Andrew Murray „Życie modlitewne” – Tytuł oryginału: „The prayer life” – 1912 Gdańsk 2018 c.d.

Rozdział 2

 

WALKA PRZECIWKO ZANIEDBANIU MODLITWY

 

Jak tylko chrześcijanin zyskuje przekonanie o grzechu w tym zagadnieniu, jego pierwszą myślą jest to, że musi z Bożą pomocą podjąć walkę, aby osiągnąć nad tym zwycięstwo. Niestety, wkrótce doświadcza, że jego zmaganie niewiele daje, a zniechęcające myśli przychodzą na niego jak fale, mówiąc mu, że takie życie nie jest dla niego i że nie potrafi on wiernie w tym wytrwać! Na konferencjach na temat modlitwy odbywających się przez lata, pewien pastor otwarcie wyznał, że wydaje mu się niemożliwym uzyskanie tak rygorystycznego życia.

 

Ostatnio otrzymałem list od pastora, dobrze znanego z jego zdolności i poświęcania się, w którym napisał: „Jeśli o mnie chodzi, to nie wydaje mi się pomocnym słuchanie za wiele o życiu modlitewnym, o ciężkich wysiłkach, na które musimy się przygotować i o całym tym czasie, kłopotach i niekończącym się trudzie, który to kosztuje. Te rzeczy zniechęcają mnie – tak często je słyszałem. Raz za razem poddawałem je próbie, a rezultat zawsze był rozczarowujący. Nie pomaga mi mówienie: „Musisz się więcej modlić i bardziej siebie samego pilnować i stać się we wszystkim bardziej poważnym chrześcijaninem”.

 

Dałem mu następującą odpowiedź: „Myślę, że we wszystkim, co mówiłem na konferencji albo gdzie indziej, nigdy nie wspomniałem o trudzie, czy o wysiłkach, ponieważ jestem całkowicie przekonany że nasze wysiłki są daremne, jeśli najpierw nie nauczymy się trwać w Chrystusie przez prostą wiarę”.

 

Mój korespondent odpowiedział: „Zaleceniem, które potrzebuję, jest to: „Zobacz, czy twoja relacja z żywym Zbawcą jest tym, czym powinna być. Żyj w Jego obecności, raduj się z Jego miłości, odpoczywaj w Nim”- lepsze zalecenie nie mogło być dane, jeśli tylko jest właściwie rozumiane. „Zobacz czy twoja relacja z żywym Zbawcą jest tym, czym powinna być”. To jest właśnie to, co umożliwi żyć życiem w modlitwie.

 

Nie powinniśmy pocieszać się myślami, że jesteśmy we właściwej relacji z Panem Jezusem, gdy grzech zaniedbania modlitwy ma moc nad nami i gdy my wraz z całym Kościołem musimy narzekać na nasze słabe życie, które sprawia że nie jesteśmy zdolni, w prawidłowy sposób, modlić się czy to za siebie, czy za Kościół, czy za misje. Lecz jeśli na pierwszym miejscu rozpoznamy, że właściwa relacja z Panem Jezusem, ponad wszystko, zawiera modlitwę, wraz z chęcią i siłą do modlitwy według woli Boga, to mamy coś, co daje nam prawo do radości i odpoczynku w Nim.

 

Podałem ten przykład, aby pokazać, jak naturalnym wynikiem samodzielnego wysiłku będzie zniechęcenie i jak odbierze to wszelką nadzieję na poprawę lub zwycięstwo. I rzeczywiście taki jest stan wielu chrześcijan, gdy wezwani są do trwania w modlitwie jako orędownicy. Czują to, że jest to  całkowicie poza ich zasięgiem – nie mają oni siły niezbędnej do ofiarowania się i poświęcenia do takiej modlitwy; kurczą się z wysiłku i zmagania, które czynią ich nieszczęśliwymi. Próbowali oni w mocy ciała zwyciężyć ciało, co jest całkowicie niemożliwą rzeczą. Oni starali się przez Belzebuba wyrzucić Belzebuba, a to nigdy nie może się zdarzyć. Tylko sam Jezus może podporządkować sobie ciało i diabła.

 

Omówiliśmy  zmaganie, które z pewnością zaowocuje rozczarowaniem i zniechęceniem. To jest wysiłek poczyniony w mocy naszych własnych sił. Lecz jest inne zmaganie, które z pewnością prowadzi do zwycięstwa. Pismo mówi o „dobrym boju wiary” to znaczy, bój, który wypływa  oraz jest prowadzony przez wiarę. Musimy mieć właściwe wyobrażenie o wierze i trwać w naszej wierze. Jezus Chrystus jest sprawcą i dokończycielem wiary. Kiedy dojdziemy do właściwej relacji z Nim, tak że możemy być pewni Jego pomocy oraz mocy, którą obdarza. Dopiero wtedy, najszczerzej, jak tylko możemy, po pierwsze, powiedzmy sobie: „Nie staraj się we własnej sile; rzuć się do stóp Pana Jezusa, i czekaj na Niego w całkowitej pewności, że On jest z tobą i działa w tobie,” a po drugie: „Zmagaj się w modlitwie, aż wiara wypełni twoje serce i tak bądź mocny w Panu i w sile mocy Jego”.

 

Pewien obraz pomoże nam to zrozumieć. Oddana chrześcijanka, która z gorliwością i powodzeniem prowadziła dużą klasę biblijną, przyszła z problemem do swojego pastora. W swoich wcześniejszych latach radowała się wielkim Bożym obdarowaniem w swojej komorze, społecznością z Panem i Jego Słowem. Ale to stopniowo zanikło i nie ważne jakby się nie starała, nie mogła tego naprawić. Pan prowadził ją w jej pracy, ale radość zniknęła z jej życia. Pastor zapytał, co zrobiła, żeby odzyskać utracone szczęście . „Zrobiłam wszystko” odpowiedziała, „ale wszystko na próżno”.

 

Następnie zapytał ją o jej doświadczenie związane z jej nawróceniem. Dała natychmiastową i jasną odpowiedź: „Na początku nie oszczędzałam bólu w moich próbach, aby stać się lepszą i aby uwolnić się z grzechu, ale to wszystko było bezużyteczne. Na końcu zaczęłam rozumieć, że muszę odłożyć na bok wszystkie moje starania i po prostu ufać Panu Jezusowi, że obdarzy mnie swoim życiem i pokojem i zrobił to”.

 

„Dlaczego więc” powiedział pastor, „znów tego nie spróbujesz? Kiedy pójdziesz do swojej komory, nieważne jak zimne i ciemne może być twoje serce, nie próbuj w swojej własnej mocy zmusić się  do właściwej postawy. Ugnij się przed Nim i powiedz Mu, że On widzi w jak smutnym stanie jesteś, że twoja jedyna nadzieja jest w Nim. Ufaj Mu z dziecięca ufnością, że zlituje się nad tobą i czekaj na Niego. Z takim zaufaniem jesteś z Nim we właściwej relacji. Ty nie masz nic, a On ma wszystko”. Jakiś czas później, powiedziała pastorowi, że jego rada pomogła jej; nauczyła się, że wiara w miłość Pana Jezusa jest jedyną metodą, żeby wejść w społeczność z Bogiem w modlitwie.

 

Czy zaczynasz dostrzegać mój czytelniku, że są dwa rodzaje bitew – pierwsza to, gdy szukamy zwycięstwa nad zaniedbaniem modlitwy w naszych własnych siłach. W tym przypadku moją radą jest: „Oddal swoje niepokoje i wysiłki; padnij bezradny do stóp Pana Jezusa; On powie Słowo, a twoja dusza ożyje”. Jeśli już to zrobiłeś, to po drugie pamiętaj, że: „To jest dopiero początek wszystkiego. Będzie to wymagało głębokiej pilności i ćwiczenia wszystkich twoich sił i czujności całego serca – ochotnego do wykrywania nawet najmniejszego odstępstwa. Ponad wszystko będzie to wymagało poddania do życia w samopoświęceniu, które to Bóg naprawdę pragnie w nas widzieć i które będzie w nas wypracowywał”.

 

 

 

Rozdział 3

 

JAK BYĆ UWOLNIONYM OD ZANIEDBANIA MODLITWY I JAK TRWAĆ W UWOLNIENIU

 

Największą przeszkodą na drodze do osiągnięcia zwycięstwa nad zaniedbaniem modlitwy jest ukryte uczucie, że nigdy nie osiągniemy szczęścia, bycia od tego uwolnionymi. Wielokrotnie czyniliśmy wysiłki w tym kierunku, ale wszystko na próżno. Stary nawyk, moc ciała i nasze otoczenie z jego atrakcjami są zbyt silne dla nas. Jaki pożytek jest z próbowania czegoś, o czym nasze serce zapewnia nas, że jest poza naszym zasięgiem? Zmiana potrzebna w całym życiu jest zbyt wielka i zbyt trudna. Jeśli postawimy sobie pytanie: „Czy możliwa jest zmiana?” Nasze wzdychające serce powie: „Jak dla mnie, jest to całkowicie niemożliwe!” Czy wiesz dlaczego, pojawia się taka odpowiedź? Po prostu dlatego, że otrzymałeś wezwanie do modlitwy, jako głos Mojżesza i jako nakaz prawa. Mojżesz i jego prawo nigdy nie dali nikomu mocy do jego przestrzegania.

 

Czy tęsknisz za odwagą, aby wierzyć, że wybawienie od zaniedbania modlitwy, jest możliwe dla ciebie i może stać się rzeczywistością? W takim razie musisz nauczyć się ważnej lekcji, że owo wybawienie znajduje się w odkupieniu, które jest w Chrystusie Jezusie i że jest to jedno z obdarzeń Nowego Przymierza, które sam Bóg będzie udzielał przez Jezusa Chrystusa. Jak zaczniesz to rozumieć, stwierdzisz, że napomnienie, „Módl się bez ustanku” przekazuje nowe znaczenie. Nadzieja zaczyna powstawać w twoim sercu, że Duch – którym zostałeś obdarzony, aby wołać nieustannie „Abba Ojcze”- uczyni prawdziwe życie w modlitwie możliwym dla ciebie. Następnie będziesz słuchać, nie w duchu zniechęcenia, ale w duchu radosnej nadziei, głosu, który wzywa cię do pokuty.

 

Niejeden wszedł do komory pod gorzkim samooskarżeniem, że modli się za mało i postanowił w przyszłości żyć w inny sposób. Jednak obdarowanie nie nadeszło – nie było w tym sił, aby kontynuować z wiarą i wezwanie do pokuty nie miało mocy, ponieważ jego oczy nie były skierowanie na Pana Jezusa. Gdyby tylko zrozumiał, powiedziałby: „Panie, widzisz, jak zimne i ciemne jest moje serce: wiem, że muszę się modlić, ale czuję, że nie potrafię; brak mi pilności i chęci do modlitwy”.

 

Nie wiedział, że w tym momencie Pan Jezus ze swoją łagodną miłością patrzył na niego mówiąc: „Nie możesz się modlić; czujesz, że wszystko jest zimne i ciemne. Dlaczego nie powierzysz się w moje ręce? Tylko wierz, że jestem gotów, aby ci pomóc w modlitwie; wielce pragnę rozlać moją  miłość w twoim sercu, tak, że gdy będziesz świadom słabości, możesz śmiało liczyć, że obdarzę cię łaską modlitwy. Zupełnie tak samo, jak oczyszczę cię od wszystkich innych grzechów, tak też uwolnię cię od grzechu zaniedbania modlitwy – Tylko nie szukaj zwycięstwa w swojej własnej sile. Pokłoń się przede Mną, jako ten, który oczekuje wszystkiego od swego Zbawcy. Niech twoja dusza wyciszy się przede Mną, nie ważne w jak smutnym stanie się znajdujesz. Bądź pewny tego, że nauczę cię, jak się modlić”.

 

Nie jeden przyzna: „Widzę mój błąd; nie myślałem, że Pan Jezus musi mnie uwolnić i oczyścić również z tego grzechu. Nie rozumiałem, że był On ze mną każdego dnia w komorze, w swojej wielkiej miłości gotowy zachować i obdarzyć mnie, jakkolwiek grzeszny i winny bym się nie czuł. Nie przypuszczałem, że tak, jak On dawał wszystkie inne łaski w odpowiedzi na modlitwę, tak ponad wszystko i przede wszystkim obdarzy mnie łaską modlącego się serca. Jak nierozważnie jest myśleć, że wszystkie inne dobra muszą przyjść od Niego, a modlitwa od której wszystko inne zależy musi być osiągnięta przez osobisty wysiłek! Dzięki Bogu, że zaczynam to pojmować – sam Pan Jezus jest w komorze spoglądając na mnie i bierze na siebie odpowiedzialność nauczenia mnie, jak zwracać się do Ojca. Jedyne czego żąda, to tego, że ja z dziecięcym zaufaniem czekam na Niego i wielbię Go”.

Bracia, czyż nie zapomnieliśmy tej prawdy? Od wadliwego życia duchowego, nic lepszego nie możemy oczekiwać niż wadliwe życie modlitewne. Marnością jest dla nas, starać się z wadliwym życiem duchowym modlić się więcej lub lepiej. Jest to niemożliwe. Konieczne jest, aby doświadczać, że ten, kto jest w Chrystusie Jezusie, nowym jest stworzeniem: stare rzeczy przeminęły; oto wszystkie rzeczy stały się nowe”. To jest dosłowna prawda w odniesieniu do człowieka, który rozumie i doświadcza, co to znaczy być w Jezusie Chrystusie.

 

Nasza cała relacja z Panem Jezusem musi być nowa. Muszę wierzyć w Jego nieskończoną miłość, która tęskni, aby mieć społeczność ze mną w każdej chwili i że chce mnie trzymać w radości z Jego obecności. Muszę wierzyć w Jego Boską moc, która zwyciężyła grzech i będzie prawdziwie powstrzymywała mnie od niego. Muszę wierzyć w Tego, który jako potężny wystawiennik, za pośrednictwem Ducha, zainspiruje każdego członka swojego ciała, w radości i mocy do społeczności z Bogiem w modlitwie. Moje życie modlitewne musi być całkowicie podporządkowane Chrystusowi i Jego miłości. Wtedy po raz pierwszy modlitwa stanie się tym, czym naprawdę jest, naturalnym i radosnym oddychaniem życiem duchowym, przy którym niebiańska atmosfera jest wdychana i wydychana w modlitwie.

 

Czy nie dostrzegasz, że gdy ta wiara zawładnie nami, to wezwanie do życia w modlitwie, które podoba się Bogu, będzie upragnionym wezwaniem? Nie będzie odpowiedzi na wołanie „odwróć się od grzechu zaniedbania modlitwy” przez westchnienia bezradności, lub zniechęcenia ciała. Głos Ojca będzie słyszany, jakby ustawił przed nami szeroko otwarte drzwi i przyjął nas do błogosławionej społeczności z sobą. Wołanie o pomoc Ducha Świętego w modlitwie nie będzie już dłużej w obawie przed wysiłkiem zbyt wielkim dla naszej mocy, gdyż to będzie, jak upadnięcie w zupełnej słabości do stóp Pana Jezusa, by znaleźć tam zwycięstwo, które przychodzi poprzez Jego potęgę i miłość, promieniujące z Jego oblicza.

 

Jeśli w naszym umyśle pojawia się pytanie: „Czy będzie to trwało nadal?” i  przychodzi strach: „Przecież wiesz, jak często próbowałeś i byłeś rozczarowany” to wiara znajdzie swe siły, nie w myślach tego, co będzie lub nie, ale w niezmiennej wierności i miłości Chrystusa, który zapewnił, że ci, którzy polegają na Nim nie będą zawstydzeni.

 

Jeśli strach i niepewność nadal pozostają, to modlę się za was przez łaskę Boga w Jezusie Chrystusie i przez niewysłowioną wierność Jego czułej miłości, abyście odważyli się paść do Jego stóp. Tylko wierzcie całym sercem, że jest tam uwolnienie od grzechu zaniedbania modlitwy. „Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy i oczyści nas od wszelkiej nieprawości” (1J. 1.9). W Jego krwi i łasce jest całkowite uwolnienie ze wszystkich nieprawości i z zaniedbania modlitwy. Niech uwielbione będzie Jego imię.

 

W jaki sposób uwolnienie od zaniedbania modlitwy może ciągle trwać?

 

To, co powiedzieliśmy o wybawieniu od grzechu zaniedbania modlitwy, ma również zastosowanie, jako odpowiedź na pytanie: „Jak może doświadczenie uwolnienia zostać utrzymane?” Odkupienie nie jest przyznawane nam fragmentarycznie, lub jako coś z czego możemy skorzystać od czasu do czasu. Jest ono nadawane w pełni łaski przechowywanej w Panu Jezusie, którym to możemy się rozkoszować w nowej społeczności z Nim każdego dnia. Jest to, tak ważne, aby ta prawda została jasno zrozumiana i utwierdzona w naszych umysłach, że powtórzę ją jeszcze raz. Nic, nie jest w stanie uchronić cię, przed niedbalstwem lub umożliwić prowadzenia żywej, potężnej modlitwy, jak tylko codzienna bliska relacja z Panem Jezusem.

 

Powiedział do swoich uczniów: „Wierzcie w Boga i we mnie wierzcie (…) Wierzcie mi, że ja jestem w Ojcu, a Ojciec we mnie (…) Kto wierzy we mnie, ten także dokonywać będzie uczynków, które Ja czynię i większe nad te czynić będzie” (Jan 14.1,11,12).

 

Pan pragnął nauczyć swoich apostołów, że wszystko czego nauczyli się ze Starego Testamentu dotyczącego mocy, świętości i miłości Boga, musi zostać przekierowane na Niego. Nie mają jedynie uwierzyć w pewne spisane dokumenty, ale w Niego osobiście. Muszą wierzyć, że On jest w Ojcu, a Ojciec w Nim, w takim sensie, że mieli jedno życie, jedną chwałę. Wszystko, co wiedzieli o Chrystusie znajdą w Bogu. Położył duży nacisk na to, ponieważ tylko przez taką wiarę w Niego i Jego Boską chwałę, będą dokonywać uczynków, które On dokonywał, albo nawet większe. Ta wiara doprowadziła ich do poznania, że jak Ojciec i Syn są jedno, tak i oni byli jedno w Chrystusie, a Chrystus był w nich.

 

Jest to intymna, duchowa, osobista, nieprzerwana relacja z Panem Jezusem, która objawia się potężnie w naszym życiu, a szczególnie w naszym życiu modlitewnym. Weźmy to pod uwagę, a zobaczymy, co oznacza: Że wszystkie chwalebne przymioty Boga są w naszym Panu Jezusie Chrystusie. Rozważmy to.

 

1.Boża wszechobecność

 

Bóg wypełnia sobą cały świat i w każdym momencie jest obecny we wszystkim. Podobnie, jak to jest z Ojcem tak i nasz Pan Jezus jest wszędzie obecny, ponad wszystko ze swoimi odkupionymi. To jest jedna z największych i najważniejszych lekcji, których nasza wiara musi się nauczyć. Możemy to jasno zrozumieć z przykładu uczniów Pana Jezusa. Co było swoistym przywilejem apostołów, którzy byli w Jego towarzystwie? Była to radość z obecności Pana Jezusa. To przez to byli zasmuceni na myśl o Jego śmierci, bo byliby pozbawieni tej obecności. Nie byłoby już Go z nimi. W jaki więc sposób Pan Jezus pocieszał ich? Obiecał że Duch Święty z Nieba będzie tak w nich działać, że otrzymają pełnię Jego życia i Jego osobistą obecność, która będzie jeszcze bardziej bliska, intymna i bardziej nierozerwalna niż to, czego doświadczyli kiedy był z nimi na ziemi.

 

Ta wielka obietnica, jest teraz dziedzictwem każdego wierzącego, mimo że tak wielu z nich wie o tym tak mało. Jezus Chrystus, w swej Boskiej osobowości, w swej odwiecznej miłości, która doprowadziła Go na krzyż, pragnie mieć społeczność z nami w każdej chwili i utrzymać nas w radości z tej społeczności. To powinno być wyjaśnione każdemu nowo nawróconemu: „Pan kocha cię tak, że będzie chciał cię bez przerwy mieć blisko siebie, tak żebyś mógł doświadczyć Jego miłości”. To jest to, czego każdy wierzący musi się dowiedzieć, każdy kto poczuł swoją niemoc do życia w modlitwie, do posłuszeństwa, do świętości. Samo to, da nam moc, jako orędownikom, aby podbić świat i zdobywać z niego dusze dla naszego Pana.

 

  1. Wszechmoc Boga

 

Jak wspaniała jest Boża moc! Widzimy to w stworzeniu. Widzimy to w cudach wyzwolenia zapisanych w Starym Testamencie. Widzimy to we wspaniałych dziełach Chrystusa, które Ojciec uczynił w Nim, a przede wszystkim w Jego zmartwychwstaniu. Jesteśmy powołani, aby wierzyć w Syna, tak jak wierzymy w Ojca. Pan Jezus, który w swej miłości jest tak niewypowiedzianie blisko nas, jest tym Wszechmocnym z którym nie ma nic niemożliwego. Cokolwiek może być w naszych sercach lub ciele, co nie podda się nam, On może to zwyciężyć. Wszystkim, co jest obiecane w Słowie Bożym, wszystkim, co jest naszym dziedzictwem, jako dzieci Nowego Przymierza, Wszechmogący Jezus może obdarzyć nas. Jeśli padam przed Nim w komorze, to jestem w kontakcie z wieczną, niezmienną mocą Boga. Jeśli przygotowuję się na dzień Pana Jezusa, to mogę mieć pewność,  że to Jego wieczna wszechmoc, która bierze mnie w opiekę, osiągnie wszystko dla mnie.

 

Och, jeśli tylko poświęcilibyśmy czas na naszą komorę, aby móc doświadczyć w pełni rzeczywistej obecności Wszechmocnego Jezusa! Co za obdarzenie byłoby naszym, przez wiarę! Nieprzerwana społeczność z Wszechmogącym i Wszechobecnym Panem.

 

  1. Święta miłość Boga

 

Oznacza to, że On całym swym sercem, oferuje wszystkie swoje Boskie atrybuty do naszych usług i jest przygotowany do udzielenia nam siebie. Chrystus jest objawieniem Jego miłości. On jest Synem Jego miłości – darem Jego miłości – mocą Jego miłości i ten Jezus, który zawisł na krzyżu, dał przytłaczający dowód Swojej miłości w Swojej śmierci i przelaniu Krwi, tak aby stało się dla nas niemożliwym, aby nie wierzyć w tę miłość – ten Jezus jest tym, który wychodzi na spotkanie z nami w komorze i daje zapewnienie, że nieprzerwana społeczność z Nim jest naszym dziedzictwem, a przez Niego, staje się to naszym doznaniem. Święta miłość Boga, który poświęcił wszystko, aby zwyciężyć grzech i zgładzić go, przychodzi do nas w Chrystusie, aby zbawić nas od wszelkiego grzechu.

 

Bracia, zastanówcie się nad Słowami naszego Pana: „Wierzcie w Boga i we mnie wierzcie (…) Wierzcie mi, że ja jestem w Ojcu, a Ojciec we mnie (…) I wy we mnie, a Ja w was” (Jan 14.1,11,20). To jest sekret życia modlitewnego. Spędźcie czas w komorze, aby się uniżyć, wielbić i czekać na Niego, dopóki On nie ujawni się i nie weźmie was w posiadanie i nie poprowadzi, aby pokazać, jak człowiek może żyć i chodzić w społeczności z Niewidzialnym Panem.

 

Czy tęsknisz, aby poznać w jaki sposób możesz zawsze doświadczać uwolnienia od grzechu zaniedbania modlitwy? W tym tkwi sekret. Wierz w Syna Bożego, daj Mu czas w swojej komorze, aby objawił się w swojej zawsze bliskiej obecności, jako Wieczny i Wszechpotężny, z wieczną miłością, który czuwa nad tobą. Doświadczysz tego, czego do tej pory prawdopodobnie nie wiedziałeś – że, co do ludzkiego serca nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym, którzy Go miłują (1Kor. 2.9).

 

 

 

Rozdział 4

 

SZCZĘŚCIE ZE ZWYCIĘSTWA; BARDZIEJ OBFITE ŻYCIE

 

Jeśli jesteśmy teraz uwolnieni od grzechu zaniedbania modlitwy i już rozumiemy w jaki sposób to uwolnienie może nadal być doświadczane, to w takim razie, co będzie owocem naszej wolności? Ten kto widzi to właściwie, będzie z odnowioną gorliwością i wytrwałością podążał za tą wolnością. Jego życie i doznania będą w rzeczy samej dowodem, iż osiągnął coś, o niewysłowionej wartości. Będzie żywym świadectwem obdarzenia, które przyniosło mu zwycięstwo.

 

Rozważmy:

 

  1. Obdarzenie wynikające z nieprzerwanej społeczności z Bogiem

 

Pomyśl o zaufaniu pokładanym w Ojcu, które zajmie miejsce hańby i samopotępienia, które było wcześniej cechą naszego życia. Pomyśl o głębokiej świadomości, że wszechmocna łaska Boża dokonała czegoś w nas, aby udowodnić, że naprawdę jesteśmy na Jego podobieństwo i jesteśmy przystosowani do życia w jedności z Nim i przygotowani, aby Go wielbić. Pomyśl, jak my, pomimo naszego przekonania o naszej nicości, możemy żyć, jako prawdziwe dzieci Króla, w jedności ze swoim Ojcem i możemy manifestować coś z charakteru naszego Pana Jezusa w świętej społeczności ze swoim Ojcem, którą miał, gdy był na ziemi. Pomyśl, jak w komorze, czas modlitwy może stać się w ogóle najszczęśliwszym dla nas czasem i jak Bóg może nas użyć do wzięcia udziału w realizacji Jego planów i uczynić nas źródłem obdarowania dla świata wokół nas.

 

  1. Moc jaką możemy mieć do pracy, do której zostaliśmy powołani

 

Pastor będzie uczył się otrzymywać swoją wiadomość prawdziwie od Boga, przez moc Ducha Świętego i przekazywać ją w tej mocy do zgromadzenia. Będzie wiedział, gdzie może być napełniony miłością i gorliwością, które umożliwią mu, podczas jego duszpasterskich wizyt spotkanie i pomoc poszczególnym jednostkom, w duchu pełnego miłości współczucia. Będzie mógł powiedzieć razem z Pawłem: „Wszystko mogę w tym, który mnie wzmacnia, w Chrystusie” (Fil. 4.13). „Ale w tym wszystkim zwyciężamy przez Tego, który nas umiłował” (Rzym. 8.37). „W imieniu Chrystusa poselstwo sprawujemy (…) W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem” (2Kor. 5.20). To nie są próżne marzenia lub projekcje głupiej wyobraźni. Bóg dał nam Pawła jako ilustrację, że jakkolwiek możemy różnić się od niego w darach czy powołaniu, to jednak w wewnętrznym doświadczeniu możemy znać całkowitą wystarczalność łaski, która może zrobić dla nas wszystko, tak jak zrobiła to dla niego.

 

  1. Perspektywa, która otwiera się przed nami na przyszłość

 

To ma być poświęcenie się do wzięcia udziału, jako orędownicy, w wielkim dziele, mający w swoich sercach potrzeby całego Kościoła i świata. Paweł starał się pobudzić ludzi do modlitwy za wszystkich świętych, mówi nam jak bardzo walczył za tych, którzy nie spotkali go jeszcze. Jako człowiek był uzależniony od warunków miejsca i czasu, ale w Duchu miał władzę w imieniu Chrystusa, aby modlić się o obdarzenie dla tych, którzy jeszcze nie słyszeli o Zbawicielu.

 

Paweł oprócz życia tu na ziemi w relacji z ludźmi, dalekimi lub bliskimi, żył innym, niebiańskim życiem – pełnym miłości i cudownej mocy, w modlitwie, którą nieustannie ćwiczył. Z trudnością możemy sobie wyobrazić moc, którą Bóg obdarzy, jeśli uwolnimy się od grzechu zaniedbania modlitwy i zaczniemy modlić się ze śmiałością, która sięgnie Nieba i sprowadzi z tamtąd niebiańskie obdarzenie w imieniu Wszechmogącego Chrystusa.

Cóż za perspektywa! Pastor i misjonarze przyprowadzeni przez Bożą łaskę do modlitwy, powiedzmy to sobie drugi raz, z podwójną wiarą i radością! Jak wielką różnicę zrobiłoby to w głoszeniu kazań, w spotkaniu modlitewnym, w społeczności z innymi! Cóż za cudowna moc zstąpiłaby do komory, uświęcona jednością z Bogiem i Jego miłością w Chrystusie! Cóż za wpływ byłby wywarty na wierzących, wzywając ich do pracy orędowniczej! Jak wielce odczuwalny byłby ten wpływ w Kościele i wśród wierzących! Co za moc mogłaby być rozpostarta nad pastorami innych zborów i kto wie jak Bóg mógłby nas użyć dla swojego Kościoła na całym świecie! Czy nie jest to warte poświęcenia wszystkiego, aby prosić Boga, bez przerwy, aby dał nam prawdziwe i pełne zwycięstwo nad grzechem zaniedbania modlitwy, który okrywa nas takim wstydem?

 

Dlaczego piszę teraz te rzeczy i wychwalam tak bardzo radość ze zwycięstwa nad grzechem, który tak łatwo nękał nas i który tak strasznie okradał nas z mocy, którą Bóg dla nas zamierzył? Mogę dać odpowiedź. Znam, aż zbyt dobrze, jak niskie myśli mamy, dotyczące obietnic i mocy Boga, jak skłonni jesteśmy zawsze do cofania się, aby ograniczać moc Bożą i uznawać, że niemożliwym jest dla Niego zrobić rzeczy większe niż widzieliśmy. Wspaniałą rzeczą jest poznanie Boga w nowy sposób, w komorze. To jednak jest dopiero początek. Jest czymś jeszcze większym i bardziej chwalebnym poznać Boga, jako we wszystkim wystarczającego i czekać na Jego Ducha, aby otworzył szeroko nasze serca i umysły, aby otrzymać wspaniałe, nowe rzeczy, którymi naprawdę pragnie obdarzyć tych, którzy na Niego czekają.

 

Celem Boga jest pobudzenie wiary w swoich dzieciach i sługach i pokazanie im, że muszą podjąć trud zrozumienia i polegania na Jego niewysłowionej wspaniałości i wszechmocy, tak, aby mogli wziąć dosłownie i w dziecięcym duchu to słowo: „Temu zaś, który według mocy działającej w nas, potrafi daleko więcej uczynić ponad to wszystko, o co prosimy, albo o czym myślimy (…) niech będzie chwała (…) na wieki wieków” (Ef. 3.20,21). Och, żebyśmy tylko poznali, co za wspaniałego i potężnego Boga mamy.

 

Ktoś może zapytać: „Czy może ta nuta pewnego zwycięstwa stać się pułapką i doprowadzić do lekkomyślności i dumy?” Niewątpliwie. To, co jest najwyższe i najlepsze na ziemi jest zawsze narażone na nadużycia. Jak więc, możemy być od tego uchronieni? Przez nic bardziej pewnego, jak przez prawdziwą modlitwę, która naprawdę prowadzi nas do kontaktu z Bogiem. Świętość Boga szukana w uporczywej modlitwie, oddzieli nas od naszej grzeszności. Wszechmoc i wspaniałość Boga sprawi, że poczujemy naszą nicość. Społeczność z Bogiem w Jezusie Chrystusie doprowadzi nas do dostrzeżenia, że nie ma w nas żadnej dobrej rzeczy i że możemy mieć społeczność z Bogiem tylko wtedy, gdy nasza wiara uniży nas, jak Chrystus uniżył siebie i gdy prawdziwie żyjemy w Nim, jak On jest w Ojcu.

 

Modlitwa nie jest zaledwie przychodzeniem do Boga, aby o coś prosić. Jest to, ponad wszystko społeczność z Bogiem i poddanie się w moc Jego świętości i miłości, aż weźmie nas w posiadanie i naznaczy całą naszą naturę uniżeniem Chrystusa, które jest sekretem prawdziwego uwielbienia.

 

Tak, tylko w Chrystusie Jezusie zbliżamy się do Ojca, jako ci, którzy umarli w Chrystusie i całkowicie zrezygnowali z własnego życia, jako ci w których żyje On i którym pozwala powiedzieć: „Chrystus żyje we mnie”. To, co mówiliśmy o tym, że Pan Jezus działa w nas, aby uwolnić nas z grzechu zaniedbania modlitwy jest prawdziwe, nie tylko dla początku życia modlitewnego i radości wynikającej z doświadczenia mocy do modlitwy, ale jest prawdziwe dla całego życia modlitewnego. „Przez Niego” mamy dostęp do Ojca. W tym, jak i w całym życiu duchowym, „Chrystus jest wszystkim”. „(…)Nikogo nie widzieli, tylko Jezusa samego” (Mat.  17.8).

 

Niech Bóg wzmocni nas, abyśmy uwierzyli, że zwycięstwo przygotowane dla nas, jest pewne, i że obdarzeniem nas będzie to co do serca człowieka nie wstąpiło! To przygotował Bóg tym, którzy Go miłują.

 

Nie przychodzi to do nas wszystkich naraz. Bóg ma wielką cierpliwość do swoich dzieci. W naszym powolnym postępie odnosi się do nas z ojcowską cierpliwością. Niech każde dziecko Boga, raduje się we wszystkim, co Słowo Boże obiecuje. Im silniejsza jest nasza wiara, tym jeszcze gorliwiej do końca będziemy pokonywać trudności.

 

Bardziej obfite życie

 

Nasz Pan wypowiedział to słowo w sprawie bardziej obfitego życia, kiedy powiedział, że przyszedł, aby dać życie swoje za owce: „Ja przyszedłem, aby miały życie i obfitowały” (J 10.10). Człowiek może mieć życie, a jednak z powodu braku pożywienia, lub z powodu choroby, nie może być w obfitości życia lub mocy. To była różnica między Starym i Nowym Testamentem. W poprzednim było tam rzeczywiście życie pod prawem, ale nie obfitość łaski Nowego Testamentu. Chrystus oddał życie za swoich uczniów, ale obfite życie mogło pojawić się tylko dzięki zmartwychwstaniu i darowi Ducha Świętego.

 

Wszyscy prawdziwi chrześcijanie otrzymali życie od Chrystusa. Niestety większa część z nich, nic nie wie o bardziej obfitym życiu, którym jest On gotów obdarzyć. Paweł mówi o tym cały czas. Mówi o sobie, że łaska Boża „stała się bardzo obfita” (1 Tym. 1.14). „Wszystko mogę w tym, który mnie wzmacnia, w Chrystusie” (Filip. 4.13). „Lecz Bogu niech będą dzięki, który nam zawsze daje zwycięstwo w Chrystusie” (2 Kor. 2.14). „Ale w tym wszystkim zwyciężamy przez Tego, który nas umiłował” (Rzym. 8.37).

 

Mówiliśmy o grzechu zaniedbaniu modlitwy, znaczeniu wyzwolenia i o tym, w jaki sposób utrzymać wolność od tego grzechu. To, co zostało powiedziane w tych punktach zawiera się w tej wypowiedzi Chrystusa: „Ja przyszedłem, aby miały życie i obfitowały” (J. 10.10). Ma to ogromne znaczenie dla nas, aby zrozumieć to bardziej obfite życie, żeby móc jasno zobaczyć, że dla prawdziwego życia w modlitwie koniecznym jest, żebyśmy chodzili w zawsze wzrastającym doświadczeniu tego przepełnionego życia.

 

Jest możliwym dla nas, rozpocząć  walkę z zaniedbaniem modlitwy w zależności od Chrystusa i w szukaniu u Niego wsparcia i ochrony, a jednak zawieść. Tak jest w przypadku, gdy zaniedbanie modlitwy jest postrzegane, jako jeden grzech, przeciwko któremu musimy walczyć. To musi być rozpoznane jako część całego życia w ciele, jako ściśle związane z innymi grzechami, które wypływają z tego samego źródła. Zapominamy, że całe ciało ze wszystkimi jego wadami, czy to objawiającymi się na ciele czy duszy, musi być traktowane jako ukrzyżowane i zostać skazane na śmierć. Nie możemy być zadowoleni ze słabego życia, ale musimy szukać życia obfitego. Musimy poddać się całkowicie, tak aby Duch wziął nas w swoje pełne posiadanie, manifestując takie życie w nas, w którym może zajść całkowita transformacja naszej duchowej istoty, za pomocą której całkowite panowanie Chrystusa i Ducha jest rozpoznawalne.

 

Czym jest to, co szczególnie stanowi te bogate życie? Obfitym życiem jest nic innego, jak Jezus mający pełne panowanie nad naszym całym jestestwem, przez moc Ducha Świętego. Gdy Duch pozwala nam poznawać pełnię Chrystusa i obfite życie, które nam daje, wyrazi się to w trzech aspektach:

 

1.Jako ukrzyżowany

 

Nie tylko, jako ten, który za nas umarł, aby odkupić nasze grzechy; ale jako ten, który wziął nas z sobą na krzyż, abyśmy razem z Nim umarli, a który teraz działa w nas mocą swego krzyża i śmierci. Masz prawdziwą społeczność z Chrystusem, kiedy możesz powiedzieć: „Jestem ukrzyżowany z Chrystusem – On, Ukrzyżowany, mieszka we mnie”. Uczucia i usposobienie, które były w Nim, Jego pokora i posłuszeństwo, aż do śmierci na krzyżu – były tym, co miał na myśli, kiedy mówił o Duchu Świętym: „Z mego weźmie i wam oznajmi” (J. 16.15). Nie jako instrukcję, ale jako dziecięcy udział w tym samym życiu, które było w Nim.

 

Czy pragniesz, aby Duch Święty wziął ciebie w swoje pełne posiadanie, aby sprawić, że ukrzyżowany Chrystus zamieszka w tobie? Zrozum więc, że jest to po prostu koniec dla którego został On wydany i osiągnie On to, na pewno w każdym, kto się Jemu podda.

 

2.Jako zmartwychwstały

 

Pismo często wspomina zmartwychwstanie w powiązaniu z cudownie działającą mocą Bożą, przez którą Chrystus został wskrzeszony z martwych i z której pochodzi zapewnienie o „nadzwyczajnej mocy Jego wobec nas, którzy wierzymy, dzięki działaniu przemożnej siły Jego, jaką okazał w Chrystusie, gdy wzbudził Go z martwych” (Ef. 1.19,20). Nie miń tych słów w pospiechu. Wróć i przeczytaj je jeszcze raz i naucz się ważnej lekcji, że jakkolwiek bezsilnym i słabym się czujesz to wszechmoc Boga działa w tobie i jeśli tylko uwierzysz, da ci w codziennym życiu udział w zmartwychwstaniu swego Syna.

 

Tak, Duch Święty może cię napełnić radością i zwycięstwem zmartwychwstania Chrystusa, jako mocą w codziennym życiu, pośród prób i pokus tego świata. Niech krzyż uniży cię do śmierci. Bóg wypracuje niebiańskie życie w tobie przez swego Ducha. Ach, jak mało zrozumieliśmy, że jest to całkowicie dziełem Ducha Świętego, aby uczynić nas uczestnikami Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego oraz w celu dostosowania nas do Jego życia i śmierci!

 

3.Jako uwielbiony

 

Uwielbiony Chrystus jest tym, który chrzci Duchem Świętym. Sam Pan Jezus został ochrzczony Duchem, ponieważ uniżył się i przyjął Janowy chrzest pokuty – chrzest dla grzeszników – w Jordanie.

Wtedy, gdy wziął na siebie pracę odkupienia, otrzymał Ducha Świętego, aby przystosował Go do zadania trwającego od tej godziny, aż do krzyża gdzie „ofiarował samego siebie bez skazy Bogu” (Hebr. 9.14). Czy pragniesz, aby uwielbiony Chrystus ochrzcił cię Duchem Świętym? Ofiaruj się więc dla Niego na służbę, do dalszego rozwoju wielkiego dzieła uczenia grzeszników o miłości Ojca.

 

Bóg pomaga nam zrozumieć, jak ważną rzeczą jest otrzymać Ducha Świętego z mocą od uwielbionego Jezusa! To oznacza gotowość – tęsknotę duszy – do pracy dla Niego, a jeśli zajdzie taka potrzeba, aby cierpieć za Niego. Poznałeś i pokochałeś swego Pana, pracowałeś dla Niego i miałeś powodzenie w tej pracy, ale Pan ma więcej do obdarowania. On może więc pracować w nas i w naszych braciach wokół i w pastorach zborów przez moc Ducha Świętego, tak aby napełnić nasze serca cudownym uwielbieniem.

 

Czy uchwyciłeś to mój czytelniku? Obfite życie nie jest niczym więcej, ani mniej niż pełnią życia Chrystusa jako ukrzyżowanego, zmartwychwstałego i uwielbionego, który chrzci Duchem Świętym i objawia się w naszych sercach i żyje jako Pan wszystkiego w nas.

 

Niedawno przeczytałem wyrażenie: „Żyj w tym, co musisz”. Nie żyj w swojej ludzkiej wyobraźni tym co jest możliwe. Żyj w Słowie – w miłości i nieskończonej wierności Pana Jezusa. Nawet jeśli jest to powolne i wielu się potyka, to wiara, która zawsze dziękuje Panu, nie za przeżycia, ale za obietnice, na których można polegać – staje się coraz silniejsza, ciągle wzrasta w radosnej pewności, że sam Bóg będzie doskonalił swoje dzieło w nas.

 

 

Rozdział 5

 

PRZYKŁAD NASZEGO PANA

 

Połączenie między życiem modlitewnym, a życiem w Duchu jest bliskie i nierozerwalne. To nie wystarcza, że otrzymamy Ducha Świętego przez modlitwę, życie w Duchu wymaga, jako niezbędnej rzeczy, ciągłego życia w modlitwie. Mogę być stale prowadzony przez  Ducha Świętego tylko wtedy, gdy ciągle oddaję się modlitwie.

 

To było bardzo widoczne w życiu naszego Pana. Badanie Jego życia daje nam wspaniały wgląd w moc i świętość modlitwy. Rozważmy Jego chrzest. To wtedy, kiedy został ochrzczony i modlił się, niebo otworzyło się i Duch Święty zstąpił na Niego. Bóg pragnął ukoronować poddanie się Chrystusa zanurzeniu w chrzest dla grzeszników w Jordanie, darem Ducha Świętego do pracy, którą miał wykonać. Nie miałoby to jednak miejsca, gdyby się nie modlił. Z udziałem modlitwy Duch Święty zstąpił na Niego, aby wyprowadzić Go na pustynię i spędzić tam 40 dni w modlitwie i poście. Otwórz Marka 1.32-35: „I gdy nadszedł wieczór i zaszło słońce, przynosili do Niego wszystkich, którzy się źle mieli i opętanych przez demony. I całe miasto zgromadziło się u drzwi (…) A wczesnym rankiem, przed świtem, wstał, wyszedł i udał się na puste miejsce i tam się modlił”.

 

Praca za dnia i wieczorami wyczerpywała Go. Podczas uzdrawiania chorych i wypędzania  demonów, moc wychodziła od Niego. Podczas, gdy inni spali, odchodził na ubocze, aby się modlić i odnawiać siły w jedności z Ojcem, potrzebował tego, w przeciwnym razie nie byłby gotowy na kolejny dzień. Święte dzieło uwalniania dusz spod władzy diabła, wymaga ciągłego odnawiania, przez społeczność z Bogiem.

 

Pomyśl jeszcze raz o powołaniu apostołów, jak podano w Łukasza 6.12,13: „I stało się w tych dniach, że wyszedł na górę, aby się modlić i spędził noc na modlitwie do Boga. A gdy nastał dzień, przywołał uczniów swoich i wybrał z nich dwunastu, których też nazwał apostołami”. Czy nie jest jasne, że jeśli ktoś chce czynić dzieło Boga, to musi spędzać czas w społeczności z Nim, aby otrzymać Jego mądrość i moc? Ta zależność i bezradność, której to jest dowodem, otwiera drogę i daje Bogu możliwość do ujawnienia Jego mocy. Jak ogromne znaczenie miało wybranie apostołów do wykonania dzieła Chrystusa, dla wczesnego Kościoła i po wszystkie czasy! Miało to Boże prowadzenie i pieczęć; odcisk modlitwy był na tym.

 

Przeczytaj Łukasza 9.18,20: „I stało się, gdy modlił się na osobności, że byli razem z nim uczniowie i zapytał ich tymi słowy: Za kogo mają mnie ludzie? (…) I rzekł do nich: A wy za kogo mnie macie? A Piotr odpowiedział, mówiąc: „Za Chrystusa, Syna Bożego”. Pan modlił się, aby Ojciec mógł objawić im, kim On był. Odpowiedzią na modlitwę było to, że „Wybrał dwunastu, których nazwał apostołami”. A gdy Piotr powiedział: „Za Chrystusa, Syna Bożego”, Jezus rzekł mu: „Nie ciało i krew objawiły ci to, lecz Ojciec mój, który jest w niebie” (Mat. 16.17). To wielkie wyznanie było owocem modlitwy.

 

Przeczytaj dalej Łukasza 9.28-35: „Zabrał z sobą Piotra i Jana, i Jakuba i wszedł na górę, aby się modlić. A gdy się modlił, wygląd oblicza Jego odmienił się, a szata Jego stała się biała i lśniąca (…) A z obłoku odezwał się głos: Ten jest Syn mój wybrany, tego słuchajcie”. Chrystus pragnął, aby dla wzmocnienia ich wiary, Bóg mógł dać im zapewnienie z Nieba, że On jest Synem Bożym. Modlitwą wysłuchaną zarówno dla Pana Jezusa, jak i Jego uczniów było to, co się wydarzyło na Górze Przemienienia.

 

Czy nie staje się jeszcze bardziej jasnym, że to, co Bóg chce osiągnąć na ziemi wymaga modlitwy jako nieodłącznego warunku spełnienia się tego? Jest to jedyna droga dla Chrystusa i wierzących. Serce i usta otwarte w stronę Nieba w modlitwie z wiarą, z pewnością nie zaznają wstydu.

 

Przeczytaj Łukasza 11.1,13: „A gdy On w pewnym miejscu modlił się i zakończył modlitwę, ktoś z jego uczniów rzekł do Niego: „Panie, naucz nas modlić się” i wtedy dał im tą niewyczerpaną modlitwę: „Ojcze nasz, który jesteś w Niebie.” Pokazał w niej, co działo się w Jego sercu, kiedy modlił się, żeby imię Boga było uświęcone, i aby nastało Jego Królestwo, a Jego wola była wypełniona, a wszystko to „jako w Niebie, tak i na ziemi”. Jak może się to wszystko spełnić? Przez modlitwę. Ta modlitwa została wypowiedziana w ciągu wieków przez niezliczone miliony, dla ich niewysłowionego pocieszenia. Nie zapominajmy jednak, że to powstało z modlitwy naszego Pana Jezusa. Modlił się i dlatego potrafił dać tak cudowną odpowiedź.

 

Przeczytaj Jana 14.16: „Ja prosić będę Ojca i da wam innego Pocieszyciela”. Całe obdarzenie płynące z Nowego Testamentu, jak i cudowne wylanie Ducha Świętego, jest wynikiem modlitwy Pana Jezusa. To tak, jakby Bóg wycisnął na darze Ducha Świętego taką pieczęć, że w odpowiedzi na modlitwę Pana Jezusa, a później Jego uczniów, Duch Święty z pewnością przyjdzie. Ale stanie się to w odpowiedzi na modlitwę, taką jak miał Pan Jezus, w której poświęcił czas, aby być sam na sam z Bogiem i w tej modlitwie ofiarować się Jemu całkowicie.

 

Przeczytaj Jana 17, arcykapłańską, najświętszą modlitwę! Tu Syn modli się najpierw za siebie, żeby Ojciec uwielbił Go (dając Mu siły na krzyż, wskrzeszając Go z martwych, ustanawiając po swojej prawicy). Te wielkie rzeczy nie mogły się wydarzyć inaczej, jak tylko przez modlitwę. Modlitwa ma moc osiągnięcia ich.

 

Następnie modlił się za swoich uczniów, żeby Ojciec zachował ich od złego, zachował ich od świata i poświęcił ich w prawdzie. Dalej modlił się za wszystkich tych, którzy przez ich słowo uwierzą w Niego, aby byli jedno w miłości, jak Ojciec i Syn są jedno. Ta modlitwa daje nam wgląd we wspaniałą relację między Ojcem i Synem i uczy nas, że wszelkie dary z Nieba przychodzą nieustannie przez modlitwę tego, który jest po prawicy Boga i nieustannie wstawia się za nami. Uczy nas to również, że wszystkie dary muszą być w ten sam sposób pożądane i proszone przez nas. Cała natura i chwała Bożego obdarzenia zawiera się w tym – musi być ono osiągnięte w odpowiedzi na modlitwę, przez serce całkowicie Jemu poddane, które wierzy w moc modlitwy.

 

Teraz dochodzimy do najbardziej niezwykłego przykładu ze wszystkich. W Getsemane widzimy, że nasz Pan, zgodnie z Jego stałym zwyczajem, naradzał się i planował z Ojcem dzieło, które miał wykonać na ziemi. Najpierw prosił Go w agonii i w krwawym pocie, aby ten kielich mógł Go minąć; kiedy zrozumiał, że to nie może się stać, prosił o siłę aby go wypić i poddał się w tych słowach: „Niech się stanie Twoja wola”. Był w stanie, pełen odwagi, spotkać wroga i w mocy Boga wydać się na śmierć krzyżową. On się modlił.

 

Och, co sprawia, że Boże dzieci mają tak mało wiary we wspaniałość modlitwy, jako potężnej mocy do poddania naszej własnej woli Bogu, jak również do zdecydowanego i pewnego wykonania dzieła Bożego, pomimo naszych wielkich słabości? Lepiej nauczmy się od naszego Pana Jezusa, że niemożliwym jest chodzenie z Bogiem, osiągnięcie obdarzenia lub prowadzenia, czy też wykonywania Jego dzieła w radości, owocnie; będąc z dala od bliskiej, nieprzerwanej społeczności z Nim, który jest zawsze żywym źródłem życia duchowego i mocy!

 

Niech każdy chrześcijanin zastanowi się nad tym prostym studium życia modlitewnego naszego Pana Jezusa i w modlitwie o poprowadzenie Ducha Świętego, usiłuje ze Słowa Bożego, poznać, jakim jest życie, którym Pan Jezus Chrystus obdarza i podtrzymuje w wierzącym. Jest ono niczym innym, jak życiem każdego dnia w modlitwie. Niech każdy pastor rozpozna, jak całkowicie bezużytecznym jest staranie się wykonać pracę naszego Pana w każdy inny sposób od sposobu, w jaki On to wykonał. Zacznijmy jako robotnicy, wierzyć, że jesteśmy uwolnieni od spraw tego świata, tak, aby móc, ponad wszystko mieć czas, by w imieniu naszego Zbawcy i z Jego Duchem, w jedności z Nim, prosić i otrzymywać obdarzenia dla świata.

Reklamy

Andrew Murray „Życie modlitewne” – Tytuł oryginału: „The prayer life” – 1912 Gdańsk 2018

 

PRZEDMOWA

 

Kilka słów w odniesienia  do pochodzenia tej książki i celu w którym została ona napisana, pomoże czytelnikowi zająć właściwą pozycję w zrozumieniu jej nauczania.

 

Było ona wynikiem konferencji pastorów w Stellenbosch, Republika Południowej Afryki, kwietnia 11-14,1912. Powód konferencji był następujący: Prof. de Vos, z naszego Seminarium Teologicznego, napisał list do pastorów naszego kościoła (Holenderskiego Kościoła Reformowanego) dotyczący niskiego stanu życia duchowego, który cechuje na ogół, Kościół na całym świecie i który to stan,  powinien prowadzić do zbadania, jak daleko, to twierdzenie dotyczy również naszego kościoła. To, co zostało powiedziane w książce „Stan Kościoła” wezwało go do głębokiego zbadania serca. Uważał, że nie może być żadnych wątpliwości, co do prawdziwości tego twierdzenia w odniesieniu do braku mocy duchowej. Zapytał, czy nie jest to czas dla nas, aby się spotkać i w obecności Boga, dowiedzieć się, co może być przyczyną tego zła. Pisał: „Gdy tylko zbadamy warunki w całkowitej szczerości, będziemy musieli przyznać, że nasza niewiara i grzech są przyczyną braku duchowej mocy; że ten stan jest grzechem i winą przed Bogiem i niczym innym jak  bezpośrednim powodem zasmucenia Ducha Bożego”.

 

Jego zaproszenie spotkało się z serdecznym przyjęciem. Naszych czterech profesorów teologii wraz z więcej niż dwustoma pastorami, misjonarzami i studentami teologii, spotkało się w celu rozważenia powyższego zagadnienia. Od samego początku, w przemówieniach panowała atmosfera wyznawania win, jako jedyna droga do pokuty i odnowienia. Na kolejnym posiedzeniu została dana możliwość do złożenia świadectwa, o tym, co takiego może być grzechami, które sprawiły, że życie Kościoła jest tak słabe. Niektórzy zaczęli wspominać słabości, które widzieli w innych pastorach, zarówno w prowadzeniu Zboru, jak i w doktrynie, bądź służbie. Wkrótce stało się jasne, że nie był to właściwy sposób; każdy musiał uznać, to w czym, on sam był winny.

 

Pan łaskawie tak pokierował tym, że byliśmy stopniowo prowadzeni do grzechu zaniedbania modlitwy, jako jednego z najgłębszych korzeni zła. Nikt nie mógł przyznać, że jest wolny od niego. Nic tak nie pokazuje wadliwego życia duchowego pastora i zgromadzenia, jak brak nieustannej i pełnej wiary modlitwy. Modlitwa wszakże jest pulsem życia duchowego. Jest to wspaniały sposób sprowadzenia dla pastora i ludzi obdarzenia oraz mocy z Nieba. Wytrwała modlitwa z wiarą oznacza obfite życie duchowe.

 

Podczas gdy, duch wyznawania grzechów zaczął dominować, pojawiło się pytanie, czy byłoby to rzeczywiście możliwe, aby oczekiwać odniesienia zwycięstwa nad wszystkim, co w przeszłości utrudniało nam życie  modlitewne. Na mniejszych konferencjach organizowanych wcześniej, stwierdzono już, że wielu bardzo pragnęło rozpocząć na nowo życie modlitewne, a jednak nie mieli odwagi, by oczekiwać, że będą w stanie utrzymać to życie modlitewne, mimo że wiedzieli, że jest  ono zgodne ze Słowem Bożym. Często podejmowali próby, jednak zawiedli w nich. Dlatego nie ośmielili się złożyć żadnej obietnicy Panu, aby żyć i modlić się jak On by tego od nich chciał; czuli, że jest to niemożliwe. Takie wyznania stopniowo doprowadziły do odkrycia wspaniałej prawdy, że jedyną mocą do nowego życia modlitewnego jest znalezienie się w całkowicie nowej relacji z naszym błogosławionym Zbawcą. Tak się dzieje, gdy widzimy w Nim Pana, który zbawia nas z grzechu – również z grzechu zaniedbania modlitwy – a nasza wiara poddaje się życiu w bliższym obcowaniu z Nim, wtedy życie w Jego miłości i społeczności, uczyni modlitwę do Niego, naturalnym wyrażeniem naszej duszy. Zanim się rozstaliśmy, wielu było w stanie wyznać, że powracali z nowym światłem i nową nadzieją, aby znaleźć w Jezusie Chrystusie siłę do nowego życia modlitewnego.

 

Wielu czuło, że to był dopiero początek. Byli świadomi tego że szatan, który tak długo panował w komorze, będzie dokładał wszelkich starań, aby swoimi pokuszeniami poddać ich na nowo pod moc ciała i świata. Zrozumieli że nic, nigdy, oprócz nauczania i społeczności samego Chrystusa, nie mogło dać im mocy, aby dochować wierności życia w modlitwie.

 

Odczuwano potrzebę stworzenia sprawozdania tych prawd, z którymi mieliśmy do czynienia podczas konferencji, aby przypomnieć tym, którzy byli obecni, to czego się nauczyli i to co pomogłoby im podążać za życiem modlitewnym, które jest tak niezbędne do powodzenia w działaniach pastorów. Było to również potrzebne dla tych, którzy nie mogli przybyć i dla starszych w naszym kościele, którzy w wielu przypadkach odczuwali głębokie zainteresowanie w dowiedzeniu się, tego, co było powodem, że ich pastorowie wyjechali z domu.

 

Wczesne kopie tej książki były rozesłane z myślą, że jeśli przywódcy kościoła, pastorowie i starsi zaczną dostrzegać, że w pracy duchowej wszystko jest zależne od modlitwy i że sam Bóg jest pomocnikiem tych, którzy czekają na Niego, to rzeczywiście byłby to dzień nadziei dla naszego Kościoła. Równocześnie zamierzone to było dla wszystkich wierzących, którzy tęsknią za życiem w większym oddzieleniu dla Pana. Dla wszystkich, którzy chcą się modlić więcej i lepiej, w celu wskazania im na chwałę Boga w komorze i na sposób w jaki ta chwała może spocząć na ich duszy.

 

Gdy po raz pierwszy zostałem zapytany o przetłumaczenie tej książki na angielski, czułem, jakby jej kompozycja była zbyt pośpieszna, a jej ton wynikał z bliskiej łączności ze spotkaniem, które się odbyło, była zbyt potoczna, aby mogła wzbudzić zainteresowanie. A moje ograniczone siły, sprawiły niemożliwym dla mnie, myślenie o napisaniu jej od nowa. Jednakże, kiedy mój przyjaciel  Wielebny W. M. Douglas, zapytał o pozwolenie przetłumaczenia jej, dałem mu swoją zgodę. Jeśli Bóg chciał przekazać wiadomość przez tą książkę, do któregokolwiek ze swoich sług, uznałbym za zaszczyt, móc opowiedzieć, co On uczynił tu w naszym kościele, jako sugestię tego, co On może uczynić w innych kościołach.

 

Zakończę pozdrowieniami do wszystkich sług Ewangelii i do członków kościoła, którzy mogą czytać tą książkę. Modlę się gorąco, aby łaska Boża, która tak jasno wykształtowała w nas przekonanie o grzechu oraz uznanie wielkiej potrzeby i bezradności, a potem dała wizję i wiarę w to, co może uczynić Chrystus, dla tych, którzy Mu ufają; aby mogła dać więcej niż jednemu, którzy ją czytają, odwagę, naradzić się z braćmi i szukać oraz utrzymać pełną społeczność z Bogiem w modlitwie, która jest istotą życia chrześcijańskiego. Zostało powiedziane: „Że tylko niemodlący się, są zbyt dumni, by przyznać się do zaniedbania modlitwy”. Uwierzmy, że jest tam wiele serc czekających na zaproszenie zachęcające ich do szczerego wyznania swoich niedociągnięć i braków, jako jedynego, ale za to, pewnego sposobu na powrót i odbudowę Bożej przychylności i doświadczenia tego, co On uczyni w odpowiedzi na modlitwę.

 

Pragnę jeszcze coś dodać w odniesieniu do „Pięćdziesiątniczych spotkań modlitewnych” odbywającego się w naszym kościele. Miały one bardzo interesujące i ważne miejsce w naszej pracy. W czasie wielkiego Przebudzenia w Ameryce i Irlandii w 1858 oraz w kolejnych latach, niektórzy z naszych starszych pastorów wydali okólnik przynaglający kościoły do modlitwy o to, żeby Bóg również mógł i nas nawiedzić. W 1860 roku przebudzenie pojawiło się w różnych parafiach. W kwietniu 1861 było bardzo wielkie zainteresowanie widoczne w Paarl, w jednym z naszych najstarszych zborów. Podczas tygodnia poprzedzającego Zielone Świątki, pastor, który zwykle głosił tylko raz w niedzielę, ogłosił, że po południu odbędzie się publiczne spotkanie modlitewne. Ta sposobność wzbudziła wielkie zainteresowanie i wiele serc było bardzo poruszonych. Jako jeden z rezultatów, pastor zasugerował, żeby w przyszłości te dziesięć dni pomiędzy Wniebowstąpieniem a Zielonymi Świątkami przeznaczyć na codzienne spotkania modlitewne. Miało to miejsce następnego roku. Obdarzenie wtedy uzyskane było takie, że wszystkie sąsiednie zbory, podjęły sugestię i teraz przez pięćdziesiąt lat, te dziesięć dni modlitwy, zaobserwowano w całym kościele. Każdego roku uwagi były wystosowywane, jako tematy przemówień i modlitw, a rezultatem doznanym, przez cały nasz kościół, było nauczenie chrześcijan, o tym, co Słowo Boże mówi odnośnie Ducha Świętego i zauważalne poruszenie, aby szukać i poddać się Jego błogosławionemu prowadzeniu. Te dziesięć dni często okazywały się szansą do szczególnego starania o nienawróconych i do częściowego przebudzenia. Stały się one ośrodkami niewysłowionego obdarzenia u czołowych pastorów i ludzi, tak że rozpoznali miejsce, które Duch Święty powinien mieć, jako wykonawca Boga, w sercu wierzącego, w kontakcie z duszami i w uświęceniu do służby dla Królestwa.

 

Ciągle wprawdzie, jeszcze bardzo wiele brakuje nam do pełnej wiedzy i mocy Ducha Świętego, ale czujemy wdzięczność Bogu za to, co On uczynił przez prowadzenie nas, aby poświęcić te dziesięć dni specjalnej modlitwie dla poruszenia Ducha Świętego.

 

Napisałem to z myślą, że może będą tacy, którzy będą szczęśliwi mogąc wiedzieć o tym i w swoim otoczeniu zjednoczą się w przestrzeganiu tego.

 

Rozdział 1

GRZECH  I PRZYCZYNA ZANIEDBANIA MODLITWY

Jeśli sumienie ma wykonać swoją pracę, a skruszone serce ma poczuć swoją nędzę, konieczne jest, aby każdy z nas nazwał  swój grzech po imieniu. Wyznanie musi być dogłębne i osobiste. Na spotkaniu pastorów nie ma prawdopodobnie innego grzechu, do którego każdy z nas powinien się przyznać  z większym wstydem jako winny, niż grzech zaniedbania modlitwy.

Co więc sprawia, że zaniedbanie modlitwy jest, aż tak poważnym grzechem? Na pierwszy rzut oka wygląda to prawie, jak słabość. Tyle się mówi o braku czasu i o różnych rozkojarzeniach, że wina w całej sytuacji nie jest rozpoznawana. Niech stanie się to naszym szczerym pragnieniem na przyszłość, aby grzech zaniedbania modlitwy, był dla nas uważany prawdziwie za grzech. Rozważmy:

  1. Jakim jest to odstępstwem od Boga

Święty i godzien najwyższej chwały Bóg zaprasza nas do przyjścia do Niego, do rozmowy z Nim, do wołania o rzeczy, których potrzebujemy i do poznania, jakim błogosławieństwem (szczęściem) jest społeczność z Nim. On nas stworzył, a my możemy znaleźć w Nim naszą największą chwałę i zbawienie.

Jaki użytek zrobimy z tego niebiańskiego przywileju? Ilu jest takich, którzy poświęcają tylko pięć minut na modlitwę! Mówią, że nie mają czasu, ani pragnienia w sercu, aby się modlić; nie wiedzą, jak spędzić pół godziny z Bogiem! To nie jest tak, że oni absolutnie się nie modlą; modlą się każdego dnia, ale nie mają radości z modlitwy, jako wyrazu jedności z Bogiem, która pokazuje, że Bóg jest wszystkim dla nich.

Jeśli przyjaciel przyjdzie do nich w odwiedziny, mają czas, znajdują go, nawet gdyby musieli coś poświęcić, byle tylko nacieszyć się rozmową z nim. Tak, mają czas na wszystko, co ich naprawdę interesuje, ale nie, aby ćwiczyć się w społeczności z Bogiem i rozkoszować się Nim. Znajdują czas na coś, co może im służyć, ale dzień po dniu, miesiąc po miesiącu mija, a oni nie potrafią znaleźć czasu, aby spędzić  godzinę z Bogiem.

Czy nasze serca nie zaczynają zauważać jaką hańbą i pogardą wobec Boga jest to, że śmiemy powiedzieć, że nie potrafimy znaleźć czasu na społeczność z Nim? Jeśli zaczynamy jasno widzieć w nas ten grzech, to czy nie będziemy z głębokim wstydem wołać: „Biada mi, bo jestem zgubiony, O Boże; miej litość dla mnie i wybacz ten straszny grzech”. Rozważmy to dalej:

  1. Jest to przyczyna ubogiego życia duchowego

Jest to dowód, że w przeważającej części, nasze życie jest nadal w mocy „ciała”. Modlitwa jest pulsem życia; przez zbadanie pulsu, lekarz może powiedzieć, jaki jest stan serca. Grzech zaniedbania modlitwy jest dowodem dla chrześcijanina, a w tym i pastora, że życie Boże w duszy człowieka jest w śmiertelnej chorobie i słabości.

Wiele zostało powiedziane o słabości Kościoła w wypełnianiu swojego powołania, aby wywierać wpływ na swoich członków w celu uwolnienia ich spod władzy świata i dostosowania ich do świętego życia oddanego Bogu. Wiele również, powiedziano o obojętności wobec milionów pogan, których Chrystus powierzył Kościołowi, aby ten mógł  dać im poznać miłość i zbawienie Chrystusowe. Co takiego jest powodem, że wiele tysięcy chrześcijańskich robotników na świecie nie wywiera większego wpływu na pogan? Nic innego jak – zaniedbanie modlitwy w ich służbie. Pośród całej swej gorliwości w badaniu Pisma oraz w działalności Kościoła i mimo całej wierności w głoszeniu i rozmowach z ludźmi, oni nie mają nieustannej modlitwy, która ma dołączone obietnice Ducha i moc z wysokości. Jest to nic innego, jak grzech zaniedbania modlitwy, który jest przyczyną braku silnego duchowego życia! Rozważmy to dalej:

  1. Straszna strata, którą Kościół cierpi wskutek zaniedbania modlitwy przez pastora

W interesie pastora leży szkolenie wiernych do życia w modlitwie, ale jak może lider to robić, jeżeli sam tylko trochę rozumie sztukę rozmowy z Bogiem i otrzymywania od Ducha Świętego, na co dzień obfitej łaski z Nieba, dla siebie i swojej pracy? Nie może on z entuzjazmem wskazać drogi, czy wyjaśnić działania skoro sam nią nie idzie.

Ile jest tysięcy chrześcijan, którzy nie wiedzą prawie nic o radości społeczności z Bogiem w  modlitwie? Ilu jest takich, którzy wiedzą coś o tym i wyczekują dalszego wzrostu tej wiedzy, ale w głoszeniu Słowa nie mają uporczywego dążenia, aby osiągnąć potrzebne ku temu obdarzenie. Powód jest prosty, pastor rozumie tylko trochę z sekretu potęgi modlitwy i nie daje modlitwie miejsca w swojej służbie, które naturalnie w tej sprawie i w woli Boga, jest nieodzownie konieczne. Och, jaką różnicę powinniśmy zauważyć w naszych zborach, gdyby pastorzy mogli dostrzec we właściwym świetle grzech zaniedbania modlitwy i uwolnić się od niego! Rozważmy to dalej:

  1. Niemożność głoszenia Ewangelii wszystkim ludziom (jak to nam Chrystus nakazał robić) tak długo jak ten grzech nie zostanie pokonany i usunięty

Wielu uważa, że ogromną potrzebą misji jest pozyskanie mężczyzn i kobiet, którzy oddadzą się Panu, aby walczyć w modlitwach o zbawienie dusz. Uważa się również, że Bóg jest chętny i zdolny uratować i obdarzać błogosławieństwem (szczęściem) świat, który On odkupił,  gdyby jego ludzie chcieli i byli gotowi, aby zanosić do Niego dniem i nocą wołania. Jak może zgromadzenie być do tego doprowadzone, chyba że nastąpi najpierw całkowita zmiana wśród pastorów i że zaczną zauważać, jak niezbędną rzeczą jest: nie głoszenie, nie duszpasterskie wizyty, nie działalność kościoła, ale społeczność z Bogiem w modlitwie, tak długo, aż nie zostaną oni przyobleczeni mocą z wysokości.

Och, żeby te wszystkie myśli i praca, oraz oczekiwania dotyczące Królestwa mogły doprowadzić nas do dostrzeżenia grzechu zaniedbania modlitwy! Boże pomóż nam to wykorzenić! Boże wybaw nas z tego przez Krew i moc Jezusa Chrystusa! Boże naucz każdego sługę dostrzegać, jak wspaniałe miejsce mógłby zająć, jeśli najpierw zostałby uwolniony od tego korzenia zła; tak, że z odwagą i radością, w wierze i wytrwałości  mógłby podążać za swoim Bogiem.

Grzech zaniedbania modlitwy! Pan położył na naszych sercach brzemię tego grzechu, tak ciężkie, że nie będziemy mieli odpocznienia dopóty, dopóki nie zostanie ono zabrane daleko od nas w mocy imienia  Jezusa , On uczyni  to możliwym dla nas.

Świadek z Ameryki

W 1898 roku, było dwóch członków prezbiterium w Nowym Jorku, którzy uczestniczyli w konferencji Northfield dla pogłębienia życia duchowego. Powrócili oni do pracy z nowym zapałem. Starali się doprowadzić do ożywienia w całym prezbiterium. W spotkaniu które poprowadzili, przewodniczący zapytał braci o ich życie modlitewne: „Bracia” powiedział „zróbmy dziś wyznanie przed Bogiem i przed sobą nawzajem. To nam pomoże. Niech każdy kto spędza pół godziny każdego dnia z Bogiem w zawiązku z jego pracą w Kościele  podniesie rękę w górę?” Jedna ręka została podniesiona. Pytał dalej: „Wszyscy, którzy w ten sposób spędzacie 15 min podnieście rękę.” Nawet nie połowa rąk była podniesiona. Następnie powiedział : „Modlitwa to siła robocza Kościoła Chrystusa, a połowa robotników prawie z niej nie korzysta! Wszyscy, którzy spędzają 5 min niech podniosą rękę.” Wszystkie ręce poszły w górę. Ale jeden człowiek przyszedł później z wyznaniem, że nie był pewien, czy spędzał każdego dnia choćby pięć minut w modlitwie. „To jest,” powiedział, „przerażające objawienie jak mało czasu spędzam z Bogiem.”

Przyczyny zaniedbania modlitwy.

W spotkaniu modlitewnym starszych jeden brat postawił pytanie: „Co zatem jest przyczyną tak wielkiego zaniedbania modlitwy? Czyż nie jest to niewiara?”

Odpowiedzią było: „Z pewnością; ale za tym przychodzi pytanie, co jest przyczyną braku wiary?” Kiedy apostołowie zapytali Pana Jezusa: „Dlaczego my nie mogliśmy wypędzić demona?” Jego odpowiedzią było: „Przez wasze niedowiarstwo.” Wyjaśnił dalej: „Ale ten rodzaj nie wychodzi inaczej, jak tylko przez modlitwę i post.” (Mat. 17.19-21). Jeśli życie nie jest zaparciem się samego siebie – postem –  czyli porzuceniem tego świata; modlitwą – czyli uchwyceniem się Nieba, to wiara nie może być ćwiczona. W życiu według ciała, a nie według ducha znajdujemy źródło zaniedbania modlitwy, na które narzekamy. Gdy wyszliśmy ze spotkania jeden brat powiedział do mnie: „Na tym polega cała trudność, że pragniemy modlić się w Duchu i w tym samym czasie chodzić w ciele, a to jest nie możliwe.”

Jeśli ktoś jest chory i pragnie wyleczenia, priorytetem jest znalezienie prawdziwej przyczyny choroby. Jeżeli dana przyczyna nie zostanie rozpoznana, a uwaga skierowana zostaje do podrzędnych lub domniemanych, ale nie rzeczywistych przyczyn, wtedy uzdrowienie nie wchodzi w rachubę. W podobny sposób jest niezwykle ważnym dla nas, aby uzyskać prawidłowy wgląd w przyczyny tego smutnego stanu martwoty i niepowodzenia w komorze modlitwy, która powinna być tak błogosławionym miejscem dla nas. Starajmy się w pełni  zdać sobie sprawę z tego, co jest korzeniem tego zła.

Pismo uczy, że istnieją tylko dwa możliwe stany dla chrześcijanina. Jeden to chodzenie według Ducha, a drugi to chodzenie według ciała. Te dwie siły są ze sobą w konflikcie nie do pogodzenia. Okazuje się więc w przypadku większości chrześcijan, że podczas gdy my dziękujemy Bogu, że są oni nowo narodzeni z Ducha i że otrzymali dar życia Bożego – to ciągle jednak ich zwykłe, codzienne życie nie jest przeżywane według Ducha, lecz według ciała. Paweł napisał do Galacjan: „Czy aż tak nierozumni jesteście? Rozpoczęliście w duchu, a teraz na ciele kończycie?” (Gal 3.3). Ich służba opierała się na cielesnych zewnętrznych zabiegach. Oni nie rozumieli, że gdy dopuszcza się wpływ „ciała” w służbie Bogu, prowadzi to wkrótce do jawnego grzechu.

Paweł wspomina jako efekt „ciała” nie tylko takie grzechy, jak cudzołóstwo, morderstwo, pijaństwo, ale również grzechy codziennego życia – gniew, spór, wrogość, zazdrość; napomina on więc: „Według Ducha postępujcie, a nie będziecie pobłażali żądzy cielesnej (…)   Jeśli według Ducha żyjemy, według Ducha też postępujmy” (Gal 5.16, 25.). Duch musi być uhonorowany nie tylko, jako autor nowego życia, ale również jako lider i dyrektor całej naszej pielgrzymki. W przeciwnym razie jesteśmy, jak to nazwał apostoł –„cieleśni.”

Większość chrześcijan posiada niewielkie zrozumienie tego tematu. Oni nie mają rzeczywistej wiedzy o głębokiej grzeszności i bezbożności tej cielesnej natury, która do nich należy i której podświadomie ustępują. „Bóg (…) potępił grzech w ciele” (Rzym. 8.3) – w krzyżu Chrystusa. „A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje wraz z namiętnościami i żądzami” (Gal. 5.24). „Ciała” nie da się poprawić lub uświęcić. „Zamysł ciała jest wrogi Bogu; bo nie podlega zakonowi Bożemu, bo też nie może” (Rzym. 8.7). Nie ma innego sposobu radzenia sobie z „ciałem grzechu” niż jak to zrobił Chrystus, niosąc je na krzyż. „Nasz stary człowiek został wespół z Nim ukrzyżowany” (Rzym. 6.6); wiec my przez wiarę również krzyżujemy je, uważamy i traktujemy je, jako przekleństwo, które znajduje właściwe miejsce na przeklętym krzyżu.

Wielce zasmuca fakt, jak wielu jest chrześcijan, którzy rzadko myślą i mówią szczerze o głębokiej i niezmierzonej grzeszności „ciała” – „We mnie (to jest w moim ciele) nie mieszka dobro” (Rzym. 7.18). Człowiek, który prawdziwie w to wierzy może wołać: „Widzę inny zakon w moich członkach (…) bierze mnie w niewolę zakonu grzechu (…) Nędzny ja człowiek! Któż mnie wybawi z tego ciała śmierci?” (Rzym. 7.23-24). Szczęśliwy jest ten, kto może pójść dalej i powiedzieć: „Bogu niech będą dzięki przez Jezusa Chrystusa (…) Bo zakon Ducha, który daje życie w Chrystusie Jezusie, uwolnił mnie od zakonu grzechu i śmierci (Rzym. 7.25; 8.2).

Obyśmy mogli zrozumieć Boże zalecenie dla nas! „Ciało” na krzyż – Duch w sercu kontrolujący nasze życie.

Duchowe życie jest zbyt mało rozumiane i pożądane; ale to jest dosłownie to, co Bóg obiecał i czego dokona w tych, którzy się Jemu w tym celu bezwarunkowo podporządkowali.

Oto więc mamy głęboki  korzeń zła, jako przyczynę braku życia modlitewnego. „Ciało” może mówić modlitwy na tyle dobrze, nazywając siebie religijnym, aby usatysfakcjonować sumienie. Ale „ciało” nie ma ochoty, ani siły do modlitwy, która dąży do intymnej znajomości Boga, która cieszy się ze wspólnoty z Nim i która ciągle polega na Jego sile. Chodzi więc w końcu o to, że „ciało grzechu” musi być odrzucone i ukrzyżowane.

Chrześcijanin, który nadal jest cielesny nie ma, ani siły, ani skłonności do podążania za Bogiem. Opiera się zadowolony na swojej modlitwie z przyzwyczajenia lub nawyku, ale chwała i błogosławieństwo głębokiej modlitwy są ukryte dla niego, aż pewnego dnia jego oczy otworzą się i dostrzeże, że „ciało” w swojej grzesznej naturze przeciwnej Bogu, jest arcywrogiem, który uniemożliwia gorliwą modlitwę.

Mówiłem kiedyś podczas konferencji na temat modlitwy i użyłem silnych wyrażeń o wrogości „ciała” jako przyczyny zaniedbania modlitwy. Po przemówieniu żona pastora powiedziała, że myślała, że mówiłem zbyt ostro. Jednak ona także rozpaczała z powodu zbyt małego pragnienia modlitwy,  ale wiedziała, że jej serce szczerze nastawione było na szukanie Boga. Pokazałem jej, co Słowo Boże mówi o „ciele” i że wszystko, co uniemożliwia otrzymanie Ducha jest niczym innym jak ukrytym działaniem „ciała”. Adam został stworzony do wspólnoty z Bogiem i radował się tym przed swoim upadkiem. Po upadku jednak przyszła głęboko zakorzeniona niechęć do Boga i Adam uciekł przed Nim. Ta nieuleczalna awersja jest cechą charakterystyczną nieodrodzonej natury i głównym powodem naszej niechęci do poddania się wspólnocie z Bogiem w modlitwie. Następnego dnia powiedziała mi, że Bóg otworzył jej oczy; wyznała, że wrogość i niechęć „ciała” były ukrytą przeszkodą jej wadliwego życia modlitewnego.

Bracia, nie starajcie się znaleźć w okolicznościach wyjaśnienia zaniedbania modlitwy, nad którymi ubolewamy, szukajcie tam gdzie Słowo Boże mówi, że jest ono w ukrytej niechęci serca wobec Świętego Boga.

Kiedy chrześcijanin nie oddaje się całkowicie prowadzeniu Ducha – a to z pewnością jest wolą Boga i dziełem Jego łaski – żyje wtedy on, bezwiednie, w mocy „ciała”. To życie według „ciała” objawia się na wiele sposobów. Pojawia się w porywczości ducha, niespodziewanie pojawiającym się gniewie, w braku miłości, w znajdowaniu przyjemności w jedzeniu i piciu;  szukając w tym wszystkim własnej woli i honoru, zaufania we własną mądrość i siłę oraz przyjemności w świecie (które zawstydzają przed Bogiem). Wszystko to jest życiem według „ciała”. „Jeszcze bowiem cieleśni jesteście”(1Kor. 3.3) ten tekst zapewne niepokoi od czasu do czasu, tych którzy nie mają całkowitego pokoju i radości w Bogu.

Modlę się, żebyś zastanowił się i odpowiedział na pytanie: czy nie znalazłem w tym przyczyny mojego zaniedbania modlitwy, oraz mojej niemocy, aby zmienić coś w tej sprawie? Żyję w Duchu, narodziłem się na nowo, ale nie chodzę w Duchu, „ciało” panuje nade mną. Cielesne życie nie może modlić się w Duchu i w mocy. Boże wybacz mi. Cielesne życie jest ewidentną przyczyną mojego żałosnego i wstydliwego zaniedbania modlitwy.

Środek burzy na polu bitwy

Podczas konferencji wspomniano wyrażenie „strategiczny punkt” używany często w odniesieniu do wielkiej bitwy między Królestwem Nieba, a mocami ciemności. Kiedy generał wybiera miejsce z którego zamierza zaatakować wroga, zwraca największą uwagę na te punkty, które uważa za najważniejsze w bitwie. Dlatego podczas bitwy o Waterlo, Wellington natychmiast zauważył, że pewien budynek gospodarczy był kluczem do całej sytuacji. Nie oszczędzał on swoich oddziałów w dążeniu do utrzymania tego punktu: zwycięstwo zależało od tego. I tak się właściwie stało. Tak samo jest w konflikcie między wierzącym, a mocami ciemności, że komora modlitwy jest miejscem gdzie osiąga się decydujące zwycięstwo.

Wróg używa wszystkich swoich mocy, aby doprowadzić chrześcijan, a zwłaszcza pastora do zaniedbania modlitwy. Wie on, że jakkolwiek wspaniałe, by nie było kazanie, albo jak bardzo, by nie było atrakcyjne zgromadzenie, albo jakkolwiek sumienna by nie była wizyta pastora, to żadna z tych rzeczy nie może zniszczyć jego królestwa, jeśli modlitwa jest zaniedbana. Gdy Kościół otwiera się na moc komory modlitwy, a żołnierze Pana otrzymują na kolanach „moc z wysokości” to moce ciemności zostają wstrząśnięte, a dusze uwolnione. W Kościele, na polu misyjnym, u pastora i w zgromadzeniu, wszystko zależy od wiernego ćwiczenia mocy modlitwy.

Podczas tygodnia konferencji znalazłem poniższy tekst w gazecie „The Christian:”

Dwie osoby kłóciły się o pewną sprawę. Nazwiemy ich Chrześcijanin i Apollyon. Apollyon zauważył, że Chrześcijanin ma pewną broń, która mogłaby dać mu pewne zwycięstwo. Spotkali się w śmiertelnym zmaganiu i Apollyon postanowił zabrać broń swojemu przeciwnikowi i zniszczyć ją. Na chwilę główna przyczyna walki stała się podrzędną; najważniejszym stało się kto będzie panował nad bronią od której wszystko zależy? Kwestią przeżycia jest jej utrzymanie.

Tak samo jest w konflikcie między szatanem a wierzącym. Boże dziecko może zdobyć wszystko przez modlitwę. Czy jest zatem dziwnym, że szatan czyni najwyższe starania, żeby wykraść broń chrześcijaninowi, albo utrudnić mu używanie jej?

W jaki sposób szatan przeszkadza w modlitwie? Przez pokuszenie, by odkładać i ograniczać ją, przez wprowadzanie w rozkojarzone myśli i wszystkie inne rodzaje odwracania uwagi; przez niedowiarstwo i brak nadziei. Szczęśliwy jest ten bohater modlitwy, który mimo wszystko zważa, aby mocno trzymać i używać swojej broni. Jak nasz Pan w Getsemane, im gwałtowniej wróg atakował, tym żarliwiej się modlił i nie zaprzestał dopóki nie odniósł zwycięstwa. Po tym, jak wszystkie części zbroi zostały nazwane, Paweł dodał: „W każdej modlitwie i prośbie zanoście o każdym czasie, modły w Duchu” (Efez. 6.18). Bez modlitwy, hełm zbawienia i tarcza wiary i miecz Ducha, którym jest Słowo Boże nie mają mocy. Wszystko zależy od modlitwy, Bóg uczy nas wierzyć i trzymać się tego mocno!

Bo Bóg był z Nim i z nami w Nim zgr. 01.06.2018r. część 3

2 Księga Samuela 5 rozdział 10 wiersz:

„I wzrastał Dawid w potęgę, a Pan, Bóg Zastępów, był z nim”.

Oby Bóg był z nami wszystkimi. Wiecie, że nic lepszego dla mnie i dla ciebie nie ma nad to, żeby Bóg był z nami. Gdy On jest z nami, wtedy my znamy o sobie prawdę i mamy prawidłowe rozeznanie duchowe. Wtedy nie mylimy się, nie myślimy o chrześcijaninie, dziecku Bożym, że to jest diabeł, a o diable, że to jest dziecko Boże. Jak dobrze być uczniem słuchającym swojego Nauczyciela. Żaden opętany nie oszukał Go i żaden grzesznik swoimi grzechami nie spowodował, żeby Jezus powiedział: Ja cię nie wezmę. On mówi: Chodźcie do Mnie wszyscy spragnieni – Ja wam dam odpocząć. On wiedział, że grzesznik potrzebuje oczyszczenia i wiedział, że opętany potrzebuje oczyszczenia. On wiedział i wie wszystko o mnie i o tobie.

Wiecie, gdybyśmy my żyli z Jego wiedzą wobec siebie, to byśmy się rozumieli nawzajem. Co najlepiej nas zbliża do siebie? Wspólne pragnienie i realizacja tego pragnienia. Umiemy się dzielić niepowodzeniami i umiemy się ostrzec nawzajem. Umiemy się także cieszyć tym, kiedy się nam powodzi.

Przebywanie razem powoduje to, że bardziej się o siebie modlimy nawzajem. Więcej się poznajemy, a przez to też doświadczamy i tego, co nie jest w nas  podobne do Chrystusa, że jest jeszcze nasze „ja”. Uczymy się, jak znosić przeciwności w Bożej miłości; jak wygrywać, żeby Pan był przez to uwielbiony. Pan zawsze chciał, żeby Jego Kościół był jedno; abyśmy wszyscy byli ze sobą w tych doświadczeniach, które napotykamy. Dawid wzrastał więc w potęgę, bo Bóg był z nim i Kościół wzrasta w potęgę, kiedy Pan jest z nami; wtedy my jesteśmy zupełnie inaczej nastawieni wobec siebie.

Potrzebujemy tego! W czasach końca, kiedy tyle jest oszustw,  i pojawia się tyle zakłamań , tym bardziej potrzebujemy tego. To, co słyszymy, jak wrogowie wdzierają się do zborów, jak kłamią, jak okłamują zbory, zwodzą, oszukują, czyniąc z siebie sługi, służebnice Boże, a potem dopiero ten zbór widzi, jak został oszukany i zwiedziony; dopiero wychodzi na jaw, jak został okradziony, jak ludzie zostali ponastawiani przeciwko sobie nawzajem. Potrzebujemy Pana, żeby umieć to rozeznać.

Pamiętam, kiedy w pewnym miejscu, gdzie byłem, gdzie mogłem głosić moje pierwsze poważniejsze nauczanie, przyjechał  do zboru młody człowiek z więzienia na polecenie innego wierzącego więźnia, mówiąc, że jest zainteresowany Chrystusem, że chciałby posłuchać i poznać Go. Minęło parę dni, ten człowiek zaczął wyglądać tak jakby zaczęła do niego docierać Ewangelia. Zaczął się cieszyć i dziękować Bogu, za wspaniałą Bożą Prawdę. Wyglądał na nawracającego się do Boga, który cieszy się, że Prawda Boża dociera do niego. Zaczął rozmawiać z ludźmi i przyjechał do nas do domu. Zasiedliśmy do stołu i w pewnym momencie Pan mi pokazał jego serce. Pokazał mi jego kłamstwo. Wziąłem go na bok i zapytałem: Dlaczego kłamiesz? Wtedy ten człowiek odpowiedział: Chciałem was wyśmiać, chciałem pokazać, że chrześcijanie są w stanie uwierzyć we wszystko, cokolwiek ktoś im powie i zrobi. I gdyby Bóg nie był ze mną, to by mu się to udało, ale Bóg nie pozwoli Siebie oszukiwać. I to nie był jedyny przypadek, kiedy Bóg odkrył czyjeś kłamstwo. Nasza świadomość tego, w czym jesteśmy i w czym mamy doświadczenie, opiera się tylko na obecności Boga. My w sobie nie mamy rozeznania. Diabeł jest w stanie nas zwieść, bo on przybiera pozór anioła światłości. Może przyjść w takim stanie, że powiesz: To niemożliwe, to musi być Bóg! A Bóg powie ci: Nie! To jest diabeł! Co my zrobimy bez Boga? Możemy próbować sami chodzić w chrześcijaństwie, ale co my zrobimy bez Boga!! Przecież diabeł ma nas wtedy, jak na celowniku – co zechce, to zrobi, zwiedzie nas jak zechce.

Zobaczcie, jak Izrael był oszukany. Wystarczyło tylko, że ci, którzy doświadczyli Boga odeszli, oni zaraz sprowadzili sobie bożki, zaraz się sprzeniewierzyli z obcymi bogami. Już byli zadowoleni, że mogą żyć po swojemu, że nie muszą czcić Boga świętości, a mogą czcić boga bezbożności. I oby Bóg był z nami po kres naszych dni, do ostatniej sekundy naszego życia.

Pięknie widzimy jednego z tych, który jest w imieniu Boga – Jakuba. Kiedy Józef przyprowadza dwóch synów do niego i starszego stawia po prawej stronie ręki Jakuba, żeby Jakub położył ją na starszego, a lewą na młodszego. Józef był tego pewien i tak być powinno, że starszy otrzymuje należne mu, jako pierworodnemu, dobro od Boga. Ale ten bardzo źle widzący Jakub robi zupełnie coś innego – krzyżuje ręce i kładzie je inaczej. A Józef mówi: Nie tak, ojcze, nie tak! Połóż tak, bo starszy jest po prawej stronie twojej  ręki. A Jakub mówi: Synu, ja wiem, co robię – bo Bóg był z Jakubem. Był też z Józefem, ale w tej sprawie Jakub miał od Boga duchowe rozeznanie.

Niech Bóg będzie z nami! W świętości nieśmy swój krzyż, wypierajmy się siebie. Chciejmy, żeby Bóg był z nami. Potrzebujemy Boga, ponieważ chodzimy do pracy, chodzimy do szkoły, może niektórzy już nie chodzą, a ktoś później będzie chodził; te małe dzieci potrzebują widzieć, że są pośród ludu, w którym Bóg jest. Bo jeśli małe dzieci będą oglądać zwiedzenia, będą oglądać, jak to się dzieje, to wtedy zwątpią. Gdzie można znaleźć pewność, że my nie będziemy zwiedzeni? Ta pewność jest tylko w Jezusie. Jeśli będziemy pilnować się Pana Jezusa, uczciwie do Niego należeć, nie będziemy zwiedzeni. Czy wierzysz w to, że gdy Jezus będzie z tobą, to nie będziesz zwiedziony? Ale jeżeli Jezus jest z tobą, to ty masz mieszkać w Jezusie, a Jezus  ma mieszkać w tobie. Bezbożny nie może mieszkać w Jezusie, dlatego ty oczyszczasz się, uświęcasz się, ponieważ tylko taki może mieszkać w Jezusie. Jezus też nie będzie mieszkał w bezbożnym. Aby Jezus mieszkał w tobie, musisz się pilnować, aby trwać w Nim i Jego nauczaniu, bo nie chcesz zginąć oszukanym. Czy rozumiemy to? Bo dla mnie i dla ciebie jest to oczywiste, że będąc bez Boga można nas oszukać w jednej chwili. Aaron, który widział tyle Bożych działań jako kapłan Boga, a tu ludzie przychodzą do niego i mówią: Zrób nam naszych bogów . I co robi Aaron? Powiedział im, aby przynieśli mu różne złote przedmioty, a on zaraz zrobi im bogów i tak też zrobił. Kto wtedy był z Aaronem? Na pewno nie Bóg.

2 Księga Kronik 1 rozdział 1 wiersz:

„Salomon, syn Dawida, umocnił się potem w swoim królestwie, a Pan, Bóg jego, był z nim i nader go wywyższył.

Salomon miał całkowity pokój, gdyż otaczający go wrogowie byli przestraszeni przez Boga i nie atakowali Izraela. Mógł spokojnie budować świątynię dla Boga. Mógł doświadczać, jak Bóg nim kieruje. Mógł doświadczać, jak Bóg na jego modlitwę napełnia chwałą świątynię do tego przygotowaną. Ale kiedy odwrócił się od Boga, wtedy sam zaczął rozeznawać. Miał mądrość, ale zabrakło już Boga. I wszedł w grzech. Rozumiecie, można mieć mądrość i zgubić się jak Salomon. Jeśli Bóg nie będzie z nami, to nawet nabyta wiedza biblijna nam nie pomoże. Diabeł jest sprytniejszy. Potrafi tak manewrować Słowem, że zwiedzie cię i wyprowadzi na manowce. Człowiek nawet nie będzie wiedział, że już ma pychę, dumę i arogancję wobec Boga.

1 Mojżeszowa 5 rozdział. Chwała Bogu za tych Bożych ludzi, którzy pojęli tę prawdę. Zobaczcie, krótko trwa ta ziemia i już  po grzechu Adama i Ewy pojawia się człowiek, Henoch. Od 21 wiersza:

Henoch żył 65 lat i zrodził Metuszelacha”. Według moich wyliczeń Adam miał 727 lat, kiedy Henoch miał 65. „Po zrodzeniu Metuszelacha chodził Henoch z Bogiem 300 lat i zrodził synów i córki”. Za czasów Adama Henoch chodził z Bogiem. Adam mógł widzieć pośród tych, którzy zostali urodzeni według ciała, człowieka chodzącego z Bogiem. „Henoch przeżył 365 lat. Henoch chodził z Bogiem, a potem nie było go, gdyż zabrał go Bóg”.

         Myślę, że przez zabranie Henocha Bóg pokazał, że wszystkich, którzy z Nim chodzą, weźmie do Siebie, do Swojej wieczności, do Swojej Chwały.

Dlatego dla mnie i dla ciebie jest najważniejsze to, aby Bóg był z tobą, a ty z Bogiem – Bogiem, który jest Świętą Miłością. Bogiem, który udowodnił Swoją miłość do mnie i do ciebie, i aby nas przyciągnąć do Siebie, dał nam Świętość Swojego Syna Jezusa Chrystusa.

6 rozdział 9 wiersz czytamy:

Oto dzieje rodu Noego: Noe był mężem sprawiedliwym, nieskazitelnym wśród swojego pokolenia. Noe chodził z Bogiem.”

Mąż sprawiedliwy, nieskazitelny i to w czasie, kiedy było pełno bezbożnych. Oni już tak zdeprawowali na ziemi swoje życie, że tylko Noe był jedynym człowiekiem, który chciał być z Bogiem. Wszyscy chcieli żyć po swojemu, bez Boga. Jak w takich czasach można być nieskazitelnym i sprawiedliwym, jeśli żyjesz pośród zabrudzonych, w grzechach żyjących ludzi? Można, jeśli Bóg dla ciebie więcej znaczy niż to, co cię otacza. Może cię otaczać złodziejstwo, kłamstwo, obłuda, fałsz, morderstwo, zwada, a ty możesz być wolnym od tego. Żyć pośród tego świata i nie należeć do tego świata. Jeśli tylko będziemy  należeć do Boga, jeśli tylko Bóg będzie mógł mieszkać w tobie i we mnie, wtedy ten świat nie wniknie w nas. Ale jeśli w nas będą pozostawać stare sposoby – pożądliwość, wysokie mniemanie o sobie – świat ma do nas dostęp w każdej chwili, jak tylko zechce.

„Bóg pokornym okazuje łaskę” – czytamy o tym w Biblii. Słuchajcie, Biblia jest księgą do tego, żeby wiedzieć, jak żyć, a Duch Święty jest po to, żebyśmy mogli tak żyć. Ciało nic nie pomaga, Duch ożywia. Jeżeli zaufaliśmy Bogu i wierzymy Jego Słowu, powinniśmy być już wdzięcznymi Mu, bo wiemy, że Ten, który powiedział nam to jest Wszechmogący! Przestajemy wątpić. Wiara jest niepewnością co do tego, czy pewnością?! Wiara jest domyślaniem się, czy wiara jest pewnością? Wiara jest pewnością, że jeżeli Bóg tak powiedział, to tak jest i Amen.

Wiemy, że przyjdzie ten dzień, w którym wróci tu Chrystus. Wiemy, że wróci po Kościół. Wiemy, że potrzebujemy być gotowi na spotkanie z Nim, aby On mógł nas wziąć i abyśmy zawsze już byli z Nim. Chcemy być gotowi na to i chcemy, by inni się też przygotowywali. Żeby lud Boży był mądry, przygotowując się na spotkanie z Panem Jezusem Chrystusem. Nie powiedzie ci się coś – jest możliwość oczyszczenia się. Powodzi ci się – dziękuj Bogu z całego serca! Bez Niego nic dobrego nie możemy uczynić. Wszystko, co jest możliwe do uczynienia dobrego, dane nam jest w Chrystusie Jezusie. Dobre uczynki są dane nam w tym Jednym, w umiłowanym Bożym Synu. Niech będzie uwielbione Jego Święte Imię – mimo wszystko. Mimo tych rzeczy, na które napotykamy, Bóg daje nam zwycięstwo nad nimi.  Musimy toczyć bój i musimy wygrywać, należąc do Pana. Niech Pan daje nam mądrość i rozwagę w tych wydarzeniach, na które napotykamy.

Psalm 23. Psalm jakże bliski wielu ludziom w ich doświadczeniach:

„Psalm Dawidowy. Pan jest pasterzem moim, niczego mi nie braknie”. Tak myśleć o Panu Jezusie – Pan jest Pasterzem moim, niczego mi nie braknie. „Na niwach zielonych pasie mnie. Nad wody spokojne prowadzi mnie.  Duszę moją pokrzepia. Wiedzie mnie ścieżkami sprawiedliwości ze względu na Imię Swoje.  Choćbym nawet szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknę, boś Ty ze mną, laska Twoja i kij Twój mnie pocieszają.  Zastawiasz przede mną stół wobec nieprzyjaciół moich”. Raduj się, duszo! Alleluja! Pan jest Pasterzem naszym, a Pan mówi: Owce znają Mój głos i one idą za Moim głosem, i Ja znam Swoje owce. „Namaszczasz oliwą głowę moją, kielich mój przelewa się. Dobroć i łaska towarzyszyć mi będą przez wszystkie dni życia mego. I zamieszkam w domu Pana przez długie dni.” To znaczy na zawsze, na wieczność.

Wielu z nas idzie w doświadczeniach życia tą ciemną doliną. Nie zawsze wszystko układa się tak, jak byśmy myśleli.  Są i ciężkie, trudne dni, na które napotykamy. Ale największą naszą radością jest to, że w tych dniach, Pan jest z nami. On nie jest z nami tylko w tych dniach, kiedy jesteśmy zadowoleni, szczęśliwi. On jest z nami w każdym dniu – tak nam powiedział! Chodził tu na tej ziemi razem z uczniami i na końcu powiedział im: „Idźcie, i czyńcie uczniami Moimi całe narody, a Ja będę z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata”. A to jest obietnica, która dociera do nas z tą wiadomością: „Uważaj, bo Ja będę z tobą. Zwracaj uwagę na to, że jestem tym, który cię miłuje, ale jestem Świętym Synem Wszechmogącego Ojca, uświęcaj się więc. Słuchaj Moich rozkazów – mówi Pan – i wypełniaj je z ochotnego serca, bo Ja Jestem z tobą”. Pamiętaj, bracie i siostro, że Pan Jezus chce być z nami. „Nie pozostawię cię, nie porzucę, ponieważ miły, czy miła, jesteś Mi, ponieważ szanujesz Mnie, poważasz Mnie. Nie zawsze wszystko ci wychodzi tak, jakbym chciał, ale właśnie dlatego mam dla ciebie cierpliwość i dobroć. Żeby cię kształtować i przeprowadzać, żebyś rósł według tego, w czym Bóg ma upodobanie.”

Kiedyś miałem doświadczenie podobne do tego, o którym Bunyan napisał w swojej książce, i w rzeczywistości Bóg dał mi w duchowych wymiarach iść tą ciemną doliną, gdzie było pełno strachów. Szedłem i nie bałem się w ogóle. A potem Pan pokazał ludzi, którzy będą mnie atakować, chcąc mnie skrzywdzić. I kiedy ci ludzie osaczali mnie, wtedy pomyślałem, że będę się bronił, ale Pan powiedział: Nie broń się. I posłał Swego anioła. Wiele razy już doświadczyłem w swoim życiu, że nie muszę się bronić sam. I Pan posyłał Swoich aniołów, ponieważ Pan chce, abyśmy byli pewni Jego, abyśmy nie polegali na swojej sile, ani umiejętnościach. Gdy my przechodzimy do obrony w swój sposób, wtedy diabeł nas wciągnie i spowoduje, że zaczniemy walczyć jego środkami. Zaczniemy używać środków, które w sumie nas zniszczą. Dopóki Pan walczy za nas, dopóty środki są takie, jakie być powinny i nic zlego nam się nie dzieje. . Ale kiedy my sami toczymy bój, wtedy diabeł nam wciśnie inne środki, a wtedy i my sami wpadamy w jego pułapkę.

Wrogowie osaczali zawsze Boże dzieci z różnych stron. Paweł i  Dawid piszą o wrogach, którzy ich osaczają. A jak dobrze jest pozostać w miejscu, w którym Pan mówi: Nie bój się, robaczku Mój, Jakubie. Wiemy, że robaka można zdeptać w jednej chwili, a Bóg mówi: Nie bój się, bo Ja jestem z tobą.

Kiedy idziesz przed sąd, Bóg mówi: Nie bój się, otwórz tylko usta, Ja będę mówić, nie bój się. Chwała Bogu za to, że Bóg chce być z nami w każdym czasie, dogodnym czy niedogodnym. Chce nas napełniać i umacniać drogi nasze i dobrze jest mieć osobiste doświadczenia z Bogiem. Jeżeli mamy osobiste doświadczenia, to chwała Bogu za to. Bóg chce nie tylko dawać nam Słowo, On chce nam dawać doświadczenia, w których my będziemy poznawać Boże Słowo. On chce nas prowadzić w objawienia, bo to jest Ojciec objawień, Ojciec chwały, Ojciec, który wie wszystko. Pan Jezus, który wie wszystko, On nam to daje. To jest wspaniałe móc chodzić z Tym, który wie wszystko, co nam potrzebne do życia, do wieczności. Mieć Nauczyciela,  który pokazał Swoim życiem, jak żyje się według Jego nauk i gdzie się dochodzi poprzez tę naukę. Móc należeć do Pana  i kosztować z tego – to jest zaszczytem dla nas.

Niech Pan poucza nas i posila. W życiu wierzącego człowieka jest pustynia i jest piękna oaza z chwałą i kosztownościami. Są doświadczenia, w których myślisz: Panie, czy ja już jestem sam? I takie doświadczenia, że ktoś ci mówi: A ty masz dowody na to, że Bóg jest z tobą, człowieku? – Mnóstwo dowodów mamy na to! Bożych dowodów. Uczynki Pana, które świadczą o tym. Uczynki, których żaden człowiek sam z siebie nie może dokonać. Niech Bóg pomoże, aby każdy z nas był szczęśliwym wyznawcą Jezusa Chrystusa, żeby być tym, który jest pewnym tego.

W Liście do Rzymian 8 rozdział od 31 wiersza czytamy:  

„Cóż tedy na to powiemy? Jeśli Bóg za nami, któż przeciwko nam?  On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakżeby nie miał z Nim darować nam wszystkiego?”.

Jeśli słyszymy tak potężne słowa, które mówią: Bądź szczęśliwym człowiekiem! Przecież Bóg ci darował wszystkie twoje grzechy! Raduj się w Panu zawsze, raduj się i ciesz się swoim Zbawicielem, który zaniósł twoje grzechy na krzyż! Usunął twój list dłużny, który został przez Niego przybity do krzyża. Bądź otwartym na to, żeby należeć do Pana. Jezus mówi, że jeśli jesteś Jego Sługą, to będziesz tam, gdzie On jest. Służmy więc Panu z otwartym sercem.

Jeśli tylko widzimy kogoś, kto by nas słuchał, to miejmy tę nadzieję w sercu, że jest to człowiek, który służy, albo będzie służył Jezusowi Chrystusowi, wspaniałemu Panu, który nigdy nie zaniedbał nas! Kiedy karcił, to karcił prawdziwie, żebyśmy mogli pojąć i zrozumieć, upamiętać się i porzucić zło. A kiedy pociesza i wzmacnia, to tak, że doznajesz, że to jest naprawdę wspaniały Pan. Kiedy jest z tobą, to niebo jest jedynym miejscem, dokąd naprawdę chcesz iść, bo wiesz, że to niebo będzie bez końca.

On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakżeby nie miał z Nim darować nam wszystkiego? Któż będzie oskarżał wybranych Bożych? Przecież Bóg usprawiedliwia.” 

Widzimy, jeśli Bóg usprawiedliwia, to Bóg daje nam szansę nowego życia. Sprawiedliwy z wiary żyć będzie! Usprawiedliwieni z wiary, pokój mamy z Bogiem. Bóg daje nam możliwość nowego życia, życia, które pokazuje, że należymy do Niego, że jesteśmy Jego dziećmi,

„Któż będzie potępiał? Jezus Chrystus, który umarł, więcej, zmartwychwstał, który jest po prawicy Boga, Ten przecież wstawia się za nami. Któż nas odłączy od miłości Chrystusowej? Czy utrapienie, czy ucisk, czy prześladowanie, czy głód, czy nagość, czy niebezpieczeństwo, czy miecz? Jak napisano: Z powodu Ciebie co dzień nas zabijają, uważają nas za owce ofiarne.  Ale w tym wszystkim zwyciężamy przez Tego, który nas umiłował.  Albowiem jestem tego pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani potęgi niebieskie, ani teraźniejszość, ani przyszłość, ani moce, ani wysokość, ani głębokość, ani żadne inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Bożej, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym”.

         Pamiętaj, Boże dziecko! Niemożliwe jest to, żebyś nie prorokował, nie prorokowała. Wszyscy synowie i córki Boga są prorokami. Nie mówię o służbie prorockiej. Mówię, że Bóg Swoim dzieciom objawia to, co ma nadejść, albo jak się zachować w danej sytuacji. Niech będzie uwielbione Jego Święte Imię za wszystko, czym nas obdarza. Niech dobre Boże działanie, Bożego  Ducha pomaga nam cieszyć się tym, że mamy takiego Ojca, że mamy takiego Pasterza, takiego Króla Chwały.

Słuchaj, zrozum, zachowuj, oddawaj chwałę, przyjmuj to, co Słowo Boże mówi do ciebie. Bądź otwartego serca, otwartego umysłu, wdzięcznego i dziękczynnego, ponieważ, kiedy Bóg mówi: To, co ci daję, to już to masz, kiedy Bóg mówi: Wszystko dałem ci w Moim Synu, Chrystusie Jezusie, obdarzyłem cię wszelkim obdarzeniem, wszelkim bogactwem niebios, mamy dostęp do wszystkiego, co jest potrzebne, żebyśmy mogli czynić dobro. Jest jedna rzecz, która nas ogranicza: my sami. Niewiara ogranicza wierzących. Gdzie nie wierzymy, gdzie nie dowierzamy Bogu, tam nie sięgniemy po te skarby. Niech Pan prowadzi nas i daje zwycięstwo. Amen.

USUŃCIE SPOŚRÓD SIEBIE TO CO ZŁE – 30.06.2018 część 2

Wstawszy bowiem, pójdziemy do Betelu. Tam zbuduję ołtarz Bogu, który mię wysłuchał w dniu niedoli mojej i był ze mną w drodze, którą odbyłem. I oddali Jakubowi wszystkich obcych bogów, których mieli, i kolczyki, które mieli w uszach, Jakub zaś zakopał je pod dębem koło Sychemu.” 1Mojż.35,3.4.

Zostało to usunięte. Chwała Bogu! Powiem wam, Słowo Boże jest jak źródło czystej wody. Kiedy zaczynasz pić, zaczynasz doznawać, że to cię orzeźwia i zaczyna dodawać ci sił, posila cię, żeby odpowiednio reagować na Boże Słowo, żeby przyjmować je w sposób godny Boga, żeby cieszyć się tym, że to co dzisiaj robimy, robimy dla Boga. Nie dla idei, nie dla starego sposobu pokazania swego „ja”, ale chcemy poprzez to, że słuchamy się Boga, pokazać kim jest nasz Bóg, że On jest Święty, że On przyszedł do nas w Swoim Synu, żeby zbawić nas z naszych grzechów, uwolnić nas z tego wszystkiego, kim staliśmy się bez Boga i że On to uczynił, aby On mógł być z nami, a my z Nim. Największy, najwspanialszy przywilej, największy obraz łaski, że tacy ludzie jak my, mogą pozbywać się tego, czego Bóg nienawidzi, dlatego, że cenimy Go, że szanujemy Go i wiemy, że On jest Święty. A więc kiedy tylko słyszymy, że Bóg mówi: „Złóż Mi siebie”, to sprawdzamy, czy na krzyżu jesteśmy w pełni. Nie ma w tym potępienia, ale w tym jest szacunek dla Boga. Z bojaźnią i drżeniem będziesz sprawować swoje zbawienie. To jest szacunek wobec świętego Boga, który dał nam drogę, abyśmy mogli idąc nią, oddawać Mu cześć w duchu i w prawdzie. Tak więc każde Słowo Boga ma wieczną wartość. Kiedy Bóg mówi, że jest ze Swoim Synem, to znaczy, że Syn jest czysty, że Syn jest wierny swemu Ojcu, że Syn wypełnia wolę Ojca z całego serca, bo jest ona miła Mu.

Księga Jozuego 24, 14:

Oddajcie tedy Panu zbożną cześć i służcie mu szczerze i wiernie: usuńcie bogów, którym służyli wasi ojcowie za Rzeką i w Egipcie, a służcie Panu.” 

Komu służyli nasi ojcowie? Jeśli byli nienawróceni, żyli sobie w pogański, światowy sposób. Jakiemu bogu służyli? Pijaństwa, zdrad, mamony, złości. Jakiemu bogu? Ciemności! Oni służyli diabłu. I gdy znowu wracamy do Boga, aby być z Bogiem, znowu słyszymy te słowa: „Nie służcie już tym bogom, którym służyli wasi ojcowie”. Tak jak napisane jest w Pierwszym Liście Piotra, że krew Jezusa oczyszcza nas od tego, co nabyliśmy poprzez ojców naszych. Jeśli chcemy czcić Boga, aby On był z nami, jak mówimy, że chcemy, to musimy pozbyć się tego wszystkiego, co zaprowadziło Pana Jezusa na krzyż; oczyszczać się, usuwać to, co kiedyś było czymś normalnym w naszym życiu, ale stało się nienormalnym z chwilą, kiedy dowiedzieliśmy się, że Bóg, któremu mamy służyć, jest to Stwórca nieba i ziemi, rzeczy widzialnych, niewidzialnych, Święty, Wszechmogący Bóg. A Duch Święty zachęca nas do tego. To jest piękne, kiedy Duch Święty, pracując w nas, zachęca nas do tego, abyśmy korzystali właśnie z tego, że można oczyszczać się w krwi Jezusa, że można uwalniać się od tego co oddzielałoby nas od wieczności.

Jozue 24,23:

A on na to: Usuńcie tedy obcych bogów, którzy są pośród was i skłońcie serca wasze do Pana, Boga Izraela.” 

Wydawałoby się, że to jest nie do pomyślenia; ci ludzie już tyle lat chodzą, słyszą Boże Słowa, widzą jak Bóg daje im zwycięstwa i cały czas niosą swoich bożków. Zobaczcie, jak czasami człowiek wierzący może iść, iść i dalej nie zakończyć swojego oddawania chwały innym bogom. Tak, że chwal Boga za Jego łaskę, chwal, że możesz to czynić, chwal, że Słowo Boże przekonuje cię, że twój Bóg jest święty i ty masz być świętym, świętą, bo twój Bóg jest święty. Oczyszczasz się, bo masz tą możliwość, nie płacisz za to, nie chodzisz gdzieś tam, tylko po prostu przychodzisz przed Boże oblicze w Jezusie Chrystusie, i przyjmujesz to, aby krew Jezusa Chrystusa oczyszczała cię od każdego grzechu, i oddzielasz się przez krzyż od wszystkiego, co nie jest Chrystusem.

Chrześcijanie, to jest piękne, powiem wam; wykorzystać życie po to, żeby być kiedyś w tym wspaniałym zgromadzeniu chwały, razem z tymi wspaniałymi aniołami, wspaniałymi cherubami, i wspaniale, w czystości uwielbiać Stwórcę nieba i ziemi Boga Wszechmogącego, Ojca naszego. To jest wspaniale, móc wykorzystać dzisiaj ten czas, to jest wspaniale być tym, który zapomina o tym co za nami, a myśli o tym co przed nami. Dzięki temu możemy przygotowywać się na to wspaniałe spotkanie z Bogiem. Oni szli, i jak długo szli, tak długo to ze sobą nieśli, aż w końcu słyszą: „Wyrzućcie to wszystko. Jeśli chcecie służyć Bogu, wyrzućcie to wszystko”. Skończcie z nadzieją pokładaną w cielesności, skończcie z nadzieją pokładaną w starym, grzesznym „ja”.

Chrześcijaństwo jest najpiękniejszym wydarzeniem na tej ziemi, największą chwałą, jakakolwiek tutaj na tej ziemi zjawiła się, gdyż my jesteśmy więksi od tych, którzy byli przed nami. Najmniejszy w Królestwie Bożym jest większy od największego człowieka, który był na tej ziemi, dlatego że nasze stare życie zostało zakończone na krzyżu. Chrystus już umarł i zmartwychwstał. Korzystajmy z tego i cieszmy się tym, i chlubmy się. Nie patrz na ludzi, nie patrz jak ludzie reagują wobec ciebie. Niech to cię nie interesuje, tak jak to, w jaki sposób Bóg wobec ciebie zachowuje się każdego dnia. Ludzie będą cię zniechęcać do prawdziwego chrześcijaństwa, będą demonstrować swoją postawą niewiarę w Boże Słowo, będą trzymać się swoich bożków domowych i będzie to widać, poprzez to jak się zachowują w różnych doświadczeniach. Można powiedzieć, że w doświadczeniach patrzysz jaki to dom, kto tam mieszka, kto tam włada i kto zarządza tym domem. Doświadczenia pokazują to najlepiej, czy to jest Chrystus, czy dalej własne „ja”.

Patrz na Pana i patrz w Boże Słowo. Jeśli Ono do ciebie mówi, że jest Jeden Bóg i ten Bóg jest zazdrosny o Swoje miejsce w tobie i we mnie, to nie daj szkalować tego miejsca czymkolwiek złym. A jeśli takie coś pojawiłoby się, to oczyszczaj się z tego i nie pozwól, żeby to w tobie przebywało, bo jesteś dla Boga. Nie patrz się, że może inni będą pozwalać sobie na różne wybryki i mówić, że są chrześcijanami. Ty patrz na Chrystusa, który nigdy nie robił tych rzeczy i mówił, że jest Synem Boga, i to jest prawdą. Najpiękniejszy czas, wykorzystujmy go uczciwie, polegając na tym, kim dla mnie i dla ciebie jest Jezus Chrystus.

1Księga Samuela 7, 3:

I rzekł Samuel do całego Izraela, mówiąc: Jeżeli chcecie z całego serca nawrócić się do Pana, usuńcie obcych bogów spośród siebie oraz Asztarty i zwróćcie wasze serca do Pana, i służcie wyłącznie jemu, a wybawi was z ręki Filistyńczyków.”

Czytamy więc słowa: „Usuńcie, usuńcie i usuńcie”. A co oni robili? Powiedz komu naprawdę jest szkoda własnego „ja”? Własnego „ja” szkoda jest tylko temu, który miłuje własne „ja”. I choć słyszy o krzyżu, nie pozbędzie się swego „ja”, bo miłuje własne „ja” i nie chce widzieć ukrzyżowanego swego „ja”. Ale ten, który nienawidzi własne „ja”, pozbywa się tego, usuwa to i zaczyna korzystać z Bożej rzeczywistości, by wnosić tam, gdzie jest Boże dobro. Zobaczcie, ile między wierzącymi ludźmi jest ludzi, którzy nie przynoszą dobra Chrystusowego i mienią się chrześcijanami. U których widać, że towar, który przynoszą nie jest Boży, jest jakiś bożek, ale to nie jest Bóg żywy i prawdziwy, bo nie ma w tym świętości i czystości, nie ma w tym zbawionego człowieka, nie ma w tym nowego człowieka. To znaczy, że jeszcze coś stare jest pielęgnowane i trzymane. Póki czas. Zobaczcie, ile jest wezwań w Biblii i to kolejnych: „Wyrzućcie te swoje bałwany. Miłości chcę, nie ofiary, radości, nie opuszczonych rąk, ale wdzięczności”. Nie chodzenia, jakby Bóg uczynił nam największą krzywdę, ale jako ci, którym Bóg uczynił najwyższą dobroć. Wspaniały czas, Boży czas, czas Jego łaski, czas Jego miłości.

2Księga Kronik 29,5:

Rzekł do nich: Słuchajcie mnie, Lewici! Poświęćcie się teraz i poświęćcie świątynię Pana, Boga waszych ojców, i usuńcie nieczystość z miejsca świętego.”

Wszędzie te bałwany były przynoszone i wszędzie przez nie wnoszono nieczystość. Człowiek z tym swoim bożkiem pcha się wszędzie, nawet do miejsca świętego. Ale znowu przychodzi Boże wezwanie: „Usuńcie to z tego miejsca, usuńcie to z tego miejsca.” I zabrali się ci, którzy byli do tego wyznaczeni, aby pilnować tego i rozpoczęli usuwanie.

Chwała Bogu! Cieszę się, że Pan Jezus powiedział potężną prawdę: „Kto z Boga jest, Słów Bożych słucha. Kto z Boga nie jest, nie słucha. Po tym rozpoznacie kto jest z Boga, a kto nie”. Nie ma tak, że człowiek opowiada wielkie rzeczy i to wszystko. Kto z Boga jest, ten słucha Słów i wykonuje je, kto nie, nie wykonuje. Kto miłuje Pana, ten czyni Boże Słowo. A więc ważne jest zobaczyć wiarę. Izraelici byli Bożym ludem, a stale był u nich kłopot z bałwanami, chociaż mieli świątynię i widzieli Boże cuda.

2List do Koryntian 6, 14:

Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewiernymi; bo co ma wspólnego sprawiedliwość z nieprawością albo jakaż społeczność między światłością a ciemnością?” 

Do kogo to jest napisane? Do ludu Bożego. Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewiernymi.

Albo jaka zgoda między Chrystusem a Belialem, albo co za dział ma wierzący z niewierzącym? Jakiż układ między świątynią Bożą a bałwanami?” 2Kor.6, 15.16

Skąd tu znowu bałwany? Dlaczego świątynia Boża i bałwany?

Myśmy bowiem świątynią Boga żywego, jak powiedział Bóg: Zamieszkam w nich i będę się przechadzał pośród nich, I będę Bogiem ich, a oni będą ludem moim. Dlatego wyjdźcie spośród nich i odłączcie się, mówi Pan, I nieczystego się nie dotykajcie; A ja przyjmę was I będę wam Ojcem, a wy będziecie mi synami i córkami, mówi Pan Wszechmogący; mając tedy te obietnice, umiłowani, oczyśćmy się od wszelkiej zmazy ciała i ducha, dopełniając świątobliwości swojej w bojaźni Bożej.” 2Kor.6,16b-7,1.

To jest napisane do ochrzczonych ludzi w wodzie i bardzo często ochrzczonych Duchem Świętym. Wtedy działo się to bardzo szybko. Ktoś był ochrzczony przez zanurzenie w wodzie, apostołowie wkładali ręce, Duch Święty natychmiast zstępował. A więc do takich ludzi napisane jest to Słowo, aby porzucili to co jest nieczyste, usuwając to. Czas łaski daje tą możliwość, a miłość do Boga i do siebie nawzajem, daje nam to, żebyśmy byli zdeterminowani w tym, aby sobie nawzajem w tym pomagać.

Jeśli widziałbyś, że wykonujesz jakąś prace na polu i robisz to w dwie osoby, ty robisz to, żeby było przygotowane coś pod zasiew, a ten drugi idzie za tobą i to wszystko psuje. Możesz powiedzieć, że dwóch wyruszyło do pracy, tylko, że jeden robi, a drugi psuje. Tak często jest w chrześcijaństwie. Wielu nie myśli o tym, że to jest dla Pana i psuje to co inni zrobili, bo nie mają do tego serca, bo nie ma w nich miłości do świętego Boga. Jest jakaś fantazja, myślenie o sobie, że wie się lepiej, że to powinno niszczyć się, a nie ratować. Ale jeśli idzie dwóch i mają to samo serce i ten sam zamysł, i ten sam plan, i ten sam Duch Boży napełnia tych dwoje, to nawzajem uzupełniają się, by wykonać to dla Pana w taki sposób, jak to podoba się Bogu. I właśnie o tym mówi Słowo Boże.

Jeśli widzisz, że ktoś psuje to co ty robisz, to nie miej nic wspólnego z takim człowiekiem. Z człowiekiem, który psuje to co jest wypracowywane, aby Pan był uczczony, uwielbiony, po jednym, drugim napomnieniu, trzeba dać sobie spokój, aż człowiek upamięta się. Bo w Bożej sprawie chodzi o to, by każdy był uniżony, i by każdy chciał zrobić to dla Pana w taki sposób, jak się Bogu podoba. Dlatego czasami, chociaż ktoś nieumiejętnie coś robi, ale ma serce, by czynić to dla Pana, to ten człowiek przy pomocy Pana oczyszcza się, aby czynić to w taki sposób, jak się Bogu podoba i będzie wzrastać. Dlatego też widzimy, że w każdym czasie byli ci, którzy budowali i ci, którzy psuli. Apostoł Paweł szedł i przygotowywał fundament, głosił, zradzał ludzi, a za nim szli ludzie, którzy mieli w planie, by zniszczyć to co ten Boży człowiek zrobił. Ich planem było popsuć, zakłócić umysł innym, którzy uwierzyli w Boga, żeby oni nie myśleli tak jak Paweł do nich głosił. I w każdym pokoleniu tak jest. Są ludzie, którzy szanują pracę Bożą i tacy, którzy nie szanują jej. Są ludzie, którzy pozbyli się swoich bałwanów, bo wiedzą, że sprawa jest ze świętym Bogiem i tacy, którzy się ich nie pozbyli. Dlatego tak ważne dla mnie i dla ciebie jest – póki jest czas wędrówki, póki jest czas łaski, póki czas poznawania Boga, to tak ważne jest uczcić Go, uszanować Go poprzez to, że będziemy uważnie czytać Biblię, żeby tak żyć jak jest w niej napisane.

USUŃCIE SPOŚRÓD SIEBIE TO CO ZŁE – 30.06.2018 część 1

 

USUŃCIE SPOŚRÓD SIEBIE TO CO ZŁE

30.06.2018

 

Chwała Bogu za to, że chce nas przygarniać do Siebie coraz bardzie i bardziej, i uczy nas tego, co jest potrzebne nam, abyśmy osiągnęli cel wiecznego życia z Nim. Abyśmy dobrze poruszali się po tym ziemskim terenie, aby nie stracić tego co osiągnął Jezus Chrystus, chodząc tutaj po tej ziemi, dla mnie i dla ciebie. To jest coś tak cennego, coś tak ważnego dla mnie i dla ciebie, gdyż poznając to, jeszcze bardziej poznajemy wspaniałość Dawcy, który nam to daje z miłości do nas, z łaski i dobroci Swej. Ten, który wykonał tak potężne zadanie na krzyżu, biorąc moje i twoje grzechy na Siebie, który poniósł tak wysoki koszt w Swojej wspaniałej miłości i dobroci, daje nam to, abyśmy mogli kosztować z tego dobra i cieszyć się tym każdego dnia. Abyśmy mogli chlubić się Panem naszym, Jezusem Chrystusem, który tak umiłował nas, że nie patrząc na nasze życie, przyszedł do nas, aby uwolnić nas od naszego całego balastu, który oddzielał nas od Boga. I daje to nam w Swej miłości i dobroci, z ochotnym sercem. Powiedział nam: „Kto pragnie, nich przyjdzie do Mnie, a zaspokoi swe pragnienie na wieczność”. Kto pragnie niech korzysta z tego.

Mamy najświętszy przywilej poznawać i doznawać Tego, który jest doskonałym wykonawcą woli Ojca w niebie. Mamy przywilej słuchać Słów, które są doskonale prawdziwe, w których nie ma zakłamania. Uznajemy, że skoro Bóg to powiedział, to znaczy, że taka jest prawda. To jest wspaniałe, że w końcu mamy prawdziwy punkt odniesienia. Kiedy słyszymy Słowo Boże wiemy, że taka jest prawda. Dlatego im bardziej kosztujemy ze Słowa Bożego, tym bardziej doświadczamy jak wspaniałomyślny jest Bóg, jak wspaniałomyślny jest Dawca życia, który pozwolił nam zacząć zagłębiać się w Jego wspaniałe prawdy, aby kosztować jak wspaniały jest On. Dlatego Jezus powiedział, że poznawać jedynego prawdziwego Boga i Jezusa Chrystusa, którego On posłał, to jest żywot wieczny.

To, co kiedyś podobało nam się i na co, aż oczy nam się świeciły, a nogi były gotowe od razu do tego biec, jest niczym w porównaniu z tym, co kosztujemy z tego co mówi do nas Jezus Chrystus, co mówią prorocy natchnieni Duchem Boga. To, co mamy zawarte w Słowie Bożym, to jest wartość, wspaniała wartość, tylko trzeba to Słowo powiązać z wiarą. Izraelici na pustyni mieli kłopoty dlatego, że słyszeli te same Słowa, wspaniałe Boże Słowa, ale nie powiązali ich z wiarą i dlatego nie zobaczyli, że skoro Bóg powiedział, to u Boga tak się już stało, bez względu na to, jakie przeciwności są na drodze, to, już się wykonało i wykona. Dlatego każde Boże Słowo wnosi w nas radość nieba, bo ono wypowiedziane jest z radością Boga Wszechmogącego. Bóg nie mówi znużone słowa w niebie, że tak wiele musiał poświęcić dla mnie i dla ciebie, i dlatego, żeby w końcu nie zabić nas, to coś tam dla nas zrobił. On ogłasza to z wielką radością i chwałą, i całe niebo raduje się, gdy jeden grzesznik się upamięta, bo niebo jest pewne, że temu grzesznikowi zostały przebaczone grzechy. Bóg już ani razu nie wspomni ani jednego z tych grzechów, które przebaczył. Każde Słowo Boga niesie w nas nadzieję, posilenie, pokrzepienie, lub ostrzeżenie.

Kto z was tak dla hecy karci swoje dzieci, tak klapa, albo dwa klapy dla hecy, tak dla śmiechu? Nikt tego nie robi. Jeżeli już ktokolwiek karci swoje dziecko, to dlatego, że miłuje je, chce dobra tego dziecka. Bóg, kiedy cokolwiek wypowiada do nas, nie wypowiada tak sobie, On mówi to z miłością do mnie i do ciebie. I dlatego jest tak ważne, aby powiązać z wiarą każde Słowo, które czytamy i zacząć się albo smucić, że to Słowo mówi nam, że jeśli pozostaniemy w tym grzechu, to poniesiemy konsekwencje tego, albo radować się tym, że jeśli będziemy wzywać imienia Pana Jezusa Chrystusa, to będziemy zbawionymi i cieszącymi się z tego, że została nam dana ta możliwość. Abyśmy mogli wołać Zwycięzcę nad diabłem, abyśmy mogli wołać imię Tego, który pokonał diabła, i żebyśmy byli pewni, że On jest gotów pomóc tobie i mnie, abyśmy cieszyli się z każdego Słowa Pana Jezusa Chrystusa. Widzicie, Pan Jezus mówi, czy kiedy wróci, to znajdzie wiarę na ziemi. Jemu o to właśnie chodzi, czy znajdzie radosną wiarę tych, którzy są Jego uczniami, uczennicami. Czy spotka zadowolonych chrześcijan i chrześcijanki, którzy powiedzieli: „Panie, myśmy nawet nie wątpili, że to jest prawda to, co Ty powiedziałeś, myśmy nie wątpili w to, że ty jesteś Prawdą, cieszyliśmy się tym, że Ty powiedziałeś do nas te Słowa i podjęliśmy się tego, żeby tak żyć, i doznaliśmy w swoim życiu, że Ty okazałeś się wiernym wszystkiemu co do nas powiedziałeś.”

Widzicie, do nieba nie ciągnie się ludzi, do nieba ludzie biegną; w dobrym biegu biorąc udział. Do nieba biegnie się z wielkim zadowoleniem, z wdzięcznym sercem, że to niebo otworzyło się dla nas z miłością Wszechmogącego Boga. Ale w tej drodze jest krzyż, jest krew, jest coś co pozwala nam pozbywać się tego, co by oddzielało nas od tego nieba. A więc mamy przywilej kosztować, że każde Boże Słowo jest po to dane, abyśmy się radowali, a gdy ku upamiętaniu, abyśmy się smucili. Bóg nigdy nie posłał Swego Słowa po to, żeby Jego lud chodził zawsze zasmucony, z opuszczonymi rękoma i przygnębiony, i uważał, że narzucono na niego tyle ciężarów, że on nie da rady podołać w niesieniu ich. Nigdy Bóg tak nie myślał o tym. On dźwiga ciężary nasze, On powiedział nam o tym, że to On dźwiga nasze ciężary, a my uczymy się,  składać je na Niego, aby nie dźwigać samemu tego, o czym On powiedział, że On wziął to na Siebie, aby dać nam możliwość ratunku i zbawienia.

Wielu chrześcijan, przez te wszystkie pokolenia, miało z tym właśnie kłopot; nie powiązali Słowa z wiarą. A, gdy zwycięsko łączymy Słowo z wiarą, to jesteśmy bardziej pewni tego, że tak jest, niż słów, które słyszeliśmy wcześniej od kogokolwiek i byliśmy przekonani, że ten człowiek dotrzyma tych słów. Czytając więc Słowo Boże chciejmy dobrze wykorzystać czas, w którym dzisiaj żyjemy. Kto go dobrze wykorzysta, ten będzie szczęśliwym człowiekiem całą wieczność. Dobrze jest wykorzystać czas po to, żeby kosztować z tych Słów i doznawać, jak Pan Jezus prowadzi nas według tych Słów wzwyż do chwały.

Wiecie, podoba mi się to, jak Słowo Boże mówi o zgromadzeniu w niebie. Podoba mi się to, że tam będą sami święci. Bardzo mi się to podoba. Na ziemi opatrzyliśmy się już wielu ludzi, już wiemy, że na ziemi to jest nierealne, ale w niebie jest to całkowicie pewna rzecz, że miejsce chwały będzie wypełnione samymi świętymi. To będzie najwspanialsze zgromadzenie, które nigdy nie będzie miało końca i dlatego mam zamiar wziąć w nim udział, myślę, że ty też. I dlatego potrzebujemy Tego, który przeszedł przez podobne doświadczenia jak my i wytrwał do końca, jako Zwycięzca. Korzystajmy zawsze z tego, że możemy jeszcze otwierać Boże Słowo i ono tak wiele do mnie i do ciebie mówi.

Dzieje Apostolskie 10 rozdział. Czytamy tu słowa Piotra, który mówi do Korneliusza:

Piotr zaś otworzył usta i rzekł: Teraz pojmuję naprawdę, że Bóg nie ma względu na osobę, lecz w każdym narodzie miły mu jest ten, kto się go boi i sprawiedliwie postępuje. Posłał On synom izraelskim Słowo, zwiastując dobrą nowinę o pokoju przez Jezusa Chrystusa; On to jest Panem wszystkich. Wy wiecie, co się działo po całej Judei, począwszy od Galilei, po chrzcie, który głosił Jan – o Jezusie z Nazaretu, jak Bóg namaścił go Duchem Świętym i mocą, jak chodził, czyniąc dobrze i uzdrawiając wszystkich opętanych przez diabła, bo Bóg był z nim. A my jesteśmy świadkami tego wszystkiego, co uczynił w ziemi żydowskiej i w Jerozolimie; jego to zabili, zawiesiwszy na drzewie. Ale Bóg wzbudził go trzeciego dnia i dozwolił mu się objawić. Nie całemu ludowi, lecz świadkom uprzednio wybranym przez Boga, nam, którzy z nim jedliśmy i piliśmy po jego zmartwychwstaniu. Przykazał nam też, abyśmy ludowi głosili i składali świadectwo, że On jest ustanowionym przez Boga sędzią żywych i umarłych. O nim to świadczą wszyscy prorocy, iż każdy, kto w niego wierzy, dostąpi odpuszczenia grzechów przez imię jego.” Dz. Ap.10, 34-43.

Wspaniałe, proste, pełne chwały słowa, wypowiedziane na tej ziemi przez człowieka, którego napełniał Boży Duch, Słowa, które mogły być wypowiedziane, ponieważ Pan Jezus był na tej ziemi i Bóg był z Nim. Najwspanialsze chodzenie z Bogiem widzimy w Bożym Synu, który zawsze czyni to co chce Ojciec. Najpiękniejsze doświadczenie.

Przypomnij sobie te bajki, które czytałeś, i to, co z poruszeniem oglądałeś w swoim jeszcze grzesznym życiu, jak rozpalałeś się nimi, biegłeś na podwórko i rozmawiałeś z kimś, i mówiłeś o tym: „Zobacz, coś takiego widziałem, czy czytałem”. Po prostu człowiek przeżywał te rzeczy. Ktoś powiedziałby; „Głupcze, to jest kłamstwo. Z powodu kłamstwa tak cieszysz się?” Ale to radowało serce tego człowieka, który to poznawał, bo wydawałoby się, że to sprawiało jakiś sens w życiu tego człowieka.

A tu mamy o wiele piękniejsze wiadomości, o wiele wspanialsze wiadomości ze Słowa Bożego, że każdy kto wierzy w imię Syna Bożego, będzie miał odpuszczone grzechy w Jego imieniu. O wiele piękniejsze prawdy, bo z chwilą, kiedy przyszedł Boży Syn, stały się rzeczywiste dla nas. Słuchamy proroków i ich ogłaszanie, ale kiedy spotykamy Syna Bożego, Jego głoszenie jest ostatecznym głoszeniem Boga. To co było tajemne, zostaje wystawione na jaśnię, ujawnia się w nich chwała Boga, który jest miłością, sprawiedliwością. Zaczynamy coraz bardziej doznawać, jak bardzo ważną sprawą jest to, żeby Bóg był z nami w tym co czynimy dzisiaj, aby Bóg mógł posługiwać się nami tak jak On chce, aby chwała Boga mogła nas napełniać.

Wiecie, wiara nie polega na tym, że mówisz, że masz wiarę. Wiarę można zobaczyć poprzez to jak ty korzystasz z tego Słowa, bo Słowo jest poprzez słuchanie Chrystusa, słuchanie proroków. A więc wiarę można zobaczyć poprzez to jak ty korzystasz z tego Słowa i to jest dopiero wiara zwycięska wiara. Jakub mówi, że wiara bez uczynków martwa jest. Dopiero korzystanie ze Słowa Bożego pokazuje jak wierzymy. Znajomość Słowa to jeszcze nie wszystko, korzystanie ze Słowa pokazuje, że wierzymy. Faryzeusze znali Słowo, ale to, jak korzystali z tego Słowa pokazało, że oni są niewierzącego serca. Mówili, ale nie czynili. Dlatego dla mnie i dla ciebie jest tak ważne, aby korzystając z tego Słowa Bożego, widoczne w było w nas, że my korzystamy z tego Słowa, które staje się treścią naszego życia. Im bardziej zanurzamy się w kosztowność tych Słów, tym bardziej jesteśmy przemieniani poprzez to, co to Słowo do nas wnosi. Chwała Bogu za to. Droga pielgrzymów i wychodźców to jest droga, na której uczymy się co porzucać, a co przyjmować i czynimy to.

1Księga Mojżeszowa 35, 1.2:

Potem rzekł Bóg do Jakuba: Wstań, idź do Betelu i osiądź tam. Zbuduj tam ołtarz Bogu, który ci się ukazał, gdy uciekałeś przed Ezawem, bratem swoim. Wtedy rzekł Jakub do swej rodziny i do wszystkich, którzy z nim byli: Usuńcie obcych bogów spośród siebie, oczyśćcie się i zmieńcie szaty wasze!”

Co się stało? Do tego momentu Jakub i te wszystkie bałwanki poruszają się razem z tym jego przemieszczaniem się. Człowiek Boży, a w jego namiotach są bałwany. I kiedy Jakub słyszy o tym, że ma iść zbudować ołtarz Panu Bogu, nie chce robić tego inaczej, jak w sposób czysty, nie chce mieszać Boga z bałwanami. Co powiedzielibyśmy dzisiaj, jeśli Bóg powiedziałby: „Idź i złóż Mi owoc warg twoich, jako miłą woń dla Mnie.” Czy od razu poszukalibyśmy sobie miejsca ustronnego, czy najpierw spojrzelibyśmy na krzyż, czy wszystko z nas jest na nim, czy jesteśmy ukrzyżowani, aby owoc warg naszych był miły Bogu? Czy chcielibyśmy oczyścić się, czy chcielibyśmy sobie tak z biegu, z marszu coś zrobić i pójść dalej? Jakub był świadomym Boga, doświadczył już wiele z Bogiem i on wiedział, że jeśli to ma zrobić, to musi to być czyste, musi to być takie, jakie się Bogu będzie podobać.

5. DUCHOWY BÓJ cz.5 – 11.11.2013

 

DUCHOWY BÓJ cz.5.

11.11.2013.

 

Mówiliśmy o duchowym doświadczeniu, duchowej bitwie Bożego ludu. Ta duchowa bitwa musi być wygrana w nas. Jeśli jesteśmy pojednani z Bogiem przez krew Bożego Syna, mamy społeczność z Bogiem, wtedy zwycięski Duch Boga mieszka w nas i z powodu tego Ducha jesteśmy zwycięzcami.

Duch ludzki to jest duch przegrany. Duch Boży jest Duchem zwycięstwa, chwały, uwielbienia i ten Duch jest nam potrzebny. Pamiętacie, jak Paweł przypominał Tymoteuszowi: „Tymoteuszu, Bóg nie dał nam ducha lękliwości, którego mieliśmy jako ludzie, ale Ducha odwagi, śmiałości”. Paweł mówi: „mając tego Ducha z Bożym Słowem, śmiało sobie poczynamy”.

Musi dotykać to ciebie i mnie, czy my śmiało poczynamy sobie w sprawach Bożych, dlatego że Słowo Boże wprowadzone w nas przez Ducha Świętego odmieniło nasz sposób myślenia w codzienności.

Jezus mówi takie Słowa w Ewangelii Jana 3,11-21:

„Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, co wiemy, to mówimy, i co widzieliśmy, o tym świadczymy, ale świadectwa naszego nie przyjmujecie. Jeśli nie wierzycie, gdy wam mówiłem o ziemskich sprawach, jakże uwierzycie, gdy wam będę mówił o niebieskich? A nikt nie wstąpił do nieba, tylko Ten, który zstąpił z nieba, Syn Człowieczy, i jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak musi być wywyższony Syn Człowieczy, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny. Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny. Bo nie posłał Bóg Syna na świat, aby sądził świat, lecz aby świat był przez niego zbawiony. Kto wierzy w niego, nie będzie sądzony; kto zaś nie wierzy, już jest osądzony dlatego, że nie uwierzył w imię jednorodzonego Syna Bożego. A na tym polega sąd, że światłość przyszła na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność, bo ich uczynki były złe. Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światłości i nie zbliża się do światłości, aby nie ujawniono jego uczynków. Lecz kto postępuje zgodnie z prawdą, dąży do światłości, aby wyszło na jaw, że uczynki jego dokonane są w Bogu”.

Człowiek, który trwa w Panu, dąży do tego, żeby oświecało go Boże Słowo i pokazywało, że trwa w Panu, że to jest Pan Jezus. Na pustyni kąsały węże i każdy mógł spojrzeć na miedzianego węża, i ukąszenie nie mogło posunąć się ani troszeczkę dalej. Ale najważniejsze było to, żeby patrzeć na miedzianego węża, którego Bóg postawił w tym momencie jako obraz Swego Syna wywyższonego na krzyżu, który przyjął wszystkie nasze grzechy na Siebie.

Jak my żyjemy, mając z nieba tak potężną informację? Dlaczego pozwalamy na to, na co już Bóg nie pozwala, bo dał Swego Syna na krzyż za nasze grzechy? Dlaczego pozwalamy wrogowi okłamywać nas, że on ma jeszcze prawo robić cokolwiek złego w tym, co zostało kupione przez Chrystusa? Jak możesz pozwolić, żeby do czystego miejsca wróg mógł wrzucać ci obrzydliwe rzeczy, kiedy on nie ma już do tego żadnego prawa? Jeśli on to zrobi, to ty musiałeś pozwolić mu na to. Każdy dostał zwycięstwo w Chrystusie, żeby nie dopuścić do tego diabła już więcej. To jest niewiara, jeśli diabeł może zadomawiać się. Dzieje się to wtedy, kiedy wpuszczasz go i zgadzasz się na to, że on ma do tego prawo. Czytając Biblię, wiesz, że on nie ma już do tego prawa. Musisz przyjąć i zaakceptować Boże prawo i wtedy jesteś zwycięzcą.

Kiedy patrzysz w to miejsce, w które każe patrzeć ci Bóg, wtedy jesteś zwycięzcą. Jeśli rozglądasz się oczami ciała i próbujesz pojąć to ludzkimi zmysłami i chcesz toczyć bitwę w ludzki sposób, wtedy diabeł rozpracowuje cię. Będzie cię gnębił, bił, maltretował, dopóki nie staniesz na gruncie Bożego Słowa. Nie znajduję nigdzie w Biblii, żeby wyganiać demona z wierzącego człowieka, ale znajduję w Biblii, że demony mogą męczyć, oszukiwać, kłamać, podchodzić, zwodzić ludzi, jeśli pozwala im się na to. Wtedy mogą zahamowywać w rozwoju, nie dopuszczać do normalnej radości, zadowolenia w Panu, do szczęścia przebywania z Bogiem, mogą ograniczać, blokować, zatrzymywać. Demony mogą próbować to robić, ale ty masz Jezusa, żeby wygrać wszystkie bitwy.

Z nieba nie pochwala się tchórzostwa. Jezus pochwala zwycięstwo i mówi: „Ja dałem ci wszystko i nie wolno ci stać inaczej, jak tylko w tym, co Ja ci dałem.”

Czy rozumiemy, co dostaliśmy w Chrystusie? W Chrystusie Bóg pojednał nas z Sobą, a więc masz dzisiaj święte relacje z Bogiem. Jeśli cokolwiek by się działo, ty patrzysz w to miejsce i koniec, i nie ma dopustów. Dopust jest tylko wtedy, kiedy przestajesz patrzeć, kiedy dajesz się oszukać, że diabeł ma jakiekolwiek prawa do tego, żeby ograniczać cię. Masz miłować brata swego i siostrę swoją. Jeśli nie będziesz tego robić, to znaczy, że dopuszczasz już diabła, który ogranicza zwycięstwo Chrystusa dla nas ludzi. Wtedy czerpiesz już nie z tego źródła i ta zatruta woda niszczy twoje duchowe zwycięskie życie.

Jezus mówi: „po tym poznają, że jesteście Moi, gdy miłość wzajemną mieć będziecie”, a to jest czysta, prawdziwa miłość. Diabeł próbuje wkraczać w to, ale nie wolno zostawić ci zwycięstwa. Masz być pełen chęci czynienia tego, co chce Bóg, bo takie chęci dostaliśmy w Chrystusie.

Czy rozumiecie? Jeśli płynie jad, to on niszczy twoje duchowe życie i ono powoli słabnie, ale jeśli płynie krew Chrystusa, to ona podnosi cię do góry i daje ci zwycięstwo. Musi płynąć krew Chrystusa, a nie jad.

Pokażę wam pewnego człowieka, który wcześniej był strasznym wrogiem Kościoła, a potem był jednym z najbardziej oddanych sług Jezusa Chrystusa.

Dzieje Apostolskie 28 rozdział. Jest tu opisane doświadczenie Pawła. Gdyby dzisiaj wpuścić nas w to doświadczenie Pawła, to ilu ludzi zrobiłoby to, co Paweł? A ilu ludzi zaczęłoby słuchać diabła?

„A gdy wyszliśmy cało, dowiedzieliśmy się wtedy, że wyspa ta nazywa się Malta. Tubylcy zaś okazali nam niezwykłą życzliwość; rozpaliwszy bowiem ognisko, zajęli się nami wszystkimi, bo deszcz zaczął padać i było zimno. A gdy Paweł zgarnął kupę chrustu i nakładał ją na ogień, wypełzła od gorąca żmija i uczepiła się jego ręki”. Dz.28,1-3.

Mogę powiedzieć wam, co wtedy się działo. Każdy z was to wie. Diabeł zaatakował Pawła i mówi: „zobacz, Bóg cię zostawił, bo gdyby nie zostawił, ta żmija  nie ukąsiłaby cię. Widocznie Bóg cię opuścił,  popełniłeś jakiś grzech, musiałeś coś zaniedbać.” Pełno tych myśli, które spadają na nas, spadło na Pawła. Diabeł nie stał z boku, a chciał wykorzystać ukąszenie tej żmii, żeby zachwiać wiarę tego Bożego człowieka, żeby zaczął wątpić w to, że Bóg jest z nim i żeby przeraził się. Nie myślcie sobie, że w tym momencie nic się nie działo.

My to wiemy, dlatego, że takie jest doświadczenie nas ludzi. Gdy coś jest nie tak, diabeł zaraz mówi: „zobacz, jest gdzieś  grzech, zrobiłeś coś złego. Na pewno było coś  nie tak, bo Bóg nie dopuściłby, żeby tak się stało”. A przecież napisane jest, że jeśli kąsa cię wąż, to gdzie masz patrzeć? Tu namacalnie Paweł został ukąszony i gdzie on patrzył?

Dlaczego dzisiaj tak mało ludzi stoi tak silnie w Panu, żeby w niczym nie dać miejsca diabłu? Zupełnie w niczym, tylko dać miejsce Bogu w Jezusie Chrystusie w swoim życiu i zawsze dawać tylko to miejsce, należeć zawsze do Boga ze szczęściem i z ochotą. Czy stało się coś Pawłowi? Nic. Dlaczego? Bo zaufał swojemu Bogu i nie polegał na swoim rozumie.

Trzeba skończyć z rozumowym podchodzeniem do pewnych rzeczy i akceptowania czegoś, co już zostało skończone. Na krzyżu skończyła się władza diabła. On może przychodzić z zewnątrz i mówić  ci różne rzeczy, ale ty już jesteś własnością Chrystusa i nic nie przyjmujesz do siebie, nic nie przyjmujesz. Ty już umarłeś (umarłaś), to nie jest twoja sprawa. I wtedy ten jad nie może posunąć się ani troszeczkę dalej. Ale jak ty żyjesz, myślisz, chodzisz z tym, to ty sam wpuszczasz ten jad, to znaczy, że masz niewiarę w to, co stało się na krzyżu Golgoty. Na krzyżu Golgoty wszyscy umarliśmy, abyśmy nowe życie prowadzili. A więc nowe życie, to i nowy sposób myślenia.

Dlatego, że ludzie nie myślą w nowy sposób, tyle zła dzieje się w Kościele. Skąd to wzięło się w ludziach, że się wnosi „stare meble” z powrotem? Wcześniej ludzie byli otwartego serca, gorliwi, zadowoleni, szczęśliwi, gotowi wszystko oddać dla swojego Pana, dla Kościoła, dla bycia razem, a później znowu zamknięci, zablokowani, wyliczeni, wyrachowani, gotowi do bitki z jeden z drugim. Widać, że człowiek przestał już patrzeć na Pana. Jad diabelski znowu zaczął jawić się w myśleniu i życiu człowieka.

Ludzie później myślą sobie, że Jezus jest takim kołem ratunkowym i kiedy tylko się topią, to koło to ich ratuje. Czy Jezus jest kołem ratunkowym?! Czy On zniszczył wszystko, co łączy się z diabłem, żebyś mógł żyć, chodzić i cieszyć się każdego dnia nowym życiem? Zbawienie to nie jest takie ratowanie: ty toniesz, a Pan cię ratuje, ty toniesz, a On cię ratuje i tak w kółko. I ludzie mówią później: „tonąłem, a Jezus uratował mnie, tonąłem, a Jezus uratował mnie”. Czy tak mówi Słowo Boże?! Czy mówi raczej, że będziesz przez cały czas szedł i deptał po wężach i skorpionach? Gdzie Słowo Boże mówi, że trwając w Chrystusie, będziesz tonął? To jest fałszywa ewangelia diabła. Będziesz chodził w swoim Panu, a pod Jego stopami jest wszystko.

Wierz w Pana i skończ z tym złym myśleniem, które dopuszcza, że diabeł ma prawo czepiać się ciebie. Inaczej mogę powiedzieć tak: diabeł w Pawle chciał ukąsić Jezusa Chrystusa. Jezus Chrystus w Pawle strząsnął żmiję do ognia. Czy pomyliłem się? Nie. Paweł mówi: „już nie żyję ja, lecz żyje we mnie Chrystus”. Jeśli to jest nasze doświadczenie, że żyje w nas Chrystus, wtedy mamy odwagę zrobić to, co zrobiłby Jezus Chrystus w tym momencie. I to jest zwycięstwo, którego potrzebujemy. Paweł słyszał od samego Pana Jezusa: „Pawle, musisz stanąć przed cesarzem ”. I choćby napadło tysiąc żmij, sto tysięcy szerszeni, Pan mówi: „Nie ode mnie to wyszło. Pokonasz to w Moje imię”. To jest zwycięstwo wiary! My musimy wierzyć Bogu.

Niewiara to jest perfidia diabła, bo on niewiarę nazywa wiarą, ale ta niewiara wierzy w to, co mówi diabeł. Musimy o tym pamiętać, że niewiara też jest wiarą, tylko nie w Boże Słowo. Człowiek też wierzy, tylko, że wierzy diabłu. Diabeł oszukuje człowieka i ten wierzy diabłu i to jest niewiara. A wiara to jest wierzyć Bogu. Jedno i drugie jest wiarą, tylko, że jedno jest prawdziwe, a drugie jest fałszywe.

Mnóstwo ludzi wierzy diabłu i temu, co on mówi, tego czego naucza, co wprowadza do kościoła. Dlatego musimy znać Boże Słowo i dlatego tylu ludzi ma dzisiaj kłopoty, by czytać Biblię i diabeł walczy o Biblię, żeby jej nie czytać, a jeszcze bardziej, żeby nie stosować jej. Ile razy jest tak, że czytasz instruktaż obsługi czegoś, zamykasz, a następnie i tak robisz to po swojemu. Z Biblią tak nie można, bo zginiesz, będziesz miał duchowy wypadek. Będziesz miał wielkie kłopoty, jeśli nie będziesz stosował (stosowała) tego instruktażu w codzienności.

Dlatego, jeśli Słowo Boże mówi: „Patrz na Jezusa”, to patrz na Jezusa i nie pozwól sobie odwrócić od Niego oczu. Choćby sytuacja była nie wiadomo jak trudna, to ty patrz na Jezusa. Ja mogę patrzeć na Jezusa, ale nie mogę tego robić za ciebie. Mogę mówić ci tylko, że widząc Jezusa mam zwycięstwo, ale nie mogę patrzeć na Jezusa za ciebie. Każdy z nas musi osobiście patrzeć na Jezusa.

Kiedy w Izraelu był postawiony miedziany wąż i mogli być tam bliscy sobie ludzie, to ukąszenie jadem omijało tylko tego, kto patrzył na miedzianego węża. Każdy musiał patrzeć osobiście na tego węża, żeby jad nie przedostał się. Mogłeś kochać bliską ci osobę, ale jeśli ona osobiście nie patrzyła na tego węża, to zginęła obok ciebie.

Każdy z nas musi patrzeć osobiście na Jezusa Chrystusa.

Patrzmy dalej na doświadczenie apostoła Pawła. Powiem wam, że to jest cudowne. Żmija kąsa rękę apostoła i wisi  u jego ręki. Zobaczmy, jak jest reakcja ludzi:

„Oni zaś oczekiwali, że spuchnie lub zaraz trupem padnie”. Dz.Ap.28,6.

Diabeł kiedy cię kąsa, też oczekuje, że uwierzysz jego myślowej presji, czy sytuacji, którą widzisz i zlękniesz się. On czeka, że spuchniesz, że umknie z ciebie zdrowie Chrystusa i przerazisz się tej sytuacji. On czeka. Jeśli nie uda mu się, to przegrał. Jeśli przerazisz się, to diabeł ma już pozycję i zacznie straszyć cię dalej.

Musisz mieć w sercu Słowo Boże, bracie i siostro, w tej walce z wrogiem. Musimy mieć Słowo Boże w sercu, jeśli mamy być zwycięzcami. Dawid mówi: „Słowo Twoje noszę w sercu swoim, żeby nie grzeszyć przeciwko tobie i przez to zwyciężam mojego wroga.” Jestem czysty, nasze reakcje są czyste, jestem silniejszy od wszystkiego, czym on może mnie zaatakować.

Jeśli nie zaakceptuję swojej śmierci w Chrystusie, to te diabelskie strzały będą mnie uderzały w to, co nie umarło, żeby rozbudzić te stare rzeczy. A kiedy umarłaś, czy umarłeś, to te strzały trafiają na Jezusa i nic nie mogą ci zrobić. To jest już Jezus. To jest tak piękne. Jeśli już nie żyjesz ty, ale żyje w tobie Jezus, to cokolwiek diabeł robi przeciwko tobie, to robi przeciwko Jezusowi. Jezus na to odpowie. Co mówi Bóg? „Pomsta do Mnie należy, Ja odpowiem. Zostaw to Mnie, Ja odpowiem.” Zostaw to Bogu! Nie przejmuj się tym zupełnie, Bóg odpowie. Tylko należ do Niego i chodź cały czas z Nim.

Nie znam innego lekarstwa na chorobę, jak Bóg.

A więc ludzie oczekiwali, że apostoł Paweł zaraz spuchnie albo padnie trupem.

„Ale gdy długo czekali i widzieli, że nic nadzwyczajnego z nim się nie dzieje, zmienili zdanie i mówili, że jest bogiem”. Dz.28,6.

Pięknie! Diabeł zaatakował cię, a wszystkie demony czekają. Czy spuchnie i zaraz padnie trupem? A ty stoisz dalej i chwalisz Boga. Przecież wiedzą, że zaatakował cię diabeł. Normalny człowiek jest powalony i leży, a ty dalej wielbisz Boga.

Tylko Bóg nie jest podatny na pokusy. Czy tak jest napisane? Czy to jest prawda w naszym myśleniu? Oby była, bo myślę, że często są wątpliwości.

Bóg bowiem nie jest podatny na pokusy do złego, ani sam nikogo nie kusi.

Jeśli my należymy do Boga, to tylko Bóg nie jest podatny na pokusy, a my jesteśmy podatni. Dlatego nie mamy brać na siebie tego, czemu ulegamy. Mamy zostawić to Bogu. Zostaw wszystko Bogu. Odpocznij od dzieł swoich. Diabeł mówi: „chodź do wojny ze mną.” Nie chodź do wojny! To nie jest twoja wojna. Należ do Boga całym sercem, umysłem, cały czas. Bóg już rozprawił się z twoim wrogiem. Czytasz Biblię i jesteś szczęśliwym człowiekiem, szczęśliwą chrześcijanką, bo każde to Słowo jest dla ciebie. Ty jesteś bezpieczny w Bogu, a On nie ulega pokusom.

Czego więc się boisz, jeśli Bóg jest twoim schronieniem? Czego obawiasz się, duszo? Schroń się pod skrzydłami Najwyższego, a nie dosięgnie cię żadna zaraza, ani mór, jak mówi Słowo Boże. Chodzi o to zło, którym diabeł atakuje. Już walczyliśmy z diabłem, próbowaliśmy być lepszymi ludźmi i co z tego wyszło? Pojawiło się tylko więcej udawaczy, ludzi, którzy pozakładali maski dobrych ludzi, a w ich środku nadal jest jad. Po co kombinować dalej, skoro Bóg rozwiązał ten temat i mówi: „teraz to Ja będę brał na siebie te wszystkie rzeczy”? Pan mówi: „zostaw wszystko Mi i odpocznij.” To jest jedyny sposób na diabła, na kłamcę. To nie znaczy, żeby żyć w grzechu. Nie! Jeśli będziesz żył w grzechu, jesteś zwiedziony, czy zwiedziona. Chodzi o to, że żyjesz w czystości z Bogiem. Teraz masz sprawę z Bogiem, przebywasz z Bogiem, nad tobą pracuje Bóg. Nie masz czasu dla diabła.  Jeśli próbuje skazić, niech ma sprawę z Bogiem. To nie jest twoja sprawa!

Tak samo mnie atakuje. Jeśli nie oddam tego Bogu, jeśli to zatrzymam, to mnie powali i za chwilę będziecie mnie słyszeć, że jęczę i narzekam, że z tym  chrześcijaństwem to nie da rady. Każdy z nas jest na to narażony. Paweł też był narażony i wszyscy jesteśmy na to narażeni, jeśli nie będziemy wierzyć Bogu. Ale jeśli uwierzyliśmy Bogu i Jemu zostawiliśmy odpowiedź na to wszystko, wtedy zwyciężamy. Ja nie mam wpływu na to, żeby diabeł nie kusił mnie tymi myślami. Nie mam na to wpływu. Mogę odganiać go jak muchę, a on będzie wracał, ale mój Bóg ma wpływ na to i twój Bóg ma wpływ na to. Twój Zbawiciel ma wpływ na to i dlatego na Niego patrzysz, a nie na tę zarazę. Pan odpowie. Jak szybko patrzysz, to Pan szybko odpowie, jak wolno patrzysz, to wolniej odpowie, a jak nie patrzysz w ogóle, to w ogóle nie odpowie.

Diabeł, kiedy wywołuje pewne sprawy, od razu mówi: „Bóg cię nie chce. Bóg uznał, że jesteś  zbyt zły, czy zła”. Czyni to po to, żeby człowiek nie patrzył na Boga. Diabeł wie, że dopóki patrzysz na Boga, to Bóg jest odpowiedzią na to, co on robi. Kiedy odwrócisz oczy od Boga, wtedy ty sam bierzesz to na siebie i nie dajesz rady. Każdy z nas nie da rady. Zwycięstwo nasze, to jest wiara w Chrystusa, a nie w nas. Nigdy nie wierz w siebie.

Jeśli ja umarłem, skończyło się moje myślenie na każdy temat. Umarłem i koniec. Niezależnie, czym diabeł atakuje, rozbija się to, bo teraz jest mój Pan Jezus. Ale kiedy ja dam się obudzić diabłu z martwych i zacznę w stary sposób postrzegać sytuację, wtedy znowu zacznę upadać. Mój upadek będzie zawsze wtedy, kiedy pozwolę diabłu, żebym to ja odpowiedział mu. Niech Pan odpowie. Pamiętamy, co powiedział anioł: „niech cię Pan potępi, szatanie.” W ten sposób aniołowie zachowali się w czysty sposób. „Niech potępi cię Pan, Ten który jest twoim Władcą.” I Bóg potępił już szatana.

Ile dobra jesteśmy w stanie uczynić, kiedy Bóg panuje nad nami w myśleniu, w działaniu, w mówieniu, we wszystkim. Ile dobra Bóg może uczynić przez ciebie i przeze mnie, kiedy jesteś uspokojony w Nim, kiedy czytasz z Nim Biblię, modlisz się, rozmawiasz z Nim, chodzisz cały czas z Nim. Wtedy Bóg może używać cię. Ile dobra Bóg może uczynić? Diabeł boi się Boga działającego. Nie boi się ani ciebie, ani mnie z naszą biblijną wiedzą i ze wszystkim. Diabeł boi się Boga, gdyż Bóg jest jego Władcą. Bóg może kazać związać go na tysiąc lat, może wrzucić go do ognia, może zrobić z nim, co tylko zechce.

Teraz cała sprawa w nas dotyczy tego, czy wierzymy temu, co jest napisane w Biblii, w Słowo Boże, które mówi: „w Jezusie jest twoje zwycięstwo.” Paweł mówi: „będę z tego chlubił się i będę mówił wszystkim ludziom, że to jest moje całe  wielkie szczęście, że już nie żyję ja. Całe moje wielkie szczęście, że nie muszę już odpowiadać diabłu.” Wcześniej apostoł czynił dobrze i diabeł potępiał go i znowu czynił złe. Wstawał, znowu padał, wstawał, znowu padał. A teraz skończyło się. Powiedział: „kiedy uwierzyłem w Jezusa, już nie ja odpowiadam, tylko Jezus. Skończyło się potępienie, skończyła się moja wojna. Teraz mam już zwycięstwo. Idę do przodu, bo Jezus mieszka we mnie.”

Diabeł będzie próbował podważać to. Straszy ciebie, że teraz jesteś na zjeździe i czujesz się mocny, ale po zjeździe czekają na ciebie twoje niemożliwości. Że ty nie masz szans tak żyć, tobie to się tobie nie uda.” Znowu próbuje odwrócić uwagę od Chrystusa. Patrz na Niego, a zobaczysz zwycięstwo Pana.

Czy wiecie, jak my potrzebujemy Pana, żeby czynić sobie dobro, miłować się, cieszyć się sobą nawzajem? Potrzebujemy Pana. Jeśli ograniczasz działanie Jezusa w sobie, to ograniczasz dobro, a wtedy pozostawiasz miejsce na zło. Później ludzie chodzą z dziwnymi myślami, atakami, problemami itd. I mówią: „o co chodzi?” Chodzi o to, że za mało chodzisz z Bogiem. Chodź z Bogiem, a nie z diabłem. Słuchaj, co mówi Bóg, a nie to, co diabeł. Chodź z Bogiem, a wtedy jest ochota życia, ochota niesienia pomocy, modlitwy, bo ta ochota przychodzi z Boga. Chcenie i wykonanie jest od Boga.

Jeśli nasz Pan zostawia nam tak ważne Słowa, to znaczy, że musimy z tego korzystać. Musimy nawzajem umacniać się tym Słowem, wygrywać.

W Liście do Hebrajczyków 13.20-21 czytamy:

„A Bóg pokoju, który przez krew przymierza wiecznego wywiódł spośród umarłych wielkiego pasterza owiec, Pana naszego Jezusa,  niech was wyposaży we wszystko dobre, abyście spełnili wolę jego, sprawując w nas to, co miłe jest w oczach jego, przez Jezusa Chrystusa, któremu niech będzie chwała na wieki wieków. Amen”.

Jeśli dostaliśmy już Boże Słowo, to Bóg już nam je dał . Diabeł chce wywołać w nas panikę, żebyśmy zastraszeni zaczęli wołać w panice do Boga, a Bóg mówi: „Ja dałem Swoje Słowo. Ja za nim stoję. W niebie nie ma paniki, dałem Słowo i wykonam każde, które wypowiedziałem. Powiedziałem, uchwyć się Słowa.” (Czy mam biegać koło ciebie, rywalizować z diabłem?) Za tym jest działanie Boże, po to została przelana krew Jezusa.

1 List Piotra, 5 rozdział. Jest tu takie piękne apostolskie podsumowanie tego, co mówiliśmy w tym czasie.

Ukórzcie się więc pod mocną rękę Bożą, aby was wywyższył czasu swego”. 1Pio.5,6.

Ukórz się, poddaj się Bogu, nastaw ucho na słuchanie, nastaw serce, żeby Bóg napełniał cię. Nie tocz swoich prywatnych bojów z bratem, siostrą, z ciałem i krwią. Uniż się, a Bóg wywyższy cię.

„Wszelką troskę swoją złóżcie na niego, gdyż On ma o was staranie. Bądźcie trzeźwi, czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, chodzi wokoło jak lew ryczący, szukając kogo by pochłonąć”. 1Pio.5,7.8.

Jak diabeł szuka? Wrzuca swoje myśli i jeśli człowiek przyjmie je, to wtedy jest szansa, żeby człowiek sam opuścił obóz Pana, bo przestaje wierzyć w to, co mówi Bóg, a zaczyna wierzyć diabłu. W ten sposób wielu ludzi doprowadził już do opuszczenia: „nie nadajesz się, Bóg cie nie kocha” i różne te głupie rzeczy, które nie mają nic wspólnego z tym, co powiedział Jezus Chrystus. Nie umiłował nas, kiedy byliśmy doskonali, ale umiłował nas, kiedy chodziliśmy w grzechach. Czy tak jest napisane w Biblii? Czy taka jest prawda? Przelał Swoją krew, bo nas umiłował, żeby oczyszczać nas Swoją krwią, abyśmy mogli żyć dla Jego chwały i dla chwały Ojca.

Bądź zawsze trzeźwy. Trzeźwość to jest trzymanie się Słów Bożych. Pijany chwyta się czegokolwiek.

„Przeciwstawcie mu się, mocni w wierze, wiedząc, że te same cierpienia są udziałem braci waszych w świecie”. 1Pio.5,9

Tarcza wiary to nie jest zasłona przed ciałem i krwią, to jest zasłona przed tymi władzami ciemności.

„A Bóg wszelkiej łaski, który was powołał do wiecznej swej chwały w Chrystusie, po krótkotrwałych cierpieniach waszych, sam was do niej przysposobi, utwierdzi, umocni, na trwałym postawi gruncie. Jego jest moc na wieki wieków. Amen!”

I wtedy oddasz Bogu chwałę! Następne zwycięstwo Pana i następne zwycięstwo Pana i chodzisz spokojniutki, bo wiesz, że Bóg jest Bogiem wszystkich zwycięstw. Wtedy uczysz się oddać każdą sprawę z radością Panu. Nie z lękiem i obawą, ale z radością oddać Panu, ponieważ On na pewno uczyni to dobrze. Wtedy możemy wspólnie śpiewać hymn apostołów: „Jego jest moc na wieki wieków. Amen.”

Chodzi o to, by to pojąć i zrozumieć. Nie chodzi mi o filozoficzne podejście. Chodzi o to, żebyśmy byli ochotnego serca, by budować się na dom dla Boga, byśmy nie mieli na nic innego czasu, jak tylko na to, co chce Bóg, żebyśmy nie mieli czasu zajmować się budowami diabelskimi, żebyśmy cieszyli się wspólnie razem. I widzieli naprawdę w tym sens, że moje życie nie należy już do mnie, ale do Boga. Teraz kształtuje mnie Bóg i zmienia mnie. Bóg troszczy się o mnie i czyni mnie bezpiecznym.

Bóg przeprowadza mnie przez burze tego świata i sprawdza czy uwierzę diabłu, czy nadal wierzę Bogu? Wszyscy przechodzimy tę próbę. Przychodzi ktoś do mnie i pyta: „czy masz coś przeciwko mnie?” Przychodzi drugi i mówi podobnie. Kto to robi? Kto próbuje wrzucać takie rzeczy – „a może on coś do mnie ma”?  Ludzie, przecież my jesteśmy sobie braćmi i siostrami. Jeśli mielibyśmy coś złego przeciwko sobie, to kim my jesteśmy?! Musimy od razu dać odpór diabłu. Słowo Boże mówi do mnie i do ciebie: „mówcie prawdę jeden drugiemu”. Jeśli coś masz, przyjdź i powiedz. Nie noś urazy, przyjdź i powiedz. Ale musimy dać odpór od razu, nie jesteśmy bandą łobuzów, którzy myślą, jak ubić drugiego. A diabeł tak chce nas właśnie pokazać. Patrzę na kogoś z miłością, a diabeł mówi: „ on coś ma do ciebie”. Naprawdę, diabeł używa tak wielu rzeczy, bo chce zakpić sobie ze świętości Boga. Musimy od razu na początku wygrać. Przecież znamy się i nie możemy pozwolić sobie, żeby diabeł wrzucał takie wrzutki i od razu mamy niepewność czy wątpliwości. To jest duchowa bitwa. Czasem tak jest, że diabeł wrzuci taką wrzutkę i masz przegrane pół zgromadzenia. Przez pół zgromadzenia myślisz, o co temu komuś chodzi, bo przecież nie wrzuci ci tego na koniec. Wrzuca ci w czasie zgromadzenia, a czasami już na początku, żeby całe okraść, ale ty nie możesz na to pozwolić. Nie możesz czekać przez całe zgromadzenie, musisz tę sprawę wyjaśnić od razu. Oskarżyciel braci szaleje, bo wie, że czasu ma niewiele. Nie przyjmuj jego oskarżeń.

Dlaczego tak mało słyszysz słów: „ten cię kocha, ten cię kocha, tamten cię kocha, ten dla ciebie gotów położyć życie?” Dlaczego tak mało słyszysz tego? Diabeł nie jest tym zainteresowany. Ale Bóg już wyraźnie powiedział to: „jeśli mieszkam w tym człowieku, to też rozlewam w nim miłość braterską, siostrzaną”. Bóg nie musi biegać za nami, On to powiedział i stoi za Swoim Słowem.

Musimy się tego nauczyć, bo my często liczymy na to, że Bóg będzie ścigał się z diabłem. Nie. Bóg nie zostawi cię, On dał Słowo i jest wierny. Trzymaj się Słowa, to jest podstawa.

A więc, jeśli widzimy gdziekolwiek to doświadczenie bitwy i gdziekolwiek zobaczymy to w Biblii, wszędzie czytamy: „oczy, serce do Boga.” Nie pozwól, żeby odwrócić oczy i zacząć  chodzić z tym złem, bo wtedy będzie to drążyć, drążyć, aż ogarnie twój umysł i serce.

Dziękuję Bogu za jedną tylko lekcję, którą przeżyłem i dziękuję Bogu, że tylko ta jedna lekcja była mi dana, żebym został pouczony: „słuchaj Ducha Świętego, a nie ducha demonicznego.” Słuchajcie, co Duch Boży mówi do was, do mnie, do ciebie. To jest podstawa nastawienia naszych uszu, a nie to, cokolwiek mówi nasz wróg i próbuje w ten czy inny sposób.

Nie bój się. Bóg w Jezusie Chrystusie całą naszą  przestrzeń pielgrzymki zabezpieczył całkowicie. To nie znaczy, że mamy leniuchować. Nie, mamy pracować, bo Bóg w to zabezpieczenie włożył też naszą pracę, ale zabezpieczył, żebyś mógł iść i żyć, i dojść do końca tego dnia. Jest to Boży porządek. To jest ważne. Gdyby Bóg nie zabezpieczył, to ty i ja już dawno nie żylibyśmy. Ile razy słyszymy, jak dziecko Boże mówi, że gdzieś szło, a w pewnym momencie Bóg zatrzymał mnie, a tu ciach, coś przejechało obok ciebie. Nic nie myślałeś i oto raptem Bóg pokazał: „widzisz, władca tego świata już przejechałby cię przez swojego żołnierza, ale Ja jestem z tobą.” A czasami jakiś człowiek zatrzyma cię i nie wpadasz pod tramwaj (prawda Dawidzie?). A skąd wiesz, czy to nie anioł, bo co tak rano człowiek robiłby tam? W różny sposób Bóg chroni nas i przeprowadza. To jest Jego plan, Jego działanie. Musimy nauczyć się ufać Bogu i być w tym wszystkim spokojnymi.

Nie bój się! Łatwo się mówi: „Bóg wykarmił trzy miliony na pustyni. Bóg rozmnożył pokarm. O, pięknie, chwała Bogu!” Ale gdy przychodzi doświadczenie na ciebie to: „jak ja sobie z tym poradzę?” Masz już doświadczenie i tak myśląc, nie poradzisz sobie. Później człowiek może wpaść w dół i zamiast wielbić Boga i służyć Bogu, będzie jęczeć i narzekać nad samym sobą, bo ten dół coraz bardziej będzie zagłębiać się i zagłębiać, i będzie coraz ciemniej i ciemniej. Najlepiej w ogóle nie przebywać w dołach, lepiej chodzić po wyżynach Pańskich i cieszyć się Bogiem, cieszyć się Królem i nie myśleć, nie bać się tych wszystkich rzeczy jakiekolwiek wydarzałyby się.

Naprawdę, diabeł przychodzi i próbuje zasiać niepewność. Skoro już ty nie żyjesz, to co ci grozi? Jeśli wrócisz do życia, to ci grozi, ale jeśli nie żyjesz, to ani głód, ani chłód, ani miecz, ani mór. Ty już nie żyjesz, co ci grozi? To nie jest zabawa w krzyżówkę Biblijną. To jest Słowo Boże, które do nas mówi. Jeśli umarliśmy dla Pana, to żyć będziemy dzięki Panu, dla Jego chwały. To nie jest krzyżówka Biblijna. To jest prawdziwe Boże Słowo, które jest potrzebne tobie i mnie, żebyśmy mogli iść i dotrzeć do celu. Słowo Boże jest po to, żebyśmy na nim byli skupieni i trwali w tym Słowie, będąc trzeźwymi. Trzeba pamiętać, że to Słowo służy nam ku natarciu i obronie w każdym czasie.

Nie bylibyśmy w stanie poruszać się w kierunku biblijnym, bo bylibyśmy tak oszukani i snulibyśmy opowiastki biblijne, a nie umielibyśmy pójść dalej do Boga, bo diabeł zatrzymałby nas. On nie chce, żebyśmy przybliżali się do Boga. Naprawdę, dzisiejszy czas jest trudnym czasem. Diabeł ma dla wierzącego człowieka pełno swoich pomysłów, którymi chce zająć go.

Ale powiem ci, że Bóg ma dla ciebie też pomysł, piękny pomysł, który nie ma nic wspólnego z ciemnością – jak zużyć twoje życie dla Swojej chwały, żebyś był coraz bardziej podobny do Jezusa Chrystusa. Jeśli pojmujesz ten Boży pomysł i trzymasz się go, to będziesz szczęśliwym człowiekiem. Skosztujesz więcej i więcej, jak dobro zwycięża zło w tobie. Paweł powiedział pewną bardzo ważną rzecz: „gdyby Bóg nigdy nie pocieszył mnie, ja nigdy nie wiedziałbym, jak pocieszyć drugiego. Gdyby Bóg nigdy mnie nie umiłował, nigdy nie wiedziałbym, co to znaczy miłować drugiego. Jeśli Bóg nigdy nie przebaczyłby mi, nigdy nie wiedziałbym, co to znaczy przebaczyć drugiemu.” Gdyby Bóg nie zrobił tego w nas, nigdy nie wiedzielibyśmy jak to powinno się zrobić. Dlatego Bóg wymaga tylko to, co już w nas wprowadził. Ale On chce wprowadzać dalej, dalej i dalej. Jemu chwała za to, że Jego praca nadal trwa. Amen.

4. DUCHOWY BÓJ cz.4 – 10.11.2013 wieczór

DUCHOWY BÓJ 

część 4

10.11.13.  – wieczór

 

Chwała Bogu, moi drodzy. Oto mamy największy przywilej, jaki został dany nam ludziom na ziemi, by doznać tej chwalebnej łaski, że możemy poznawać Boga, poznawać Go w sobie – jaki jest Bóg wobec doświadczeń, jaki jest Bóg wobec radości, jaki jest Bóg wobec smutków, jaki jest Bóg w każdym doświadczeniu, przez które przechodzimy. Chwała Bogu za to. Cudowna Boża łaska! Mówimy o wojnie, o zmaganiu się, o doświadczeniu.

Otwórzmy 1 Księgę Królewską, 18 rozdział. Wszyscy znamy to doświadczenie z góry Karmel. Wspominaliśmy już o tym, że rodzi się dziecko, a potem znajdujemy już dorosłego człowieka, który chodzi jako mąż Boży. Pośród tego narodu Izraelskiego, przy tak bezbożnym królu, chodzi Boży człowiek, który zna Boga.

Następuje spotkanie dwóch armii – armii ciemności i armii światłości. W jednej armii jest kilkuset ludzi, a w drugiej jeden człowiek, którzy  stają naprzeciw siebie. Teraz ma wyjaśnić się, która armia jest po dobrej stronie. Pierwsza armia rusza do natarcia i zaczynają rozpalać w sobie ducha modlitwy. Rosną emocje, dochodzą do stanu, kiedy zaczynają puszczać sobie krew. A człowiek z drugiej armii mówi:

 „Wołajcie głośniej, wszak jest bogiem, ale może się zamyślił lub jest czym innym zajęty, lub może udał się w drogę, albo może śpi? Niech się więc obudzi!” 1 Król.18,27b.

Teraz przychodzi druga armia. Co ona robi? Przeczytajmy, 1 Król.18, 30:

„Wtedy Eliasz rzekł do całego ludu: Przystąpcie do mnie. A gdy cały lud zbliżył się do niego, on naprawił zburzony ołtarz Pana”.

Co robi żołnierz tej armii? Odbudowuje najpierw to, co  powinno być. On nie woła, ale zaczyna pracować i odbudowuje to, co zostało zaniedbane. Eliasz naprawił ołtarz.

„Eliasz wziął dwanaście kamieni według liczby plemion potomków Jakuba, którego doszło słowo Pana tej treści: Izrael będzie imię twoje. Z tych kamieni zbudował ołtarz w imię Pana, wykopał wokoło ołtarza rów o pojemności dwóch miar zboża,” 1Król.18, 31.32.

Jak walczy Eliasz? Co to za wojna? Co on robi? Przeciwnicy jego, wyznawcy Baala, mogli myśleć, że oni to gorliwie wołali, a co ten tu robi? Eliasz zaś na ich oczach wykonuje spokojnie to, co ma wykonać.

Czytajmy dalej 1 Król.18,33-40:

„Następnie ułożył drwa, poćwiartował cielca i ułożył na drwach, i rzekł: Napełnijcie cztery wiadra wodą i wylejcie je na ofiarę całopalną i na drwa. Potem rzekł: Powtórzcie to jeszcze raz. I oni powtórzyli to jeszcze raz. I znów rzekł: Uczyńcie to po raz trzeci. I oni uczynili po raz trzeci. I spłynęły wody te z ołtarza tak, że i rów wypełnił się wodą. A gdy nadeszła pora składania ofiary z pokarmów, prorok Eliasz przystąpił i rzekł: Panie, Boże Abrahama, Izaaka i Izraela! Niech się dziś okaże, że Ty jesteś Bogiem w Izraelu, a ja twoim sługą i że według twego słowa uczyniłem to wszystko. Odezwij się, Panie, odpowiedz mi, a niech ten lud pozna, że Ty, Panie, jesteś Bogiem prawdziwym i że Ty odmienisz ich serca. Wtedy spadł ogień Pana i strawił ofiarę całopalną i drwa, i kamienie, i ziemię, a wodę, która była w rowie, wysuszył. Gdy to cały lud zobaczył, padł na twarz, mówiąc: Pan jest Bogiem, Pan jest Bogiem! Wtedy Eliasz rzekł do nich: Pochwyćcie proroków Baala, niech nikt z nich nie ujdzie. I pochwycili ich, po czym Eliasz sprowadził ich nad potok Kiszon i tam kazał ich zabić”.

Co zrobił Eliasz? Eliasz był posłuszny Bogu.

Mówimy o wojnie. Człowiek często myśli: natarcie, wojna z wrogiem, spiętrzenie się sił, wymiana ciosów. A tutaj jest inaczej. Tutaj jest przyjście w tym, co Bóg ustalił, że tak ma być. Kierunkiem jest Bóg, a ci wrogowie stoją sobie z boku. Kierunek bitwy każdego dziecka Bożego, to jest najpierw Bóg. Jeśli widzisz, że coś zostało u kogoś zaniedbane, to kierunkiem musi być Bóg. Musi być uporządkowany ołtarz modlitwy. Musi być uporządkowany teren, na którym Boży lud powinien stać. Eliasz czyni to według Słów Boga. To nie jest twój, ani mój pomysł, tylko to, co mówi Słowo Boże. To jest bardzo ważne w tym doświadczeniu.

Otwórzmy List do Rzymian 16, 17-19:

„A proszę was, bracia, abyście się strzegli tych, którzy wzniecają spory i zgorszenia wbrew nauce, którą przyjęliście; unikajcie ich. Tacy bowiem nie służą Panu naszemu, Chrystusowi, ale własnemu brzuchowi, i przez piękne a pochlebne słowa zwodzą serca prostaczków. Albowiem posłuszeństwo wasze znane jest wszystkim; dlatego raduję się z was i chcę, abyście byli mądrzy w tym, co dobre, a czyści wobec zła”.

Co my mamy robić ze swojej strony, wiedząc o wojnie, która się toczy? Mamy unikać tych, którzy wywołują zgorszenie wbrew nauce Pańskiej, pilnować się dobra, być czyści wobec zła. Zobaczcie, jak przebiega ta wojna: najpierw sprawdzenie czy Bóg jest z nami.

Co czytamy dalej:

„A Bóg pokoju rychło zetrze szatana pod stopami waszymi.”

Dlaczego ludzi tak często uczy się wojny z diabłem, gromienia diabła, itp.? Diabeł chce takiej wojny. Ale kiedy ty poddajesz się Bogu, oczyszczasz się, zaczynasz żyć Słowem Bożym, zaczynasz unikać zła, a trwać w dobru, to diabeł wie, że wtedy dozna pogromu od Pana.

Bóg zawsze tego uczył: „jeśli ukorzy się Mój lud, jeśli uniży się i podda Mi się w posłuszeństwie, wtedy Ja uwolnię ich, wyprowadzę ich z każdej niewoli, przyprowadzę ich z powrotem i będą jeszcze tu siali i zbierali, mieli wesela i radowali się. Będą tu staruszkowie i babcie, będzie tu miejsce pokoju”.

Diabeł często prowokuje i chce  wciągnąć człowieka do osobistej wojny. Diabeł chce sprowokować do wojny, a  Duch Święty napomina: „uspokój się, patrz, abyś czynił to, co mówi Bóg. Co wiesz ze Słowa Bożego, to czyń.” Jesteś w wojnie, w doświadczeniu. Wróg próbuje nacierać na ciebie, a ty patrzysz na Boga, a nie na wroga. Swoją nadzieję masz w Bogu. To jest twoje zwycięstwo! Nie patrzysz na wroga w ogóle. On warczy, ryczy, straszy. Nie patrzysz na niego, patrzysz na Boga. Patrzysz, aby żyć każdym Słowem Bożym, aby twoja modlitwa była nadal przed Bogiem, aby nadal funkcjonowało twoje poddanie Bogu, bo uniżasz się przed Nim.

To służy ku dobremu! Jeśli  prawidłowo podchodzimy do wojny, wtedy rośniemy. Ale nie wolno dopuszczać diabła do wojny „ja – ty”, bo wtedy giniemy. To nie jest nasza wojna. To jest wojna Pana. On jest Wodzem, a my Jego żołnierzami. Nawet generał armii (Paweł) powiedział: wszelką myśl oddaję Wodzowi. Moje sumienie nie oskarża mnie, bo zawsze chcę czynić dobro.

Musimy uważać na prowokacje. Diabeł zdaje sobie sprawę, że kiedy odwróci naszą uwagę od Boga, przestraszy nas, albo przerazi i kiedy będziemy próbować walczyć z nim po ludzku, wtedy on będzie nas miał.

Eliasz nigdzie nie walczył po ludzku. Kiedy patrzysz na Boże wojny, tam nigdzie nie widzisz takiej wojny, jaką prowadzą ludzie. Widzisz zdobywane Jerycho, widzisz ręce podniesione do góry i armia wroga przegrywa. Kiedy Mojżesz opuszczał ręce, armia wroga parła do przodu i Jozue zaczynał przegrywać. Kiedy Mojżesz podnosił ręce, armia wroga znowu przegrywała.

Zobaczcie, jak to się dzieje, kiedy jest kierunek Bóg, to diabeł przegrywa! Ale kiedy opuścisz ręce, kiedy przestaniesz patrzeć na Boga, wtedy diabeł chce cię zniszczyć.

W tej wojnie nasze zwycięstwo, to jest patrzeć na Boga! Patrzeć na Boga i nie odwrócić oczu od Pana, choćby diabeł nie wiadomo jak ryczał. Nie odwracaj oczu od swego Pana!

Popatrzmy na Piotra na morzu. Piotr wychodzi z łodzi, wichura ryczy. Piotr odwraca uwagę od Pana i wichura pokonuje go, i zanurza się w morzu. Dopóki Piotr patrzył na Jezusa, był zwycięzcą. Tego uczy nas Boże Słowo.

Patrz na Pana, należ do Niego. Diabeł straszy: „nie uda ci się, nie powiedzie się.” Diabeł atakuje cię myślami, próbuje straszyć (np. ten ma coś przeciwko tobie), jakkolwiek próbuje odwrócić uwagę od Boga. To jest twoja i moja wojna! Pilnuj swoich oczu, żeby patrzyły na Pana i nie pozwól odwrócić ich sobie od Pana.

Nasze oczy najlepiej zatrzymują się na Panu, gdy Go poznajemy . Rozkosz poznawania Pana pozwala nam nie zawracać sobie głowy tym straszeniem wroga. Kiedy jego słuchasz, to słyszysz: „nie uda ci się”. Gdzie patrzysz? Kiedy spojrzysz na daną sytuację, diabeł jeszcze bardziej pokaże ci, że nie uda ci się. I jeśli nadal na to patrzeć będziesz, to zaczniesz przegrywać .

A więc, żołnierzu Pana, w tej wojnie twoje oczy zawsze muszą być skierowane na Pana w posłuszeństwie Jego Słowom. Wydaje się, jakby nadciągał kataklizm, a ty dalej służysz według Słowa Bożego. Po jakimś czasie patrzysz, że kataklizm runął, a ty idziesz dalej. Bóg zniszczył przeszkodę.

Mojżesz dochodzi z Izraelem do Morza Czerwonego i słyszy: „podnieś do góry laskę, Mojżeszu”. Mojżesz podnosi laskę i Pan usuwa przeszkodę. Gdybyśmy my teraz stanęli nad Morzem Czerwonym, a z tyłu cała armia Egiptu gotowa do ataku na ciebie, a przed nami nieprzebyte morze? Ale oczy kierowane na Pana spowodowały, że wojska diabła zginęły w tym morzu, a Boży lud przeszedł je suchą stopą.

Musimy nauczyć się nie słuchać straszącego, ale słuchać Boga. Tak uczył Jezus Swoich uczniów i my też musimy się tego uczyć .

W tej wojnie namawianie cię do twojej osobistej wojny z diabłem, gromienia, czy innych rzeczy, to jest wysłanie cię na osobistą śmierć.

Jeśli chcesz wygrać, bądź posłuszny Bogu, a Bóg rychło zetrze szatana pod stopami tego, który jest Mu posłuszny. Wtedy będziesz deptać po wężach i skorpionach. Patrz na Pana i nie pozwól sobie odwrócić uwagi od Niego. Diabeł może straszyć cię głodem, morem, czymkolwiek, a ty nie bój się. Bóg mówi: „nie bój się, bo Ja jestem z tobą.”

Kiedy tylko poddamy się diabłu, to on stara się rozwinąć daną sytuację: „jesteś dzieckiem Bożym, zmierz się ze mną, przecież Bóg cię nie zostawi . Pokaż, że jesteś silny (silna) i też potrafisz walczyć.”

A czego uczy nas Bóg? „Umarłeś.” Jak umarłeś, to co masz pokazywać? „Umarłem, już nie żyję ja, ale żyje we mnie Chrystus. To jest twoja sprawa z Chrystusem, a nie ze mną. Ja już umarłem i żyje we mnie Chrystus.” To nie jest mój temat, to jest Chrystus. Patrzę na Chrystusa i idę dalej. Chrystus w moment rozprawi się z tym. Doświadczyłem już tego wiele razy. Patrzę na Niego, a On w moment rozprawia się z tym.

Ale gdy dam się przestraszyć, wtedy mogę mieć kłopoty nawet latami. Nie wolno się bać! Bóg mówi: „nie bój się, aby to nie przyszło na ciebie.” Nie bój się i patrz na Pana. On ma moc przeprowadzić cię przez każde doświadczenie. Jeśli jesteś już gdzieś chory, to też przeprowadzi cię, bo nie porzuci cię dlatego tylko, że jesteś głupcem i dałeś namówić się na wojnę z diabłem. Ale Pan będzie chciał cię nauczyć: „nie walcz więcej w ten sposób.” Patrz na Pana, sprawcę i dokończyciela twojej wiary. To jest nasze zwycięstwo i zawsze musimy o tym pamiętać.

Dopóki będziemy o tym pamiętać, wtedy patrząc na tych ludzi z Biblii będziemy widzieć ich zwycięzcami zawsze wtedy, kiedy Bóg był przed ich oczami. Oni też zawsze mogli powiedzieć: „oto stoję przed obliczem Najwyższego.”

Bardzo podoba mi się sytuacja z Elizeuszem. Jest tu piękny obraz pokazujący na czym komu zależy. Elizeusz był bogatym człowiekiem, miał  dwanaście zaprzęgów. Ale kiedy Eliasz zarzucił na niego prorocki płaszcz, Elizeusz porąbał swój zaprzęg, złożył go Bogu na ofiarę i poszedł służyć Bogu. Doszli do punktu, że Eliasz, sługa Boży, miał być porwany a Elizeusz miał Boże objawienie, że tak będzie.

Eliasz próbuje swego następcę, czy Elizeusz ma osobisty kontakt z Bogiem, czy tylko przez Eliasza. Eliasz próbuje zatrzymać Elizeusza, a ten nie daje się i idzie do końca. Kiedy są już na końcu, Eliasz pyta: „co chciałbyś, abym dla ciebie uczynił?” Elizeusz odrzekł: „chciałbym otrzymać dwie trzecie z ducha, którego Bóg włożył na ciebie.” Eliasz odpowiedział: „prosisz o trudną rzecz, ale jeśli Bóg da ci to, wtedy będziesz mógł widzieć, jak Bóg mnie zabiera” Elizeusz widział to i krzyczał za Eliaszem: „siło, konnico Izraela!” Oni przeszli przez Jordan i kiedy Eliasz uderzył płaszczem, wody rozstąpiły się. Teraz ta sama rzeka stoi na drodze Elizeusza, żeby mógł wrócić. Elizeusz uderza tym samym płaszczem Eliasza, który spadł z niego, kiedy Bóg zabierał go. Elizeusz mówi: „gdzie jest Bóg Eliasza?!” Gdy uderzył płaszczem, woda rozstąpiła się i Elizeusz przeszedł.

Bogu bardzo podoba się, kiedy mówimy: „gdzie jest Bóg tego sługi?!” W jakim Bogu jest twoje zaufanie? Czy w Bogu zgubionego chrześcijaństwa, czy w Bogu Bożych ludzi, którzy dotrwali do końca? Czy to jest Bóg Abrahama, Izaaka, Jakuba, Bóg żywych, a nie umarłych? Czyż Bóg nie uczył, że posłuszeństwo Jego Słowom jest Mu milsze, niż ofiara?

Bardzo poruszający jest  głos Ojca z nieba, co też możemy czytać w Ewangelii Mateusza 17,5:

„Ten jest Syn mój umiłowany, którego sobie upodobałem, jego słuchajcie!”

Ojciec mówi: „oto wszystko przekazałem Swemu Synowi i Jego słuchajcie.” To jest posłuszeństwo Bogu – słuchać we wszystkim Jego Syna. Chcąc teraz wygrać, słuchajmy we wszystkim Jezusa, co On mówi. Niech karmi nas każde Jego Słowo. Dla mnie i dla ciebie jest to bardzo ważne, by tego kosztować, słuchać, poddawać się temu Słowu, które dociera do nas. Chodzić z Panem, słuchać i poddawać się temu Słowu, żeby to Słowo ożywiało mnie, abym był Jemu posłusznym. Wtedy rychło szatan będzie starty i wtedy będę jeszcze więcej mógł kosztować z życia zwycięzców. „Oni zwyciężyli go przez krew Baranka, przez trwanie w Nim, przez umiłowanie wieczności ponad przemijanie.”

Chwała Bogu za to, że możemy zobaczyć, jak nasze posłuszeństwo Bogu powoduje to, że diabeł przegrywa. Czy chcesz być zwycięzcą? Bądź posłuszny, posłuszna, Bogu. To, co już wiesz, to tak żyj i będziesz mógł (mogła) mówić coraz więcej o zwycięstwie w Chrystusie. On będzie dawał ci kosztować zwycięstwa.

Popatrzmy na kolejnego sługę Bożego, który jest według Bożego serca, na Dawida. Dawid ma wroga Saula. Saul jako namaszczony król, nie chciał słuchać Boga tak, jak Bóg mówił. Chciał być po swojemu z Bogiem i Bóg odebrał mu Swego Ducha, wkładając go na Dawida. Bóg posłał na Saula od siebie innego ducha, złego. Spotykamy tych dwóch ludzi w doświadczeniu. Pomimo tego, że Saula ogarnia już inny duch, Dawid mając okazje zabić dwa razy Saula, nie zabija go. Dawid uznaje Boga i Boże namaszczenie ponad okazję, którą napotyka. Ludzie mówią do niego: „Bóg daje ci tę okazję.” Dawid nie wykorzystał tego, był posłuszny Bogu – „nie tykajcie pomazańców Moich”. Dawid przez posłuszeństwo wygrał bitwę. Czy rozumiemy to? Dawid był kuszony nawet przez ludzi, swoich żołnierzy, którzy mówili: „Bóg wydaje Saula w twoje ręce. Zabij go, bo Bóg jest w tym i będzie ci błogosławić jak zabijesz”. Ale Dawid tego nie zrobił, gdyż wiedział, że to Bóg namaścił Saula.

Zobaczcie, jak bardzo ważne jest posłuszeństwo Bogu, jak to jest ważne w relacjach z ludźmi. Ktoś mógłby powiedzieć: „ale przecież Bóg już odsunął od Saula Swego Ducha, teraz zły duch go trapi.” Ale Saul był namaszczony Bożym olejem na króla. Nie mówię o fałszywych namaszczeniach, ale o Bożym namaszczeniu. Za tym stoi Bóg i wtedy uznajesz to. Niech Bóg nas tym napełnia . Niech rosną bohaterowie. Bohaterowie rosną w posłuszeństwie Bogu, a nie w czytaniu książek o smokach, czy rycerzach, czy innych rzeczach.

Jak wygląda dzisiaj nasze posłuszeństwo Bogu? Wracaj do posłuszeństwa temu Słowu, gdzie wiesz, że jesteś nieposłuszny, czy nieposłuszna. Bóg nie wymaga więcej, tylko tam, gdzie wiesz. Słuchaj prawdy i żyj nią . Niech będzie usunięta wszelka fałszywa nauka i wszelkie fałszywe słowa, bo one nie darzą życiem. Mamy słuchać  Boga, a nie nauk, czy pomysłów ludzkich. W tej wojnie ludzki oręż nic nie daje.

Otwórzmy Psalm 24, 12:

„Pańska jest ziemia i to, co ją napełnia, Świat i ci, którzy na nim mieszkają. On bowiem założył ją na morzach I utwierdził ją na rzekach”.

To jest Pańskie, ale Pan mówi: „nie będziesz pożądał tych rzeczy, gdyż one zostały skażone”.

„Któż może wstąpić na górę Pana? I kto stanie na jego świętym miejscu? Kto ma czyste dłonie i niewinne serce, Kto nie skłania duszy swej ku próżności i nie przysięga obłudnie, Ten dostąpi błogosławieństwa od Pana I sprawiedliwości od Boga, zbawiciela swego. Takie jest pokolenie tych, co go szukają, Tych, którzy szukają oblicza twego, Boże Jakuba. Sela”. Psalm 24,3-6.

Zobacz, że kiedy ty wchodzisz na górę Pana, wtedy wróg doznaje pogromu i nie ma jak dostać się do ciebie. Bądź zawsze na górze Pana. Miej zawsze czyste ręce, czyste serce, czyste usta. Zawsze żyj w czystości, nigdy nie bądź skażony przez ten świat, a będziesz miał (miała) codziennie zwycięstwo. Będziesz codziennie z Bogiem.

Jeśli tego nie znacie, to dobrze, żebyście to poznali. To jest zwycięstwo. Możesz chodzić po świecie i nie będziesz skażony niczym ze zła tego świata. Bądź na górze Pana. Musisz mieć czyste ręce, czyste usta, żeby tam wejść. Staraj się o to, żeby żyć w posłuszeństwie Bogu, w oczyszczeniu krwią Jezusa. Żyj z Bogiem, a nie będziesz nawet wiedział, co tam za tobą, jakiego pogromu doznaje wróg. Będziesz wiedział, co to znaczy chodzić ze Świętym Bogiem.

Psalm 141.2:

„Niech wznosi się ku tobie modlitwa moja jak kadzidło, A podniesienie rąk moich jak ofiara wieczorna!”

Niech to zawsze będzie czyste. Kiedy tak chodzisz z Bogiem i jesteś Mu posłuszny, to po jakimś czasie jesteś w tym pięknym doświadczeniu nieustannej relacji z Bogiem. Wszyscy tego potrzebujemy, żeby być zwycięzcami w każdym czasie.

1 List do Tymoteusza 2,8:-10

„Chcę tedy, aby się mężczyźni modlili na każdym miejscu, wznosząc czyste ręce, bez gniewu i bez swarów. Podobnie kobiety powinny mieć ubiór przyzwoity, występować skromnie i powściągliwie, a nie stroić się w kunsztowne sploty włosów ani w złoto czy w perły, czy kosztowne szaty, lecz jak przystoi kobietom, które są prawdziwie pobożne, zdobić się dobrymi uczynkami”.

Bądź zawsze z Bogiem. Zwycięstwo w zborze to są czyste ręce. Gdy wznosisz czyste ręce do Boga, tak jak Mojżesz wznosił je, to wróg doznaje pogromu. Dbajmy o czystość chodzenia z Bogiem. To jest nasze zwycięstwo każdego dnia.

List do Efezjan 1,15-23:

„Przeto i ja, odkąd usłyszałem o wierze waszej w Pana Jezusa i o miłości do wszystkich świętych, nie przestaję dziękować za was i wspominać was w modlitwach moich, aby Bóg Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, dał wam Ducha mądrości i objawienia ku poznaniu jego, i oświecił oczy serca waszego, abyście wiedzieli, jaka jest nadzieja, do której was powołał, i jakie bogactwo chwały jest udziałem świętych w dziedzictwie jego, i jak nadzwyczajna jest wielkość mocy Jego wobec nas, którzy wierzymy dzięki działaniu przemożnej siły jego, jaką okazał w Chrystusie, gdy wzbudził go z martwych i posadził po prawicy swojej w niebie ponad wszelką nadziemską władzą i zwierzchnością, i mocą, i panowaniem, i wszelkim imieniem, jakie może być wymienione, nie tylko w tym wieku, ale i w przyszłym; i wszystko poddał pod nogi jego, a jego samego ustanowił ponad wszystkim Głową Kościoła, który jest ciałem jego, pełnią tego, który sam wszystko we wszystkim wypełnia”.

A więc wiara jest początkiem, a potem więcej i więcej kosztowności, wspaniałości, bracie, siostro. To, co zobaczyłeś na początku, to był tylko początek, a jest o wiele więcej chwały, poznawania pełni miłości Chrystusowej.

Wiecie, jak to dobrze, że Pan wstawia się za nami, jeśli my gdzieś się pogubimy , odwrócimy oczy i zgrzeszymy. Jakie to szczęście! Gdyby wymagano od nas bezwzględnej czystości, to po jednym grzechu nie moglibyśmy wrócić i byłby koniec. Przerażające byłoby to, gdybyś wiedział, że kiedy raz tylko zgrzeszysz, to zginiesz. Ale to wcale nie mówi, że możesz grzeszyć dlatego, że jest możliwość powstania, tylko oznacza to, że Bóg dał wyjście w Swojej miłości, jeślibyś zgrzeszył. On przyjmie krew Jezusa jako przebłaganie za to zło, żebyś mógł wstać i pójść dalej, żebyś nie został w  tej przegranj. Chwała Bogu za to!

Myślę, że każdy z nas zdaje sobie sprawę, że wyruszenie w kierunku Pana to jest początek, a później Pan prowadzi dalej i dalej. Trwaj w posłuszeństwie Panu. Co wielkiego czynił Eliasz? Naprawił popsuty ołtarz, przygotował go. To jest właśnie to, co musimy czynić. Czyńmy to, co Bóg daje nam, żeby odebrał z nas chwałę, a Bóg przyzna się, przyjmie to i spuści ogień. Chwała Bogu, że możesz składać Bogu miłe ofiary, kiedy wymawiasz to imię Jezus, mając nadzieję w Panu, radość, szczęście w Panu.

Bogu jest to miłe, kiedy Jego imię jest w naszych sercach, na naszych ustach, kiedy uczcimy Go, patrząc na Niego, należąc do Niego, będąc Jemu poddanymi.

Apostoł Paweł mówi: „ja nie boję się śmierci, ale bałbym się nie być tam, gdzie mój Pan. Nie boję się śmierci, bo Jezus jest życiem. Ale gdybym nie był tam, gdzie mój Pan, wtedy się boję. Cały czas chcę iść za Nim, należeć do Niego, służyć Mu”.

Księga Objawienia 8.3:

„I przyszedł inny anioł, i stanął przy ołtarzu, mając złotą kadzielnicę; i dano mu wiele kadzidła, aby je ofiarował wraz z modlitwami wszystkich świętych na złotym ołtarzu przed tronem”.

Modlitwy świętych, świętych dzięki Jezusowi, te modlitwy mają tak wielkie znaczenie u Boga. Dlatego tak dobrze jest trwać w świętości i modlić się. Wiele może modlitwa sprawiedliwego. Bóg pokazuje, jak ceni sobie te modlitwy, jak bliskie są Jemu. Chwała Bogu!

Gdziekolwiek patrzymy w Biblię i poznajemy Boże Słowo, doznajemy, jak Bóg zatroszczył się o to, żeby pozostawić nam te wspaniałe wiadomości, żebyśmy czytając z Duchem Świętym mogli widzieć cenność tych Słów. Posłuszeństwo potrzebuje Słowa, któremu musi być posłuszne. Jeśli nie ma Słów, to czego słuchać? Ale kiedy już są Słowa, wtedy wiesz, czego słuchać. Ktoś mówi: „teraz już wiem, czego mam się słuchać, teraz już wiem.” I robisz to a Bóg prowadzi cię dalej i dalej.

W Liście do Rzymian 15.30 Paweł pisze:

„Proszę was tedy, bracia, przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa, i przez miłość Ducha, abyście wespół ze mną walczyli w modlitwach, zanoszonych za mnie do Boga,”

A więc modlitwy za braci, za siostry, którzy stoją w służbie są miłe Bogu i zbierane są w złotej czaszy przed Bożym obliczem. Modlitwa jest również okazaniem posłuszeństwa. Módlcie się i nie ustawajcie. Proście, a będzie wam dane.

2 Księga Samuela 22, 1-4:

„Gdy Pan wyrwał Dawida z ręki wszystkich jego nieprzyjaciół i z ręki Saula, przemówił on przed Panem słowami następującej pieśni: Pan jest opoką moją i twierdzą moją, i wybawicielem moim, Bóg skałą moją, jemu ufam, Tarczą moją, rogiem zbawienia mojego, schronieniem moim i ucieczką moją, Wybawicielem moim, który mnie od przemocy wybawia. Uwielbionego wzywam, Pana, I będę wybawiony od nieprzyjaciół moich”.

Uwielbionego wzywam Pana, a będę uratowany, wybawiony od nieprzyjaciół moich. Trochę czasu Saul ścigał Dawida, ale został uratowany i Saul nie zabił Dawida, chociaż bardzo tego pragnął. Bóg w różny sposób ratował Dawida. Pamiętamy, Saul idzie z jednej strony góry, a Dawid z drugiej. Jeszcze trochę i zejdą się, ale raptem przybiega posłaniec do Saula i mówi: „wróg napadł!” Saul już jest tak blisko Dawida, ale trzeba jechać.

Dawid wołał do Boga, a Bóg w różny sposób ratował Swojego sługę i został wybawiony od przemocy własnej i innych. Dawid nie użył przemocy, gdyż Bóg zachował go. Chwała Bogu za to, bo wzywał Pana. Bóg wyratował go najpierw od tego, co mogłoby się w nim wydarzyć, a potem od tego zewnętrznego wroga.

A więc uwielbiajmy Pana! Wzywajmy Jego imienia, czcijmy Go. To jest droga do zwycięstwa. Wróg już wokół osacza, ryczy i mówi, że za chwilę cię zabije , a ty chwalisz Pana i chlubisz się Jego imieniem.

2 Księga Kronik 20, 12-17:

„Boże nasz! Czy ich nie osądzisz? Bo myśmy bezsilni wobec tej licznej tłuszczy, która wyruszyła przeciwko nam; nie wiemy też, co czynić, lecz oczy nasze na ciebie są zwrócone. Podczas tego stali przed Panem wszyscy Judejczycy, nawet ich małe dzieci, ich kobiety i synowie,  a wtedy pośród tego zgromadzenia Duch Pański spoczął na Jachazielu, synu Zachariasza, syna Benajasza, syna Jaiela, syna Mattaniasza, Lewicie, z potomków Asafa, i ten rzekł: Posłuchajcie uważnie, wszyscy Judejczycy i wy, mieszkańcy Jeruzalemu, i ty, królu Jehoszafacie! Tak mówi do was Pan: Wy się nie bójcie i nie lękajcie tej licznej tłuszczy! Gdyż nie wasza to wojna, ale Boża. Jutro zejdźcie naprzeciw nich; pójdą oni stokiem Sis, a natkniecie się na nich na skraju doliny przed pustynią Jeruel.  Nie waszą rzeczą będzie tam walczyć, ustawcie się tylko i stójcie, i oglądajcie ratunek Pana, o Judo i Jeruzalemie! Nie bójcie się i nie lękajcie! Jutro wyjdźcie przed nich, a Pan będzie z wami!”

Wyjdź z Panem przeciwko wrogowi.

„Wtedy Jehoszafat pochylił głowę twarzą aż do ziemi, a także wszyscy Judejczycy i mieszkańcy Jeruzalemu padli przed Panem, oddając pokłon Panu. Lewici zaś z rodu Kehatytów i z rodu Korachitów wstali, aby chwalić Pana, Boga izraelskiego, głosem nader donośnym.  Wstawszy wcześnie rano, wyruszyli na pustynię Tekoa. A gdy wyruszali, Jehoszafat stanął i rzekł: Słuchajcie mnie, Judejczycy i mieszkańcy Jeruzalemu! Zawierzcie Panu, Bogu waszemu, a ostaniecie się! Zawierzcie jego prorokom, a poszczęści się wam.  A naradziwszy się z ludem, wyznaczył śpiewaków dla Pana, którzy odziani w święte szaty mieli kroczyć przed zbrojnymi i śpiewać hymn pochwalny: Wysławiajcie Pana, albowiem na wieki trwa łaska jego. Gdy tylko zaczęli śpiewać radosne pienia pochwalne, Pan nastawił zasadzkę na Ammonitów, Moabitów i mieszkańców pogórza Seir, którzy ruszyli na Judę i zostali pobici”. 2 Księga Kronik 20, 18-22.

Posłuszeństwo Bogu wprowadza w zwycięstwo. Zawsze posłuszeństwo wyprzedza zwycięstwo. Jeśli pozostaniesz z Panem w posłuszeństwie, On rozprawi się z wrogiem. Trwaj w Nim, należąc do Niego. Czyń to, co wiesz. Wzywaj Jego imienia, śpiewaj Mu pieśni pochwalne. Kiedy widzisz tę całą tłuszczę, dalej śpiewaj pieśni pochwalne. Kiedy Izraelici podnieśli głos, Pan rozprawił się z wrogiem.

Ile razy widziałeś (widziałaś) to w duchowych warstwach? Bóg uczy nas, aby nie brać na siebie, gdyż to jest wojna Pana. Ty masz patrzeć na Niego i należeć do Niego, czynić to, co On mówi i iść dalej.

Mówimy o dziwnych wojnach, ale właśnie tak wygląda wojna Boża. Kiedy już oglądaliśmy zdobycie Jerycha, byliśmy zadziwieni, jak runęły te mury warowni. Paweł mówi, że mamy duchowy oręż, który burzy te mury warowni.

Psalm 149:

„Alleluja. Śpiewajcie Panu pieśń nową, Na chwałę jego w zgromadzeniu wiernych! Niech weseli się Izrael ze Stwórcy swego, Dzieci Syjonu niech się radują z króla swego! Niechaj w pląsach chwalą imię jego, Niech grają mu na bębnie i na cytrze, Bo Pan upodobał sobie lud swój, Pokornych ozdabia zbawieniem! Niech wierni radują się z chwały, Wesoło śpiewają na swym posłaniu! Niech w ustach ich będzie uwielbienie Boga, A miecz obosieczny w ich ręku, Aby dokonać pomsty nad ludami, Aby ukarać narody, Aby związać pętami ich królów, A dostojników ich zakuć w kajdany, Aby wykonać na nich wydany wyrok. To jest chlubą wszystkich jego wiernych. Alleluja”.

„Niech w ustach ich będzie uwielbienie Boga, A miecz obosieczny w ich ręku.” Śpiew Bogu i Słowo Boże i do natarcia i do obrony, aby wróg został pokonany.

Dzisiaj toczymy duchową bitwę, nie z ciałem i krwią,  i mamy też duchowy oręż. Mamy wszystko, co potrzebne, aby wygrać w tej wojnie. Jeśli to rozumiemy, to będziemy stosować Boże Słowo, a nie swoje i wtedy będziemy oglądać dokładnie, jak to wykonuje się.

List Judy 24.25:

„A temu, który was może ustrzec od upadku i stawić nieskalanych z weselem przed obliczem swojej chwały, Jedynemu Bogu, Zbawicielowi naszemu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego, niech będzie chwała, uwielbienie, moc i władza przed wszystkimi wiekami i teraz, i po wszystkie wieki. Amen”.

Chwal Boga, chwal Boga – to jest nasze zadanie, a zobaczymy zwycięstwo Pana naszego, Wodza naszego zbawienia. W ilu rzeczach, miejscach możemy oglądać piękne zwycięstwo? To jest nasz przywilej, możemy kosztować, jak dobry jest Pan i opowiadać o tym.

Kiedy spotykają się wojenni weterani, opowiadają o potyczkach, różnych wydarzeniach. Gdybyś spotkał się z Pawłem i on opowiadałby ci to wszystko, to byłbyś pod wielkim wrażeniem słuchając o tym chwalebnym zwycięstwie. „Ukamienowali mnie, a ja wstałem, wróciłem i widzieli mnie, jak chodzę po tym mieście.” Wrogowie musieli być porażeni widząc Pawła, gdyż byli pewni, że wykończyli tego człowieka i nigdy już nie zobaczą go, a on wchodzi z powrotem do tego miasta i idzie dalej służyć Bogu.

Paweł mówi, że chcieli go wiele razy zabić; musiał być spuszczony w koszu, ale Boży sługa szedł dalej. Był posłuszny Bogu i to było zwycięstwo.

Psalm 50.23:

„Kto ofiaruje dziękczynienie, czci mnie, A temu, kto nienagannie postępuje, ukażę zbawienie Boże”.

Ten, kto nienagannie postępuje, zobaczy zwycięstwo. Czyż Nowy Testament też nie uczy tego: „za wszystko dziękujcie, bez ustanku dziękujcie, zawsze dziękujcie”? Chwała Bogu. Uczmy się dziękować Bogu nie patrząc na ciało. Kiedy będziemy patrzeć na ciało, to będziemy mieli kłopoty i zamiast dziękczynienia będzie pojawiać się szemranie. Ale kiedy patrzymy na Pana, widzimy Go i jesteśmy Nim zachwyceni. To, co jest potrzebne tobie i mnie w takim doświadczeniu, to modlitwa i śpiew.

Pierwszy jest Bóg i dopiero wtedy oglądamy zwycięstwo.

Zobaczmy, co apostoł Paweł pisze w Liście do Efezjan, w 6 rozdziale:

„W końcu, bracia moi, umacniajcie się w Panu i w potężnej mocy jego”. Ef. 6,10.

Umacniajcie się w Panu i w potężnej mocy Jego, to znaczy bądźcie z Bogiem codziennie. Umacniajcie się w Nim, bądźcie mocni w Nim.

List do Efezjan 6,11-17:

„Przywdziejcie całą zbroję Bożą, abyście mogli ostać się przed zasadzkami diabelskimi. Gdyż bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich. Dlatego weźcie całą zbroję Bożą, abyście mogli stawić opór w dniu złym i, dokonawszy wszystkiego, ostać się. Stójcie tedy, opasawszy biodra swoje prawdą, przywdziawszy pancerz sprawiedliwości i obuwszy nogi, by być gotowymi do zwiastowania ewangelii pokoju, a przede wszystkim, weźcie tarczę wiary, którą będziecie mogli zgasić wszystkie ogniste pociski złego; weźcie też przyłbicę zbawienia i miecz Ducha, którym jest Słowo Boże”.

Tak jak generał mówi do żołnierzy: „żołnierze, w tej wojnie, wasze zwycięskie uzbrojenie to jest Chrystus. Dzięki Niemu nawet w dniu złym wykonacie to, co jest potrzebne.

„W każdej modlitwie i prośbie zanoście o każdym czasie modły w Duchu i tak czuwajcie z całą wytrwałością i błaganiem za wszystkich świętych”. Efez.6,18.

Módlcie się. Módlmy się. Niech nie ustanie modlitwa Kościoła do Boga. Oni modlili się. Kiedy zamknęli Piotra, oni modlili się, modlili się. Kiedy przyszedł Piotr byli tak zaskoczeni, że Bóg już wysłuchał ich. Może myśleli, że to będzie później, a tu już w nocy wychodzi Piotr? „Przecież w nocy nie otwierają więzień. Skąd on się tu wziął? To pewnie jego duch.” Chwała Bogu! Niech Bóg nie raz zadziwi nas. Taki jest nasz Bóg, zadziwiający, zachwycający. Czasami trzeba poczekać, czasami odpowiedź jest bardzo szybko.

A więc modlitwa za siebie nawzajem.

„I za mnie, aby mi, kiedy otworzę usta moje, dana była mowa do śmiałego zwiastowania ewangelii,  dla której poselstwo sprawuję w więzach, abym ją mógł z odwagą zwiastować, jak to czynić winienem”. Ef.6,19.20.

Bądźmy temu posłuszni. Nie myślmy o tym, jak to uczyni Bóg, ale bądźmy głęboko poruszeni Bogiem, by należeć do Niego każdego dnia, w każdej chwili, w każdej sytuacji. I wtedy rozmawiajmy ze sobą w Bożym Duchu: „a wy mówcie tak, jak Słowo Boże mówi, żyjąc tym Słowem.” W ustach naszego Wodza jest obosieczny miecz. Zwycięstwo nasze, to należeć do Boga w każdej sytuacji, a On załatwi tego, który chciałby bawić się z nami w osobiste wojny. Bogu chwała za wszystko w Jezusie Chrystusie. Amen.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

3. DUCHOWY BÓJ cz.3 – 10.11.2013 (poranne)

DUCHOWY BÓJ cz.3.

10.11.2013. Marian (poranne)

 

Otwórzmy 2Księgę Mojżeszową 3 rozdział. Wcześniej spotykamy Mojżesza w doświadczeniu, kiedy jest uznawany za księcia Egiptu. Co się stało, że Mojżesz jest teraz w tym miejscu? Umiłował hańbę Chrystusową ponad skarby Egiptu. Jak udowodnił to, że hańba Chrystusowa była mu bliższa niż skarby Egiptu? Zabił Egipcjanina w obronie Bożego ludu  – to jest Stary Testament. W taki sposób Mojżesz pokazał, że Boży lud jest mu bliższy niż ten lud, w którym był księciem? Czy w tym czasie Mojżesz miał poznanie Boga? Bóg uznał czyn Mojżesza. Z powodu tego czynu zaczął cierpieć i stał się człowiekiem, który musiał uciekać, gdyż inaczej zostałby zabity. Mija rok za rokiem. Mojżesz nic więcej nie doznaje jak tylko to, że jest w doświadczeniu poza swoim ludem.

Gdybyś wtedy spotkał Mojżesza, czy porozmawiałbyś z nim: „Mojżeszu, jakie masz uczucia, co myślisz o Bogu, dla którego zrezygnowałeś ze skarbów Egiptu? Czy On cię nie zawiódł? Mija rok za rokiem a ty jesteś tutaj. Tak chciałeś okazać jak kochasz Go, a może zrobiłeś źle? Może trzeba było zostać księciem Egiptu i pomagać z tej pozycji? Bóg ma swój czas”.

Przychodzi dzień, kiedy Mojżesz spotyka się z Bogiem, dla którego zrezygnował z wszystkiego. Trochę przyszło Mu poczekać, ale w końcu się doczekał.

Czytajmy ten 3 rozdział, w którym opisane jest tak ważne dla Mojżesza spotkanie z Bogiem:

,,Gdy Mojżesz pasał trzodę teścia swego Jetry, kapłana Midianitów, pognał raz trzodę poza pustynię i przybył do góry Bożej, do Horeb’’.

Człowiek sam nie kieruje swoimi krokami, widzimy tu już Boga, który kieruje krokami Mojżesza.

,,Wtem ukazał  mu się anioł Pański w płomieniu ognia ze środka krzewu; i spojrzał, a oto krzew płonął ogniem, jednakże krzew nie spłonął. Wtedy rzekł Mojżesz: Podejdę, aby zobaczyć to wielkie zjawisko, dlaczego krzew się nie spala. Gdy Pan widział, że podchodzi, aby zobaczyć, zawołał nań Bóg spośród krzewu i rzekł: Mojżeszu! Mojżeszu! A on odpowiedział: Oto jestem! Wtedy rzekł: Nie zbliżaj się tu! Zdejm z nóg sandały swoje, bo miejsce na którym stoisz, jest ziemię świętą’’. 

„Doceniam, udowodniłeś, że kochasz Mnie ponad wszystko, ponad  te rzeczy. Kochasz Mój lud, ale to jest za mało Mojżeszu, Ja mam dla ciebie więcej”.

Dalej jesteśmy w temacie, o którym mówiliśmy wczoraj. To, że stałeś się chrześcijaninem, chrześcijanką, to jest początek. Gotowy byłeś, czy gotowa byłaś, na wiele. Koledzy, koleżanki  śmiali się z ciebie, a ty dalej szedłeś. Ale potem przychodzi czas doświadczenia – gdzie jest ten Bóg? Bóg ma ten święty zamysł, żebyś zdjął (zdjęła) swoje sandały na Jego świętej ziemi. Bóg zamierza uczynić to, co chce nie mocą, ani siłą człowieka, lecz Swoją własną siłą.

Spotykamy Lewitów, kiedy Mojżesz schodzi z góry, a na dole jest bałwochwalstwo i on mówi: ,,Kto za Panem do mnie”. Lewici stają po stronie Pana. ,,Idźcie i uderzcie w każdego, który  jest po przeciwnej stronie, nie zwracając uwagi, kto to jest’’. W ten sposób Lewici wyświęcili się na kapłanów. Co później dzieje się z nimi? Czy już stali się doskonale święci? Nie, to był początek.

Pamiętaj, twoje nawrócenie to jest początek, wspaniały początek. Bóg jest na początku, ale Bóg jest i dalej. Dzisiaj też tu jesteśmy na świętej ziemi. Jego obecność jest dla nas ważniejsza od wszystkiego innego. Pragniemy, żeby On tu był, żeby była atmosfera Jego obecności, żebyśmy mogli pojąć, z kim mamy do czynienia.

Wiecie, gdybym posłuchał Mojżesza, jak opowiada o tym, jak pokonał Egipcjanina,  jak się cieszy z tego i  poprzestałbym tylko na tym, to czy wiedziałbym coś więcej?

Jeśli stale będziesz tylko początkującym chrześcijaninem, to czy coś więcej będzie z tobą? Czy Bóg jest tylko ten początkowy? Przeżyłeś, już trochę w chrześcijaństwie i czy nie nauczyło cię to, że twoja siła  jest przeszkodą? Jeszcze nie jesteś gotowym, czy gotową, do zdjęcia swoich sandałów tak, by uznać Boga. U Mojżesza trwało to czterdzieści lat. Czy ty też potrzebujesz czterdziestu lat, żeby zrozumieć, że nie twoją siłą ani mocą, tylko Bożą mocą wszystko musi się dokonywać . Czy nikt ci nie powiedział,  że to jest tylko i aż początek? Bóg, który zaczął  ma też moc  dokończyć.

Mówiliśmy wczoraj o oczyszczeniu krwią Jezusa Chrystusa – jest to bardzo ważne. Mówiliśmy, że przez tą czystość mamy pokój z Bogiem – to bardzo ważne, ale to jest początek przebywania z Bogiem. Czy wiesz o tym? Będziemy czytać pewne miejsca z Biblii, które może będą otwierały nam oczy na te rzeczy, żebyśmy mogli zobaczyć więcej, zobaczyć Boga, który nie zatrzymuje się w punkcie, w którym często zatrzymują się ludzie, mówiąc, że jest już wystarczająco dobrze. Wiecie, że nawet niebo nie jest zbyt czyste w Jego oczach? Wiecie, że Bóg jest doskonale czysty? Wiecie, że Bóg ma o wiele większy zamysł i plan niż myślą sobie często ludzie na ziemi?

Czytamy te proste słowa, że Bóg powołał nas, żeby upodobnić nas do Swego Syna umiłowanego. Jesteśmy oczyszczeni krwią Jezusa, żeby Bóg mógł nad nami pracować w tym kierunku. Nikt z nas sam nie potrafi się upodobnić do Bożego Syna, ale Bóg włożył w nasze serce pragnienie bycia podobnymi do Syna Bożego. Bóg chce, abyśmy pozostali w miejscu, w którym będzie mógł nad nami pracować. Co to jest za miejsce? W Chrystusie – to jest miejsce, w którym Bóg będzie mógł pracować dalej. Wielu ludzi czyta Biblię i pozostaje tylko na tych pierwszych naukach, nie idąc w ogóle  dalej, nie idąc głębiej do Bożego planu, zamysłu wobec człowieka. Czytając te słowa, że Bóg będzie pracował w kierunku upodobnienia nas do Swojego Syna, człowiek przechodzi przez to i myśli o tym, co będzie sam mógł zrobić w tym kierunku. Nie patrzy na Wszechpotężnego Boga, który ma moc uczynić wszystko, co tylko zechce.

Człowiek musi się dowiedzieć, gdzie sięga Jego chcenie. Człowiek ,,porcjuje’’ Boga, zamiast zdjąć swoje sandały, oddać Bogu władzę, ucieszyć się, że jest ktoś, kto potrafi to doskonale zrobić, uznać Boga, odpocząć w Synu Bożym od wszystkich swoich dzieł, żeby Bóg wykonał ten święty plan. Ten, który buduje swoje święte, żywe miasto chce mieć ciebie i mnie jako cząstkę Swojego świętego i żywego miasta. To jest Święty budowniczy, święty, święty, święty budowniczy, który ma święty plan. My nie możemy ograniczyć Jego świętego planu swoim ziemskim pojmowaniem Boga i dlatego musimy ustąpić Mu, dać Mu prawo, żeby nas nauczył tego, co chce uczynić w Chrystusie w tobie i we mnie dla Swojej chwały.

Mówiliśmy, że tak ważna jest czystość, żeby Bóg nie był naszym wrogiem, ale żeby mógł nad nami pracować w kierunku wieczności naszej z Nim. Mówiliśmy, że Bóg nienawidzi czyniącego bezprawie, ale dał swego Syna, aby czyniący bezprawie mógł się oczyścić, aby Bóg mógł pracować.

Otworzymy Ewangelię Jana 15 rozdział, bardzo dobrze znane nam miejsce:

,,Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec Mój jest winogrodnikiem, każdą latorośl, która we Mnie nie wydaje owocu odcina a każdą, która wydaje owoc oczyszcza, aby wydawała obfitszy owoc’’.

Człowiek, może powiedzieć: „Panie, jestem już czysty, od czego jeszcze mnie  oczyszczasz? Oczyszczony zostałem krwią Jezusa, jestem już czysty, mam pokój z Tobą, Boże, już wydaję owoc Ducha Świętego.”  A tu Jezus mówi, że Bóg dalej oczyszcza. My nie mamy świadomości, jak czysty jest Bóg, rozumiecie? Nie mamy pojęcia, jak On jest czysty i dlatego nam się wydaje, że się już wszystko zakończyło, sprawa została załatwiona, już jesteśmy czyści.

Tak, co do zbawienia tak, jesteśmy oczyszczeni krwią Jezusa, jesteśmy zbawieni, ale Bóg dalej pracuje nad czystością, ponieważ On jest doskonale czysty. Jeżeli przerwałby Swoją pracę, nie osiągnąłby Swojego zamysłu. Jego miasto musi być doskonale czyste. Oczyszczenie krwią Jezusa to jest fundament, na którym Bóg buduje piękno Swojej chwały. Wiem, że można tam sięgnąć, kiedy poddajesz się Duchowi Świętemu i Bóg może cię prowadzić. Pierwsze sprawy już są załatwione i Bóg teraz może w spokojnym miejscu pracować. Twój umysł jest spokojny, serce spokojne wszystko zostało uspokojone w Chrystusie. Bóg pracuje w ciszy, On ma święty plan, święty zamysł.

Chciałbym teraz, na ile tylko to możliwe z pomocą Pana, sięgnąć głębiej w tą prawdę. Czytamy w Liście do Efezjan, że aniołowie patrzą na Boży Kościół i obserwują, co ten Bóg czyni w Swoim ludzie. Aniołowie są w uroczystym zaciekawieniu, nie w ciekawości ludzkiej. Oni są pełni zachwycającego zaciekawienia, jak Bóg pracuje w Swoim ludzie. Czy my dołączymy do nich? Czy tylko  poprzestaniemy na pierwszych naukach? Paweł mówi: kiedy jestem sam z Panem, jestem w zachwyceniu Nim i tym co On czyni. To jest zachwycający Boży plan.

Ludzie często pozostają przy Bogu, żeby im tu na ziemi było dobrze, żeby jakoś życie się ułożyło, żeby Bóg im pomógł w tym, czy w tamtym i zarzucają Boga swoimi pomysłami, jakby to one były najważniejsze. Paweł pisze, że pożałowania godni są ludzie, którzy z ziemskimi sprawami łączą powodzenie Boże.

To, co On chce uczynić sięga daleko dalej, dlatego umieścił nas w dobrym miejscu Swojej pracy, umieścił nas w ukrzyżowanym Bożym Synu, aby tam zniszczyć całą diabelską budowlę, wszystko, co zostało zbudowane z diabłem. Paweł pisze, że oręż nasz jest duchowy, przez który niszczone są warownie diabelskie. Ten oręż musi zniszczyć wszystko, co zostało zbudowane, kiedy nie chodziliśmy z Bogiem. Pewne rzeczy widzimy namacalnie, jak się one skończyły – przekleństwo, złe pragnienia, czy inne rzeczy. Ale Bóg sięga głębiej i głębiej, dlatego codziennie mamy nosić krzyż, żeby Bóg mógł sięgać głębiej i głębiej, aż wszystko będzie zniszczone. To jest ogień, który niszczy i wypala.

Oby Bóg budował Swoje piękno, żeby On mógł zrealizować Swoje pragnienia w tobie i we mnie, żebyś zawsze stał, czy stała, w świętym Chrystusie przed Bogiem. Dlatego Słowo Boże mówi: ,Trwajcie w Nim. Trwajmy w Jezusie, w miejscu Bożej pracy, żeby On mógł zniszczyć w nas wszystko, co jest wybudowane przez złego i zbudować wszystko, co będzie nosiło Jego imię, imię Jego Syna. Chwała Bogu, że On tego chce!

Wiecie, na tej ziemi dzieją się dziwne rzeczy. Bóg czyni Swoje dzieło i mało ludzi to widzi. Ale ci, którym Bóg daje to zobaczyć, zaczynają zważać na Boga, który czyni Swoje dzieło na tej ziemi. I to czynił Jezus. Syn Boży chodząc po ziemi nie zrobił nic innego, jak tylko to, co chciał Ojciec. Ta budowla musiała być idealnie wykonana według woli Ojca, według Słów Ojca. Widzimy pięknego Bożego Syna – „widziałeś Mnie – widziałeś Ojca”.

Często czytamy słowa, ale nie widzimy ich głębi. Jeśli Bóg nas nie wprowadzi, to pozostaniemy jak widzowie, którzy oglądają coś pięknego, ale widzą tylko pierwsze plany. Tak i my nie zagłębiamy się bardziej w te doświadczenia. Zobaczyliśmy piękno i  odchodzimy zamiast zostać, aby więcej zobaczyć z Bogiem. Zostać z Nim, aby On więcej pokazał i żeby wiedzieć, że ponieważ zawsze stoję w Chrystusie, dlatego widzę więcej, dlatego słyszę więcej, dlatego doznaję więcej.

Chociaż jestem oczyszczony już krwią Jezusa i chociaż wydaję już owoc Ducha Świętego, On nadal mnie oczyszcza.

Niech Bóg nam pomoże. Naprawdę, my jesteśmy jak ten Mojżesz i czasami zabijemy Egipcjanina i już jesteśmy zadowoleni, że Bożą sprawę posunęliśmy do przodu, już nam się wydaje, że kim my to nie jesteśmy. Dopiero kiedy zaczynamy chodzić z Bogiem, doznajemy, z kim przyszło nam mieć do czynienia. On nie odda Swojej chwały nikomu, nikomu! On mówi: „Pycha idzie przed upadkiem, pokora poprzedza wywyższenie’’. Trzeba z tym Bogiem być, by Go poznawać. Do tego Boga nie przychodzi się i nie odchodzi się, z Nim się zostaje w Chrystusie. Wtedy poznasz więcej.

Dlatego Jezus, gdy się modlił mówił: „Ojcze, uwielbiłem Cię. A to jest życie wieczne, aby poznawali Ciebie, jedynego, prawdziwego Boga Jezusa Chrystusa, którego Ty posłałeś”. I my poznając zaczynamy patrzeć w te słowa i chcemy je pojąć .

Zajrzymy do pewnego miejsca Księgi Objawienia, prawie ostatnia strona, 22 rozdział,  od dziesiątego wiersza:

„I rzecze do mnie: nie pieczętuj słów proroctwa tej księgi, albowiem czas bliski jest. Kto czyni nieprawość niech nadal czyni nieprawość, a kto brudny, niech nadal się brudzi, lecz kto sprawiedliwy, niech nadal czyni sprawiedliwość, a kto święty, niech nadal się uświęca.” 

Czy można świętość jeszcze uświęcać? Czy można wzrastać w sprawiedliwości? Tak jak się można brudzić głębiej i głębiej, tak można wzrastać w sprawiedliwości, w czystości, w świętości – wyżej, wyżej i wyżej. Co jednemu do drugiego. Bóg mówi: „Jeśli chcesz się ratować, przyjdź do Mnie. W moim Synu jest miejsce przygotowane dla ciebie. Moje zbawienie jest w Moim Synu. Tam będziesz zbawionym, zbawioną, ale tam też będziesz poddany olbrzymiej obróbce”. W Księdze Zachariasza jest napisane: „Wrzucę w ogień, będę topił, przetapiał, wypalał aż powiedzą: On jest moim Bogiem”. I to będzie powiedzenie czyste! Nie powiedzą: „On jest moim Bogiem i robię, co chcę – śpiewam Mu, modlę się, ale robię, co chcę”. Ale kiedy On wytopi, przetopi, powiedzą: „On jest moim Bogiem”. I będzie to prawda! Oni nie będą już żyli jak chcą, oni będą żyli wszystkimi Słowami tego Boga, które On ich nauczył.

„Błogosławieni którzy piorą swoje szaty, aby mieli prawo do drzewa żywota i mogli wejść przez bramy do miasta”. Piorą swoje szaty. Niech Bóg ci to objawi i pokaże ci to. Każdemu z nas niech Pan to objawia i pokazuje. Masz białe szaty, dostałeś te białe szaty w Jezusie Chrystusie, oczyszczony krwią Baranka.

Otwórzmy Ewangelię Mateusza,17.2:

I został przemieniony przed nimi, i zajaśniało oblicze Jego jak słońce, a szaty Jego stały się białe jak światło”.

Są różne stadia bieli, ale biel Chrystusa, do której prowadzi Bóg, kiedy trwasz w Chrystusie, to jest czyste jak światło. Tam nie ma nic, co by nawet można było uznać za półcień, tam jest doskonałe światło! Taka szata przyobleka Jezusa Chrystusa. Dostajesz czystą, białą szatę, ale musisz o nią dbać, aby ona była każdego dnia coraz jaśniejsza dzięki Bogu. Tak jak Słowo Boże mówi: „Ten który się nawrócił jest jak ten, który jaśnieje, jaśnieje, jaśnieje aż do białego dnia”.

Dostajesz zbawienie, kiedy przyjmujesz ofiarę Jezusa Chrystusa, ale Bóg przygotowuje cię do Swojej wieczności. Pracuje nad tobą. Zostań zawsze w Nim. Ludzi, którzy wychodzą gdzieś do ziemskich rzeczy, Paweł nazywa „wrogami krzyża”, gdyż te ziemskie rzeczy nie pozwalają Bogu działać dalej w kierunku  Jego planu. Wtedy też może zadziałać Boże miłosierdzie, które pozwoli człowiekowi wrócić z tego grzechu odwracania się od Boga. Kiedy się odwracasz od Boga znaczy, że straciłeś (straciłaś) wzrok – oślepłeś. Nie można się odwrócić, kiedy widzisz Jezusa, nie można zostawić Tego, który jest tak wspaniały, kiedy doznajesz, że On jest dla ciebie tak wspaniałym Bogiem. Dlatego apostołowie mogli mówić: „Patrz na Jezusa!”.

Chwała Bogu, że zbawienie dostajemy, kiedy tylko przyjmujemy oczyszczenie krwią Jezusa i ta krew nas nadal oczyszcza. Dlaczego oczyszcza, skoro już jesteśmy czyści?

Otwórzmy  1List Jana i zobaczmy pierwszy rozdział. Niech te słowa mówią do nas, abyśmy jeszcze bardziej pojęli: „Boże, ja nie mogę ani  na trochę zostawić Ciebie. Ani  na trochę, abyś Ty nie przerwał Swojej świętej pracy nawet na chwilę, Boże!” Jezus mówi: „Ojciec Mój i Ja działamy”.

„A zwiastowanie to, które słyszeliśmy od niego i które wam ogłaszamy, jest takie, że Bóg jest światłością, a nie ma w nim żadnej ciemności. Jeśli mówimy że z nim społeczność mamy, a chodzimy w ciemności, kłamiemy i nie trzymamy się prawdy. Jeśli zaś chodzimy w światłości, jak On sam jest w światłości, społeczność mamy z sobą, i krew Jezusa Chrystusa, Syna jego, oczyszcza nas od wszelkiego grzechu”. 1 Jana 1,5-7.

Społeczność mamy w Synu, oczyszczeni krwią Jezusa. Ale ta krew nadal oczyszcza. „Oni wyprali swoje szaty w krwi Baranka.” Kiedy wyprali swoje szaty w krwi Baranka? W  ucisku, który spadł na nich. Oni tam wyprali swoje szaty w krwi Baranka i jeszcze wybielili je bardziej!

Czy praca Boża jest w twoim i moim sercu dzisiaj w taki sposób wykonywana, żeby to Boże zwycięstwo w nas uświadamiało nam, dlaczego potrzebujemy zwycięstwa nad diabłem? Rozumiecie? Kiedy uczniowie pokonywali diabła i przyszli tacy zaaferowani, Jezus im mówi: „Nie z tego się cieszcie. To jest potrzebne, żebyście go pokonywali, ale cieszcie się z tego, że wasze imiona są w niebie zapisane i Bóg nad wami pracuje w Swojej sprawie”.

My często mamy swoje sprawy do Boga, aż dojdziemy do punktu, gdzie powiemy: „Żadna moja sprawa. Boże, mów do mnie, sługa twój słucha Cię. Skończyłem już, Boże, mówić do Ciebie, teraz chcę mówić to, co Ty mi powiesz. Modlić się o to, co Ty mi powiesz, czynić wszystko dzięki Tobie”. To jest Jego praca. Chwała Bogu, że nawróciliście się, że w twoim życiu  był dzień nawrócenia. Chwała Bogu, że jeszcze ludzie mogą się nawracać, ale jak dobrze, kiedy ludzie wiedzą po co się nawracają.

„Lud Mój ginie, gdyż brak mu poznania, gdyż ty, kapłanie, porzuciłeś poznanie. Uczysz byle czego i lud nie ma się czego uchwycić”. Trwaj w Nim, ucz się swego Pana, byś coraz więcej mógł, czy mogła, powiedzieć o Tym, który cię zbawił i zbawia każdego dnia. Czy ta wzniosłość obecności Boga to jest święta ziemia? Ta wzniosłość, którą doznajesz, kiedy stajesz przed Nim i zdajesz sobie sprawę, że ty jesteś przed Bogiem? To jest święty Bóg! Doznajesz w sobie czegoś, czego ludzie w świecie nie mają – uznanie Boga. Doznajesz w sobie, że jesteś więcej zainteresowany tym, co On ci powie, co On zrobi. To jest Bóg, który chce pracować w atmosferze Swojej chwały.

Jeśli zgrzeszyłeś (zgrzeszyłaś), musisz się oczyścić, aby On mógł dalej w tobie pracować. A więc Słowo Boże mówi do mnie: „Trwaj w Chrystusie”. Każdego dnia trwaj w Chrystusie.  Mam się o to starać. Piotr pisze o tym jak się starać. Te wszystkie listy, słowa mówią o tym: „Trwaj w Chrystusie”. Bóg przez to właśnie będzie cię oczyszczać, pracować nad tobą, napełniać cię, żeby owoc tego trwania był jeszcze obfitszy. Ale kto nie trwa w Chrystusie – jak czytaliśmy – tego odcina i wyrzuca precz, żeby nie przeszkadzał w Jego budowie. Zostaje człowiek, jeszcze może czytać Biblię, modlić się, śpiewać, lecz to nie ma znaczenia. Jeśli Bóg przestał pracować, to jest już koniec.

Dlatego Paweł pisze w ten sposób: „Trwajcie w dobroci Bożej, aby i was nie odciął”. Trwajcie w dobroci Bożej, okazanej w Chrystusie Jezusie. Trwajcie przez wiarę w Jezusie Chrystusie. Czy widzicie to miejsce święte? Trwajmy w Nim, to jest nasze święte miejsce – Chrystus! Gdzie jest Chrystus, tam jest święte miejsce. Jeśli trwasz w Chrystusie, to jesteś w świętym miejscu. Lecz jeżeli jesteś poza Chrystusem, to jesteś w nieczystym miejscu. Gdziekolwiek jesteś na ziemi w Chrystusie, jesteś w świętym miejscu. Nie masz świętego miejsca poza Chrystusem! Może to być najwspanialsza budowla, ozdobiona złotymi, wspaniałymi ornamentami, ale jest to brud zepsutego człowieka. Bóg mówi, że gardzi pieśniami nieczystych warg, gardzi ofiarami złożonymi z nieczystym sercem. Jeśli  człowiek nie chce się uporządkować wobec Boga, to Bóg mówi: „Mam dość waszych świąt, waszych sabatów, waszych śpiewów, nienawidzę ich, bo w nich nie ma Mnie! Nie mogę tego przyjąć, bo to jest brudne.” Chociaż Bóg powiedział Izraelitom, żeby to robili, ale oni zmieszali to z brudem, zanieczyścili Jego święta, Jego sabaty, Jego pieśni, Jego modlitwy i Bóg mówi: „Nie mogę już na to patrzeć! Czyż nie upamięta się Mój lud, czyż nie zaczną Mnie szukać?!”

Czyż praca i codzienne życie może nam zasłonić plan Boży? Czy żyjemy tutaj po to, żeby nam na ziemi było fajnie? Ludzie, bracia, siostry, czy tu na ziemi żyjemy, żeby nam było fajnie i po to potrzebujemy Boga, czy też po to, żeby być zbawionymi,  przygotowanymi przez Niego do wieczności? Wykorzystujmy czas, bo dni są złe! Pamiętaj, że Bóg kiedy cię nawrócił, dał  ci przestrzeń wyznaczonego czasu. To jest wyznaczony pewien okres czasu, to jest czas Boga, On sobie wykupił ten czas! Wykupił ciebie i mnie za cenę krwi.

Mówiliśmy, że Jezus powiedział: „Jeśli ktoś nie zbiera ze Mną, ten już rozprasza, niszczy siebie i innych”. Tak ważny jest Jezus. Niech Bóg pomoże nam zobaczyć tę cenność Chrystusa, tę czystą, świętą ziemię, na której możemy stać tylko przez wiarę w Niego. Czystą wiarą, przez którą wiemy, kim jest Jezus Chrystus. Bez tej wiary, którą dostaliśmy od Boga nie moglibyśmy widzieć Jego Syna.

Zostajemy w miejscu Jego pracy. Czasami może nas boleć , czasami Jego praca sprawia nam przyjemność, ale w każdym, w tym czy w tamtym doświadczeniu, On pracuje dla Swojej chwały. My jesteśmy kamieniami, a On jest budowniczym. Każdy kamień musi być jak Chrystus. Czy chcesz? Czy oddasz Mu się? Zbawienie dostaliśmy przez wiarę w Jezusa Chrystusa z Bożej łaski, ale jeśli nie będziemy trwać w tym zbawieniu, aby On mógł dokończyć to, co zaczął, wtedy On nas odetnie. Bóg zbawił nas po to, żeby przygotować nas do Swojej wieczności.

Leżysz gdzieś w błocie, w złym strasznie stanie, pijany, narobiłeś w swoim życiu wiele zła. I ktoś podchodzi do ciebie, bierze, niesie cię na rękach do swego domu, wsadza do wanny czy pod prysznic. Myje cię, zmywa z ciebie wszystkie brudy. Ale twój charakter nadal jest zły. Bóg zostawia cię z Sobą i zaczyna pracować nad tobą dalej. Zewnętrznie już nie jesteś brudny, czy brudna, ale On dalej pracuje, aby usunąć brud z wnętrza, żeby człowiek cały był czysty. Tak – duch, dusza i ciało. I Bóg, który zaczął ma moc to dokończyć. Chwała Bogu! Chwała Bogu, że tutaj jest święta ziemia, na której Bóg może z nami rozmawiać. Chwała Bogu!

Księga Objawienia, trzeci rozdział od pierwszego wiersza:

„A do anioła w Sardes napisz: To mówi ten, który ma siedem duchów Bożych i siedem gwiazd: znam uczynki twoje: Masz imię że żyjesz a jesteś umarły. Bądź czujny i utwierdź, co jeszcze pozostało, a co bliskie jest śmierci; nie stwierdziłem bowiem, że uczynki twoje są doskonałe przed moim Bogiem.” 

„W Chrystusie Bóg przeznaczył nas do dobrych uczynków”. On pracuje nad doskonałością. Jezus mówi: „Staliście się Moim ludem, ale Bóg nie może nad wami pracować w tym momencie, ponieważ pozostawiliście poddanie się Jemu w tej dalszej pracy. Skupiliście się już na tym, co dostaliście i jesteście zadowoleni. Macie imię że żyjecie, a jesteście umarli, ponieważ Bóg nie może was ożywiać każdego dnia. Zatrzymaliście się, ponieważ odsunęliście Boga od Jego wpływu na was, od zrealizowania Jego planów. Staraliście się Bogu narzucić swój plan, którego On nie będzie realizował.”

Potrzebujemy miłości, przebaczenia, miłosierdzia, dobroci, łagodności, pokory, doskonałych dokonań w tych rzeczach. Rozumiecie, miłość może być mała, ale to już jest miłość. Wzrastaj w Bożej miłości. Łaska mała, ale wzrastajcie w łasce. Dobroć mała jak nasionko, ale wzrastajcie w dobroci! Prawda mała, ale wzrastajcie w  prawdzie. To jest wzrost, który daje Bóg. Bóg jest Bogiem małych początków, ale Jego dokończenie jest przeogromne i to jest Bóg. Każdy z nas naocznie może zobaczyć, że wierzący człowiek, który zatrzymał się w takim myśleniu, że jest już chrześcijaninem, jest w porządku,  cofa się. Każdy może to zobaczyć i każdy to widzi. Zatrzymanie się w poznaniu Boga zawsze okazuje się na zewnątrz. Człowiek już się nie rozwija, ale się uwstecznia. Ale jeżeli człowiek trwa w Bogu, to również widać to, że owoc Ducha Świętego staje się jeszcze pełniejszy i  jeszcze pełniejszy – bo to czyni Bóg. „Czego oko nie widziało, ucho nie słyszało, co do ludzkiego umysłu, serca nigdy nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym, którzy Go miłują’’.

Dziękuję Bogu, że chce do nas mówić, że chce mówić nam o Swoim planie. To znaczy, że uznaje, że ma pracę w nas do wykonania. Pamiętacie te słowa z Księgi Jeremiasza: ,,Mówiłem do nich, ale  oni nie chcieli Mnie słuchać. Już nie będę mówił, kiedy oni będą mówić do Mnie. Ja ich nie będę słuchać. Kiedy zobaczą jak spadają, jak lecą, jak życie ich się degraduje, wtedy będą mówić do Mnie. Ale dlaczego nie słuchali, kiedy Ja mówiłem przez dwadzieścia trzy lata do nich?”

Nie myśl sobie, że chrześcijaństwo to jest to, co widzisz: te religie, ludzie, kapłaństwo. To nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem, nic! W  Ewangelii Mateusza, 15 rozdziale napisane jest: ,,Wszelka  roślina, której nie zasadził Ojciec niebieski, wykorzeniona zostanie’’. To nie Ojciec zasiał, to nie jest Chrystus, to jest dalej bunt wobec Boga. Obrzezanie w Izraelu zastąpione chrztem dzieci, świątynia w Izraelu zastąpiona złoconymi świątyniami. I tak po kolei ludzie mijając Chrystusa dalej chcą postępować inaczej, po swojemu. To nie jest Chrystus.

Tam gdzie jest Chrystus, jest żywa, duchowa świątynia Boga, w której mieszka Bóg i w której działa Bóg. I ty jesteś tą świątynią, gdy w tobie działa Bóg. Jesteś świątynią chodzącą po tej ziemi, jesteś świętą Jego świątynią, w której pracuje sam święty Bóg, ponieważ ty trwasz przez wiarę w Jezusie Chrystusie i krew Jego oczyszcza cię. Bóg może w tobie pracować. Będziesz piękniejszym, piękniejszą, twój rozwój jest pewny, gdy Bóg się zajmuje tą sprawą. Rozwój jest pewny, aż do pełnego wzrostu, aż nadejdzie żniwo. Wtedy Bóg pośle anioła i powie: ,,Oto czas żniwa, żnij. Wszystko, co robiłem doszło do pełni’’ – to jest piękne..

Przeczytajmy to. List do Kolosan 2 rozdział, wiersze 1-10:

„Chcę bowiem, abyście wiedzieli, jak wielki bój toczę za was i z tych, którzy są w Laodycei, i za  tych wszystkich, którzy osobiście mnie nie poznali, aby pocieszone były ich serca, a oni połączeni w miłości zdążali do wszelkiego bogactwa pełnego zrozumienia, do poznania tajemnicy Bożej, to jest Chrystusa, W którym są ukryte wszystkie skarby mądrości i poznania. A to mówię, aby was nikt nie zwodził rzekomo słusznymi wywodami. Bo chociaż ciałem jestem nieobecny, to jednak duchem jestem z wami i raduję się, widząc, że jest u was ład, i że wiara wasza w Chrystusie jest utwierdzona. Jak więc przyjęliście Chrystusa Jezusa, Pana, tak w Nim chodźcie. Wkorzenieni weń i zbudowani na Nim, i utwierdzeni w wierze, jak was nauczono, składając nieustannie dziękczynienie. Baczcie, aby was kto nie sprowadził na manowce filozofią i czczym urojeniem, opartym na podaniach ludzkich i na żywiołach świata, a nie na Chrystusie. Gdyż w Nim mieszka cieleśnie cała pełnia Boskości. I macie pełnię w Nim (…)’’

Mamy pełnię, ale żebyśmy jej skosztowali, to Bóg musi nad nami pracować. Dlatego  Paweł pisze do wierzących ludzi: „Modlę się, aby oczy serca waszego zostały otwarte, abyście mogli zobaczyć Boga w pracy. Modlę się abyście poznali miłość, która przewyższa wszelkie poznanie, modlę się, aby pełnia Chrystusa była w was, a przez tą pełnię, pełnia Boga’’. Każdy dzień to jest praca Boga, aby pełny Chrystus był w tobie, w którym jest pełnia Boga. Jest to najpiękniejsza praca, jaka toczy się na tej ziemi. Ludzie z niej śmieją się, szydzą, kpią. Diabeł chciałby wykpić tę Bożą pracę, ale Bóg się tym w ogóle nie przejmuje, w ogóle. Bóg buduje dalej, aż do końca. Kiedy skończy pracę nad Swoim ludem, tak jak Noe, który gdy skończył budować arkę i wszystko poginęło, tak Bóg, gdy skończy, wtedy wszyscy, którzy nie należą do Niego, zginą.

Bóg jest właścicielem wszystkiego, do Niego wszystko należy, diabeł też. Bóg sprawi tym, którzy byli w Chrystusie, dawali Mu miejsce dla Jego działania, że będą z Nim w wiecznej radości. Ale wszyscy, którzy nie zostali znalezieni w Chrystusie, będą wyrzuceni precz do jeziora ognistego. Kto będzie z Bogiem dyskutował? Głupcy tylko dyskutują. Bóg decyduje i robi co chce.

Dziękuję, że uczę się tego by ufać Mu i zostawić Jemu, co On zrobi, bo to co robi jest doskonałe, bo jest Bogiem. Ludzie mówią: „a po co, nie szkoda tego?” Głupcy dyskutują z Bogiem, mądrzy zaś poddają się Mu. Niech mądrość Chrystusa będzie w tobie i we mnie. Chrystus poddał się swemu Ojcu, a dyskutantów wokół Niego było pełno.

Czy widzisz coś więcej w chrześcijaństwie? Wiecie, że ludzie zamykają Biblię i przestają ją czytać dlatego, że nie widzą więcej? Głupcy, ledwo może coś skosztowali i już przestali jeść? Już myślą, że posmakowali tego co tu jest. Przecież nasze poznanie jest cząstkowe. A jaki to jest potężny, święty smak, tego chleba, tego wina, ciała i krwi Chrystusa?! Tylko głupcy myślą, że jak przeczytali Biblię to już wszystko wiedzą. Mądry zaś wie, że jeszcze tak mało wie i mówi: nie odejdę od Ciebie, Jezu. Maria siedziała przy stopach Jezusa i Jezus mówi, że lepszą cząstkę wybrała. Wielu ludzi nie ma czasu, żeby być jak Maria, żeby być przy stopach Jezusa. Zagonieni, zafrapowani tym światem, rzeczami świata, nie mają czasu, by zbierać ten najpiękniejszy skarb. Skarb w środku, ten ukryty wewnętrzny człowiek z niezniszczalnym klejnotem czystego, świętego, nieskalanego ducha.

Niech przed oczami twoimi będzie Chrystus – doskonałe zbawienie. Ten bój, który się toczy, nie będzie się toczył w tobie. Dopóki bój toczy się w tobie znaczy, że gdzieś nie uznajesz Boga! Bój z diabłem toczy się na zewnątrz, lecz Bóg pracuje w ciszy. Z każdym dniem w doskonalszej ciszy, aż później idziesz i nie widzisz żadnego zła czynionego przez siebie a wręcz czynisz Boże dobro! Bóg pracuje w ciszy. „  W ciszy i zaufaniu będzie wasza moc” – to znaczy Boża moc.

Diabeł nie może być przy Bożej budowie Boga. To mówię wam i to jest „amen”! Diabeł nie może być przy Bożej budowie. Został wypędzony nawet z nieba. Jakub pisze: „Zbliżcie się do Boga, a ucieknie od was”, będzie na zewnątrz. Twoje myśli będą czyste, twoje pragnienia będą czyste, bo Słowo Boże mówi: „Myślcie o tym, co czyste, święte i nieskalane”. Nie będziesz musiał, ani musiała, walczyć o te myśli, one będą w tobie z powodu Jezusa, z powodu budowli Bożej. To jest Bóg – musisz Go poznać, musisz poznać, co to znaczy być czystym. Czysto. Musisz z Nim zostać w Chrystusie każdego dnia, a będziesz oglądać więcej, więcej i więcej chwały. Będziesz wiedzieć, o kim mówisz, kim jest twój Bóg, kiedy otworzysz usta. Na początku młodzi wierzący wiele mówią, wiele fantazjują, lecz potem, gdy idą z Bogiem, fantazje giną i zaczyna się poważne, ale jakże piękne doświadczenie.

Potrzebujemy poważnych ludzi w Kościele, nie fantastów szybko uniesionych do góry, a później równie szybko leżących głęboko na dole nieprawości. Potrzebujemy ludzi o stałym umyśle, jak mówi Bóg, bo oni się Bogu podobają, w których Bóg może w stały sposób budować to, co jest piękne, czyste, święte, nieskalane.

„I macie pełnię w Nim”. Już ją mamy. To tak jak ktoś by powiedział: „Wypłyń na pełnię, ale musisz zacząć od brzegu.” Ale z każdym dniem jesteś bliżej głębi.

Parę razy, w różnych odstępach czasu,  przychodziły do mnie myśli: „Boże, co jeszcze mogę tu poznać? Już tyle miejsc poznałem i omawiałem z tej Księgi i już wiele doświadczyłem z Tobą, Boże”. Dochodziłem do jakiegoś punktu, gdzie pojawiały się we mnie myśli ograniczenia: „co jeszcze, Boże mogę zwiastować z Twego Słowa?” I kiedy dochodziłem do tego punktu, otwierała się przede mną następna wielka przestrzeń poznania kosztowności Bożej Prawdy. W ten sposób Duch Prawdy zmierza z nami w tym poznawaniu prawdy do miejsca, gdzie poznamy Boga tak jak sami jesteśmy poznani przez Boga. Taki jest nasz Bóg!

Kiedy już poznasz teren, w którym On cię buduje, doznasz go fizycznie,  rzeczywiście, wtedy Bóg otwiera przed tobą następną głębię. Psalmista mówi: „Głębia przyzywa głębię”. Coraz więcej i więcej i więcej z Boga! Tylko jest ostrzeżenie, że trzeba uważać. Jezus żył pośród nas, ale żaden człowiek nie mógł Go zmienić. Niestety, mamy taką głupią litość i wiem, że to jest prawdą, którą Bóg uczy mnie: „Bądź stanowczy w tym, czego Ja cię uczę!” Ale mamy taką ludzką głupią litość i próbujemy tą litością robić coś, czego nie robi już Bóg. Wtedy sami ponosimy konsekwencje, stajemy się współuczestnikami cudzych grzechów. Wtedy zaczynamy cierpieć z powodu właśnie tego, że nie jesteśmy stanowczy w Panu, tak jak był stanowczy Jezus. Nie można wracać do starych sposobów, musi to być Pan. Przecież my tak mało Go jeszcze znamy, tak mało. A wielu ludzi już usiadło na swoich tylnych częściach ciała w duchowym wzroście i siedzą. Trzeba chodzić w Panu, poruszać się. Nawet człowiek, który nie może fizycznie chodzić, może chodzić w Panu. To jest duchowe chodzenie, nie fizyczne.

List do Hebrajczyków, 10.14:

„Albowiem jedną ofiarą uczynił na zawsze doskonałymi tych, którzy są uświęceni.”

Jedną ofiarą uczynił doskonałymi tych, którzy są uświęceni. A więc uświęcony apostoł Paweł pisze w Liście do Filipian, w trzecim rozdziale, od siódmego wiersza:

„Ale wszystko to, co mi było zyskiem, uznałem ze względu na Chrystusa za szkodę. Lecz więcej jeszcze, wszystko uznaję za szkodę wobec doniosłości, jaką ma poznanie Jezusa Chrystusa, Pana mego, dla którego poniosłem wszelkie szkody i wszystko uznaję za śmiecie, żeby zyskać Chrystusa”.

„Przecież Pawle, ty już zyskałeś Chrystusa! On jest twoim Panem, zostałeś ochrzczony, jesteś zbawiony, Pawle, o czym ty teraz mówisz?” Musisz wiedzieć, o czym mówi Paweł. Masz zyskać Chrystusa jeszcze więcej, żeby twój duchowy wzrok jeszcze bardziej się zaostrzył, żebyś jeszcze lepiej Go widział, pełnię Boga w Nim.

„I znaleźć się w Nim, nie mając własnej sprawiedliwości opartej na zakonie.”  (Filip.3,9.)

Wielu ludzi wraca do zakonu myśląc, że sprawiedliwość z zakonu pozwoli im być z Bogiem. Paweł rzucił  w śmietnik, w proch swoją osiągniętą sprawiedliwość, ponieważ była ona zmieszana z jego grzesznością. W Chrystusie odnalazł doskonałą sprawiedliwość, bez grzechu. Wielu ludzi próbuje osiągnąć coś jeszcze pod zakonem. Jakże są niemądrzy, kiedy Bóg dał Chrystusa – doskonałą sprawiedliwość!

Paweł to zobaczył: „lecz tę która się wywodzi z wiary w Chrystusa, sprawiedliwość z Boga, na podstawie wiary”.( Filip.3,9.)

Wierząc masz, trwając poznajesz.

Żeby poznać go i doznać mocy zmartwychwstania jego i uczestniczyć w cierpieniach jego, stając się podobnym do niego w jego śmierci. Aby tym sposobem dostąpić zmartwychwstania. Nie jakobym już to osiągnął albo był już doskonały”. (Filip.3,10-12.)

O jakiej doskonałości mówi teraz Paweł? O Bożym planie wobec siebie, bo przecież doskonałym już jest w Chrystusie. Chrystus uczynił go doskonałym, ale on teraz wzrasta w doskonałości według Bożego działania. Bracie, siostro, jaki to zaszczyt! Nie zakon, nie jakieś zewnętrzne rzeczy, ale sam Chrystus daje podstawy do tego, by mieć doskonałość i wzrastać w doskonałości według działania Bożego w tobie i we mnie.

„Ale dążę do tego aby pochwycić, ponieważ zostałem pochwycony przez Chrystusa Jezusa. Bracia ja o sobie samym nie myślę, że pochwyciłem, ale jedno czynię: zapominając o tym co za mną i zdążając do tego co przede mną , zmierzam do celu do nagrody w górze, do której zostałem powołany przez Boga w Chrystusie Jezusie.” (Filip.3,12-14.)

Wiecie, kiedy stajemy wobec takiego Boga, czujemy się tak nieporadni: „jak ja mam z Tobą zostać, Boże?” Pięknie! Chwała Bogu! To jest dopiero to, że zaczynasz widzieć Boga. Jak umiesz zostać z Bogiem, to znaczy, że Go jeszcze nie znasz. A jak nie umiesz zostać z Nim, stajesz się nieporadny, wyciągasz ręce: „poprowadź mnie, posil mnie”, to znaczy, że widzisz Boga. Wtedy doznajesz: „Boże, jak Ty przerastasz wszystko”.

,,Zmierzam do celu do nagrody  górze, do której zostałem powołany przez Boga w Jezusie Chrystusie, ilu nas tedy jest doskonałych, wszyscy tak myślmy’’ (Filip.3,15.)

Doskonałość wystarczającą do zbawienia mamy trwając w Chrystusie, ale Bóg prowadzi nas do wyższej doskonałości – do Swego życia w pełni, będącego w Jego Synu tu na ziemi, przeniesionego do ciebie, do mnie. Do tego Bóg dąży. Niech Bóg pomoże być z Nim na Jego świętych warunkach i wtedy doznasz, że w tobie jest cały czas święto, święto obecności Boga. Nie masz dnia „powszedniego”, ty masz święto bez końca. Cały czas święto i ty odpoczywasz, a Bóg pracuję. Chwała Bogu! To jest piękne!

„Do tego któż jest zdolny, zdatny?” – pytasz Pana Jezusa A On odpowiada: „Dla ludzi to rzecz nie możliwa, ale dla Boga wszystko jest możliwe”. Chwała Bogu za to.

A więc widzimy, że wszystko ma swój początek, możemy powiedzieć doskonałość. Przecież to już jest doskonałość, a jeszcze okazuje się, że i doskonałość się rozwija. To jest wystarczająca doskonałość, żeby być z Bogiem, ale Bóg ma jeszcze więcej. Jezus do doskonałości doszedł przez cierpienia. Czy nie był doskonałym Bożym Synem chodząc po ziemi? Był, ale do tej pełni doszedł, kiedy wytrwał. Tak samo my, jeśli wytrwamy należąc do Niego. Ta pełnia Boga będzie w tobie, ale już w nowym ciele. Pełnia Boga, na ile jest to możliwe tu, a tam już w nowym ciele, kiedy powstaniemy z martwych.

Bracia i siostry, mamy uroczystość z Bogiem, stoimy na świętej ziemi. Nasz umysł musi być odnowiony świętością Chrystusa. Wszystko w nas musi Go czcić i to jest praca Ducha Świętego nad nami. Słyszymy o tym w Biblii i wiemy, że Bóg skierował nasze oczy na Bożego Syna i On pracuje w tym kierunku, żebyśmy uhonorowali Jego Syna czcią i szacunkiem tak jak samego Ojca. Kto z was czci już Syna jak Ojca? Kto może powiedzieć już: doszedłem do pełni czczenia Syna tak jak Ojca?

Rozwijamy się, Bóg podnosi nas coraz wyżej i wyżej, coraz bardziej pokorni i uciszeni, uniżeni. Wyżej, wyżej, coraz mniej odważni, aby Mu narzucać swoją wolę, coraz bardziej uniżeni – wyżej, wyżej. Jezus mówi: „Przyjdźcie do Mnie, załóżcie Moje jarzmo a Ja was nauczę, że jestem cichy, pokorny, łagodny Boży Baranek”.

Chwała Bogu! Kocham was i cieszę się z tego. Wiem, że wszyscy potrzebujemy Boga. Wiem, że mamy tę nadzieję w Chrystusie dzisiaj. Cieszę się z tego, że On ma moc uratować nas. Diabeł chciałby, abyśmy patrzyli na siebie, jak na ludzi, którzy są beznadziejni. Bóg zaś w Chrystusie chce nas mieć dla Siebie. Nie mów tego, czego uczysz się od zła, mów to, czego  uczysz się od Boga. Przekazuj prawdę: „Wy mówcie jak Słowo Boże mówi”.

Chciałbym abyśmy na chwilę otworzyli 2List do Koryntian 2,15-17:

”Zaiste, myśmy wonnością Chrystusową dla Boga wśród tych, którzy są zbawieni i tych, którzy są potępieni’’.

Zobaczcie – wonnością Chrystusową, ale ta wonność rośnie. Paweł przecież się rozwija.  

„Dla jednych jest to woń śmierci ku śmierci, dla drugich woń życia ku życiu. A do tego któż jest zdatny? Bo my nie jesteśmy handlarzami Słowa Bożego, jak wielu innych, lecz mówimy w Chrystusie przed obliczem Boga jako ludzie szczerzy, jako ludzie mówiący z Boga”.

Boży lud ogłaszający ze świętej ziemi chwałę Boga, Jego Majestat, Jego mądrość, Jego wspaniałość, Jego miłosierdzie, Jego łaskę, ogłaszający tego, który pozwala nam patrzeć oczami serca na Siebie, oczami zbawionego, doskonałego w Chrystusie. Alleluja! Chwała Bogu! Poznając Boga będzie nam tu coraz łatwiej żyć pośród tego świata, będziemy coraz bardziej czyści. My nie jesteśmy handlarzami Słowa. My jesteśmy prostymi ludźmi, którzy wiedzą, że to Boże Słowo to jest nasze zbawienie. To, co powiedział Bóg ratuje nas. Nie chcemy nic do tego dodać, ani z tego ująć. Chcemy doznać tego Słowa, jak ono pracuje w nas, jak nas ratuje, zbawia spośród kłamstw diabła. Słowo Boże wydobywa nas z tej krainy ciemności, zakłamania na światło i napełnia nas Bożym objawieniem. Nie jesteśmy handlarzami.

List do Kolosan 4.6:

„Mowa wasza niech będzie zawsze uprzejma, zaprawiona solą, abyście wiedzieli, jak macie odpowiadać każdemu”.

My mówimy nie jak ludzie ze świata, nie jesteśmy już częścią świata, bracia i siostry, mówimy z Boga. Mowa nasza jest już zaprawiona solą, jest święta. Psalmista woła: „Boże, Ty przyjmiesz modlitwę z warg nieobłudnych, z warg czystych”.

List do Efezjan, 4.25:

„Przeto, odrzuciwszy kłamstwo, mówcie  prawdę, każdy z bliźnim swoim, bo jesteśmy członkami jedni drugich”.

Czy widzisz to piękno ludzi, którzy trwają w Chrystusie? Bóg nad nimi pracuje i ci ludzie są razem ze sobą. Czy widzisz to piękno, o którym mówił Jezus? To piękno Bożej pracy pozna się po ich miłości wzajemnej. „Mowa wasza niech będzie czysta”. Alleluja, chwała Bogu!

Pierwszy list Piotra, 4.11:

„Jeśli kto mówi, niech mówi jak Słowo Boże. Jeśli kto usługuje, niech czyni to z mocą, której udziela Bóg, aby we wszystkim był uwielbiony Bóg przez Jezusa Chrystusa. Jego jest chwała i moc na wieki wieków, Amen”.

Wiesz, że kiedy otwierasz usta, żeby mówić prawdę, jesteś najbardziej niebezpiecznym człowiekiem dla diabła na tej ziemi? Wiesz, że z powodu tego że Jezus jako Prawda mówił prawdę, był atakowany, wyszydzony i wykpiony. Czy chcesz wojny? Kiedy należysz do Boga, stoisz na świętej ziemi i ogłaszasz prawdę, wtedy jesteś już w wojnie! Ale jesteś zwycięzcą, bo prawda zwycięża kłamstwo. Jeśli już przechodzimy do wojny z kłamstwem, to tylko trwając na świętej ziemi.

Wielu ludzi wysyła się do wojny z diabłem, a on ich mota i ma ich dla siebie. Ludzie wypędzają demony, uzdrawiają, czynią cuda, mówią różne rzeczy, ale oni są własnością diabła, bo nie trwają w Bogu i z Boga nie ogłaszają prawdy. Zwycięstwo nad diabłem masz wtedy, kiedy zostajesz na świętej ziemi, wtedy jesteś zwycięzcą! Diabeł dlatego chce wywołać ze świętej ziemi, żeby człowiek zanieczyścił się, strasząc go, czy namawiając do czegoś. Jeśli człowiek to zrobi, wtedy w tej wojnie diabeł staje się chytrzejszy. Zamysły diabła są nam dobrze znane – mówi Słowo Boże. Powinniśmy wiedzieć, o co mu chodzi, kiedy przychodzi nęcić nas do czegoś albo mówi: „To ci jest  tak bardzo potrzebne, że musisz zostawić wszystkie Boże sprawy, bo teraz to jest najważniejsze”. Wiesz, że to jest już wróg, który chce cię wyrwać z tego cudownego miejsca chwały.

Może otworzymy Dzieje Apostolskie, szósty rozdział, dziesiąty wiersz. Jesteśmy cały czas na polu wojny. Oto mamy żołnierza, jednego z armii Pana. Żołnierz, który niedługo zginie, ale nigdy nie zginie,  bo przeszedł przez śmierć jako zwycięzca. I w tym rozdziale czytamy o Szczepanie:

„I nie mogli sprostać mądrości i Duchowi, z którego natchnienia przemawiał”.

Zobaczcie, stajesz przed radą najwyższą, jesteś prostym człowiekiem, tak jak Szczepan był prosty. Pełno ludzi – uczeni w Piśmie, kapłani, arcykapłani. Można powiedzieć, że sama elita religijna tamtych czasów. Stajesz przed nimi,  patrzą na ciebie groźnie. Kogo tu reprezentujesz? Czy tego, którego ukrzyżowaliśmy? Czy chcesz powiedzieć, że to my jesteśmy winni? I Szczepan otwiera usta a Bóg je napełnia. Zaczyna mówić ich głosem, historycznie, to jest dla nich jak miód. Przecież oni mają to dokładnie opanowane, mają tę wiedzę biblijną o tego słuchają „Tak, Szczepanie, tak, tak Szczepanie”. Szczepan mówi w natchnieniu Ducha Świętego. Duch Święty podaje fakt po fakcie, a oni  kiwają głowami, że wszystko się zgadza, długo się zgadza. I w natchnieniu Ducha Świętego Szczepan mówi:

„Ale Najwyższy nie mieszka w budowlach rękami uczynionych, jak mówi prorok: Niebo jest tronem moim, a ziemia podnóżkiem stop moich; Jaki dom zbudujecie mi, mówi Pan, albo jakie jest miejsce odpocznienia mego? Czy nie ręka moja uczyniła to wszystko? Ludzie twardego karku i opornych serc i uszu, wy zawsze sprzeciwiacie się Duchowi Świętemu, jak ojcowie wasi, tak i wy! Któregoż z proroków nie prześladowali ojcowie wasi? Pozabijali też tych, którzy przepowiedzieli przyjście sprawiedliwego, którego wy teraz staliście się zdrajcami i mordercami. Wy, którzy otrzymaliście zakon, jak wam go dali aniołowie, a nie przestrzegaliście go”.( Dz.Ap.7,48-53.)

Szczepan jest napełniony Duchem Świętym, on dalej ma otwarte usta, i  sam słyszy, co mówi. Nieraz mówimy i jesteśmy pod wrażeniem tego, co mówimy. To Duch Święty właśnie włożył w nas objawienie i wypowiadamy słowa objawienia. Jesteśmy pod wrażeniem jasności tej wypowiedzi. Szczepan był właśnie pod takim wrażeniem i wytrwał do końca wtedy, kiedy Duch Święty zaczął również napominać, i zapłacił za to cenę życia.

Czy jesteś gotowym, gotową, bracie, siostro, dać usta Duchowi Świętemu? To jest dalsza praca Boga. „W tej wojnie nie wy będziecie mówić, Ja sam przemówię” – mówi Bóg. Na początku wypowiadamy słowa biblijne, ale dochodzimy do punktu, w którym Bóg mówi: „Stop! Teraz Ja będę mówić”. Z tego powodu ludzie cię będą nie lubić, będą niechętnie widzieć cię w swoim towarzystwie. Nie stawia się świecy pod stołem, lecz na stole. Kiedy otwierasz usta, może pojawić się światło Bożego Słowa. Kiedy je zamkniesz, to światło zostanie w tobie, ale ono już nie będzie światłem. Będzie zanieczyszczone twoją ciemnością.

To jest praca Boga nad tobą i nade mną. Czy chcesz być Jego, czy chcesz być z Nim w wieczności, mimo tego, co się stanie tu na ziemi? Jak użyje ciebie, jak się tobą posłuży, w jaki sposób będzie cię prowadzić? Szczepan szybko został zabrany. Piotr był  z więzienia wyprowadzony a miał być ścięty. Ale Bóg jeszcze nie miał dla niego przeznaczonego tego czasu, a więc zabrał go z więzienia.

To jest wspaniałe czytać Biblię i widzieć Boga w działaniu. Wszyscy wielcy siadają, zebrali się w swoim poważnym miejscu i mówią: „Przyprowadzić więźniów”. Żołnierze idą, otwierają – pusto! Co muszą myśleć? Ktoś ich wypuścił na pewno! Ale jak wypuścił, skoro żołnierze ich pilnowali? Jak?! „Czy nie kombinowaliście? Czy nie wzięliście jakiś pieniędzy?!” „No nie!” Jak to  się stało?! Wszyscy przerażeni – jak to się stało?! Mówią: „Nie ma ich!” A raptem ktoś przychodzi i mówi: „Ci, których wyście do więzienia wtrącili, są w świątyni”. I co robią? Nauczają Słowa Bożego, mówią prawdę! Chwała Bogu za to!

Bóg może tak, albo inaczej, do Boga należymy. Czy już masz wszystko, czego potrzebujesz, bracie, siostro? Czy masz już cały swój skarb? Śpiewamy: „Chrystus jest wystarczający”. Wszystko masz, czego ci potrzeba. Czy czegoś ci jeszcze brakuje? Czy Chrystus jest wszystkim we wszystkim dla ciebie i dla mnie? Czy już jesteśmy szczęśliwi z Nim?

Nie myślmy sobie, jak Pan to zrobi, ale czytajmy w Słowie, jak On to zrobi. Nie próbujmy własnym umysłem domyślać się, jak Bóg to zrobi, przeczytajmy, jak On to zrobi. To jest Jego tajemny plan rozwinięty przed nami, ale już nie jest tajemny – został odkryty w Chrystusie! Chwała Bogu za to!

Wiecie, Szczepan zapłacił, ale co on widział!

A słuchając tego, wpadli we wściekłość i zgrzytali na niego zębami. On zaś, będąc pełen Ducha Świętego, utkwiwszy wzrok w niebo, ujrzał chwałę Bożą i Jezusa stojącego po prawicy Bożej”. (Dz. Ap. 7,54.)

Wiecie, ci ludzie widzieli złość, nienawiść. To jest straszne, kiedy człowiek widzi tylko złość, nienawiść, chęć mordu, chęć zemsty. Ale piękne, kiedy człowiek widzi chwałę Bożą i Jezusa na tronie chwały! Jaką cenę trzeba zapłacić, żeby widzieć Jezusa? Oddać Mu życie! Czy to jest tak cenne, skoro i tak umrzemy? Czy warto zatrzymać życie, rezygnując z Jezusa? Dlatego musimy więcej mówić o Nim, żebyśmy wiedzieli to, co jest potrzebne nam ludziom, abyśmy puścili swoje życie, a chwycili życie Jezusa, uznając za cenniejsze Jego życie w nas, niż nasze bez Niego. Dlatego mówimy, zagłębiamy się z Duchem Świętym w tę Biblię, w to Boże Słowo, żeby coraz więcej widzieć Jezusa i tę nadzieję pokładaną w Nim, że każdy, który Mu ufa nie będzie zawstydzony. Bogu chwała za Jezusa! Niech Duch Pana pracuje w tobie i we mnie i niech umacnia to Słowo Boże, które dziś Bóg dał nam, abyśmy mogli się nim nacieszyć i napełnić. Amen.

2.DUCHOWY BÓJ – WOJNA BOGA cz.2. wieczór 9.11.13r.

 

DUCHOWY BÓJ – WOJNA BOGA cz.2.

wieczór 9.11.13.

 

Chwała Bogu! Pan kupił nas sobie na własność, zapłacił za nas i chce naszego dobra. Mówiliśmy o czystości dlatego, żeby być oddzielonymi od władztw ciemności. Ale czystość jeszcze bardziej jest nam potrzebna, żebyśmy nie zginęli  z rąk Boga. Jezus przyszedł uratować nas od Bożego gniewu. Dlatego tak ważna jest czystość.

Pierwsze to, żebyśmy w tej walce z diabłem nie byli skażeni światem, aby on nic w nas nie miał. Ale czystość jeszcze bardziej jest nam potrzebna, żebyśmy nie zginęli z rąk Boga.

Otwórzmy 2 Księgę Mojżeszową 15, 1-3. Chciałbym, abyśmy mogli to zrozumieć i będę starał się wam to wytłumaczyć.

„Wtedy zaśpiewał Mojżesz i synowie izraelscy następującą pieśń Panu: Zaśpiewam Panu, gdyż nader wspaniałym się okazał: Konia i jego jeźdźca wrzucił w morze! Pan jest mocą i pieśnią moją, i stał się zbawieniem moim. On Bogiem moim, przeto go uwielbiam; On Bogiem ojca mojego, przeto go wysławiam. Pan jest wojownikiem, JHWH – imię jego”.

Co to znaczy słowo „wojownik”? Jest to ktoś gotowy do bitwy i jest gotowy wygrać każdą bitwę.

Psalm 5,5.6:

„Albowiem Ty nie jesteś Bogiem, który chce niegodziwości, Zły nie może z tobą przebywać. Nie ostoją się chełpliwi przed oczyma twymi, Nienawidzisz wszystkich czyniących nieprawość”.

Jeśli łączysz słowo „wojownik” i „nienawiść do wszystkich czyniących nieprawość”, to z kim ten wojownik będzie walczył? Będzie walczył z wszystkimi czyniącymi nieprawość.

Diabeł zwiódł ludzi i wprowadził ich w grzech. A teraz jest Bóg, który nienawidzi grzechu, nienawidzi grzesznika i będzie walczyć z nimi. Dlatego tak bardzo potrzebna jest nam czystość.

2 Księga Mojżeszowa 4, 21-24:

„I rzekł Pan do Mojżesza: Gdy wrócisz do Egiptu, bacz, byś dokonał przed faraonem wszystkich tych cudów, do których udzieliłem ci mocy, Ja zaś znieczulę serce jego, tak że nie wypuści ludu. I powiesz do faraona: Tak mówi Pan: Moim synem pierworodnym jest Izrael.  Mówię do ciebie: Wypuść syna mojego, aby mi służył. Jeśli będziesz się wzbraniał od wypuszczenia go, Ja zabiję twego syna pierworodnego.  W czasie drogi, na noclegu, natarł JHWH na niego Pan i chciał go zabić”.

Kogo Wojownik – Bóg chciał zabić? Mojżesza. Tego Mojżesza, którego posłał, aby ogłosił wyzwolenie. Dlaczego Bóg chciał zabić Mojżesza? Przecież posłał go do służby.

„Wtedy Sypora wzięła ostry kamień, odcięła napletek syna swego i dotknęła nim sromu Mojżesza, i rzekła: Jesteś mi oblubieńcem krwi. I zaniechał go. Wtedy ona rzekła: Oblubieńcem krwi przez obrzezanie”. 2Mojż.2,25.26.

Mojżesz musiał rozmawiać o przymierzu zawartym z Abrahamem przez Boga i  Sypora wiedziała o tym, ale obydwoje nie zrobili tego, co powinni zrobić. I posłany do służby Mojżesz, stanął w wojnie z Bogiem.

Zobaczmy, nawraca się człowiek, Bóg otacza go wielką troską, ciepłem, miłością, akceptacją, ale kiedy wprowadza człowieka do służby, to bardzo ważna jest zawsze czystość tego człowieka. Czystość jest niezbędna, żebyś przypadkiem nie miał (nie miała) Boga przeciwko sobie. Wielu ludzi rwie się do służby myśląc, że to jest dobre i że sobie poradzą, ale potem wielu ginie i to nie z rąk diabła.

Tak ważne jest czyste serce, czyste usta, czyste ręce. Nie możemy służyć Bogu z nieczystym sercem. Pamiętacie, co było w sercu Bileama, że Bóg stanął na jego drodze i chciał go zabić? Bileam miał w sercu zły plan, który później zrealizował i z tego powodu później zginął. Bóg wie wszystko wcześniej nim się to wydarzy.

Musimy pamiętać, że nasza czystość jest najpierw najważniejsza w naszych sprawach z Bogiem. Jak służymy Bogu? To jest Święty Bóg. Nie można służyć Bogu tak jak podoba się to człowiekowi. Niedojrzały duchowo człowiek  może z początku nie rozumieć Bożych zamysłów i Bóg kształci go, prostuje, koryguje, ale kiedy wprowadza już w służbę dla Swojej chwały, wtedy ten człowiek jest świadomy, że ma do czynienia ze Świętym Bogiem i musi zachować swoje serce w czystości, jeśli nie chce mieć sprawy z Bogiem. Już nie z diabłem, ale z Bogiem. Bóg jest Wojownikiem, który nienawidzi nieprawości.

Czyż Bóg nie jest w stanie otoczyć człowieka opieką, żeby człowiek przeszedł przez każde doświadczenie i wygrał? Bóg jest w stanie to zrobić  Jest Wojownikiem, który bierze cały Swój naród i prowadzi w zwycięstwie. Ale kiedy ten naród wchodzi do służby, to giną jeden za drugim. Dlaczego giną? Dlatego, że Bóg wziął ich dla Siebie, aby Mu służyli.

To jest potężna biblijna lekcja, która uczy nas służyć Bogu z bojaźnią i drżeniem. Piękną sprawą jest służba. Pięknej pracy pragną ci, którzy chcą być starszymi w zborze, ale wtedy człowiek ma jeszcze większe doświadczenie z Bogiem, jeśli ma nieczyste serce, nieczyste myśli, nieczyste pragnienia. Wtedy Bóg staje przeciwko człowiekowi i nikt już mu nie pomoże, bo ma przeciwko sobie Boga.

Kiedy diabeł jest przeciwko tobie i uderza w ciebie, masz Boga po swojej stronie, który jest większy i daje ci zwycięstwo. Ale kiedy Bóg już naciera na człowieka, to któż mu pomoże? Ludzie nie myślą o tym, że czystość jest nam najbardziej potrzebna w relacjach z Bogiem. Jan pisze, że jeśli mówimy, że mamy z Nim społeczność, a chodzimy w ciemności, robimy kłamcę z Boga. Czy wiecie co stanie się z człowiekiem, który czyni z Boga kłamcę?! Bóg nienawidzi kłamców. W chrześcijaństwie  pada więcej trupów z ręki  Boga niż z ręki  diabła.

My nie jesteśmy wyjątkowym ludem. Pamiętamy, ilu ginęło w Izraelu  z ręki  Boga, dlatego, że zapomnieli, że On jest Święty, czysty. Diabeł nie mógł ich zniszczyć, ale diabeł wiedział, że jeśli zanieczyszczą się, to natrze na nich Bóg. Bileam mówił Balakowi, że jest sposób, żeby ten naród ucierpiał. Trzeba doprowadzić go do grzechu. Jeśli ten naród zgrzeszy, wtedy sam Bóg będzie przeciwko nim. I tak było.

A więc Mojżesz poznał na własnej skórze, że posłany do Bożej służby, a nie zrobiwszy tego, co powinien zrobić – oczyścić swój dom – na jego drodze stanął Pan. Mojżesz zginąłby nim doszedłby do wykonania służby. Ale akt uczynionego posłuszeństwa tego, co było ważne w tej sprawie spowodował, że Pan odstąpił i Mojżesz przeżył.

Czy Mojżesz nauczył się czegoś przez to doświadczenie? Tak. Wiedział, że z Bogiem nie ma zabawy. Służyć Bogu to jest ważna rzecz i jest to odpowiedzialność. Trzeba zachować się w czystości każdego dnia, jeśli chce Mu się służyć. Czy wiesz o tym? Nawet grający na gitarze muszą mieć czyste serce. Głoszący słowo  muszą mieć czyste serca. Głośniej modlący się muszą mieć  czyste serca. Przecież to wszystko jest służbą. To wszystko idzie do Boga, a jeśli Bóg widzi w tym nieprawość, to co On zrobi?

Chrześcijaństwo to jest jeszcze bardziej poważna sprawa, niż być narodem izraelskim, gdyż jesteśmy bardziej wprowadzeni w to, kim jest Bóg. Zobaczyliśmy Boga w Bożym Synu, Jezusie Chrystusie i jeszcze bardziej wiemy, jaki jest Bóg. Zobaczcie, jak bardzo potrzebujemy mieć bojaźń.

Księga Izajasza 42,10-17:

„Śpiewajcie Panu pieśń nową, pieśń ku jego czci od krańców ziemi; niech zaszumi morze i wszystko, co w nim jest, wyspy i ich mieszkańcy. Niech się odezwie pustynia i ci, którzy nią ciągną, osiedla, gdzie mieszkają Kedareńczycy; niech się głośno weselą mieszkańcy skalistych gór, niech radośnie wołają ze szczytów górskich! Niech oddają Panu cześć i niech zwiastują jego chwałę na wyspach! Pan wyrusza jak bohater, jak wojownik budzi zapał do walki, rzuca donośny zew bojowy, wydaje okrzyk, nad swoimi wrogami odnosi zwycięstwo. Już długo milczałem, nie odzywałem się, powstrzymywałem się; lecz teraz jak rodząca będę krzyczeć, będę zawodzić i skomleć. Spustoszę góry i pagórki, i wysuszę wszystką ich zieleń, przemienię rzeki w suchą ziemię i bagna osuszę. I poprowadzę ślepych drogą, której nie znają, ścieżkami im nieznanymi ich powiodę, ciemność przed nimi obrócę w jasność, a miejsca nierówne w równinę. Oto rzeczy, których dokonam i nie zaniedbam ich! Obrócą się w tył i okryją się hańbą ci, którzy polegają na bałwanach, ci, którzy mówią do posągów lanych: Wy jesteście naszymi bogami”.

Zobaczcie, co czyni Bóg. Przychodzi, żeby wydobyć nas z  ciemności do światłości, ale kiedy już nauczy nas tego, kim jest, wtedy zaczyna wymagać od nas, abyśmy chodzili w światłości. Więcej wymaga się od tego, któremu więcej dano. Najpierw Bóg tuli cię, jak ojciec tuli swoje dziecko, które pętało się po świecie. Tuli i ogrzewa cię Swoją miłością. Poznajesz akceptację, miłość, podniesienie, ale mija ileś miesięcy  i raptem kończy się to. Wtedy myślisz: „co się stało?” Bóg chce, żebyś Mu służył (służyła).

Zaczyna się dalsze prowadzenie Boga. Zaczyna się chodzenie wiarą, trwanie w czystości. Wielu ludzi zaniedbuje swoje chrześcijańskie życie i dziwi się: „Co się ze mną dzieje? Bóg jest wielki i mówi, że mnie nie porzuci, nie zostawi, a ze mną jest coraz gorzej.” Tak, Bóg jest przeciwko tobie, dlatego jest coraz gorzej. Jeśli nie upamiętasz się i nie oczyścisz, to zginiesz nie od diabła. Czy wiesz o tym?

Czy dobrze jest służyć Bogu? Jeśli nie będziesz służyć Bogu, to nie będziesz tam, gdzie jest twój Pan. Pan mówi: „tam gdzie Ja jestem, tam i Moi słudzy będą.” Bardzo dobrze jest służyć Bogu, ale trzeba pamiętać o tym Słudze, którym jest Jezus Chrystus. On zawsze czynił to, co chce Ojciec. Dobrze jest służyć Bogu. Trzeba służyć Bogu, bo bez służby Bogu nie pójdzie się dalej.

Mamy budować się nawzajem na dom dla Boga, ale musimy mieć świadomość, że Bóg nienawidzi nieprawości. Tak też jest napisane o Jezusie: „umiłowałeś sprawiedliwość, a znienawidziłeś nieprawość.” Pamiętamy również słowa Jezusa:

„W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów?  A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie”. Mat.7,22.23.

Niech Bóg pomoże nam zajrzeć dalej, zobaczyć to, że każda służba jest cenna, ale musimy pamiętać, że robimy to dla Świętego Boga a nie można złożyć Mu byle czego. Musi być to czyste, oczyszczone krwią Baranka. Sługo Boży, nie możesz przyjść z brudnymi rękoma do Boga. Sługo, służebnico Pańska, musisz mieć czyste ręce, czyste usta, czyste serce, bo składasz coś Bogu. „Składajcie siebie Bogu ożywionych z martwych”. Nie składajcie siebie brudnych, ale ożywionych, jako ofiarę żywą, miłą.

Jezus oczyścił nas dlatego, żeby Bóg nas nie zabił , kiedy będziemy chrześcijanami. Dlatego tak ważna jest krew Jezusa. Bez tej krwi nie zbliżysz się do Boga. Przez krew Chrystusa mamy wstęp do miejsca Najświętszego. Ta krew to jest oczyszczenie i ja muszę oczyścić się w krwi Jezusa. Nie tak, że mówię: „krew Jezusa mnie oczyszcza” i nadal chodzę brudny.

Psalm 78, 65-66:

„Lecz Pan ocknął się jakby ze snu, Jak wojownik, który sobie podochocił winem.  Uderzył na tyły wrogów swoich I okrył ich wieczną hańbą”.

Widzimy, że zaczęli od razu uciekać, kiedy tylko Bóg powstał. Ale On już nie pozwolił im  uciec.  Wszyscy wyginęli. Czasami czytamy o tych bitwach Izraela, że kiedy wróg uciekał, to nikt się nie ostał , nikt nie uszedł żywy. Tu też nikt nie uchodzi żywy. Bóg podjął już decyzję – wszyscy zginą. To jest Bóg Wszechmogący – Wojownik, który wstrząsa ziemią i niebem. „Boże, pomóż nam to zrozumieć. Pomóż nam nie składać Ci tego, co ślepe, kulawe, głuche, tylko zważać na to, czy to jest oczyszczone, czy jest czyste, czy to jest Chrystus.”

Słowo Boże mówi, że nie przyjdziesz do Mnie z pustymi rękoma, żebyś nie zginął. Musisz mieć ofiarę. Ty i ja musimy mieć codziennie ofiarę, musimy mieć Jezusa, żeby przybliżyć się do Boga, bo inaczej zginiemy. Nie będziesz chodzić samowolnie przed Bożym obliczem. Nie będziesz lekceważyć Go, nie będziesz pomijać Go w sprawach swojego życia, lecz będziesz szanować Go, zaważać na Niego i będziesz Mu posłuszny (posłuszną), żeby dalej prowadził cię, żeby to była Jego bitwa. To jest bitwa Pana, a my jesteśmy Jego żołnierzami. To jest nasz Wódz, który wszystko rozwija, a my widzimy w podziwie, jak On czyni to. Dobrze jest być w wojsku Pana, ale pamiętaj o tym, co też Paweł pisał do Tymoteusza: „żołnierz Pana musi podobać się Temu, który wezwał go do armii i nie może mieć pragnienia ziemskich rzeczy.” Inaczej sam Bóg uderzy na niego. Bóg nie zniesie go w Swojej armii.

To jest potężny Wojownik. Nikt Mu nie sprosta. Wszyscy muszą ugiąć kolana przed Nim. Wszyscy muszą oddać Mu hołd.

Czasami nie myślimy, że sprawa jest tak ważna, że Jezus umarł na krzyżu. Czasami myślimy, że tylko o to chodzi, żeby diabeł nas nie skrzywdził. Nie. Pierwsza rzecz to, żeby Bóg nas nie zabił . Następna, to żeby wygrać z diabłem, który chciałby zanieczyścić nas dlatego, że zważamy bardziej na Boga niż na wszystko, co nas otacza i również nasze własne „ja”.

Wiemy, że On jest Święty i Słowo Boże mówi: „świętymi bądźcie, bo On jest święty.” Jeśli będziemy służyć, a nie będziemy świętymi, to zginiemy. Nie można zrobić czegoś dla Boga, bo tak mi się podoba, bo tak sobie myślę. Wiecie, znosi się pewne rzeczy, kiedy czyni to dziecko. Bóg naprawdę to znosi. Daje temu dziecku tyle ciepła i miłości. Potem to się kończy. Nigdy już nie wrócisz do tego bracie, siostro, który już przez to przeszedłeś. Nigdy do tego nie wrócimy. Pan prowadzi dalej. Albo zginiesz w tej podróży, albo dotrzesz. Dotrzesz wtedy, kiedy będziesz szanować Boga, zważać na Niego i zawsze będziesz oczyszczał (oczyszczała) się w krwi Syna Bożego. Wtedy On będzie prowadził cię każdego dnia dalej i dalej. Wtedy wygrasz też z diabłem, bo jeśli Bóg z tobą, to któż przeciwko tobie.

A więc Bóg rozochocił się i ruszył do bitwy. Tchnienie Wszechmocnego ożywiło nas i Jego tchnienie zniszczy wszystkich Jego wrogów. Chwała Bogu za to, że On chce, abyśmy Mu służyli .

Musimy być mądrzy. Musimy pamiętać: krew Jezusa oczyszcza nas, ale nie pozwala nam żyć w pożądliwości świata. Nie oczyszcza nas, kiedy idziemy z pożądliwością w świat.

W 1 Liście Jana bardzo wyraźnie pokazane jest, co nie jest od Boga, żebyśmy mieli pewność, że Bóg nie będzie u Swoich dzieci tego właśnie akceptował. Że człowiek może doznawać innego rodzaju wojny.

„Nie miłujcie świata ani tych rzeczy, które są na świecie. Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca.  Bo wszystko, co jest na świecie, pożądliwość ciała i pożądliwość oczu, i pycha życia, nie jest z Ojca, ale ze świata. I świat przemija wraz z pożądliwością swoją; ale kto pełni wolę Bożą, trwa na wieki”. 1 Jana 2,15-17.

Bóg przeprowadzi tego, kto jest posłuszny temu Słowu i tego Bóg podeprze w doświadczeniach, by przeszedł (przeszła) dalej. Jeśli ten Wojownik jest twoim Wodzem, to ty jesteś zwycięzcą.

Treny 3,1-38:

„Ja jestem tym mężem, który zaznał niedoli od rózgi jego gniewu. Prowadził mnie i zawiódł do ciemności, gdzie nie ma światła. Tylko przeciwko mnie zwraca dzień po dniu swoją rękę. Zniszczył moje ciało i skórę, połamał moje kości. Spiętrzył wokół mnie wysoko gorycz i mozół. Kazał mi mieszkać w ciemnościach jak dawno zmarłym. Zagrodził mi wyjście, zakuł w ciężkie kajdany. A choć krzyczę i błagam, nieczuły jest na moją modlitwę. Moje drogi zagrodził kamieniem ciosanym, poplątał moje ścieżki. Czyha na mnie jak niedźwiedź, jak lew w ukryciu. Moje drogi zrobił krętymi, mnie zaś nieużytkiem, doprowadził mnie do obłędu. Naciągnął swój łuk i wziął mnie za cel swoich strzał. Przebił moje nerki strzałą ze swojego kołczana. Stałem się pośmiewiskiem dla całego mojego ludu, ich pieśnią szyderczą na co dzień. Nasycił mnie goryczą, napoił piołunem. Starł na krzemieniu moje zęby, wdeptał mnie w popiół. Mojej duszy odebrał spokój, tak że zapomniałem, co to jest szczęście. I myślałem: Przepadła moja siła żywotna i moja nadzieja w Panu. Wspominanie własnej niedoli i udręki to piołun i trucizna. Moja dusza bezustannie to wspomina i trapi się we mnie. To biorę sobie do serca i w tym moja nadzieja, niewyczerpane są objawy łaski Pana, miłosierdzie jego nie ustaje. Każdego poranku objawia się na nowo, wielka jest wierność twoja. Pan jest moim działem, mówi dusza moja, dlatego w nim mam nadzieję. Dobry jest Pan dla tego, kto mu ufa, dla duszy, która go szuka. Dobrze jest czekać w milczeniu na zbawienie Pana. Dobrze jest, gdy mąż nosi jarzmo w młodości. Niech siedzi w samotności i milczy, gdy Pan je nań wkłada. Niech przytyka swoje usta do prochu, może jest jeszcze nadzieja. Niech nadstawia policzek temu, kto go bije, niech się nasyca zniewagą! Albowiem Pan nie odrzuca na wieki: Gdy zasmuca, znowu się lituje według obfitości swojej łaski. Zaiste, nieumyślnie trapi i zasmuca synów ludzkich. Gdy się depcze nogami wszystkich więźniów ziemi, gdy się łamie prawa człowieka przed obliczem Najwyższego, gdy się krzywdzi człowieka w spornej sprawie, czy Pan tego nie widzi? Któż może powiedzieć, że staje się coś, czego Pan nie nakazał? Czy z ust Najwyższego nie pochodzi zarówno złe, jak i dobre?”

Bóg naciera na swojego człowieka i wdeptuje go w proch. Po co? Nieczystość musi być usunięta. Jego człowiek musi być czysty. Jego człowiek musi być gotowy do pełnej służby. Bóg mówi do proroka: „jeśli odsuniesz od siebie to, co pospolite, uczynię cię Moimi ustami.”

Niech Bóg pomoże nam cieszyć się, że w Jezusie okazuje nam Swoją wielką miłość i pragnienie, żeby zbawić nas, uratować nas, wyrwać nas z naszych złych rzeczy.

Czy poddasz się Mu? Czy w pokorze uznasz, że to nie diabeł atakuje cię, kiedy jesteś w złości, w nienawiści, w goryczy , w złym nastawieniu? Jeśli teraz masz kłopoty, to nie diabeł cię atakuje, ale sam Bóg atakuje cię, żeby usunąć z ciebie to zło, grzech, przeszkodę swego sługi, czy służebnicy. Jak ważne, żeby człowiek poddał się Bogu i żeby oczyszczał się (oczyszczała). Kogo Bóg miłuje, tego karci i smaga, bo chce mieć nas w czystości.

Chwała Bogu, że możemy przybliżać się do tego Boga. To jest Jedyny prawdziwy Bóg, Jedyny, który jest naprawdę Święty, Jedyny, który może nas zbawić, może stanąć w twojej i mojej sprawie i żaden wróg nie będzie w stanie wyrwać cię z Jego ręki. Jeśli ty będziesz zważać na Niego w każdej sprawie twojego życia, to On będzie wierny. Jeśli zgrzeszysz, to natychmiast upamiętasz się i oczyścisz, żeby nie czekać, aż On natrze na ciebie. Zanim natrze, chcesz być już oczyszczonym (oczyszczoną) krwią Jezusa. Będziesz robić to natychmiast. Nie będziesz czekać, aż zajdzie słońce, ale będziesz robić to natychmiast, żeby usunąć przeszkodę.

Księga Joba 16, 7-19:

„Ale teraz On wyczerpał moją siłę i opanowała mnie straszna boleść. Moja nędza świadczy przeciwko mnie, moja niemoc jawnie mnie oskarża. Jego gniew szarpie mnie i zwalcza, zgrzyta na mnie swoimi zębami. Mój przeciwnik rzuca na mnie srogie spojrzenia. Rozdziawiają na mnie swoje usta, policzkują mnie wśród zniewag, społem gromadzą się przeciwko mnie. Bóg wydał mnie przewrotnym i wtrącił mnie w ręce bezbożnych. Żyłem spokojnie, lecz On skruszył mnie, a pochwyciwszy za kark, zdruzgotał mnie i postawił mnie sobie za cel. Dookoła mnie świszczą jego pociski, drą bezlitośnie moje nerki, wylewa się na ziemię moja żółć. Zadaje mi cios za ciosem, naciera na mnie jak wojownik. Przywdziałem wór pokutny na moje ciało, a moim czołem wryłem się w proch. Moja twarz jest czerwona od płaczu, a na moich powiekach ciąży mrok, chociaż na moich dłoniach nie ma występku, a moja modlitwa jest szczera. O ziemio, nie zakrywajże mojej krwi i niech nie ustanie moja skarga! Już teraz mam świadka w niebie i swego orędownika na wysokościach”.

Job wiedział, że to Bóg, że bez Boga diabeł nie mógłby tak na niego natrzeć. On wie, że w tej sprawie to musi być Bóg. Job wie również, że prowadził czyste życie. W każdej sprawie starał się, by w niczym nie sprzeciwić się Bogu. Nawet kiedy jego dzieci miały uroczystość, to zawsze dbał o to, żeby po tej uroczystości złożyć Bogu ofiarę, żeby oczyszczać swój dom. Ten Boży sługa bał się Boga i starał się każdego dnia chodzić w czystości, ale Bóg widział jeszcze coś w nim, co trzeba było usunąć. Co to było? Job znał Boga tylko ze słyszenia, a Bóg chciał, żeby on znał Go z widzenia. Bóg chciał posunąć Swego sługę dalej. Oczyszczając go, posunął go dalej. Sługa w doświadczeniu okazał się sługą. Przeszedł próbę. Chwała Bogu!

Widzimy więc Boga, który staje przeciwko Swemu słudze dla jego dobra. Ale jeśli sługa będzie buntował się i nieustannie spierał z Bogiem, to pozostanie w złu. Od Boga pochodzi zarówno dobro, jak i zło. To jest Bóg Wszechmogący. Niech Bóg pomoże nam szanować Go.

Nie chodzi o to, żeby ludzie byli porażeni, przerażeni, ale chodzi tylko o to, by dbać o czystość. Jeśli wiesz, że coś jest złe, to oczyść się. Jeśli wiesz, że nie robisz czegoś dobrego, a wiesz, że powinieneś (powinnaś) to robić, to rób to. Wszystko, co czynimy, czynimy z powodu Pana. Wtedy On przyzna się i da nam zwycięstwo. Chwała Bogu za to.

W wieczności będą sami zwycięzcy. Ale ci zwycięzcy zostali pokonani przez tego Wojownika i stali się Jego niewolnikami, a On uczynił ich zwycięzcami. Oni zdawali sobie sprawę, że służą Świętemu Bogu, a On napełniał ich chwałą zwycięstwa.

Pamiętacie, że arcykapłan mógł tylko raz w roku wejść do miejsca Najświętszego i to nie bez krwi, bo zginąłby. Pamiętamy synów Aarona, to nie diabeł ich zabił . Poszli do służby inaczej niż Bóg im powiedział. Ananiasza i Safirę nie zabił diabeł. Oni chcieli oszukać Ducha Świętego.

Niech Bóg pomoże nam naprawdę szanować Go, bo diabeł stosuje ten oręż: „Bóg zawsze ciebie kocha. Bóg pominie to, nie ma to takiego znaczenia, przecież dał Swego Syna i na pewno nie chce twego zła. To minie, nie przejmuj się tym, żyj. Przecież Bóg zapewnił ci już życie wieczne. ” Tak diabeł zwodzi ludzi i kiedy człowiek podda się temu, to wtedy sam Bóg staje się wrogiem tego człowieka. Niekoniecznie jeszcze wrogiem, który chce doprowadzić do zabicia tego człowieka, ale wrogiem, który zaczyna atakować, ponieważ Jego żołnierz został skażony innym duchem, innym nastawieniem serca, innymi myślami. Bóg musi usunąć to ze Swojej armii. To jest Wojownik, który patrzy na każdego żołnierza. Każdy żołnierz jest przed Jego oczami, sprawdzony (sprawdzona), przepenetrowany każdego dnia. On przepatruje Swoją armię i patrzy, czy ćwiczymy się w pobożności, jak wykorzystujemy nasze dni. Dlaczego to robi? Dlatego, że chce dać nam zwycięstwo nad diabłem, chce żebyśmy byli jedno z Nim tak, jak On jest jedno z Ojcem.

A więc czystość, oczyszczenie krwią Jezusa było tobie i mnie potrzebne, żeby Bóg nie zabił nas. Czy dziękujesz Bogu za Jezusa, że Jezus oczyszcza cię Swoją krwią dzisiaj, bo trwasz w społeczności z Nim? Wtedy Bóg nie jest twoim wrogiem. Zobacz, jakie to jest cenne.

Nie chodzi o to, żeby straszyć nas fizycznie, chodzi o to, żebyśmy mieli świadomość. Świadomość jest bardzo potrzebna tobie  i mnie, żołnierzom Jezusa, świadomość tego z Kim mamy do czynienia. Jezus powiedział kogo mamy się bać. Mamy mieć świadomość, że On umarł za nas na krzyżu, ale jeśli będziemy lekceważyć Go, wtedy On zabije nas.

Księga Jeremiasza 14, 7-12:

„Chociaż nasze winy świadczą przeciwko nam, uczyń, o Panie, jak ci każe twoje imię, gdyż liczne są nasze wykroczenia, którymi przeciwko tobie zgrzeszyliśmy! O, nadziejo Izraela, jego Wybawco w czasach niedoli! Czemu jesteś jak obcy przybysz w ziemi, jak wędrowiec, który rozbija namiot tylko, aby przenocować? Czemu jesteś jak mąż strwożony, jak wojownik, który nie może ocalić? Przecie Ty, Panie, jesteś pośród nas, a twoim imieniem jesteśmy nazwami, nie opuszczaj nas! Tak mówi Pan o tym ludzie: Tak lubią się wałęsać, swoich nóg nie oszczędzają, ale Pan nie ma w nich upodobania, wspomina teraz ich winę i nawiedza ich grzechy. Potem rzekł Pan do mnie: Nie módl się o powodzenie dla tego ludu. Gdy będą pościć, nie wysłucham ich błagania, a gdy będą składać całopalenia i ofiary z pokarmów, nie będę miał w nich upodobania, lecz mieczem, głodem i zarazą wygubię ich”.

Dlaczego? „Gdyż liczne są nasze wykroczenia, którymi zgrzeszyliśmy przeciwko Tobie.” Bóg nie jest strwożonym Wojownikiem. On może w jednej chwili wyruszyć i zrobić porządek. On jest Wojownikiem, którego obrażono grzechami. Bóg powiedział: „teraz Ja będę przeciwko wam. Już nie wróg, lecz to Ja poślę na was miecz, głód, zarazę dlatego, że obraziliście Mnie swoją postawą, swoim nastawieniem, swoją lekkomyślnością, swoimi grzechami, w których trwaliście.”

Jezus przyszedł uratować nas. Ale Słowo Boże w Nowym Testamencie mówi też, że kto będzie rozmyślnie grzeszyć, lekceważyć Ofiarę krwi i nie będzie oczyszczać się ze swoich grzechów, lekko traktować krew Jezusa, a nadal nazywać się chrześcijaninem, będzie miał bardzo złe doświadczenie z Bogiem. Bóg nie da mu (jej) już szansy zmiany tego położenia. Kto uznaje sobie za pospolitą krew Syna Bożego, kto depcze po tej ofierze, tego wrogiem staje się Bóg. Dopóki korzystamy z tej krwi, oczyszczamy się, pozbywamy się zła, Bóg akceptuje to, bo dał Swego Syna, żebyśmy mogli oczyszczać się. Ale jeśli przestaniemy oczyszczać się, a będziemy grzeszyć i mówić, że jesteśmy chrześcijanami i będziemy dalej „służyć”, to wtedy On powie: „Koniec. Już nawet nie módl się, ta sprawa zakończyła się u Mnie”. Taki jest nasz Bóg i Jezus wiedział o tym.

Bojaźń jest cenną sprawą w każdym z nas, bo my w tym ciele mamy strach, ale przed głodem, bólem. Ale w ciele nie ma strachu przed Bogiem. Strach przed Bogiem przychodzi do nas w Jezusie. Bojaźń Boża przychodzi do nas w Jezusie. Wtedy zaczynamy rozumieć, z kim mamy do czynienia. Wytrwajmy w tym, pilnujmy się tego każdego dnia. Dlatego mówimy o doświadczeniu czystości, żebyśmy zobaczyli początek. Czasami ludzie wyprawiają się do wojny z diabłem, nie myśląc, że tak naprawdę przegrali już z Bogiem. Chodzi o początek, żebyśmy rozumieli czystość – po co? Po to właśnie, żeby być pojednanym z Bogiem i mieć Boga za Przyjaciela, tego, który codziennie hojnie obdarza cię Swoją miłością, Swoją dobrocią, Swoim Synem. Po to Jezus umarł na krzyżu za mnie i za ciebie.

Niech Bóg pomoże nam, niech Duch Pana pracuje w nas. Nie wierzę w możliwości ciała, ani mojego, ani twojego. Nie wierzę w to, że w takim stanie człowieka nawet najsilniejsze Boże Słowo będzie w stanie zmienić decyzję codziennego życia. Może wstrząsnąć na chwilę, ale później człowiek dalej będzie robić swoje, jeśli Duch Pana nie przekona cię o tym, że to Słowo jest rzeczywistością. Jeśli to wniknie w twoje życie, to zaczniesz badać, patrzeć, że masz do czynienia z Bogiem. Bóg nie potępia, ale daje możliwość oczyszczenia. Korzystajmy z tej oczyszczalni.

Oczyszczamy się ze złego życia, oczyszczamy się, bo komuś zrobiliśmy krzywdę, oczyszczamy się, bo gdzieś okłamaliśmy Chwała Bogu! Ale w pewnym momencie przychodzi doświadczenie, że człowiek umie czynić dobro, a nie czyni. I to też jest grzech! Ale z tego człowiek już nie oczyszcza się i mówi: „nic złego nie zrobiłem”. A Bóg mówi, że nie chodzi już tylko o to, czego złego nie zrobiłeś (zrobiłaś), ale co dobrego dał ci Bóg i miałeś (miałaś) zrobić i nie zrobiłeś. To też jest grzech i Bóg też będzie przeciwko, jeśli człowiek uparcie nie będzie robić tego, co Bóg dał, by człowiek robił.

Bóg chce wychowywać, przeobrażać nas do obrazu Swego Syna. A w tym często jest przeszkoda – to jest nasza niechęć do czynienia jakiegoś dobra. I wtedy Bóg musi się z tym rozprawić, bo inaczej nie będzie obrazu Jego Syna w nas.

Mówię do wszystkich, chociaż najbardziej do dojrzałych, do tych, którzy są dłużej w Panu. Większość z nas skończyła już ten okres, kiedy Bóg, jakby nie patrząc na to, w jakim jesteśmy stanie, wylewał na nas Swoją akceptację, Swoją miłość, podnosił nas, napełniał zadowoleniem, ochotą życia dla Niego. Większość z nas idzie już przez wiarę. Czy będą to dni pełne obfitości, czy dni, w których nic nie wydarzy się, to twoja wiara sięga Boga i chodzisz w tych dniach w czystości, w wierze czynnej w miłości. Oczyszczony krwią Jezusa trwasz w społeczności z Nim, a On czyni cię czystym, czystym, czystym tak, że możesz przyjść do Boga, że możesz stanąć przed Bogiem, czystym, że możesz modlić się do Boga i On cię słucha.

Kiedyś opowiadałem wam, jak poszedłem do ostatniego pokoju, by modlić się i kiedy uklęknąłem na kolana, przyszło na mnie takie przerażenie, jakiego zupełnie się nie spodziewałem się. Chciałem modlić się do Boga, a tu przyszło takie przerażenie i wtedy usłyszałem głos Ducha Świętego: „możesz zostać tylko na podstawie krwi Jezusa Chrystusa, tylko!” Nie ma dobra, które moglibyśmy uczynić, które pozwoliłoby nam przychodzić swobodnie do Ojca bez tej krwi! On jest Święty. Tylko krew czyni nas świętymi.

Bóg chce, żebyśmy modlili się, żebyśmy z Nim byli. On kocha nas, ale On jest Święty. Czy może Święty mieć coś wspólnego z nieświętym? Czy światłość może mieć coś wspólnego z ciemnością? A więc główna sprawa oczyszczenia to jest sprawa między tobą a Bogiem, między mną a Bogiem, żebyśmy byli jedno teraz i na zawsze. Dlatego tak ważna była ta ofiara. To jest najważniejsze, zwycięstwo Krzyża, gdzie Bóg ze Sobą pojednał świat w Jezusie Chrystusie. Tam został rozbrojony diabeł, zostały mu zabrane wszystkie jego argumenty wobec ciebie. Ale tam umarłeś też ze swoimi grzechami, aby będąc usprawiedliwiony w zmartwychwstałym Chrystusie prowadzić czyste życie z Bogiem, by chodzić z Bogiem, należeć do Niego. A jeśli zgrzeszyłbyś, czy zgrzeszyłabyś, to Orędownik wstawia się i dzisiaj ze Swoją krwią, aby natychmiast oczyścić się, przyjąć oczyszczenie i dalej chodzić z Bogiem.

Nie wolno ci przestać chodzić z Bogiem. Pamiętacie o tym, co Słowo Boże mówi na temat Wieczerzy Pańskiej. Bóg mówi, że jeśli ktoś nie przystąpi do spożywania baranka Paschalnego, mogąc przystąpić, oczyścić się, to tego trzeba zabić. Był dzień przygotowania, dzień oczyszczenia, gdzie wszyscy mieli oczyścić się. A jeśli ktoś nie chciał, to miał zginąć. Bóg chciał, żeby wszyscy spożyli baranka. Bóg chce, żeby wszyscy byli zbawieni. A jeśli ktoś z tego narodu nie chciał być zbawiony, to Bóg mówi: „zabijcie go.” Pamiętamy, co Paweł napisał o lekkomyślnym traktowaniu Wieczerzy Pańskiej – wielu jest chorych, a wielu już poginęło dlatego, że lekceważąco podeszli do stołu Pańskiego.

Krew Jezus oczyszcza nas od wszelkiego grzechu. Dlatego tak ważny jest Jezus. Patrz na Niego. To jest Jedyny, który sprawił, że Bóg nie jest twoim wrogiem, moim wrogiem. To jest jedyny, który pojednał nas w sobie z Ojcem, jako Ten, który umierając wziął w sobie na krzyż wszystkie moje i twoje grzechy. Wywyższony Jezus Chrystus, dlatego niebo śpiewa tak potężną pieśń:

„Godzien jesteś wziąć księgę i zdjąć jej pieczęcie, ponieważ zostałeś zabity i odkupiłeś dla Boga krwią swoją ludzi z każdego plemienia i języka, i ludu, i narodu, i uczyniłeś z nich dla Boga naszego ród królewski i kapłanów, i będą królować na ziemi”. Obj.5,9.10.

Oczyściłeś ich Swoją krwią, aby Bóg miał ich dla Swojej chwały. Niech Duch Święty pracuje w nas. Bóg nie jest tym, który nie chciałby mieć ludzi u Siebie na wieczność i jako wyraźny tego dowód dał Swego Syna. Ale pamiętajmy: bójmy się Go, czcijmy, poważajmy, oczyszczajmy się, nie lekceważmy. Czytając Biblię patrzymy, jak powinno wyglądać chrześcijaństwo. Czy tak to wygląda w moim życiu? Jeśli nie, to Jezus jest po to, żeby tak wyglądało. Oczyszczajmy się, pozbywajmy się zła, nie pozwólmy, żeby wróg gdzieś zakorzenił w nas grzech i żeby Bóg stanął przeciwko nam.

Obrzezanie było bardzo ważnym oznaczeniem na ciele Izraelity w starotestamentowym przymierzu. Teraz, kiedy obrzezujemy serce nasze z powodu Boga i oczyszczamy je przez krew Jezusa, wtedy Bóg zatrzymuje Swego anioła śmierci i pozwala nam żyć. „Niech żyje i służy Mi dalej.” Nie możemy kupić sobie przyjaźni Boga, żeby zaakceptował nas. Nie mamy takich możliwości, żeby zapłacić Mu za to, żeby był z nami. Ale ta możliwość jest przez krew Jezusa. „Za darmo oddani, przyprowadzeni z powrotem bez pieniędzy.” Nic nie musimy płacić za to. Mamy wierzyć i oczyszczać się w krwi Jezusa każdego dnia.

Bracie i siostro, my musimy pięknieć z powodu Boga. To jest zwycięstwo nad diabłem. Diabeł czyni ludzi szkaradnymi, a Bóg czyni pięknymi. To jest zwycięstwo, kiedy zamiast szkaradztwa tego świata, widać w tobie coraz więcej piękna Chrystusa. To jest zwycięstwo nad diabłem! Ludzie myślą w różny sposób o zwycięstwie, ale zwycięstwo nad diabłem wyraża się wtedy, kiedy ty nie degradujesz się, ale wzrastasz. To jest zwycięstwo.

Niech Bóg błogosławi Swemu ludowi, który trwa w Jezusie Chrystusie. Chwała Bogu za to, że jeszcze jest Jego miłosierdzie i Jego łaska nad Bożym ludem! Nie lekceważ Boga. Najgorsza chrześcijańska szkoła to lekceważenie Boga. Najlepsza, to kiedy od początku uczysz się szanować Go.

Mówię wam jeszcze raz: kiedy człowiek zgrzeszy, a potem  przychodzi na zgromadzenie i uśmiecha się, to ten człowiek niedługo będzie miał bitwę z Bogiem. A jeśli człowiek zgrzeszy i wstydzi się tego, i pokutuje, ten człowiek otrzyma przebaczenie od Boga. Dlatego widzicie ludzi, którzy nie pokutując ze swoich grzechów, co rusz wpadają w następne. Nikt już ich nie podtrzymuje. Myślą, że Boga można oszukać i można bawić się z Bogiem. Bóg pokazuje im: „zginiecie, jeśli nie zrobicie z tym porządku.” Później w zgromadzeniu ludzie próbują akceptować kogoś takiego i też uśmiechają się do niego. Bóg mówi: „i wy zginiecie, jeśli nie zrobicie z tym porządku”. „Nie bądźcie uczestnikami cudzych grzechów bo Bóg jest Święty”.

Jak Bóg mówił do zboru w Efezie, w Księdze Objawienia? „(…) przyjdę do ciebie i ruszę świecznik twój z jego miejsca, jeśli się nie upamiętasz”.

To jest cudowne, że mamy doświadczenie ze Świętym Bogiem. To jest najpiękniejsza sprawa, która zdarzyła się nam tu, na tej ziemi, że w Jezusie Chrystusie możemy mieć społeczność z Bogiem. Ale to jest najpoważniejsza sprawa naszego życia i nie może stać się ona drugorzędna. Zawsze musi być pierwszorzędna, że w Jezusie Bóg pojednał nas z Sobą. Bóg mówi: „otwórz swoje usta, a ja napełnię je.” Ale muszą być one czyste i musi być posłuszeństwo Bogu.

Pamiętamy tego proroka, do którego Bóg powiedział: „pójdziesz jedną drogą i nie będziesz tam nic jadł, ani pił, a wrócisz inną drogą.” Kiedy zwiódł go stary prorok, to co się stało? Sługa Boży zginął. Ale ten drugi, który go zwiódł wiedział, że to, co dał mu Bóg jest prawdą.

Chwała Bogu. Wiecie, kiedy sprawa staje się poważna, kiedy Boży lud zaczyna zastanawiać się, to jest to lepsze niż hałas wywołanych bezmyślności. Kiedy zaczynamy myśleć i zastanawiać się, z kim przyszło nam mieć do czynienia, to jest to lepsze niż składanie Bogu mnóstwa ofiar.

W książce „Jezus naszym przeznaczeniem” Bush opisał sytuację pewnego młodego człowieka, który nie chciał zabijać, trafił do sądu i miał zostać rozstrzelany. Przyszło na niego wielkie przerażenie, wróg atakował go i ten młody człowiek napisał w liście, że każdego dnia wdrapuje się na krzyż Chrystusa i tam znajduje zwycięstwo nad strachem.   W Chrystusie – to jest nasze zwycięstwo!

Niech Bóg daje nam otrzeźwienie. Jeśli kłócimy się między sobą, bracia i siostry, i pozostajemy w kłótni, to nie diabeł, ale Sam Bóg będzie się z nami rozprawiał. A jeśli będziemy przebaczać sobie i oczyszczać się, to będziemy mieć zwycięstwo nad diabłem, który chciałby nas zniszczyć. Czy rozumiecie to? Czy rozumiecie, że zbór musi być święty z powodu Boga, który jest Święty? Czy rozumiecie, że plotka, czy inne zło, jeśli nie jest oczyszczane, spowoduje, że to Sam Bóg ruszy do natarcia, żeby oczyścić Swój zbór, o który On się troszczy? On chce, żebyśmy żyli, żebyśmy wygrali, żebyśmy szanowali się nawzajem, żeby duchowo nie stracić społeczności z Bogiem. Wiecie, że sam zbór nie ratuje nas. Ratuje nas Jezus Chrystus – oczyszczenie krwią Baranka.

Sprawa jest poważna i dlatego Bóg chce nauczyć nas, że  to z powodu Boga mamy być czyści. Jeśli myślisz: „żeby diabeł mnie nie podszedł, żeby diabeł nie zabił mnie, żeby diabeł nie wciągnął mnie w coś”, to musisz być czysty. Muszę być czysty, żeby w tej wojnie Bóg był ze mną, a nie przeciwko mnie.

Uczmy się tego, rozmawiajmy ze sobą w poważny sposób. Możemy śpiewać, cieszyć się, kiedy ogarnia nas czystość. Pan Swoją krwią oczyszcza wszystkie rzeczy. Jeśli jeszcze nie potrafisz czegoś zrobić i Pan nie dał ci jeszcze umiejętności zrobienia tego, to Pan oczyszcza to. Możesz chwalić Boga i chodzić z Nim. Ale kiedy Pan daje ci już wszystko w tej sprawie, żeby tego już nie robić, czy robić tamto, wtedy odpowiadasz za to. Pan nie żąda czegoś, czego nie dał, ale kiedy już dał, to wymaga, żeby stosować to, używać, nie zakopywać tego, co dostałeś, czy dostałaś. Masz używać to zgodnie z Jego wolą.

Życzę wam błogosławionej rozmowy z Bogiem, tak, jak dziecko przychodzi do Ojca i szczerze rozmawia z Nim, przyznając się, przyjmując przebaczenie, dziękując mu za to i starając się prowadzić życie w zgodzie z Jego wolą. Niech Bóg czyni to z nami, a będziemy kiedyś całą wieczność z Nim. W imieniu Jezusa. Amen.

DUCHOWY BÓJ – 9.11.2013r. – część3


Zobaczcie jak pięknie: zasmuceni, ale zawsze na weselu z Jezusem! Powaleni, ale nie pokonani! Niewiele posiadający, ale wielu ubogacający. To jest dopiero życie, to jest Chrystus wywyższony, to jest kosztowanie jak dobry jest Pan. Smakować się w tych dobrych potrawach z nieba, w tym chlebie, w tym winie, kosztować i cieszyć się, że możesz każdego dnia karmić się Panem, to jest dopiero życie! Jezus mówi: ,,Jeżeli nie karmisz się Moim ciałem i nie pijesz Mojej krwi, nie ma życia w tobie’’. Chociaż się mienisz chrześcijanką, chrześcijaninem, nie ma życia w tobie! Przyjmij życie, a zobaczysz, jak zmieni się twoje codzienne działanie, och jak ono się zmieni! Z lenia zamienisz się w pracusia dla Pana, wykorzystującego każdy czas, aby On był uwielbiony. Z lekkomyślnego będziesz przemieniony w tego, który czyni to, co jest potrzebne, aby imię Pańskie było uwielbione. Nigdy nie mów, że już wystarczająco poznałem (poznałam) Pana. Każdy dzień to rozkosz poznawania Pana, bo On coraz bardziej kształtuje nas, uczy, przeprowadza.

Kiedy najbardziej widać światło, że jest światłością? Kiedy zapada ciemność. Nawet malutka świeczka, gdyby tu było ciemno, dałaby jakiś poblask, ale gdyby postawić ją na słońcu, to nawet nie będzie widać, że się pali. Bądź dla Pana. Ciemność na ziemi robi się coraz większa, dlatego coraz bardziej będzie widać, że należysz do  Jezusa a nie do świata. Wielu odwraca się od Jezusa i jeszcze bardziej będzie widać, że do Niego należysz. Czy to nie jest piękne? Nie bój się, że będzie coraz bardziej widać, że do Niego należysz. Będziesz zżęty  jak snop dojrzały w odpowiednim czasie, aby wejść do wieczności. Gdy jest coraz więcej odstępstwa, ci co należą do Pana coraz bardziej stoją w Panu. „Nie cofnę się, ani nie ustąpię, ani nie zrezygnuję z Twojej świętości, z Twojej miłości, z Twojej prawdy! Nie odwrócę, gdyż jesteś mi życiem, radością, wszystkim we wszystkim. Poza Tobą nie mam szczęścia ani nadziei. Nic mnie nie zadowala tak, jak Ty Panie. Gdybym stracił Ciebie, straciłbym wszystko. Wolę więc stracić wszystko niż stracić Ciebie.”

Jakże będzie pięknie, gdy ci wszyscy ludzie, którzy w taki sposób podchodzili do Pana, spotkają się jednego dnia, aby wyjść Mu naprzeciw, kiedy On powróci. Pomyśl o tym, o co się toczy największa bitwa, co robisz, jak żyjesz, ilu ludzi ma z ciebie pożytek, czy żyjesz dla siebie nadal? Jezus mówi: „Jeżeli ziarno nie obumrze, pojedynczym  ziarnem zostaje, ale jeśli obumrze, obfity owoc wydaje”. Jest tyle szans. Zobacz, masz komputer masz Internet, wprowadź tam Jezusa czystego i doskonałego. Nie dokładaj nic, żeby się światu podobać. Zostaw samego Jezusa, który jest tak doskonale czysty. Niech cię nie lubią z tego powodu, lecz ty jesteś dla Niego nie po to, aby się światu podobać. Jesteś dla Jego chwały!  Niech mowa wasza zawsze będzie osolona, aby mogła służyć ku zbudowaniu drugim. Możesz gadać głupstwa, bo świat gada głupstwa i próbować się dostosować  do świata, albo mówić tak jak mówi Pan. Niech mowa wasza będzie zawsze osolona, zawsze miła Bogu, bo sól trzeba było dodać do ofiary. Niech imię Jezus będzie w ustach waszych.

Otwórzmy Biblię na 1 Liście do Tymoteusza, szósty rozdział od dziesiątego do szesnastego wiersza: „Ale ty człowiecze Boży, unikaj tego, a zabiegaj o sprawiedliwość, pobożność, wiarę, miłość ,cierpliwość, łagodność. Staczaj dobry bój wiary, uchwyć się żywota wiecznego, do którego też zostałeś powołany i złożyłeś dobre wyznanie wobec wielu świadków. Nakazuję ci przed obliczem Boga, który wszystko ożywia, przed obliczem Chrystusa Jezusa, który przed Poncjuszem Piłatem złożył dobre wyznanie. Abyś zachował przykazanie bez skazy i bez nagany aż do przyjścia Pana naszego Jezusa Chrystusa, Które we właściwym czasie objawi błogosławiony i jedyny władca, Król królów, Pan panów. Jedyny który ma nieśmiertelność, który mieszka w światłości niedostępnej, którego nikt z ludzi nie widział i widzieć nie może; Jemu niech będzie cześć i moc wieczna. Amen”

Staczaj dobry bój, uchwyć się żywota wiecznego! Wiecie, czasami można zobaczyć znudzonego chrześcijanina, wtedy można postawić mu pytanie: Kiedy zszedłeś z pola bitwy? Na polu bitwy nadal jest wojna, nikt tam się nie nudzi! Każdy jest trzeźwy, czujny, posilony otuchą, patrzący na Wodza, który jako pierwszy wygrał całą bitwę. Zwyciężamy w Jego imieniu.

Myślisz, że diabeł idzie na urlop raz w roku, na trzydzieści dni, w których cały świat spokojnie sobie żyje, zwłaszcza chrześcijanie? Diabeł wie, że czasu ma niewiele, czy my też to wiemy? On wykorzystuje czas maksymalnie, czy my też?  Czy w tej wojnie stoimy i zwyciężamy, bo nasza namiętność wykorzystania czasu jest większa niż diabła? Nami kieruje miłość a nie nienawiść. Miłość do Jezusa jest większa od nienawiści całego świata! Pomyśl, czy masz dobry oręż, dobre plany w sercu swoim, czy to jest Chrystus. Czy może chcesz posiąść ten świat? Wiecie, prorok Jeremiasz dostał od Boga takie słowa: „Oni nie umieją się już nawet rumienić”. Czy znacie to? Oni żyją w odstępstwie od Boga jako Boży lud i nie umieją się już rumienić. Człowiek popełnia odstępstwo, przychodzi pomiędzy wierzących uśmiechnięty, zadowolony, czy zadowolona, wszystko jest dobrze!  Nie umieją się rumienić. Lecz gdy masz czyste serce i diabeł przypomni ci jakiś twój grzech, wtedy wstyd przychodzi, a z tym przychodzą słowa: „Ale mój Jezus zapłacił za mój grzech, nie jestem już winien!” Lecz wstyd ci, że w taki sposób żyłeś, dlaczego ci jest wstyd?  Bo znasz Jezusa i dlatego ci wstyd. Gdybyś Go nie znał, nie wstydziłbyś się, ale byś się chlubił. Gdybyś spotkał swoich kolegów, chlubiłbyś się przed nimi swoim grzechem. Bo człowiek się tym chlubił, czym są zdobycze tego świata. Ale gdy stałeś się chrześcijaninem i masz czyste serce, to jest ci wstyd, zapadłbyś się pod ziemię z tym grzechem – to jest mieć czyste serce! Miej czyste serce, bracie i siostro. Czyste serce możesz mieć wtedy, gdy wpuścisz do niego Jezusa. Temu, kto Go przyjmie, da prawo i moc bycia dzieckiem Boga.

Dziecko Boga nienawidzi grzechu, tak? Nienawidzi go, a jeśli wpadnie w coś to nienawidzi siebie z tym grzechem i chce się natychmiast oczyścić. Chwała Bogu za to, że jest Jezus i że On stoi przed oczami serca ludzi będących na tej ziemi. Chwała Bogu, że jeszcze Duch Święty działa, że jeszcze prawda ewangelii może być głoszona i możesz słyszeć prawdę, badać swoje serce i umysł czy jesteś gotowy. Czy gdyby dzisiaj Jezus wezwał cię spośród żywych (gdybyś dzisiaj umarł, czy umarła), to czy jesteś gotowym stanąć przed Nim i cieszyć się wiecznością z Nim, bo twoje serce jest czyste? Wystarczy dać Mu tylko miejsce i zacząć żyć. Wiecie, kiedyś w Gdańsku była wielka powódź i małe rzeczki leniwie płynące wcześniej wyrywały całe mosty, poodrywały asfalt, czyniły wyłomy w ulicach. Małe strumienie wody przepływające wcześniej przez wąskie rury przeprowadzone pod drogą płynęły leniwie do czasu, aż przyszła wielka ulewa. Wtedy te strumyki zamieniły się w strumienie i porwały te ziemskie rzeczy. Tak jest z życiem człowieka, kiedy był grzesznikiem, to jego życie płynęło tak sobie. Kiedy przyszedł Duch Boży, kiedy krew oczyściła życie tego człowieka, wtedy stał się potężną rzeką. Ziemskie rzeczy zostały porozrzucane jak coś bezwartościowego. Tak jest z dzieckiem Bożym, za nic poczytuje sobie te ziemskie dzieła, gdyż Duch Pana ogarnia go. O to toczy się cała bitwa, najważniejsza pierwsza bitwa.

Co z tobą, co ze mną?  Kim jest Chrystus w nas? Czy możemy powiedzieć, że widzimy tego Jezusa, który przyszedł oczyścić nas z naszych grzechów? Czy widzimy może Jezusa, który pozwala nam żyć w grzechach naszych? Jakiego Jezusa dzisiaj widzisz, takiemu służysz. Jezus mówi do każdego: „Ja cię nie potępiam, umarłem za ciebie na krzyżu, abyś mógł żyć i nie grzeszyć”. Czy się Go łapiesz każdego dnia, czy każdego dnia się Go trzymasz i dlatego nie grzeszysz? I z tego powodu, że się Go trzymasz, ludzie nie cierpią cię, choć nie doznają z twego powodu krzywdy, bo nie żyjesz już jak stary człowiek, ale żyjesz dzięki  Jezusowi. Jeżeli krzywdzisz jeszcze ludzi, to wpuść Jezusa! Jezus jest Władcą wszystkiego. Diabeł przyszedł do Niego i pokazał Mu chwałę tego całego świata, a Jezus podeptał po tym, bo widział ciebie, mnie, tych którzy potrzebowali zbawienia z grzechów. Podeptał po wszystkim. Jeżeli On zamieszka w tobie, to podepcze po tym tak samo, żebyś mógł czy mogła dojść do wieczności z Bogiem. Tak? To jest Jezus, prawdziwy Jezus! Czy chcesz prawdziwego Jezusa? Twoje życie już nigdy nie będzie takie samo. Jeżeli widzisz swoją ułomność, grzeszność, zło i  widzisz, że tak staniesz kiedyś przed Bogiem i On cię nie będzie mógł przyjąć, a chcesz być z Bogiem, wtedy powiesz: „Panie, zrób wszystko, co potrzebne, abym tylko tak nie stanął przed Bogiem. Zniszcz wszystko, niech nie zostanie nic, co oddzieliłoby mnie od Boga”. Wtedy jest wiadome, że zależy ci na tym i wierzysz, że kiedyś staniesz przed Bogiem i nie chcesz być odrzucony, lecz chcesz być z Nim na zawsze.

Staczaj dobry bój wiary! To jest nasza wiara. Ja przez wiarę wiem, że wróci Jezus i wiem, że Go spotkam. I dzięki Niemu chcę Go spotkać, będąc gotowym, aby cieszyć się spotkaniem z Jezusem. Diabeł próbuje ożywiać starego człowieka, zaś Duch Święty działa by go umartwiać i przez to jest uwielbiony Jezus. Pomyśl jakie to szczęście że jest Jezus! Gdyby nie to, to moglibyśmy otwierać Biblię, przeczytać, zamknąć i powiedzieć: „Wszyscy i tak jesteśmy niewolnikami diabła, moi mili wszyscy musimy żyć jak on chce, ale dobrze, że jest Jezus.” Nie! Nie po to On przyszedł. On przyszedł powiedzieć: „Ja teraz, wygrywam całą bitwę, którą nikt z was nie mógł wygrać z diabłem. Wygrywam tę bitwę dla was, a gdy Mnie przyjmiecie, to Ja dam wam zwycięstwo. I będę was prowadził z chwały w chwałę”. Tocz dobry bój wiary. Uchwyć się żywota wiecznego, uchwyć się Jezusa. To jest nasze życie wieczne, trzymaj się Go. Trzymaj się Go bardziej niż jakiejś rzeczy, bardziej niż splendoru świata. Trzymaj się bardziej niż tego jak świat ciebie widzi, bardziej, żeby wiedzieć, że w niebie Jezus dzisiaj wymawia twoje imię przed obliczem Ojca i aniołów i mówi: „To jest moja ziemska własność. Moje dziedzictwo jest w tym człowieku, należy do mnie, bo Ja należę do niego, do niej”. Chwała Bogu za Jezusa!

Wiecie, na tej ziemi toczy się niewidoczna bitwa i nie słychać jej huku. Ale dlaczego tylu ludzi ma tyle pokuszeń, tyle ochoty zrobienia zła,  a potem mówią: „Nie wiem, co mnie napadło”. Skąd to jest? Przecież to jest diabeł. Skoro jest diabeł, to wiadomo, że jest wojna, że jest i Bóg, który posłał Swojego Syna, aby nas zbawić. Przez to już widzisz, że jest wojna, że jest diabeł, że tylu ludzi cierpi z tego powodu, że poszli za nim. Pijak, który nie może zrezygnować z picia i bije swoją żonę, bije dzieci, i wcale nie chciałby, ale musi. Kiedy jednak przyjmie Jezusa, Jezus go uwalnia i zaczyna kochać.

Pamiętacie opowieść tego brata, kiedy byliśmy na obozie, który opowiadał, że tyle lat pił i jego dzieci go nie znały. Później, kiedy się nawrócił  i Bóg uwolnił go z alkoholizmu, szedł ze swoją dorosłą córką za rękę, chcąc odzyskać ten stracony czas, kiedy ona była malutka i mógł chodzić z nią za rękę. Jezus łączy, zmienia życie, daje nadzieję, napełnia miłością, napełnia zwycięstwem. Z takim Jezusem nie da rady być obojętnym i albo jesteś z Nim, albo nie jesteś. Z Tym Jezusem nie da rady być obojętnym, nie ma takiej możliwości. On jest zbyt piękny, zbyt cenny, żeby stać obok Niego.

Napisałem do pewnego człowieka, który mówił, że czytał Biblię i wiele  razy czytał Nowy Testament i w sumie nic takiego szczególnego nie znalazł. Odpisałem mu: „Człowieku, byłeś w skarbnicy, czytałeś nazwy, ale nie dałeś miejsca w sobie, żeby poznać, co stoi za tą nazwą: zbawienie, oczyszczenie, uwielbienie, wieczność.” Poznał tylko etykietkę, nazwę, lecz nie poznał tego, co tam jest. Nie poznał życia, dlatego odszedł i mówi: „Tu nie ma skarbów”. Ale ja siadam i widzę tu pełno moich skarbów! Każde to słowo mówi mi o Chrystusie, że mnie zbawił, wykupił Swoją własną krwią, pojednał z Ojcem, dał mi prawo przychodzić do Ojca dzisiaj i mówić: Abba Ojcze! Znajduję same skarby. Choć widzę te etykietki, słowo, które jest tu napisane atramentem, tuszem czy czymkolwiek, ale za tym widzę życie Jezusa, zwycięstwo Jezusa, widzę siebie uratowanego w Nim, gdyż ta Księga jest tak cenna. Napisałem mu to, co kiedyś wam mówiłem:  „Mam lornetkę, przez którą widzę to wszystko, co jest tutaj napisane – to jest wiara. Dlatego sięgam dalej, i patrzę na to i widzę to i wiem, że tak jest”.

Wiecie, gdyby Bóg wszystko to robił jak chce, to i tak będę Mu wierzył, że On robi to, co jest potrzebne. Ludzie mogą myśleć: Dlaczego Bóg się zgadza na to czy na to? Ja mogę nie wiedzieć do końca dlaczego, ale wiem, że On robi zawsze wszystko doskonale. Już raz Adam i Ewa stracili ufność do Boga i co mamy z tego? Miałbym wrócić znowu i nie ufać Bogu? Nie! Chcę wrócić do tej ufności Jezusa, który ufa we wszystkim Ojcu mówiąc: „Ojcze, ja nic innego nie czynię, ani nie mówię, jak tylko to, co Ty mi pokazałeś i to, co Ty do mnie powiedziałeś” Ufaj Mu! To my jesteśmy badani, to my przeżywamy próby, a Bóg jest doskonały. On okazał się wierny posyłając Swojego Syna, dał dowód Swojej miłości do mnie i do ciebie, z Jego ofiary możemy korzystać, będąc tu, czytając Biblię i twierdząc: „To jest dla nas, dla nas Jezus przyszedł, dla nas ludzi!” Wspomnij swoje stare życie, ile zła czyniłeś, a On cię z tego wszystkiego wykupił Swoją własną ofiarą na krzyżu Golgoty. Spłacił twoje długi.

Czytasz z Księgi Izajasza: „Spieraj się ze Mną, mówi Bóg, i chociaż twoje grzechy są czerwone jak szkarłat wybieleją jak biel doskonała.” „Bo Ja poślę Swego Syna, by zapłacił cenę za ciebie”. „Darmo zostaliście oddani, darmo też będziecie wykupieni”. Żaden z nas nie zapłacił za to, że zostaliśmy oddani diabłu, żaden z nas też nie zapłaci, by wrócić do Boga. On zapłacił! Nie było dla nas najmniejszej szansy, ani dla ciebie ani dla mnie. Z powodu grzechu należy się nam śmierć! Czy rozumiecie to? Nikt z nas nie miał szansy. „W grzechu poczęła mnie matka moja”. Już poczęty w grzechu, żadnej szansy, absolutnie żadnej. Choćbym starał się być jak najlepszym człowiekiem, jeden grzech oddziela nas od świętego Boga. W tej bitwie przegrani przez grzech, zanurzeni w ciemnościach tego świata diabła. „Bez nadziei” – jak mówi Słowo Boże, bez Boga na tym świecie.

Wiecie, kiedy masz pierwszą miłość to Jezus jest dla ciebie wszystkim, jesteś z Nim, kochasz Go, cieszysz się Nim i niech tak zostanie do końca. To jest tak bardzo cenne każdego dnia. Niech nie będzie tak, że po tym okresie bycia z Bogiem, chodzenia z Nim, zaczynasz zerkać coraz bardziej w stronę świata. Wiadomo przecież, że jest piękne spotkanie z Bogiem  i widzisz wspaniałość tego. Potem wszystko jest doświadczeniem wiary. Bóg cię przeprowadza przez pustynię, a ty na niej chwalisz Boga przez wiarę. I chociaż nie widzisz tych wszystkich „fajnych” rzeczy, to chwalisz Boga, bo On jest z tobą na pustyni. On jest z tobą tutaj. Twoja wiara pozwala ci chwalić Boga w każdym doświadczeniu twojego życia i to jest zwycięstwo nad diabłem. Bóg cię musi umieścić w trudnych doświadczeniach, żebyś tam chwaląc Go, wygrał bitwę dzięki Jezusowi. Wraz z pokuszeniem daje wyjście. To jest zawsze Jezus.

Musimy to zobaczyć, pierwsza najważniejsza bitwa to moja czystość. To jest najważniejsza bitwa i żeby mnie oddzielić od świata, potrzebny był krzyż – skończenie grzechów i usprawiedliwienie, czystość. Inaczej nie mógłbym być oddzielony od świata, ani ja ani ty. Dlatego tak ważna jest czystość. Pilnuj czystości swoich szat. Wiecie, jesteśmy głupcami. Sam do siebie mogłeś powiedzieć: jestem głupcem. Wiem, co to są czyste szaty. A przyszedł jakiś głupi okres, gdzie człowiek zaczął sobie pozwalać na pewne rzeczy, tak jakby czystość była mi   przypisana bez względu na to, jak  żyję. Dobrze, że Bóg łaskawy w miłosierdziu Swoim przypomniał i człowiek mógł wrócić. Ale uciekaj od głupoty i niech Jezus będzie twoją mądrością. Nigdy nie lekceważ żadnego dnia, każdy dzień niech będzie czysty. Jest to możliwe dzięki Jezusowi. Oczyszczaj się. Jeśli cokolwiek, gdziekolwiek nie udało ci się zrobić tak jak powinieneś, to oczyszczaj się w krwi Jezusa. Dbaj o czystość.

Wiecie, ci wszyscy ludzie, którzy są tacy czyści, takie ziemskie „czyścioszki”  i  zaraz się myją, kąpią się, a tam gdzie lekkie zabrudzenie od razu się przebierają, są niczym są wobec „czyścioszka” chrześcijańskiego. Oby się mogli nauczyć gorliwości o czystość dla Boga, bo to jest Chrystus, cudowny Chrystus. I w tej wojnie, kiedy jest w tobie czysto, wtedy ty jesteś zwycięzcą. Diabeł nic nie ma w tobie, krew Jezusa oczyszcza cię od wszelkiego grzechu. Niech Bóg pomoże nam z tym być.

W tym temacie właśnie chciałbym się poruszyć, rozmawiać z wami. „Niech nie będzie sporów między wami. Kłótni, waśni  i odszczepieństwa, bądźcie jedno w Chrystusie, miejcie jedno serce. Napełnieni jednymi myślami, budujmy się nawzajem na dom dla Boga”. Możesz być pięknym Bożym dzieckiem, które jest światłością dla tego świata każdego dnia, należąc do Niego. Czy to jest dzisiaj dla ciebie ważniejsze ponad wszystko?

Możesz mieć plany życiowe, a za tydzień możesz nie żyć. I wtedy kto będzie najważniejszy? Chrystus! Kiedy dotrze do ciebie: „Wraca Pan”, nie wracaj po nic do domu. Nie wracaj po nic na pole, bo jeśli wrócisz nie wejdziesz w ostatniej chwili. Nie wejdziesz! Dlaczego nie wejdziesz? Dlatego, że w twoim sercu jest nieczystość, jest jakaś rzecz ważniejsza od Jezusa. Jezus wraca, a ta rzecz jest ważniejsza i chciałbyś ją zabrać nawet do nieba. Tak potrafi działać człowiek wtedy, kiedy jest coś ważniejsze od Jezusa. Wydaje się to nienormalne, ale tak właśnie potrafi działać człowiek.

Kiedyś widziałem jak po trzęsieniu ziemi – poburzone domy, ludzie poginęli – pewnej kobiecie też ktoś zginął, a pierwszą rzeczą, o której pomyślała, kiedy wyszła z tego zawalonego budynku było to, że nie pomalowała swojej twarzy. Widzisz jak potrafi być zakorzeniony grzech w środku?! To było dla niej samej niepojęte, dlaczego jej myśli nie były pokierowane we właściwym kierunku. To jest bożek! Jakaś rzecz może być bożkiem i wtedy, kiedy wróci Chrystus, bożek się odezwie, a ty w obłędzie pójdziesz nie w kierunku Chrystusa, ale w kierunku bożka. „Nie będziesz miał bogów obok Mnie” – mówi Słowo Boże. Mówi Bóg! Wtedy będziesz bezpieczny czy bezpieczną kiedy usłyszysz: „Wraca Chrystus”. Wolne czyste serce, wolny czysty umysł, wolny, przemieniony wychodzisz uniesiony naprzeciw Pana. Pamiętaj, że w codzienności toczy się bitwa o to, czy jakieś bożki zostaną, czy też nie. Pamiętaj w codzienności, że krzyż musi wykonać dzieło zniszczenia wszystkich bożków, jakiekolwiek chciałyby się pojawić, lub też diabeł chciałby wprowadzić do ciebie. Krzyż musi to zniszczyć. Pamiętaj, że ta wojna toczy się o ciebie, o twoją wieczność. A Jedynym, który może cię uratować jest Jezus Chrystus. Amen.