28.04.2018 „Skarb starego i nowego człowieka” część 1

Olbrzymią łaskę Bóg nam ukazuje, jako Stwórca naszego życia, że jeszcze daje nam żyć na ziemi, dając nam Swoje wspaniałe możliwości, abyśmy to życie mogli dobrze wykorzystać. Twoje życie na ziemi ma sens, olbrzymi sens, jeśli prawidłowo z niego korzystasz. Znaczy to, że jesteś człowiekiem, który otrzymał mądrość z wysokości. Cała ludzkość została zwiedziona przez diabła i wyprowadzona na manowce. Człowiek stracił świadomość kto go stworzył i ku czemu człowiek miał służyć. Co miał czynić dla Boga i czym się zajmować, oraz w jakich sprawach Bóg chciał zawsze znaleźć Swojego człowieka.

Przez nędzę grzechu człowiek stracił tą świadomość i dlatego w Chrystusie Jezusie, Mądrości od Boga, człowiek z powrotem zaczyna rozumieć skąd i po co tutaj jest. Bardzo często także wielu chrześcijan nie rozumie po co są na tej ziemi. Myślą sobie, że chrześcijaństwo to jest religia, którą się wypełnia w wolnym czasie, modlitwą, czytaniem Biblii i tak jakoś  się żyje. Nie, Bóg nigdy nie myślał o człowieku w ten sposób. Kiedy stwarzał człowieka z prochu tej ziemi, Bóg miał swój wspaniały zamysł co do każdego z nas. Nie na darmo dał nam ręce, dał nam nogi, dał nam język, dał nam uszy, dał nam możliwości, abyśmy mogli myśleć, abyśmy mogli wyciągać wnioski, abyśmy mogli rozsądzać co jest dobre, a co złe. Abyśmy mogli wybierać dobro, a odrzucać zło.

Bóg jest naszym Stwórcą, nie diabeł. Diabeł popsuł to, co uczynił Bóg i nikt z nas nie ma zamiaru czcić diabła i oddawać jemu chwałę za to co on czyni z ludzkością. Żaden normalny człowiek nie chce być posłuszny diabłu, skoro wie, że diabeł doprowadził do mordowania przez aborcję mnóstwa dzieci na tej ziemi. Diabeł doprowadził do tego, że ludzie dla własnej wygody, są w stanie poświęcić to, po co Bóg stworzył człowieka. Diabeł potrafi psuć. Nie umie zrobić nic dobrego. Zepsuł już tyle rzeczy, zepsuł już tylu ludzi. Przyszedł Chrystus zmienić tą naszą sytuację i chwała Bogu. Dopiero dzięki Chrystusowi dowiedzieliśmy się o prawdziwej wartości, której nie znaliśmy i która wydawało nam się, że niewiele dla nas znaczy: o wartości życia.

Niestety, jakże często i dzisiaj człowiek nie pojmuje tego, jak wielkim skarbem jest życie. Adam został stworzony z prochu tej ziemi. Leżał sobie ktoś podobny do człowieka, ale nie był człowiekiem w pełnym wymiarze, ponieważ nie było w nim jeszcze tchnienia Bożego. Nie było w nim rozumu od Boga, nie było w nim życia. I dlatego wielu ludzi jest przyrównywanych do martwych, tak jak Adam był martwy. Wyglądają na ludzi, ale nie ma w nich życia. Żyją bezrozumnie, żyją jak zwierzęta, nie wiedząc do czego zmierzają, ku czemu idą. Tak jak bezrozumne zwierzęta, które są po to, żeby ich zabijać, tak wielu ludzi żyje na tej ziemi po to, żeby zginąć w gehennie.

Widać to po codziennym życiu, czy człowiek rozumie Boga, czy nie rozumie Boga. Czy człowiek jest już w stanie pojąć, co Bóg mówi do człowieka, czy jeszcze nie. Czy człowiek jest zdeterminowany do tego, żeby wybierać to, co chce Bóg, a odrzucić to co chce diabeł. Czy nadal człowiek miesza pojęcia i skupia na sobie jakby dwie wartości: i z Boga coś i z diabła coś.

Pamiętajmy, że życie to skarb. Każda sekunda twojego życia to skarb. Wiemy, że każda sekunda przybliża nas do śmierci. Brak wykorzystania tych sekund, potem może się okazać wielką tragedią w człowieku, ponieważ każdy człowiek przed Bogiem stanąć musi, aby zdać sprawę ze swojego życia. Jesteśmy świadomymi ludźmi, że albo teraz przyjmiemy Boży sąd, i damy się zbawiać, albo kiedyś będziemy musieli stanąć przed Sądem, ale tam już nie będzie zbawienia, tam już będzie tylko wyrok. Bóg rozliczy ze skarbu, który dał każdemu człowiekowi, to znaczy z życia. Bóg rozliczy  każdego człowieka z tego skarbu, czy ten skarb został zmarnotrawiony, czy wykorzystany. To jest twoje bogactwo – życie – które nie możesz za żadne pieniądze wykupić. Choćbyś zebrał wszystkie skarby tego świata i rzekł do tej ziemi z której prochu powstałeś: bądź żywa! Ona nie będzie żywa. Życie jest z Boga, to jest Boży dar, Boża łaska.

To życie mogło być w Adamie cały czas, Adam mógłby żyć do dzisiaj. Bóg nie powiedział: Adamie, ja ci daje życie, ale twoje życie będzie trwało do tysiąca lat. Kiedy stworzył Adama dał mu przestrzeń całego życia. Powiedział: „żyj tutaj i doglądaj tego miejsca”. Dopiero grzech spowodował, że życie człowieka zostało ograniczone. Bóg powiedział: Adamie, jeśli zerwiesz z tego drzewa owoc, na pewno umrzesz. Zjesz – na pewno umrzesz. Adam mógł nie wiedzieć, co znaczy termin umrzesz. On po prostu żył. Od początku żył. Jeszcze nikt nie umarł. Nikogo nie widział, kto by umarł. Dla niego był to termin, którego znaczenia nigdy nie widział i do końca nie rozumiał, co Bóg chciał przez to mu powiedzieć. Dzisiaj wiemy. Dzisiaj wielu ludzi się smuci na tej ziemi, bo ktoś umarł. Bo komuś dziecko umarło, komuś umarł tata, mama, czy ktoś bliski, mąż, żona. Dzisiaj ludzie się też cieszą, bo się dziecko urodziło. Cieszą się, że pojawił się chłopiec lub dziewczynka. Ale jakże to biedne urodziny, skoro z każdą sekundą, to dziecko zbliża się już do śmierci.

Co powinniśmy dać dzieciom, o których wiemy, że zbliżają się do śmierci? Powinniśmy dać im świadomość, aby wykorzystali ten czas, bo to jest ich najcenniejszy czas jaki mają. To twoje życie jest tak warte, ponieważ Bóg ci dał życie. Szukaj Boga co ci je dał, by się dowiedzieć dlaczego ci je dał i ku czemu ono ma służyć. Poznaj Boga. Poznaj wartość, którą On umieścił w życiu, jako wspaniały skarb. Przez grzech został on ograniczony śmiercią. Coś co mogłoby trwać bez końca, otrzymało koniec.

Jako cieleśni ludzie, urodziliśmy się już z tym naznaczeniem: na pewno umrzesz. Jaka szkoda, że chociaż ludzie umierają, nie nabierają mądrości, żeby wykorzystać ten czas, w którym żyją, aby poznać cel życia, z którym ono się pojawiło na ziemi. A będąc świadomymi, swoim dzieciom dawać to, co jest najważniejsze dla nich, żeby nie zginęły na zawsze w grzechu, ale wiedziały, ze w Chrystusie jest i dla nich przygotowane życie w społeczności z Bogiem. Aby nie straciły poznania prawdziwej wartości życia, napotykając w codzienności na pokusy życia bezbożnego. Aby nie nauczyć ich grzesznej radości przez pokazywanie im swoim życiem, że życie to jest tylko to, co tu na ziemi wykorzystasz. Ale raczej nauczyć ich, że ich życie ma sens, gdy będą żyć tak, jak chce Bóg, ich Stwórca. Czego więc uczysz swoim życiem swoje dzieci? Czy ty sam już wiesz, jak się nie marnuje swego życia? Czy potrafisz już nie marnować swojego życia, żeby komuś powiedzieć, jak się nie marnuje swojego życia? Jak się nie sprzedaje swojego pierworództwa? Jak nie zamienia się życia na śmierć? Jeśli człowiek nie zna podstawowej prawdy, dlaczego tu jesteśmy i po co jesteśmy i ku czemu zmierzamy, to co człowiek nauczy siebie i innych? Nauczy swojej nierozwagi tracenia największej wartości przez zamienienia tego, co cenne, na jakieś nędzne rzeczy tego świata, którymi diabeł ten świat napełnia, kusząc nimi do wykorzystywania życia dla posiadania jego rzeczy, które zadowalają grzesznego człowieka, według tego, co się komu podoba. A czy ci się podoba to, dlaczego Bóg cię stworzył i dał ci życie?

Czy myślisz o tym, że życie to nie jest twoja własność? Życie należy do Boga. Bóg nikomu z nas nie dał takiego życia, że jest bez znaczenia co z nim zrobisz, bo i tak będziesz żył. Nie! Bóg powiedział: Jeśli spożyjesz z tego drzewa poznania dobra i zła na pewno umrzesz! Jeśli będziesz  się karmić ze złego na pewno zginiesz. Zapłatą za grzech jest śmierć. Myśl o tym każdego dnia. Każdego dnia wykorzystuj swoje życie, żeby prawidłowo stać przed Bogiem, bo zdajesz sobie sprawę, że nie żyjesz tylko dlatego, że twoi rodzice dali ci życie. Nie, oni ci nie dali życia. Życie daje Bóg. Ludzie rodzą się dlatego, że Bóg dał to, że z ciała rodzi się ciało, gdyż bez Boga to ciało byłoby martwe. To Bóg daje życie.

Psalmista pisze: Ty mnie ukształtowałeś w łonie matki mojej, Ty dałeś dech życia w moje wnętrze. Ty dałeś mi, żebym mógł żyć. Ty doprowadziłeś mnie do stanu, kiedy zacząłem rozumieć i zastanawiać się, ku czemu ma służyć moje życie? Czy ono będzie wartościowe tak jak chciałeś? Czy ja je zmarnuję niszcząc siebie i innych.

Wielu ludzi trwoni ten skarb na puste rzeczy. Kręcą się koło siebie i wydają te wspaniałe klejnoty życia za marności trwania w jakimś ciemnym pożądaniu, czy ciemnym szukaniu zaspokojenia samego siebie czy samej siebie. Życie jest wspaniałe. Ono ma prawo wzrastać dla Bożej chwały. Pan Jezus wzrastał w łasce u Boga i u ludzi. Prawdziwe życie (Jezus) rosło w piękny sposób. Doskonale pokazał dla kogo On, jako Syn Boży i Człowieczy żyje we wszystkim zawsze wypełniając wolę Swojego Ojca.

Wielu czyta Biblię i nie rozumie podstaw biblijnych. Myślą sobie, że życie to jest ich własność i co oni zechcą to z nim zrobią. Ale co będzie, kiedy przyjdzie rozliczenie? Czy Bóg będzie mógł powiedzieć do ciebie, że wykorzystałeś, wykorzystałaś, to życie według tego, co Mu się podoba? Czy raczej, że zmarnowałeś to życie, wspaniałe życie, które On ci dał, bo bardziej upodobałeś sobie nędzę tego świata, pożądliwości tego świata, niż należenie do Boga.

Z powodu grzechu, gdy urodziliśmy się według ciała, już byliśmy przeznaczeni na śmierć. Tylko człowiek, który to rozumie do końca, rozumie Ewangelię. Człowiek, który nie rozumie tego, nie zrozumie nigdy Ewangelii. Człowiek, który nie widzi skarbu życia, nigdy nie zrozumie życia. Dlatego tak wielu czyta Biblię i nie rozumie co ona mówi.

Kiedy patrzymy na prawdziwe Życie, na Jezusa Chrystusa, dopiero wtedy widzimy po co dostaliśmy życie? Dlaczego Bóg dał nam życie? Dlatego patrząc na Chrystusa, Sprawcę i Dokończyciela wiary, porzućmy wszystko, co nie jest życiem! Grzech i ciężary to nie jest życie. Życie to Chrystus. Cieszę się, że On tu był na tej ziemi. Bo inaczej tak jak wszyscy ludzie wiedziałbym tylko to, że idę umrzeć! Starałbym się jakieś rzeczy, według mnie dobre zrobić, ale i tak bym umarł!

W 1 Mojżeszowej, 6 rozdział, 3 wiersz czytamy: „ I rzekł Pan: Nie będzie przebywał Duch Mój (lub Tchnienie Moje) w człowieku na zawsze, gdyż jest on tylko ciałem. Będzie więc życie jego trwać 120 lat”.

Widzicie? Adam i Ewa żyli dużo dłużej niż 120 lat, ale Bóg mówi: z powodu tego zepsucia, ograniczam życie człowieka do 120 lat. I potem stabilnie spadała długość życia, aż doszła do tego pułapu i nikt nie przekracza 120 lat. Skarb, który ma 120 lat najwyżej. Niektórzy 50 lat, 60, 20,  10, albo rok, albo 120 lat. Można by było powiedzieć, że im dłużej człowiek żyje, tym bardziej powinien doceniać sobie życie. I w jaki sposób to się dzieje? Na początku młody człowiek ryzykuje życiem i nie myśli nawet, jaką ono ma wartość. Potem im starszy coraz bardziej to sobie ceni, ale jak ceni? Aby mieć zdrowie, które pozwoli dalej swobodnie grzeszyć, jak najdłużej grzeszyć, móc żyć w swoich grzechach. Potrzebuje mieć zdrowie i żyć, żeby zaspokajać swoje pożądliwe serce i pożądliwy umysł. Mogą już żyć 110 lat i nadal patrzysz, jak oni lgną do tego grzechu. Cenią sobie życie tylko po to, żeby dalej móc grzeszyć.

Reklamy

Obóz w Bojanie, 04.08.2017r. (wieczorne) Świadectwo podążających za Bogiem część 2

 

         W Dziejach Apostolskich, w trzecim rozdziale czytamy takie słowa:

         Wszak Mojżesz powiedział: Proroka, jak ja, spośród braci waszych wzbudzi wam Pan, Bóg; jego słuchać będziecie we wszystkim, cokolwiek do was mówić będzie. I stanie się, że każdy, kto by nie słuchał owego proroka, z ludu wytępiony będzie.” Dz.Ap.3,22.23.

         Zobaczcie jakie ostrzeżenie; tak samo jak oni mieli słuchać się Mojżesza. – Bóg mówił do nich przez Mojżesza, a oni mieli słuchać się i być posłuszni. Widzieli świadectwo, widzieli obłok, widzieli jak przeszli przez Morze Czerwone, a tam jest napisane, że w Mojżesza zostali ochrzczeni. Widzieli tą chwałę towarzyszącą, widzieli, że to nie człowiek, Mojżesz, sam prowadzi, tylko Bóg przez Mojżesza prowadzi ich. Widzieli cuda i znaki, które Mojżesz nie miał możliwości wykonać. To musiał być Bóg. Mojżesz nie mógł sprowadzić manny, nie mógł sprowadzić tych przepiórek, nie mógł otworzyć skały. – Tak samo my nie moglibyśmy skosztować nowego życia bez Jezusa, nie moglibyśmy doznać tego podniesienia i zachwycenia nowymi warunkami, w których znaleźliśmy się, kiedy znaleźliśmy się w Chrystusie Jezusie, tą przestrzenią w Nim, która nie ma zakończenia – bez początku i końca, chwałą, która ogarnia wszystko.

         Dlatego warto poznawać Pana, warto uczyć się Tego, który może zmieniać nas w taki sposób, abyśmy, kiedy dotrzemy do Ojca, mogli być przygotowani na to najwznioślejsze spotkanie.

         „I wszyscy prorocy, począwszy od Samuela, którzy kolejno mówili, zapowiadali te dni. Wy jesteście synami proroków i przymierza, które zawarł Bóg z ojcami waszymi, gdy mówił do Abrahama: A w potomstwie twoim błogosławione będą wszystkie narody ziemi. Wam to Bóg najpierw, wzbudziwszy Syna swego, posłał go, aby wam błogosławił (was wysławiał),  odwracając każdego z was od złości waszych.” Dz. Ap.3,24-26.

         A więc mamy Tego, który prowadzi nas, mamy Tego, którego mamy słuchać się. Ludu Pana, nikt z nas nie może chodzić samowolnie. Tak samo jak wyruszyliśmy na Jego rozkaz, tak samo na każde Jego rozkazy mamy podążać dalej, będąc posłusznymi Jemu. To nie jest wędrówka ludu, który nie ma kogoś, kto prowadzi go, gdzie każdy chodzi sobie jak chce, który ma własne pomysły na każdy dzień. Gdy opuściliśmy ten świat grzechu, potrzebujemy kogoś, kto by nas prowadził dalej wzwyż. Ten, który wezwał nas, dał swego Ducha, abyśmy dalej podążali. Nikt z nas nie może chodzić już według własnych przemyśleń. Jeśli tylko pozwolimy sobie na własne sposoby, zaczynamy doznawać, że słabnie nasza świętość, słabnie nasze pragnienie nieba. Wróg atakując, zaczyna osłabiać instynkt, aby iść dalej za Panem Jezusem Chrystusem. Potrzebujemy Jego rozkazów. Słowo Boże mówi, że Jego rozkazy są nam miłe i przyjemne, ponieważ one prowadzą nas dalej wzwyż. Nie są uciążliwe, bo one ratują nas przed bałaganem tego całego świata.

         Potrzebujemy trzeźwości. Bracie i siostro, każdy dzień, w którym ty myślisz sobie, że nie ma rozkazów dla ciebie na dzisiaj jest oszukanym dniem. Jest niemożliwe, żeby Jezus nie miał dla ciebie rozkazów na dzisiaj – rozkazów do służby, rozkazów do czynienia tego co Jemu się podoba, rozkazów do chwały, rozkazów do kapłaństwa, rozkazów do i do, i do każdego jednego działania. Codziennie spływają na nas rozkazy. One są przejawem Jego miłości do nas. Nieustannie codziennym, niezmiennym rozkazem dla całego Kościoła jest rozkaz, abyście się nawzajem miłowali, jak Ja was umiłowałem. Ten rozkaz jest nieodwołalny; ani jednej sekundy Jezus nie odwołał tego rozkazu i nie odwoła. Powiedział: „Po miłości waszej poznają, że Ja tu byłem i po miłości waszej poznają, że jesteście moimi uczniami” A więc chociaż jedna sekunda spędzona bez miłości, to już jest to życie wbrew rozkazom tego prawdziwego Wodza .

         Jak więc Amalek nas ściga i ścigają nas nauki Amaleka. „A, nie potrzeba aż tak, można pożyć sobie trochę swobodniej, można zrobić sobie wczasy od miłości, w lekkomyślności na przykład, w fantazjach religijnych, przecież to nic się nie stanie”. Pamiętajmy, to jest podstawowe, najbardziej nam potrzebne prawo w tej wędrówce, bo jesteśmy w nieustannym boju. A więc miłość Chrystusowa w nas pomoże nam zrobić następny krok i następny krok. I każdy kto dołącza do Kościoła zdaje sobie sprawę, że Kościół idzie w miłości. To jest takie prawo Kościoła, które jest niezmienne. A nadzieja nie zawodzi, bo miłość Chrystusowa, miłość Boża rozlana jest w sercach naszych. Jeśli tylko zapomnimy o tym przykazaniu i tak jakoś sobie leci to życie chrześcijańskie, to pamiętaj, że Amalek tylko czeka na to. Bądź zdeterminowanym, wygraj, bądź zawsze otwartym, otwartą na Bożą miłość. Taki był Chrystus nasz Pan, nasz Wódz.

         Każdy krok, tak jak przyjęliśmy Chrystusa, tak w Nim chodźmy, każdy krok. Pamiętaj, wróg próbuje działać na nasze umysły, żeby spowodować, że człowiek nie wie co robić w tym chrześcijaństwie. Tak jakby ktoś ci odebrał rozkazy co masz zrobić i przychodzisz, i nie wiesz co masz robić w chrześcijaństwie. To jest bardzo niedobra rzecz. Jak człowiek nawraca się, już od samego początku wie co ma robić, już te rozkazy spływają na człowieka. One sprawiają przyjemność, człowiek doznaje, że te rozkazy zbawiają go. Od samego początku, kiedy jest tylko wezwanie, pierwsze powołanie, doznajesz, że coś dobrego zjawiło się w tobie. Nie coś złego, bo złe było cały czas, ale kiedy Chrystus dotarł do mnie, czy do ciebie po raz pierwszy, zjawiło się coś innego, coś dobrego. I od tego momentu wszystko co zaczęliśmy kosztować z Chrystusa, było dobre.

         Mówiliśmy, że z Amalekiem nie sprzeczamy się, Amaleka pokonujemy. Jest Słowo Boże, które jest wyrocznią, jest to miecz obosieczny. Ono mówi jak ma być. Amalek próbuje zmieniać Słowo, troszeczkę wygładzić je i podać w inny sposób, żeby człowiek zaakceptował, że tak nie musi być jak chce Bóg, że nie trzeba się tak koniecznie słuchać Jezusa Chrystusa, że można zapomnieć o Jego rozkazach i też być chrześcijaninem, chrześcijanką. Można żyć bez rozkazów Chrystusa i samemu sobie dawać rozkazy; ja sobie myślę dzisiaj troszeczkę poczytać, a potem mam wolne od Kościoła, nie muszę budować się, nie muszę myśleć, nie muszę modlić się, nie muszę wstawiać się, nie muszę zastanawiać się nad tym. Gdyby nasze cząstki w ciele przestały tak zastanawiać się, że są jedno i każda zaczęłaby robić coś po swojemu, to co mielibyśmy w naszym ciele? Śmierć. Tak właśnie umierają zbory.  Dlatego Jezus mógł powiedzieć: „Macie imię, że żyjecie, a jesteście martwi, bo straciliście życie; życie to Chrystus. Pamiętajmy, mamy zawsze jeden podstawowy, niezmienny rozkaz: „Miłujcie się nawzajem, jak Ja was umiłowałem.” Wypełniajmy go uczciwie każdego dnia, czyńmy sobie to co On by uczynił nam. Nie myślmy, że raptem musisz usłyszeć ponownie i ponownie, każdego dnia musisz słyszeć: „Miłuj”. To jest niezmienny rozkaz na całą pielgrzymkę. Tak jak On umiłował nas, tak i my mamy się nawzajem miłować. Mamy nieść sobie pomoc, wspierać się nawzajem, uczciwie budować na Boży dom. W czasie tej drogi oczyszczamy się i pozbywamy się wszystkiego co przeszkadzałoby temu. Oczywiście wróg będzie chciał przeszkadzać, będzie próbował wrzucać różne rzeczy, żebyśmy zapomnieli o miłości, a więcej myśleli o tym, co kto komu złego zrobił.

         Oni w czasie tej wędrówki mieli nauczyć się być razem z Bogiem, iść za obłokiem, który podnosił się. Tak samo my za Duchem Świętym. Chwała Bogu! Umiłowani, w Chrystusie jest o wiele więcej, niż wielu ludzi sobie myśli, o wiele więcej. Kto pozna miłość Chrystusową, ten poznał już wszystko, więcej nic nie można poznać. To jest cała pełnia. Jakie to piękne, że możemy żyć, ucząc się Jezusa Chrystusa w miłości, ucząc się mówić dobro, myśleć o dobru, służyć dobru. Jakież to szczęście dla mnie i dla ciebie. I tu jest Jezus. Ale właśnie przez te różne złe, niedobre wydarzenia, jakże często absorbujące, tak jak pisał Paweł: „Aby prawe umysły wasze nie odwróciły się od posłuszeństwa Chrystusowi”, wróg próbuje atakować różnymi rzeczami. W sumie każdy dzień na tym obozie diabeł próbuje pomieszać nam szyki, a Duch Święty prowadzi nas dalej, abyśmy uporządkowywali szyki. Inaczej, wróg wpada, próbuje rozproszyć nas, a Duch Święty znowu przygarnia nas, żebyśmy byli jedno. Uczymy się wygrywać; zło pokonywać dobrem. Jesteśmy na olbrzymim polu bitewnym, gdyż każdy krok jest wywalczony.

Zgr.11.03.2017 r „Z Nieba do Nieba” część 1

Ze Słowem Bożym jest tak, że Bóg raz mówi, a dwa razy słyszymy i przez to jeszcze bardziej utrwalamy sobie to, co jest potrzebne, abyśmy mogli to zrozumieć. Chwała Bogu, że Sam Bóg wiedział najlepiej jak nas uratować, jak nas zbawić. Jesteśmy pewni, że Ten, który nas stworzył, który dał nam zaistnieć na tej ziemi, kiedy straciliśmy się poprzez obrócenie oczu od niego na pożądliwość, na rzeczy tego świata, wiedział, jak nas uratować, aby odwrócić nasze oczy od świata z powrotem na Niego i zawsze to jest miłość. Można sterować człowiekiem, podnieść mu głowę, i tak ją opuści za chwilę. I niech Pan jeszcze bardziej nam dzisiaj uzmysławia to, co w Jego zamiarze było względem nas dziś, abyśmy mogli jeszcze bardziej to pojąć.

1List Jana 3 rozdział, od 1 wiersza:

Patrzcie jaką miłość darował nam Ojciec, ze zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi i nimi jesteśmy (albo abyśmy zostali nazwani dziećmi Bożymi i nimi jesteśmy) Dlatego świat nas nie zna, że jego nie poznał. Umiłowani teraz dziećmi Bożymi jesteśmy, ale jeszcze się nie objawiło czym będziemy. Lecz wiemy, że gdy się objawi będziemy do niego podobni, gdyż ujrzymy go takim jakim jest. I każdy kto tę nadzieję w nim pokłada, oczyszcza się, tak jak on jest czysty. Każdy kto popełnia grzech, i zakon przestępuje, a grzech jest przestępstwem zakonu. A wiecie, że On się objawił, aby zgładzić grzechy, a grzechu w nim nie ma. Każdy kto w nim mieszka nie grzeszy. Każdy kto grzeszy nie widział go, ani go nie poznał. Dzieci, niech was nikt nie zwodzi. Kto postępuje sprawiedliwie, sprawiedliwy jest, jak On jest sprawiedliwy. Kto popełnia grzech z diabła jest, gdyż diabeł od początku grzeszy. A Syn Boży na to się objawił, aby zniweczyć dzieła diabelskie. Kto z Boga się narodził, grzechu nie popełnia, gdyż posiew Boży jest w nim i nie może grzeszyć, gdyż z Boga się narodził. Po tym poznaje się dzieci Boże i dzieci diabelskie. Kto nie postępuje sprawiedliwie, nie jest z Boga, jak też ten, kto nie miłuje brata swego”.

Jakże pięknie Bóg pokazuje, po co był zakon? Zakon po to był dany, żeby jeszcze bardziej ujawnić naszą grzeszność. Jak więc mogło stać się to możliwym, abyśmy mogli zostać uwolnieni i to w taki sposób, żeby zakon pozostał, a my byśmy nie musieli być przekonywani o grzechu. Zakon jest bardzo dobry, dał go Bóg. Tylko Bóg mógł sprawić to, żeby stało się to możliwym, że zakon pozostaje, a my jesteśmy uwolnieni od świadomości grzechów. Zakon był dany przez Mojżesza. Mojżesz był najpokorniejszym z ludzi, nie było spośród ludzi pokorniejszego od Mojżesza. Mojżesz w swojej pokorze stawał przed Bożym obliczem, wołał za tym ludem, ale nie był doskonały i sam zgrzeszył. A więc zakon uznał go za grzesznika tak samo jak każdego jednego. Chociaż był najpokorniejszym, nie mógł nas uwolnić od zakonu. Nikt nie jest w stanie nas uwolnić od zakonu, tylko Chrystus. I to jest właśnie Ewangelia, najpiękniejsza wiadomość jakakolwiek pojawiła się na ziemi. Ludzie próbują według zakonu i co rusz doznają, że są grzesznikami. Oczywiście, przecież po to jest właśnie zakon, żeby nas o tym przekonał. Paweł pisze: Zakon jest dla grzeszników, jakże mogłoby być inaczej. A więc kiedy czytasz zakon, a nie jesteś w Chrystusie, no to musi cię przekonać, że jesteś grzesznikiem, bo zakon jedynie nie przekona tego człowieka, który już nie jest pod zakonem, ale w Chrystusie jest pod łaską. My już nie żyjemy według zakonu, ponieważ dostaliśmy nowe życie, które nie jest poddane zakonowi, ale poddane jest bezpośrednio Bogu. To Bóg nas rozlicza. Każdy kto to rozumie, zaczyna podziwiać Boga i cieszyć się tym, co On uczynił. Każdy kto w Nim mieszka nie grzeszy, ale jak mogliśmy w Bogu zamieszkać skoro mieliśmy cały czas oddzielenie od Boga. Nasze grzechy nas oddzielały od Boga. Jak więc mogliśmy zamieszkać w Bogu?

Paweł był pełen zadziwienia, on był pod takim wrażeniem Ewangelii. On był tak przekonany, tak próbował według tego zakonu zbliżyć się do Boga i cały czas się potykał. Kiedy zobaczył Boże rozwiązanie, był pełen podziwu, że Bóg w taki sposób uwolnił go, dając mu nowe życie. Wszystko, co jest na ziemi zostało skażone. A więc najlepszego człowieka z tej ziemi wziąć i nadal nie jest to jego dobro wystarczające, żeby nas uratować od naszych grzechów, ponieważ wszyscy zgrzeszyliśmy i zabrakło nam chwały Bożej. Jeśli człowiek zaczyna rozumieć Ewangelię, ten człowiek się już nie puści Chrystusa, jedynego, który może go uratować. To On uwalnia nas od sposobu myślenia według prawa. O teraz nie kradnę, jestem w porządku. Teraz już nie zabijam, to jestem porządnym obywatelem. Teraz już na przykład, mniej jestem wrażliwy na to, co inni o mnie myślą, już nie jest ze mną tak źle. Jestem całkiem porządnym chrześcijaninem. Nie, to nie jest to. Chrystus daje nam swobodę, wolność, umrzeć dla takiego sposobu myślenia, rozpocząć inne myślenie, najwznioślejsze myślenie jakiekolwiek mogło przyjść do nas, myślenie prosto z nieba. Twój umysł, mój umysł, moje serce, twoje serce musi być napełnione z nieba. Najlepsze nasze starania nic nie zmienią, jeśli nie będzie w tym nieba, jeśli nie będzie w tym udziału Boga, jeśli nie będzie w tym udziału Jego Syna, jeśli nie będzie w tym udziału Jego Świętego Ducha. Jeśli nie będziemy poddani pod wpływ nieba, to ziemia zniszczy nas i będzie niszczyć nas codziennie. Ziemia odbierze nam chwałę, która przyszła do nas z nieba w Jezusie Chrystusie. I tak odbiera ziemia chwałę wielu ludziom, ponieważ nie pozwolili, żeby nieustannie niebo napełniało ich umysły i serca. Pozwolili diabłu znowu odwrócić sobie oczy od nieba na ziemskość i stracili niebo i znowu do nich przychodzi wtedy zakon. Zakon jest dla wszystkiego co ziemskie, bo zakon wszystkiemu, co ziemskie mówi: to jest grzech, to jest odstępstwo od posłuszeństwa Bogu.

Człowiek, który uwolniony został od ziemskości przez krzyż i dostał nowe życie, już nie jest pod zakonem, ale jest pod łaską. Ale czy łaska mówi, żeby grzeszyć? Absolutnie! Łaska przecież nie mówi, że będziesz wracać z powrotem pod zakon, łaska mówi, że będziesz żyć dzięki Bogu teraz. Będziesz wszystko czerpać z nieba, nic z tej ziemi, wszystko z nieba. Nawet jeść będziesz dzięki niebu i pić będziesz dzięki niebu i będziesz się ubierać dzięki niebu i będziesz miał plany dzięki niebu i będziesz miał wieczność dzięki niebu. A więc za nic uznałeś to, co ziemskie doznając tego, co niebiańskie. Wszystko, co najcenniejsze, wspaniałe przyszło nam w Jezusie. A więc w chwili kiedy On umarł i myśmy umarli w Nim, i to jest bardzo ważne. Przez wiarę się trzeba tego trzymać. Jeśli puścisz wiarą śmierci na krzyżu, to nic ci nie pomogą czytania z Biblii, ani mówienia o krzyżu, nic ci nie pomoże. Sprawiedliwy z wiary żyć będzie. Nic nie pomoże ci, możesz czytać nie wiem ile Biblię jeśli nie będziesz wiarą widzieć krzyża i na krzyżu siebie w Chrystusie, to nadal będziesz żyć ziemią codziennie. Nic ci nie pomoże nawet to, że wiesz, że życie ziemią zniszczy twoją wieczność i tak pójdziesz tam, ponieważ nie widzisz siebie na krzyżu, nie widzisz swojej śmierci, nadal widzisz siebie i twoje starania o coś żeby się Bogu podobać.

Już mówiliśmy nie raz o tym, że nieboszczyk nie stara się w ogóle o to, nie ma wpływu na to. Ale ten Duch, któremu Ojciec dał, aby w nas mógł mieszkać, ten Duch ożywia nasze ciała. Jeśli ciała nasze ożywia Duch z nieba, wtedy my niebiański pokarm możemy spożywać swobodnie. Wtedy nie mamy zakłócenia myślowego, ani życia bez woli Bożej. Wszystko jest postawione w prawidłowy sposób. Jesteśmy wolni. Lecz zawsze dla nas stoi znak ostrzeżenia, żyjemy nadal na ziemi. Dlatego będąc wolni, nie pobłażajmy ciału, aby nas ciało nie sprowadziło do swobód ziemi, aby ciało nie ograbiło na ze swobód niebiańskich, żeby ciało nie skrępowało nas i nie ograniczyło nas do życia według swobód ziemskich. Oto zakon pozostał, bo zakon musi pozostać. Dopóki będzie ziemia, dopóty jest zakon. Zakon jest ustanowiony dla grzeszników, aby uświadomić grzesznikom jak bardzo są grzeszni. Następnie jest jeszcze Duch, który przyszedł uświadomić, że niewiara w Jezusa jest grzechem. My już nie żyjemy pod zakonem, to nie zakon decyduje, że należę do Boga. To nie zakon decyduje, że nie chcę grzeszyć. To Chrystus decyduje o tym. Z powodu Chrystusa dzisiaj nie grzeszymy. Z powodu Chrystusa wolę żyć dla nieba. Nie dlatego, że Słowo Boże mówi, żeby odpoczywać w sabat, jakiegoś dnia w tygodniu będę odpoczywał od ziemskich rzeczy, żeby mieć społeczność z Bogiem. Ale Chrystus jest tym sabatem, w którym odpoczywamy już nieustannie od wszystkich swoich dzieł. I to jest wiara, to jest pewność. Zobaczcie jak długo człowiek będzie próbować po swojemu i nie przyjmie przez wiarę tego, co się stało z nieba i co przyszło do mnie i do ciebie. Tak długo człowiek będzie prowadził życie nikczemne, nie będzie szczęśliwym człowiekiem, nie będzie miał, czy miała, ochotnego, wdzięcznego i zadowolonego serca. Człowiek będzie nieustannie myśleć w sposób ziemski.

ZBAWIENIE OD ZŁA PRZEZ POZNANIE ŻYCIA – 3.05.2016 – część 2

 

Wcześniej byliśmy niewolnikami diabła, ale dzisiaj chcemy być całkowicie niewolnikami Jezusa, poddawać się temu, co Jemu podoba się, z większym upodobaniem niż wcześniej poddawaliśmy się diabłu. Codziennie zbawieni, codziennie należący do Boga, codziennie świadomi co tu dzieje się na tej ziemi, codziennie karmiący się świadomie Jezusem Chrystusem. Jezus powiedział, że kto się będzie karmił Mną, żyć będzie na wieki. Codziennie świadomie jemy Jezusa, karmimy się Jego życiem, Jego Słowami, Jego czynami, żeby żyć coraz bardziej jak On. Świadomie podjęliśmy drogę zbawienie. To nie tak, że bezmyślnie podjęliśmy. Bo jeśli bezmyślnie, to człowiek po krótkim czasie znowu grzęźnie w świecie.

         Pojęliśmy to po co On przyszedł i zaczęliśmy karmić się z drzewa życia. Zaczęliśmy doznawać jak owoc Chrystusa czyni nas innymi ludźmi. Kto to zna, ten wie. Obyśmy wszyscy to znali jak zostaje z nas wyrwane, wykorzenione to zło, a w to miejsce przychodzi Boże dobro. To jest właśnie drzewo życia. Oto już na ziemi Bóg daje nam raj, raj w tym mniejszym słowa znaczeniu. Daje już sięgać nam do raju, żebyśmy mogli karmić się już dzisiaj tym owocem i już dzisiaj żyć z Bogiem, żeby kiedyś być już w pełni. To co mówiliśmy, że kiedy wróci Chrystus – zbawieni w pełni – to jest ten w pełni spożyty już owoc, kiedy będziemy już jak Chrystus. Już możemy z tego czerpać, będąc coraz bardziej podobni do Chrystusa, coraz bardziej widoczne staje się jak sięgamy do tego miejsca chwały. I Bóg pozwala nam już na to w Chrystusie, aby karmić się z drzewa życia. Kto karmi się Chrystusem, żyć będzie na wieki. To jest łaska, to jest miłosierdzie i Bóg wie, że potrzebujemy karmić się Chrystusem, żeby żyć. I On posyła nam chleb z nieba.

         A więc to zbawcze działanie Chrystusa jest już przedsmakiem niebiańskiego życia, przedsmakiem chodzenia w tym raju, aby w czystości karmić się wspaniałym Chrystusem, żyjąc już wyłącznie dla Boga. Pamiętacie jak Bóg zawsze w Biblii mówił: „Będziesz Moją wyłączną własnością”. Dlaczego? Dlatego, że wiedział, że tylko wyłączna własność będzie karmiła się zawsze tym, co On jej podaje.

         Zwróćcie uwagę, że Bóg nie odebrał nam wolnej woli, On okazał nam zbawienie, abyśmy my ze swoją wolą przylgnęli do Jego zbawienia. Ty i ja decydujemy o tym, którą drogą chcemy dzisiaj iść. Czy to jest droga – Chrystus, czy dalej droga – szatan. Czy to jest droga, na której możemy czynić sobie zło i jest dobrze, czy droga, na której już nie będziemy czynić zła, bo ona nie pozwoli na to. Której drogi chcemy się uczyć, od tego zależy gdzie trafimy. Jeśli chcemy uczyć się drogi, która nie pozwala nam na zło, ale na dobro – przeznaczeni w Chrystusie do dobrych uczynków, wtedy ulegamy Jezusowi i wtedy prawdziwie kłaniamy się przed Nim. Wiecie ludzie mogą kłaniać się na zewnętrznych kolanach, a nie być skłonieni w środku, nie oddać Mu władzy. Ale jeśli na kolanach zewnętrznych kłaniają się ci, którzy oddali Mu władzę, to jest prawdziwy obraz poddania się Chrystusowi.

A więc Jezus jest Tym, który daje nam owoc z raju. Przez wiarę czerpiemy z Niego. To jest to wprowadzenie do Jego komnat. Jezus mówi: „Tam gdzie Ja jestem, tam ty możesz dzisiaj chodzić, oczyszczony (oczyszczona) przez Moją krew możesz być w miejscu świętym”. To musi zmieniać nas, to musi powodować, że nie chcemy już próbować połączyć dobra ze złem. My chcemy żyć w dobru, chcemy żyć zgodnie z Bożym przeznaczeniem.

         Dlatego też szatan zawsze posyłał swoich ludzie, żeby przeszkadzali w zwiastowaniu ewangelii, żeby wykręcali proste drogi Pańskie, żeby ludzie nie usłyszeli prawdy i nie byli wyzwoleni. Walczy więc szatan, żeby jak najwięcej ludzi zginęło z nim. Patrząc na Chrystusa, na Jego zdecydowaną postawę w tej bitwie, pamiętajmy, że to też musi być twoja i moja postawa. Po tym właśnie będziemy widzieć zbawienie, które mamy, jak my wybieramy, gdzie skierowuje się nasze życie, gdzie i czemu oddajemy swój czas. Czy to są nasze dzieci, nasi rodzice, nasi krewni, czy to jest Jezus Chrystus? Bo Jezus powiedział: „Kogo będziesz bardziej miłować, temu będziesz służyć.” Czy to jest praca, szkoła, czy to jest Jezus Chrystus?

         A więc są ludzie, którzy chodzą i przeszkadzają, i stale próbują wracać do starego – a to obrzezanie, a tego nie można jeść, a to coś tam, jakieś inne niby wzniosłe rzeczy, ale tak naprawdę odwracające oczy od Chrystusa i od nowego życia. Są też ci, którzy idą i mówią prawdę, ogłaszając ją. Oni są najczęściej odrzucani, bo uważa się, że przesadzają, bo nie trzeba aż tak, że człowiek może żyć po swojemu i być zbawionym. Ale kiedy Chrystus, nasz Zbawiciel, był już na ziemi i dał możliwość karmienia się z owocu żywota i to wiecznego, wtedy mogą pojawić się te słowa, które czytamy w 1Liście Jana3,7.8:

         Dzieci, niech was nikt nie zwodzi; kto postępuje sprawiedliwie, sprawiedliwy jest, jak On jest sprawiedliwy.  Kto popełnia grzech, z diabła jest, gdyż diabeł od początku grzeszy. A Syn Boży na to się objawił, aby zniweczyć dzieła diabelskie.

         To jest właśnie to – zniszczyć to co diabeł zrobił w nas ludziach. Zobacz więc, czy możesz sobie prowadzić takie śpiące chrześcijaństwo, czy twoje chrześcijaństwo będzie jednak ożywione, bo będziesz jako modlący się żołnierz, stojący na froncie, wiedzący z kim walczy i wiedzący od Kogo bierze siłę, żeby wygrywać ze swoim wrogiem. Przyobleczony w Chrystusa, w Jego święte, czyste życie,  wygrywasz z przeciwnikiem. Codziennie wyćwiczony, codziennie wyćwiczona, wtedy idziesz dalej. A jeśli marnujesz dni, robisz się takim oślizłym chrześcijaninem, oślizłą chrześcijanką, nie można cię powstrzymać, bo stale gdzieś wyślizgasz się w to swoje zło. Ale kiedy jesteś już wolny, wtedy zawsze jesteś w dobru Chrystusowym.

         Kto z Boga się narodził, grzechu nie popełnia, gdyż posiew Boży jest w nim, i nie może grzeszyć, gdyż z Boga się narodził.  Po tym poznaje się dzieci Boże i dzieci diabelskie. Kto nie postępuje sprawiedliwie, nie jest z Boga, jak też ten, kto nie miłuje brata swego.  Albowiem to jest zwiastowanie, które słyszeliście od początku, że mamy się nawzajem miłować; nie jak Kain, który wywodził się od złego i zabił brata swego. A dlaczego go zabił? Ponieważ uczynki jego były złe, a uczynki brata jego sprawiedliwe.” 1Jana 3,9-12.

         Dlaczego często jest znienawidzony Jezus i wszyscy, którzy Mu służą? Bo uczynki Jezusa są sprawiedliwe, a ludzie wolą niesprawiedliwe, bo pozwalają im żyć w kręty sposób, pozwalają im chodzić swoimi drogami i czuć się w porządku. A więc zobaczcie, krzyż musi gruntownie przeciąć nasze stare człowieczeństwo. Krzyż to nie jest tylko jakiś kawałek drewna, ale krzyż jest miejscem gdzie umarł Chrystus. A więc Chrystus musi oddzielić nas od starego Adama, od starej Ewy. Radzę korzystać z krzyża codziennie, żeby nie myśleć jak stary człowiek, nie kręcić się koło starych rzeczy, jakby one były najważniejsze, ale chodzić już jako nowy człowiek i zawsze znajdziesz go przy nowych rzeczach. Zawsze przy nowych, człowiek już pragnie innych rzeczy, ma upodobanie w innych, inne już wypełniają mu czas i wcale nie męczy się z tym. Męczyłby się, gdyby dalej miał żyć, jak świat, dalej chodzić koło ciała, kręcić się koło ciała i zajmować się ciałem.

         A więc człowiek, który został już oświecony światłem przez Jezusa Chrystusa i zobaczył w jakich żył ciemnościach, wydostany już do Królestwa Bożego, nie chce chodzić więcej w ciemnościach. Nie chce gdzieś tracić się wracając pod karmienie się od diabła. Chce pozostać z Chrystusem, ponieważ chce poznawać dobro o wiele bardziej, niż wcześniej zło. Mówiliśmy, że ponieważ nie przyjęli miłości prawdy, wydani zostali na obłęd uwierzenia diabłu.

         Ewangelia Mateusza 12,35:

         Dobry człowiek wydobywa z dobrego skarbca dobre rzeczy, a zły człowiek wydobywa ze złego skarbca złe rzeczy.”

         Jak ważne jest gdzie jest skarbiec. Jeśli to jest Chrystus, to z Chrystusa bierzemy samo dobro, a jeśli to jest diabeł, bierzemy zło. Wtedy mamy swoje humory, nastawienia; skąd wzięliśmy, to mamy, tam gdzie sięgnęliśmy, tam dostaliśmy. A diabeł często namawia: „Sięgnij, sięgnij, zobacz, że należy ci się, przecież masz prawo, możesz, ty decydujesz, przecież nikt nie będzie ci mówił co ty masz robić”. Diabeł będzie ci doradzał: „Sięgnij tylko, sięgnij, zobaczysz, będziesz teraz mógł pokazać, że ty jesteś też bohater czy bohaterka.” Ale w czym? Czy w dobru? Nie, od diabła nie weźmiesz dobrego, a więc w złym.

         A powiadam wam, że z każdego nieużytecznego słowa, które ludzie wyrzekną, zdadzą sprawę w dzień sądu.” Mat.12,36

         Na czym to polega? Diabeł przybiera pozór anioła światłości i myśli sobie, że to będzie stawiało go w tym punkcie: „przecież teraz to i ja jestem światłość.” Nie, to jest zwiedzenie, to jest oszukanie. Słowa muszą być prawdziwe. Z każdego słowa, które nie jest prawdziwe w tobie, zdasz sprawę jeśli przez to słowo będziesz zwodzić innych i pokazywać im siebie w innym świetle. Jezus mówił prawdę i takim był. Diabeł kłamie o sobie, że jest lepszy, kiedy jest zły. Jezus mówi: „Mów prawdę, bo ona cię wyswobodzi.” Mówcie prawdę sobie nawzajem, bo jeśli będzie kłamstwo, mścicielem jest Bóg.

         A więc chodzi o to, żebyśmy jak najbardziej, jako zbawieni ludzie, rozmawiali ze sobą na bazie prawdy. A prawda może będzie boleć nas, albo pokrzepiać, pocieszać, napominać. Jest jak sól, jak światło, ale lepiej znać prawdę, niż być okłamywanym, czy okłamywaną, bo człowiek, który okłamuje sam siebie, jest w kiepskim stanie. Ale człowiek, który mówi sobie prawdę poprzez to Boże lustro, mówi: „popatrz jak wyglądasz, to musi zmienić się, nie możesz tak służyć, to nie jest Chrystus”. Wtedy człowiek zaczyna szukać Boga i przyjmuje Zbawiciela. Ale jak człowiek sam siebie oszukuje czytając Biblię i myśli o sobie: „O, to nie jest złe, całkiem dobrze mi się tu wiedzie”, a kiedy jest zupełnie inaczej, kiedy to nie jest Chrystus, wtedy co tam….

         Bądźcie prawdziwi, ponieważ zaczęliśmy karmić się z drzewa prawdy, z drzewa naszego zbawienia, a więc tak ważne jest, abyśmy naśladowali Chrystusa. Diabeł często namawia nas do kłamstwa i przez to jest zadowolony, kiedy to zrobimy – znowu udało się coś zepsuć, zepsuć ten uroczysty nastrój. Później chodzisz smutny, czy smutna, a później diabeł wkłada jeszcze pretensje, żale do kogoś, że to ktoś jest winien, kiedy tak naprawdę zawsze człowiek jest sam winien, bo przyjmuje zło. Każdy za siebie zda sprawę. Żyjemy w złym świecie, ale nie mamy żyć w zły sposób. Jezus żył w tym świecie, ale diabeł nic w Nim nie miał swego. On pozostaje drzewem życia dla mnie i dla ciebie. Kto z Niego spożywa, żyć będzie na wieki.

JAK ORZEŁ SWOJE MŁODE wieczorne 6.01.2017 – część 4

Jan 12,32-33:

            „A gdy Ja będę wywyższony ponad ziemię, wszystkich do siebie pociągnę. A to powiedział, by zaznaczyć, jaką śmiercią umrze.”

Najlepszy magnez. Gdyby wymyślić najlepszy magnez na tej ziemi, to nie miałby on takiej siły, jaką ma miłość Chrystusa do ciebie i do mnie! Wszystkie nasze grzechy z nas wyciągnął. Chwała Bogu! Wszystkie grzechy. Ten magnez nie zostawił nic z naszych nieprawości. Ta miłość jest silniejsza od wszystkiego. Wziął nas w Sobie tam na krzyż, abyśmy obumarłszy grzechom, dla sprawiedliwości żyli. Przyciągnął nas miłością swoją i nie był w stanie nikt nas zatrzymać! Diabeł ze swoją siłą z demonami, z wszystkimi mocami, z grzechami, z potępieniami i oskarżeniami. Nie mógł zatrzymać chociażby jednego grzesznika! Wszystkich tam Chrystus zabrał. Wspaniały Chrystus! I On dodaje otuchy nam. Skoro taki jest, to nadal chce nas mieć dla siebie. Nadal chce, żebyśmy byli dla siebie przyjaciółmi, abyśmy w Chrystusie się wzajemnie miłowali, aby nam zależało na prawdzie. Żeby wynikiem miłości było to, co teraz robimy. Żebyśmy chcieli wygrać. Żeby złe doświadczenia chrześcijańskie padły ukrzyżowane, a wspaniałość nowego życia pomagała nam być sobie bliskimi w Chrystusie, biegnącymi w jednym kierunku z wiatrem w plecy. W kierunku wieczności.

            Jakże szczęśliwy był Abraham, gdy wziął na swoje ręce Izaaka, dziecko obietnicy. To co normalnie nie powinno być, stało się. Jakże wspaniale jak możesz cieszyć się i cieszysz się, gdy tylko widzisz jak bierzesz to dziecko obietnicy w swoje własne dłonie i cieszysz się wykonaniem Bożym i radujesz się w Panu, Zbawicielu swoim. Elżbieta, która nie mogła mieć potomstwa, okazało się, że miała wspaniałego syna, który szedł przed ludźmi, aby prostować nasze krzywe drogi. Wstydziła się, prawda, że w tym wieku… Jakie szczęście, jakaż chwała. Jakaż otucha i posilenie. Wzmocniony wiarą.

            Fil. 4,12-13:

            „Umiem się ograniczyć, umiem też żyć w obfitości; wszędzie i we wszystkim jestem wyćwiczony; umiem być nasycony, jak i głód cierpieć, obfitować i znosić niedostatek. Wszystko mogę w tym, który mnie wzmacnia, w Chrystusie.”

Wszystko mogę w Chrystusie, wszystko mogę, w tym który mnie wzmacnia. Wspaniałe życie chrześcijanina, chrześcijanki. Wszystko mogę, bo On mnie wzmacnia. Mogę żyć na tej ziemi, bo On mnie wzmacnia, On mi daje siły. Kiedy jestem bez sił, on daje mi siły. Kiedy zawiodę, On nie zawodzi. Kiedy przychodzę, żeby mi przebaczył, przebacza i oczyszcza mnie swoją krwią i słyszę Jego wspaniałe słowa: „Biegnij dalej, ja cię nie potępiam. Biegnij dalej, chcę cię mieć ze Sobą”. Nasycaj się Jego Słowami, Jego wspaniałościami. Wszystko mogę w tym, który mnie wzmacnia, w Chrystusie.

            Dz. Ap. 3,12-16:

            „Ujrzawszy to Piotr, odezwał się do ludu: Mężowie izraelscy, dlaczego się temu dziwicie

i dlaczego się nam tak uważnie przypatrujecie, jakbyśmy to własną mocą albo pobożnością sprawili, że on chodzi? Bóg Abrahama i Izaaka i Jakuba, Bóg ojców naszych, uwielbił Syna swego, Jezusa, którego wy wydaliście i zaparliście się przed Piłatem, który uważał, że należało go wypuścić na wolność; wy jednak zaparliście się Świętego i Sprawiedliwego, i prosiliście o ułaskawienie wam mordercy. I zabiliście Sprawcę życia, którego Bóg wzbudził z martwych, czego my świadkami jesteśmy. Przez wiarę w imię jego wzmocniło jego imię tego, którego widzicie i znacie, wiara zaś przez niego wzbudzona dała mu zupełne zdrowie na oczach was wszystkich.”

Widzicie, podane to w skumulowaniu. Tak Pan podniósł tego człowieka. Dał mu wiarę w Imię Jego. Dał mu wiarę. Zobaczcie, że Pan chce nam dawać to, co jest potrzebne w każdym czasie zgodnie z tym na co napotkamy. Wszystkie przeciwności On już pokonał. Jeśli my tylko należymy do niego, też je pokonamy. Wygramy w każdej przeciwności. Nie przegramy, jeśli tylko Pan będzie z nami i prowadzić nas będzie. Przegrywamy tam, gdzie zaczynamy próbować sami. Wtedy tracimy siły, bo to Pan daje siły. Jakiś czas człowiek jeszcze może biec, ale potem ustaje, ustaje, ustaje. A więc posilony, wzmocniony, napełniony wiarą.

            2Tym. 2,1-2:

            „Ty więc, synu mój, wzmacniaj się w łasce, która jest w Chrystusie Jezusie, a co słyszałeś ode mnie wobec wielu świadków, to przekaż ludziom godnym zaufania, którzy będą zdolni i innych nauczać.”

Wzmacniaj się w łasce, posilaj się w łasce, rozkoszuj się w łasce Bożej. Niech radość napełnia twoje serce Panem twoim, niech pieśni radości będą przez ciebie śpiewane. Najlepszy to jest stan, kiedy śpiewasz Panu swemu psalmy, hymny pochwalne i radujesz się Panem swoim. Nieustannie cieszysz się Tym, kim dla ciebie On jest. Jakże dobrze jest, gdy w środku masz Jego radość – radość zbawionego człowieka. Wzmacniaj się w łasce. Umacniaj się w Tym, który jest twoim Panem. Kosztuj jak On jest dobry dla ciebie. 

            2Tym. 4,16-18:

            „W pierwszej obronie mojej nikogo przy mnie nie było, wszyscy mnie opuścili: niech im to nie będzie policzone; ale Pan stał przy mnie i dodał mi sił, aby przeze mnie dopełnione było zwiastowanie ewangelii, i aby je słyszeli wszyscy poganie; i zostałem wyrwany z paszczy lwiej. Wyrwie mnie Pan ze wszystkiego złego i zachowa dla królestwa swego niebieskiego; jemu niech będzie chwała na wieki wieków. Amen.”

Jemu chwała, za to, że On daje siłę Swemu ludowi, że ten człowiek był ważnym dla Pana i chociaż inni go zostawili, Pan go nie zostawił. Pan dał mu siłę i ten jeden człowiek był bohaterem, zwycięzcą, którego nie byli w stanie pokonać wszyscy wrogowie jego, bo Pan był z nim. Jeśli Pan z nami, to któż przeciwko nam? I to jest najważniejsza sprawa Bożego ludu. Jeżeli to będzie ginęło w nas, chrześcijanie, to my zginiemy tutaj z całą wiedzą o Chrystusie. Jeśli On nie będzie mógł nas umacniać, to diabeł nas omota i zwiedzie i będziemy się kręcić i kręcić koło ludzkich możliwości. Albo siły Pana, albo nasze sposoby i próby zrobienia tego, czego nie potrafimy. Albo będziemy radośni i wdzięczni w czystości Chrystusowej budowali się na Boży dom, albo będziemy walczyć z sobą jako chrześcijanie o coś, czego sami nie wiemy. Pan wie, co chce osiągnąć. Bądź gotowy, bądź gotowa poddać Mu się. Niech On to zrobi. To jest chwała, by móc tak jak Paweł powiedzieć: „Wrogowie osaczyli mnie, lecz Pan był ze mną”. Jacy wrogowie? Zniechęcenie, niechęć, złośliwość, chęć odgryzienia się. Wszyscy wrogowie stanęli przeciwko tej wspaniałości Chrystusa, lecz Pan dał mi siły i wygrałem w tym. Móc ogłaszać to: „Pan dał mi siły i wygrałem!”. Nie żeby ludzie kogoś widzieli w tym stanie. Jeśli wpadamy w taki stan, żeby ludzie nas widzieli i podziwiali, to znaczy, że we własnych siłach próbowaliśmy w tej sytuacji się znaleźć dla Pana. Nasze siły nie wystarczą. Jeśli Pan da siłę, to wygrasz, tak jak Abraham wzmocniony wiarą wygrał.

            Sof. 3,12- 20:

            „I pozostawię pośród ciebie lud pokorny i ubogi: to oni ufać będą imieniu Pana. Resztka Izraela nie będzie się dopuszczała bezprawia, nie będzie mówiła kłamstwa i w ich ustach nie znajdzie się język zdradliwy. Zaiste, będą się paść i odpoczywać, a nikt nie będzie ich straszył. Wesel się, córko Syjonu, wykrzykuj głośno, Izraelu! Raduj się i wykrzykuj radośnie z całego serca, córko jeruzalemska! Pan oddalił twoich przeciwników, odpędził twoich nieprzyjaciół. Pan, król Izraela, jest pośród ciebie, już nie doznasz nieszczęścia. W owym dniu powiedzą do Jeruzalemu: Nie bój się, Syjonie! Niech nie opadają twoje ręce! Pan, twój Bóg, jest pośród ciebie, Mocarz, On zbawi! Będzie się radował z ciebie niezwykłą radością (wiecie, że bardzo często jest tak, że człowiek ma już pozamykane w sobie wiele tych drzwi, które powinny być otwarte przed Panem i sam człowiek chciałby je otworzyć, a nie ma już siły otworzyć, bo coś trzyma tego człowieka, a to jest właśnie dopuszczenie niewiary do swojego serca i Pan potrzebuje umocnić cię Słowami Swoimi, żebyś mógł, mogła otworzyć Mu te wszystkie drzwi, żeby radość wkroczyła w twoje serce, szczęście i zadowolenie i wdzięczność i uświęcenie. Doznajesz, że chcesz, a nie możesz otworzyć. Doznajesz, że potrzebujesz i zaczynasz wzdychać: „Panie, wiesz, że chcę, a nie mogę, coś mnie już zatrzymało. Gdzieś pozwoliłem sobie, czy pozwoliłam na rzeczy, które mnie zamknęły przed Tobą, Panie. Pomóż, Jezu ratuj! Weź otwórz te drzwi, Panie daj mi siłę otworzyć Tobie drzwi! Panie, chcę Twojej radości, potrzebuję Cię, Panie. Ratuj mnie!”. Tak woła człowiek, który doznaje własnej niemocy. Wie, że potrzebuje tej radości, że bez niej nie można swobodnie służyć Panu i Pan daje siłę, wzmacnia, posila i człowiek doznaje, że może! Mogę! I zaczyna radość spływać na człowieka, bo widzi  oczami serca swego Pana i wie gdzie idzie, po co idzie i co ma robić), odnowi swoją miłość. Będzie się weselił z ciebie tak, jak się weselą w święta. Usunę spośród ciebie zło, abyś z powodu niego nie doznało hańby.”

I to jest piękne – oglądać, jak Pan wykonuje Swoje Słowa. Chwała Bogu! Amen.

 

A ty, gdy się nawrócisz. 06.01.2017 poranne – część 2

     Księga Izajasza 40 rozdział.

To co wspominaliśmy, człowieka Bożego nie musisz upominać co do porządku Bożego, ponieważ on nie umie żyć inaczej jak tylko w Bożym porządku. Jeśli nie żyłby w Bożym porządku widzi, że to życie nie ma sensu, widzi że to jest chaos, szarpanie się między ludzkimi emocjami i dlatego człowiek nawrócony jest w stanie uczyć innych Bożego porządku. Dla nienawróconych ludzi, ale wierzących, porządek nie jest taki ważny, ważne, że wierzymy. Dla nawróconego porządek jest bardzo ważny, bo Bóg jest Bogiem porządku. Wierzący ludzie na wiele rzeczy mogą machnąć ręką, ale nawrócony nie zrobi tego i nigdy go nie zobaczysz, że dokłada się do tego, co jest niezgodne z wolą Boga, a jeśli go zobaczysz, to będziesz go również widział pokutującego, oczyszczającego się.

I w tym 40 rozdziale od 28 wiersza czytamy te wspaniałe, potężne Słowa:

 „Czy nie wiesz? Czy nie słyszałeś? Bogiem wiecznym jest Pan, Stwórcą krańców ziemi. On się nie męczy i nie ustaję, niezgłębiona jest Jego mądrość. Zmęczonemu daję siłę, a bezsilnemu moc w obfitości. Młodzieńcy ustają i mdleją, a pacholęta potykają się i upadają. Lecz ci, którzy ufają Panu, nabierają siły, wzbijają się w górę  na skrzydłach jak orły, biegną, a nie mdleją, idą a nie ustają.”

Ci, którzy ufają Panu nabierają siły, które są potrzebne, aby iść według Jego woli, według Jego zamysłu i Jego chwały, aby móc głosić Ewangelię zbawienia w mocy Jego Ducha Świętego. Ci, którzy Mu ufają nabierają sił z kogo? Z Niego! Nie z siły ciała, nie z mocy mięśni, nie z mocy przemyśleń ludzkiego umysłu, ale prosto od Boga Wszechmogącego, aby szli i głosili Jego Królestwo. To nie są ludzie, którzy mają siłę sami w sobie. Paweł mówi: kiedy jestem słaby, bezsilny, wtedy jestem mocny. On miał siłę z Boga swego. On miał siłę ze swego Chrystusa. I dlatego miał siły, że wszyscy ludzie, którzy skupili się żeby go zabić, zniszczyć, wyprzeć z drogi wspaniałości naśladowania Chrystusa, rozbili się o tą moc chwalebnego działania Chrystusa z jego życiu. To samo było z prorokami Bożymi, z Jeremiaszem i z  innymi, to Bóg obdarzył ich siłą. On mówi: Ja ci uczynię twarz ze spiżu i wszyscy poznają moc i chwałę, którą cię obdarzyłem. Bóg zawsze obdarza Swoich umiłowanych tym Kim On Sam jest, a wtedy oni stają się Jego poselstwem na ziemi. Oni już nie są sobą dla siebie, oni oddali siebie Bogu i dzisiaj są Jego sługami. Oni są nawróceni do Niego, oni wiedzą Komu należy się chwała i oni wiedzą już gdzie pójdą, wiedzą dla Kogo żyją i wiedzą z Kim będą. On nie tylko obdarza siłą, On obdarza też poznaniem, które nie nadyma serce, ale buduje zaufanie do Niego, wspiera i pomaga. Wzbijają się w górę… Do nieba, do nieba (śpiewaliśmy). Im tam wszędzie będzie po drodze do nieba, gdziekolwiek będą, oni mają swoje miejsce w niebie i niebo jest ich ojczyzną, ich miejscem chwały, tam odpoczywają, tam się umacniają, stamtąd biorą to co potrzebne. Dlatego Paweł mógł napisać:

 ,,Tego co w górze szukajcie…”

I on pisał do ludzi wierzących, ale on wiedział, że jeśli oni nie pójdą w tym kierunku, to nigdy nie będą po Bożemu nawróceni. Pozostaną jako wierzący i powoli stygnący, stygnący i obracający wiarę w pustkę światową.

„Wiara bez uczynków jest martwa…”

Sama wiara nic nie daje człowiekowi, musi wsiąść i uczynki z Boga, musi wygrać w tej bitwie. I Bóg postawił nam Swego Syna umiłowanego, żeby dać nam siłę i możliwości ku temu.

       A więc zobaczcie wielu ludzi uwierzyło. Wielu ludzi w jakimś momencie swego życia powiedziało: „ja, naprawdę wierzę, wiem, że jest Bóg, chwała Bogu jakże wspaniale że jest Bóg”, ale potem nie poszli dalej, nie poddali się działaniu Ducha Świętego i pozostali ze swoją wiarą, aż powoli świat zaczął wnikać w ich serce i uczynił ich jak świat wierzącymi ludźmi. Wiara nie przyprowadziła ich do porzucenia starego życia, ona pozwoliła im się cieszyć tym, że wiedzą o Bogu więcej od innych i z upływającym czasem zaczęło się to robić coraz bardziej ich zniszczeniem. Pycha zaczęła ogarniać serce i coraz bardziej zaczęli czuć się lepszymi od innych ludzi, a w rzeczywistości zaczęli być jeszcze gorsi niż byli wcześniej. Dlatego, że nie poszli za Panem, ale pozwolili, aby diabeł napełnił ich pychą. Bóg uniżonych wywyższa, pysznym zaś się przeciwstawia. A więc zobaczcie jak ważne jest dla mnie i dla ciebie, żeby poznając tego Boga wiedzieć od czego On zaczyna, ale też jak to według Niego musi się skończyć.

       Wielu ludzi myśli sobie, że chrześcijaństwo to jakaś hałastra ludzi, którzy zebrali się i każdy robi sobie co chce, a z tego wszystkiego wychodzi coś pięknego. Niech każdy robi na budowie co chcę, albo w garnku niech miesza kto chce i niech każdy robi co chce i zobaczycie co z tego wyjdzie. Bóg ma Swój plan, który trzeba realizować, do którego nawróceni ludzie dołączają i starają się nakłaniać innych, aby dołączyli się do Bożego planu, w Boży sposób. Dlatego głoszę upamiętanie, nawet wierzącym upamiętanie, żeby porzucili swoje zgubne drogi, które pozwalają im żyć dalej według własnego widzimisię i żeby żyli według upodobania Bożego. Dlatego żeby byli uratowani, żeby nie zginęli jako wierzący. Słowo Boże bardzo wyraźnie mówi że: ci, którzy nie uznali Boga i ci, którzy nie są posłuszni Jego Ewangelii trafią w to samo co niewierzący miejsce. A więc są ludzie wierzący, którzy są nieposłuszni Ewangelii trafią w to samo miejsce. Nawrócony człowiek nie walczy już o swoje, nie walczy już o ambicje starego człowieka, jego jest bardzo trudno zwieść przez jakieś wzniosłe słowa, czy inne rzeczy. Nawrócony człowiek wie, że potrzebuje, widzieć następnych nawróconych ludzi, on wie jak ważne jest to kiedy człowiek zaczyna żyć obfitością nieba, wie co to jest wiara, ceni ją sobie, ale nie zatrzyma się z tym dopóki człowiek nie wejdzie w pełne porzucenie tego co jest jego krzywdą, jego zniszczeniem.

Idź do stomatologa, niech ci trochę podłubie w zębie, a kiedy cię tylko zaboli niech przestanie i zaplombuje ci ten ząb. Co będziesz wtedy czuć? Jeszcze większy ból, jeszcze większy ból… Dlatego prawidłowo oczyszcza ci zęba z infekcji, aż oczyści ci go do końca, nie zostawiając w nim nic z nieczystości i wtedy dopiero plombuje ci tego zęba i doznajesz, że odpocząłeś (odpoczęłaś) od bólu.

Nawrócony wie, że nie może tylko powierzchownie dotknąć się czegoś, ale musi do głębi, aż nieczystość zniknie z życia człowieka wierzącego, bo nie wierzącemu co powiesz? On i tak nie wierzy, ale wierzący wie, że jest Bóg i że to jest święty Bóg, czysty Bóg i wie, że potrzebuję się oczyszczać, ale potrzebuje kogoś kto, by mu pomógł w tym, kogoś kto sam chodzi w ten sposób.

A więc Piotr dowiedział się, dobrze Piotrze, ale gdy dojdziesz już do tego miejsca, gdzie to już nie będziesz ty, ale Ja, wtedy ciesz się z tego i pomagaj innym, aby szli dalej za Mną. Tak jak powiedział Pan Jezus do Piotra: „miłujesz mnie Piotrze? Piotr mówi: „miłuję Cię Panie. Paś owce Moje”. Widzicie? Człowiek, żeby mógł to robić musi być nawróconym, miłującym, musi należeć do Chrystusa żeby nie paść dla siebie samego, ale dla swego Pana i Jego chwały. Aby ludzie wierzący doznawali, że potrzebują siły, mocy z góry, chwały samego Chrystusa, żeby żyć tutaj na ziemi i wygrać z diabłem, któremu nie przeszkadza wierzący człowiek, dopóki ten człowiek nie jest nawrócony, dopóki ten człowiek nie porzucił tych rzeczy diabelskich i nie przyjmuje Chrystusowych. Nie obawia się ich diabeł, posyła pewne siły, aby ograniczyć ich, aby ściągnąć ich z powrotem, ale jeszcze nie ma strachu. Lecz kiedy człowiek wchodzi na świętą drogę w święty, czysty sposób i zaczyna w ten sposób kroczyć jako czysty od tego zła wtedy staję się człowiekiem niebezpiecznym, staję się światłością pośród ciemności i diabeł zaczyna takiego człowieka zwalczać, tak jak zwalczał Chrystusa Jezusa, w różny sposób kłamliwie o Nim mówiąc. Wspaniały Pan! Wiecie Bóg nie tylko, że oznajmił nam o Swoim Chrystusie, o Swoim Mesjaszu, naszym Zbawicielu, ale On chce nam dać wszelkie siły potrzebne do tego, abyśmy mogli do Niego należeć. Pamiętamy te słowa z Psalmu:

„Pan daje siłę Swemu ludowi”.

Pan daje siłę. My potrzebujemy siły tego Wszechmogącego Boga, potrzebujemy siły Jego umiłowanego Syna Jezusa Chrystusa, aby na tej ziemi żyć po chrześcijańsku. My możemy stać o siłach ciała, my możemy czytać Biblię o siłach ciała, ale nie możemy żyć o swoich siłach tym Słowem Bożym. Możemy znać co jest napisane w Biblii, tak to jest Słowo Boże, ale jeśli Bóg nie napełni nas siłą tego Słowa, to ono będzie w Biblii, ale nie w naszym życiu. Mówiliśmy ostatnio, że Słowo Boże ma wszechpotężną moc, przez Słowo i dla Słowa wszystko zaistniało. Bóg rzekł i stało się, wszystko zostało stworzone, bo Bóg wyrzekł Słowo. To Słowo ma taką potęgę, taki majestat, taką chwałę, jeśli ono dociera do nas napełnia nas sobą i czyni nas innymi ludźmi. Ludzie mówią wiele słów, ale to nie są Słowa Boże, to są słowa wypaczonego człowieczeństwa, słowa złośliwości, niechęci, kłamstwa, zawiści, obłudy. Wiele słów ludzie mówią, ale to nie są Boże, czyste, święte Słowa, to są słowa grzesznika (grzesznicy) mówiącej coś, co nie mieści się w niebie, ale kiedy człowiek nawrócony mówi, mówi Słowa Boże. Paweł mówi: My nie mówimy jak ludzie mówią, my mówimy jak Bóg, z Boga mówimy, to jest Słowo Boże, ono napełniwszy ich uczyniło ich innymi ludźmi. Tak jak ta ziemia powstała, tak nowi ludzie powstają przez Słowo i dla Słowa, aby prowadzić życie dzięki mocy Słowa, nie dzięki własnej sile i mocy. A więc ten, który przychodzi potrzebuje siły i zdaje sobie sprawę, że nasze siły nic nie dadzą w tej sprawie – ten człowiek naprawdę zrozumiał, że potrzebuje Boga, aby nie zginąć, aby się uratować i aby stać się dojrzałym, by móc pomagać innym. Człowiek nawrócony nie może być rozchwiany, raz tak, raz inaczej, bo jego umysł jest już stały. I ten człowiek wie czego chce Bóg, bo Bóg obznajamia tego człowieka z tym co chcę uczynić. Nabierać sił…

     Widzicie, kiedy nie jemy, a pracujemy, doznajemy, że potrzebujemy coś zjeść, a jeśli dalej nie jemy to czujemy, że opuszczają nas siły, robimy się słabsi, i doznajemy, że koniecznie potrzebujemy posilenia. Wielu wierzących ludzi nie odczuwa tego w sposób duchowy, nie widzą potrzeby sił od Boga, nie widzą żeby codziennie karmić się Jezusem i żyć dzięki Niemu. Czują się sami w sobie wystarczalni, tak naprawdę tracą siły i nie widzą już tego, nie umieją już chodzić za Nim, nie umieją mówić to, co On mówi, nie mają siły modlić się i radować się Nim. Stają się bezsilni z powodu opuszczenie Tego, który daje siłę. Nikt nie mówi, że są niewierzący, są wierzący, ale nie umieją korzystać z tego Kim On jest. Aby mieć siłę w Panu trzeba do Niego nieustannie należeć. Trzeba nieustannie karmić się tym każdym Słowem, które z ust Jego pochodzi. A więc, gdy się nawrócisz…

ŚWIĘTOŚĆ BOGA W JEGO LUDZIE – 20.08.2016 – część 2

 

         Dokąd więc mamy iść? Nasi bracia strwożyli serca nasze, mówiąc: Lud ten jest od nas liczniejszy, przewyższa nas wzrostem, miasta są wielkie i obwarowane aż pod niebo, a ponadto widzieliśmy tam olbrzymów.” 5Moj.1,28

         A więc byli w Egipcie, widzieli króla, który w sumie władał jako największy król na ziemi, miał najsilniejszą armię, z którą mógł wyruszyć, żeby podbijać to co chciał i on musiał wypuścić ich. I sporo jego żołnierzy zginęło w morzu, kiedy próbowali ścigać Izraela. Jakie to świadectwo potężne i święte, jakie wspaniałe Bóg dał im świadectwo. Mógłby prowadzić ich wokół tego morza, a On przeprowadził ich przez morze, żeby dać im świadectwo swojej chwały, swojego Majestatu.

         Czyż jest coś niemożliwego dla wierzącego, który wierzy Bogu i poddaje się Bogu zgodnie z tym co Bóg w nim czyni?

         „Wtedy rzekłem do was: Nie bójcie się ich, ani się nie lękajcie; Pan wasz Bóg, który idzie przed wami, będzie walczyć za was tak samo, jak to na waszych oczach uczynił w Egipcie, a także na pustyni, gdzie, jak widziałeś, Pan, twój Bóg, nosił cię, tak jak ojciec nosi swoje dziecię, przez całą drogę, którą szliście, aż doszliście do tego miejsca.” 5Moj.1,29-31

Lecz oni nie poszli.

Lecz mimo to nie uwierzyliście Panu, waszemu Bogu,  który szedł przed wami po tej drodze, aby wyszukać wam miejsce na obóz, w nocy w ogniu, aby wskazać wam drogę, którą iść macie, a za dnia w obłoku.” 5Moj.1,32.33.

                  Mimo wszystko, kiedy stanęli wobec przeciwności, przestraszyli się. Jak bardzo niebezpieczny jest strach, który jest, jak zły doradca. Bóg zawsze mówi: „Nie bój się”, a to „nie bój się” jest oparte na tym: „Trwaj we Mnie, trwaj w czystości”. Trwaj w świętości, trwaj w uczciwości, w miłości do Boga i w poważnym traktowaniu tego co Mu się podoba, a co nie podoba się Mu. Wtedy twoje siły będą pochodziły z Niego, twoja śmiałość będzie z Niego, twoje decyzje będą z Niego, i ty będziesz zwycięzcą zanim wkroczysz na dany teren, bo Bóg jest zwycięzcą.

         A więc chodzi o to, żeby zachować miejsce dla Boga, bo to pozwoli nam wejść w następne doświadczenie. Między tymi doświadczeniami diabeł będzie próbował skazić nas grzechem, żebyśmy do następnego doświadczenia podeszli już osłabieni zanieczyszczeniem, żeby diabeł mógł poprzez to zanieczyszczenie hałasować w naszej głowie, hałasować w naszym sposobie myślenia i zarzucać nas różnymi swymi przeciwnościami – wejdziesz, zginiesz, stracisz, i takie różne rzeczy.

         Bóg później mówi, że oni nie wejdą tam. Nikt z tych mężów, z tego złego pokolenia nie ujrzy ziemi dobrej, którą przysiągłem dać waszym ojcom” 5Moj.1,35. Oprócz Kaleba, Jozuego i tych, którzy nie przekroczyli dwadzieścia lat. I później czytamy:

Wtedy odpowiedzieliście mi tymi słowy: Zgrzeszyliśmy przeciwko Panu, wyruszymy i będziemy walczyć,” 5Moj.1,41a.

Znowu grzeszyli. Nie dość, że zgrzeszyli, kiedy powiedział im: „Wejdźcie”, to zaczęli grzeszyć, kiedy powiedział im: „Nie wejdziecie”. Zobaczcie jak rozpędza się człowiek w przeciwstawianiu się Bogu. Bóg mówi: „Wejdź”, to człowiek nie wejdzie. Kiedy Bóg mówi: „Już nie wejdziesz”, to człowiek się pcha, żeby wejść. Wszystko nie w czas. Powinni wejść wtedy kiedy Bóg powiedział: „Wejdź”.

         Rzekł Pan do mnie: Powiedz im: Nie wyruszajcie i nie wszczynajcie walki, gdyż nie ma mnie wśród was, abyście nie zostali pobici przez waszych nieprzyjaciół. A choć wam to powiedziałem, nie usłuchaliście. Sprzeciwiliście się rozkazowi Pana i ośmieliliście się wyruszyć na górę. Wtedy Amorejczycy, zamieszkujący te góry, wyszli naprzeciw was i ścigali was, jak to robią pszczoły, i razili was od Seir aż do Chorma. Wróciwszy płakaliście przed Panem, lecz Pan nie wysłuchał waszego biadania i nie zwrócił na was uwagi.” 5Moj1,42-45.

         To nie działało. Co innego, gdyby rzeczywiście płakali, świadomi tego co robią. Oni płakali dlatego, że ponieśli koszt nieposłuszeństwa. Bóg nie wysłuchuje czegoś takiego. Później przejdziemy jeszcze przez inne biblijne świadectwa. Bóg nie ma w tym upodobania. Bóg lubi szczerą pokutę, szczere przyznanie się, szczere uznanie, że znieważony został Bóg poprzez nieposłuszeństwo, poprzez życie według własnego „ja”, poprzez lekceważące podchodzenie do rozkazów Bożych. Niech Bóg pomoże nam, niech otwiera nam nasze umysły w tym, abyśmy pojmowali wspaniałość Jego, i żebyśmy nie dali się zepchnąć do defensywy poprzez naszą głupotę i wchodzenie w grzech.

         5Moj.7,16-20:

         Pochłoniesz wszystkie ludy, które Pan, Bóg twój, tobie da je. Nie pofolguje im twoje oko, nie będziesz służył ich bogom, bo byłoby to dla ciebie sidłem.  Jeślibyś pomyślał w swoim sercu: Te narody są liczniejsze ode mnie, jakże zdołam je wypędzić?  Nie obawiaj się ich! Wspomnij raczej, co Pan, Bóg twój, uczynił faraonowi i całemu Egiptowi,  te wielkie doświadczenia, które widziały twoje oczy, znaki, cuda, rękę możną i ramię wyciągnięte, którymi Pan, Bóg twój, wyprowadził cię. Tak uczyni Pan, Bóg twój, wszystkim tym ludom, których się obawiasz.  Ześle też Pan, Bóg twój, na nich szerszenie, aż wyginą ci, którzy pozostali, i ci, którzy przed tobą się ukryli.” 

         Widzicie, to byli jeszcze młodzi ludzie wtedy w Egipcie, bo oni nie mieli jeszcze dwudziestu lat. Byli to młodzi ludzie, pewnie z wielkim zafrapowaniem, z takimi wieściami: „Widziałeś co Bóg zrobił, widziałeś co działo się w Egipcie, widziałeś te ciemności, nikt nic nie widział?” To byli młodzi, kilkunastoletni chłopcy, to byli młodzieńcy. Wiecie, w młodym sercu wiele spraw mocniej się zapisuje niż w starszym. I tutaj słyszą te słowa: „Pamiętacie, jak to Bóg czynił, widzieliście Jego moc, Jego chwałę. Nie bądźcie teraz w strachu swoich ojców, ale wejdźcie śmiało. Ale gdy wejdziecie już do tej ziemi obiecanej, nienawidźcie to wszystko, co sprawiło, że teraz tam wchodzicie. Nienawidźcie to zło, które  te narody wprowadziły tam i nie miejcie nic wspólnego z tym złem.” Wiecie jaki to jest rozkaz? „Ja pozwalam wam wejść i zdobywać te tereny, ale musicie być czyści. Jeżeli będziecie czyści, Ja będę przed wami i oni będą przegrywać. Ale jeśli zanieczyścicie się, to już nie będzie Mnie między wami, i wy zaczniecie przegrywać”.

         A więc chrześcijaninie, chrześcijanko, jeśli chcesz iść do ziemi obiecanej, chcesz iść do wieczności z Bogiem, to musisz pamiętać, że twój grzech spowoduje, że osłabniesz i będziesz przegrywać w duchowej bitwie. Ale gdy będziesz czystym, czystą, to wtedy Bóg będzie twoim zwycięstwem i będziesz kroczyć śmiało po tych terenach tego ziemskiego życia i będziesz zwycięzcą w każdej sprawie. Bo Bóg będzie z tobą, to któż przeciwko tobie? A więc człowieku Boży, twoja i moja sprawa zależy od tego czy Bóg będzie z nami, czy nie.

         Izraelici wkraczali na te tereny i tam było pełno złota, pełno srebra, szlachetnych kamieni, wyrobów ludzkiej ręki, kolorowanki, różne rzeczy. Bóg mówi: „Nie przylgnie twoje serce do tego, nie przyniesiesz sobie do domu jakiejś podobizny czegoś, dlatego, że jest złocona – „o, jak ładnie”. Tam jest ukryta ciemność. Nie wniesiesz tego do swego domu, żebym nie przeklął przez to twego domu. A więc będziesz pilnować siebie i swego domu przed tymi rzeczami, które spowodowały, że te narody muszą zginąć. One nie chciały upamiętać się. Bóg dał im czas, mówiąc: „Daję im czas na upamiętanie”. Oni nie chcieli upamiętać się, minął czas, a więc Bóg posyła Izraela, żeby wymierzył sprawiedliwość, a zarazem zajął tą ziemię.

         My jesteśmy Kościołem żywego Boga, Kościołem Syna Bożego Jezusa Chrystusa. Co doznajesz jako cząstka tego Kościoła? Czy doznajesz tej powagi sytuacji w jakiej jesteś? Czy doznajesz tego wywołania od ciemności do światłości? Czy doznajesz, że twoja sprawa została postawiona przed Bogiem, i że teraz odpowiadasz za swoje życie? Czy ono jest coraz bardziej święte? Nie możesz już marnować ani jednego dnia od chwili kiedy uświadomiłeś, uświadomiłaś sobie, że Bóg jest święty. Rozumiesz? Bo gdy nie rozumiesz, to nie ma to dla ciebie znaczenia, że Bóg jest święty, i tak marnujesz swoje dni. Ale kiedy rozumiesz, że Bóg jest święty, a ty masz z tym Bogiem być teraz  i na wieczność, to poddajesz się uświęceniu, ponieważ Bóg jest święty. Dlatego Piotr mógł napisać: „Świętymi bądźcie, bo Bóg jest święty”. Teraz my jesteśmy Bożym, wybranym ludem, kapłaństwem świętym, ludem nabytym, aby chodzić w świętości, w czystości Jego Oblicza. A więc nic nie przylgnie do twego serca z tego, co te ludy tam mają.

         I teraz my idziemy poprzez ten świat, nic z tego świata nie ma prawa przylgnąć do naszego serca, nic z tego nie wprowadzisz pożądliwie do swojego domu, żebyś nie zanieczyścił swego domu tym, co jest owocem pożądliwości tego świata. Nie będziesz pożądliwością brudzić swego domu tym co Bóg skazał na zatracenie z powodu grzechu odstępstwa. Cały świat jest pod Bożym gniewem, cały świat jest skazany na gehennę z powodu odstąpienia od Boga i odrzucania Jego Syna. A więc nic nie weźmiesz pożądliwie z tego świata do swego serca, do swojego myślenia, ani do swojego domu. Wielu ludzi modli się w swoich domach bardzo wiele, ale nic Bóg nie będzie z tego słuchał, dopóki nie oczyszczą swoich domów od ducha ciemności. Często ludzie myślą o czymś innym, a bardzo często to jest to, co dopuszczone jest z tego świata grzechu, odstępstwa, buntu diabła wobec Boga. A więc tego będziesz pilnować w swoim domu, abyś to, co w nim masz było wynikiem prawdziwej potrzeby, a nie wynikiem pożądliwości ciała, pożądliwości oczy i pychy życia. Słowo Boże mówi, że napiszesz tą przynależność do Boga na swoich drzwiach, będziesz wpajał to w swoich synów, swoje córki, będziesz ich uczył i ćwiczył w tym co jest Boże. To uświęcenie wierzących rodziców to nie tylko to, że ono jakoś niewidzialnie spływa. Ono spływa w ten sposób, że ty troszczysz się o świętość swoich dzieci. Wiesz co to znaczy święty Bóg, bo znasz świętego Boga i wiesz jaki On jest. Wiesz, że umiłował cię i daje ci możliwość uratowania, ale nie będzie pobłażać twojemu odstępczemu życiu. On nie ma względu na osoby. Widzimy na Izraelu jak ginęli ludzie. Ginęli różnego rodzaju ludzie, ginęli z rodu arcykapłana i ginęli z innych rodów. Bóg nie ma względu na osobę – kto nie chciał się słuchać Go, kto robił wbrew Jemu, ten ginął. Mówi: „Moja świętość okazuje się na Moim ludzie”.

         I w tej wojnie Bóg chce nas uratować. Bóg chce nam pomóc, ale my nie możemy lekceważyć Boga w codzienności, nie możemy zapominać o Nim i myśleć, że On się na to zgodzi. Pilnuj się tego Boga i uświęcaj się, poddawaj się uświęceniu każdego dnia. Każdego dnia musisz być bliżej z Nim. Ty musisz chodzić z Bogiem po tym mieście, po miejscowości gdzie żyjesz. Twój duch musi być poruszony Bogiem. W twoim domu, gdziekolwiek jesteś, twój duch musi być poruszony Bogiem, ponieważ Bóg jest z tobą. Gdy ty jesteś czysty, twój duch jest napełniony Jego Duchem i masz społeczność z Bogiem gdziekolwiek jesteś. Wtedy twoje oczy nie są narażone na to, żeby łaknąć rzeczy tego świata. Jesteś spokojny, uspokojony, uspokojona. Twój wewnętrzny człowiek jest czysty, nie pożądasz tego, co ma ten świat, jesteś wolnym człowiekiem pośród tego świata, masz społeczność z Bogiem. Bóg chce, żebyśmy tak chodzili. Po to jest ta cała ziemia. Nasze doświadczenia są tu na tej ziemi. Codzienność stawia przed nami doświadczenia; jakże ważne są nasze wybory i decyzje.

ODSŁONIĘCIE TAJEMNICY – 26.05.2016 – część 3

 

Kolosan 2,6-7:

            Jak więc przyjęliście Chrystusa Jezusa, Pana, tak w Nim chodźcie, wkorzenieni weń i zbudowani na nim, i utwierdzeni w wierze, jak was nauczono, składając nieustannie dziękczynienie.”

            Jak przyjęliśmy Jezusa, tak w nim chodźmy. To jest zachęta dla mnie i dla ciebie, to nie jest potępienie. Nie bądź dokładką do chrześcijaństwa, bądź chrześcijaninem, chrześcijanką. Nie bądź tylko kimś, kto się dołożył na jakiś czas, a później odpadnie jak błoto od złota. Bądź jak złoto. Bądź tym, który należy do Niego, tym który doznaje, że Jego życie zostało złączone z życiem innych ludzi wierzących, tak samo jak ty wierzysz, że zostałeś złączony w jeden wspaniały organizm, w którym jeden ten sam Duch przepełnia tych ludzi. Ta sama chwała. Doznajesz to tak jak ciało doznaje ból, gdy coś dzieje się nie tak i radość kiedy się dzieje prawidłowo. Niech Pan napełnia, żeby coraz więcej ludzi doznawało tego od nas, co Chrystus chce mieć w tobie i we mnie.

            Rzymian 16,25-27

            „ 
            Zobaczcie jak wielu wierzących ludzi dziwi się, gdy chcesz właśnie takie życie Kościoła oglądać. Myślą sobie, że przekraczasz dobre pragnienia. Czy to dziwne, że chcesz oglądać Chrystusa w Kościele? Powinno być dziwne, gdy nie zależy ci na tym, czy On jest, czy Go nie ma, a ważniejszym jest to, że ludzie są. A jednakże stał się potężny cud – Pan nasz wziął nas w Sobie na krzyż, abyśmy obumarłszy grzechom, dla sprawiedliwości żyli. Został potężny cios zadany wrogowi duszy naszej, i on został rozbrojony, a my uzbrojeni. Po co? Aby być Chrystusa Kościołem na ziemi, być Jego Oblubienicą, która zmierza w kierunku wieczności z Nim, by nie być dokładką, ale być w Chrystusie. Byś był wewnątrz Chrystusa, a On w tobie. Nie odpuść sobie tego. Każdy, kto doświadczył spotkania z Panem i widział co Pan czyni, ma to żywe świadectwo- Jezus jest ten sam. Ale jeśli pozostawiłeś Chrystusa, czy pozostawiłaś teraz masz tylko wspomnienia, a codzienność wygląda inaczej. Wspomnieniami nie wystarczy żyć. Trzeba mieć codziennie doświadczenie chodzenia z Panem. Codziennie mieć to święte spotkanie ze swoim Królem, kiedy On napełnia serce tym kim On sam jest. Dlatego możemy modlić się, aby Chrystus przez wiarę mieszkał w sercach naszych. Chwała Bogu.

            Czy widzisz ten Kościół? To jest główna sprawa. Apostoł Paweł maluje obraz Kościoła Jezusa Chrystusa, w którym cząstki są ze sobą zespolone przez samego Chrystusa mieszkającego w każdej cząstce. Czy widzisz ten Kościół? To jest poza zasłoną, widzisz Chrystusa, a kiedy widzisz Chrystusa, widzisz Kościół. Bo Kościół nie może się różnić od Chrystusa. Kiedy widzisz Chrystusa, wiesz jaki powinien być Kościół, ale kiedy nie widzisz Go, to możesz myśleć sobie o Kościele jak chcesz. To będzie twoje wyobrażenie Kościoła i pewnie będziesz zadowolony z siebie, czy zadowolona, że jesteś taką wspaniałą częścią Kościoła, ale kiedy widzisz Chrystusa, nie będziesz zadowolony czy zadowolona, jeśli on nie może mieć ciebie na własność. Bo wiesz, że, gdy jesteś własnością Chrystusa, jesteś z nim już tutaj i w wieczności.

            Tajemnicę odsłonił Bóg. Jest to potężne odsłonięcie. Pamiętamy Daniela i sen Nebukadnezara. Królowi przyszło do głowy, żeby nie powiedzieć co mu się śniło,

a otrzymać odpowiedź, co znaczy to, co mu się śniło. Nigdy żaden władca nie wpadł na taki pomysł jak on. Byli u niego w państwie, tacy którzy mieli społeczność z Bogiem i przyszli modlić się do Boga i Bóg odsłonił im tajemnicę, pokazał sen i dał tłumaczenie. Jak się czuli ci młodzieńcy, kiedy odsłonięto im tajemnicę? Kiedy Daniel mógł wyłożyć sen? Wspaniale! To było chwalebne zwycięstwo. Nigdy nikomu coś takiego się nie udało, a oto Bóg odsłonił im to i oni mogli doznać tego – zaprawdę Bóg jest z nami. Widzicie, Bóg dał im Swoje chwalebne odsłonięcie, ale czymże to jest wobec odsłonięcia kim jest Chrystus? Tu właśnie jest problem. Jeżeli diabłu się uda usunąć Chrystusa z centrum codziennego życia, wtedy na pewno będziesz gubić to co dostałeś/ dostałaś. Coraz dalej od chwały. Wtedy zadowolenie będzie sprawiać cokolwiek się zrobi, a nie Chrystus, to kim On jest. Pomyśl, możesz żyć dla Niego, dla Jego chwały, możesz być przepełniony Nim. Nieustannie doświadczać, że nie jesteś tym starym człowiekiem, ale masz nowe wspaniałe życie. On po to właśnie przyszedł, mówiliśmy to już nie raz- On nie przyszedł założyć religii. Zobaczcie, często ten głos dobiega jak spoza zasłony. Człowiek słyszy, ale nie widzi o czym mówi ten, który głosi to. A jeszcze gorzej, kiedy ten głoszący nie widzi tego, co mówi. Wtedy są to jakieś domysły, a nie rzeczywistość. To czego oko nie widziało, czego ucho nie słyszało, a co do ludzkiego serca nigdy nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym, którzy go miłują i to objawia Duch Święty, odsłania te wspaniałości, tym którzy miłują Boga. Jak żyje człowiek, któremu Bóg odsłania wspaniałości? Rozumiecie, że diabeł chce odwrócić oczy od Chrystusa, po to by nas zniszczyć. By albo wzbudzić pychę, albo potępienie, cokolwiek. Ale kiedy nie pozwolisz sobie odwrócić oczu od Chrystusa, wtedy będziesz widzieć nieustannie chwałę, która wszystko przerasta i zawsze będziesz chcieć tą chwałę mieć w sobie, by przejść kolejny dzień i wygrać.

W Jezusie nie ma nerwów. Jak żyć na ziemi bez nerwów? W Jezusie. Znam receptę. W Jezusie można żyć bez nerwów, ale On musi napełniać Sobą. On musi obdarzać tym nas. Ten wspaniały Chrystus pełen chwały, w którym zakochany apostoł znalazł najwspanialszy dar od Boga- dar nowego życia. Słuchajcie, im bliżej końca, tym bardziej diabeł będzie rozpościerał wizję Kościoła jako upadłego człowieczeństwa. Będzie widać w kościele wiele zgorszenia, wielu ludzi, którzy będą mieli pyszne, wzniosłe myśli o sobie. Wielu ludzi, którzy będą widzieć siebie już w niebie, kiedy w ogóle nie żyją tutaj dzięki Jezusowi. Diabłu na tym zależy, żeby było mnóstwo falsyfikatów, ale nie uda mu się zasłonić Kościoła. Kościół będzie zawsze jaśnieć blaskiem. Kogo? Moralności, lepszego bycia ze sobą, czy Chrystusa? To jest blask jedyny, który ma znaczenie na tej ziemi. To jest światłość. To musi być Chrystus w nas, zwycięski Chrystus.

            Mamy Pana, mamy otwarte wejście, ale jeśli będziemy chcieli się rozliczać według zakonu, litery, to nigdy tam nie wejdziemy. Wtedy będziemy myśleć o sobie dobrze, chociaż będziemy grzeszyć. Bo nawet tego człowiek nie umie porządnie wziąć, by ten zakon doprowadził go do Chrystusa. Bóg chce, żeby nasze życie było przepełnione Chrystusem. By było obfite i piękne. Bóg chce żebyśmy byli ze sobą na świętych, wspaniałych warunkach Jego Syna Umiłowanego. Mówię wam o czymś co Bóg chce, rozumiecie, kiedy zaczniemy mówić co my chcemy, to my możemy sobie porozmawiać tutaj co my chcemy. Co byś chciała siostro, co byś chciał bacie w zgromadzeniu zmienić, żeby było przyjemniej, lepiej, żeby nikt się nie czuł tak źle? Co byśmy pozmieniali w zgromadzeniu? Może byśmy to zrobili inaczej, albo tamto zrobili inaczej. My mamy być zainteresowani co Bóg chce zmienić w nas, w tobie i we mnie. On wie do czego dąży, On wie po co posłał Syna. On wie po co wystawił Swojego Syna na takie doświadczenia. Po to, żeby do mnie i do ciebie dotrzeć. Czy On chciał tylko osiągnąć trochę, czy nie wszystko? Czy nie chce nas mieć dla siebie? Czy nie chce mieć społeczności przez oczyszczenie krwią Swego Syna, a my będziemy chodzić swoimi drogami i myśleć, że jesteśmy w porządku i obrażać się na ludzi, którzy mówią: „w ogóle nie jesteś w porządku, w tobie nie widać Chrystusa, nie widać relacji, społeczności, ciągnięcia do siebie nawzajem, szukania jak tu pomóc, jak tu wzmocnić się. Żyjesz dla siebie i mówisz, że jesteś wierzący? Przecież kłamiesz! Taki nie był Chrystus”. Ludzie mówią: „jak to? Przecież ja wierzę, ja wiem lepiej czy ja wierzę, czy nie”. A Jezus mówił: „zobacz na owoc, czy Ja bym tak żył w tym człowieku. Czy ja bym obrócił swoją śmierć na krzyżu, by ten człowiek dalej żył jak wcześniej? Przecież nie! Jeśli moja śmierć będzie wykonywać w tym człowieku swoje dzieło, to ten człowiek już nie będzie żyć, lecz ja będę żyć w tym człowieku”. Diabeł zaczyna walką i mówi w różny sposób – a co się czepiają, o co im chodzi? Zobaczcie jak chodzili Żydzi wobec Jezusa. Czego od nas chcesz? My robimy wszystko. On mówił im, że ojcem ich jest diabeł. Nie obrażaj się więc na słowo Boże, nie obrażaj się na Syna Bożego, który przyszedł cię zbawić z tego kim jesteś. Nie mów Synowi Bożemu, że nie jesteś taki zły, czy zła, że można cię zostawić w takim stanie, bo to by była tragedia twojego życia. Tak by było, gdyby Jezus posłuchał matki dwóch apostołów, jednego skazałby na śmierć. 

ODSŁONIĘCIE TAJEMNICY – 26.05.2016 – część 2

 

Wspaniałość nowego przymierza. Spotykam się z wypowiedziami ludzi, którzy próbują podważać, czy nawet grozić, pomawiając i oskarżając, dlatego, że nie rozumieją tego. Nowe przymierze. Nowy człowiek. Stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe. Cały czas mają zasłonę i nie widzą tego nowego człowieczeństwa w Chrystusie. Cały czas myślą, że nowy człowiek powinien żyć według zakonu Mojżeszowego. Próbują nowemu człowiekowi narzucić zakon Mojżeszowy i rozliczać go według tego zakonu. Jak nowego człowieka rozliczysz według starego prawa? Przecież on dostał nowe prawo, nowe życie, oto wszystko stało się nowe. Stare umarło, to wszystko stało się nowe. Oto końcem zakonu jest Chrystus. Dziecko Boże, które weszło w nowe przymierze, ono nie umie rozliczać się według tego – nie ukradłem, nie zabiłem, a więc jestem w porządku. Ono patrzy na piękno Chrystusa i porównując siebie z Chrystusem, ocenia czy jest w porządku! Jeśli brakuje piękna Chrystusa, to dziecko Boże mówi to jest nie tak! To jest nie w porządku, Panie zmiłuj się nade mną. To nie jest Chrystus we mnie. Ale jeśli człowiek patrzy na siebie według starego prawa, to człowiek czuje się według własnej oceny w porządku. Przecież nikogo nie zabiłem. Jaki krok musi być dokonany, żeby człowiek mógł przejść z tego samozadowolenia, w zadowolenie z Chrystusa? Musi przejść przez zasłonę. Musi przejść na tamto miejsce, gdzie widzi już chwałę. Gdzie ta chwała obserwowana jest  w osobistym życiu człowieka, kiedy człowiek sam jest zadziwiony swoją postawą, swoimi słowami, swoimi czynami, widząc w tym chwalebnego Syna Bożego.

            Ta tajemnica jest nadal dla wielu ludzi tajemnicą, chociaż ona została już odsłonięta. Wielu ludzi nie odnajduje wspaniałości Chrystusa w Kościele. Dlatego czują się w Kościele dobrze i swobodnie, bo nadal nie widzą wspaniałości Chrystusa. Nadal mogą wnosić swoje stare życie do Kościoła i nie czują się z tego powodu oskarżeni, że przemycają coś co nie może być wniesione do nowego życia. Postępują tak dlatego, że mają zasłonę przed sobą, a nie widząc nie umieją ocenić tego, a więc czują się w porządku. Gdyby zajrzeli za zasłonę, nie spotkałbyś już więcej tego człowieka takim samym. Nigdy. Kto zajrzał za zasłonę, nigdy już nie może swobodnie wrócić do tego, co tu na ziemi. To jest zbyt piękne. Rozumiecie, ten który zajrzał za zasłonę i widział chwałę Bożego Syna, ten nigdy nie będzie religijnym człowiekiem. Nigdy już nie będzie. Nigdy już nie będzie zadowalać go zgromadzenie, jestem w porządku, wypełniłem swoje zadanie, teraz mogę żyć sobie tak jak żyłem wcześniej. Robiłem to, robiłem tamto, zajmowałem się różnymi rzeczami. Ten człowiek już nigdy nie będzie umiał tak żyć, a jeśli będzie żył, to zawsze będzie miał wielki problem z tym. Zawsze będzie sumienie mówiło mu- przecież to nie tego Chrystusa poznałeś. Jak ważne jest to. Kiedy na drodze apostoła stanął Chrystus, on już wiedział, kto to jest Chrystus. On już nie umiałby nigdy być faryzeuszem. Nigdy już nie umiałby mieć religijnych spotkań. Nigdy już nie umiałby żyć jak dawniej. Nie umiałby! Dlatego jest tak ważne, aby następni ludzie wchodzili  w to miejsce przez zasłonę, przez ciało Chrystusa, wchodzili do świętego miejsca i widząc chwałę, żeby już nigdy nie potrafili żyć inaczej jak tylko w tej chwale. Żeby nic więcej nie sprawiało im zadowolenia, jak tylko Chrystus.

            Po to była cała praca apostołów. Oni w tym kierunku pracowali. W tym kierunku głosili Słowo Boże i w tym kierunku Duch Święty wprowadzał to Słowo Boże w serca ludzkie- żeby ludzie mogli przejść przez zasłonę. Żeby mogli być oczyszczeni krwią Bożego Baranka. To było postanowienie jeszcze przed powstaniem ziemi. Bóg chciał, żebyśmy oglądali chwałę. Zobaczcie, że kiedy Bóg przychodził do Adama, przychodził On w powiewie. Adam i Ewa nie widzieli Boga. A tu Bóg chce żebyśmy przekroczyli tę barierę i zaczęli oglądać chwałę i to chwałę Jego Syna w sobie. W sobie samym. W sobie samej. W sobie samym oglądać chwałę Jezusa Chrystusa żyjącego! Wtedy kiedy kosztujesz już, jak on żyje w tobie, widzisz dokładnie różnicę między życiem nawet bardzo religijnego człowieka, a życiem Chrystusa. To jest powołanie, do mnie i do ciebie skierowane, abyśmy widząc Chrystusa, chcieli być jak On.

Jak bardzo ważne jest to, aby nie zmarnować czasu swojego nawiedzenia, ale już zawsze uwielbiać Jezusa. Czytać odsłoniętą tajemnicę i patrzeć czy ja takiego Jezusa pragnę, czy ja z takim Jezusem chcę dzisiaj chodzić. Czy ja chcę w Nim być już tam, przed obliczem Ojca. To jest wielka bitwa szatana, aby zatrzymywać ludzi, aby oni nie kosztowali, jak dobry jest Pan, żeby poprzestali na religijnym życiu. Żeby krzywdzili się nawzajem i byli zadowoleni z tego, że są religijnymi ludźmi i tak jest w porządku. Powiem ci, że kiedy widzisz Jezusa (kolejny raz to będę mówił), ci którzy znali cię wcześniej, nie będą mogli rozpoznać już w tobie tego samego człowieka.

Jezus kiedy wchodzi, kiedy zasłona zostaje rozdarta i kiedy Jezus objawia się  i napełnia cię, wtedy doznajesz wspaniałości Króla królów. To tak jak najwspanialsza sala nie ma znaczenia, jeśli tam nie wejdzie król. Jeśli byśmy moralnie byli przygotowani, wspaniale, ale gdyby król nie mógł tam wejść, to bez króla ta sala nie ma znaczenia żadnego. To król nadaje znaczenie tej sali, to król jest centrum chwały, która napełnia tą salę, a nie sala, otacza chwałą króla. Kiedy Chrystus w nas chodzi, to nie my go otaczamy chwałą, to on wypełnia nas chwałą Swoją i w nas dokonują się Boże wspaniałe działania. Diabeł chce osłabić ten instynkt, tak że ludzie coraz mniej pragną Chrystusa i zadowalają się swoim życiem.

Nigdy nie będziesz zadowolony, powiem ci to sto tysięcy milionów razy, kiedy spotkasz Chrystusa twarzą w twarz, nigdy już nie będziesz zadowolonym człowiekiem w ten sposób jak ludzie w świecie. Nigdy. Nawet jakby nie wiadomo ile ci dali, to twoje zadowolenie zawsze ograniczone będzie tym, że widziałeś chwałę o wiele większą, niż wszystko co dostajesz. Nigdy już nie będziesz mógł się cieszyć z tych rzeczy ziemskich, tak jak wcześniej, gdyż one zawsze będą dla ciebie, w porównaniu z Chrystusem, jako śmieć. Będziesz ich używał, ale twoje serce nie będzie miało z tym grzesznego złączenia, bo znasz chwałę, która przewyższa to wszystko. To jest chwała Bożego Syna Jezusa Chrystusa.

To jest potrzebne, by ludzie przechodzili przez to. Dlatego Paweł też później pisze: „Przez krew Jezusa mamy wstęp do miejsca najświętszego.” To jest ta tajemnica, która została już odkryta, która jest otwarta dla nas wszystkich. Nigdy nie zatrzymuj się w ćwierć drogi, w pół drogi, idź do końca, aby być tam, gdzie jest twój Pan. Diabeł będzie próbował cię zatrzymywać, będzie do ciebie mówić: „już jesteś w porządku, jesteś dobrym chrześcijaninem, jesteś dobrą chrześcijanką, już przecież nie musisz tak bardzo się starać”. Nie! Ty musisz dojść tam, aż będziesz oglądać Chrystusa chwałę w sobie, aż twoje czyny, myśli i działania będą mówiły, że to jest Chrystus, a nie ty. To jest codzienne uwielbianie Jego, codzienne poddawanie się Jego słowom. Codzienne myślenie o tym co Jemu się podoba, a nie co mnie. To jest to uwielbienie. To nie jest tak, że ja mu tylko śpiewam pieśni, ale, że ja mu ustępuję na swojej drodze życia, wszędzie, gdzie tylko rozumiem to, kim On jest i On może zrobić, we mnie, to co zechce. 

Dokonane zbawienie – zgr. 01.10.2016r. Marian wieczorne – cz3

 

Druga Królewska, 18 rozdział. Pamiętaj, nigdy nie trać nadziei, gdy należysz do Pana Jezusa, kiedy wiesz, że On jest tym, który ma moc uczynić to o co Go prosisz. Ale widzicie sami, że kiedy zgłaszasz modlitwę do Pana, to czekasz, nie próbujesz się ratować własną ręką. Kiedy składasz Panu modlitwę, czekasz, zostawiasz Jemu sposób zbawienia, już nie próbujesz się ratować swoją ręką, chcesz usłyszeć Jego działanie, Jego sposób działania chcesz zobaczyć.

Od 13 wiersza: „W czternastym roku panowania króla Hiskiasza wyruszył Sancheryb, król asyryjski, przeciw wszystkim warownym grodom judzkim i zdobył je”.

A więc, sprawa posuwa się, najeźdźca czuje się coraz pewniej, wygrywa, wygrywa, wygrywa i staje bezpośrednio przeciwko królowi Izraela. Szydzi sobie, kpi: Przecież czy to jest ten Bóg, którego Hiskiasz świątynki poburzył? Myśmy już takich wielu pokonali. Pewni siebie zaczęli sobie kpić, szydzić, drwić. Myśleli, że mają taką przewagę, że nie ma możliwości, żeby za chwilę i to miasto nie było zdobyte przez nich, a ten król nie klęczał poddając się w niewolę. Lecz Hiskiasz skierował swoją prośbę do Boga. Przyszedł i wziął list, ten oszczerczy list i tak się modlił: „Boże, słyszałeś, co oni powiedzieli”. I wtedy Bóg odpowiedział: „Nie bój się tych ludzi, nie bój się”. I Bóg posłał jednego anioła, który jednej nocy sprawił, że sto osiemdziesiąt pięć tysięcy wrogów zakończyło swoją ziemską wędrówkę.

Zbawiciel przyszedł. Kpili, szydzili, było doświadczenie, było oczekiwanie i przyszło zbawienie. Jak dobrze jest cierpliwie czekać na Pana, należąc do Niego, będąc otwartym czy otwartą na Jego sposób działania. Niech nas to napełnia, abyśmy mogli wiedzieć, że tak samo jak ratował tamtych, tak samo dzisiaj ratuje Swój Kościół, Swój lud pośród wielu wydarzeń i doświadczeń. Stąd widzimy to co Nowy Testament opisuje i sami mamy doświadczenia, zbawcze doświadczenia, tak jak i oni je mieli. Jeśli tylko należymy do Niego, nie raz On da nam oglądać zbawienie i kosztowność tego zbawienia.

            W Ewangelii Jana, 6 rozdziale, od 38 wiersza czytamy słowa Jezusa: „Zstąpiłem bowiem z nieba, nie aby wypełnić wolę Swoją, lecz wolę Tego, który Mnie posłał. A to jest wola Tego, który Mnie posłał, abym z tego wszystkiego, co Mi dał, nic nie stracił, lecz wskrzesił to w dniu ostatecznym. A to jest wola Ojca Mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał żywot wieczny, a Ja go wzbudzę w dniu ostatecznym”.

To mówi Zbawiciel. Należ tylko do Niego, poddając się Mu codziennie, pracuj w Jego armii, bądź Jego sługą/służebnicą, poddawaj się Jego rozkazom – już jesteś zbawiony/zbawiona. Bez względu na wszystko, co cię będzie otaczać, On cię przeprowadzi przez wszystko. Należ do Niego, uczciwie poddawaj się Jemu. Pamiętaj, On jest Zbawicielem tych, którzy trwają w Nim, wierząc w Niego. Jezus Chrystus, On zstąpił z nieba, po to, żeby nas zbawić. Czym więc się smucisz? Czy myślisz, że zbawisz się sam/sama? Te miasta mogły tego próbować, ale co by sami zdziałali? Oni przecież już wysłali prośbę: „Przyjdźcie, uratujcie nas”. I teraz mieliby sami wyjść z poza murów i popróbować to samemu uczynić, o co wcześniej prosili, myśląc: Zrobimy niespodziankę im, nim oni przyjdą to my pokonamy wrogów i powiemy: Widzicie, myśmy was wołali, ale my zrobiliśmy wam niespodziankę?” Ilu chrześcijan chce tak zrobić niespodziankę Jezusowi? I co później mamy z tych chrześcijan? My mamy niespodziankę i problem co z takim chrześcijaninem zrobić. Jak tam nazbierał już tyle pomysłów diabelskich w tej głowie, żeby teraz uwolnić. A więc, nie próbuj pokazać co potrafisz, jeśli wzywasz imienia Pańskiego, On mówi: Zbawiony jesteś. Kto wzywa imienia Jezusa jest zbawiony, jest zbawiona. Wzywaj Go tylko szczerze, prawdziwie, nie tylko po to, żeby On ci dał co włożyć do garnka, albo bo sąsiadka taka niemiła. Wzywaj Go z powodu należenia do Niego, jako Jego sługa czy służebnica.

            Księga Objawienia, 17 rozdział, 14 wiersz: „Będą oni walczyć z Barankiem, lecz Baranek zwycięży ich, bo jest Panem panów i Królem królów, a z Nim ci, którzy są powołani i wybrani, oraz wierni”.

Powołani, wybrani i wierni razem z Nim zwyciężają. A więc zwycięstwem naszym jest Chrystus i tylko w Nim jest nasze zwycięstwo. Naucz się odpoczywać w Panu, naucz się odpoczywać w Nim tak, żeby On się mógł tobą posługiwać. Twoje dni przepełnione zostaną Jego wpływem, a twoje życie nie będzie marnowane. Pokarm, który zjesz nie obróci się w kręcenie się koło samego siebie czy samej siebie. To, co zjesz, zużyjesz (tą energię z tego pokarmu) żyjąc dla Jezusa. Nie będziesz szukać ziemskich spraw, ale będziesz szukać niebiańskich. Jeśli coś ziemskiego będziesz mieć to po to, żeby to służyło, aby Jezus Chrystus był uwielbiony, aby Jezus Chrystus był wywyższony. A więc, są ci z Nim, którzy są powołani, wybrani i wierni.

            List do Hebrajczyków, 9 rozdział. Pamiętacie Noego, tak? Wszedł do arki i za 5 minut spadł potop. Nie? Ile musieli siedzieć w arce? Siedem dni… Siedem dni nic nie padało. Ale głupio wyglądali przez siedem dni, co? Ale co było po siedmiu dniach? Kto głupio wyglądał? Ci, którzy śmiali się teraz głupio wyglądali. Diabeł może szydzić i kpić kiedy my trwamy w Chrystusie, ale on jest przegrany. I może mówić: „Tak schowałeś się w Jezusie, tchórzu? Chodź powalczyć tak sam na sam. Wyjdź z tej arki”. „Nie, nie wyjdę”. Wiem, że przyjdzie to, co ma przyjść. Przyjdzie ogień, przyjdzie doświadczenie na tą ziemię”. Chcemy być znalezieni w Chrystusie.

I tu czytamy, 9 rozdział, 27 wiersz: „A jak postanowione jest ludziom raz umrzeć, a potem sąd, Tak i Chrystus, raz ofiarowany, aby zgładzić grzechy wielu, drugi raz ukaże się nie z powodu grzechu, lecz ku zbawieniu tym, którzy Go oczekują”.

Oczekujmy żarliwie na Pana naszego. Nie trać czasu chrześcijaninie / chrześcijanko. Nie ma znaczenia ile czasu upłynęło od nawrócenia, Twoje życie musi świadczyć, że należysz cały czas do Niego, bo chcesz je mieć z Nim spędzone teraz i w wieczności. Te dni twoje muszą być spędzone z Chrystusem. I im więcej Go poznasz, tym więcej skorzystasz z tego, kim On dla ciebie jest, i tym bardziej spokojnym jesteś w Nim, czyniąc to, co On chce. Diabeł będzie próbował różnych sztuczek, a ty będziesz stał na skale: „Bez Jezusa nie ruszę, wiem, że tylko z Nim mogę przejść przez te doświadczenia”. Później Paweł pisał: „Pocieszajcie się nawzajem, Pan Jezus wróci, głos trąby się odezwie”. Jakie szczęście masz, że możesz być powołanym, powołaną. Jakie szczęście masz, że możesz być wybranym, wybraną. Jakie szczęście masz, że możesz być wiernym, wierną, bo wiesz, że jest Pan Jezus. Możesz prowadzić właśnie życie powołanego, wybranego i wiernego, powołanej, wybranej i wiernej do końca, ponieważ Jego obietnice nigdy cię nie zawiodły i nie zawiodą. Wszystkie one się wypełniają, każde słowo Jezusa wypełnia się.

Przyjdzie, więc dzień kiedy On wróci i to będzie ten dzień, w którym cały Kościół spotka się w jednej chwili i wyjdziemy Mu naprzeciw. To będzie całkowicie święte zgromadzenie. Nie będzie nikogo przypadkowego. Nie będzie nikogo ciekawego jak to wygląda, będą sami należący do Niego. Nie będzie problemów, wszyscy, którzy tam będą i wstaną w tym pierwszym zmartwychwstaniu to są ci, którzy do Niego należeli na ziemi. Nie będzie problemu, podchodzisz i mówisz: Witam, bracie. Nie ma problemu, to jest brat, bo tam już nie ma innych. Tam jest rodzina tylko. Nie będziesz musiał myśleć: A ja nie wiem czy do końca, może ty nie jesteś brat, może ty jakiś podstawiony, czy podstawiona siostra. Nie, już nie będzie żadnych kłopotów. Wiecie jakie to piękne. I będzie pieśń śpiewana tam, pieśń zbawionych, pieśń tych, którzy nauczyli się w czasie ziemskiej wędrówki ufać Panu Jezusowi Chrystusowi. Dotrwajmy do tego dnia, byśmy i my ją zaśpiewali. Już tam nie będzie przeziębionych. Nie będzie. Tam już choroby nie będzie. Tam nie będzie rozstań. To jest zgromadzenie na zawsze, na wieczność. Chciej tam dotrwać. Pamiętaj, twoje życie ma sens tylko wtedy, gdy On je zużyje według woli Ojca. Należ do Niego z całego serca, niech On zużyje twoje życie. On nie zmarnuje twojego życia, jak nie zmarnował Swojego. Ten Jezus nigdy nic nie marnuje. Chwała Ojcu. Amen.