mówić ich głosem, historycznie, to jest dla nich jak miód. Przecież oni mają to dokładnie opanowane, mają tę wiedzę biblijną o tego słuchają „Tak, Szczepanie, tak, tak Szczepanie”. Szczepan mówi w natchnieniu Ducha Świętego. Duch Święty podaje fakt po fakcie, a oni  kiwają głowami, że wszystko się zgadza, długo się zgadza. I w natchnieniu Ducha Świętego Szczepan mówi:

„Ale Najwyższy nie mieszka w budowlach rękami uczynionych, jak mówi prorok: Niebo jest tronem moim, a ziemia podnóżkiem stop moich; Jaki dom zbudujecie mi, mówi Pan, albo jakie jest miejsce odpocznienia mego? Czy nie ręka moja uczyniła to wszystko? Ludzie twardego karku i opornych serc i uszu, wy zawsze sprzeciwiacie się Duchowi Świętemu, jak ojcowie wasi, tak i wy! Któregoż z proroków nie prześladowali ojcowie wasi? Pozabijali też tych, którzy przepowiedzieli przyjście sprawiedliwego, którego wy teraz staliście się zdrajcami i mordercami. Wy, którzy otrzymaliście zakon, jak wam go dali aniołowie, a nie przestrzegaliście go”.( Dz.Ap.7,48-53.)

Szczepan jest napełniony Duchem Świętym, on dalej ma otwarte usta, i  sam słyszy, co mówi. Nieraz mówimy i jesteśmy pod wrażeniem tego, co mówimy. To Duch Święty właśnie włożył w nas objawienie i wypowiadamy słowa objawienia. Jesteśmy pod wrażeniem jasności tej wypowiedzi. Szczepan był właśnie pod takim wrażeniem i wytrwał do końca wtedy, kiedy Duch Święty zaczął również napominać, i zapłacił za to cenę życia.

Czy jesteś gotowym, gotową, bracie, siostro, dać usta Duchowi Świętemu? To jest dalsza praca Boga. „W tej wojnie nie wy będziecie mówić, Ja sam przemówię” – mówi Bóg. Na początku wypowiadamy słowa biblijne, ale dochodzimy do punktu, w którym Bóg mówi: „Stop! Teraz Ja będę mówić”. Z tego powodu ludzie cię będą nie lubić, będą niechętnie widzieć cię w swoim towarzystwie. Nie stawia się świecy pod stołem, lecz na stole. Kiedy otwierasz usta, może pojawić się światło Bożego Słowa. Kiedy je zamkniesz, to światło zostanie w tobie, ale ono już nie będzie światłem. Będzie zanieczyszczone twoją ciemnością.

To jest praca Boga nad tobą i nade mną. Czy chcesz być Jego, czy chcesz być z Nim w wieczności, mimo tego, co się stanie tu na ziemi? Jak użyje ciebie, jak się tobą posłuży, w jaki sposób będzie cię prowadzić? Szczepan szybko został zabrany. Piotr był  z więzienia wyprowadzony a miał być ścięty. Ale Bóg jeszcze nie miał dla niego przeznaczonego tego czasu, a więc zabrał go z więzienia.

To jest wspaniałe czytać Biblię i widzieć Boga w działaniu. Wszyscy wielcy siadają, zebrali się w swoim poważnym miejscu i mówią: „Przyprowadzić więźniów”. Żołnierze idą, otwierają – pusto! Co muszą myśleć? Ktoś ich wypuścił na pewno! Ale jak wypuścił, skoro żołnierze ich pilnowali? Jak?! „Czy nie kombinowaliście? Czy nie wzięliście jakiś pieniędzy?!” „No nie!” Jak to  się stało?! Wszyscy przerażeni – jak to się stało?! Mówią: „Nie ma ich!” A raptem ktoś przychodzi i mówi: „Ci, których wyście do więzienia wtrącili, są w świątyni”. I co robią? Nauczają Słowa Bożego, mówią prawdę! Chwała Bogu za to!

Bóg może tak, albo inaczej, do Boga należymy. Czy już masz wszystko, czego potrzebujesz, bracie, siostro? Czy masz już cały swój skarb? Śpiewamy: „Chrystus jest wystarczający”. Wszystko masz, czego ci potrzeba. Czy czegoś ci jeszcze brakuje? Czy Chrystus jest wszystkim we wszystkim dla ciebie i dla mnie? Czy już jesteśmy szczęśliwi z Nim?

Nie myślmy sobie, jak Pan to zrobi, ale czytajmy w Słowie, jak On to zrobi. Nie próbujmy własnym umysłem domyślać się, jak Bóg to zrobi, przeczytajmy, jak On to zrobi. To jest Jego tajemny plan rozwinięty przed nami, ale już nie jest tajemny – został odkryty w Chrystusie! Chwała Bogu za to!

Wiecie, Szczepan zapłacił, ale co on widział!

A słuchając tego, wpadli we wściekłość i zgrzytali na niego zębami. On zaś, będąc pełen Ducha Świętego, utkwiwszy wzrok w niebo, ujrzał chwałę Bożą i Jezusa stojącego po prawicy Bożej”. (Dz. Ap. 7,54.)

Wiecie, ci ludzie widzieli złość, nienawiść. To jest straszne, kiedy człowiek widzi tylko złość, nienawiść, chęć mordu, chęć zemsty. Ale piękne, kiedy człowiek widzi chwałę Bożą i Jezusa na tronie chwały! Jaką cenę trzeba zapłacić, żeby widzieć Jezusa? Oddać Mu życie! Czy to jest tak cenne, skoro i tak umrzemy? Czy warto zatrzymać życie, rezygnując z Jezusa? Dlatego musimy więcej mówić o Nim, żebyśmy wiedzieli to, co jest potrzebne nam ludziom, abyśmy puścili swoje życie, a chwycili życie Jezusa, uznając za cenniejsze Jego życie w nas, niż nasze bez Niego. Dlatego mówimy, zagłębiamy się z Duchem Świętym w tę Biblię, w to Boże Słowo, żeby coraz więcej widzieć Jezusa i tę nadzieję pokładaną w Nim, że każdy, który Mu ufa nie będzie zawstydzony. Bogu chwała za Jezusa! Niech Duch Pana pracuje w tobie i we mnie i niech umacnia to Słowo Boże, które dziś Bóg dał nam, abyśmy mogli się nim nacieszyć i napełnić. Amen.

2.DUCHOWY BÓJ – WOJNA BOGA cz.2. wieczór 9.11.13r.

 

DUCHOWY BÓJ – WOJNA BOGA cz.2.

wieczór 9.11.13.

 

Chwała Bogu! Pan kupił nas sobie na własność, zapłacił za nas i chce naszego dobra. Mówiliśmy o czystości dlatego, żeby być oddzielonymi od władztw ciemności. Ale czystość jeszcze bardziej jest nam potrzebna, żebyśmy nie zginęli  z rąk Boga. Jezus przyszedł uratować nas od Bożego gniewu. Dlatego tak ważna jest czystość.

Pierwsze to, żebyśmy w tej walce z diabłem nie byli skażeni światem, aby on nic w nas nie miał. Ale czystość jeszcze bardziej jest nam potrzebna, żebyśmy nie zginęli z rąk Boga.

Otwórzmy 2 Księgę Mojżeszową 15, 1-3. Chciałbym, abyśmy mogli to zrozumieć i będę starał się wam to wytłumaczyć.

„Wtedy zaśpiewał Mojżesz i synowie izraelscy następującą pieśń Panu: Zaśpiewam Panu, gdyż nader wspaniałym się okazał: Konia i jego jeźdźca wrzucił w morze! Pan jest mocą i pieśnią moją, i stał się zbawieniem moim. On Bogiem moim, przeto go uwielbiam; On Bogiem ojca mojego, przeto go wysławiam. Pan jest wojownikiem, JHWH – imię jego”.

Co to znaczy słowo „wojownik”? Jest to ktoś gotowy do bitwy i jest gotowy wygrać każdą bitwę.

Psalm 5,5.6:

„Albowiem Ty nie jesteś Bogiem, który chce niegodziwości, Zły nie może z tobą przebywać. Nie ostoją się chełpliwi przed oczyma twymi, Nienawidzisz wszystkich czyniących nieprawość”.

Jeśli łączysz słowo „wojownik” i „nienawiść do wszystkich czyniących nieprawość”, to z kim ten wojownik będzie walczył? Będzie walczył z wszystkimi czyniącymi nieprawość.

Diabeł zwiódł ludzi i wprowadził ich w grzech. A teraz jest Bóg, który nienawidzi grzechu, nienawidzi grzesznika i będzie walczyć z nimi. Dlatego tak bardzo potrzebna jest nam czystość.

2 Księga Mojżeszowa 4, 21-24:

„I rzekł Pan do Mojżesza: Gdy wrócisz do Egiptu, bacz, byś dokonał przed faraonem wszystkich tych cudów, do których udzieliłem ci mocy, Ja zaś znieczulę serce jego, tak że nie wypuści ludu. I powiesz do faraona: Tak mówi Pan: Moim synem pierworodnym jest Izrael.  Mówię do ciebie: Wypuść syna mojego, aby mi służył. Jeśli będziesz się wzbraniał od wypuszczenia go, Ja zabiję twego syna pierworodnego.  W czasie drogi, na noclegu, natarł JHWH na niego Pan i chciał go zabić”.

Kogo Wojownik – Bóg chciał zabić? Mojżesza. Tego Mojżesza, którego posłał, aby ogłosił wyzwolenie. Dlaczego Bóg chciał zabić Mojżesza? Przecież posłał go do służby.

„Wtedy Sypora wzięła ostry kamień, odcięła napletek syna swego i dotknęła nim sromu Mojżesza, i rzekła: Jesteś mi oblubieńcem krwi. I zaniechał go. Wtedy ona rzekła: Oblubieńcem krwi przez obrzezanie”. 2Mojż.2,25.26.

Mojżesz musiał rozmawiać o przymierzu zawartym z Abrahamem przez Boga i  Sypora wiedziała o tym, ale obydwoje nie zrobili tego, co powinni zrobić. I posłany do służby Mojżesz, stanął w wojnie z Bogiem.

Zobaczmy, nawraca się człowiek, Bóg otacza go wielką troską, ciepłem, miłością, akceptacją, ale kiedy wprowadza człowieka do służby, to bardzo ważna jest zawsze czystość tego człowieka. Czystość jest niezbędna, żebyś przypadkiem nie miał (nie miała) Boga przeciwko sobie. Wielu ludzi rwie się do służby myśląc, że to jest dobre i że sobie poradzą, ale potem wielu ginie i to nie z rąk diabła.

Tak ważne jest czyste serce, czyste usta, czyste ręce. Nie możemy służyć Bogu z nieczystym sercem. Pamiętacie, co było w sercu Bileama, że Bóg stanął na jego drodze i chciał go zabić? Bileam miał w sercu zły plan, który później zrealizował i z tego powodu później zginął. Bóg wie wszystko wcześniej nim się to wydarzy.

Musimy pamiętać, że nasza czystość jest najpierw najważniejsza w naszych sprawach z Bogiem. Jak służymy Bogu? To jest Święty Bóg. Nie można służyć Bogu tak jak podoba się to człowiekowi. Niedojrzały duchowo człowiek  może z początku nie rozumieć Bożych zamysłów i Bóg kształci go, prostuje, koryguje, ale kiedy wprowadza już w służbę dla Swojej chwały, wtedy ten człowiek jest świadomy, że ma do czynienia ze Świętym Bogiem i musi zachować swoje serce w czystości, jeśli nie chce mieć sprawy z Bogiem. Już nie z diabłem, ale z Bogiem. Bóg jest Wojownikiem, który nienawidzi nieprawości.

Czyż Bóg nie jest w stanie otoczyć człowieka opieką, żeby człowiek przeszedł przez każde doświadczenie i wygrał? Bóg jest w stanie to zrobić  Jest Wojownikiem, który bierze cały Swój naród i prowadzi w zwycięstwie. Ale kiedy ten naród wchodzi do służby, to giną jeden za drugim. Dlaczego giną? Dlatego, że Bóg wziął ich dla Siebie, aby Mu służyli.

To jest potężna biblijna lekcja, która uczy nas służyć Bogu z bojaźnią i drżeniem. Piękną sprawą jest służba. Pięknej pracy pragną ci, którzy chcą być starszymi w zborze, ale wtedy człowiek ma jeszcze większe doświadczenie z Bogiem, jeśli ma nieczyste serce, nieczyste myśli, nieczyste pragnienia. Wtedy Bóg staje przeciwko człowiekowi i nikt już mu nie pomoże, bo ma przeciwko sobie Boga.

Kiedy diabeł jest przeciwko tobie i uderza w ciebie, masz Boga po swojej stronie, który jest większy i daje ci zwycięstwo. Ale kiedy Bóg już naciera na człowieka, to któż mu pomoże? Ludzie nie myślą o tym, że czystość jest nam najbardziej potrzebna w relacjach z Bogiem. Jan pisze, że jeśli mówimy, że mamy z Nim społeczność, a chodzimy w ciemności, robimy kłamcę z Boga. Czy wiecie co stanie się z człowiekiem, który czyni z Boga kłamcę?! Bóg nienawidzi kłamców. W chrześcijaństwie  pada więcej trupów z ręki  Boga niż z ręki  diabła.

My nie jesteśmy wyjątkowym ludem. Pamiętamy, ilu ginęło w Izraelu  z ręki  Boga, dlatego, że zapomnieli, że On jest Święty, czysty. Diabeł nie mógł ich zniszczyć, ale diabeł wiedział, że jeśli zanieczyszczą się, to natrze na nich Bóg. Bileam mówił Balakowi, że jest sposób, żeby ten naród ucierpiał. Trzeba doprowadzić go do grzechu. Jeśli ten naród zgrzeszy, wtedy sam Bóg będzie przeciwko nim. I tak było.

A więc Mojżesz poznał na własnej skórze, że posłany do Bożej służby, a nie zrobiwszy tego, co powinien zrobić – oczyścić swój dom – na jego drodze stanął Pan. Mojżesz zginąłby nim doszedłby do wykonania służby. Ale akt uczynionego posłuszeństwa tego, co było ważne w tej sprawie spowodował, że Pan odstąpił i Mojżesz przeżył.

Czy Mojżesz nauczył się czegoś przez to doświadczenie? Tak. Wiedział, że z Bogiem nie ma zabawy. Służyć Bogu to jest ważna rzecz i jest to odpowiedzialność. Trzeba zachować się w czystości każdego dnia, jeśli chce Mu się służyć. Czy wiesz o tym? Nawet grający na gitarze muszą mieć czyste serce. Głoszący słowo  muszą mieć czyste serca. Głośniej modlący się muszą mieć  czyste serca. Przecież to wszystko jest służbą. To wszystko idzie do Boga, a jeśli Bóg widzi w tym nieprawość, to co On zrobi?

Chrześcijaństwo to jest jeszcze bardziej poważna sprawa, niż być narodem izraelskim, gdyż jesteśmy bardziej wprowadzeni w to, kim jest Bóg. Zobaczyliśmy Boga w Bożym Synu, Jezusie Chrystusie i jeszcze bardziej wiemy, jaki jest Bóg. Zobaczcie, jak bardzo potrzebujemy mieć bojaźń.

Księga Izajasza 42,10-17:

„Śpiewajcie Panu pieśń nową, pieśń ku jego czci od krańców ziemi; niech zaszumi morze i wszystko, co w nim jest, wyspy i ich mieszkańcy. Niech się odezwie pustynia i ci, którzy nią ciągną, osiedla, gdzie mieszkają Kedareńczycy; niech się głośno weselą mieszkańcy skalistych gór, niech radośnie wołają ze szczytów górskich! Niech oddają Panu cześć i niech zwiastują jego chwałę na wyspach! Pan wyrusza jak bohater, jak wojownik budzi zapał do walki, rzuca donośny zew bojowy, wydaje okrzyk, nad swoimi wrogami odnosi zwycięstwo. Już długo milczałem, nie odzywałem się, powstrzymywałem się; lecz teraz jak rodząca będę krzyczeć, będę zawodzić i skomleć. Spustoszę góry i pagórki, i wysuszę wszystką ich zieleń, przemienię rzeki w suchą ziemię i bagna osuszę. I poprowadzę ślepych drogą, której nie znają, ścieżkami im nieznanymi ich powiodę, ciemność przed nimi obrócę w jasność, a miejsca nierówne w równinę. Oto rzeczy, których dokonam i nie zaniedbam ich! Obrócą się w tył i okryją się hańbą ci, którzy polegają na bałwanach, ci, którzy mówią do posągów lanych: Wy jesteście naszymi bogami”.

Zobaczcie, co czyni Bóg. Przychodzi, żeby wydobyć nas z  ciemności do światłości, ale kiedy już nauczy nas tego, kim jest, wtedy zaczyna wymagać od nas, abyśmy chodzili w światłości. Więcej wymaga się od tego, któremu więcej dano. Najpierw Bóg tuli cię, jak ojciec tuli swoje dziecko, które pętało się po świecie. Tuli i ogrzewa cię Swoją miłością. Poznajesz akceptację, miłość, podniesienie, ale mija ileś miesięcy  i raptem kończy się to. Wtedy myślisz: „co się stało?” Bóg chce, żebyś Mu służył (służyła).

Zaczyna się dalsze prowadzenie Boga. Zaczyna się chodzenie wiarą, trwanie w czystości. Wielu ludzi zaniedbuje swoje chrześcijańskie życie i dziwi się: „Co się ze mną dzieje? Bóg jest wielki i mówi, że mnie nie porzuci, nie zostawi, a ze mną jest coraz gorzej.” Tak, Bóg jest przeciwko tobie, dlatego jest coraz gorzej. Jeśli nie upamiętasz się i nie oczyścisz, to zginiesz nie od diabła. Czy wiesz o tym?

Czy dobrze jest służyć Bogu? Jeśli nie będziesz służyć Bogu, to nie będziesz tam, gdzie jest twój Pan. Pan mówi: „tam gdzie Ja jestem, tam i Moi słudzy będą.” Bardzo dobrze jest służyć Bogu, ale trzeba pamiętać o tym Słudze, którym jest Jezus Chrystus. On zawsze czynił to, co chce Ojciec. Dobrze jest służyć Bogu. Trzeba służyć Bogu, bo bez służby Bogu nie pójdzie się dalej.

Mamy budować się nawzajem na dom dla Boga, ale musimy mieć świadomość, że Bóg nienawidzi nieprawości. Tak też jest napisane o Jezusie: „umiłowałeś sprawiedliwość, a znienawidziłeś nieprawość.” Pamiętamy również słowa Jezusa:

„W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów?  A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie”. Mat.7,22.23.

Niech Bóg pomoże nam zajrzeć dalej, zobaczyć to, że każda służba jest cenna, ale musimy pamiętać, że robimy to dla Świętego Boga a nie można złożyć Mu byle czego. Musi być to czyste, oczyszczone krwią Baranka. Sługo Boży, nie możesz przyjść z brudnymi rękoma do Boga. Sługo, służebnico Pańska, musisz mieć czyste ręce, czyste usta, czyste serce, bo składasz coś Bogu. „Składajcie siebie Bogu ożywionych z martwych”. Nie składajcie siebie brudnych, ale ożywionych, jako ofiarę żywą, miłą.

Jezus oczyścił nas dlatego, żeby Bóg nas nie zabił , kiedy będziemy chrześcijanami. Dlatego tak ważna jest krew Jezusa. Bez tej krwi nie zbliżysz się do Boga. Przez krew Chrystusa mamy wstęp do miejsca Najświętszego. Ta krew to jest oczyszczenie i ja muszę oczyścić się w krwi Jezusa. Nie tak, że mówię: „krew Jezusa mnie oczyszcza” i nadal chodzę brudny.

Psalm 78, 65-66:

„Lecz Pan ocknął się jakby ze snu, Jak wojownik, który sobie podochocił winem.  Uderzył na tyły wrogów swoich I okrył ich wieczną hańbą”.

Widzimy, że zaczęli od razu uciekać, kiedy tylko Bóg powstał. Ale On już nie pozwolił im  uciec.  Wszyscy wyginęli. Czasami czytamy o tych bitwach Izraela, że kiedy wróg uciekał, to nikt się nie ostał , nikt nie uszedł żywy. Tu też nikt nie uchodzi żywy. Bóg podjął już decyzję – wszyscy zginą. To jest Bóg Wszechmogący – Wojownik, który wstrząsa ziemią i niebem. „Boże, pomóż nam to zrozumieć. Pomóż nam nie składać Ci tego, co ślepe, kulawe, głuche, tylko zważać na to, czy to jest oczyszczone, czy jest czyste, czy to jest Chrystus.”

Słowo Boże mówi, że nie przyjdziesz do Mnie z pustymi rękoma, żebyś nie zginął. Musisz mieć ofiarę. Ty i ja musimy mieć codziennie ofiarę, musimy mieć Jezusa, żeby przybliżyć się do Boga, bo inaczej zginiemy. Nie będziesz chodzić samowolnie przed Bożym obliczem. Nie będziesz lekceważyć Go, nie będziesz pomijać Go w sprawach swojego życia, lecz będziesz szanować Go, zaważać na Niego i będziesz Mu posłuszny (posłuszną), żeby dalej prowadził cię, żeby to była Jego bitwa. To jest bitwa Pana, a my jesteśmy Jego żołnierzami. To jest nasz Wódz, który wszystko rozwija, a my widzimy w podziwie, jak On czyni to. Dobrze jest być w wojsku Pana, ale pamiętaj o tym, co też Paweł pisał do Tymoteusza: „żołnierz Pana musi podobać się Temu, który wezwał go do armii i nie może mieć pragnienia ziemskich rzeczy.” Inaczej sam Bóg uderzy na niego. Bóg nie zniesie go w Swojej armii.

To jest potężny Wojownik. Nikt Mu nie sprosta. Wszyscy muszą ugiąć kolana przed Nim. Wszyscy muszą oddać Mu hołd.

Czasami nie myślimy, że sprawa jest tak ważna, że Jezus umarł na krzyżu. Czasami myślimy, że tylko o to chodzi, żeby diabeł nas nie skrzywdził. Nie. Pierwsza rzecz to, żeby Bóg nas nie zabił . Następna, to żeby wygrać z diabłem, który chciałby zanieczyścić nas dlatego, że zważamy bardziej na Boga niż na wszystko, co nas otacza i również nasze własne „ja”.

Wiemy, że On jest Święty i Słowo Boże mówi: „świętymi bądźcie, bo On jest święty.” Jeśli będziemy służyć, a nie będziemy świętymi, to zginiemy. Nie można zrobić czegoś dla Boga, bo tak mi się podoba, bo tak sobie myślę. Wiecie, znosi się pewne rzeczy, kiedy czyni to dziecko. Bóg naprawdę to znosi. Daje temu dziecku tyle ciepła i miłości. Potem to się kończy. Nigdy już nie wrócisz do tego bracie, siostro, który już przez to przeszedłeś. Nigdy do tego nie wrócimy. Pan prowadzi dalej. Albo zginiesz w tej podróży, albo dotrzesz. Dotrzesz wtedy, kiedy będziesz szanować Boga, zważać na Niego i zawsze będziesz oczyszczał (oczyszczała) się w krwi Syna Bożego. Wtedy On będzie prowadził cię każdego dnia dalej i dalej. Wtedy wygrasz też z diabłem, bo jeśli Bóg z tobą, to któż przeciwko tobie.

A więc Bóg rozochocił się i ruszył do bitwy. Tchnienie Wszechmocnego ożywiło nas i Jego tchnienie zniszczy wszystkich Jego wrogów. Chwała Bogu za to, że On chce, abyśmy Mu służyli .

Musimy być mądrzy. Musimy pamiętać: krew Jezusa oczyszcza nas, ale nie pozwala nam żyć w pożądliwości świata. Nie oczyszcza nas, kiedy idziemy z pożądliwością w świat.

W 1 Liście Jana bardzo wyraźnie pokazane jest, co nie jest od Boga, żebyśmy mieli pewność, że Bóg nie będzie u Swoich dzieci tego właśnie akceptował. Że człowiek może doznawać innego rodzaju wojny.

„Nie miłujcie świata ani tych rzeczy, które są na świecie. Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca.  Bo wszystko, co jest na świecie, pożądliwość ciała i pożądliwość oczu, i pycha życia, nie jest z Ojca, ale ze świata. I świat przemija wraz z pożądliwością swoją; ale kto pełni wolę Bożą, trwa na wieki”. 1 Jana 2,15-17.

Bóg przeprowadzi tego, kto jest posłuszny temu Słowu i tego Bóg podeprze w doświadczeniach, by przeszedł (przeszła) dalej. Jeśli ten Wojownik jest twoim Wodzem, to ty jesteś zwycięzcą.

Treny 3,1-38:

„Ja jestem tym mężem, który zaznał niedoli od rózgi jego gniewu. Prowadził mnie i zawiódł do ciemności, gdzie nie ma światła. Tylko przeciwko mnie zwraca dzień po dniu swoją rękę. Zniszczył moje ciało i skórę, połamał moje kości. Spiętrzył wokół mnie wysoko gorycz i mozół. Kazał mi mieszkać w ciemnościach jak dawno zmarłym. Zagrodził mi wyjście, zakuł w ciężkie kajdany. A choć krzyczę i błagam, nieczuły jest na moją modlitwę. Moje drogi zagrodził kamieniem ciosanym, poplątał moje ścieżki. Czyha na mnie jak niedźwiedź, jak lew w ukryciu. Moje drogi zrobił krętymi, mnie zaś nieużytkiem, doprowadził mnie do obłędu. Naciągnął swój łuk i wziął mnie za cel swoich strzał. Przebił moje nerki strzałą ze swojego kołczana. Stałem się pośmiewiskiem dla całego mojego ludu, ich pieśnią szyderczą na co dzień. Nasycił mnie goryczą, napoił piołunem. Starł na krzemieniu moje zęby, wdeptał mnie w popiół. Mojej duszy odebrał spokój, tak że zapomniałem, co to jest szczęście. I myślałem: Przepadła moja siła żywotna i moja nadzieja w Panu. Wspominanie własnej niedoli i udręki to piołun i trucizna. Moja dusza bezustannie to wspomina i trapi się we mnie. To biorę sobie do serca i w tym moja nadzieja, niewyczerpane są objawy łaski Pana, miłosierdzie jego nie ustaje. Każdego poranku objawia się na nowo, wielka jest wierność twoja. Pan jest moim działem, mówi dusza moja, dlatego w nim mam nadzieję. Dobry jest Pan dla tego, kto mu ufa, dla duszy, która go szuka. Dobrze jest czekać w milczeniu na zbawienie Pana. Dobrze jest, gdy mąż nosi jarzmo w młodości. Niech siedzi w samotności i milczy, gdy Pan je nań wkłada. Niech przytyka swoje usta do prochu, może jest jeszcze nadzieja. Niech nadstawia policzek temu, kto go bije, niech się nasyca zniewagą! Albowiem Pan nie odrzuca na wieki: Gdy zasmuca, znowu się lituje według obfitości swojej łaski. Zaiste, nieumyślnie trapi i zasmuca synów ludzkich. Gdy się depcze nogami wszystkich więźniów ziemi, gdy się łamie prawa człowieka przed obliczem Najwyższego, gdy się krzywdzi człowieka w spornej sprawie, czy Pan tego nie widzi? Któż może powiedzieć, że staje się coś, czego Pan nie nakazał? Czy z ust Najwyższego nie pochodzi zarówno złe, jak i dobre?”

Bóg naciera na swojego człowieka i wdeptuje go w proch. Po co? Nieczystość musi być usunięta. Jego człowiek musi być czysty. Jego człowiek musi być gotowy do pełnej służby. Bóg mówi do proroka: „jeśli odsuniesz od siebie to, co pospolite, uczynię cię Moimi ustami.”

Niech Bóg pomoże nam cieszyć się, że w Jezusie okazuje nam Swoją wielką miłość i pragnienie, żeby zbawić nas, uratować nas, wyrwać nas z naszych złych rzeczy.

Czy poddasz się Mu? Czy w pokorze uznasz, że to nie diabeł atakuje cię, kiedy jesteś w złości, w nienawiści, w goryczy , w złym nastawieniu? Jeśli teraz masz kłopoty, to nie diabeł cię atakuje, ale sam Bóg atakuje cię, żeby usunąć z ciebie to zło, grzech, przeszkodę swego sługi, czy służebnicy. Jak ważne, żeby człowiek poddał się Bogu i żeby oczyszczał się (oczyszczała). Kogo Bóg miłuje, tego karci i smaga, bo chce mieć nas w czystości.

Chwała Bogu, że możemy przybliżać się do tego Boga. To jest Jedyny prawdziwy Bóg, Jedyny, który jest naprawdę Święty, Jedyny, który może nas zbawić, może stanąć w twojej i mojej sprawie i żaden wróg nie będzie w stanie wyrwać cię z Jego ręki. Jeśli ty będziesz zważać na Niego w każdej sprawie twojego życia, to On będzie wierny. Jeśli zgrzeszysz, to natychmiast upamiętasz się i oczyścisz, żeby nie czekać, aż On natrze na ciebie. Zanim natrze, chcesz być już oczyszczonym (oczyszczoną) krwią Jezusa. Będziesz robić to natychmiast. Nie będziesz czekać, aż zajdzie słońce, ale będziesz robić to natychmiast, żeby usunąć przeszkodę.

Księga Joba 16, 7-19:

„Ale teraz On wyczerpał moją siłę i opanowała mnie straszna boleść. Moja nędza świadczy przeciwko mnie, moja niemoc jawnie mnie oskarża. Jego gniew szarpie mnie i zwalcza, zgrzyta na mnie swoimi zębami. Mój przeciwnik rzuca na mnie srogie spojrzenia. Rozdziawiają na mnie swoje usta, policzkują mnie wśród zniewag, społem gromadzą się przeciwko mnie. Bóg wydał mnie przewrotnym i wtrącił mnie w ręce bezbożnych. Żyłem spokojnie, lecz On skruszył mnie, a pochwyciwszy za kark, zdruzgotał mnie i postawił mnie sobie za cel. Dookoła mnie świszczą jego pociski, drą bezlitośnie moje nerki, wylewa się na ziemię moja żółć. Zadaje mi cios za ciosem, naciera na mnie jak wojownik. Przywdziałem wór pokutny na moje ciało, a moim czołem wryłem się w proch. Moja twarz jest czerwona od płaczu, a na moich powiekach ciąży mrok, chociaż na moich dłoniach nie ma występku, a moja modlitwa jest szczera. O ziemio, nie zakrywajże mojej krwi i niech nie ustanie moja skarga! Już teraz mam świadka w niebie i swego orędownika na wysokościach”.

Job wiedział, że to Bóg, że bez Boga diabeł nie mógłby tak na niego natrzeć. On wie, że w tej sprawie to musi być Bóg. Job wie również, że prowadził czyste życie. W każdej sprawie starał się, by w niczym nie sprzeciwić się Bogu. Nawet kiedy jego dzieci miały uroczystość, to zawsze dbał o to, żeby po tej uroczystości złożyć Bogu ofiarę, żeby oczyszczać swój dom. Ten Boży sługa bał się Boga i starał się każdego dnia chodzić w czystości, ale Bóg widział jeszcze coś w nim, co trzeba było usunąć. Co to było? Job znał Boga tylko ze słyszenia, a Bóg chciał, żeby on znał Go z widzenia. Bóg chciał posunąć Swego sługę dalej. Oczyszczając go, posunął go dalej. Sługa w doświadczeniu okazał się sługą. Przeszedł próbę. Chwała Bogu!

Widzimy więc Boga, który staje przeciwko Swemu słudze dla jego dobra. Ale jeśli sługa będzie buntował się i nieustannie spierał z Bogiem, to pozostanie w złu. Od Boga pochodzi zarówno dobro, jak i zło. To jest Bóg Wszechmogący. Niech Bóg pomoże nam szanować Go.

Nie chodzi o to, żeby ludzie byli porażeni, przerażeni, ale chodzi tylko o to, by dbać o czystość. Jeśli wiesz, że coś jest złe, to oczyść się. Jeśli wiesz, że nie robisz czegoś dobrego, a wiesz, że powinieneś (powinnaś) to robić, to rób to. Wszystko, co czynimy, czynimy z powodu Pana. Wtedy On przyzna się i da nam zwycięstwo. Chwała Bogu za to.

W wieczności będą sami zwycięzcy. Ale ci zwycięzcy zostali pokonani przez tego Wojownika i stali się Jego niewolnikami, a On uczynił ich zwycięzcami. Oni zdawali sobie sprawę, że służą Świętemu Bogu, a On napełniał ich chwałą zwycięstwa.

Pamiętacie, że arcykapłan mógł tylko raz w roku wejść do miejsca Najświętszego i to nie bez krwi, bo zginąłby. Pamiętamy synów Aarona, to nie diabeł ich zabił . Poszli do służby inaczej niż Bóg im powiedział. Ananiasza i Safirę nie zabił diabeł. Oni chcieli oszukać Ducha Świętego.

Niech Bóg pomoże nam naprawdę szanować Go, bo diabeł stosuje ten oręż: „Bóg zawsze ciebie kocha. Bóg pominie to, nie ma to takiego znaczenia, przecież dał Swego Syna i na pewno nie chce twego zła. To minie, nie przejmuj się tym, żyj. Przecież Bóg zapewnił ci już życie wieczne. ” Tak diabeł zwodzi ludzi i kiedy człowiek podda się temu, to wtedy sam Bóg staje się wrogiem tego człowieka. Niekoniecznie jeszcze wrogiem, który chce doprowadzić do zabicia tego człowieka, ale wrogiem, który zaczyna atakować, ponieważ Jego żołnierz został skażony innym duchem, innym nastawieniem serca, innymi myślami. Bóg musi usunąć to ze Swojej armii. To jest Wojownik, który patrzy na każdego żołnierza. Każdy żołnierz jest przed Jego oczami, sprawdzony (sprawdzona), przepenetrowany każdego dnia. On przepatruje Swoją armię i patrzy, czy ćwiczymy się w pobożności, jak wykorzystujemy nasze dni. Dlaczego to robi? Dlatego, że chce dać nam zwycięstwo nad diabłem, chce żebyśmy byli jedno z Nim tak, jak On jest jedno z Ojcem.

A więc czystość, oczyszczenie krwią Jezusa było tobie i mnie potrzebne, żeby Bóg nie zabił nas. Czy dziękujesz Bogu za Jezusa, że Jezus oczyszcza cię Swoją krwią dzisiaj, bo trwasz w społeczności z Nim? Wtedy Bóg nie jest twoim wrogiem. Zobacz, jakie to jest cenne.

Nie chodzi o to, żeby straszyć nas fizycznie, chodzi o to, żebyśmy mieli świadomość. Świadomość jest bardzo potrzebna tobie  i mnie, żołnierzom Jezusa, świadomość tego z Kim mamy do czynienia. Jezus powiedział kogo mamy się bać. Mamy mieć świadomość, że On umarł za nas na krzyżu, ale jeśli będziemy lekceważyć Go, wtedy On zabije nas.

Księga Jeremiasza 14, 7-12:

„Chociaż nasze winy świadczą przeciwko nam, uczyń, o Panie, jak ci każe twoje imię, gdyż liczne są nasze wykroczenia, którymi przeciwko tobie zgrzeszyliśmy! O, nadziejo Izraela, jego Wybawco w czasach niedoli! Czemu jesteś jak obcy przybysz w ziemi, jak wędrowiec, który rozbija namiot tylko, aby przenocować? Czemu jesteś jak mąż strwożony, jak wojownik, który nie może ocalić? Przecie Ty, Panie, jesteś pośród nas, a twoim imieniem jesteśmy nazwami, nie opuszczaj nas! Tak mówi Pan o tym ludzie: Tak lubią się wałęsać, swoich nóg nie oszczędzają, ale Pan nie ma w nich upodobania, wspomina teraz ich winę i nawiedza ich grzechy. Potem rzekł Pan do mnie: Nie módl się o powodzenie dla tego ludu. Gdy będą pościć, nie wysłucham ich błagania, a gdy będą składać całopalenia i ofiary z pokarmów, nie będę miał w nich upodobania, lecz mieczem, głodem i zarazą wygubię ich”.

Dlaczego? „Gdyż liczne są nasze wykroczenia, którymi zgrzeszyliśmy przeciwko Tobie.” Bóg nie jest strwożonym Wojownikiem. On może w jednej chwili wyruszyć i zrobić porządek. On jest Wojownikiem, którego obrażono grzechami. Bóg powiedział: „teraz Ja będę przeciwko wam. Już nie wróg, lecz to Ja poślę na was miecz, głód, zarazę dlatego, że obraziliście Mnie swoją postawą, swoim nastawieniem, swoją lekkomyślnością, swoimi grzechami, w których trwaliście.”

Jezus przyszedł uratować nas. Ale Słowo Boże w Nowym Testamencie mówi też, że kto będzie rozmyślnie grzeszyć, lekceważyć Ofiarę krwi i nie będzie oczyszczać się ze swoich grzechów, lekko traktować krew Jezusa, a nadal nazywać się chrześcijaninem, będzie miał bardzo złe doświadczenie z Bogiem. Bóg nie da mu (jej) już szansy zmiany tego położenia. Kto uznaje sobie za pospolitą krew Syna Bożego, kto depcze po tej ofierze, tego wrogiem staje się Bóg. Dopóki korzystamy z tej krwi, oczyszczamy się, pozbywamy się zła, Bóg akceptuje to, bo dał Swego Syna, żebyśmy mogli oczyszczać się. Ale jeśli przestaniemy oczyszczać się, a będziemy grzeszyć i mówić, że jesteśmy chrześcijanami i będziemy dalej „służyć”, to wtedy On powie: „Koniec. Już nawet nie módl się, ta sprawa zakończyła się u Mnie”. Taki jest nasz Bóg i Jezus wiedział o tym.

Bojaźń jest cenną sprawą w każdym z nas, bo my w tym ciele mamy strach, ale przed głodem, bólem. Ale w ciele nie ma strachu przed Bogiem. Strach przed Bogiem przychodzi do nas w Jezusie. Bojaźń Boża przychodzi do nas w Jezusie. Wtedy zaczynamy rozumieć, z kim mamy do czynienia. Wytrwajmy w tym, pilnujmy się tego każdego dnia. Dlatego mówimy o doświadczeniu czystości, żebyśmy zobaczyli początek. Czasami ludzie wyprawiają się do wojny z diabłem, nie myśląc, że tak naprawdę przegrali już z Bogiem. Chodzi o początek, żebyśmy rozumieli czystość – po co? Po to właśnie, żeby być pojednanym z Bogiem i mieć Boga za Przyjaciela, tego, który codziennie hojnie obdarza cię Swoją miłością, Swoją dobrocią, Swoim Synem. Po to Jezus umarł na krzyżu za mnie i za ciebie.

Niech Bóg pomoże nam, niech Duch Pana pracuje w nas. Nie wierzę w możliwości ciała, ani mojego, ani twojego. Nie wierzę w to, że w takim stanie człowieka nawet najsilniejsze Boże Słowo będzie w stanie zmienić decyzję codziennego życia. Może wstrząsnąć na chwilę, ale później człowiek dalej będzie robić swoje, jeśli Duch Pana nie przekona cię o tym, że to Słowo jest rzeczywistością. Jeśli to wniknie w twoje życie, to zaczniesz badać, patrzeć, że masz do czynienia z Bogiem. Bóg nie potępia, ale daje możliwość oczyszczenia. Korzystajmy z tej oczyszczalni.

Oczyszczamy się ze złego życia, oczyszczamy się, bo komuś zrobiliśmy krzywdę, oczyszczamy się, bo gdzieś okłamaliśmy Chwała Bogu! Ale w pewnym momencie przychodzi doświadczenie, że człowiek umie czynić dobro, a nie czyni. I to też jest grzech! Ale z tego człowiek już nie oczyszcza się i mówi: „nic złego nie zrobiłem”. A Bóg mówi, że nie chodzi już tylko o to, czego złego nie zrobiłeś (zrobiłaś), ale co dobrego dał ci Bóg i miałeś (miałaś) zrobić i nie zrobiłeś. To też jest grzech i Bóg też będzie przeciwko, jeśli człowiek uparcie nie będzie robić tego, co Bóg dał, by człowiek robił.

Bóg chce wychowywać, przeobrażać nas do obrazu Swego Syna. A w tym często jest przeszkoda – to jest nasza niechęć do czynienia jakiegoś dobra. I wtedy Bóg musi się z tym rozprawić, bo inaczej nie będzie obrazu Jego Syna w nas.

Mówię do wszystkich, chociaż najbardziej do dojrzałych, do tych, którzy są dłużej w Panu. Większość z nas skończyła już ten okres, kiedy Bóg, jakby nie patrząc na to, w jakim jesteśmy stanie, wylewał na nas Swoją akceptację, Swoją miłość, podnosił nas, napełniał zadowoleniem, ochotą życia dla Niego. Większość z nas idzie już przez wiarę. Czy będą to dni pełne obfitości, czy dni, w których nic nie wydarzy się, to twoja wiara sięga Boga i chodzisz w tych dniach w czystości, w wierze czynnej w miłości. Oczyszczony krwią Jezusa trwasz w społeczności z Nim, a On czyni cię czystym, czystym, czystym tak, że możesz przyjść do Boga, że możesz stanąć przed Bogiem, czystym, że możesz modlić się do Boga i On cię słucha.

Kiedyś opowiadałem wam, jak poszedłem do ostatniego pokoju, by modlić się i kiedy uklęknąłem na kolana, przyszło na mnie takie przerażenie, jakiego zupełnie się nie spodziewałem się. Chciałem modlić się do Boga, a tu przyszło takie przerażenie i wtedy usłyszałem głos Ducha Świętego: „możesz zostać tylko na podstawie krwi Jezusa Chrystusa, tylko!” Nie ma dobra, które moglibyśmy uczynić, które pozwoliłoby nam przychodzić swobodnie do Ojca bez tej krwi! On jest Święty. Tylko krew czyni nas świętymi.

Bóg chce, żebyśmy modlili się, żebyśmy z Nim byli. On kocha nas, ale On jest Święty. Czy może Święty mieć coś wspólnego z nieświętym? Czy światłość może mieć coś wspólnego z ciemnością? A więc główna sprawa oczyszczenia to jest sprawa między tobą a Bogiem, między mną a Bogiem, żebyśmy byli jedno teraz i na zawsze. Dlatego tak ważna była ta ofiara. To jest najważniejsze, zwycięstwo Krzyża, gdzie Bóg ze Sobą pojednał świat w Jezusie Chrystusie. Tam został rozbrojony diabeł, zostały mu zabrane wszystkie jego argumenty wobec ciebie. Ale tam umarłeś też ze swoimi grzechami, aby będąc usprawiedliwiony w zmartwychwstałym Chrystusie prowadzić czyste życie z Bogiem, by chodzić z Bogiem, należeć do Niego. A jeśli zgrzeszyłbyś, czy zgrzeszyłabyś, to Orędownik wstawia się i dzisiaj ze Swoją krwią, aby natychmiast oczyścić się, przyjąć oczyszczenie i dalej chodzić z Bogiem.

Nie wolno ci przestać chodzić z Bogiem. Pamiętacie o tym, co Słowo Boże mówi na temat Wieczerzy Pańskiej. Bóg mówi, że jeśli ktoś nie przystąpi do spożywania baranka Paschalnego, mogąc przystąpić, oczyścić się, to tego trzeba zabić. Był dzień przygotowania, dzień oczyszczenia, gdzie wszyscy mieli oczyścić się. A jeśli ktoś nie chciał, to miał zginąć. Bóg chciał, żeby wszyscy spożyli baranka. Bóg chce, żeby wszyscy byli zbawieni. A jeśli ktoś z tego narodu nie chciał być zbawiony, to Bóg mówi: „zabijcie go.” Pamiętamy, co Paweł napisał o lekkomyślnym traktowaniu Wieczerzy Pańskiej – wielu jest chorych, a wielu już poginęło dlatego, że lekceważąco podeszli do stołu Pańskiego.

Krew Jezus oczyszcza nas od wszelkiego grzechu. Dlatego tak ważny jest Jezus. Patrz na Niego. To jest Jedyny, który sprawił, że Bóg nie jest twoim wrogiem, moim wrogiem. To jest jedyny, który pojednał nas w sobie z Ojcem, jako Ten, który umierając wziął w sobie na krzyż wszystkie moje i twoje grzechy. Wywyższony Jezus Chrystus, dlatego niebo śpiewa tak potężną pieśń:

„Godzien jesteś wziąć księgę i zdjąć jej pieczęcie, ponieważ zostałeś zabity i odkupiłeś dla Boga krwią swoją ludzi z każdego plemienia i języka, i ludu, i narodu, i uczyniłeś z nich dla Boga naszego ród królewski i kapłanów, i będą królować na ziemi”. Obj.5,9.10.

Oczyściłeś ich Swoją krwią, aby Bóg miał ich dla Swojej chwały. Niech Duch Święty pracuje w nas. Bóg nie jest tym, który nie chciałby mieć ludzi u Siebie na wieczność i jako wyraźny tego dowód dał Swego Syna. Ale pamiętajmy: bójmy się Go, czcijmy, poważajmy, oczyszczajmy się, nie lekceważmy. Czytając Biblię patrzymy, jak powinno wyglądać chrześcijaństwo. Czy tak to wygląda w moim życiu? Jeśli nie, to Jezus jest po to, żeby tak wyglądało. Oczyszczajmy się, pozbywajmy się zła, nie pozwólmy, żeby wróg gdzieś zakorzenił w nas grzech i żeby Bóg stanął przeciwko nam.

Obrzezanie było bardzo ważnym oznaczeniem na ciele Izraelity w starotestamentowym przymierzu. Teraz, kiedy obrzezujemy serce nasze z powodu Boga i oczyszczamy je przez krew Jezusa, wtedy Bóg zatrzymuje Swego anioła śmierci i pozwala nam żyć. „Niech żyje i służy Mi dalej.” Nie możemy kupić sobie przyjaźni Boga, żeby zaakceptował nas. Nie mamy takich możliwości, żeby zapłacić Mu za to, żeby był z nami. Ale ta możliwość jest przez krew Jezusa. „Za darmo oddani, przyprowadzeni z powrotem bez pieniędzy.” Nic nie musimy płacić za to. Mamy wierzyć i oczyszczać się w krwi Jezusa każdego dnia.

Bracie i siostro, my musimy pięknieć z powodu Boga. To jest zwycięstwo nad diabłem. Diabeł czyni ludzi szkaradnymi, a Bóg czyni pięknymi. To jest zwycięstwo, kiedy zamiast szkaradztwa tego świata, widać w tobie coraz więcej piękna Chrystusa. To jest zwycięstwo nad diabłem! Ludzie myślą w różny sposób o zwycięstwie, ale zwycięstwo nad diabłem wyraża się wtedy, kiedy ty nie degradujesz się, ale wzrastasz. To jest zwycięstwo.

Niech Bóg błogosławi Swemu ludowi, który trwa w Jezusie Chrystusie. Chwała Bogu za to, że jeszcze jest Jego miłosierdzie i Jego łaska nad Bożym ludem! Nie lekceważ Boga. Najgorsza chrześcijańska szkoła to lekceważenie Boga. Najlepsza, to kiedy od początku uczysz się szanować Go.

Mówię wam jeszcze raz: kiedy człowiek zgrzeszy, a potem  przychodzi na zgromadzenie i uśmiecha się, to ten człowiek niedługo będzie miał bitwę z Bogiem. A jeśli człowiek zgrzeszy i wstydzi się tego, i pokutuje, ten człowiek otrzyma przebaczenie od Boga. Dlatego widzicie ludzi, którzy nie pokutując ze swoich grzechów, co rusz wpadają w następne. Nikt już ich nie podtrzymuje. Myślą, że Boga można oszukać i można bawić się z Bogiem. Bóg pokazuje im: „zginiecie, jeśli nie zrobicie z tym porządku.” Później w zgromadzeniu ludzie próbują akceptować kogoś takiego i też uśmiechają się do niego. Bóg mówi: „i wy zginiecie, jeśli nie zrobicie z tym porządku”. „Nie bądźcie uczestnikami cudzych grzechów bo Bóg jest Święty”.

Jak Bóg mówił do zboru w Efezie, w Księdze Objawienia? „(…) przyjdę do ciebie i ruszę świecznik twój z jego miejsca, jeśli się nie upamiętasz”.

To jest cudowne, że mamy doświadczenie ze Świętym Bogiem. To jest najpiękniejsza sprawa, która zdarzyła się nam tu, na tej ziemi, że w Jezusie Chrystusie możemy mieć społeczność z Bogiem. Ale to jest najpoważniejsza sprawa naszego życia i nie może stać się ona drugorzędna. Zawsze musi być pierwszorzędna, że w Jezusie Bóg pojednał nas z Sobą. Bóg mówi: „otwórz swoje usta, a ja napełnię je.” Ale muszą być one czyste i musi być posłuszeństwo Bogu.

Pamiętamy tego proroka, do którego Bóg powiedział: „pójdziesz jedną drogą i nie będziesz tam nic jadł, ani pił, a wrócisz inną drogą.” Kiedy zwiódł go stary prorok, to co się stało? Sługa Boży zginął. Ale ten drugi, który go zwiódł wiedział, że to, co dał mu Bóg jest prawdą.

Chwała Bogu. Wiecie, kiedy sprawa staje się poważna, kiedy Boży lud zaczyna zastanawiać się, to jest to lepsze niż hałas wywołanych bezmyślności. Kiedy zaczynamy myśleć i zastanawiać się, z kim przyszło nam mieć do czynienia, to jest to lepsze niż składanie Bogu mnóstwa ofiar.

W książce „Jezus naszym przeznaczeniem” Bush opisał sytuację pewnego młodego człowieka, który nie chciał zabijać, trafił do sądu i miał zostać rozstrzelany. Przyszło na niego wielkie przerażenie, wróg atakował go i ten młody człowiek napisał w liście, że każdego dnia wdrapuje się na krzyż Chrystusa i tam znajduje zwycięstwo nad strachem.   W Chrystusie – to jest nasze zwycięstwo!

Niech Bóg daje nam otrzeźwienie. Jeśli kłócimy się między sobą, bracia i siostry, i pozostajemy w kłótni, to nie diabeł, ale Sam Bóg będzie się z nami rozprawiał. A jeśli będziemy przebaczać sobie i oczyszczać się, to będziemy mieć zwycięstwo nad diabłem, który chciałby nas zniszczyć. Czy rozumiecie to? Czy rozumiecie, że zbór musi być święty z powodu Boga, który jest Święty? Czy rozumiecie, że plotka, czy inne zło, jeśli nie jest oczyszczane, spowoduje, że to Sam Bóg ruszy do natarcia, żeby oczyścić Swój zbór, o który On się troszczy? On chce, żebyśmy żyli, żebyśmy wygrali, żebyśmy szanowali się nawzajem, żeby duchowo nie stracić społeczności z Bogiem. Wiecie, że sam zbór nie ratuje nas. Ratuje nas Jezus Chrystus – oczyszczenie krwią Baranka.

Sprawa jest poważna i dlatego Bóg chce nauczyć nas, że  to z powodu Boga mamy być czyści. Jeśli myślisz: „żeby diabeł mnie nie podszedł, żeby diabeł nie zabił mnie, żeby diabeł nie wciągnął mnie w coś”, to musisz być czysty. Muszę być czysty, żeby w tej wojnie Bóg był ze mną, a nie przeciwko mnie.

Uczmy się tego, rozmawiajmy ze sobą w poważny sposób. Możemy śpiewać, cieszyć się, kiedy ogarnia nas czystość. Pan Swoją krwią oczyszcza wszystkie rzeczy. Jeśli jeszcze nie potrafisz czegoś zrobić i Pan nie dał ci jeszcze umiejętności zrobienia tego, to Pan oczyszcza to. Możesz chwalić Boga i chodzić z Nim. Ale kiedy Pan daje ci już wszystko w tej sprawie, żeby tego już nie robić, czy robić tamto, wtedy odpowiadasz za to. Pan nie żąda czegoś, czego nie dał, ale kiedy już dał, to wymaga, żeby stosować to, używać, nie zakopywać tego, co dostałeś, czy dostałaś. Masz używać to zgodnie z Jego wolą.

Życzę wam błogosławionej rozmowy z Bogiem, tak, jak dziecko przychodzi do Ojca i szczerze rozmawia z Nim, przyznając się, przyjmując przebaczenie, dziękując mu za to i starając się prowadzić życie w zgodzie z Jego wolą. Niech Bóg czyni to z nami, a będziemy kiedyś całą wieczność z Nim. W imieniu Jezusa. Amen.

DUCHOWY BÓJ – 9.11.2013r. – część3


Zobaczcie jak pięknie: zasmuceni, ale zawsze na weselu z Jezusem! Powaleni, ale nie pokonani! Niewiele posiadający, ale wielu ubogacający. To jest dopiero życie, to jest Chrystus wywyższony, to jest kosztowanie jak dobry jest Pan. Smakować się w tych dobrych potrawach z nieba, w tym chlebie, w tym winie, kosztować i cieszyć się, że możesz każdego dnia karmić się Panem, to jest dopiero życie! Jezus mówi: ,,Jeżeli nie karmisz się Moim ciałem i nie pijesz Mojej krwi, nie ma życia w tobie’’. Chociaż się mienisz chrześcijanką, chrześcijaninem, nie ma życia w tobie! Przyjmij życie, a zobaczysz, jak zmieni się twoje codzienne działanie, och jak ono się zmieni! Z lenia zamienisz się w pracusia dla Pana, wykorzystującego każdy czas, aby On był uwielbiony. Z lekkomyślnego będziesz przemieniony w tego, który czyni to, co jest potrzebne, aby imię Pańskie było uwielbione. Nigdy nie mów, że już wystarczająco poznałem (poznałam) Pana. Każdy dzień to rozkosz poznawania Pana, bo On coraz bardziej kształtuje nas, uczy, przeprowadza.

Kiedy najbardziej widać światło, że jest światłością? Kiedy zapada ciemność. Nawet malutka świeczka, gdyby tu było ciemno, dałaby jakiś poblask, ale gdyby postawić ją na słońcu, to nawet nie będzie widać, że się pali. Bądź dla Pana. Ciemność na ziemi robi się coraz większa, dlatego coraz bardziej będzie widać, że należysz do  Jezusa a nie do świata. Wielu odwraca się od Jezusa i jeszcze bardziej będzie widać, że do Niego należysz. Czy to nie jest piękne? Nie bój się, że będzie coraz bardziej widać, że do Niego należysz. Będziesz zżęty  jak snop dojrzały w odpowiednim czasie, aby wejść do wieczności. Gdy jest coraz więcej odstępstwa, ci co należą do Pana coraz bardziej stoją w Panu. „Nie cofnę się, ani nie ustąpię, ani nie zrezygnuję z Twojej świętości, z Twojej miłości, z Twojej prawdy! Nie odwrócę, gdyż jesteś mi życiem, radością, wszystkim we wszystkim. Poza Tobą nie mam szczęścia ani nadziei. Nic mnie nie zadowala tak, jak Ty Panie. Gdybym stracił Ciebie, straciłbym wszystko. Wolę więc stracić wszystko niż stracić Ciebie.”

Jakże będzie pięknie, gdy ci wszyscy ludzie, którzy w taki sposób podchodzili do Pana, spotkają się jednego dnia, aby wyjść Mu naprzeciw, kiedy On powróci. Pomyśl o tym, o co się toczy największa bitwa, co robisz, jak żyjesz, ilu ludzi ma z ciebie pożytek, czy żyjesz dla siebie nadal? Jezus mówi: „Jeżeli ziarno nie obumrze, pojedynczym  ziarnem zostaje, ale jeśli obumrze, obfity owoc wydaje”. Jest tyle szans. Zobacz, masz komputer masz Internet, wprowadź tam Jezusa czystego i doskonałego. Nie dokładaj nic, żeby się światu podobać. Zostaw samego Jezusa, który jest tak doskonale czysty. Niech cię nie lubią z tego powodu, lecz ty jesteś dla Niego nie po to, aby się światu podobać. Jesteś dla Jego chwały!  Niech mowa wasza zawsze będzie osolona, aby mogła służyć ku zbudowaniu drugim. Możesz gadać głupstwa, bo świat gada głupstwa i próbować się dostosować  do świata, albo mówić tak jak mówi Pan. Niech mowa wasza będzie zawsze osolona, zawsze miła Bogu, bo sól trzeba było dodać do ofiary. Niech imię Jezus będzie w ustach waszych.

Otwórzmy Biblię na 1 Liście do Tymoteusza, szósty rozdział od dziesiątego do szesnastego wiersza: „Ale ty człowiecze Boży, unikaj tego, a zabiegaj o sprawiedliwość, pobożność, wiarę, miłość ,cierpliwość, łagodność. Staczaj dobry bój wiary, uchwyć się żywota wiecznego, do którego też zostałeś powołany i złożyłeś dobre wyznanie wobec wielu świadków. Nakazuję ci przed obliczem Boga, który wszystko ożywia, przed obliczem Chrystusa Jezusa, który przed Poncjuszem Piłatem złożył dobre wyznanie. Abyś zachował przykazanie bez skazy i bez nagany aż do przyjścia Pana naszego Jezusa Chrystusa, Które we właściwym czasie objawi błogosławiony i jedyny władca, Król królów, Pan panów. Jedyny który ma nieśmiertelność, który mieszka w światłości niedostępnej, którego nikt z ludzi nie widział i widzieć nie może; Jemu niech będzie cześć i moc wieczna. Amen”

Staczaj dobry bój, uchwyć się żywota wiecznego! Wiecie, czasami można zobaczyć znudzonego chrześcijanina, wtedy można postawić mu pytanie: Kiedy zszedłeś z pola bitwy? Na polu bitwy nadal jest wojna, nikt tam się nie nudzi! Każdy jest trzeźwy, czujny, posilony otuchą, patrzący na Wodza, który jako pierwszy wygrał całą bitwę. Zwyciężamy w Jego imieniu.

Myślisz, że diabeł idzie na urlop raz w roku, na trzydzieści dni, w których cały świat spokojnie sobie żyje, zwłaszcza chrześcijanie? Diabeł wie, że czasu ma niewiele, czy my też to wiemy? On wykorzystuje czas maksymalnie, czy my też?  Czy w tej wojnie stoimy i zwyciężamy, bo nasza namiętność wykorzystania czasu jest większa niż diabła? Nami kieruje miłość a nie nienawiść. Miłość do Jezusa jest większa od nienawiści całego świata! Pomyśl, czy masz dobry oręż, dobre plany w sercu swoim, czy to jest Chrystus. Czy może chcesz posiąść ten świat? Wiecie, prorok Jeremiasz dostał od Boga takie słowa: „Oni nie umieją się już nawet rumienić”. Czy znacie to? Oni żyją w odstępstwie od Boga jako Boży lud i nie umieją się już rumienić. Człowiek popełnia odstępstwo, przychodzi pomiędzy wierzących uśmiechnięty, zadowolony, czy zadowolona, wszystko jest dobrze!  Nie umieją się rumienić. Lecz gdy masz czyste serce i diabeł przypomni ci jakiś twój grzech, wtedy wstyd przychodzi, a z tym przychodzą słowa: „Ale mój Jezus zapłacił za mój grzech, nie jestem już winien!” Lecz wstyd ci, że w taki sposób żyłeś, dlaczego ci jest wstyd?  Bo znasz Jezusa i dlatego ci wstyd. Gdybyś Go nie znał, nie wstydziłbyś się, ale byś się chlubił. Gdybyś spotkał swoich kolegów, chlubiłbyś się przed nimi swoim grzechem. Bo człowiek się tym chlubił, czym są zdobycze tego świata. Ale gdy stałeś się chrześcijaninem i masz czyste serce, to jest ci wstyd, zapadłbyś się pod ziemię z tym grzechem – to jest mieć czyste serce! Miej czyste serce, bracie i siostro. Czyste serce możesz mieć wtedy, gdy wpuścisz do niego Jezusa. Temu, kto Go przyjmie, da prawo i moc bycia dzieckiem Boga.

Dziecko Boga nienawidzi grzechu, tak? Nienawidzi go, a jeśli wpadnie w coś to nienawidzi siebie z tym grzechem i chce się natychmiast oczyścić. Chwała Bogu za to, że jest Jezus i że On stoi przed oczami serca ludzi będących na tej ziemi. Chwała Bogu, że jeszcze Duch Święty działa, że jeszcze prawda ewangelii może być głoszona i możesz słyszeć prawdę, badać swoje serce i umysł czy jesteś gotowy. Czy gdyby dzisiaj Jezus wezwał cię spośród żywych (gdybyś dzisiaj umarł, czy umarła), to czy jesteś gotowym stanąć przed Nim i cieszyć się wiecznością z Nim, bo twoje serce jest czyste? Wystarczy dać Mu tylko miejsce i zacząć żyć. Wiecie, kiedyś w Gdańsku była wielka powódź i małe rzeczki leniwie płynące wcześniej wyrywały całe mosty, poodrywały asfalt, czyniły wyłomy w ulicach. Małe strumienie wody przepływające wcześniej przez wąskie rury przeprowadzone pod drogą płynęły leniwie do czasu, aż przyszła wielka ulewa. Wtedy te strumyki zamieniły się w strumienie i porwały te ziemskie rzeczy. Tak jest z życiem człowieka, kiedy był grzesznikiem, to jego życie płynęło tak sobie. Kiedy przyszedł Duch Boży, kiedy krew oczyściła życie tego człowieka, wtedy stał się potężną rzeką. Ziemskie rzeczy zostały porozrzucane jak coś bezwartościowego. Tak jest z dzieckiem Bożym, za nic poczytuje sobie te ziemskie dzieła, gdyż Duch Pana ogarnia go. O to toczy się cała bitwa, najważniejsza pierwsza bitwa.

Co z tobą, co ze mną?  Kim jest Chrystus w nas? Czy możemy powiedzieć, że widzimy tego Jezusa, który przyszedł oczyścić nas z naszych grzechów? Czy widzimy może Jezusa, który pozwala nam żyć w grzechach naszych? Jakiego Jezusa dzisiaj widzisz, takiemu służysz. Jezus mówi do każdego: „Ja cię nie potępiam, umarłem za ciebie na krzyżu, abyś mógł żyć i nie grzeszyć”. Czy się Go łapiesz każdego dnia, czy każdego dnia się Go trzymasz i dlatego nie grzeszysz? I z tego powodu, że się Go trzymasz, ludzie nie cierpią cię, choć nie doznają z twego powodu krzywdy, bo nie żyjesz już jak stary człowiek, ale żyjesz dzięki  Jezusowi. Jeżeli krzywdzisz jeszcze ludzi, to wpuść Jezusa! Jezus jest Władcą wszystkiego. Diabeł przyszedł do Niego i pokazał Mu chwałę tego całego świata, a Jezus podeptał po tym, bo widział ciebie, mnie, tych którzy potrzebowali zbawienia z grzechów. Podeptał po wszystkim. Jeżeli On zamieszka w tobie, to podepcze po tym tak samo, żebyś mógł czy mogła dojść do wieczności z Bogiem. Tak? To jest Jezus, prawdziwy Jezus! Czy chcesz prawdziwego Jezusa? Twoje życie już nigdy nie będzie takie samo. Jeżeli widzisz swoją ułomność, grzeszność, zło i  widzisz, że tak staniesz kiedyś przed Bogiem i On cię nie będzie mógł przyjąć, a chcesz być z Bogiem, wtedy powiesz: „Panie, zrób wszystko, co potrzebne, abym tylko tak nie stanął przed Bogiem. Zniszcz wszystko, niech nie zostanie nic, co oddzieliłoby mnie od Boga”. Wtedy jest wiadome, że zależy ci na tym i wierzysz, że kiedyś staniesz przed Bogiem i nie chcesz być odrzucony, lecz chcesz być z Nim na zawsze.

Staczaj dobry bój wiary! To jest nasza wiara. Ja przez wiarę wiem, że wróci Jezus i wiem, że Go spotkam. I dzięki Niemu chcę Go spotkać, będąc gotowym, aby cieszyć się spotkaniem z Jezusem. Diabeł próbuje ożywiać starego człowieka, zaś Duch Święty działa by go umartwiać i przez to jest uwielbiony Jezus. Pomyśl jakie to szczęście że jest Jezus! Gdyby nie to, to moglibyśmy otwierać Biblię, przeczytać, zamknąć i powiedzieć: „Wszyscy i tak jesteśmy niewolnikami diabła, moi mili wszyscy musimy żyć jak on chce, ale dobrze, że jest Jezus.” Nie! Nie po to On przyszedł. On przyszedł powiedzieć: „Ja teraz, wygrywam całą bitwę, którą nikt z was nie mógł wygrać z diabłem. Wygrywam tę bitwę dla was, a gdy Mnie przyjmiecie, to Ja dam wam zwycięstwo. I będę was prowadził z chwały w chwałę”. Tocz dobry bój wiary. Uchwyć się żywota wiecznego, uchwyć się Jezusa. To jest nasze życie wieczne, trzymaj się Go. Trzymaj się Go bardziej niż jakiejś rzeczy, bardziej niż splendoru świata. Trzymaj się bardziej niż tego jak świat ciebie widzi, bardziej, żeby wiedzieć, że w niebie Jezus dzisiaj wymawia twoje imię przed obliczem Ojca i aniołów i mówi: „To jest moja ziemska własność. Moje dziedzictwo jest w tym człowieku, należy do mnie, bo Ja należę do niego, do niej”. Chwała Bogu za Jezusa!

Wiecie, na tej ziemi toczy się niewidoczna bitwa i nie słychać jej huku. Ale dlaczego tylu ludzi ma tyle pokuszeń, tyle ochoty zrobienia zła,  a potem mówią: „Nie wiem, co mnie napadło”. Skąd to jest? Przecież to jest diabeł. Skoro jest diabeł, to wiadomo, że jest wojna, że jest i Bóg, który posłał Swojego Syna, aby nas zbawić. Przez to już widzisz, że jest wojna, że jest diabeł, że tylu ludzi cierpi z tego powodu, że poszli za nim. Pijak, który nie może zrezygnować z picia i bije swoją żonę, bije dzieci, i wcale nie chciałby, ale musi. Kiedy jednak przyjmie Jezusa, Jezus go uwalnia i zaczyna kochać.

Pamiętacie opowieść tego brata, kiedy byliśmy na obozie, który opowiadał, że tyle lat pił i jego dzieci go nie znały. Później, kiedy się nawrócił  i Bóg uwolnił go z alkoholizmu, szedł ze swoją dorosłą córką za rękę, chcąc odzyskać ten stracony czas, kiedy ona była malutka i mógł chodzić z nią za rękę. Jezus łączy, zmienia życie, daje nadzieję, napełnia miłością, napełnia zwycięstwem. Z takim Jezusem nie da rady być obojętnym i albo jesteś z Nim, albo nie jesteś. Z Tym Jezusem nie da rady być obojętnym, nie ma takiej możliwości. On jest zbyt piękny, zbyt cenny, żeby stać obok Niego.

Napisałem do pewnego człowieka, który mówił, że czytał Biblię i wiele  razy czytał Nowy Testament i w sumie nic takiego szczególnego nie znalazł. Odpisałem mu: „Człowieku, byłeś w skarbnicy, czytałeś nazwy, ale nie dałeś miejsca w sobie, żeby poznać, co stoi za tą nazwą: zbawienie, oczyszczenie, uwielbienie, wieczność.” Poznał tylko etykietkę, nazwę, lecz nie poznał tego, co tam jest. Nie poznał życia, dlatego odszedł i mówi: „Tu nie ma skarbów”. Ale ja siadam i widzę tu pełno moich skarbów! Każde to słowo mówi mi o Chrystusie, że mnie zbawił, wykupił Swoją własną krwią, pojednał z Ojcem, dał mi prawo przychodzić do Ojca dzisiaj i mówić: Abba Ojcze! Znajduję same skarby. Choć widzę te etykietki, słowo, które jest tu napisane atramentem, tuszem czy czymkolwiek, ale za tym widzę życie Jezusa, zwycięstwo Jezusa, widzę siebie uratowanego w Nim, gdyż ta Księga jest tak cenna. Napisałem mu to, co kiedyś wam mówiłem:  „Mam lornetkę, przez którą widzę to wszystko, co jest tutaj napisane – to jest wiara. Dlatego sięgam dalej, i patrzę na to i widzę to i wiem, że tak jest”.

Wiecie, gdyby Bóg wszystko to robił jak chce, to i tak będę Mu wierzył, że On robi to, co jest potrzebne. Ludzie mogą myśleć: Dlaczego Bóg się zgadza na to czy na to? Ja mogę nie wiedzieć do końca dlaczego, ale wiem, że On robi zawsze wszystko doskonale. Już raz Adam i Ewa stracili ufność do Boga i co mamy z tego? Miałbym wrócić znowu i nie ufać Bogu? Nie! Chcę wrócić do tej ufności Jezusa, który ufa we wszystkim Ojcu mówiąc: „Ojcze, ja nic innego nie czynię, ani nie mówię, jak tylko to, co Ty mi pokazałeś i to, co Ty do mnie powiedziałeś” Ufaj Mu! To my jesteśmy badani, to my przeżywamy próby, a Bóg jest doskonały. On okazał się wierny posyłając Swojego Syna, dał dowód Swojej miłości do mnie i do ciebie, z Jego ofiary możemy korzystać, będąc tu, czytając Biblię i twierdząc: „To jest dla nas, dla nas Jezus przyszedł, dla nas ludzi!” Wspomnij swoje stare życie, ile zła czyniłeś, a On cię z tego wszystkiego wykupił Swoją własną ofiarą na krzyżu Golgoty. Spłacił twoje długi.

Czytasz z Księgi Izajasza: „Spieraj się ze Mną, mówi Bóg, i chociaż twoje grzechy są czerwone jak szkarłat wybieleją jak biel doskonała.” „Bo Ja poślę Swego Syna, by zapłacił cenę za ciebie”. „Darmo zostaliście oddani, darmo też będziecie wykupieni”. Żaden z nas nie zapłacił za to, że zostaliśmy oddani diabłu, żaden z nas też nie zapłaci, by wrócić do Boga. On zapłacił! Nie było dla nas najmniejszej szansy, ani dla ciebie ani dla mnie. Z powodu grzechu należy się nam śmierć! Czy rozumiecie to? Nikt z nas nie miał szansy. „W grzechu poczęła mnie matka moja”. Już poczęty w grzechu, żadnej szansy, absolutnie żadnej. Choćbym starał się być jak najlepszym człowiekiem, jeden grzech oddziela nas od świętego Boga. W tej bitwie przegrani przez grzech, zanurzeni w ciemnościach tego świata diabła. „Bez nadziei” – jak mówi Słowo Boże, bez Boga na tym świecie.

Wiecie, kiedy masz pierwszą miłość to Jezus jest dla ciebie wszystkim, jesteś z Nim, kochasz Go, cieszysz się Nim i niech tak zostanie do końca. To jest tak bardzo cenne każdego dnia. Niech nie będzie tak, że po tym okresie bycia z Bogiem, chodzenia z Nim, zaczynasz zerkać coraz bardziej w stronę świata. Wiadomo przecież, że jest piękne spotkanie z Bogiem  i widzisz wspaniałość tego. Potem wszystko jest doświadczeniem wiary. Bóg cię przeprowadza przez pustynię, a ty na niej chwalisz Boga przez wiarę. I chociaż nie widzisz tych wszystkich „fajnych” rzeczy, to chwalisz Boga, bo On jest z tobą na pustyni. On jest z tobą tutaj. Twoja wiara pozwala ci chwalić Boga w każdym doświadczeniu twojego życia i to jest zwycięstwo nad diabłem. Bóg cię musi umieścić w trudnych doświadczeniach, żebyś tam chwaląc Go, wygrał bitwę dzięki Jezusowi. Wraz z pokuszeniem daje wyjście. To jest zawsze Jezus.

Musimy to zobaczyć, pierwsza najważniejsza bitwa to moja czystość. To jest najważniejsza bitwa i żeby mnie oddzielić od świata, potrzebny był krzyż – skończenie grzechów i usprawiedliwienie, czystość. Inaczej nie mógłbym być oddzielony od świata, ani ja ani ty. Dlatego tak ważna jest czystość. Pilnuj czystości swoich szat. Wiecie, jesteśmy głupcami. Sam do siebie mogłeś powiedzieć: jestem głupcem. Wiem, co to są czyste szaty. A przyszedł jakiś głupi okres, gdzie człowiek zaczął sobie pozwalać na pewne rzeczy, tak jakby czystość była mi   przypisana bez względu na to, jak  żyję. Dobrze, że Bóg łaskawy w miłosierdziu Swoim przypomniał i człowiek mógł wrócić. Ale uciekaj od głupoty i niech Jezus będzie twoją mądrością. Nigdy nie lekceważ żadnego dnia, każdy dzień niech będzie czysty. Jest to możliwe dzięki Jezusowi. Oczyszczaj się. Jeśli cokolwiek, gdziekolwiek nie udało ci się zrobić tak jak powinieneś, to oczyszczaj się w krwi Jezusa. Dbaj o czystość.

Wiecie, ci wszyscy ludzie, którzy są tacy czyści, takie ziemskie „czyścioszki”  i  zaraz się myją, kąpią się, a tam gdzie lekkie zabrudzenie od razu się przebierają, są niczym są wobec „czyścioszka” chrześcijańskiego. Oby się mogli nauczyć gorliwości o czystość dla Boga, bo to jest Chrystus, cudowny Chrystus. I w tej wojnie, kiedy jest w tobie czysto, wtedy ty jesteś zwycięzcą. Diabeł nic nie ma w tobie, krew Jezusa oczyszcza cię od wszelkiego grzechu. Niech Bóg pomoże nam z tym być.

W tym temacie właśnie chciałbym się poruszyć, rozmawiać z wami. „Niech nie będzie sporów między wami. Kłótni, waśni  i odszczepieństwa, bądźcie jedno w Chrystusie, miejcie jedno serce. Napełnieni jednymi myślami, budujmy się nawzajem na dom dla Boga”. Możesz być pięknym Bożym dzieckiem, które jest światłością dla tego świata każdego dnia, należąc do Niego. Czy to jest dzisiaj dla ciebie ważniejsze ponad wszystko?

Możesz mieć plany życiowe, a za tydzień możesz nie żyć. I wtedy kto będzie najważniejszy? Chrystus! Kiedy dotrze do ciebie: „Wraca Pan”, nie wracaj po nic do domu. Nie wracaj po nic na pole, bo jeśli wrócisz nie wejdziesz w ostatniej chwili. Nie wejdziesz! Dlaczego nie wejdziesz? Dlatego, że w twoim sercu jest nieczystość, jest jakaś rzecz ważniejsza od Jezusa. Jezus wraca, a ta rzecz jest ważniejsza i chciałbyś ją zabrać nawet do nieba. Tak potrafi działać człowiek wtedy, kiedy jest coś ważniejsze od Jezusa. Wydaje się to nienormalne, ale tak właśnie potrafi działać człowiek.

Kiedyś widziałem jak po trzęsieniu ziemi – poburzone domy, ludzie poginęli – pewnej kobiecie też ktoś zginął, a pierwszą rzeczą, o której pomyślała, kiedy wyszła z tego zawalonego budynku było to, że nie pomalowała swojej twarzy. Widzisz jak potrafi być zakorzeniony grzech w środku?! To było dla niej samej niepojęte, dlaczego jej myśli nie były pokierowane we właściwym kierunku. To jest bożek! Jakaś rzecz może być bożkiem i wtedy, kiedy wróci Chrystus, bożek się odezwie, a ty w obłędzie pójdziesz nie w kierunku Chrystusa, ale w kierunku bożka. „Nie będziesz miał bogów obok Mnie” – mówi Słowo Boże. Mówi Bóg! Wtedy będziesz bezpieczny czy bezpieczną kiedy usłyszysz: „Wraca Chrystus”. Wolne czyste serce, wolny czysty umysł, wolny, przemieniony wychodzisz uniesiony naprzeciw Pana. Pamiętaj, że w codzienności toczy się bitwa o to, czy jakieś bożki zostaną, czy też nie. Pamiętaj w codzienności, że krzyż musi wykonać dzieło zniszczenia wszystkich bożków, jakiekolwiek chciałyby się pojawić, lub też diabeł chciałby wprowadzić do ciebie. Krzyż musi to zniszczyć. Pamiętaj, że ta wojna toczy się o ciebie, o twoją wieczność. A Jedynym, który może cię uratować jest Jezus Chrystus. Amen.

DUCHOWY BÓJ – 9.11.2013r. – część2

 

W tej bitwie musimy wiedzieć, że diabeł będzie chciał nas zanieczyszczać, a Jezus oczyszczać. Jeśli już to wiemy i naprawdę mamy to wpisane silnie w serce, w umysł, że bez Jezusa nic nie uczynimy dobrego, wtedy Jezus staje się wszystkim! Ale kiedy mamy w sobie umiejętność czynienia dobra i potrafimy zrobić to lub tamto, wtedy mijamy Jezusa i my robimy te rzeczy. I przypisujemy sobie chwałę. Wiesz, jak wygląda dobro w Chrystusie? Tam nie ma ciebie – to jest dobro w Chrystusie. Ty umarłeś na krzyżu wraz z Nim, a to dobro spływa na ciebie jak błogosławieństwo z nieba i może pomóc innym ludziom. Pomyśl, w tej bitwie najważniejsze jest to, czy jesteś czysty czy nieczysty, czysta czy nieczysta. Po tym idą następne rzeczy, ale pierwsze i najważniejsze to czy masz czyste sumienie! Bo jeśli masz zanieczyszczone sumienie, to diabeł jest twoim władcą! Ale jeśli masz oczyszczone sumienie, to Jezus jest twoim władcą. Przed Bożym obliczem można stawać tylko z czystym sumieniem. I tylko z czystym sumieniem można stawać do prawdziwego boju, w którym już jesteś zwycięzcą nad nieczystościami diabła. Depczesz po rzeczach, którymi chciałby cię skusić, ponieważ jesteś czysty i zachowujesz czystość. Czytamy o tym w Nowym Testamencie.

Co następnie jest jeszcze tak ważne? Czyste serce, bo ci którzy mają czyste serce, Boga oglądać będą. Będziemy kiedyś oglądać Boga jako przyobleczeni w nowe ciała. Ale jeśli w tym namiocie nie oglądasz Boga, to nie będziesz miał przyszłego namiotu. Już w tym namiocie musisz oglądać Boga działającego w tobie. Musisz oglądać, jak Bóg cię ma dla Swojej chwały, musisz oglądać, jak On w tobie i przez ciebie zwycięża. Musisz oglądać już teraz Boga w Jego działaniach. Musisz kochać się w tym, co On w tobie uczyni, musisz cieszyć się z każdego Jego działania. Musisz chwalić Go za wszystko, co w tobie uczynił.

Gdyby ktoś się ciebie spytał: czy jesteś Jego własnością? Ty powiesz: „Tak, ponieważ On działa we mnie!” A Bóg działa dzisiaj w Swojej własności. I tylko Swoją własność On zabierze do Siebie na zawsze. Tylko Jego własność będzie oglądać Jego oblicze. A więc musisz Go oglądać oczami wiary dzisiaj. Jezus przez wiarę musi zamieszkać w sercach naszych i my musimy znać Go dzisiaj, na ile tylko jest możliwe, aby móc poznać Go więcej, kiedy wróci.

Życie człowieka wierzącego to nie jest taki sobie leniwy strumyk, który jakoś sobie płynie. Życie człowieka wierzącego jest jak strumień górski, który porywa za sobą iluś ludzi, albo iluś ludzi zostaje rozbitych przez ten strumień. Paweł napisał to w ten sposób: Jesteśmy wonią jednym ku życiu, drugim ku śmierci, a do tego któż jest zdolny? Tylko Chrystus w nas.

Życie chrześcijanina to nie jest leniwy strumyczek, moi drodzy! To nie jest wolno płynący strumyk i nazywający się chrześcijaństwo. Czy tak widzisz działającego Ducha Bożego? Płomienność miłości Jezusa? To jest wykorzystywanie każdego czasu, gdyż wiesz, ile tu jest ataków na to, by zmarnować czas, by przepuścić go przez palce. Jeśli Jezus nie jest namiętnością, nie jest wszystkim to wtedy łatwo sprzedajesz swój czas! Możesz mieć swoją godzinę z Biblią, godzinę modlitwy itd., ale reszta to przepuszczony czas. Kiedy namiętnością jest Jezus to wtedy cały czas jesteś z Nim, i gdy czytasz, i gdy modlisz się, i gdy jesz, i gdy pijesz, i gdy jesteś na zjeździe,  gdy jesteś w pracy, gdy jesteś w szkole, gdy idziesz do sklepu i gdy wracasz ze sklepu, gdy sprzątasz, gdy zmywasz naczynia – cały czas jesteś zakochany w Nim. On jest najcenniejszy, On jest treścią całego twojego życia. Do tego Bóg chce doprowadzić wszystkie swoje dzieci, a diabeł toczy właśnie bój o to, żeby uznać, że jesteś wierzącym, wierzącą, i możesz sobie tak lub inaczej żyć, bo Pan cię zbawił. Jak zbawił? Od czego zbawił? Czy widzisz takie życie Jezusa płynące na ziemi? Jak taki leniwy strumyczek? Co się działo z ludźmi tam, gdziekolwiek On szedł? Jakie rzeczy się pojawiały? Czy przy twoim życiu też się to pojawia?

Zobaczcie, kiedy Ezechiel opisuje początek tego strumienia  jest on taki, że sięga po kostki, później po kolana, później jeszcze człowiek idzie, a później już nic! Musisz oddać się temu strumieniowi, ponieważ on ogarnia cię całego! Zdobywa cię dla chwały Bożej. Człowiek lubi pozostawać takim po kostki – mam czucie, wiem co umiem, wiem co potrafię, wiem, ile jeszcze mogę, wiem! Lecz pięknie jest, kiedy już nic nie potrafisz, gdy wszystko to On. To jest wojna. Wydaje się, że główna wojna toczy się o to, aby głosić ludziom ewangelię, nawracać ludzi itd. Nie, główna wojna to kim ty jesteś, kim ja jestem przed Bożym obliczem – to jest najważniejsza wojna. Jakie jest moje serce, twoje serce, czy jest czyste? Czy dzisiaj możemy oglądać Boga? Rozumiesz to? Dlatego ponad wszystko strzeż swego serca, bo z niego tryska źródło życia. Jak pilnujesz tej wiadomości? Kiedy dzień za dniem mija, jak pilnujemy tej wiadomości, by strzec swego serca, by zawsze patrzeć na Jezusa, sprawcę i dokończyciela  naszej wiary, by  cieszyć się Nim, budować się Nim, mieć zawsze ochotę żyć dzięki Niemu na tej ziemi? I kiedy diabeł przychodzi i podpowiada ci, co zrobić, jak zrobić, ty idziesz za Jezusem i już nie słuchasz obcego głosu.

Powiem wam, co trzeba zrobić aby mieć czyste serce – trzeba przyjąć Jezusa. On jest doskonale czysty. Wtedy twoje własne ręce usuną z twego komputera wszystko, co nie jest bliskie Jezusowi, twoje własne ręce napiszą list, w którym będziesz przepraszał kogoś, komu zrobiłeś krzywdę, czy zrobiłaś, twoje własne nogi zaprowadzą cię tam, gdzie powinieneś  pójść  już dawno wcześniej, bo Jezus zamieszkał w twoim sercu. A dopóki Go tam nie ma, w twoim komputerze są rzeczy światowe i religijne, twoje ręce dotykają rzeczy biblijnych jak i światowych, twoje nogi chodzą na zgromadzenia jak i na ziemskie przyjemności, twój umysł myśli o Bogu jak i zachłystuje się ziemskimi pomysłami tego świata. Ale kiedy wpuścisz Jezusa, to On przejmie całą władzę. Wpuść Jezusa, jeśli chcesz wygrać bitwę, wpuść Go! Diabeł straszy: zobaczysz, co ci się stanie, nie będziesz miał mieszkania, ubrania, jedzenia, wszystko ci zabiorę, co ci dawałem wcześniej, żebyś nie należał do  Jezusa, wszystko ci zabiorę. Tak jak w Księdze Jeremiasza jest napisane: jak wypiekaliśmy ciastka dla królowej niebios to mieliśmy wszystko, a kiedy tylko do Boga się zwracamy to wszystko zniknęło, nic nie mamy.  Wracamy do królowej niebios, niech daje dalej nam to wszystko. Jeżeli możesz być czysty, jesteś zwycięzcą. Czego się boisz, przecież najważniejsze na tej ziemi jest mieć czyste serce, bo kiedyś każdy stanie przed Bogiem. A jeśli masz czyste serce, to będziesz oglądać Boga i żyć z Nim na wieki. Czy to jest ważne? Ludziom próbuje się mówić: po co słuchasz tej światowej muzyki, po co się patrzysz na te światowe filmy, po co to robisz lub tamto? Człowiek kiwa głową, ale mu się to podoba. Czasami doprowadzony jest do takiego stanu, że głupio mu przed wierzącymi (ja też przecież wierzę), to robi to w ukryciu. Tak jak ci, którzy są w Biblii opisani i Bóg mówi: „chodź pokażę ci, co oni robią  w ukryciu, kiedy nikt nie widzi”, ale Bóg widzi! Kiedy masz czyste serce, jesteś czysty i nie robisz nic złego ani w ukryciu, ani na zewnątrz. Ktokolwiek by przyszedł i zajrzałby do twojego komputera, nie znalazłby tam nic nieczystego. Twoje strony internetowe będą czyste, będzie tam tylko chwała Jezusa. To oznacza, że Jezus zamieszkał w sercu.

A jeśli jeszcze mieszasz chwałę Jezusa z chwałą świata, wtedy robisz koktajl, bardzo niebezpieczny dla ciebie samego, czy ciebie samej, ponieważ przyjdzie ci zapłacić za to, że chciałeś Jezusa zmieszać ze światem. Przyjmuj Jezusa, a od razu zobaczysz, jakie myśli z Nim do ciebie przyjdą, jak szybko będziesz chciał zrobić porządek z tymi rzeczami. Z niecierpliwością będziesz czekał, kiedy komputer się włączy, żeby usunąć z niego wszystkie nieczystości. Tak bardzo ci będzie na tym zależało, bo będzie Jezus w tobie, On taki jest! On przyszedł oczyścić nas, a nie zabrudzić jeszcze bardziej, lecz oczyścić od wszelkiego grzechu. Kiedy masz czyste serce, umysł, sumienie, to i twoje ręce i nogi będą też czyste. Gdzie nie pójdziesz, czego się nie dotkniesz, to będzie dla Jego chwały. Zobaczcie, Noe nie mógł tego uczynić w swoich synach. Abraham też tego nie mógł uczynić, Mojżesz też tego nie mógł zrobić. Mogli jedynie to przyjąć sami, lecz nie mogli przełożyć tego na innych. Tylko Bóg może to uczynić w Swoim Synu dając ci Go! Jak ważny jest Jezus! Tę bitwę tak ważną na tej ziemi  musi stoczyć każdy, który chce wejść do wieczności.

Wielu myśli sobie, że przyjąć Jezusa to znaczy zająć miejsce w ławce i stać się częścią jakiegoś religijnego systemu. Nie, przyjąć Jezusa to znaczy zająć miejsce w armii Pana! Stać się żołnierzem Chrystusowym, otrzymać pełne uzbrojenie do tej wojny, bo bój toczysz nie o jakąś tam rzecz, lecz toczysz go o swoją wieczność, rozumiesz?  Co to znaczy wieczność, i to wieczność z Bogiem? Dopóki Chrystus nie zamieszka w człowieku, ten nigdy nie dowie się, co to znaczy wieczność z Bogiem, gdyż tylko Chrystus wie, co to znaczy wieczność z Bogiem. I kiedy Chrystus w tobie mieszka, wtedy ty wiesz, co to jest wieczność. Wiesz, jaka to ważna sprawa dla twojego życia. Wtedy wiesz, dlaczego już nie idziesz na ustępstwa, nie idziesz w złe rzeczy, bo wieczność jest już w tobie, w twoim sercu, w Chrystusie. Bóg nawet wieczność wpisał w ich serca. Wiesz, dlaczego to jest tak ważne, wiesz, że jest wróg, który chodzi i szuka, gdzie mógłby znaleźć kogoś, kto by się poddał jego pomysłom, kto by zrezygnował z Jezusa i poszedł znowu w zło. A kiedy mu się uda zanieczyścić takiego żołnierza Chrystusowego, wtedy zaczyna nęcić go dalej. Ale jeżeli taki żołnierz dochodzi do upamiętania – jakby kubeł zimnej wody na niego wylano – patrzy i mówi: co ja robię, przecież tracę to, co najcenniejsze, chcę wracać do Jezusa!  Wtedy diabeł potępia mówiąc: popełniłeś taki grzech, że Jezus cię nie przyjmie. To jest bój! Wróg jest namacalny, wiesz o nim i znasz jego zamysły. Każdy, który poznał Jezusa, zna zamysły diabła. Człowiek w świecie ich nie zna, nie ma nawet pojęcia, śmieje się, a tak naprawdę jest zniewolony przez diabła i robi dokładnie to, co chce diabeł.

Zobaczcie, wcześniej małżeństwa w dużej mierze nie rozpadały się. Teraz małżeństwa w dużej mierze się rozpadają. Diabeł wylał na ludzi pożądliwość cudzego ciała i ludzie ci nie mogą wytrzymać, muszą iść dalej w tym, będąc niewolnikami diabła. Dopiero Chrystus przynosi wolność. Chrystus nigdy nie pożądał czyjegoś ciała. Kiedy On mieszka w tobie, wtedy w tobie mieszka czystość! Diabeł może cię kusić, próbować, ale ty masz Jezusa! Musisz wiedzieć, że kiedy Chrystus napełnia ciebie, wtedy w tobie jest czysto. Tak jak do pokoju, w którym jest pełno śmieci, ktoś wchodzi i robi całkowitą czystkę, tak twoje serce Jezus czyni nowym sercem, w którym jest święto obecności Pana.

Szkoda, że tak mało ludzi dochodzi do tego święta! Szkoda, że tak mało ludzi kosztuje jak dobry jest Pan, szkoda, że tak wielu ludzi chce zmieszać Jezusa z tym światem. Nie chcą zostawić tego świata, nie chcą umrzeć dla swoich idei, pragnień, dążeń, marzeń i nadal próbują wkomponować Jezusa w to swoje życie. Szkoda, szkoda  każdego! Tracisz czas, tracisz czas, bo diabeł dalej ma cię dla siebie. Jezus mówi, jeśli nie wyprzesz się tego, kim jesteś, nie weźmiesz swego krzyża na siebie i nie pójdziesz za Nim, żeby Go naśladować, nie możesz być Jego uczniem. A tylko Jego Słowa darzą życiem! Czy zdajemy sobie sprawę, jak ważny jest Jezus?  Cała metoda wroga polega na tym, żeby osłabić instynkt potrzeby Jezusa, żeby ludzie zaspokoili się wiedzą biblijną i jakimś tam życiem. Diabeł pracuje nad tym, żeby ludzie nie mieli instynktu życia dzięki Jezusowi, żeby nie chodzili z Jezusem codziennie, żeby zaczęli prowadzić jakieś tam życie, ale żeby to nie był już Chrystus. Wróg przygotowuje teren, że kiedy przyjdzie antychryst, żeby zgarnął po prostu ludzi, bo nie będą gotowi.  Słowo Boże mówi, że ci którzy nie umiłowali Bożej prawdy, to jest Chrystusa, wpadną w obłęd, który pośle na nich Bóg, aby uwierzyli diabłu.  Nie śpij, bracie, siostro! Nie śpij duchowo, wyrusz ze swego domu, ze swojego ciepełka, opuść to swoje „ja”. Wyrusz, żeby poznać więcej Jezusa, żeby zobaczyć, jaki On jest. Idź służyć Mu, żeby poznać Go w służbie, żeby doznać, jak wiele znaczy, kiedy ciebie atakują w służbie, kiedy ciebie oskarżają, kiedy ciebie potępiają, kiedy ciebie odrzucają .

Jak wiele znaczy Chrystus! Poznać Go możesz tylko w wojnie. Kiedy schodzisz z placu boju, już nie poznajesz Jezusa, uczysz się, jak mieszać Jezusa ze swoim życiem. Tego uczy cię diabeł. Dlatego Jezus ostrzega mówiąc: Nie gaście Ducha Świętego, nie zasmucajcie Ducha Świętego, który mówi wam o najwyższej potrzebie waszego życia, to znaczy o Jezusie Chrystusie! Dopóki widzisz, że potrzebujesz Jezusa każdego dnia, że bez Niego nie umiesz żyć, jest dobrze. Ale jak zapominasz o tym i kolejny dzień żyjesz nie potrzebując Jego, jest bardzo źle.  Bardzo źle, bo pewnego dnia nadejdzie koniec i przyjdzie sąd. I wtedy będzie się tylko jedno liczyć, czy Jezus był wszystkim we wszystkim. Toczysz bitwę także o świadomość Jezusa. Diabeł przychodzi próbując ci zabrać świadomość Jezusa, próbuje podważyć działanie Jezusa. To jest wróg, którego zwyciężasz  przez wiarę. Twoja wiara doznała Jezusa i wiesz, że On jest i że On chce, żebyś zwyciężył czy zwyciężyła. Jezus pragnie, żebyś używał (używała) Jego oręża, żeby to był Chrystus a nie twoje „ja”. Czy w Chrystusie umarłeś, czy  umarłaś, na krzyżu Golgoty? Jeżeli umarłeś,  czy umarłaś, to diabeł atakując ciebie napotyka już Jezusa, Tego, który go rozbroił na krzyżu Golgoty! Jak wiele może dla nas to znaczyć? Powiedzmy tak: czytamy dzieje Izraela, piękne doświadczenia, lecz teraz popatrzmy, idzie olbrzymia armia na nasz kraj i ma zamiar  wymordować  wszystkich. Wiesz, że zginiesz i raptem doświadczasz, że wychodzi ktoś, kto rozbija tę całą armię. Śmierć zniszczyłaby nas wszystkich, zakończyłaby nasze ziemskie doświadczenia, a następnie też całą wieczność. Jezus zniszczył śmierć! Pokonał śmierć, naszego najgorszego wroga, który zakończyłby nasze wszystkie  możliwości, aby móc się ratować. „Zapłatą za grzech jest śmierć” Czy tego doznajesz? Czy trzymasz się dzisiaj Jezusa, bo On wygrał ze śmiercią, z twoim wrogiem? Pamiętamy tę pieśń, którą Paweł pisze w 1 Liście do Koryntian „Gdzież jest, o śmierci, zwycięstwo twoje, gdzież jest, o śmierci, oręż twój?” Została zwyciężona! Wróg został pokonany, diabeł rozbrojony, śmierć pokonana, wieczność jest dla ciebie! Kim jest dla nas Jezus Chrystus? Jak wiele znaczy dla nas ludzi Jezus Chrystus? Potrzebujemy wrócić namacalnie do dziejów Izraela, by zobaczyć, jak idzie gromadka ludzi jak stadko malutkich kóz, a naprzeciw jak piasku nad brzegiem morza wojska przeciwników. Izraelici idą, a przed nimi idą śpiewacy chwaląc i wielbiąc Boga. Co w pewnym momencie się dzieje? Wśród tego tak potężnego wojska zaczyna się pogrom. Bóg uwielbiony, Bóg wywyższony w nas. Kiedy patrzymy na Boga, widzimy zwycięstwo.

Pewien człowiek napisał do mnie w ten sposób, (bo słuchał jedno z kazań): „nic nowego, wszystko znajome”. Odpisałem mu: „Chwała Bogu! Bardzo się cieszę, że mnie pochwaliłeś. My nie mamy głosić czegoś nowego, mamy głosić prawdę. A prawdę wszyscy znają. Co nowego?  Nawet grzesznik wie, że jakby się nawrócił, to musiałby przestać kraść, pić itd. Wszyscy wszystko wiedzą, a więc nic nowego nie będziemy głosić, jak tylko to co jest  prawdą.” Prawda, która do ciebie dociera to jest to, czy ty żyjesz tą prawdą dzisiaj? To jest ważne! Po to jest głoszone Słowo Boże, żeby każdy. który tego słucha i ten, który głosi, badali, czy tak żyjemy dzisiaj. To jest najważniejsze! Jeśli nie, to trzeba się oczyszczać, błagać, szukać  Pana i przyjąć przebaczenie. Jeśli tak, to chwała Bogu! Jeżeli Jezus zdobył twoje serce i u ciebie wszystko jest czyste, to chwała Bogu. Ale jeśli masz nieczyste strony internetowe, nieczyste kombinacje,  powiązania, to, co z powodu tego, co dzisiaj usłyszałeś, czy usłyszałaś – Wpuść Jezusa! On stoi na zewnątrz. Pamiętamy list do Laodycei: ,,Oto  stoję na zewnątrz i pukam (…)’’. Co jest w środku? Nagość, ciemnota, samouwielbienie. Jezus mówi: ,,Nabądź maści, abyś przejrzał, przejrzała (…)’’. To jest ważne. Skąd możemy mieć śmiałość, żeby dzisiaj stoczyć bitwę z wrogiem, który kiedyś władał nami jak chciał? Skąd mamy taką śmiałość? Skąd masz taką śmiałość, by stoczyć bitwę z diabłem, który krępował, śmiał się z ciebie, szydził i kpił, drwił jak leżałeś, czy leżałaś, w swoim grzechu? Skąd masz śmiałość, żeby dzisiaj stać i nie ulec? Śmiałością naszą jest Jezus Chrystus i cały czas gdziekolwiek tylko coś dobrego może być uczynione, nieustannie musi brzmieć to jedno imię, które zostało wywyższone na krzyżu Golgoty – Jezus Chrystus! Tylko On! We wszystkim On! Nigdzie ja, ani ty. Czy chcesz tego? Czy On jest większy od ciebie? Czy ty już uniżyłeś się, uniżyłaś się przed Nim, oddając Mu chwałę, jako Temu, który cię wykupił z twoich wszystkich grzechów?

Kiedyś Bóg mi pokazał, ile grzechów popełniłem i wtedy dopiero byłem przerażony – bezmierny ocean grzechów, ja, jeden człowiek. Wtedy zrozumiałem, że każdy oddech bez Boga jest grzechem. Złem jest oddychać nie dla Pana, złem jest myśleć nie dla Pana, złem jest mówić nie dla Pana, złem jest jeść nie dla Pana, złem jest chodzić nie dla Pana, złem jest wchodzić w Internet nie dla Pana. Wszystko jest złem, jeżeli nie jest to dla Niego. Jeżeli to już jest On, to jest to dobre. Czasami wchodzisz gdzieś w Internet i pojawiają się jakieś tam obrazy. Czy twoje oczy pójdą w te widoki, czy miniesz je i klikniesz, żeby z tego wyjść? Czy poznajesz to, co napisane jest w księdze prorockiej: ,,Twoje oczy są zbyt czyste by patrzeć na zło (…)’’? Wtedy doznajesz, że twoje oczy są zbyt czyste, by patrzeć na zło i mijasz to zło, dlatego, że chcesz uczynić dobro. Pan Jezus widział wiele zła na ziemi, ale On chciał uczynić dobro człowiekowi, przebaczyć nam nasze grzechy. Jak wiele On znaczy? Kiedy to doświadczasz, wtedy nie ma możliwości, żebyś nie był szczęśliwym człowiekiem.

DUCHOWY BÓJ – 9.11.2013r. – część1

 

Chwała Bogu, że mogliśmy dzisiaj przyjść przed Jego święte oblicze. Jego wielkość, Jego Majestat, Jego chwała bardzo często nie mogą dotrzeć do nas tak, jak światło czasami nie może dotrzeć w pełni, kiedy drzwi są przymknięte. Kiedy są całkiem zamknięte, to w środku jest ciemno, chociaż za drzwiami jest jasno. Ale, kiedy drzwi zaczynają się uchylać, to światło zaczyna wchodzić do środka. Im więcej otworzysz, tym więcej doznasz Boga. Im więcej, otwierając drzwi poznania Boga, odwrócisz się od świata ciemności, tym więcej doznasz kim jest Bóg – a tego najbardziej potrzebujemy jako ludzie.

Z powodu odstępstwa od Boga nasz umysł został bardzo, bardzo zakłócony. Człowiek ma mnóstwo myśli, które nigdy nie pojawiłyby się, gdyby nie grzech, a które zaczęły napełniać umysł człowieka i to coraz mocniej i mocniej. Na ziemi rodzili się ludzie a ich umysły były coraz bardziej napełnione złem. Aż Bóg doszedł do takiego wniosku: ,,coś trzeba z tym zrobić’’. Znalazł jednego człowieka, którym był Noe. Noe chodził z Bogiem. Był to mąż bogobojny, należący do Boga. Bóg zsyła potop na ziemię niszcząc zło wraz z ludźmi, którzy coraz bardziej brnęli w to zło. Noe, zbudował arkę z woli Bożej i razem z rodziną i zwierzętami został uratowany będąc w tej arce. Kiedy potop minął, Noe wraz z rodziną wyszedł z arki, oddał Bogu chwałę. Można byłoby powiedzieć: ośmioro ludzi i jeden, który stoi z przodu tej całej rodziny i chodzi z Bogiem. Czy ta sprawa może się powieść? Tak, wielka szansa! Głowa tej rodziny chodzi z Bogiem, zna Boga i wie, co się Bogu podoba, a co nie. I co widzimy na ziemi? Bardzo szybko jeden z synów Noego popełnia nieprawość.

Kiedy prześledzimy całą Biblię możemy zobaczyć ludzi, których Bóg wzbudzał, którzy z czystym sercem i wielkim pragnieniem Boga, stawali między ludźmi, którzy myśleli więcej o tym, jak oszukać, jak okłamać, jak osiągnąć coś w swój własny sposób. Boży ludzie wskazywali im poprzez światło, które zamieszkało w nich, że życie człowieka nie musi być takie, że może być inne i pociągali ludzi. Lecz gdy tylko Boży słudzy kończyli swój bieg, ludzie odwracali się. I tak przez całą historię ziemi pojawiali się Boży słudzy, za którymi ludzie poszli kawałek dalej, uchwyciwszy się ich. A kiedy oni odchodzili, ludzie odchodzili od Boga. Bóg dawał człowieka, ale zawsze to jeszcze nie było to.

Aż przyszedł pewien dzień, tak bardzo uroczysty, dzień w którym przyszedł człowiek z nieba, taki dzień, że cała ziemia została doświadczona. Urodził się, chodził po ziemi pośród zepsutych ludzi i mówił im prawdę, że wszyscy ludzie zgrzeszyli i brak im chwały Bożej. Pokazał przez to miejsce, gdzie skończył swoje życie, wykazując, że nie było dla nas innego ratunku jak tylko to, żeby doskonale czysty człowiek umarł na krzyżu Golgoty za grzechy każdego człowieka.

Bóg przemówił tak wyraźnie, że żaden z nas nie może się uratować, jeżeli nie będzie należeć do Jezusa i On jest Tym, który jedynie może zamieszkać w tobie.

Wszyscy ci mężowie Boży, czy niewiasty Boże, którzy pojawiali się w historii tej ziemi, nie mogli zamieszkać w drugim człowieku, oni jedynie mogli pokazywać, mówić o Bogu, ale nie mogli wejść z tym Bogiem do środka. Ale jest Jeden, który może wejść i dlatego Słowo Boże mówi, że kiedy  przyjmiesz Go, On wejdzie i przez zamieszkanie w tobie da ci prawo być dzieckiem Boga.

Nie ma wspanialszej wiadomości dla człowieka, jak właśnie ta, że jest możliwe wyjść z nieprawości tego świata, że jest możliwe przestać chodzić w charakterze odstępczego człowieczeństwa. Jest możliwe myśleć o tym, co w górze, jest możliwe myśleć o dobrym, miłym i pożytecznym. Jest możliwe przebaczać, a nie nosić urazy w środku. Jest możliwe dzięki Jezusowi, kiedy On wchodzi do środka!

To, co było niemożliwe dla każdego z nas, stało się możliwe przez tego Jednego. Ile On dla nas znaczy? Dla wielu ludzi jest to ktoś potrzebny do kultu religijnego, ktoś o kim się mówi, ale dzięki któremu się nie żyje. Ale kiedy wiesz, że Bóg jest święty i że każdy człowiek stanie przed Bogiem i zdajesz sobie sprawę, że jesteś grzesznikiem, wtedy wiesz, jak bardzo potrzebujesz Jezusa, wtedy wiesz, że On oczyścił cię Swoją krwią od wszystkich twoich grzechów.

Zobaczmy, umiera Abel. Jest to mąż sprawiedliwy. Zostaje przelana jego krew. Czy przelana jego krew pozwala mu na to, by przyjść przed Boże oblicze i zostać tam na zawsze? Nie! Abel rodzi się już z ciała, które popełniło grzech. Jedyna krew, która pozwala nam przychodzić przed Boże oblicze i zostać, to krew Jego Syna, którą przelał na krzyżu Golgoty. I ta krew musi nas oczyszczać  z naszych grzechów dzisiaj! Dzisiaj ta krew musi zmywać uczynki naszego „ja”, zmywać nasze chęci do dogryzienia komuś,  pokazania, że jest się lepszym, pokazania, że też potrafię uczynić zło.  A to każdy potrafi! Tak! Każdy to potrafi! Małe dziecko potrafi, nie trzeba go uczyć, by czyniło zło. Ale czynić dobro, potrafi tylko ten, który oddał władzę nad sobą Jezusowi Chrystusowi, który pozwolił Jezusowi zamieszkać w sobie! Co chcesz czynić, dobro czy zło? Jeśli dobro, to możesz to uczynić tylko wtedy, gdy Jezus mieszka w tobie.

 Zło czynimy z powodu urodzenia z Adama, a dobro z powodu urodzenia w Chrystusie. I to jest główna bitwa, która się toczy na ziemi. Ta bitwa nie toczy się o to, ile my zrobimy, tylko o to, kto w nas mieszka! Przez grzech staliśmy się niewolnikami diabła i on mógł zmuszać nas do czynienia swojej woli, tak jak zmusił Kaina, żeby zabił Abla, żeby wylał gniew i miał chęć zamordować swojego brata.

To był początek, a teraz widzimy, jak łatwo ludzie mordują. Wystarczy, że ktoś czasami zwróci komuś uwagę i już może zakończyć swoje życie pchnięty nożem. Zło dochodzi do coraz wyraźniejszego obrazu – czym jest grzech. Miliony zabitych dzieci, które nazywa się płodem, chociaż są człowiekiem. Żyjemy w świecie pełnym zła. Jak możemy się obronić przed złem? Jak możemy się obronić przed władcą zła, świata ciemności? Czy potrzebujesz być obroniony, czy obroniona, przed nim? Czy potrzebujesz znaleźć kogoś silniejszego od władztwa tego świata? A gdy Go znajdziesz, czy będziesz się Go trzymać? I nie puścisz się Jezusa ani na chwilę, bojąc się żyć bez Niego, bo wiesz, co potrafisz bez Jezusa? I tego naucza Słowo Boże, abyśmy codziennie żyli tylko i wyłącznie dzięki Jezusowi, a wtedy nie będziemy innym czynić zła! Bo w Jezusie nie ma zła, jest tylko dobro! Cała bitwa toczy się o to, czy w tobie będzie mieszkać ukrzyżowany i zmartwychwstały Jezus Chrystus, czy stara natura. Ludzie lubią czynić dobro, chcą żeby patrzono na nich, że nie są wcale tacy źli. Lecz to nie daje tego, co czyni Jezus. Kiedy Jezus napełnia dobrem, czynisz to dlatego, że ta dobroć ogarnia twój umysł, twoje serce, to kim jesteś. Czynisz to, bo tego chcesz, bo dostałeś to od Pana i możesz to uczynić, bo to cię napełnia! Ta dobroć zdobyła cię! To jest zwycięstwo!

Toczymy olbrzymi bój, ale w tym boju możemy patrzeć w niebo i pełni podziwu stawać się jak heroldowie niebiańscy, którzy ogłaszają zwycięstwo w Jezusie Chrystusie! Całe niebo ogłasza: „Zwycięstwo!  Baranek Boży zgładził grzechy świata. I uczynił nas królewskim rodem, kapłaństwem świętym, ludem nabytym. Chwała Bogu!”

Wiecie, zwycięstwo polega na tym że, zostajesz przemieszczony od życia dla siebie do życia dla Boga, bo do tego zostaliśmy stworzeni, by żyć dla Jego chwały. Człowiek przez grzech odszedł od chwały Bożej, ale w Jezusie powraca do chwały Bożej! A więc nie żyjesz już dla siebie, bo żyłbyś dla grzechu, gdyż grzech to nasza namiętność, nasze pragnienia, dążenia. To jest to, co chcemy osiągnąć, choćby po trupach, chociażby nawet inni mieli przez to ucierpieć. Ale my mamy swój cel, który musimy osiągnąć, choćby ktoś miał płakać z tego powodu! Na przykład taka osoba, kobieta czy mężczyzna, depcze po uczuciach czyjegoś współmałżonka, bo chce tego kogoś mieć dla siebie! Doprowadza do rozbicia małżeństwa, żeby osiągnąć swój cel: zaspokoić swoje namiętności. Nie ma znaczenia, że ktoś obok płacze, że ktoś może popełnić samobójstwo z tego powodu. Taki jest człowiek!

 Czasami są to mniejsze rzeczy. Czasami „mój kubek”, „mój talerz”, „moje krzesło”. Moje” – potrafi człowieka tak zdenerwować, że ktoś to rusza, że gdyby tylko otworzyć głowę, wybuchłby wulkan. Czasami idzie to przez usta!

Zobaczmy, jak potrzebujemy Jezusa w tej wojnie! Bierzemy udział w wojnie. Albo w wojnie przeciwko Jezusowi, albo w wojnie, w której my należymy do Jezusa.  Jak człowiek na ziemi może zło zwyciężać dobrem? Czy jest możliwe dla człowieka na ziemi zwyciężać zło dobrem? Który człowiek potrafi zło zwyciężać dobrem? Tylko Jeden – Jezus Chrystus! I dlatego jest tak ważne dla mnie i dla ciebie, aby wygrać w tej bitwie, aby Słowo Boże stało się ciałem w tobie, we mnie, żebyśmy wygrali tą bitwę, doznając, że to jest Chrystus!

Będziemy chcieli rozmawiać o tej duchowej wojnie, którą toczymy lub której nie toczymy. Nie wystarczy nazywać się chrześcijaninem, żeby toczyć duchową bitwę. Wcale nie wystarczy! Duchowa bitwa zaczyna się wtedy, kiedy należysz już do Jezusa. Wtedy stajesz się wrogiem diabła. Jesteś światłością w ciemnościach, oświecasz ludziom możliwość uratowania się. Pokazujesz ludziom, że jest nadzieja, że człowiek nie musi pozostać w złym. W świecie kłamstwa i obłudy chodzisz, jak światłość, tak jak chodził twój Chrystus! I ludzie mogą zobaczyć, że jest możliwość: nie muszę krzywdzić, nie muszę kłamać, nie muszę złorzeczyć, nie muszę nienawidzić. Jest możliwość i widzę to!

Widzicie, Jezus bardzo tego chce, żeby Jego obraz było widać w nas, żeby nie zasłaniać Jezusa sobą, żeby Jezus mógł się pokazać. Pan pragnie, by ludzie przez nas zobaczyli, że jest nadzieja dla nich, wezwanie od Boga do wyruszenia w wędrówkę ku wieczności. Ty masz taką możliwość i ja mam taką możliwość, by być dla Jego chwały. Być jako ten, którego On używa, aby pokazać ludziom, że jest nadzieja – a nadzieja nie zawodzi, bo Chrystus jest w nas!

Pomyśl, jak ważnym jesteś dlatego, że stałeś się częścią Jezusa. Diabeł będzie cię atakować, żeby cię zanieczyścić. Ta cała bitwa toczy się o to: czysty – nieczysty! Diabeł chciał zanieczyścić naszego Pana, ponieważ był On doskonale czysty! I jako doskonale czysty dotarł do krzyża i  dopiero na krzyżu wziął nasze grzechy na siebie. I gniew Boży, który powinien spaść na ciebie, spadł na Niego! Bóg, który stworzył niebo i ziemię. Jego gniew jest niepojęty, tak jak niepojęta jest Jego miłość, to kim On jest, tak wszechogarniający. Kiedy miłuje, to jest to cały On i gdy się gniewa to również jest On. W Jezusie okazuje nam miłość, daje możliwość uratowania się! Pomyśl, jaką masz szansę! Każdy twój dzień, od kiedy wiesz o Jezusie, może być dniem twojej chwały. Dzień, w którym żyjesz dzięki Jezusowi Chrystusowi, dzień, w którym niebo napełnia twoje wnętrze i dzień, w którym poruszasz się. Dzięki Jezusowi Chrystusowi idziesz do wieczności. Każdy dzień jest darem od Boga, abyś mógł poznawać Go i kosztować, jak dobry jest Pan. Każdy dzień jest dla ciebie tak cenny!  Ale zobaczmy, ilu wierzących ludzi po iluś latach czytania Biblii, każdy dzień ma tak samo pospolity, jak to było wcześniej. Przepuszczamy dni przez palce, jakby to nic nie znaczyło, a każdy ten dzień jest bogactwem, skarbem wykupionym przez krew Jezusa Chrystusa dla mnie i dla ciebie! Każdy dzień jest cenny, bo już wiesz o Jezusie. Wiesz, kto jest najcenniejszy, wiesz, kto jest najważniejszy, wiesz, kto cię zmienia, wiesz, kto cię obdarza tym wszystkim, abyś mógł żyć dla Jego chwały. Już tyle wiesz!

 Dlatego diabeł będzie próbował to zanieczyścić, żebyś wiedząc o tym, nie mógł, czy nie mogła, tak żyć. Toczysz olbrzymi bój, ale nie toczysz go sam! Toczysz go wierząc w Jezusa, bo On cię obdarza siłą i mocą do zwycięstwa, bo On zwyciężył diabła na ziemi. Pan daje ci zwycięstwo i daje ci radość ze zwycięstwa! I ogłaszasz wtedy: „Wygrałem dzięki Panu” i to cię napełnia otuchą!

Ale kiedy dni stają się dniami porażek, to co wtedy się dzieje? Czy wtedy oczyścisz się we krwi Chrystusa? Czy nabierzesz otuchy i siły wiedząc, że nie jest On twoim wrogiem, ale daje ci możliwość, żeby każdego dnia zwyciężać? Diabeł przychodzi i zniechęca cię do tego, a zachęca cię do czegoś złego. Kto da ci zwycięstwo nad tym wszystkim, jeśli nie Jezus? Czy wiedza biblijna da ci zwycięstwo? Każdy dobrze wie, że wiedza biblijna pomaga nam skierować oczy na Tego, który może dać nam zwycięstwo, ale sama wiedza biblijna nie daje zwycięstwa. Bo zwycięstwo jest tylko w Chrystusie!

 Dlatego, gdy Jezus przestaje być ważny w naszym życiu, wtedy nasze chrześcijaństwo przestaje być prawdziwe. Kiedy Jezus jest najważniejszy w naszym życiu, wtedy nasze chrześcijaństwo jest prawdziwe. Zobaczcie, jak wielu ludzi próbuje połączyć swoje życie z Chrystusem w taki sposób, żeby to biegło razem. A więc Jezus, który mi pomaga w moich interesach, Jezus, który zaspokaja moje namiętności, Jezus, który żyje dla mojego ziemskiego szczęścia. Wielu ludzi próbuje tak żyć, lecz to nie jest zwycięstwo, to jest porażka! Jeśli ktoś Jezusa Chrystusa łączy z tymi ziemskimi potrzebami, jest najbardziej godnym pożałowania człowiekiem – tak mówi Słowo Boże. Człowiek wiedząc, że jest Jezus, zamiast ratować się od tych ziemskich rzeczy, próbuje Jezusa namówić do swoich ziemskich rzeczy, żeby On je błogosławił. Pożałowania godny człowiek, który myśli, że Jezusa namówi do grzechu!

Zgr.28.04.2018r. (wieczorne) Skarb starego i nowego człowieka – część 3

 

Te lekcje więc, które oni przeżywali, my również przeżywamy. Bóg bada, czy my cenimy sobie życie. Czy cenimy cokolwiek innego? Pozwala wrogowi, abyśmy byli kuszeni, ale w pokusie daje wyjście, bo to jest życie, zwycięskie życie Jego Syna. Jedyne wyjście z niewoli śmierci jakie znam, to jest życie. Wszystko inne nie ma wyjścia, musi pozostawać w niewoli u diabła, w tym czy w innym zniewoleniu. Diabeł jest jak badacz rynku, który patrzy, co na ciebie działa – jeśli to działa, to ci to przyniesie. Pięknym dla mnie i dla ciebie jest to, że Bóg uczynił nas cennymi dla Niego. Nabraliśmy takiej wartości, o jakiej sobie nawet nie myśleliśmy. Staliśmy się tak cenni w oczach Boga. Żarliwie więc poznawajmy ten skarb, którym Bóg napełnił nas. Ceniąc sobie ten skarb – życie Jezusa, dziękujmy Bogu bez końca. Boże, ja Ci dziękuję za ten skarb, za życie, nowe życie, które należy do wieczności z Tobą. A co Bóg zrobił z tym wspaniałym nowym życiem? Zobaczmy.

Czytajmy z 1 rozdziału Listu do Kolosan od 11 wiersza:

„Utwierdzeni wszelką mocą według potęgi chwały jego ku wszelkiej cierpliwości i wytrwałości, z radością dziękując Ojcu, który was zdolnymi uczynił do uczestniczenia w dziedzictwie świętych w światłości, który nas wyrwał z mocy ciemności i przeniósł do Królestwa Syna swego umiłowanego.”

Królestwo Jego Syna – to znaczy, że masz taką wartość, że żebyś ty miał część w tej chwale, Bóg przenosi cię do Królestwa Swego Syna umiłowanego, tam gdzie jest chwała wieczności. Śmieci nie wnosisz do salonu, tak? Nie stawiasz na stole śmieci, gdy przyjmujesz gości, śmieci wyrzucasz do śmietnika, ale to, co masz cenne, to stawiasz na stole. To, co cenne Bóg przenosi do Królestwa Syna Swego umiłowanego. Jeśli doznajesz, że Królestwo Boże to nie pokarm i napój, ale sprawiedliwość, pokój i radość w Duchu Świętym i ci, którzy tak żyją podobają się Bogu, to wtedy doznajesz, że jesteś cennym w oczach Boga, bo nie żyjesz już w królestwie tego świata, nie jesteś częścią tego świata. Bóg wyrwał cię z tego świata śmierci i przeniósł do Królestwa Życia, bo jesteś żywym i dlatego można cię było przenieść do wiązki żywych.

Pamiętacie, co Abigail powiedziała do Dawida? Oby Bóg zachował twoje imię w wiązance żywych. Byś i ty, bracie, był wywyższony przez życie, cenne życie Chrystusa i by Bóg przeniósł cię do chwały Królestwa Jego Syna, tam gdzie są Jego skarby i dał ci możliwość być między skarbami Bożymi. Co nas naprawdę do siebie pociąga? Życie Jezusa. A co nas od siebie odpycha? Ludzkie brudne życie. A więc Bóg chce, aby skarby Jego były w dobrym miejscu. Tam, gdzie jest Jego pierworodny Syn, tam wszyscy, którzy są napełnieni Jego Synem, wyrwani z krainy umarłych, z krainy grzechu, bezprawia i śmierci jako żywi przeniesieni do Królestwa żywych.

Co dalej Bóg ma w planie ze Swoim skarbem, ze Swoim bogactwem na tej ziemi? Pamiętacie jak Jezus mówił, że szukał i znalazł perłę i wtedy oddał wszystko za to, żeby ją nabyć. Cenność nasza to to, że Bóg dał nas Swemu Synowi, a On napełnił nas Swoim życiem. Pamiętamy o tych naczyniach przeznaczonych do szlachetnych celów. Chwała Bogu! Żyj, żyj, bracie i siostro, nie marnuj swojego wspaniałego życia, nie chodź jakbyś nie znał wartości tego, co jest naprawdę cenne na ziemi. Kosztuj życie, kosztuj to, co piękne i wspaniałe, i dzięki temu żyj i obfituj, i ciesz się tym, gdyż tego życia nic nie jest w stanie zniszczyć, nic oprócz grzechu. Dlatego diabeł wie o tym, tylko grzech oddziela od życia. Dlatego kusi ludzi, żeby zrobili coś przeciwko Bogu i żeby jak najszybciej to odepchnęli od siebie i zapomnieli o tym grzechu.

Czy, jak ja zapomnę o grzechu, to znaczy, że grzech zniknął? Nie, jest nadal, bo jest Ktoś, kto nic nieczystego nie wpuści do wieczności, to jest Bóg. Diabeł, gdy zgrzeszyłeś, namawia ciebie, abyś jak najszybciej zapomniał o tym i nie angażował Jezusa do takich „błahych” sprawek. Przecież to nie było nic wielkiego. Tak właśnie ludzie zostawiają swoje grzeszki. Jeżeli widzisz grzech, oczyść się, przyjmij oczyszczenie w krwi Chrystusa i raduj się, raduj się czystością, należeniem do Boga. Bóg chce oczyszczać nas napełnionych wspaniałym życiem Jezusa Chrystusa i bardzo nas sobie ceni.

Pamiętacie Joba, gdy mówił do Boga: „dlaczego jestem taki cenny dla Ciebie? Dlaczego się tak mną zająłeś?” Ależ tak, przecież był cennym dla Boga. Bóg się chlubił Jobem, chlubił się tym, jak Job żyje dzięki Bogu. Pamiętaj, Pan nigdy nie sprzedaje Swojej własności, nigdy, bo gdyby Bóg sprzedał jakąkolwiek Swoją własność, straciłby prawa do tej własności. Dlatego ludzie w świecie nie przestali być Jego własnością, chociaż żyją w grzechach. Bóg nigdy ich nie sprzeda diabłu i jako Swoją własność będzie sądził przez Swojego Syna umiłowanego.

Bóg nie jest handlarzem, On będzie karał Swoją własność, która pozostała w grzechu, a tę, co przyjęła nowe życie weźmie do wieczności, jako bogatą w Chrystusa Jezusa. Raduj się życiem, naucz się cieszyć życiem, nie bierz życia w sposób cielesny, nie myśl o życiu cieleśnie i nie poddawaj się wrogowi, który chce potępiać twoje życie, bo twoje życie to Chrystus. Paweł, gdy to zrozumiał był tak wdzięczny Bogu, był szczęśliwym człowiekiem. Ucz się cenić życie, cieszyć się życiem, chlubić się życiem, ucz się wygrywać. To jest to, co wspominaliśmy o Abigail.

1 Księga Samuela  25 rozdział od 23 wiersza:

„A gdy Abigail zobaczyła Dawida, zsiadła śpiesznie z osła i padła przed Dawidem twarzą ku ziemi, składając mu pokłon, następnie rzuciwszy mu się do nóg, rzekła: Moja to wina, mój panie! Niech wolno będzie twojej służebnicy przemówić do ciebie, ty zaś wysłuchaj słów twojej służebnicy. Niechaj mój pan nie zwraca uwagi na tego męża niegodziwego, na Nabala, gdyż jakie jest jego imię, taki i on sam; Nabal się nazywa i jest głupcem, a ja, twoja służebnica, nie widziałam sług mojego pana, których wysłałeś. Oto teraz, mój panie, jako żyje Pan i jako żyje twoja dusza, którą powstrzymał Pan od przelewu krwi i od ratowania siebie swoją własną ręką, niechaj do Nabala będą podobni twoi wrogowie i ci, którzy obmyślają zło przeciwko mojemu panu. Niechaj tedy ten dar, który przyniosła twoja służebnica mojemu panu, oddany będzie sługom, którzy towarzyszą mojemu panu. Przebacz winę twojej służebnicy, a Pan wzniesie mojemu panu trwały dom; wojny Pana bowiem prowadzi mój pan, a zła nie będzie w tobie po wszystkie dni twoje. A jeśli powstanie ktoś, aby cię prześladować i nastawać na twoje życie, to niechaj życie mojego pana będzie przechowane w wiązance żyjących u Pana, Boga twego, życie zaś twoich wrogów niechaj wyrzuci, jak z samego środka procy.”

Cenność życia. Pamiętaj, że gdy staniesz w obliczu śmierci, kiedy nadejdzie ten moment, w którym będziesz wiedział, czy wiedziała, że to jest ostatnia chwila twojego życia, gdy idziesz z Chrystusem, uśmiechniesz się i pójdziesz dalej. Gdy idziesz sam, czy sama – tragedia. Bądź gotowy, bądź gotowa, należ do Pana i ceń sobie życie, nie pozwalaj go sobie zabrać, nie pozwalaj złym myślom, złym słowom, złym oskarżeniom, potępieniom wpływać na to, co się z tobą dzieje. Jeśli zgrzeszysz, przeproś Pana i idź dalej, oczyszczaj się i idź dalej. Należ do Niego, On chce ciebie wprowadzić do Swojego wspaniałego wiecznego domu.

To jest pięknie napisane, trochę skrycie, ale pięknie napisane w Księdze Objawienia w 21 rozdziale od 22 wiersza:

„Lecz świątyni w nim nie widziałem; albowiem Pan, Bóg, Wszechmogący jest jego świątynią, oraz Baranek. A miasto nie potrzebuje ani słońca ani księżyca, aby mu świeciły; oświetla je bowiem chwała Boża, a lampą jego jest Baranek. I chodzić będą narody w światłości jego, a królowie ziemi wnosić będą do niego chwałę swoją.” – Jaka to jest chwała? – „A bramy jego nie będą zamknięte w dzień, bo nocy tam nie będzie; i wniosą do niego sławę i dostojeństwo narodów.” – Co to za sława i dostojeństwo? – „I nie wejdzie do niego nic nieczystego(…)”. – I mamy tu odpowiedź, to, co czyste, co nieskalane, co święte, to jest chwała i dostojeństwo tu na tej ziemi, to jest życie Jezusa Chrystusa. – „(…)ani nikt, kto czyni obrzydliwość i kłamie, tylko ci, którzy są zapisani w księdze żywota Baranka.”

Cała chwała tej ziemi to ci, którzy są żywi, martwi nie mają chwały. Wygraj w tej bitwie, czasy są trudne, końcowe. Diabeł szaleje, bo wie, że czasu ma niewiele, a ty zobacz, czy żyjesz i żyj. Nie udawaj życia, ale żyj. Żyj dzięki Jezusowi, ciesz się Życiem, którym jest Chrystus Jezus. Wierz w Życie, nie wierz w siebie. Kto wierzy w Jezusa, będzie zbawiony. Kto wierzy w życie, będzie zbawiony. Wierz w życie i przyjmuj życie i poddawaj się życiu i ciesz się, że Bóg ma ciebie jako żywego, jako Swój wspaniały skarb. On cię w wielkiej chwale wniesie do Swojego wiecznego domu i będziesz tam przeżywać wieczną radość z Bogiem.

Początek 21 rozdziału Księgi Objawienia:

„I widziałem nowe niebo i nową ziemię; albowiem pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma. I widziałem miasto święte, nowe Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga, przygotowane jak przyozdobiona oblubienica dla męża swego. I usłyszałem donośny głos z tronu mówiący: Oto przybytek Boga między ludźmi! I będzie mieszkał z nimi, a oni będą ludem jego, a sam Bóg będzie z nimi. I otrze wszelką łzę z oczu ich, i śmierci już nie będzie; ani smutku, ani krzyku, ani mozołu już nie będzie; albowiem pierwsze rzeczy przeminęły. I rzekł Ten, który siedział na tronie: Oto wszystko nowym czynię. I mówi: Napisz to, gdyż słowa te są pewne i prawdziwe. I rzekł do mnie: Stało się. Jam jest alfa i omega, początek i koniec. Ja pragnącemu dam darmo ze źródła wody żywota. Zwycięzca odziedziczy to wszystko, i będę mu Bogiem, a on będzie mi synem. Udziałem zaś bojaźliwych i niewierzących, i skalanych, i zabójców, i wszeteczników, i czarowników, i bałwochwalców, i wszystkich kłamców będzie jezioro płonące ogniem i siarką. To jest śmierć druga.”

Wszystko to się opiera na uwierzeniu. Czy wierzysz? Czy wierzysz w życie, które jest czyste, piękne, wspaniałe, Boże. Przyszło do mnie i do ciebie z nieba, wieczne życie. Czy wierzysz w życie, które nie ma końca, które obfituje, bo wszystko, co jest napisane w Biblii o owocu Ducha Świętego, nie opiera się na moim ani twoim życiu, gdyż to jest owoc życia Jezusa w nas. Bez Jezusa nie ma owocu Ducha Świętego. Jezus daje owoc. Jezus mówi: „Beze Mnie nic nie uczynicie”. A więc w sumie najlepsze wyjście dla mnie i dla ciebie, jeżeli widzimy, że nasz stan nie jest prawidłowy, przyjść do życia i powiedzieć: „Panie, poszedłeś na krzyż za mnie, dałem się oszukać, zrzucam to przekleństwo, chcę, żebyś Ty żył we mnie, żyj we mnie, Panie”. I chodź z tym, i należ do tego, i cokolwiek robisz, myśl o życiu Chrystusa w Tobie. Nie myśl o życiu dla własnej ideologii, czy dla własnych pomysłów, by szukać swojego szczęścia na ziemi. Bo jeśli twoim szczęściem nie jest Chrystus, to nigdzie nie znajdziesz szczęścia, ponieważ nie ma niekończącego się nigdy szczęścia poza Chrystusem. Uszczęśliwieni w Chrystusie mamy wieczną nadzieję.

Pamiętaj, to jest możliwe i jest to za darmo. Kto uwierzy, będzie zbawiony. Bez pieniędzy bierzcie, pijcie, jedzcie, budujcie się, wzrastajcie, rozwijajcie się, żyjcie i obfitujcie. Coraz więcej ludzi chodzi znużonych i mówią: „ja się chyba nie nadaję do tego chrześcijaństwa, ja jestem taki jakiś beznadziejny, beznadziejna, ja mam tylko kłopoty z sobą”. To po co żyjesz dla siebie, człowieku? Dlatego tak się dzieje z ludźmi,  ponieważ oni nie żyją dzięki Jezusowi, tylko żyją dzięki sobie, kręcą się przy chrześcijaństwie i mają te swoje stare humorki, stare sposoby na przemyślenia, co to jest życie i jakie jest życie. Tak naprawdę nie cenią sobie życia, którym jest Chrystus Jezus. I potem chodzą i tylko absorbują innych, mówiąc: „ja to bym chciał, ale ja się chyba nie nadaję”. Skoro jest napisane, że Bóg umieścił skarb w kruchym naczyniu. Zastanawiam się, jakie kruche naczynie ty byś wybrał dla swojego skarbu. Ludzie skrywają swoje skarby w sejfach, na ileś kluczy zamykanych, żeby nikt się nie dostał do tego lub w najlepszym banku, który jest pewny.

A Bóg umieścił Swój skarb w takim naczyniu, jakim jesteś ty i ja. On się nie boi, żaden złodziej nie ukradnie tego. To jest własność Boga, diabeł nie dostanie życia, bo on nie może ci ukraść życia, ale może próbować odciągnąć ciebie od życia. Dlatego chodzi o to, żeby wytrwać do końca i należeć do Pana, aby iść drogą, po której sprawiedliwi chodzą, a na której bezbożni upadają.

Pamiętaj, jesteś własnością Boga. Izrael wiele razy słyszał: „Izraelu, jesteście Moją wyłączną własnością, bądźcie świętymi, bo jestem święty, należcie do Mnie, bądźcie mi posłusznymi, czyńcie to, co do was mówię, nie lekceważcie sobie każdego dnia”. Czasy się kończą, dlatego tak mało ludzi ceni sobie życie. Im bliżej Izraelici byli ziemi obiecanej, tym więcej narzekali, tym więcej szemrali, tym więcej oskarżali Boga i Mojżesza o to, że zostali wyprowadzeni, żeby poginąć, a nie po to, żeby żyć. Nie pozwól sobie na to. Jeżeli nie praktykujesz, to bądź praktycznym człowiekiem, rozpoczynaj swój dzień dzięki Jezusowi, rozpoczynaj żyjąc dla Pana, żyjąc dzięki Panu. Ceń to sobie bardziej od swoich sił witalnych, od wszystkiego, co potrafisz uczynić. Ceń sobie życie Chrystusa, ono cię wprowadza już dzisiaj w najpiękniejsze tereny Boga, w kosztowność wieczności. Ciesz się tym, nie pozwól się okradać. To, że chrześcijanie tracą radość, a bezbożnicy radują się, jakby nie wiadomo, co posiadali, gdy nadal żyją w grzechach, a zachowują się tak, jakby byli zbawieni. To jest walka diabła na różnych terenach, na różnych frontach.

Ci, którzy powinni się cieszyć, chodzą jakby stale udręczeni, a ci, którzy powinni się udręczać, bo żyją w bezprawiu, chodzą jakby byli święci i szczęśliwi. Diabeł walczy na dwóch frontach, jednych upewnia, że to, co czynią jest dobre, a drugich, że jeszcze nie mogą się cieszyć, chociaż trwają szczerze w Panu Jezusie Chrystusie. Raduj się, twoja doskonałość to Chrystus, śpiewaj Bogu z całego serca i chwal swego Boga, wywyższaj Go i nie pozwól się okłamywać diabłu, gdyż twoja cenność, to jest Chrystus w tobie, to jest życie Syna Bożego w tobie i ono ci pozwala stawać przed Ojcem i mówić do Niego: „Ojcze”. Raduj się życiem, raduj się w Panu Jezusie Chrystusie, Życiu twoim. Pij wodę żywą, żyj dzięki Życiu, ciesz się Życiem, karm się Życiem, ubieraj się w Życie, mów żywe słowa, słuchaj żywych słów, myśl żywymi myślami. Amen.

Zgr.28.04.2018r. (wieczorne) Skarb starego i nowego człowieka – część 2

 

Ewangelia Mateusza 10 rozdział 39 wiersz:

„Kto stara się zachować życie swoje, straci je, a kto straci życie swoje dla Mnie, znajdzie je.”

Proste słowa. Czy straciłeś swoje życie? Czy straciłaś swoje życie dla Jezusa? Co to znaczy stracić swoje życie? To znaczy, że nie żyję już ja, lecz żyje we mnie Chrystus, który ma prawo do życia przed Bogiem. Bo jeżeli nie żyje w tobie Chrystus, to twoje życie jest krótkie i kończy je śmierć. Jeśli chcesz zachować swoje dumne „ja”, zginiesz. Jeśli chcesz sam decydować,  zginiesz. Jeśli Jezus decyduje, to masz życie. Prosta rzecz. Ten, który wypowiedział te słowa stoi za nimi.

Ewangelia Jana 10 rozdział 11 i 15 wiersz:

„Ja jestem dobry pasterz. Dobry pasterz życie swoje kładzie za owce. (…) Jak Ojciec mnie zna i Ja znam Ojca, i życie swoje kładę za owce.”

Dobry Pasterz życie swoje kładzie za owce. On uczynił wszystko, co potrzebne, żeby zbawić ciebie i mnie, a teraz mówi: Oddaj mi swoje życie, a Ja cię zbawię. Raduj się, że ktoś chce wziąć twoje życie, nie mędrkuj, jak Pan Jezus je weźmie, jak On sobie poradzi z tobą. Oddaj Mu je po prostu, On sobie poradzi z tobą, to On uwalnia z grzechów, wyswobadza z niewoli lęków, obaw, strachów, zamykania się w sobie samym, czy w sobie samej. On uwalnia. Z ufnością oddaj Mu je. Co? Nie wiesz jak? Może mówisz: Oddawałem tyle razy. No właśnie, to po co tyle razy bierzesz je z powrotem? Oddajesz i zabierasz. Oddajesz i zabierasz. To już nawet w świecie ułożyli, przecież:  „kto daje i zabiera…”, to gdzie się poniewiera? To nie dawaj i nie zabieraj. Ananiasz i Safira próbowali się w ten sposób bawić. Najpierw dali, a potem zabrali. Gdzie będą? Nie baw się z Bogiem: „Boże, ja Ci składam siebie”, a za chwilę: „Boże, zostaw mnie w spokoju, bo ja chcę sobie trochę pożyć”. Nie, jak oddajesz, to każdego dnia już zostaw Mu je. Tak Izrael, jak poszedł za Bogiem, powinien zostawić Bogu to, przez co będzie ich Bóg prowadził. On powiedział: Ja będę was prowadził przez to, abyście nabrali odwagi, że Ja, Bóg, jestem z wami, który mogę na pustyni wykarmić miliony, wykarmić, napoić i przeprowadzić wśród wielu przeciwności. On, jako życie.

Zobaczcie 15 rozdział Ewangelii Jana 13 i 14 wiersz:

„Większej miłości nikt nie ma nad tę, jak gdy kto życie swoje kładzie za przyjaciół swoich. Jesteście przyjaciółmi Moimi, jeśli czynić będziecie, co wam przykazuję.”

A 1 List Jana 3,16 mówi nam o nas:

„Po tym poznaliśmy miłość, że On za nas oddał życie swoje; i my winniśmy życie oddawać za braci.”

My, sami z siebie, potrafimy się skrzywdzić. Jeżeli oddamy życie Jezusowi, wszyscy przestaniemy się krzywdzić, przestaniemy być dziwakami chrześcijańskimi, przestaniemy chodzić własnymi drogami, bo Jezus wszystkich nas będzie prowadził jedną drogą. Jeżeli wszyscy uczciwie oddajemy Mu życie, to wtedy On może spożytkować nas, dając przez nas komuś Siebie, a więc: jedni drugich miłujcie, jedni drugim służcie. Powodem ułomności w życiu chrześcijańskim jest brak oddania Mu swojego życia. To są nadal stare sposoby przerobienia Boga na swoją modłę, żeby Bóg był według tego, co ja myślę, jaki On powinien być, a nie, że ja poddaję się, żeby On mnie przekształcił według tego, w czym On ma upodobanie. A wszystko to jest przez wiarę. Jedni za drugich oddawajmy życie.

Psalm 133:

„Pieśń pielgrzymek. Dawidowa. O, jak dobrze i miło, gdy bracia w zgodzie mieszkają! Jest to jak cenny olejek na głowie, który spływa na brodę, na brodę Aarona, sięgającą brzegu jego szaty. Jest to jak rosa Hermonu, która spada na góry Syjonu. Tam bowiem Pan zsyła błogosławieństwo (obfitość), życie na wieki wieczne.”

Co chcemy zrobić, żeby Bóg zsyłał nam tu obfitość życia? Mamy mieć z sobą zgodę w jednym Chrystusie, mamy być sobie przyjaciółmi, ludźmi, którzy nawzajem okazują sobie szacunek. Bóg mówi: Żyjcie w czystości, abym mógł do was przychodzić, abym mógł z wami przebywać. A więc, jeżeli chcemy, żeby zbór wzrastał, rozwijał się, to najpierw usuńmy między nami wszystkie przeszkody, usuńmy te własne „ja”, które myśli sobie, że mogę uprzeć się i pozostać na swoim skoro wspaniałe życie Jezusa może się przeze mnie i przez ciebie ujawniać, wspaniała miłość, pokój, radość, cierpliwość, łagodność, owocujące życie Chrystusa. Proste rzeczy, prawda? Człowiek komplikuje sprawy, myśląc, że Boga przymusi, albo Boga doprowadzi do takiego stanu, że On powie: Dobra, niech już tak będzie. Nie! Boga nie jesteśmy w stanie przekonać do naszego grzechu. Usuńmy zło spośród siebie, tak też Bóg mówił do Izraela: „Usuńcie zło spośród siebie, przestańcie grzeszyć, przestańcie zachowywać się jak bezbożnicy. Żyjcie tak, jak Moje dzieci żyć powinny – w zgodzie, miłości, pokoju i radości wzajemnej, bądźcie uczciwi wobec siebie, budujcie się na Boży dom”. To jest podstawa.

Często ludzie myślą – dlaczego tak jest? Dlaczego w ten sposób? Szukają winy wszędzie tylko nie w sobie, nie myśląc, że powinni sami zacząć od siebie i od tego, co jest potrzebne, aby zbór rósł, aby ludzie Boży mogli wzrastać. Bóg jest tym jedynym, który w Chrystusie prowadzi nas poza śmierć, daje nam podstawy zwycięstwa.

Dla mnie jest to wspaniałe, że Bóg pokazał nam, że On może zabrać Swoją własność z Egiptu – najmocniejszego, najbardziej obwarowanego miejsca, że On może wziąć Swój lud mocarną Swoją prawicą i nikt nie jest w stanie Go zatrzymać w tym działaniu. Tak samo, jak postąpił wobec mnie czy ciebie – zabrał nas diabłu, dając nam swobodę zdeptania tego, co wcześniej krępowało ciebie i mnie, pokonania naszych nałogów, naszych grzechów. Tylko Jego życie to potrafi zrobić. Nasza najlepsza wiedza nie jest w stanie nam załatwić tego tematu. Ludzie mogą to wiedzieć i zupełnie tak nie żyć. Dopiero życie Jezusa powoduje to, że wiedza okazuje się w rzeczywistości prawdą. Czego więc potrzebujemy?

Zobaczcie, Izrael żył w Egipcie i po wyjściu z Egiptu nadal miał bożki. Jozue powiedział im: „Uświęćcie się, wyrzućcie te bałwany, które nadal posiadacie” (Ks. Jozuego 24,14.23). Z czym oni szli za Bogiem? Co oni tam nieśli  w swoich namiotach? Nieśli egipskie bałwany, mimo, że Bóg ich prowadził, oni chowali te swoje rzeczy i dlatego tyle mieli kłopotów w tej drodze. Nie porzucili zła, tylko nieśli je skryte. Bóg chce oczyszczać Swój lud. A więc te doświadczenia i te przeciwności, na które natrafiamy są właśnie po to, żebyśmy byli oczyszczani, żeby z nas przez Ojca i Syna było ściągane nasze zło. W doświadczeniach ono się okazuje i wtedy albo przychodzimy do Boga i mówimy: Boże, przebacz mi! Albo mówimy: A ja taki jestem i taki zostanę. I to jest właśnie kłopot. „Taki jestem” – nie wejdzie do wieczności, „taki jak Chrystus” – wejdzie do wieczności.

Pomyśl teraz, ile znaczysz dla Boga? Co jest wartością w tobie, którą Bóg sobie ceni? Bóg jest Bogiem żywych a nie umarłych. A więc co naprawdę czyni cię cennym dla Boga? Życie Chrystusa w nas czyni nas cennymi dla Boga i dopóki to życie Chrystusa jest w nas, dopóty Bóg opiekuje się nami, pracuje nad nami, a Jego Duch napełnia nas kosztownością prawdy. Jeżeli porzucimy życie Chrystusa, wtedy mamy kłopot, bo cenność umyka, a zostaje nasz namiot, który szybko zaczyna znowu grzeszyć. Prawdziwa cenność chrześcijanina to życie Chrystusa w nas. Pilnuj życia! Diabeł mówi: „Pilnuj tego, pilnuj tamtego, jeszcze tego, troszcz się o to, o tamto”, ale nie mówi ci o życiu Chrystusa, o tym, byś troszczył się o życie Chrystusa w sobie. Jeśli widzisz, że w tobie pojawia się duma, arogancja czy pycha, to nie jest życie Jezusa. A więc umartwiaj to, co w tobie jest ziemskie, troszcz się o życie, bo tu na ziemi tylko życie Jezusa Bóg sobie ceni. Wszystko inne jest bez znaczenia, bo wszystko inne będzie zniszczone. Jeżeli chcesz mieć jakiekolwiek znaczenie u Boga, a On ci dał w to twoje kruche naczynie życie Swojego Syna, to ceń sobie życie Jego Syna w sobie.

To jest dla ciebie priorytetowe, tak jak dla Adama miało być strzeżenie ogrodu Eden, ale wiemy, że go nie ustrzegł. Nie róbmy tego samego, co zrobił Adam. Po jakimś czasie należenia do Boga, człowiek zaczyna zaniedbywać życie Chrystusa i myśli sobie, że już wie to, wie tamto, to sobie tu i tam poradzi, a skoro już poucza innych i inni go  słuchają, to jest na pewno zbawionym człowiekiem. Nie, oślica też pouczała Bileama i na pewno z tego powodu nie będzie w wieczności. Paweł mówi: „Gdybym pouczał wielu, a sam stracił świętą społeczność w Chrystusie z Bogiem, to cóż mi to pomoże?”

Chodzi o to, żeby samemu zrozumieć to, co jest napisane w Biblii i cenić sobie życie Chrystusowe. Nie grzesz, nie chodź bezprawnymi drogami, nie pozwalaj sobie na czas własnego „ja”. Wstań rano i sprawdź swój instrument, czy twoje serce gra Bogu? I czy ta melodia będzie trwała do zmierzchu, do nocy, gdy będziesz szedł spać.

Boży skarb na ziemi to był Jego wspaniały Syn. Ojciec cenił i ceni Sobie Swojego Syna. W kim mieszka Syn, ten jest napełniony bogactwem. Bóg obdarzył nas całym bogactwem niebios i to jest Jego Syn, więcej nic nie ma. Syn to całe bogactwo, to jest nieokreślone bogactwo, nie jest niczym ogarnięte. To jest chwała, którą Bóg obdarzył Swojego Syna, życie, które On, tak jak i Ojciec, ma Sam w Sobie. Bóg dał, aby Syn miał życie Sam w Sobie. Ceń sobie życie. Zapłacono za to najwyższą cenę, żebyśmy umarli i żeby zaczął żyć w nas Chrystus. Ceń sobie życie. Kto wytrwa do końca, będzie zbawiony. Ludzie często myślą o jakichś swoich zasadach wytrwania. Ale ten, kto wytrwa do końca, należąc do Chrystusa, ten będzie zbawiony. Wrogowi chodzi głównie o to, żeby człowiek porzucił swój najcenniejszy skarb, a potem chodził koło rzeczy, które i tak się skończą.

Bóg troszczy się o Swoją własność. O Izraelu jest powiedziane: To jest Mój lud, idź i powiedz do faraona: Wypuść Mój lud! To jest Mój lud, mówi Bóg, to jest Moja własność. Jakże dla nich to było ważne, że Bóg nazwał ich Swoją własnością i się o nich upomniał, i faraon nie był w stanie ich zatrzymać. Byli szczęśliwi, zadowoleni, wychodzili niosąc pełne torby, wychodzili z Egiptu jako zasobni niewolnicy, którzy teraz mają prawo wolności. Ale gdy nastąpił pierwszy problem, już spuścili torby i zaczęli narzekać, mówiąc: „to po to wyszliśmy, żeby zginąć?” Nie, po to żeby żyć, ale przeciwności pokazują, co jeszcze tam w człowieku tkwi, jaka duma, jaka arogancja wobec Boga, jaka łatwość wyrzucania Mu: dlaczego nie robisz tego, jak ja sobie pomyślałem, czy pomyślałam? Dlaczego robisz to po swojemu, Boże, a nie tak, jak ja bym chciał, czy chciała? Urażanie się wychodzi z człowieka bardzo szybko. Ale posłuszeństwo Bogu jest milsze od ofiary.