5. DUCHOWY BÓJ cz.5 – 11.11.2013

 

DUCHOWY BÓJ cz.5.

11.11.2013.

 

Mówiliśmy o duchowym doświadczeniu, duchowej bitwie Bożego ludu. Ta duchowa bitwa musi być wygrana w nas. Jeśli jesteśmy pojednani z Bogiem przez krew Bożego Syna, mamy społeczność z Bogiem, wtedy zwycięski Duch Boga mieszka w nas i z powodu tego Ducha jesteśmy zwycięzcami.

Duch ludzki to jest duch przegrany. Duch Boży jest Duchem zwycięstwa, chwały, uwielbienia i ten Duch jest nam potrzebny. Pamiętacie, jak Paweł przypominał Tymoteuszowi: „Tymoteuszu, Bóg nie dał nam ducha lękliwości, którego mieliśmy jako ludzie, ale Ducha odwagi, śmiałości”. Paweł mówi: „mając tego Ducha z Bożym Słowem, śmiało sobie poczynamy”.

Musi dotykać to ciebie i mnie, czy my śmiało poczynamy sobie w sprawach Bożych, dlatego że Słowo Boże wprowadzone w nas przez Ducha Świętego odmieniło nasz sposób myślenia w codzienności.

Jezus mówi takie Słowa w Ewangelii Jana 3,11-21:

„Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, co wiemy, to mówimy, i co widzieliśmy, o tym świadczymy, ale świadectwa naszego nie przyjmujecie. Jeśli nie wierzycie, gdy wam mówiłem o ziemskich sprawach, jakże uwierzycie, gdy wam będę mówił o niebieskich? A nikt nie wstąpił do nieba, tylko Ten, który zstąpił z nieba, Syn Człowieczy, i jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak musi być wywyższony Syn Człowieczy, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny. Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny. Bo nie posłał Bóg Syna na świat, aby sądził świat, lecz aby świat był przez niego zbawiony. Kto wierzy w niego, nie będzie sądzony; kto zaś nie wierzy, już jest osądzony dlatego, że nie uwierzył w imię jednorodzonego Syna Bożego. A na tym polega sąd, że światłość przyszła na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność, bo ich uczynki były złe. Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światłości i nie zbliża się do światłości, aby nie ujawniono jego uczynków. Lecz kto postępuje zgodnie z prawdą, dąży do światłości, aby wyszło na jaw, że uczynki jego dokonane są w Bogu”.

Człowiek, który trwa w Panu, dąży do tego, żeby oświecało go Boże Słowo i pokazywało, że trwa w Panu, że to jest Pan Jezus. Na pustyni kąsały węże i każdy mógł spojrzeć na miedzianego węża, i ukąszenie nie mogło posunąć się ani troszeczkę dalej. Ale najważniejsze było to, żeby patrzeć na miedzianego węża, którego Bóg postawił w tym momencie jako obraz Swego Syna wywyższonego na krzyżu, który przyjął wszystkie nasze grzechy na Siebie.

Jak my żyjemy, mając z nieba tak potężną informację? Dlaczego pozwalamy na to, na co już Bóg nie pozwala, bo dał Swego Syna na krzyż za nasze grzechy? Dlaczego pozwalamy wrogowi okłamywać nas, że on ma jeszcze prawo robić cokolwiek złego w tym, co zostało kupione przez Chrystusa? Jak możesz pozwolić, żeby do czystego miejsca wróg mógł wrzucać ci obrzydliwe rzeczy, kiedy on nie ma już do tego żadnego prawa? Jeśli on to zrobi, to ty musiałeś pozwolić mu na to. Każdy dostał zwycięstwo w Chrystusie, żeby nie dopuścić do tego diabła już więcej. To jest niewiara, jeśli diabeł może zadomawiać się. Dzieje się to wtedy, kiedy wpuszczasz go i zgadzasz się na to, że on ma do tego prawo. Czytając Biblię, wiesz, że on nie ma już do tego prawa. Musisz przyjąć i zaakceptować Boże prawo i wtedy jesteś zwycięzcą.

Kiedy patrzysz w to miejsce, w które każe patrzeć ci Bóg, wtedy jesteś zwycięzcą. Jeśli rozglądasz się oczami ciała i próbujesz pojąć to ludzkimi zmysłami i chcesz toczyć bitwę w ludzki sposób, wtedy diabeł rozpracowuje cię. Będzie cię gnębił, bił, maltretował, dopóki nie staniesz na gruncie Bożego Słowa. Nie znajduję nigdzie w Biblii, żeby wyganiać demona z wierzącego człowieka, ale znajduję w Biblii, że demony mogą męczyć, oszukiwać, kłamać, podchodzić, zwodzić ludzi, jeśli pozwala im się na to. Wtedy mogą zahamowywać w rozwoju, nie dopuszczać do normalnej radości, zadowolenia w Panu, do szczęścia przebywania z Bogiem, mogą ograniczać, blokować, zatrzymywać. Demony mogą próbować to robić, ale ty masz Jezusa, żeby wygrać wszystkie bitwy.

Z nieba nie pochwala się tchórzostwa. Jezus pochwala zwycięstwo i mówi: „Ja dałem ci wszystko i nie wolno ci stać inaczej, jak tylko w tym, co Ja ci dałem.”

Czy rozumiemy, co dostaliśmy w Chrystusie? W Chrystusie Bóg pojednał nas z Sobą, a więc masz dzisiaj święte relacje z Bogiem. Jeśli cokolwiek by się działo, ty patrzysz w to miejsce i koniec, i nie ma dopustów. Dopust jest tylko wtedy, kiedy przestajesz patrzeć, kiedy dajesz się oszukać, że diabeł ma jakiekolwiek prawa do tego, żeby ograniczać cię. Masz miłować brata swego i siostrę swoją. Jeśli nie będziesz tego robić, to znaczy, że dopuszczasz już diabła, który ogranicza zwycięstwo Chrystusa dla nas ludzi. Wtedy czerpiesz już nie z tego źródła i ta zatruta woda niszczy twoje duchowe zwycięskie życie.

Jezus mówi: „po tym poznają, że jesteście Moi, gdy miłość wzajemną mieć będziecie”, a to jest czysta, prawdziwa miłość. Diabeł próbuje wkraczać w to, ale nie wolno zostawić ci zwycięstwa. Masz być pełen chęci czynienia tego, co chce Bóg, bo takie chęci dostaliśmy w Chrystusie.

Czy rozumiecie? Jeśli płynie jad, to on niszczy twoje duchowe życie i ono powoli słabnie, ale jeśli płynie krew Chrystusa, to ona podnosi cię do góry i daje ci zwycięstwo. Musi płynąć krew Chrystusa, a nie jad.

Pokażę wam pewnego człowieka, który wcześniej był strasznym wrogiem Kościoła, a potem był jednym z najbardziej oddanych sług Jezusa Chrystusa.

Dzieje Apostolskie 28 rozdział. Jest tu opisane doświadczenie Pawła. Gdyby dzisiaj wpuścić nas w to doświadczenie Pawła, to ilu ludzi zrobiłoby to, co Paweł? A ilu ludzi zaczęłoby słuchać diabła?

„A gdy wyszliśmy cało, dowiedzieliśmy się wtedy, że wyspa ta nazywa się Malta. Tubylcy zaś okazali nam niezwykłą życzliwość; rozpaliwszy bowiem ognisko, zajęli się nami wszystkimi, bo deszcz zaczął padać i było zimno. A gdy Paweł zgarnął kupę chrustu i nakładał ją na ogień, wypełzła od gorąca żmija i uczepiła się jego ręki”. Dz.28,1-3.

Mogę powiedzieć wam, co wtedy się działo. Każdy z was to wie. Diabeł zaatakował Pawła i mówi: „zobacz, Bóg cię zostawił, bo gdyby nie zostawił, ta żmija  nie ukąsiłaby cię. Widocznie Bóg cię opuścił,  popełniłeś jakiś grzech, musiałeś coś zaniedbać.” Pełno tych myśli, które spadają na nas, spadło na Pawła. Diabeł nie stał z boku, a chciał wykorzystać ukąszenie tej żmii, żeby zachwiać wiarę tego Bożego człowieka, żeby zaczął wątpić w to, że Bóg jest z nim i żeby przeraził się. Nie myślcie sobie, że w tym momencie nic się nie działo.

My to wiemy, dlatego, że takie jest doświadczenie nas ludzi. Gdy coś jest nie tak, diabeł zaraz mówi: „zobacz, jest gdzieś  grzech, zrobiłeś coś złego. Na pewno było coś  nie tak, bo Bóg nie dopuściłby, żeby tak się stało”. A przecież napisane jest, że jeśli kąsa cię wąż, to gdzie masz patrzeć? Tu namacalnie Paweł został ukąszony i gdzie on patrzył?

Dlaczego dzisiaj tak mało ludzi stoi tak silnie w Panu, żeby w niczym nie dać miejsca diabłu? Zupełnie w niczym, tylko dać miejsce Bogu w Jezusie Chrystusie w swoim życiu i zawsze dawać tylko to miejsce, należeć zawsze do Boga ze szczęściem i z ochotą. Czy stało się coś Pawłowi? Nic. Dlaczego? Bo zaufał swojemu Bogu i nie polegał na swoim rozumie.

Trzeba skończyć z rozumowym podchodzeniem do pewnych rzeczy i akceptowania czegoś, co już zostało skończone. Na krzyżu skończyła się władza diabła. On może przychodzić z zewnątrz i mówić  ci różne rzeczy, ale ty już jesteś własnością Chrystusa i nic nie przyjmujesz do siebie, nic nie przyjmujesz. Ty już umarłeś (umarłaś), to nie jest twoja sprawa. I wtedy ten jad nie może posunąć się ani troszeczkę dalej. Ale jak ty żyjesz, myślisz, chodzisz z tym, to ty sam wpuszczasz ten jad, to znaczy, że masz niewiarę w to, co stało się na krzyżu Golgoty. Na krzyżu Golgoty wszyscy umarliśmy, abyśmy nowe życie prowadzili. A więc nowe życie, to i nowy sposób myślenia.

Dlatego, że ludzie nie myślą w nowy sposób, tyle zła dzieje się w Kościele. Skąd to wzięło się w ludziach, że się wnosi „stare meble” z powrotem? Wcześniej ludzie byli otwartego serca, gorliwi, zadowoleni, szczęśliwi, gotowi wszystko oddać dla swojego Pana, dla Kościoła, dla bycia razem, a później znowu zamknięci, zablokowani, wyliczeni, wyrachowani, gotowi do bitki z jeden z drugim. Widać, że człowiek przestał już patrzeć na Pana. Jad diabelski znowu zaczął jawić się w myśleniu i życiu człowieka.

Ludzie później myślą sobie, że Jezus jest takim kołem ratunkowym i kiedy tylko się topią, to koło to ich ratuje. Czy Jezus jest kołem ratunkowym?! Czy On zniszczył wszystko, co łączy się z diabłem, żebyś mógł żyć, chodzić i cieszyć się każdego dnia nowym życiem? Zbawienie to nie jest takie ratowanie: ty toniesz, a Pan cię ratuje, ty toniesz, a On cię ratuje i tak w kółko. I ludzie mówią później: „tonąłem, a Jezus uratował mnie, tonąłem, a Jezus uratował mnie”. Czy tak mówi Słowo Boże?! Czy mówi raczej, że będziesz przez cały czas szedł i deptał po wężach i skorpionach? Gdzie Słowo Boże mówi, że trwając w Chrystusie, będziesz tonął? To jest fałszywa ewangelia diabła. Będziesz chodził w swoim Panu, a pod Jego stopami jest wszystko.

Wierz w Pana i skończ z tym złym myśleniem, które dopuszcza, że diabeł ma prawo czepiać się ciebie. Inaczej mogę powiedzieć tak: diabeł w Pawle chciał ukąsić Jezusa Chrystusa. Jezus Chrystus w Pawle strząsnął żmiję do ognia. Czy pomyliłem się? Nie. Paweł mówi: „już nie żyję ja, lecz żyje we mnie Chrystus”. Jeśli to jest nasze doświadczenie, że żyje w nas Chrystus, wtedy mamy odwagę zrobić to, co zrobiłby Jezus Chrystus w tym momencie. I to jest zwycięstwo, którego potrzebujemy. Paweł słyszał od samego Pana Jezusa: „Pawle, musisz stanąć przed cesarzem ”. I choćby napadło tysiąc żmij, sto tysięcy szerszeni, Pan mówi: „Nie ode mnie to wyszło. Pokonasz to w Moje imię”. To jest zwycięstwo wiary! My musimy wierzyć Bogu.

Niewiara to jest perfidia diabła, bo on niewiarę nazywa wiarą, ale ta niewiara wierzy w to, co mówi diabeł. Musimy o tym pamiętać, że niewiara też jest wiarą, tylko nie w Boże Słowo. Człowiek też wierzy, tylko, że wierzy diabłu. Diabeł oszukuje człowieka i ten wierzy diabłu i to jest niewiara. A wiara to jest wierzyć Bogu. Jedno i drugie jest wiarą, tylko, że jedno jest prawdziwe, a drugie jest fałszywe.

Mnóstwo ludzi wierzy diabłu i temu, co on mówi, tego czego naucza, co wprowadza do kościoła. Dlatego musimy znać Boże Słowo i dlatego tylu ludzi ma dzisiaj kłopoty, by czytać Biblię i diabeł walczy o Biblię, żeby jej nie czytać, a jeszcze bardziej, żeby nie stosować jej. Ile razy jest tak, że czytasz instruktaż obsługi czegoś, zamykasz, a następnie i tak robisz to po swojemu. Z Biblią tak nie można, bo zginiesz, będziesz miał duchowy wypadek. Będziesz miał wielkie kłopoty, jeśli nie będziesz stosował (stosowała) tego instruktażu w codzienności.

Dlatego, jeśli Słowo Boże mówi: „Patrz na Jezusa”, to patrz na Jezusa i nie pozwól sobie odwrócić od Niego oczu. Choćby sytuacja była nie wiadomo jak trudna, to ty patrz na Jezusa. Ja mogę patrzeć na Jezusa, ale nie mogę tego robić za ciebie. Mogę mówić ci tylko, że widząc Jezusa mam zwycięstwo, ale nie mogę patrzeć na Jezusa za ciebie. Każdy z nas musi osobiście patrzeć na Jezusa.

Kiedy w Izraelu był postawiony miedziany wąż i mogli być tam bliscy sobie ludzie, to ukąszenie jadem omijało tylko tego, kto patrzył na miedzianego węża. Każdy musiał patrzeć osobiście na tego węża, żeby jad nie przedostał się. Mogłeś kochać bliską ci osobę, ale jeśli ona osobiście nie patrzyła na tego węża, to zginęła obok ciebie.

Każdy z nas musi patrzeć osobiście na Jezusa Chrystusa.

Patrzmy dalej na doświadczenie apostoła Pawła. Powiem wam, że to jest cudowne. Żmija kąsa rękę apostoła i wisi  u jego ręki. Zobaczmy, jak jest reakcja ludzi:

„Oni zaś oczekiwali, że spuchnie lub zaraz trupem padnie”. Dz.Ap.28,6.

Diabeł kiedy cię kąsa, też oczekuje, że uwierzysz jego myślowej presji, czy sytuacji, którą widzisz i zlękniesz się. On czeka, że spuchniesz, że umknie z ciebie zdrowie Chrystusa i przerazisz się tej sytuacji. On czeka. Jeśli nie uda mu się, to przegrał. Jeśli przerazisz się, to diabeł ma już pozycję i zacznie straszyć cię dalej.

Musisz mieć w sercu Słowo Boże, bracie i siostro, w tej walce z wrogiem. Musimy mieć Słowo Boże w sercu, jeśli mamy być zwycięzcami. Dawid mówi: „Słowo Twoje noszę w sercu swoim, żeby nie grzeszyć przeciwko tobie i przez to zwyciężam mojego wroga.” Jestem czysty, nasze reakcje są czyste, jestem silniejszy od wszystkiego, czym on może mnie zaatakować.

Jeśli nie zaakceptuję swojej śmierci w Chrystusie, to te diabelskie strzały będą mnie uderzały w to, co nie umarło, żeby rozbudzić te stare rzeczy. A kiedy umarłaś, czy umarłeś, to te strzały trafiają na Jezusa i nic nie mogą ci zrobić. To jest już Jezus. To jest tak piękne. Jeśli już nie żyjesz ty, ale żyje w tobie Jezus, to cokolwiek diabeł robi przeciwko tobie, to robi przeciwko Jezusowi. Jezus na to odpowie. Co mówi Bóg? „Pomsta do Mnie należy, Ja odpowiem. Zostaw to Mnie, Ja odpowiem.” Zostaw to Bogu! Nie przejmuj się tym zupełnie, Bóg odpowie. Tylko należ do Niego i chodź cały czas z Nim.

Nie znam innego lekarstwa na chorobę, jak Bóg.

A więc ludzie oczekiwali, że apostoł Paweł zaraz spuchnie albo padnie trupem.

„Ale gdy długo czekali i widzieli, że nic nadzwyczajnego z nim się nie dzieje, zmienili zdanie i mówili, że jest bogiem”. Dz.28,6.

Pięknie! Diabeł zaatakował cię, a wszystkie demony czekają. Czy spuchnie i zaraz padnie trupem? A ty stoisz dalej i chwalisz Boga. Przecież wiedzą, że zaatakował cię diabeł. Normalny człowiek jest powalony i leży, a ty dalej wielbisz Boga.

Tylko Bóg nie jest podatny na pokusy. Czy tak jest napisane? Czy to jest prawda w naszym myśleniu? Oby była, bo myślę, że często są wątpliwości.

Bóg bowiem nie jest podatny na pokusy do złego, ani sam nikogo nie kusi.

Jeśli my należymy do Boga, to tylko Bóg nie jest podatny na pokusy, a my jesteśmy podatni. Dlatego nie mamy brać na siebie tego, czemu ulegamy. Mamy zostawić to Bogu. Zostaw wszystko Bogu. Odpocznij od dzieł swoich. Diabeł mówi: „chodź do wojny ze mną.” Nie chodź do wojny! To nie jest twoja wojna. Należ do Boga całym sercem, umysłem, cały czas. Bóg już rozprawił się z twoim wrogiem. Czytasz Biblię i jesteś szczęśliwym człowiekiem, szczęśliwą chrześcijanką, bo każde to Słowo jest dla ciebie. Ty jesteś bezpieczny w Bogu, a On nie ulega pokusom.

Czego więc się boisz, jeśli Bóg jest twoim schronieniem? Czego obawiasz się, duszo? Schroń się pod skrzydłami Najwyższego, a nie dosięgnie cię żadna zaraza, ani mór, jak mówi Słowo Boże. Chodzi o to zło, którym diabeł atakuje. Już walczyliśmy z diabłem, próbowaliśmy być lepszymi ludźmi i co z tego wyszło? Pojawiło się tylko więcej udawaczy, ludzi, którzy pozakładali maski dobrych ludzi, a w ich środku nadal jest jad. Po co kombinować dalej, skoro Bóg rozwiązał ten temat i mówi: „teraz to Ja będę brał na siebie te wszystkie rzeczy”? Pan mówi: „zostaw wszystko Mi i odpocznij.” To jest jedyny sposób na diabła, na kłamcę. To nie znaczy, żeby żyć w grzechu. Nie! Jeśli będziesz żył w grzechu, jesteś zwiedziony, czy zwiedziona. Chodzi o to, że żyjesz w czystości z Bogiem. Teraz masz sprawę z Bogiem, przebywasz z Bogiem, nad tobą pracuje Bóg. Nie masz czasu dla diabła.  Jeśli próbuje skazić, niech ma sprawę z Bogiem. To nie jest twoja sprawa!

Tak samo mnie atakuje. Jeśli nie oddam tego Bogu, jeśli to zatrzymam, to mnie powali i za chwilę będziecie mnie słyszeć, że jęczę i narzekam, że z tym  chrześcijaństwem to nie da rady. Każdy z nas jest na to narażony. Paweł też był narażony i wszyscy jesteśmy na to narażeni, jeśli nie będziemy wierzyć Bogu. Ale jeśli uwierzyliśmy Bogu i Jemu zostawiliśmy odpowiedź na to wszystko, wtedy zwyciężamy. Ja nie mam wpływu na to, żeby diabeł nie kusił mnie tymi myślami. Nie mam na to wpływu. Mogę odganiać go jak muchę, a on będzie wracał, ale mój Bóg ma wpływ na to i twój Bóg ma wpływ na to. Twój Zbawiciel ma wpływ na to i dlatego na Niego patrzysz, a nie na tę zarazę. Pan odpowie. Jak szybko patrzysz, to Pan szybko odpowie, jak wolno patrzysz, to wolniej odpowie, a jak nie patrzysz w ogóle, to w ogóle nie odpowie.

Diabeł, kiedy wywołuje pewne sprawy, od razu mówi: „Bóg cię nie chce. Bóg uznał, że jesteś  zbyt zły, czy zła”. Czyni to po to, żeby człowiek nie patrzył na Boga. Diabeł wie, że dopóki patrzysz na Boga, to Bóg jest odpowiedzią na to, co on robi. Kiedy odwrócisz oczy od Boga, wtedy ty sam bierzesz to na siebie i nie dajesz rady. Każdy z nas nie da rady. Zwycięstwo nasze, to jest wiara w Chrystusa, a nie w nas. Nigdy nie wierz w siebie.

Jeśli ja umarłem, skończyło się moje myślenie na każdy temat. Umarłem i koniec. Niezależnie, czym diabeł atakuje, rozbija się to, bo teraz jest mój Pan Jezus. Ale kiedy ja dam się obudzić diabłu z martwych i zacznę w stary sposób postrzegać sytuację, wtedy znowu zacznę upadać. Mój upadek będzie zawsze wtedy, kiedy pozwolę diabłu, żebym to ja odpowiedział mu. Niech Pan odpowie. Pamiętamy, co powiedział anioł: „niech cię Pan potępi, szatanie.” W ten sposób aniołowie zachowali się w czysty sposób. „Niech potępi cię Pan, Ten który jest twoim Władcą.” I Bóg potępił już szatana.

Ile dobra jesteśmy w stanie uczynić, kiedy Bóg panuje nad nami w myśleniu, w działaniu, w mówieniu, we wszystkim. Ile dobra Bóg może uczynić przez ciebie i przeze mnie, kiedy jesteś uspokojony w Nim, kiedy czytasz z Nim Biblię, modlisz się, rozmawiasz z Nim, chodzisz cały czas z Nim. Wtedy Bóg może używać cię. Ile dobra Bóg może uczynić? Diabeł boi się Boga działającego. Nie boi się ani ciebie, ani mnie z naszą biblijną wiedzą i ze wszystkim. Diabeł boi się Boga, gdyż Bóg jest jego Władcą. Bóg może kazać związać go na tysiąc lat, może wrzucić go do ognia, może zrobić z nim, co tylko zechce.

Teraz cała sprawa w nas dotyczy tego, czy wierzymy temu, co jest napisane w Biblii, w Słowo Boże, które mówi: „w Jezusie jest twoje zwycięstwo.” Paweł mówi: „będę z tego chlubił się i będę mówił wszystkim ludziom, że to jest moje całe  wielkie szczęście, że już nie żyję ja. Całe moje wielkie szczęście, że nie muszę już odpowiadać diabłu.” Wcześniej apostoł czynił dobrze i diabeł potępiał go i znowu czynił złe. Wstawał, znowu padał, wstawał, znowu padał. A teraz skończyło się. Powiedział: „kiedy uwierzyłem w Jezusa, już nie ja odpowiadam, tylko Jezus. Skończyło się potępienie, skończyła się moja wojna. Teraz mam już zwycięstwo. Idę do przodu, bo Jezus mieszka we mnie.”

Diabeł będzie próbował podważać to. Straszy ciebie, że teraz jesteś na zjeździe i czujesz się mocny, ale po zjeździe czekają na ciebie twoje niemożliwości. Że ty nie masz szans tak żyć, tobie to się tobie nie uda.” Znowu próbuje odwrócić uwagę od Chrystusa. Patrz na Niego, a zobaczysz zwycięstwo Pana.

Czy wiecie, jak my potrzebujemy Pana, żeby czynić sobie dobro, miłować się, cieszyć się sobą nawzajem? Potrzebujemy Pana. Jeśli ograniczasz działanie Jezusa w sobie, to ograniczasz dobro, a wtedy pozostawiasz miejsce na zło. Później ludzie chodzą z dziwnymi myślami, atakami, problemami itd. I mówią: „o co chodzi?” Chodzi o to, że za mało chodzisz z Bogiem. Chodź z Bogiem, a nie z diabłem. Słuchaj, co mówi Bóg, a nie to, co diabeł. Chodź z Bogiem, a wtedy jest ochota życia, ochota niesienia pomocy, modlitwy, bo ta ochota przychodzi z Boga. Chcenie i wykonanie jest od Boga.

Jeśli nasz Pan zostawia nam tak ważne Słowa, to znaczy, że musimy z tego korzystać. Musimy nawzajem umacniać się tym Słowem, wygrywać.

W Liście do Hebrajczyków 13.20-21 czytamy:

„A Bóg pokoju, który przez krew przymierza wiecznego wywiódł spośród umarłych wielkiego pasterza owiec, Pana naszego Jezusa,  niech was wyposaży we wszystko dobre, abyście spełnili wolę jego, sprawując w nas to, co miłe jest w oczach jego, przez Jezusa Chrystusa, któremu niech będzie chwała na wieki wieków. Amen”.

Jeśli dostaliśmy już Boże Słowo, to Bóg już nam je dał . Diabeł chce wywołać w nas panikę, żebyśmy zastraszeni zaczęli wołać w panice do Boga, a Bóg mówi: „Ja dałem Swoje Słowo. Ja za nim stoję. W niebie nie ma paniki, dałem Słowo i wykonam każde, które wypowiedziałem. Powiedziałem, uchwyć się Słowa.” (Czy mam biegać koło ciebie, rywalizować z diabłem?) Za tym jest działanie Boże, po to została przelana krew Jezusa.

1 List Piotra, 5 rozdział. Jest tu takie piękne apostolskie podsumowanie tego, co mówiliśmy w tym czasie.

Ukórzcie się więc pod mocną rękę Bożą, aby was wywyższył czasu swego”. 1Pio.5,6.

Ukórz się, poddaj się Bogu, nastaw ucho na słuchanie, nastaw serce, żeby Bóg napełniał cię. Nie tocz swoich prywatnych bojów z bratem, siostrą, z ciałem i krwią. Uniż się, a Bóg wywyższy cię.

„Wszelką troskę swoją złóżcie na niego, gdyż On ma o was staranie. Bądźcie trzeźwi, czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, chodzi wokoło jak lew ryczący, szukając kogo by pochłonąć”. 1Pio.5,7.8.

Jak diabeł szuka? Wrzuca swoje myśli i jeśli człowiek przyjmie je, to wtedy jest szansa, żeby człowiek sam opuścił obóz Pana, bo przestaje wierzyć w to, co mówi Bóg, a zaczyna wierzyć diabłu. W ten sposób wielu ludzi doprowadził już do opuszczenia: „nie nadajesz się, Bóg cie nie kocha” i różne te głupie rzeczy, które nie mają nic wspólnego z tym, co powiedział Jezus Chrystus. Nie umiłował nas, kiedy byliśmy doskonali, ale umiłował nas, kiedy chodziliśmy w grzechach. Czy tak jest napisane w Biblii? Czy taka jest prawda? Przelał Swoją krew, bo nas umiłował, żeby oczyszczać nas Swoją krwią, abyśmy mogli żyć dla Jego chwały i dla chwały Ojca.

Bądź zawsze trzeźwy. Trzeźwość to jest trzymanie się Słów Bożych. Pijany chwyta się czegokolwiek.

„Przeciwstawcie mu się, mocni w wierze, wiedząc, że te same cierpienia są udziałem braci waszych w świecie”. 1Pio.5,9

Tarcza wiary to nie jest zasłona przed ciałem i krwią, to jest zasłona przed tymi władzami ciemności.

„A Bóg wszelkiej łaski, który was powołał do wiecznej swej chwały w Chrystusie, po krótkotrwałych cierpieniach waszych, sam was do niej przysposobi, utwierdzi, umocni, na trwałym postawi gruncie. Jego jest moc na wieki wieków. Amen!”

I wtedy oddasz Bogu chwałę! Następne zwycięstwo Pana i następne zwycięstwo Pana i chodzisz spokojniutki, bo wiesz, że Bóg jest Bogiem wszystkich zwycięstw. Wtedy uczysz się oddać każdą sprawę z radością Panu. Nie z lękiem i obawą, ale z radością oddać Panu, ponieważ On na pewno uczyni to dobrze. Wtedy możemy wspólnie śpiewać hymn apostołów: „Jego jest moc na wieki wieków. Amen.”

Chodzi o to, by to pojąć i zrozumieć. Nie chodzi mi o filozoficzne podejście. Chodzi o to, żebyśmy byli ochotnego serca, by budować się na dom dla Boga, byśmy nie mieli na nic innego czasu, jak tylko na to, co chce Bóg, żebyśmy nie mieli czasu zajmować się budowami diabelskimi, żebyśmy cieszyli się wspólnie razem. I widzieli naprawdę w tym sens, że moje życie nie należy już do mnie, ale do Boga. Teraz kształtuje mnie Bóg i zmienia mnie. Bóg troszczy się o mnie i czyni mnie bezpiecznym.

Bóg przeprowadza mnie przez burze tego świata i sprawdza czy uwierzę diabłu, czy nadal wierzę Bogu? Wszyscy przechodzimy tę próbę. Przychodzi ktoś do mnie i pyta: „czy masz coś przeciwko mnie?” Przychodzi drugi i mówi podobnie. Kto to robi? Kto próbuje wrzucać takie rzeczy – „a może on coś do mnie ma”?  Ludzie, przecież my jesteśmy sobie braćmi i siostrami. Jeśli mielibyśmy coś złego przeciwko sobie, to kim my jesteśmy?! Musimy od razu dać odpór diabłu. Słowo Boże mówi do mnie i do ciebie: „mówcie prawdę jeden drugiemu”. Jeśli coś masz, przyjdź i powiedz. Nie noś urazy, przyjdź i powiedz. Ale musimy dać odpór od razu, nie jesteśmy bandą łobuzów, którzy myślą, jak ubić drugiego. A diabeł tak chce nas właśnie pokazać. Patrzę na kogoś z miłością, a diabeł mówi: „ on coś ma do ciebie”. Naprawdę, diabeł używa tak wielu rzeczy, bo chce zakpić sobie ze świętości Boga. Musimy od razu na początku wygrać. Przecież znamy się i nie możemy pozwolić sobie, żeby diabeł wrzucał takie wrzutki i od razu mamy niepewność czy wątpliwości. To jest duchowa bitwa. Czasem tak jest, że diabeł wrzuci taką wrzutkę i masz przegrane pół zgromadzenia. Przez pół zgromadzenia myślisz, o co temu komuś chodzi, bo przecież nie wrzuci ci tego na koniec. Wrzuca ci w czasie zgromadzenia, a czasami już na początku, żeby całe okraść, ale ty nie możesz na to pozwolić. Nie możesz czekać przez całe zgromadzenie, musisz tę sprawę wyjaśnić od razu. Oskarżyciel braci szaleje, bo wie, że czasu ma niewiele. Nie przyjmuj jego oskarżeń.

Dlaczego tak mało słyszysz słów: „ten cię kocha, ten cię kocha, tamten cię kocha, ten dla ciebie gotów położyć życie?” Dlaczego tak mało słyszysz tego? Diabeł nie jest tym zainteresowany. Ale Bóg już wyraźnie powiedział to: „jeśli mieszkam w tym człowieku, to też rozlewam w nim miłość braterską, siostrzaną”. Bóg nie musi biegać za nami, On to powiedział i stoi za Swoim Słowem.

Musimy się tego nauczyć, bo my często liczymy na to, że Bóg będzie ścigał się z diabłem. Nie. Bóg nie zostawi cię, On dał Słowo i jest wierny. Trzymaj się Słowa, to jest podstawa.

A więc, jeśli widzimy gdziekolwiek to doświadczenie bitwy i gdziekolwiek zobaczymy to w Biblii, wszędzie czytamy: „oczy, serce do Boga.” Nie pozwól, żeby odwrócić oczy i zacząć  chodzić z tym złem, bo wtedy będzie to drążyć, drążyć, aż ogarnie twój umysł i serce.

Dziękuję Bogu za jedną tylko lekcję, którą przeżyłem i dziękuję Bogu, że tylko ta jedna lekcja była mi dana, żebym został pouczony: „słuchaj Ducha Świętego, a nie ducha demonicznego.” Słuchajcie, co Duch Boży mówi do was, do mnie, do ciebie. To jest podstawa nastawienia naszych uszu, a nie to, cokolwiek mówi nasz wróg i próbuje w ten czy inny sposób.

Nie bój się. Bóg w Jezusie Chrystusie całą naszą  przestrzeń pielgrzymki zabezpieczył całkowicie. To nie znaczy, że mamy leniuchować. Nie, mamy pracować, bo Bóg w to zabezpieczenie włożył też naszą pracę, ale zabezpieczył, żebyś mógł iść i żyć, i dojść do końca tego dnia. Jest to Boży porządek. To jest ważne. Gdyby Bóg nie zabezpieczył, to ty i ja już dawno nie żylibyśmy. Ile razy słyszymy, jak dziecko Boże mówi, że gdzieś szło, a w pewnym momencie Bóg zatrzymał mnie, a tu ciach, coś przejechało obok ciebie. Nic nie myślałeś i oto raptem Bóg pokazał: „widzisz, władca tego świata już przejechałby cię przez swojego żołnierza, ale Ja jestem z tobą.” A czasami jakiś człowiek zatrzyma cię i nie wpadasz pod tramwaj (prawda Dawidzie?). A skąd wiesz, czy to nie anioł, bo co tak rano człowiek robiłby tam? W różny sposób Bóg chroni nas i przeprowadza. To jest Jego plan, Jego działanie. Musimy nauczyć się ufać Bogu i być w tym wszystkim spokojnymi.

Nie bój się! Łatwo się mówi: „Bóg wykarmił trzy miliony na pustyni. Bóg rozmnożył pokarm. O, pięknie, chwała Bogu!” Ale gdy przychodzi doświadczenie na ciebie to: „jak ja sobie z tym poradzę?” Masz już doświadczenie i tak myśląc, nie poradzisz sobie. Później człowiek może wpaść w dół i zamiast wielbić Boga i służyć Bogu, będzie jęczeć i narzekać nad samym sobą, bo ten dół coraz bardziej będzie zagłębiać się i zagłębiać, i będzie coraz ciemniej i ciemniej. Najlepiej w ogóle nie przebywać w dołach, lepiej chodzić po wyżynach Pańskich i cieszyć się Bogiem, cieszyć się Królem i nie myśleć, nie bać się tych wszystkich rzeczy jakiekolwiek wydarzałyby się.

Naprawdę, diabeł przychodzi i próbuje zasiać niepewność. Skoro już ty nie żyjesz, to co ci grozi? Jeśli wrócisz do życia, to ci grozi, ale jeśli nie żyjesz, to ani głód, ani chłód, ani miecz, ani mór. Ty już nie żyjesz, co ci grozi? To nie jest zabawa w krzyżówkę Biblijną. To jest Słowo Boże, które do nas mówi. Jeśli umarliśmy dla Pana, to żyć będziemy dzięki Panu, dla Jego chwały. To nie jest krzyżówka Biblijna. To jest prawdziwe Boże Słowo, które jest potrzebne tobie i mnie, żebyśmy mogli iść i dotrzeć do celu. Słowo Boże jest po to, żebyśmy na nim byli skupieni i trwali w tym Słowie, będąc trzeźwymi. Trzeba pamiętać, że to Słowo służy nam ku natarciu i obronie w każdym czasie.

Nie bylibyśmy w stanie poruszać się w kierunku biblijnym, bo bylibyśmy tak oszukani i snulibyśmy opowiastki biblijne, a nie umielibyśmy pójść dalej do Boga, bo diabeł zatrzymałby nas. On nie chce, żebyśmy przybliżali się do Boga. Naprawdę, dzisiejszy czas jest trudnym czasem. Diabeł ma dla wierzącego człowieka pełno swoich pomysłów, którymi chce zająć go.

Ale powiem ci, że Bóg ma dla ciebie też pomysł, piękny pomysł, który nie ma nic wspólnego z ciemnością – jak zużyć twoje życie dla Swojej chwały, żebyś był coraz bardziej podobny do Jezusa Chrystusa. Jeśli pojmujesz ten Boży pomysł i trzymasz się go, to będziesz szczęśliwym człowiekiem. Skosztujesz więcej i więcej, jak dobro zwycięża zło w tobie. Paweł powiedział pewną bardzo ważną rzecz: „gdyby Bóg nigdy nie pocieszył mnie, ja nigdy nie wiedziałbym, jak pocieszyć drugiego. Gdyby Bóg nigdy mnie nie umiłował, nigdy nie wiedziałbym, co to znaczy miłować drugiego. Jeśli Bóg nigdy nie przebaczyłby mi, nigdy nie wiedziałbym, co to znaczy przebaczyć drugiemu.” Gdyby Bóg nie zrobił tego w nas, nigdy nie wiedzielibyśmy jak to powinno się zrobić. Dlatego Bóg wymaga tylko to, co już w nas wprowadził. Ale On chce wprowadzać dalej, dalej i dalej. Jemu chwała za to, że Jego praca nadal trwa. Amen.

Reklamy

DUCHOWY BÓJ – 9.11.2013r. – część3


Zobaczcie jak pięknie: zasmuceni, ale zawsze na weselu z Jezusem! Powaleni, ale nie pokonani! Niewiele posiadający, ale wielu ubogacający. To jest dopiero życie, to jest Chrystus wywyższony, to jest kosztowanie jak dobry jest Pan. Smakować się w tych dobrych potrawach z nieba, w tym chlebie, w tym winie, kosztować i cieszyć się, że możesz każdego dnia karmić się Panem, to jest dopiero życie! Jezus mówi: ,,Jeżeli nie karmisz się Moim ciałem i nie pijesz Mojej krwi, nie ma życia w tobie’’. Chociaż się mienisz chrześcijanką, chrześcijaninem, nie ma życia w tobie! Przyjmij życie, a zobaczysz, jak zmieni się twoje codzienne działanie, och jak ono się zmieni! Z lenia zamienisz się w pracusia dla Pana, wykorzystującego każdy czas, aby On był uwielbiony. Z lekkomyślnego będziesz przemieniony w tego, który czyni to, co jest potrzebne, aby imię Pańskie było uwielbione. Nigdy nie mów, że już wystarczająco poznałem (poznałam) Pana. Każdy dzień to rozkosz poznawania Pana, bo On coraz bardziej kształtuje nas, uczy, przeprowadza.

Kiedy najbardziej widać światło, że jest światłością? Kiedy zapada ciemność. Nawet malutka świeczka, gdyby tu było ciemno, dałaby jakiś poblask, ale gdyby postawić ją na słońcu, to nawet nie będzie widać, że się pali. Bądź dla Pana. Ciemność na ziemi robi się coraz większa, dlatego coraz bardziej będzie widać, że należysz do  Jezusa a nie do świata. Wielu odwraca się od Jezusa i jeszcze bardziej będzie widać, że do Niego należysz. Czy to nie jest piękne? Nie bój się, że będzie coraz bardziej widać, że do Niego należysz. Będziesz zżęty  jak snop dojrzały w odpowiednim czasie, aby wejść do wieczności. Gdy jest coraz więcej odstępstwa, ci co należą do Pana coraz bardziej stoją w Panu. „Nie cofnę się, ani nie ustąpię, ani nie zrezygnuję z Twojej świętości, z Twojej miłości, z Twojej prawdy! Nie odwrócę, gdyż jesteś mi życiem, radością, wszystkim we wszystkim. Poza Tobą nie mam szczęścia ani nadziei. Nic mnie nie zadowala tak, jak Ty Panie. Gdybym stracił Ciebie, straciłbym wszystko. Wolę więc stracić wszystko niż stracić Ciebie.”

Jakże będzie pięknie, gdy ci wszyscy ludzie, którzy w taki sposób podchodzili do Pana, spotkają się jednego dnia, aby wyjść Mu naprzeciw, kiedy On powróci. Pomyśl o tym, o co się toczy największa bitwa, co robisz, jak żyjesz, ilu ludzi ma z ciebie pożytek, czy żyjesz dla siebie nadal? Jezus mówi: „Jeżeli ziarno nie obumrze, pojedynczym  ziarnem zostaje, ale jeśli obumrze, obfity owoc wydaje”. Jest tyle szans. Zobacz, masz komputer masz Internet, wprowadź tam Jezusa czystego i doskonałego. Nie dokładaj nic, żeby się światu podobać. Zostaw samego Jezusa, który jest tak doskonale czysty. Niech cię nie lubią z tego powodu, lecz ty jesteś dla Niego nie po to, aby się światu podobać. Jesteś dla Jego chwały!  Niech mowa wasza zawsze będzie osolona, aby mogła służyć ku zbudowaniu drugim. Możesz gadać głupstwa, bo świat gada głupstwa i próbować się dostosować  do świata, albo mówić tak jak mówi Pan. Niech mowa wasza będzie zawsze osolona, zawsze miła Bogu, bo sól trzeba było dodać do ofiary. Niech imię Jezus będzie w ustach waszych.

Otwórzmy Biblię na 1 Liście do Tymoteusza, szósty rozdział od dziesiątego do szesnastego wiersza: „Ale ty człowiecze Boży, unikaj tego, a zabiegaj o sprawiedliwość, pobożność, wiarę, miłość ,cierpliwość, łagodność. Staczaj dobry bój wiary, uchwyć się żywota wiecznego, do którego też zostałeś powołany i złożyłeś dobre wyznanie wobec wielu świadków. Nakazuję ci przed obliczem Boga, który wszystko ożywia, przed obliczem Chrystusa Jezusa, który przed Poncjuszem Piłatem złożył dobre wyznanie. Abyś zachował przykazanie bez skazy i bez nagany aż do przyjścia Pana naszego Jezusa Chrystusa, Które we właściwym czasie objawi błogosławiony i jedyny władca, Król królów, Pan panów. Jedyny który ma nieśmiertelność, który mieszka w światłości niedostępnej, którego nikt z ludzi nie widział i widzieć nie może; Jemu niech będzie cześć i moc wieczna. Amen”

Staczaj dobry bój, uchwyć się żywota wiecznego! Wiecie, czasami można zobaczyć znudzonego chrześcijanina, wtedy można postawić mu pytanie: Kiedy zszedłeś z pola bitwy? Na polu bitwy nadal jest wojna, nikt tam się nie nudzi! Każdy jest trzeźwy, czujny, posilony otuchą, patrzący na Wodza, który jako pierwszy wygrał całą bitwę. Zwyciężamy w Jego imieniu.

Myślisz, że diabeł idzie na urlop raz w roku, na trzydzieści dni, w których cały świat spokojnie sobie żyje, zwłaszcza chrześcijanie? Diabeł wie, że czasu ma niewiele, czy my też to wiemy? On wykorzystuje czas maksymalnie, czy my też?  Czy w tej wojnie stoimy i zwyciężamy, bo nasza namiętność wykorzystania czasu jest większa niż diabła? Nami kieruje miłość a nie nienawiść. Miłość do Jezusa jest większa od nienawiści całego świata! Pomyśl, czy masz dobry oręż, dobre plany w sercu swoim, czy to jest Chrystus. Czy może chcesz posiąść ten świat? Wiecie, prorok Jeremiasz dostał od Boga takie słowa: „Oni nie umieją się już nawet rumienić”. Czy znacie to? Oni żyją w odstępstwie od Boga jako Boży lud i nie umieją się już rumienić. Człowiek popełnia odstępstwo, przychodzi pomiędzy wierzących uśmiechnięty, zadowolony, czy zadowolona, wszystko jest dobrze!  Nie umieją się rumienić. Lecz gdy masz czyste serce i diabeł przypomni ci jakiś twój grzech, wtedy wstyd przychodzi, a z tym przychodzą słowa: „Ale mój Jezus zapłacił za mój grzech, nie jestem już winien!” Lecz wstyd ci, że w taki sposób żyłeś, dlaczego ci jest wstyd?  Bo znasz Jezusa i dlatego ci wstyd. Gdybyś Go nie znał, nie wstydziłbyś się, ale byś się chlubił. Gdybyś spotkał swoich kolegów, chlubiłbyś się przed nimi swoim grzechem. Bo człowiek się tym chlubił, czym są zdobycze tego świata. Ale gdy stałeś się chrześcijaninem i masz czyste serce, to jest ci wstyd, zapadłbyś się pod ziemię z tym grzechem – to jest mieć czyste serce! Miej czyste serce, bracie i siostro. Czyste serce możesz mieć wtedy, gdy wpuścisz do niego Jezusa. Temu, kto Go przyjmie, da prawo i moc bycia dzieckiem Boga.

Dziecko Boga nienawidzi grzechu, tak? Nienawidzi go, a jeśli wpadnie w coś to nienawidzi siebie z tym grzechem i chce się natychmiast oczyścić. Chwała Bogu za to, że jest Jezus i że On stoi przed oczami serca ludzi będących na tej ziemi. Chwała Bogu, że jeszcze Duch Święty działa, że jeszcze prawda ewangelii może być głoszona i możesz słyszeć prawdę, badać swoje serce i umysł czy jesteś gotowy. Czy gdyby dzisiaj Jezus wezwał cię spośród żywych (gdybyś dzisiaj umarł, czy umarła), to czy jesteś gotowym stanąć przed Nim i cieszyć się wiecznością z Nim, bo twoje serce jest czyste? Wystarczy dać Mu tylko miejsce i zacząć żyć. Wiecie, kiedyś w Gdańsku była wielka powódź i małe rzeczki leniwie płynące wcześniej wyrywały całe mosty, poodrywały asfalt, czyniły wyłomy w ulicach. Małe strumienie wody przepływające wcześniej przez wąskie rury przeprowadzone pod drogą płynęły leniwie do czasu, aż przyszła wielka ulewa. Wtedy te strumyki zamieniły się w strumienie i porwały te ziemskie rzeczy. Tak jest z życiem człowieka, kiedy był grzesznikiem, to jego życie płynęło tak sobie. Kiedy przyszedł Duch Boży, kiedy krew oczyściła życie tego człowieka, wtedy stał się potężną rzeką. Ziemskie rzeczy zostały porozrzucane jak coś bezwartościowego. Tak jest z dzieckiem Bożym, za nic poczytuje sobie te ziemskie dzieła, gdyż Duch Pana ogarnia go. O to toczy się cała bitwa, najważniejsza pierwsza bitwa.

Co z tobą, co ze mną?  Kim jest Chrystus w nas? Czy możemy powiedzieć, że widzimy tego Jezusa, który przyszedł oczyścić nas z naszych grzechów? Czy widzimy może Jezusa, który pozwala nam żyć w grzechach naszych? Jakiego Jezusa dzisiaj widzisz, takiemu służysz. Jezus mówi do każdego: „Ja cię nie potępiam, umarłem za ciebie na krzyżu, abyś mógł żyć i nie grzeszyć”. Czy się Go łapiesz każdego dnia, czy każdego dnia się Go trzymasz i dlatego nie grzeszysz? I z tego powodu, że się Go trzymasz, ludzie nie cierpią cię, choć nie doznają z twego powodu krzywdy, bo nie żyjesz już jak stary człowiek, ale żyjesz dzięki  Jezusowi. Jeżeli krzywdzisz jeszcze ludzi, to wpuść Jezusa! Jezus jest Władcą wszystkiego. Diabeł przyszedł do Niego i pokazał Mu chwałę tego całego świata, a Jezus podeptał po tym, bo widział ciebie, mnie, tych którzy potrzebowali zbawienia z grzechów. Podeptał po wszystkim. Jeżeli On zamieszka w tobie, to podepcze po tym tak samo, żebyś mógł czy mogła dojść do wieczności z Bogiem. Tak? To jest Jezus, prawdziwy Jezus! Czy chcesz prawdziwego Jezusa? Twoje życie już nigdy nie będzie takie samo. Jeżeli widzisz swoją ułomność, grzeszność, zło i  widzisz, że tak staniesz kiedyś przed Bogiem i On cię nie będzie mógł przyjąć, a chcesz być z Bogiem, wtedy powiesz: „Panie, zrób wszystko, co potrzebne, abym tylko tak nie stanął przed Bogiem. Zniszcz wszystko, niech nie zostanie nic, co oddzieliłoby mnie od Boga”. Wtedy jest wiadome, że zależy ci na tym i wierzysz, że kiedyś staniesz przed Bogiem i nie chcesz być odrzucony, lecz chcesz być z Nim na zawsze.

Staczaj dobry bój wiary! To jest nasza wiara. Ja przez wiarę wiem, że wróci Jezus i wiem, że Go spotkam. I dzięki Niemu chcę Go spotkać, będąc gotowym, aby cieszyć się spotkaniem z Jezusem. Diabeł próbuje ożywiać starego człowieka, zaś Duch Święty działa by go umartwiać i przez to jest uwielbiony Jezus. Pomyśl jakie to szczęście że jest Jezus! Gdyby nie to, to moglibyśmy otwierać Biblię, przeczytać, zamknąć i powiedzieć: „Wszyscy i tak jesteśmy niewolnikami diabła, moi mili wszyscy musimy żyć jak on chce, ale dobrze, że jest Jezus.” Nie! Nie po to On przyszedł. On przyszedł powiedzieć: „Ja teraz, wygrywam całą bitwę, którą nikt z was nie mógł wygrać z diabłem. Wygrywam tę bitwę dla was, a gdy Mnie przyjmiecie, to Ja dam wam zwycięstwo. I będę was prowadził z chwały w chwałę”. Tocz dobry bój wiary. Uchwyć się żywota wiecznego, uchwyć się Jezusa. To jest nasze życie wieczne, trzymaj się Go. Trzymaj się Go bardziej niż jakiejś rzeczy, bardziej niż splendoru świata. Trzymaj się bardziej niż tego jak świat ciebie widzi, bardziej, żeby wiedzieć, że w niebie Jezus dzisiaj wymawia twoje imię przed obliczem Ojca i aniołów i mówi: „To jest moja ziemska własność. Moje dziedzictwo jest w tym człowieku, należy do mnie, bo Ja należę do niego, do niej”. Chwała Bogu za Jezusa!

Wiecie, na tej ziemi toczy się niewidoczna bitwa i nie słychać jej huku. Ale dlaczego tylu ludzi ma tyle pokuszeń, tyle ochoty zrobienia zła,  a potem mówią: „Nie wiem, co mnie napadło”. Skąd to jest? Przecież to jest diabeł. Skoro jest diabeł, to wiadomo, że jest wojna, że jest i Bóg, który posłał Swojego Syna, aby nas zbawić. Przez to już widzisz, że jest wojna, że jest diabeł, że tylu ludzi cierpi z tego powodu, że poszli za nim. Pijak, który nie może zrezygnować z picia i bije swoją żonę, bije dzieci, i wcale nie chciałby, ale musi. Kiedy jednak przyjmie Jezusa, Jezus go uwalnia i zaczyna kochać.

Pamiętacie opowieść tego brata, kiedy byliśmy na obozie, który opowiadał, że tyle lat pił i jego dzieci go nie znały. Później, kiedy się nawrócił  i Bóg uwolnił go z alkoholizmu, szedł ze swoją dorosłą córką za rękę, chcąc odzyskać ten stracony czas, kiedy ona była malutka i mógł chodzić z nią za rękę. Jezus łączy, zmienia życie, daje nadzieję, napełnia miłością, napełnia zwycięstwem. Z takim Jezusem nie da rady być obojętnym i albo jesteś z Nim, albo nie jesteś. Z Tym Jezusem nie da rady być obojętnym, nie ma takiej możliwości. On jest zbyt piękny, zbyt cenny, żeby stać obok Niego.

Napisałem do pewnego człowieka, który mówił, że czytał Biblię i wiele  razy czytał Nowy Testament i w sumie nic takiego szczególnego nie znalazł. Odpisałem mu: „Człowieku, byłeś w skarbnicy, czytałeś nazwy, ale nie dałeś miejsca w sobie, żeby poznać, co stoi za tą nazwą: zbawienie, oczyszczenie, uwielbienie, wieczność.” Poznał tylko etykietkę, nazwę, lecz nie poznał tego, co tam jest. Nie poznał życia, dlatego odszedł i mówi: „Tu nie ma skarbów”. Ale ja siadam i widzę tu pełno moich skarbów! Każde to słowo mówi mi o Chrystusie, że mnie zbawił, wykupił Swoją własną krwią, pojednał z Ojcem, dał mi prawo przychodzić do Ojca dzisiaj i mówić: Abba Ojcze! Znajduję same skarby. Choć widzę te etykietki, słowo, które jest tu napisane atramentem, tuszem czy czymkolwiek, ale za tym widzę życie Jezusa, zwycięstwo Jezusa, widzę siebie uratowanego w Nim, gdyż ta Księga jest tak cenna. Napisałem mu to, co kiedyś wam mówiłem:  „Mam lornetkę, przez którą widzę to wszystko, co jest tutaj napisane – to jest wiara. Dlatego sięgam dalej, i patrzę na to i widzę to i wiem, że tak jest”.

Wiecie, gdyby Bóg wszystko to robił jak chce, to i tak będę Mu wierzył, że On robi to, co jest potrzebne. Ludzie mogą myśleć: Dlaczego Bóg się zgadza na to czy na to? Ja mogę nie wiedzieć do końca dlaczego, ale wiem, że On robi zawsze wszystko doskonale. Już raz Adam i Ewa stracili ufność do Boga i co mamy z tego? Miałbym wrócić znowu i nie ufać Bogu? Nie! Chcę wrócić do tej ufności Jezusa, który ufa we wszystkim Ojcu mówiąc: „Ojcze, ja nic innego nie czynię, ani nie mówię, jak tylko to, co Ty mi pokazałeś i to, co Ty do mnie powiedziałeś” Ufaj Mu! To my jesteśmy badani, to my przeżywamy próby, a Bóg jest doskonały. On okazał się wierny posyłając Swojego Syna, dał dowód Swojej miłości do mnie i do ciebie, z Jego ofiary możemy korzystać, będąc tu, czytając Biblię i twierdząc: „To jest dla nas, dla nas Jezus przyszedł, dla nas ludzi!” Wspomnij swoje stare życie, ile zła czyniłeś, a On cię z tego wszystkiego wykupił Swoją własną ofiarą na krzyżu Golgoty. Spłacił twoje długi.

Czytasz z Księgi Izajasza: „Spieraj się ze Mną, mówi Bóg, i chociaż twoje grzechy są czerwone jak szkarłat wybieleją jak biel doskonała.” „Bo Ja poślę Swego Syna, by zapłacił cenę za ciebie”. „Darmo zostaliście oddani, darmo też będziecie wykupieni”. Żaden z nas nie zapłacił za to, że zostaliśmy oddani diabłu, żaden z nas też nie zapłaci, by wrócić do Boga. On zapłacił! Nie było dla nas najmniejszej szansy, ani dla ciebie ani dla mnie. Z powodu grzechu należy się nam śmierć! Czy rozumiecie to? Nikt z nas nie miał szansy. „W grzechu poczęła mnie matka moja”. Już poczęty w grzechu, żadnej szansy, absolutnie żadnej. Choćbym starał się być jak najlepszym człowiekiem, jeden grzech oddziela nas od świętego Boga. W tej bitwie przegrani przez grzech, zanurzeni w ciemnościach tego świata diabła. „Bez nadziei” – jak mówi Słowo Boże, bez Boga na tym świecie.

Wiecie, kiedy masz pierwszą miłość to Jezus jest dla ciebie wszystkim, jesteś z Nim, kochasz Go, cieszysz się Nim i niech tak zostanie do końca. To jest tak bardzo cenne każdego dnia. Niech nie będzie tak, że po tym okresie bycia z Bogiem, chodzenia z Nim, zaczynasz zerkać coraz bardziej w stronę świata. Wiadomo przecież, że jest piękne spotkanie z Bogiem  i widzisz wspaniałość tego. Potem wszystko jest doświadczeniem wiary. Bóg cię przeprowadza przez pustynię, a ty na niej chwalisz Boga przez wiarę. I chociaż nie widzisz tych wszystkich „fajnych” rzeczy, to chwalisz Boga, bo On jest z tobą na pustyni. On jest z tobą tutaj. Twoja wiara pozwala ci chwalić Boga w każdym doświadczeniu twojego życia i to jest zwycięstwo nad diabłem. Bóg cię musi umieścić w trudnych doświadczeniach, żebyś tam chwaląc Go, wygrał bitwę dzięki Jezusowi. Wraz z pokuszeniem daje wyjście. To jest zawsze Jezus.

Musimy to zobaczyć, pierwsza najważniejsza bitwa to moja czystość. To jest najważniejsza bitwa i żeby mnie oddzielić od świata, potrzebny był krzyż – skończenie grzechów i usprawiedliwienie, czystość. Inaczej nie mógłbym być oddzielony od świata, ani ja ani ty. Dlatego tak ważna jest czystość. Pilnuj czystości swoich szat. Wiecie, jesteśmy głupcami. Sam do siebie mogłeś powiedzieć: jestem głupcem. Wiem, co to są czyste szaty. A przyszedł jakiś głupi okres, gdzie człowiek zaczął sobie pozwalać na pewne rzeczy, tak jakby czystość była mi   przypisana bez względu na to, jak  żyję. Dobrze, że Bóg łaskawy w miłosierdziu Swoim przypomniał i człowiek mógł wrócić. Ale uciekaj od głupoty i niech Jezus będzie twoją mądrością. Nigdy nie lekceważ żadnego dnia, każdy dzień niech będzie czysty. Jest to możliwe dzięki Jezusowi. Oczyszczaj się. Jeśli cokolwiek, gdziekolwiek nie udało ci się zrobić tak jak powinieneś, to oczyszczaj się w krwi Jezusa. Dbaj o czystość.

Wiecie, ci wszyscy ludzie, którzy są tacy czyści, takie ziemskie „czyścioszki”  i  zaraz się myją, kąpią się, a tam gdzie lekkie zabrudzenie od razu się przebierają, są niczym są wobec „czyścioszka” chrześcijańskiego. Oby się mogli nauczyć gorliwości o czystość dla Boga, bo to jest Chrystus, cudowny Chrystus. I w tej wojnie, kiedy jest w tobie czysto, wtedy ty jesteś zwycięzcą. Diabeł nic nie ma w tobie, krew Jezusa oczyszcza cię od wszelkiego grzechu. Niech Bóg pomoże nam z tym być.

W tym temacie właśnie chciałbym się poruszyć, rozmawiać z wami. „Niech nie będzie sporów między wami. Kłótni, waśni  i odszczepieństwa, bądźcie jedno w Chrystusie, miejcie jedno serce. Napełnieni jednymi myślami, budujmy się nawzajem na dom dla Boga”. Możesz być pięknym Bożym dzieckiem, które jest światłością dla tego świata każdego dnia, należąc do Niego. Czy to jest dzisiaj dla ciebie ważniejsze ponad wszystko?

Możesz mieć plany życiowe, a za tydzień możesz nie żyć. I wtedy kto będzie najważniejszy? Chrystus! Kiedy dotrze do ciebie: „Wraca Pan”, nie wracaj po nic do domu. Nie wracaj po nic na pole, bo jeśli wrócisz nie wejdziesz w ostatniej chwili. Nie wejdziesz! Dlaczego nie wejdziesz? Dlatego, że w twoim sercu jest nieczystość, jest jakaś rzecz ważniejsza od Jezusa. Jezus wraca, a ta rzecz jest ważniejsza i chciałbyś ją zabrać nawet do nieba. Tak potrafi działać człowiek wtedy, kiedy jest coś ważniejsze od Jezusa. Wydaje się to nienormalne, ale tak właśnie potrafi działać człowiek.

Kiedyś widziałem jak po trzęsieniu ziemi – poburzone domy, ludzie poginęli – pewnej kobiecie też ktoś zginął, a pierwszą rzeczą, o której pomyślała, kiedy wyszła z tego zawalonego budynku było to, że nie pomalowała swojej twarzy. Widzisz jak potrafi być zakorzeniony grzech w środku?! To było dla niej samej niepojęte, dlaczego jej myśli nie były pokierowane we właściwym kierunku. To jest bożek! Jakaś rzecz może być bożkiem i wtedy, kiedy wróci Chrystus, bożek się odezwie, a ty w obłędzie pójdziesz nie w kierunku Chrystusa, ale w kierunku bożka. „Nie będziesz miał bogów obok Mnie” – mówi Słowo Boże. Mówi Bóg! Wtedy będziesz bezpieczny czy bezpieczną kiedy usłyszysz: „Wraca Chrystus”. Wolne czyste serce, wolny czysty umysł, wolny, przemieniony wychodzisz uniesiony naprzeciw Pana. Pamiętaj, że w codzienności toczy się bitwa o to, czy jakieś bożki zostaną, czy też nie. Pamiętaj w codzienności, że krzyż musi wykonać dzieło zniszczenia wszystkich bożków, jakiekolwiek chciałyby się pojawić, lub też diabeł chciałby wprowadzić do ciebie. Krzyż musi to zniszczyć. Pamiętaj, że ta wojna toczy się o ciebie, o twoją wieczność. A Jedynym, który może cię uratować jest Jezus Chrystus. Amen.

28.04.2018 „Skarb starego i nowego człowieka” część 4

 

2 Mojżeszowa, 32 rozdział, od 30 wiersza: „Następnego dnia rzekł Mojżesz do ludu: Popełniliście ciężki grzech, lecz teraz wstąpię ponownie do Pana, może zdołam przebłagać Go za wasz grzech. Wrócił wtedy Mojżesz do Pana i rzekł: Oto lud ten popełnił ciężki grzech, bo uczynili sobie bogów ze złota. Teraz racz odpuścić ich grzech lecz jeżeli nie, to wymaż mnie ze swojej księgi, którą napisałeś”.

Zobaczcie, że Mojżesz, gdy przychodzi przed oblicze Boże, zdaje już sobie sprawę, ze jest jego imię w księdze żywych zapisane. I on teraz stawia tą sprawę i mówi: Jeśli Ty im nie przebaczysz, to wymaż mnie z tej księgi. Co mówi Bóg na to: „I rzekł Pan do Mojżesza: Tego, kto zgrzeszył przeciwko Mnie, wymażę z księgi”. Nie ty Mojżeszu decydujesz. Kto trwa w grzechu, nie ma go w księdze życia. Lecz kto przyznaje się do grzechu i porzuca go, aby w Chrystusie oczyścić się, może być pewny, pewna, że jego imię nie jest w księdze umarłych, ale w księdze żywych. Bóg nie jest kłamcą. Powiedział, że kto przyjdzie do Niego, przyzna się do grzechu i porzuci go oczyszczając się w Krwi Chrystusa, grzech mu zostanie przebaczony i dostaje prawo życia, nic nie płacąc za to. Mimo tak wspaniałej możliwości danej ludziom z łaski Boga, ludzie bardzo mało korzystają z Jego przebaczenia.

„Teraz zaś idź wprowadź ten lud dokąd ci kazałem. Oto anioł Mój pójdzie przed tobą. W dniu nawiedzenia Mojego, nawiedzę ich za ich grzech. I zesłał Pan karę na lud, za to, że uczynili cielca, którego sporządził Aaron”. Księga życia.

Księga Daniela, 12 rozdział, 1 i 2 wiersz; „W owym czasie powstanie Michał, wielki książę, który jest orędownikiem synów twojego ludu. A nastanie czas takiego ucisku, jakiego nigdy nie było odkąd istnieją narody, aż do owego czasu. W owym to czasie, wybawiony będzie twój lud, każdy, kto jest wpisany do księgi żywota. A wielu z tych, którzy śpią w prochu ziemi, obudzą się; jedni do żywota wiecznego, a drudzy na hańbę i wieczne potępienie.”

          Wybawieni będą ci, którzy są w księdze żywych. Jezus mówi: „Zachowałeś Słowo Moje i nie wyparłeś się Mojego imienia, dlatego Ja cię zachowam w godzinie próby”. Ceń sobie życie. Nie daj się zwieść diabłu. Nie myśl sobie, że ono jakoś tam może przejść. Uciekaj od złego do dobrego. Uciekaj do Boga, szukaj Boga, On ci pomoże. Po to posłał Syna Swego, żeby pokazać miłość do mnie i do ciebie, że nie chce, żeby ktokolwiek z nas został w grzechu. Mamy modlić się za ludzi, królów, władze, gdyż Bóg chce, żeby wszyscy byli zbawieni.  Jezus umarł za grzechy całego świata. Wierzący ludzie tym bardziej powinniśmy to rozumieć. Pamiętamy, że grzechem jest marnowanie skarbu. Zobaczcie co było z tym synem marnotrawnym. Co on najbardziej zmarnował? On marnował czas swego życia. Kiedy wrócił do domu przywrócone mu zostało to, co najważniejsze: radość życia w domu ojca, ucztowanie, wesele. Dlatego jest napisane: gdy się jeden grzesznik upamięta, całe niebo się raduje. A jeszcze lepiej, gdy ten grzesznik już więcej nie wraca do swoich grzechów; a jeśli by się coś mu nie powiodło, natychmiast uporządkowuje to, bo nie chce zniknąć z księgi żywych. Czytał w Biblii, że jest napisane: co pomoże sprawiedliwemu, jeśli zgrzeszy? Nie będzie mu się pamiętało całej jego sprawiedliwości, jeśli będzie popełniał grzech! Ale co będzie z grzesznikiem, jeśli przyjdzie, żeby przeprosić za swoje grzechy chcąc się upamiętać i porzuci swoje grzechy? Nie będzie mu się pamiętało całej jego grzeszności – taka jest sprawiedliwość Boga. Bo On dał Swoje życie, aby ludzie żyli według Jego upodobania, a nie w grzechu. Jeśli człowiek to rozumie i porzuca to wszystko, w czym Bóg nie ma upodobania, Bóg mówi: żyj. A jeśli porzuca to, w czym Bóg ma upodobanie, Bóg mówi: umrzyj. Kto wierzy w Jezusa, ten jest zbawiony. Ciesz się z tego życia, które okazało się w miłości, łasce i dobroci do mnie i do ciebie. W którym nie ma potępiania, nie ma zarzutów. On mówi: Idź, przebaczam ci, nie grzesz więcej. Wykorzystuj ten czas, aby czynić dobro.

List do Rzymian 9 rozdział, od 1 wiersza: „Prawdę mówię w Chrystusie, nie kłamię, a poświadcza mi to sumienie moje w Duchu Świętym, że mam wielki smutek i nieustanny ból w sercu swoim.  Albowiem ja sam gotów byłem modlić się o to, by być odłączony od Chrystusa za braci moich, krewnych moich według ciała,  Izraelitów, do których należy synostwo i chwała, i przymierza, i nadanie zakonu, i służba Boża, i obietnice,  do których należą ojcowie i z których pochodzi Chrystus według ciała; Ten jest ponad wszystkim, Bóg błogosławiony na wieki. Amen”.

         Zobaczmy, następny Boży człowiek, który tak umiłował ten naród. Ale to Jezus najbardziej umiłował ludzkość, kładąc Swoje życie za grzeszne życie nasze. To jest doskonała miłość. Co to by dało, gdyby Paweł to zrobił? Co to by dało? Jezus jedynie mógł to zrobić i to dało efekt. Pamiętaj, twoja każda sekunda jest zapłacona Jego Krwią. Napisz sobie gdzie chcesz i pamiętaj, każda sekunda opłacona krwią przelaną na krzyżu Golgoty, aby ona dla ciebie zawsze była drogocenna.

Dzisiaj wielu już leży w prochu ziemi, już nic nie mogą zrobić w swojej sprawie, na ich nagrobkach jest: umarł, umarła. A ty żyjesz jeszcze! Możesz działać, możesz pokutować, możesz porzucać grzech. Możesz oczyszczać się, uświęcać, możesz wszystko to robić dzięki krwi ofiary Baranka Bożego Jezusa Chrystusa. Jak wielu ludzi, chociaż żyje, nie mogą tego robić, bo sami się ograniczyli i pozwolili diabłu powiązać się linami z różnych stron. Trzymani w ten sposób, nie umieją, nawet w prosty sposób, prosić o przebaczenie i łaskę, miłosierdzie. Jakże dobrze jest słuchać, tego, który jest Życiem i być Mu posłusznym.

List do Rzymian 14 rozdział, 8 wiersz: „ bo jeśli żyjemy, dla Pana żyjemy; jeśli umieramy, dla Pana umieramy; przeto czy żyjemy, czy umieramy, Pańscy jesteśmy”.

To jest najlepsze dla mnie i dla ciebie, ciesz się z tego. Raduj się w swoim domu, wszędzie raduj się. Niech Bóg pomoże nam nie przeszkadzać sobie nawzajem w ratowaniu się. Rozumiesz, twoja zgryzota będzie przeszkadzać innym, moja zgryzota będzie przeszkadzać innym, nasze chodzenie i kręcenie się obok siebie, żeby przeszkadzać innym, bo tak jest ze starym człowiekiem, nowi ludzie już nie przeszkadzają sobie nawzajem. Oni się wspierają, są wobec siebie prawdziwi. Korzeń goryczy może pokalać wielu. Łatwiej jest z goryczą chodzić, z nastawieniem, złem, niż czynić dobro, być uprzejmym, miłym, łagodnym, wspaniałym, dobroczynnym, modlącym się, cieszącym się człowiekiem, który czyni dobro. Łatwiej jest demonstrować tamtą, ciemną stronę, niż chodzić w światłości Chrystusa, bo aby tak było trzeba wygrać z diabłem.

Trzeba pokonać tego, który chce, aby cała ludzkość w grzechu żyła. Naszą nadzieją jest Chrystus. Zobaczcie, że ludzie w świecie mają problemy, duże problemy. Coraz większe problemy.  A my znamy Skarb, największy Skarb. Czy chcesz dobro czynić, czerpiąc z tego Skarbu, z Chrystusa? Dobro przerastające nasze możliwości. Czy chciałbyś, czy chciałabyś chodzić po tej ziemi jak Chrystus? Chodzić w Chrystusie po tej ziemi. Każdy dzień chodzić tutaj w Nim. Poznać smak życia, które nie ma końca, już tu na ziemi. I On to daje, to jest otwarte, ale z powodu tego, co się dzisiaj dzieje na ziemi, upadku wiary, rezygnacji z życia, chodzenia i kręcenia się koło swego ja, wielu ludzi odbiera sobie nawzajem siły. Stań na duchowych nogach, bądź zwycięzcą, zwyciężczynią w Panu Jezusie Chrystusie, aby budować, aby posilać.

         Wyrwij się z tego szeregu chodzenia, kręcenia się koło swoich ja. Myśl w przyszłości, niech twój wzrok sięga dalej niż przemijanie. Mamy tu żyć na ziemi. Bóg wie, że mamy jeść, pić, pracować ile potrzeba, ale wszystko to czyńmy dla Pana i dzięki Panu.

         Psalm 69 od 22 wiersza.  „Dodali żółci do pokarmu mego, A w pragnieniu moim napoili mnie octem.  Niechaj stół ich stanie się dla nich pułapką, A ich uczty ofiarne potrzaskiem!  Niech zaćmią się oczy ich, by nie widzieli; Spraw, by biodra ich zawsze się chwiały!  Wylej na nich zapalczywość swoją, Niech dosięgnie ich żar gniewu twego! Niech zagroda ich stanie się pustkowiem, A w namiotach ich niech nie będzie mieszkańców. Bo prześladują tego, któregoś Ty uderzył, I pomnażają ból zranionego przez ciebie.  Przydaj winy do winy ich, Niech nie dostąpią sprawiedliwości Twojej! Niech będą wymazani z księgi życia, A ze sprawiedliwymi niech nie będą zapisani!” 

Z powodu tego, że odrzucili Życie. Dużo mówili o Życiu, ale kiedy ono przyszło, odrzucili je. Niech Bóg pomoże tobie i mnie. Widzicie, Bóg ma na ziemi Skarb i On chce, żebyś ty docenił ten Skarb. Jego Skarb to Życie.

Widzicie Henoch chodził  z Bogiem, cenił sobie Życie. Ludzie wchodzili w różne rzeczy, wchodzili w grzech, Henoch nie chodził za grzechem, szedł do Boga, cenił sobie Życie i co się stało? Co się stało? Bóg już wtedy pokazał, co On weźmie z tej ziemi. To, co ceni sobie Boga. To co Bóg dał człowiekowi, który nie chce marnować tego Skarbu na życie w grzechach, w bezprawiu, chce wykorzystać ten skarb na życie z Bogiem. Dlatego Noe chodził z Bogiem, żeby wykorzystać ten Skarb. Gdyby Noego nie było na ziemi, nigdy nie mógłby chodzić z Bogiem, ale skoro dostał życie, to Noe postanowił chodzić z Bogiem! I Bóg wziął go, pokazując, że sprawiedliwym weźmie do Siebie. Wszystkich, którzy chcą z Nim chodzić, weźmie do Siebie. A którzy nie chcą z Nim chodzić, zostaną.

Dlatego w Chrystusie, a Chrystus zawsze chodził ze Swoim Ojcem. Nigdy nie żył inaczej, jak chce Ojciec.

Noe, człowiek, który podobał się Bogu, człowiek, który należał do Boga, człowiek pobożny, sprawiedliwy, jedyny w tym czasie na ziemi. I Bóg zachowuje mu życie i jego rodzinie też. To działa w dwie strony. Pamiętamy Achana? Popełnienie obrzydliwości, i to też musimy dobrze zrozumieć, dlaczego taka kara przyszła na niego. A tam jest wyraźnie  napisane. Bóg powiedział, ja wam dam zdobyć Jerycho, ale srebro, złoto i te kamienie, należą do Mnie, ma być to oddane dla Pana; poświęcone Panu. A Achan chociaż widział jak Bóg zburzył mury, jak dał im zwycięstwo, przywłaszczył to sobie bezprawnie czyniąc swoją własnością to, co jest własnością Boga. I Izrael już miał problem, – popełniliście grzech  – przecież jeden z nich to zrobił  – jeden, ale skażeni zostali wszyscy – wyście popełnili grzech, dlatego ponieśliście porażkę. Jesteście Bożym ludem, i chociaż to tylko jeden popełnił, Bóg mówi im, że oni go doznają wszyscy. Dopóki nie usuniecie tego jednego spośród siebie, wy już nie wygracie żadnej bitwy. Bóg wskazał kto to jest i nastąpiło usunięcie go z całą rodziną, ze wszystkim co posiadał. Odwrotnie Noe, mąż sprawiedliwy, został zachowany ze wszystkim co posiadał. Z uświęcenie, które było na Noem, skorzystała jego żona, oraz jego synowie i synowe. Co potem z tym zrobili? Cham znowuż poszedł w grzech. Nie zrozumieli Skarbu, który Bóg im dał. Nie byli wdzięczni Bogu za to. Oni zrozumieli, że Bóg darował im życie, ale nie zrozumieli, jak cenne jest życie. Pamiętaj, twoje życie to skarb. Ceń go sobie każdego dnia. Nie daj się ograbić z tego skarbu. Nie myśl sobie, że ono tak biegnie i biegnie, i biegnie. Pamiętaj, ono ma wartość w każdej sekundzie, w każdej minucie. Nie marnuj swego czasu nawiedzenia. Tak jest napisane w Biblii. Wykorzystujcie swój czas nawiedzenia. Wykupujcie czas, abyście mogli być z Bogiem. Ceńcie to sobie ponad wszystko, a z tego będzie wspaniały owoc, z którego możemy wspólnie razem spożywać, kosztując się w życiu wiecznym z Boga. Amen.

 

28.04.2018 „Skarb starego i nowego człowieka” część 3

Wróg ludzkości, któremu dano prawo, nie przepuścić ludzi powyżej 120 lat – przegrał z Chrystusem. I dlatego jestem chrześcijaninem. Nie dlatego, że taki jest w Polsce zwyczaj być chrześcijaninem, ale dlatego, że chrześcijanie idą do wieczności. Prawdziwy Kościół ma wieczność w Swoim Oblubieńcu Jezusie Chrystusie.

Słowo Boże mówi: czy jemy czy pijemy, dla Pana to czynimy. Paweł pokazuje, wykorzystuj każdą chwilę, żeby żyć dla Jezusa. Dla Niego, aby czynić to, co się podoba Jemu.

W liście do Hebrajczyków 9 rozdział od 27 wiersza czytamy: „a jak postanowione jest ludziom raz umrzeć, a potem sąd; tak  i Chrystus raz ofiarowany, aby zgładzić grzechy wielu,  drugi raz ukarze się nie z powodu grzechu, lecz ku zbawieniu tych, którzy Go oczekują”. To  jest właśnie sens chrześcijaństwa.

Wiem, że to jest postanowione ludziom, śmierć i sąd. Dlatego wyrwałem się dzięki Bogu z tego szeregu ludzi, którzy zmierzają do swojej śmierci i sądu. Po to, aby dzisiaj wejść w sąd w Chrystusie, aby doświadczyć oczyszczania mojego życia już dzisiaj; aby doświadczyć, że interesuje  mnie wieczne życie z Bogiem, ale tak mnie interesuje, żeby dzisiaj Jezus, to Wieczne Życie, przygotował do życia. Nie chcę iść tam w swoim bałaganie, w swoich pomysłach tzw. chrześcijańskich, jakichkolwiek, chcę tam znaleźć się w Chrystusie, tym wspaniałym życiu z Boga.

Tak, jak kiedyś tchnął Bóg Swoje życie w Adama i Adam ożył; tak Bóg teraz w Chrystusie tchnął Swoje życie w każdego, kto będzie wierzyć w Jego Syna. Kto Go przyjmie ma prawo życia. Ma prawo myśleć o wieczności i przygotowywać się do niej. Kto Go przyjmie, ma prawo być dzieckiem Boga, a dzieci Boga to są żywe dzieci. Dzieci tego świata są martwe, idą na śmierć. Dzieci Boga mają życie wieczne, idą do wieczności, prowadzony przez Ducha Bożego. Prawdziwe wykorzystanie życia, to Chrystus w nas, nadzieja chwały, inaczej nie ma wykorzystanego życia. Tylko Chrystus potrafi żyć na tej ziemi tak, jak chce Ojciec. Pięknie napisał to Paweł pełen szczęścia, że już nie żyje on, który nawet jak czynił najlepsze rzeczy to i tak marnował swoje życie, ale teraz żyje w nim Chrystus. Dlatego tym, kim jest, jest z łaski Boga. To Chrystus zbawia go. To Chrystus używa go tak, jak się podoba Ojcu. To Chrystus powoduje, że zwycięża diabła z jego pokuszeniami, z jego pragnieniem, by dalej Paweł marnował swoje życie, myśląc, że żyjąc w ten sposób będzie podobał się Bogu.

Pamiętaj, życie twoje to skarb. Wykorzystaj prawidłowo ten skarb. Złóż go w tym banku, w którym zaowocuje on wiecznością. Nie składaj swego życia w banku światowości, światowej pomyślności, złóż w banku Bożym, w Chrystusie Jezusie. Tam ono zaprocentuje tym, że będzie mogło wejść do wieczności. Inwestuj dobrze, nie myl się. Tylko w Chrystusie  twoja inwestycja będzie zachowana i wprowadzona do wieczności. Poza Chrystusem nie ma życia. Wszędzie, gdzie cokolwiek złożysz poza Chrystusem to idzie na śmierć. Religia nie da ci życia. Każda religia oszukuje człowieka. Życie jest tylko w Chrystusie.

2 Koryntian 4 rozdział od 7 wiersza: „Mamy zaś ten skarb (życie, to jest ten skarb) w naczyniach glinianych, aby się okazało, że moc, która wszystko przewyższa jest z Boga, a nie z nas. Zewsząd uciskani, nie jesteśmy jednak pognębieni, zakłopotani, ale nie zrozpaczeni. Prześladowani, ale nie opuszczeni; powaleni, ale nie pokonani. Zawsze śmierć Jezusa na ciele swoim, aby i życie Jezusa w ciele naszym się ujawniło. Zawsze bowiem my, którzy żyjemy, dla Jezusa, na śmierć wydawani jesteśmy, aby i życie Jezusa w śmiertelnym ciele naszym się ujawniło.”

Kruche naczynia, śmiertelne, tak? Nawet ci najwspanialsi, jak Paweł umierali. Ale oni umierali już inaczej.

Wiem, że nadchodzi mój kres, ale biegu dokonałem, wiarę zachowałem, dobry bój bojowałem, oczekuje mnie wieniec sprawiedliwości, który mi da Pan i tym, którzy umiłowali dzień Jego powrotu”.

Dobrze zainwestowałem. Odbiorę to z nieogarniętym zyskiem. Z zyskiem, którego nie idzie przeliczyć. Wieczności z Bogiem nie idzie przeliczyć za nic. Ludzie, w żadnych naszych skarbach, w żadnych naszych majętnościach, nie idzie przeliczyć tego, by porównać to z byciem z Bogiem, który jest Miłością na zawsze. Nie idzie tego w żaden sposób przeliczyć, tej inwestycji i odebrać życie, które może żyć na wieczność; żeby je marnować tu na ziemi, dla czegoś przemijającego szukając własnej chwały. Nie warto być upartym, upartą, stawiającym na swoim; pokazującym: ja mogę żyć jak chce i Bóg mnie i tak zbawi… Nie. Bóg zbawia posłusznych. Posłusznym synom i córkom daje Swojego Ducha, a Duch to życie. Nie  ma życia bez Ducha Bożego. Nie ma życia poza Jezusem. A więc najlepiej śmierć, zakończyć moje ziemskie wędrowanie. A życie  niech idzie dalej. To ciało i krew i tak nie wejdą do wieczności. Przygotowane jest inne ciało, wieczne, czy wierzysz w to? Czy wierzysz, że twoje życie ma sens? Nie marnuj go.

Diabeł przychodzi do ciebie z ambicjami, z honorami, z obrażeniami, z urażeniami, z czymkolwiek, żeby zafrapować cię, żeby zabrać ci cenność spędzonego czasu na ziemi. Żebyś nie był obdarzony, czy nie była obdarzona chwałą uwielbiania Boga, tylko byś chodził w zgryzocie swojej. To nie jest życie! Bóg nie po to stworzył człowieka, by chodził ze zwieszonym nosem, czy ze zwieszonym myśleniem. Mamy mieć wzniosłe myśli, wzniosłe pragnienia! Mamy cieszyć się tym, kim jest dla mnie i dla ciebie Jezus Chrystus, po co On do mnie i do ciebie przyszedł. Rzuć w proch to swoje nędzne mniemanie, że to grzeszne życie to jest życie! Bądź wolnym człowiekiem, to jest życie! Kogo Jezus uwolni ten jest wolnym człowiekiem, już nie musisz żyć w grzechu! A grzech to nawet myślenie o sobie! To jest grzech! Bo jest Ktoś, kto pomyślał doskonale o mnie i o tobie, wiedząc, że musimy  umrzeć w Chrystusie, abyśmy nowe życie w Chrystusie prowadzili.

Śmierć grzesznika dana jest nam w krzyżu Chrystusowym, dlatego krzyż, dlatego miejsce śmierci, żeby stary człowiek mógł umrzeć, żeby powstał z martwych nowy człowiek z nadzieją wieczności w Chrystusie Jezusie, z wiecznymi planami, zamysłami i działaniami. I niech Bóg nas uchroni i ratuje z naszej ludzkiej walizkowości. Im bardziej te walizki dźwigasz, tym cięższy jesteś, bardziej przyziemny, bo nie umiesz nawet podnieść rąk do góry, bo twoje ręce trzymają te twoje walizy, pełne twoich śmieci, mniemając, że to są skarby twoje.

Co ci przeszkadza podnieść ręce do Boga? Twoje brudne życie, dlatego czyste ręce wznośmy do Boga, bo to są ręce Chrystusa, i one są cenne. Pamiętaj to jest bitwa wygrana już, wygrana w Chrystusie. Jezus wygrał z diabłem, Bóg rozbroił diabła. Wystawił na pokaz i pokazał Swój triumf w Chrystusie nad diabłem, dla mnie i dla ciebie to pokazał, abyśmy i my w Chrystusie mieli swój triumf nad diabłem. Dopóki trwasz w Chrystusie jesteś zwycięzcą i twoje życie jest piękne! Ale jeśli schodzisz z tej pozycji, to już łatwo jest znaleźć te złe doradztwa, że samemu z siebie też idzie dobrze żyć. A możesz za chwilę umrzeć i co? A za chwilę możesz stracić trzeźwość. I już nie móc nic zrobić w swoim życiu. Jakieś aparatury ci podłączą, będą ci podtrzymywać życie, a ty już nie możesz nic zrobić. Ale jakże ważne jest to, jak do tego doszło? Czy dotarłeś, czy dotarłaś żyjąc w Chrystusie?

Myśl o tym. Ludzie mają jakieś bankowe spotkania, mówią o procentach, mówią o inwestycjach, mówią ile zyskasz, mówią ile będziesz mógł za to kupić. Ludzie słuchają zafrapowani, liczą już procenty i myślą sobie: O! To będzie dobra rzecz, to się powiedzie. I raptem się nie powodzi. Ale nie ma znaczenia, może się nie powieść. Ale co to ma za znaczenie, co do życia, które idzie na wieczność. A często ludzie czytają Słowo Boże, największa księgę procentów i nie widzą tego, gdzie złożyć swoją najcenniejszą wartość, swoje życie? Żeby ono nie zginęło, nie zgubiło się.

Człowiek myśli, że jak będę trochę lepszy, to już będzie dobrze. Nie, stare musi umrzeć i dobrze, że krzyż pojawił się i stało się możliwe, żeby stare umarło wcześniej, abyśmy już na ziemi nowe życie mogli prowadzić. Pamiętaj, twoje życie jest bogactwem, chociaż możesz nie widzieć tego, jest bogactwem na tej ziemi, za które ludzie są w stanie zapłacić, wszystko co posiadają, jeśli tylko mogą uratować swoje życie. Są w stanie lekarzom oddać cały swój majątek, jeżeli oni będą umieli im pomóc żyć trochę dłużej i jeszcze trochę dłużej. Bo każdy wie, że i tak śmierć nadejdzie. Ale za te trochę jeszcze dłużej są w stanie oddać wszystko. A tu masz wieczne życie.  Nie trochę więcej, nie  5 lat więcej, nie 15 lat więcej, ale całą wieczność więcej! Przelicz sobie wartości. To życie, co jak para się pojawia i znika, oddane w dobre ręce, zyskuje wieczność. Zatrzymane dla siebie – gehenna. Dwie drogi, dwie możliwości dla każdego człowieka. Każdy człowiek może być zbawiony, jeżeli zobaczy, że życie ma wartość.

Dlaczego bałbyś się, gdyby niedźwiedź naprzeciw ciebie szedł? Dlaczego by ci się włosy zjeżyły, przerażony byś był w tym momencie, że takie zwierzę na ciebie idzie? Jeśli nie dlatego, że myślisz o swoim życiu, że może ono się właśnie dramatycznie skończy. Gdy ogień ogarnia twój dom, dlaczego uciekasz? Myślisz o swoim życiu, że mogłoby spłonąć i skończyć się. Ludzie chcą ratować swoje życie, a więc ratujmy swoje życie w prawidłowy sposób, w Jezusie Chrystusie. Ratujmy je! Niech je napełnia miłość, pokój, radość – to jest prawdziwe życie. Ratujmy je! Ten skarb. Nie pozwólmy, żeby tym skarbem dysponował diabeł. Żeby on oddzielał nas od wieczności. Niech dysponuje nim Ten, który nas umiłował do końca, Jezus Chrystus, który chce nas widzieć w wieczności, bo taka jest wola Ojca. Sam Jezus to powiedział, że wolą Ojca jest to, aby ci, których On Mu dał, byli doprowadzeni do wieczności z Bogiem. Chwała Bogu za to, że mamy Przyjaciela, który potrafi to uczynić.

W 1 liście Jana 5,10 czytamy: ”Kto wierzy w Syna Bożego ma świadectwo w sobie. Kto nie wierzy w Boga uczynił Go kłamcą, gdyż nie uwierzył w świadectwo, które Bóg złożył o Synu Swoim. A takie jest to świadectwo, że żywot wieczny dał nam Bóg, a żywot ten jest w Synu Jego. Kto ma Syna, ma żywot; kto nie ma Syna Bożego, nie ma żywota.”

         Możesz śmiało mówić: och jak mi się chce żyć! Jak mi się chce żyć! Żyć! Naprawdę żyć! A życie to Chrystus. Chce mi się żyć, po Bożemu, tak jak się Bogu podoba! A życie jest w tej Wodzie z Nieba, w Duchu Świętym. On jest Wodą Żywota. Chce mi się żyć! Pragniesz, to żyj – mówi Pan Jezus. Chce mi się żyć, ale tak, jak Tobie się to podoba Ojcze. Chcę by to życie nie było zmarnowane, żebym się nie kręcił koło tego swojego ja. Chcę żyć. I kiedy dwóch, trzech, czterech chce żyć i spotykają się, żeby oddać chwałę Życiu, wtedy Życie jest między nimi! Mogą czynić to sobie nawzajem, co Jezus uczyniłby im. Ktoś walczy o nas i to silnie walczy, żeby nas przed tym powstrzymywać. Ktoś próbuje nam podsuwać różne pomysły, dlatego Życie powiedziało do mnie i do ciebie, że jeśli miłujemy kogokolwiek bardziej od Niego, a nawet samego siebie, czy samą siebie, nie będziemy rozumieć co do nas On mówi, jako Życie. Gdy Jego, jako Życie, miłujemy ponad wszystko, wtedy zrozumiemy Jezusa co On do nas mówi.

Jakie znaczenie ma kręcenie się koło chwały przemijającego życia, troszczenie się o to, by ludzie mnie widzieli, poważali, by o mnie dobrze mówili? Co ma to za sens, jeśli to nie będzie Bóg? Jeśli to ludzie będą mówić, którzy sami żyją w grzechach. Będą mówić: „O jesteś dobrym człowiekiem”, ile razy słyszałeś to? Dobrym człowiekiem jesteś. I co z tego? Sam wiesz jak dobrym jesteś, jak ci brakuje tego Chrystusa, jak ci brakuje tego wspaniałego życia chwały. Wołasz: Panie zbaw mnie, ratuj mnie. Ludzie cenić sobie mogą to, że nie jestem jak wielu, ale ja cenię sobie to, że cały czas, wiem, że nie jestem jeszcze taki jak Jezus Chrystus. Rozumiem, że mi brakuje i potrzebuję Jezusa Chrystusa. Chcę wzrastać, chcę procentować w tym wspaniałym banku życia. Chce procentować, wzrastać, rozwijać się w Chrystusie Jezusie.

Wiemy, że Główny Przedsiębiorca, jeżeli tak bym nazwał, Bóg, Decydent o wszystkich rzeczach, On sam powiedział o tym, że będzie współdziałać z tobą we wszystkim, abyś był jak Jego Syn.  Aby obfitość Jego życia była widoczna w tobie. Po to cię powołał, wywołał i dlatego cię uczynił świętym, żebyś mógł żyć. Chwała Bogu! Żyj więc! Nie marnuj życia! Wykorzystuj je, bądź człowiekiem, który cieszy się życiem.  Ciesz się życiem!

Paweł mówił: Chociaż zasmuceni, zawsze weseli. Mam życie, które nigdy się nie skończy. To ziemskie przejdę dzięki Niemu i wejdę do wieczności, gdyż brama została otwarta dla mnie przez Ciało Jezusa. Ojciec wieczności otworzył Swój Dom, dla wszystkich żyjących w Chrystusie Jezusie, Synu Jego. To jest dla mnie przewspaniałe, gdy Bóg dociera do nas z tymi myślami. To jest naprawdę przepiękne, jak Sam Bóg ujawnia Swoje własne pragnienia, Swoje własne działania. Bo Jego głównym planem i zamysłem jest to, żeby Swój Skarb przenieść do Swojego Domu. Ale, żeby przenieść Swój Skarb do Swojego Domu, to my musimy przejść przez doświadczenia. Przez to, czy my rozumiemy co jest Skarbem i czy będziemy pilnować Skarbu, które Bóg chce wprowadzić do Swojego Domu? Czy będziemy  pilnować skarbu, które Bóg powiedział: nie chcę, żeby było w Moim domu to! Czy chcemy pilnować nieczystości, czy czystości Bożej. Bóg mówi: Do Mojego Domu nic nieczystego nie wejdzie. Tylko czyste. A więc czystość Boża jest Skarbem.     Wróg będzie przychodził do ciebie z myślami, z różnymi działaniami, żeby ciebie przekształcić, żebyś się bardziej frapował, czy frapowała innymi rzeczami. A to to, a to tamto, a to coś tam, tego, aby koło tego się kręcić. A co mi tam! Jeśli mam życie, to wszystko mam co potrzebne. Kto ma Chrystusa, ma wszystko!

Gdy mi się coś nie uda i zabrudzę się grzechem, to mam możliwość oczyścić się w Krwi Jezusa Chrystusa. Korzystam z oczyszczenia się i jako czysty w Chrystusie idę dalej. Nie daję się zwieść, bo wiem po co tu żyję, już wiem. Żeby przejść do wieczności. A wiem, że przejść mogę tylko w Chrystusie. Żadne cielesne chrześcijaństwo nie wprowadzi tam nikogo. Chrystus to Życie. „Kto ma Syna ma Żywot, kto nie ma Syna Bożego, nie ma Żywota”. Niech będzie uwielbiony Ten, który posłał nam Życie, niech będzie chwała Jemu zawsze i bez ustanku, gdyż to jest Skarb. Nasze życie zostało zmarnowane, zostało ograniczone przez grzech, ale Bóg posłał nam Życie, które jest nieograniczone, jest wieczne. I to życie jest w Chrystusie Jezusie. Tym się ciesz i raduj, nie pozwól diabłu, żeby marnował twoje dni na chodzenie i kręcenie się przy potępieniach, czy och i achach nad sobą samym. Nie pozwól diabłu na marnowanie tego, co jest piękne, czemu blask chwały Boga Wszechmogącego przyświeca. Raduj się w swoim Panu zawsze! Raduj się w Życiu! I myśl żyjąc, wybierając zawsze to, co dobre i pożyteczne, a odrzucając to, co się nie nadaje do życia pobożnego.

Z chwilą, kiedy Adam i Ewa zgrzeszyli powstała księga umarłych, księga grzeszników. Uczynki grzeszników są w niej zapisywane przez cały czas. To jest księga, a nawet księgi, które będą otwarte w czasie Sądu Ostatecznego, kiedy Bóg będzie sądził całą ludzkość z przestrzeni wszystkich pokoleń. Lepiej, żeby twojego imienia tam nie  było. Lepiej, żeby cię nie było w księdze grzeszników. Lepiej, żebyś był, czy była w księdze żywych. To jest Księga Baranka. Pamiętaj, gdy grzeszysz i pozostajesz w grzechach, księga, w której wpisywane są twoje czyny, to jest księga umarłych. Ale gdy przyjmujesz śmierć w Chrystusie, oczyszczenie w Jego Krwi, twoje imię zachowywane jest w księdze życia.

To dla mnie i dla ciebie bardzo ważne słowa. Bardzo ważne doświadczenie. Ludzie, którzy to rozumieją, są w stanie pokonać wszystkie przeciwności, aby być tam, gdzie jest Życie. To jest piękne, że chromy będzie tam skakać jak jeleń, ślepy będzie patrzeć i widzieć Boga Wszechmogącego. Głuchy będzie słyszeć wspaniałe słowa, których nie godzi się na ziemi powtarzać. Ten, który umarł w Chrystusie, żyć będzie w Chrystusie. Ciesz się duszo z Boga, ciesz się z tak wspaniałego Boga i dziękuj Mu nieustannie, że nie zostawił cię w twoich doświadczeniach śmierci, ale dał ci siłę życia przewyższającego siłę śmierci.

Abym sam nie był odrzucony – 07.05.2016 – część 1

Niesamowite jest w tym wszystkim to, że Bóg podjął się tego, żeby nas mieć dla własnej chwały. To jest niesamowity zamiar Boga, wyczyn godny samego Boga. Nikt inny nie miałby szansy zrealizować tak śmiałego zamysłu, żeby z nas takich ludzi zrobić kogoś dla swojej chwały. Kogoś kto zrezygnuje z wszystkiego, aby Bóg był uwielbiony w nim.

Jakże Bóg musi pracować, żeby człowiek pojął, że nie ma nic cenniejszego dla człowieka jak służyć Bogu, jak oddać Mu wszystko i już nie walczyć o nic swojego, ale zostawić Jemu miejsce dla Jego chwały, żeby On mógł pokazać jaki On jest. Jakże ważne jest, żeby chcieć tego samego co On chce, żeby chcieć Jego woli, Jego plany mieć w sercu swoim. On otworzył te plany w swoim Synu Jezusie Chrystusie, kiedy Go nam posłał. Cały czas toczy się o to właśnie ten bój, żebyśmy byli otwarci na działanie Boga, żeby nie świat wpływał na nasze działania, na nasze komunikowanie się ze sobą, na nasze czyny wobec siebie, żeby to nie było tak jak w świecie, że ludzie robią się coraz gorsi, coraz mniej szczęśliwi, coraz bardziej zatwardziali, tylko żeby było odwrotnie, żeby ludzie coraz bardziej robili miękcy, poddani Bogu, zadowoleni z tego co Bóg czyni z nimi, szczęśliwi już teraz, myślący o wieczności z Nim jako o czymś najcenniejszym.

Cała praca polega na tym, żeby nas ukorzyć, a cała praca diabła na tym, żeby nas wbić w pychę, abyśmy śmiało poczynali sobie bez Boga. Przypominanie i wskazywanie ze Słowa Bożego na to, co miłe jest Bogu i w czym On ma upodobanie, służy ku temu żeby nas uniżać, żebyśmy rozumieli gdzie uciekliśmy spod ręki Bożej, gdzie zaczęliśmy własne prywatne życie, gdzie zaczęliśmy być podobni coraz bardziej do świata, a nie do Chrystusa Jezusa i wtedy przychodzi pokuta, oczyszczenie, poddanie się Bogu, takie uniżenie, w którym Bóg może znaleźć upodobanie i Bóg może wykonywać Swoją pracę dalej. Bez tego człowiek nie znajdzie upodobania u Boga. Bóg  nie będzie pracować nad pysznym, dumnym umysłem i sercem, które będzie chodziło koło siebie, ale będzie pracować nad uniżonym. Dlatego uniżcie się, mówi Słowo Boże, poddajcie się Bogu a On uczyni to co  jest najlepsze.

Często umyka naszej uwadze to, że ten świat i to życie biegnie swoim kierunkiem i często ludzie, nawet wierzący czasami coraz bardziej upodabniają się do świata: relacje świata, sposób komunikowania się świata, wyciąganie wniosków z doświadczeń jak świat, a nie jak dzieci Boże. Później mamy zeświedczałe chrześcijaństwo, które nie różni się niczym innym jak tylko jeszcze większą pychą od tej, jaką ma ten świat.

Ci, którzy należą do Boga, zdają sobie sprawę, że co Bóg zaczął, musi dokończyć, że jeśli On tego nie dokończy, to nas nie weźmie do swojej wieczności. A więc praca Boża musi być wykonana do końca. On nie weźmie niedopełnionych materiałów. To musi być podobne do Jego Syna, to musi być człowiek, który w Bogu odnalazł wszystko, cale swoje szczęście, który już nie będzie walczyć o swoje, o nic swojego. O nic czego chciałoby osiągnąć jeszcze  to ciało  nie będzie walczył, będzie poddawać się Bogu, żeby to Bóg walczył i żeby to Bóg dokonał tego, czego człowiek nie potrafi. Będzie tak poddawać się Bogu, żeby Bóg widział, to jest człowiek, któremu  nie zaszkodzi, gdy go podniosę i dam mu coś więcej. Że to jest człowiek, który będzie miał świadomość, że to Bóg to mu dał i nigdy nie będzie chciał użyć tego dla własnej chwały.

 

Pełnia boskości zamieszkała w Bożym Synu, gdyż Syn Boży nigdy nie użył niczego dla własnej chwały ale dla chwały Ojca i o tym wszystkim nieustannie ludzi zawiadamiał.

 

Ku przypomnieniu przeczytam z Drugiego Listu do Koryntian:

 

„Bo miłość Chrystusowa ogarnia nas, którzy doszliśmy do tego przekonania, że jeden za wszystkich umarł, a zatem wszyscy umarli. A umarł za wszystkich, aby ci, którzy żyją już nie dla siebie samych żyli, lecz dla Tego, Który za nich umarł i został wzbudzony”.

 

A więc miłość Jezusa ogarnia tylko tych, którzy już nie dla siebie samych żyją tylko dla Jego chwały. Możemy więc rozeznać czy Jezus miłuje nas i czy jest szczęśliwy, czy ma problem z wykonaniem swojego zadania z którym przyszedł aby zbawić nas, aby mieć nas gotowych na to, żeby służyć Mu w taki sposób, w jaki Ojciec chce, aby służyli ci, którzy do Pana Jezusa należą.

 

Ewangelia Mateusza, 24 rozdział, 12 i 13 wiersz:

 

„A ponieważ bezprawie się rozmnoży, przeto miłość wielu oziębnie”.

 

Widzimy jak bezprawie się rozmnaża. Ludzie robią co chcą i mówią: my jesteśmy wierzącymi ludźmi, my wierzymy w Pana Boga, w Jezusa, wierzymy że Słowo Boże jest natchnione. Mówią prawdę, tylko że nie żyją tą prawdą.

A więc miłość do Słowa, do Prawdy umknęła. Ludzie już nie miłują prawdy,  miłują swoją własną prawdę, swoje pomysły na życie, swoje zeświedczałe chrześcijaństwo, w który jest zgoda na wykorzystywanie czasu dla siebie samego/samej, coraz więcej dla siebie, dla siebie. A więc miłość ginie, miłość aby służyć Jezusowi, aby całe życie było dla Jego chwały, aby każdy czas był dla Niego wypełniony żeby być tylko z Nim według jego zamysłu, żeby poznawać Go coraz więcej i więcej w tym jak On dokonuje swego działania w nas i pośród nas.

A więc Jezus mówi, że ponieważ bezprawie się rozmnoży miłość wielu oziębnie. Wielu zobaczy: a, to tak można być chrześcijaninem czy chrześcijanką, to wcale nawet nie trzeba się wysilać, żeby być chrześcijaninem czy chrześcijanką. To jest takie swobodne, wystarczy, że coś powiem pozytywnego i już będzie dobrze. Ale tak nie jest.

Czy ta praca przebiega dzisiaj dalej? Czy Bóg dalej robi ją ze  mną, z tobą? Czy Bóg dalej mieczem Swojego Słowa odcina to, co jest niepotrzebne w nas, aby napełniać nas tym co jest potrzebne? Czy dalej miłość Jezusa ogarnia nas, bo my nie chcemy żyć dla siebie, tylko dla Jego chwały, nie szukamy czegoś dla siebie w Biblii, aby następnie powiedzieć: „O, to ja mogę to robić, w Biblii jest to napisane”. Ale Biblia mówi w sposób duchowy i pokazuje stan duchowy. Jezus Jest tym duchowym człowiekiem, nowym człowiekiem, który pokazuje jak żyć każdym Słowem Bożym. Często ludzie szukają dla siebie „ja mogę to, ja mogę tamto” Ale zobacz czy to używasz w Duchu Chrystusowym? Czy to Słowo używasz zgodnie z wolą Bożą?

Następnie Jezus mówi „a kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony”. A więc kto wytrwa do końca w miłości do Mnie, w mojej miłości ten będzie zbawiony. Jezus miłuje tych, którzy nie żyją już dla siebie, tylko dla Niego, a więc kto wytrwa do końca ten będzie zbawiony.

Jak myślimy? Na ile jesteśmy zdeterminowani, żeby poznawać prawdę i żyć prawdą, aby być zbawionymi? Na ile jesteśmy gotowi toczyć dobry bój, by wygrać? Czy jesteśmy już zadowoleni sami z siebie i możemy powiedzieć: teraz sobie odpocznij duszo, już sobie nagromadziłaś skarbów chrześcijańskich, teraz możesz się z nich karmić, już masz na 50 lat do przodu nagromadzone, teraz możesz się karmić starymi świadectwami. Ktoś opowiada świadectwo, a wystarczy że się go zapytasz kiedy to było, no 10, 20, 30, 40 lat temu. A opowiedz mi jakieś świeże, i człowiek nie ma świeżych świadectw, opowiada stare, jakby to było wczoraj, bo nie ma świeżych. A Jezus mówi – jednakże codziennie będziesz do Mnie należeć i codziennie będziesz mieć świadectwo przynależności do Mnie. Codziennie będzie widać twoją miłość do Mnie i Moją do ciebie. Będzie widać tą wzajemną miłość i będziesz chodzić ze Mną, a Ja będę cię ubogacać.

Kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. Kto będzie cały czas widzieć potrzebę Jezusa w swoim życiu, ten będzie uratowany/uratowaną. Kiedy ludzie to zapominają, wtedy niebezpiecznie robi się w chrześcijaństwie. Niebezpiecznie jest być z ludźmi, którzy tracą miłość do Jezusa, naprawdę bardzo niebezpiecznie. Coraz więcej jest tam wciągania w rzeczy świata. Coraz więcej myśli światowych, coraz więcej zadowolenia światowego. Coraz mniej chwały Jezusa, coraz mniej objawionego Słowa Bożego. Coraz więcej rozmów na temat świata, coraz mniej na temat kosztowności Chrystusa.

Miłość można rozeznać po tym, o kim najwięcej mówisz. Kto najwięcej w twoim sercu mieszka, o tym mówisz. Jeśli mówisz o Chrystusie i nieustannie o Nim i coraz więcej masz o Nim powiedzenia, coraz więcej Go poznajesz, znaczy że On jest twoim skarbem. jeśli coraz więcej  na temat rzeczy świata, co w świecie się dzieje, co oznacza ten termin, tamten termin światowy, jakie to ma znaczenie, jakie tamto ma znaczenie, to znaczy że interesujesz się więcej światem niż Bogiem, niż Chrystusem.

Ludzie wierzący często więcej słuchają radia i wiadomości z radia, niż wiadomości z nieba, ponieważ tamte wiadomości dają im więcej, są nasyceni wiadomościami, wiedzą co się dzieje w świecie, a coraz mniej wiedzą co się dzieje w niebie, co się dzieje z Chrystusem, jaki jest Chrystus. A potem coraz częściej w ich myślach jest to, co naprodukował władca tego świata, a nie to co przyniósł Chrystus.

Jezus mówi kto wytrwa do końca w miłości ten będzie zbawiony. Miłość to nie są puste słowa, miłość to nie obiecanki cacanki, a głupiemu radość. To są prawdziwe stwierdzenia, prawdziwe. Jezus wie, że to jest prawda, że ty oddajesz Mu swoje życie, że nie będziesz walczyć o swoje priorytety. Chcesz tylko aby on był uwielbiony i wiesz, że twoje życie jest krótkie i tak mu mało chwały odda. Nie tracisz już czasu, żeby nie odebrać Mu chwały, która Mu się należy.

 Ludzie często myślą, że kiedy coś zaśpiewali Panu, to już oddali Mu chwałę, a teraz reszta życia „dla mnie”. Ile życia spędziliśmy bez Niego dla głupoty, po co jeszcze mielibyśmy spędzać to życie dla pustych rzeczy, które nic nie dają. Oczywiście żyjemy tutaj pośród świata, ale nie jak świat, nie dla światowych rzeczy, nie dla światowych upodobań. Później może być tak, że straciliśmy świadomość, że przestaliśmy służyć Jezusowi, a służymy już sobie, chodzi nam o własną chwałę, o własne priorytety, o to żeby dla siebie mieć, dla siebie mieć.

PÓJŚĆ ZA CHRYSTUSEM – 24.09.2016 – część 2

 

Odpowiedz sobie na to pytanie, a może zapisz sobie to na kartce, dlaczego w ogóle chcesz iść za Nim i może codziennie przeczytaj sobie i dopisuj do tej kartki następne rzeczy zgodnie z poznaniem – dlaczego tak ważne jest dla ciebie iść dzisiaj dalej za Jezusem. Dlaczego potrzebujesz Tego, który ma moc zniszczyć w tobie wszystko co nie pasuje do Jego Kościoła, dokładnie wszystko co nie pasuje? I będzie czynić to w miłości, a nie w nienawiści. Ja nie widzę możliwości, żeby Kościół był sobie niechętny i Jezus był Głową tego Kościoła, nie widzę. Nie widzę możliwości, żeby ludzie stali na swoim egoizmie, i żeby to był Chrystus żyjący w nich. Nie wierzę w to. Ale wierzę w Chrystusa, który może zrobić z nas jedno ciało, które nawzajem będzie się o siebie troszczyć w czysty, szlachetny sposób. W tego Jezusa wierzę. Inaczej nie siedziałbym i nie traciłbym czasu na te zgromadzenia, zająłbym się życiem na ziemi. A że wierzę, że tak jest, to po to tutaj jesteśmy. I nie po to, żeby łaskotać was, tylko po to, żeby każdy mógł zrozumieć – nie od tego zależy co ja wiem, ale od tego za kim idę. Mogę mieć nie wiadomo jaką wiedzę, a iść za fałszywym Jezusem, albo widzieć prawdziwego Jezusa i moje życie będzie poddane Jemu. I to co mówiłem; nawet kiedy będziesz miał  powiedzieć coś nieprawdziwego, ta obecność Ducha Bożego, Ducha prawdy Jezusa Chrystusa, będzie cię upominać, abyś tego nie robił, czy nie robiła dlatego, bo taki jest Jezus. Ludzi możesz okłamywać i myśleć sobie: udało się, a Jezusa nie okłamiesz. Nigdy to ci się nie uda. Choć skryłbyś się, skryłabyś się w najgęstszych ciemnościach, jeśli tam popełniasz tą swoją obrzydliwość, On cię tam widzi i nie pozwoli się z siebie naśmiewać. A więc lepiej oczyścić się, uniżyć się, poddać się w uwolnieniu, ponieważ On po to przyszedł, aby nas zbawić.

         Widzicie jakie tłumy dołączyły do Jezusa. A ile z nich zostało? Jak rozproszyli się, nawet te cuda, rozmnożenia chleba, inne rzeczy, nie zatrzymały ich przy Nim, dlatego, że ich życie zostało naruszone. A oni nie chcieli, żeby ktoś naruszył ich życie, oni chcieli być dalej sobą. Jezus sięgał za głęboko w to kim byli, a więc zaczęli się bronić przed Jezusem.

         Ilu wierzących ludzi broni się przed Jezusem, zamiast otwierać się i pozwolić Mu działać? On powiedział co będzie działo się z człowiekiem, który będzie otwarty, i w którym On będzie mógł działać. I tak będzie cały czas i taka jest rzeczywistość.

         A więc, czy chcesz iść za Nim dalej? Nie interesuje mnie ile dni szedłeś, szłaś wcześniej, tylko czy dzisiaj idziesz dalej za Jezusem. Nie interesuje mnie jak wspaniale było przy nawróceniu, bardzo dobrze, chwała Bogu, ale czy dzisiaj jest jeszcze lepiej, czy jeszcze bardziej jesteś świadomy, świadoma kim jest Jezus? Bo On przyszedł przecież po to, żeby nauczyć nas prawdy. A więc z jednej strony wspaniały Chrystus, wspaniały Nauczyciel, do Niego lgnęli grzesznicy, a z drugiej strony ilu od Niego uciekło, bo nie chciało zrezygnować ze swoich sposobów na życie?

         Wspaniała droga prowadząca prosto do Ojca, ale na tej drodze widzisz cel i widzisz siebie jak potrzebujesz jeszcze być przemienianym, przemienianą. Na krętych dróżkach nie widać tego. Ci, którzy chodzą krętymi drogami, nie zdają sobie sprawy ze swojego stanu duchowego jak i fizycznego życia. Ale ci, którzy idą prostą drogą, widzą Tego, do którego idą i widzą dokładnie różnicę między Nim a sobą. To światło, które oświeca ich, nie jest nienawistnym światłem, jest światłem miłości, ale pokazuje prawdę. Człowiek, który idzie prostą drogą zna swój stan, człowiek, który wszedł na kręte drogi nie zna już swojego stanu, wydaje mu się, że jest w porządku, kiedy w rzeczywistości nie widać już tego co jest Chrystusem, coraz więcej widać człowieka. Wspaniały Chrystus!

         Wiecie, to co mówiłem to jest bohaterstwo – wyruszyć za Tym, który nie będzie mi pobłażać. Kobieta szuka sobie mężczyzny, który będzie jej przyjemny, a on szuka sobie też takiej samej żony. Ale nasz Oblubieniec nie jest wcale w ten sposób przyjemny, ani wcale przyjemny. On troszczy się o swoją oblubienicę w doskonały sposób i nie może zostać na niej ani cząstka brudu. On to wziął na Siebie. Jeśli będziesz z Nim codziennie, to Jego czystość zdobywa cię. Jeśli opuścisz Go, zaczniesz się zanieczyszczać. Można mieć wiedzę biblijną nie wiem jak potężną, jeśli opuścisz Chrystusa, zanieczyszczasz się. Idziesz za Nim, oczyszczasz się. To Jego moc wpływa na ciebie, a nie to co ty wiesz. To co wiesz, pokazuje ci tylko co On będzie chciał z tobą zrobić. Możesz od tego uciec, albo pozwolić Mu na to, żeby tak się stało. Nie rób tego co robiło wielu przed nami. Nawracali się, a potem odwracali się. Nawracali się, a potem myśleli, że mogą sobie żyć jak świat i będzie dobrze.

         Nie musisz się bać, że Jezus ma za mało siły, żeby ci pomóc. Jeśli tylko będziesz wzywać imienia Pańskiego szczerze i chętnie, On ci pomoże, bo wie kogo wziął, aby oczyścić. On znał każdy nasz grzech, wiedział o każdej złej myśli, wiedział o wszystkim i podjął się oczyszczenia nas. Dopóki będziesz iść za Nim, wzdychać i wielbić Go za to kim On jest dla ciebie, codziennie będziesz doświadczać dalszej pracy Chrystusa nad twoim życiem. I to będzie moc z wysokości, dzięki której będziesz szedł, szła dalej i coraz mniej będziesz mieć wzniosłego myślenie o sobie. Będziesz coraz bardziej świadomy, świadoma jak jesteś niegotowy, niegotowa iść w tym wspaniałym kierunku i tylko moc tego Chrystusa pozwala ci iść dalej. Ani jeden krok bez Niego w kierunku wieczności nie może być wykonany. I On wyraźnie to powiedział. A więc chcesz iść za Nim i być gotowym, gotową codziennie na te zmiany. Bez Niego nie możemy być zbawieni, a więc nie idąc za Nim, giniemy. Idąc z Nim też możemy zginąć, jeśli będziemy lekceważyć Go.

          Jeśli będziemy szanować Tego, który położył życie za mnie, za ciebie, wtedy ten szacunek wyraża uniżoną prośbę: „Panie, chcę być zbawiony, chcę być zbawiona”. Chwała Bogu za to. Ciesz się gdy możesz iść za Nim i idź. I nie słuchaj diabła, który mówi: „Jak ty słabo idziesz, jak ty kiepsko idziesz”, nie słuchaj się diabła. Idź za Jezusem. Tak jak potrafisz, tak idź. On wie co chce w tym czasie zrobić z tobą również dzisiaj. On wie jaki jest plan dzisiejszy dla twojego i mojego życia, żebyśmy wzrastali odpowiednim wzrostem. A ty idź za Nim i nie pozwól nigdy, żeby diabeł uczył cię tego fałszu, że może zostać w tobie coś nieczystego i będzie nadal w porządku. Nie może. To co Pan będzie dotykać, to ma zginąć. Dlaczego? Dlatego, że na początku drogi dowiedziałeś się, dowiedziałaś się, że po to umierasz w chrzcie, żeby żyć już dzięki Niemu, dla Niego, że już nie jesteś własnością siebie, tylko On jest twoim Właścicielem, a Właściciel dba o swoją własność. Tak jak Chrystus dba o własność, tak nikt nie dba. A więc możesz być pewnym, że jeśli tylko nie będziesz się buntować i przeciwstawiać, to On otoczy cię Swoją doskonałą troską każdego dnia. Stąd: „Bądźcie posłuszni przewodnikom waszym, gdyż oni mają staranie o was, o dusze wasze.” Jeśli nie będziecie słuchać się ich, tak samo nie słuchacie się Jezusa. Jeśli ten, który stoi z powodu Chrystusa w danym miejscu, i mówi prawdziwe Boże Słowo, nie jest dla ciebie wyznacznikiem posłuszeństwa, tym bardziej Chrystus, którego nie widzisz, nie będzie dla ciebie wyznacznikiem posłuszeństwa. Nie oszukuj siebie ani innych. Jeśli nie słuchasz się tego, którego widzisz, na pewno nie słuchasz się Tego, którego nie widzisz.

         A więc od tego tak naprawdę zaczyna się. Jeśli Słowo Boże jest głoszone, mówione jest w prawdziwy sposób, to staraj się to robić, poddawaj się temu Słowu, przychodź z tym Słowem w modlitwie do Boga, patrząc na Chrystusa, sprawcę i dokończyciela twojej wiary. Ufaj, że to Słowo po to zostało posłane, żeby ciebie i mnie zmieniać. Ale pamiętaj, że nie ma tak w Kościele, że kto chce, to robi co chce, już mówiliśmy o tym. Bóg wyznacza i On napełnia tych, których wyznacza, tym co jest potrzebne. To nie zbawia tych wyznaczonych ludzi, to tylko stawia ich na pozycji. Zbawienie mają tak samo jak wszyscy, przez posłuszne należenie do Chrystusa. A służbę do wykonania mają od Tego, który daje tą służbę i On stoi za tym, żeby ta służba była wykonana. To nie zbawia tego, który służy. To jest obowiązek. Gdyby ten człowiek nie czynił tego, biada mu. Ale to go nie zbawia. Zbawia ten sam Jezus wszystkich nas jednakowo i wszyscy musimy poddawać się Mu, aby On przekształcał nas. A więc jesteśmy w jednej grupie, tak samo wszyscy wpatrzeni w tego Chrystusa. Jeśli mamy pewne różne służby, to wcale nie czyni nas wyższymi, mniejszymi, cokolwiek. Tak samo mamy dawać się oczyszczać w tej samej krwi. To samo Słowo jest dla ciebie i dla mnie, abyśmy się słuchali tego samego Słowa.

         Ale bardzo ważne jest czy chcesz iść za tym Jezusem, o którym czytasz w Biblii, który tak potraktował swoich uczniów, tak uczył ich, tak ich ćwiczył. Czy chcesz iść za Nim codziennie, żeby bracia i siostry widzieli, że ty idziesz za tym Jezusem, żeby ten Jezus pokazał przez ciebie, że ty i dzisiaj idziesz za Nim, żeby oni wiedzieli, że się nie mylą, że jesteśmy jednością w jednym Chrystusie. To nie może być tak, że ty mówisz, że jesteś wierzący, a nie widać, że idziesz za Nim, nie widać, że On ma moc nad tobą zmieniać cię w ten sposób, żeby Ojciec powiedział: „Amen”. Musi być to widoczne. Idź za Nim, trzymaj się Go, to jest Jedyny, który może cię zbawić. Żaden człowiek nie zbawi cię. Może powiedzieć ci prawdę, może pokazać ci prawdę, ale nie może cię zbawić. To musi być ten Jezus Chrystus. Patrz na Niego uważnie i nadal patrz czy chcesz iść dalej za Nim. Jeśli coś nie powodzi ci się, to nie widzisz, żeby On od razu gromił cię, czy cokolwiek. Widzisz Jego wspaniałość i On mówi: „Oczyść się, usuń to i idź za Mną.” Tak jak powiedział, że za dobrego wielu by umarło, ale za sprawiedliwego? Jak wielu nie chce mieć do czynienia ze sprawiedliwym. Dobre, miłe słowa, w porządku. Ale sprawiedliwość?

         Naucz się, że idąc za Nim napotkasz na Kościół, na braci, siostry, którzy już wcześniej wyruszyli za Nim. I też patrz czy oni idą za Nim, bo nie to ile lat ktoś ma w chrześcijaństwie jest oznaką, że idzie się za Nim, ale owoc życia Jezusa w tym człowieku pokazuje, że ten człowiek dalej idzie za Nim. Jeśli ktoś się zgubił, dobrze jest wracać, żeby Jezus dalej okazywał, że ten człowiek idzie za Mną.

         A więc pójść za Nim to znaczy, coraz bardziej być świadomym za kim poszedłem. Wiecie, kiedy nawracałem się, wiedziałem pewne rzeczy o Chrystusie i pokochałem Go, był mi bliski, ale nie wiedziałem tak wielu rzeczy co wiem dzisiaj, a jeszcze jeśli będę żył dłużej, dowiem się następnych rzeczy. Czy nadal chcę iść za Nim, czy nadal chcesz iść za Nim, kiedy dowiadujesz się następnych rzeczy, które On będzie z tobą czynić? Było mówione o wrzuceniu w ogień, o przetapianiu, czy nadal pójdziesz za Nim? Czy to, że wobec Niego stawało coraz więcej wrogów, nie zatrzyma cię, lecz nadal pójdziesz za Nim chociaż wiesz, że stanął oni z powodu Niego i przeciwko tobie? Musi być w nas takie postanowienie każdego dnia.

Rozumiecie, nie mogę miłować dwóch Adamów w jednej chwili, pierwszego i Drugiego. Nie mogę miłować Pierwszego człowieka z prochu ziemi i Syna Człowieczego, który został urodzony z Ojca w niebie i z Marii, kobiety na ziemi. Nie mogę iść za starym i za nowym w jednym momencie. Tak jak i Eliasz powiedział: „Dlaczego bujacie się na tych nogach? Zdecydujcie się w końcu za kim chcecie iść.” Nie mogę akceptować starego Adama i Chrystusa w jednym momencie, bo to są dwa różne człowieczeństwa. Jeśli zaakceptuję je razem, to zginę w tym momencie, bo już przestanę słuchać się Jezusa Chrystusa. To ja będę wyznacznikiem tego co mi pasuje, a co nie, a On wtedy nie zrobi tego co jest potrzebne, żebym mógł wejść do wieczności.

         To jest wspaniała śmiałość, której tak bardzo ludziom brakuje – zaufać Jemu, że On umie zacząć i On umie dokończyć. To jest ta ufność małego dziecka, które mówi: „Oddaję się Tobie, Panie, bo sam, sama nic nie potrafię. Panie weź mnie i wnieś do swego wspaniałego Królestwa wieczności.” Oby to jak najgłębiej wnikało.

NAJSTARSZA RODZINA – 4.08.2016 (poranne) – część 2

A więc oni pokazują w ten sposób.

         I gdyby mieli na myśli tę, z której wyszli, byliby mieli sposobność, aby do niej powrócić; lecz oni zdążają do lepszej, to jest do niebieskiej.” Heb.11,15.16a

         To znaczy, że tam nastąpiło urodzenie. Gdzie urodziłeś, urodziłaś się, tam twoja ojczyzna. Bóg już tam nas urodził. To że mija czas, dla Boga czas nie funkcjonuje. W sumie Bóg już nas ma u Siebie. To dla nas jeszcze jakiś tam czas funkcjonuje, drobny czas istnienia ziemi, w końcu parę tysięcy i wszystko się zakończy. I to co Bóg postanowił przed założeniem nieba i ziemi, wykona się. Chwała Bogu za to! Bóg wykona to co zamierzył. A cały warsztat doświadczenia w jakim jesteśmy, przejdziemy i dojdziemy tam, idąc przez Chrystusa Jezusa, zostanie usunięty.

         Nie wikłajmy się w sprawy tego świata. Słowo Boże mówi: „Uciekajcie od grzechu, od złości, od zawiści, od liczenia tego co mi się należy. Uciekajcie od tego jak najdalej”. Chrystus rozliczył was. Po co wy macie liczyć innym? Rozumiecie? Proste chyba. Przebaczył ci tyle, że ty nie jesteś w stanie innym tego przebaczyć. A więc nie licz innym tego co Bóg przestał ci liczyć, bo inaczej Bóg policzy ci wszystko z powrotem co ty miałeś, miałaś. Wróci ci to z powrotem i co z tym zrobisz? Krzyża już  nie będzie, pozostanie tylko dokładać, dokładać, dokładać i pójść na sąd.

         Po co, więc opuszczać tą niebiańską sferę powołania Bożego i z powrotem wejść w tą zatracalność ziemskości? Co będziesz mieć z tego, gdy będziesz robić to dalej, a nie będzie to Chrystus? Co zbierzesz? To co zasiejesz, to zbierzesz. Paweł napisał: „Jeśli siejesz dla ciała, zbierzesz skażenie”. A co to jest skażenie? To jest niszczenie. A jeśli siejesz dla ducha, to co zbierzesz? Dobro, obdarzenie Boże. Chyba nie jesteśmy tak głupi, żeby sobie krzywdę robić. Ale okazuje się, że czasami ludzie naprawdę lubią być masochistami, lubią się krzywdzić. Wiedzą o tym, że to przyniesie krzywdę, a mimo wszystko próbują to zrobić. Po co? Skoro możemy bardziej lubić to, żebyśmy cieszyli się razem, budowali, miłowali się, chodzili po tym obozowym placu i śpiewali razem. Ludzie powiedzieliby, że oni chyba tu upili się, czy co? Cieszą się i cieszą się. Chwała Bogu! Przecież to dzieci Boże spotkały się. My nie potrzebujemy pić, żeby się cieszyć. Mamy radość Chrystusa, radość, że jesteśmy dziećmi Boga. Przed założeniem świata Bóg podjął decyzję i możemy wracać tą jedną drogą przez Ciało Jezusa Chrystusa. Boża rodzina. Wspaniałe. Powiem wam, że w ziemskich rodzinach to zawsze jakieś kłótnie, waśnie, jakieś doczepianie się, zawsze coś tam musi się dziać. A w niebiańskiej? Ojciec mówi: „Spokój!”. I dzieci spokojne, wiedzą: „Nie będziemy zadzierać z Ojcem, bo przecież On nie ma względu na osobę.” Pamiętamy jak Jego własny Syn był przed Jego obliczem, chodząc po ziemi.

         lecz oni zdążają do lepszej, to jest do niebieskiej. Dlatego Bóg nie wstydzi się być nazywany ich Bogiem, gdyż przygotował dla nich miasto.” Heb.11,16.

         My dołączyliśmy do tych wspaniałych Bożych ludzi, idących przed nami już tą drogą. Ona jest niewidoczna. To nie był szlak poprzez piach, poprzez pustynię, czy poprzez miasta. To był duchowy szlak uświęcenia, oczyszczania, porzucania zła, okazywania miłości. Pamiętacie jak Abraham ruszył na ratowanie Lota: „Panie Boże, wygram?” „Wygrasz”. I Abraham poszedł i w trzysta ileś osób, pokonał całą armię. To była Boża rodzina. Lot był mężem sprawiedliwym, tylko zgubił się.

         Bóg przygotował nam wspaniałe miasto. Czy masz takie normalne poczucie: „Jestem dzieckiem Boga, moje miejsce jest w niebie, nie tu na ziemi. Moja droga to Chrystus, na której się uświęcam, oczyszczam. Uczę się być z moimi braćmi i siostrami na Bożych warunkach, według tego kim jest Jezus Chrystus. Uczę się teraz jak żyć w nowej rodzinie. W starej nauczyłem się jak zrobić to czy tamto, jak wyjść z kłótni, w ten czy inny sposób. A tu uczę się jak nie wchodzić w to w ogóle, jak żyć po Bożemu, jak żyć według woli Bożej.”

I to właśnie była ta praca Jezusa i apostołów. Oni pracowali nad stanem Kościoła, a pracy jest mnóstwo, mówię wam. Z nami jest tyle pracy, że musimy nieustannie przypominać pouczenia Pana Jezusa, apostołów i proroków, żeby być na tej drodze w ten sposób jak się podoba Ojcu. Oni licznymi kazaniami napominali ich. To były prorocze kazania, to nie były jakieś opowieści. Oni dotykali się głębin osobowości tych, którym głosili, dotykali się ich więzi z ziemią, żeby pościnać. Miecz Słowa miał porozcinać te więzi, żeby oni stali się wolnymi obywatelami Królestwa Bożego. Te kazania nie były po to, żeby pogłaskać ich, ale żeby ich uwolnić, wyswobodzić. Te słowa wskazywały gdzie jest wolność, kto zbawia i w czyim imieniu jest zbawienie. I zobaczcie, że ta droga nadal jest otwarta, te drzwi są wąziutkie. Droga jest wąska, ale nadal jest otwarta i mogą wchodzić następni ze świadomością: ta droga prowadzi do nieba, a na niej ci zawsze Jezusa potrzeba. Jeśli będziesz mieć Jezusa, to masz wszystko co potrzebne ci na tej drodze. Jeśli Jezus mieszka w tobie, to masz wszystko. Możesz być biedny, a mimo to masz wszystko co jest ci potrzebne do pobożnego życia. Jak będziesz żyć na ziemi, twoja sprawa, abyś tylko nie zszedł, nie zeszła z tej drogi. Jeśli umiesz radzić sobie, mając tyle, radź sobie, abyś tylko nie zszedł. Jeśli umiesz radzić sobie, mając mniej, radź sobie mając mniej, abyś tylko z tej drogi nie zszedł, czy nie zeszła, bo to jest sprawa najważniejsza. Tu nie jest określone ile kto ma mieć, ale niech to będzie używane, jakbyś tego nigdy nie używał. Niech twoje serce nigdy nie będzie przy tym. Bo jeśli serce zwiążesz czymkolwiek ziemskim, to będzie twoja kotwica do tej ziemi, aby zginąć razem z nią. Twoje serce musi być w niebiańskiej budowli, w niebiańskiej chwale, tam gdzie Ojciec przed założeniem świata postanowił mieć z tobą wieczną społeczność. Czy dziękujesz za to Ojcu?

         Widzicie, jak często Boże dzieci nie mogą tego zrozumieć, nie umieją tego zrozumieć. Obserwując nawet poprzednie pokolenia, próbują powielać zło, i następne zło, następne i następne. A po co? Skoro mamy dobro. Naśladując wiarę ich, patrząc na ich wiarę, naśladujmy ich uczynki, ich życie, jak oni dobiegli do końca, jak się ratowali w Chrystusie. Pamiętamy wybór Abrahama i Lota. Chociaż Lot był młodszy od Abrahama, Abraham mógłby powiedzieć: „Ja jestem twój wuj, ja decyduję, biorę to, a ty młodzieńcze bierzesz sobie to”, ale on mówi: „Wybierz. Wybierzesz to miejsce, to ja pójdę w to drugie, a jeśli wybierzesz tamto, ja pójdę tutaj. Locie, ty decydujesz pierwszy.” To jest pokora. I poszedł w to „gorsze| miejsce. Lot wybrał „lepsze”, ale ono związało go z ziemią i zabrało mu tak wiele radości. Abraham poszedł w „gorsze” miejsce i był tam szczęśliwy, i wzrastał w siłę. Niech będzie uwielbione imię Pana za taką wspaniałość. Wiecie, czasami jest nam ciężko żegnać się z tą ziemią. Jesteśmy tacy bardzo sentymentalni, mamy jakieś swoje rzeczy, do których przywiązaliśmy się i ciężko nam się z nimi rozstać. Ale wiecie, cóż one znaczą w porównaniu z chwałą, którą przygotował Bóg: „Czego oko nie widziało, czego ucho nie słyszało, co do ludzkiego serca nigdy nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym, którzy Go miłują.” Cóż te rzeczy, one skończą się. Rozumiecie, ale jeśli my dobrze zużyjemy te rzeczy, to one nam pomogą jeszcze więcej skarbów zebrać w niebie. Gdzie jest twoja ojczyzna? W niebie. Gdzie zbierasz skarby? W niebie. Jak tam je przenieść? Już kiedyś mówiliśmy. Nie wrzucisz ich tak, musisz przenieść je przez pewnego rodzaju dobro, które okażesz tu na ziemi. W ten sposób one przetransportowują się do nieba. A więc jest sposób na to przeniesienie, ale ten sposób musi być czysty, Jezusowy, prawdziwy. Jezus uczynił to co nas tam też przeniosło, uczynił nam dobro, nam, którzy na to w ogóle nie zasługiwaliśmy.

         Jezus jest tą jedyną drogą, przez którą każdy grzesznik może wrócić, ponieważ jedynie ta droga daje oczyszczenie tym, którzy na nią wchodzą by iść do domu Boga. Na początku tej drogi jest krzyż, który ma uwolnić nas z tego kim urodziliśmy się z ciała i co zrobiliśmy według ciała. Krzyż to śmierć, a więc za krzyżem jest nowe życie. W sumie proste, prawda? Dlatego napisane jest w Piśmie Świętym: „Wyprzedzajmy się nawzajem w okazywaniu szacunku”. A dlaczego mamy wyprzedzać się w okazywaniu szacunku? Bo kiedyś wyprzedzaliśmy się w dogryzaniu sobie, teraz ma się zmienić, teraz mamy wyprzedzać się w okazywaniu szacunku, w okazywaniu sobie miłości braterskiej, siostrzanej, w okazywaniu tego: przejdź pierwszy bracie, albo w ustąpieniu, albo w podaniu czegoś. I chwała Bogu, że tak się dzieje. To jest piękne.

         W Psalmie 22 czytamy proroctwo mówiące o naszym Panu Jezusie Chrystusie. Będziemy czytać od 24 wiersza. Wcześniej jest to co się wykonało, kiedy Pan Jezus umierał na krzyżu i te słowa wykonywały się dokładnie tak jak w Psalmie były śpiewane przez Dawida.

         Wy, którzy się boicie Pana, chwalcie go! Wysławiajcie go wszyscy potomkowie Jakuba! Bójcie się go wszyscy potomkowie Izraela! Gdyż nie wzgardził i nie brzydził się nędzą ubogiego Ani nie ukrył przed nim oblicza swego, Lecz gdy wołał do niego, wysłuchał go… Od ciebie pochodzi moja pieśń pochwalna w wielkim zgromadzeniu. Śluby moje spełnię wobec tych, którzy się ciebie boją. Ubodzy jeść będą i nasycą się. Będą chwalić Pana ci, którzy go szukają… Niech serce wasze ożyje na zawsze! Wspomną i nawrócą się do Pana wszystkie krańce ziemi, I pokłonią się przed nim wszystkie rodziny pogan. Bo do Pana należy królestwo, On panuje nad narodami. Tylko jemu oddawać będą cześć wszyscy możni ziemi, Padną przed nim na kolana wszyscy, którzy się w proch obracają, I nie mogą utrzymać się przy życiu. Potomstwo będzie mu służyć, Będzie opowiadać o Panu przyszłemu pokoleniu. Przyjdą i ogłaszać będą sprawiedliwość jego ludowi, który się urodzi, gdyż tak uczynił.” Ps.22,24-32.

         Jesteśmy następnym pokoleniem, któremu Duch Święty zwiastuje tą samą prawdę, którą miały poprzednie pokolenia. Chwała Bogu! On rozjaśnia ciemności i wskazuje nam prawidłowy cel każdego działania Boga. Bóg nigdy nie czyni coś i później wycofuje się. Bóg nigdy nie próbuje coś zrobić, aby sprawdzić czy się uda. To co postanowił, tak będzie. Dlatego bójmy się Boga i trwajmy w Jego Synu. Wypadnięcie z Jego Syna, dyskwalifikuje. Bóg mówi: „Chociaż nazwałem was synami i córkami, jeśli nie trwaliście w moim Synu, zniszczę was, zginiecie jak ludzie tego świata.”

NAJPIERW WIARA A NASTĘPNIE CZYNY – część 3

Potrzebujemy wygrać, żeby dostać się do wieczności. I po to przyszedł Chrystus. Nie po to, żeby zapewnić nam chrześcijański, „religijny byt” i chodzenie ze sobą w jakiś sposób, na zgromadzenia, czy coś podobnego, ale, tylko i aż, po to, żebyśmy byli zwycięzcami. Bo Jezus mówi: „każdy zwycięzca będzie tam gdzie Ja”. Czy cieszysz się z tego Chrystusa? Zobaczcie, że wiara zaczyna cieszyć się Chrystusem. To jest początek. Zaczynasz widzieć Kogoś potężnego, zaczynasz się Nim zachwycać. To jest wiara, to jest to co zaczyna ci pokazywać, że w tobie dzieje się coś nowego. A nie chodzisz, mówiąc: „no tak, potężny Pan”. A gdzie zachwyt? Wiara stawia cię w miejscu, gdzie Chrystus staje się wszystko mogącym, aby uczynić to wszystko co jest ci potrzebne, abyś mógł (mogła) żyć i obfitować. Kto w Niego wierzy, nigdy nie będzie zawstydzony i nigdy się nie zawiedzie. Chwała Bogu!

          To jest to, czego potrzebujemy – wiary, żeby wygrywać. Często człowiek próbuje po swojemu. Dobrze, Bóg też widzi starania, to nie jest Bogu obojętne. Ale Bóg wszystko uzależnia od wiary. Sam byłem kiedyś zadziwiony. Widziałem już wiele duchowych rzeczy, wiele Bóg mi pokazał w duchowych wymiarach. Byłem już w różnych miejscach z Bogiem i cały czas doznaję: „przez wiarę”. I sam zastanawiałem się: „Boże jak Ty to robisz? Widziałem wiele rzeczy, widziałem cuda które czynisz, widziałem to wszytko i nadal muszę iść przez wiarę. Jak Ty to robisz, Boże, że tylko wiara daje mi zwycięstwo?” No właśnie tak to Bóg robi jak powiedział. Mogę widzieć nie wiadomo co, to i tak muszę przez wiarę to przyjąć. Przy Jezusie widzieli cuda nie wiadomo jakie. I co? I dalej nie wierzyli w Niego. A ci którzy uwierzyli, uchwycili się Jego i poszli za Nim. Wiara powoduje to, że Duch Boży wprowadza nas w to piękno Chrystusa.

         Mamy więc tak, że jeżeli chcesz skończyć ze starym życiem, to zacznij uważnie słuchać Jezusa, aż te Słowa wnikną w twoje serce i spowodują to, że zaczniesz być pewnym tego co On uczynił. Wtedy momentalnie będziesz czynić porządek w swoim życiu. Od razu zaczniesz robić porządek w swoim życiu i wszyscy zobaczą, że stało się w tobie coś nowego. To jest początek, który koniecznie każdy musi mieć – przygotowani do tego, żeby Boży sposób myślenia był w nas. To jest piękne, to jest wspaniałe w Chrystusie.

         Gdybyśmy wierzyli w pełnie pokonanie nas jako grzeszników, wtedy nigdy byśmy już nie grzeszyli. Ale że nie wierzymy w pełne pokonanie, to akceptujemy częściowe pokonanie nas jako grzeszników. Na przykład grzeszników przeklinających, o to tak, w porządku, wierzymy. Czy tak? A co dalej. Grzeszników palących papierosy, no tak wierzymy. Pijących alkohol, w porządku, wierzymy, narkotyki, również wierzymy. Co dalej? Czy wierzymy w pełną śmierć grzesznika? Czy wierzymy, że to stare się skończyło, a wszystko stało się nowe?

         Powiem wam, że wielu chrześcijan jest zagrożonych, ponieważ pożądliwości na tym świecie jest pełno. Ale pożądliwości nie działają na ciebie, gdy ty trwasz w Chrystusie. Nie działają zupełnie żadne. Jesteś tak bezpieczny (bezpieczna), że to nic z tych pożądliwości świata nie działa. One natrafiają na tą czystość Chrystusa. Ale kiedy ty zaczniesz podążać za kimś, za jego pożądliwością i zaczniesz myśleć sobie: „a może mnie też to zaatakuje i może ja też nie będę mógł wytrwać”, to wtedy kiedy zaczynasz wątpić, dopiero pożądliwość może cię zaatakować. Pożądliwości atakują wątpiących, niepewnych, lękliwych, obawiających się, że za chwilę zgrzeszą, zaczynających myśleć o tym coraz bardziej, bojących się, że zaraz coś złego zrobią. Diabeł ma już wtedy szczelinę i atakuje coraz głębiej. To są właśnie te obrzydliwe religijne myśli, które atakują Boże dzieci, które podważają pełne zwycięstwo Chrystusa na krzyżu. I kiedy człowiek zacznie akceptować możliwość zgrzeszenia, zgrzeszy na pewno, sto procent. Bo dopuszczenie możliwości już jest grzechem. To już jest zwątpienie, to już jest niepewność. Wiara to jest tarcza, która gasi wszystkie pociski złego. Tak czy nie? Czy przepuszcza jakieś? Nie przepuszcza. Ale my możemy przepuścić, gdy nie dowierzamy w to co uczynił Chrystus. I cała bitwa jest o to, że rozważamy Biblię, otwieramy ją, żeby wiara nasza trzymała się Słowa Bożego, a nie pomysłów, które docierają do nas od żyjących nadal w grzechach swoich, ich wątpiących myśli, ich obrazów porażek

         Zobaczcie, tak jak mówiliśmy, co spowodowało  tych dziesięciu zwiadowców w całym narodzie, który stał już przed wejściem do ziemi obiecanej? Niepewność, wycofanie się. A dwóch. Oni byli pewni, że Bóg jest z nimi, a więc wygrają. Widzieli to samo co tamci, ale byli pewni zwycięstwa. Bo co mieli? Mieli wiarę. Wiara pozwoliła im widzieć pokonanych tych olbrzymów, a tamtym niewiara nie pozwoliła tego zobaczyć. I w naszym życiu codziennym jest tak samo! Jeśli my mamy wiarę widzącą w Chrystusie zwycięstwo nad złem, to jesteśmy tak jak Dawid, który widział zwycięstwo nad Goliatem. On je widział, gdy cała armia tego zwycięstwa nie widziała. Jak niewiele znaczy armia pełna uzbrojonych ludzi, którzy nie widzieli tego zwycięstwa, a nie widzieli dlatego, że nie wierzyli w nie. Przyszedł jeden wierzący człowiek i zrobił to, czego oni nie mogli zrobić bez niego. I dlatego Jonatan tak przylgnął do niego sercem, bo zobaczył w Dawidzie prawdziwie wierzącego człowieka. Zobaczył wiarę, która jest czynna, zobaczył kogoś kto chodzi z Bogiem i gotowy był ustąpić mu miejsca, bo wiedział, że taki król jest potrzebny temu narodowi, żeby ten naród poszedł bliżej do Boga. Piękne doświadczenie Bożego człowieka, który zrozumiał, że ten Dawid jest wyznaczonym królem.

         Powinniśmy więc uczyć się Słowa Bożego po to, by przyjąć z wiarą to, co Słowo Boże do nas mówi. „Kto uwierzy, zbawiony będzie”. Prawdą jest to. „Kto zachowa Słowo moje, śmierci nie ujrzy na wieki.” Powinniśmy to wszystko przyjmować, tak jak jedzenie. Będziemy niedługo jedli, będziemy przyjmować je. Czy nie, czy tylko popatrzymy na nie?  Myślę, że raczej z chęcią zjemy coś. Mamy to przyjmować, dlatego Jezus pokazał siebie jako chleb życia, żebyśmy codziennie karmili się Nim.

         Zobaczcie, że możemy uczyć się mnóstwo lat i nie nauczyć się w sumie nic. Musimy zobaczyć życie Jezusa w nas  i pośród nas, to znaczy musimy zobaczyć, jak my robimy porządek. Mamy taką świętą potrzebę oczyszczania się z tych wszystkich rzeczy, które Jezusa zaprowadziły na krzyż. Mamy świętą potrzebę wymiatania tego z nas. Sam wiesz jak to wygląda. Gdy przyszła wiara w to, od razu zrobiłeś (zrobiłaś) porządek. Wiesz, że to jest prawda. Ale potem zacząłeś słuchać dziwnych opowieści, dziwnych słów ludzi, którzy zwątpili i te słowa podważyły autentyczność zwycięstwa Jezusa. To te słowa odebrały ci radość zwycięstwa, to te słowa odebrały ci ochotę zwycięstwa, to te słowa sprawiły, że zacząłeś obawiać się, że może teraz nie powiedzie ci się już. A więc zachwiały tobą. I zamiast chwycić się od razu Chrystusa, człowiek zaczął myśleć: „no, teraz mi się nie uda, będą się śmiać ze mnie może, lepiej nawet nie próbuj.” Już zatrzymałeś się. Jak zatrzymałeś się, to już dla diabła była następna szansa. Powinniśmy chodzić, iść z wiarą w Pana Jezusa za Panem Jezusem i cieszyć się tym, że dane jest to nam, aby zwyciężać, aby pokonywać wszystkie przeciwności.

         Musimy mieć radość zwycięzców. To jest coś bardzo ważnego. Tylko czy my chcemy? Po co my jesteśmy w tym zgromadzeniu? Powiedzcie, po co?  Po to, żeby dostać się do wieczności, żeby uczyć się Pana Jezusa Chrystusa i według tego co się uczymy żyć. Ile mieliśmy już kazań? Dziwię się Panu, że On ma tyle cierpliwości do nas. Już nie raz chwaliłem Ojca za cierpliwość, że jest tak cierpliwy. Ale czy On  przedłuży ten czas, aby pozbyć się tego naszego złego, starego człowieczeństwa na kolejne pokolenia, na kolejne, na kolejne? Nie, On ma koniec. Doprowadza sprawę do końca i nastąpi koniec. Już więcej nie będzie możliwości. A więc to jest jedyna nasza możliwość. My żyjemy teraz i my teraz musimy trzymać się przez wiarę tego co jest napisane w Słowie Bożym. Zobaczcie, że modlitwa wiary dopiero uruchamia Boga. A modlitwa bez wiary nie uruchomi Boga. Mogę krzyczeć, narzynać się, nie wiadomo co robić i nie uruchomię Boga. A mogę cicho modlić się i On uczyni to o co Go proszę. Mogę też głośno, ale to nie ma znaczenia. To wiara uruchamia, a nie to, że ja wpadłem na pomysł modlitwy. Wiara powoduje, że potrzebuję się modlić. To wiara powoduje, że widzę Boga i wiem, że On ma to co jest mi potrzebne. I wiara sięga w to miejsce, i Bóg daje od swojej strony. I wiara przyjmuje, i mogę to mieć. Lepiej, żebyśmy coraz bardziej byli takimi ludźmi, którzy mają taką wiarę, która  sięga do Boga i przynosi od Boga to co jest potrzebne nam i innym wśród których przebywamy. Abyśmy mogli obdarzać się nawzajem tym co jest wieczne, cenne, prawdziwe, abyśmy tym cieszyli się razem.

         Abyśmy też toczyli bój o czystość, ponieważ naprawdę, z powodu niewiary zanieczyszczenie bardzo silnie wkrada się do wielu serc. Bardzo silnie wkrada się zanieczyszczenie serca, umysłu i coraz częściej ludzie nie mogą już myśleć normalnie, ani nie mają w sercu ochoty już tak żyć z Bogiem. Myślenie, Aby jakoś tam dojść – to nie jest wiara. Wiara mówi: dojść tak jak się podoba Bogu, dojść zgodnie z każdym Jego Słowem. Niech Bóg tą wiarę utrzyma w nas, a my o tą wiarę toczmy prawdziwy bój. I starajmy się o to, aby zawsze chodzić w społeczności z Bogiem.

         Musisz być rozpalony (rozpaloną). To co mówiłem Radkowi, co i wam mówię, coraz bardziej brakuje rozpalonych serc. Letnich jest pełno, przy tym nie ogrzejesz się. Letnie kazania nie ogrzeją nikogo. Musisz mieć gorące serce, zapalone ogniem miłości Bożej, ochotę niesienia pomocy, wsparcia, wyrwania ludzi z grzechu. Serca muszą być płomienne, ogarnięte świętym zapałem Chrystusa Jezusa. Musisz sam mieć to o czym mówisz. Paweł mówi: „nie śmiałbym niczego innego powiedzieć jak tylko to co Sam Bóg mi dał.” To nie są opowiadania jak ja myślę, że powinno być. To są opowiadania o tym, co doświadczyłem z Bogiem i co On mnie nauczył i co Słowo Boże też potwierdza, że tak ma być, a nie inaczej. I to musimy nabyć z Nim. Tego nie jesteśmy w stanie nabyć w najlepszych szkołach ludzkich. To musimy nabyć chodząc z Bogiem. A im więcej z nas chodzi z Bogiem, tym więcej przynosimy wtedy do zgromadzenia od Boga tego piękna, uwielbienia, wspaniałości, chwały, dziękczynienia. Zobaczcie, czy chce nam się rozmawiać przez psalmy, hymny pochwalne, pieśni duchowne? I powiem wam, że coraz bardziej, z tego co widzimy, te pieśni mogą docierać do ludzi, i te pieśni mogą mówić im o tym, co może słuchają zza kazalnic i może już nie słyszą tego. Ktoś może zacząć chodzić i nucić, myśląc słowami tej pieśni i powoli zacznie w nim wzrastać potrzeba, aby to mieć. Możemy zarazić kogoś apetytem Pana Jezusa Chrystusa, żeby żyć dzięki Jezusowi, żeby nakarmić się Nim, mieć ochotę do świętego życia. Możemy czynić piękne rzeczy, jeśli tylko wierzymy w to, że Pan nas po to właśnie powołał, żeby takie rzeczy czynić. Wiele razy mówiłem o tym, żeby rozmawiać przez psalmy, pieśni pochwalne, mówiłem kazania na ten temat. Było to gdzieś we mnie, ale nie było to, żeby już w ten sposób funkcjonowało, aż Pan doprowadza do poznania w praktyce, działanie tej sprawy.

         A więc wiara sięga tam gdzie jeszcze nie widzi wykonania. Sięga do Pana i przychodzi też wykonanie. Ilu ludzi mówiło: „a, ja nie jestem w stanie tego zrobić.”? I co? A Pan pokazał, że jednak tak. A potem Pan mówi: „zobacz, idź dalej i już nie bądź bez wiary, ale wierz.” To co jest bardzo ważne dla nas, co też Pan chce, by było w sercach naszych, to jest to, żeby On zawsze mógł przyjść na te nasze zgromadzenia tutaj. Dlatego w Liście do Koryntian, zapisane tam Słowo Boże mówi w ten sposób, żeby oczyszczać się, żeby On mógł przychodzić, żeby mógł przechadzać się między nami.  Wiara mówi: oczyść się, pozbywaj się tego co jest przeszkodą dla Boga. Jezus nie przyszedł zniszczyć czy potępić, ale przyszedł  uratować nas. 

Wyjście poza obóz – rozdział 8 – część 4.

List do Filipian, 3 rozdział, od 13 wiersza: „Bracia, ja o sobie samym nie myślę, że pochwyciłem, ale jedno czynię: zapominając o tym, co za mną, i zdążając do tego, co przede mną, zmierzam do celu, do nagrody w górze, do której zostałem powołany przez Boga w Chrystusie Jezusie. Ilu nas tedy jest doskonałych, wszyscy tak myślmy; a jeśli o czymś inaczej myślicie, i to wam Bóg objawi; tylko trwajmy w tym, co już osiągnęliśmy. Bądźcie naśladowcami moimi, bracia, i patrzcie na tych, którzy postępują według wzoru, jaki w nas macie. Wielu bowiem z tych, o których często wam mówiłem, a teraz także z płaczem mówię, postępuje jak wrogowie krzyża Chrystusowego; końcem ich jest zatracenie, bogiem ich jest brzuch, a chwałą to, co jest ich hańbą, myślą bowiem o rzeczach ziemskich. Nasza zaś ojczyzna jest w niebie, skąd też Zbawiciela oczekujemy, Pana Jezusa Chrystusa, który przemieni znikome ciało nasze w postać, podobną do uwielbionego ciała swego, tą mocą, którą też wszystko poddać sobie może”. Bunyan kiedyś napisał w książce „Dzieje ludzkiej duszy” o zastępach zwątpiałych posłanych od diabła przeciwko miastu Ludzka Dusza. Zwątpienie jest strasznym orężem w działaniu diabła. Apostoł Paweł przeciwko wszelkiemu zwątpieniu posyła słowo prawdy i mówi: „Bóg wszystko wam objawi, tylko trwajmy w tym, co już osiągnęliśmy, Bóg Się nie zmienia”. Chwała Bogu za to! Każdy z nas ma wartość w Jego oczach, każdy z nas, obyśmy tylko nie dali sobie odebrać przez oszustwo ciemności tego, co dał nam Bóg. My oczekujemy Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa. Chwała Bogu za to! A więc trwajmy w tym, co już osiągnęliśmy i idźmy dalej. Dzieci Boże nie poddają się oskarżeniom, fałszywym naukom czy zwątpieniom, gdyż Bóg przemówił w Chrystusie do wszystkich Swoich dzieci, a to co powiedział jest niezmienną prawdą. Cieszę się, że spotkam Go i będę oglądał Jego święte oblicze dzięki Niemu i spotkam tam wszystkich braci i siostry, którzy zrodzeni przez wiarę w Niego, zostali zgromadzeni przez Ojca w Chrystusie, i którzy wyznają i trwają w tym wyznaniu, że są Jego cząstką, i że już nie żyją oni, lecz żyje w nich Chrystus. Którzy przez całe swoje życie w tej pielgrzymce do górnego Jeruzalem dają siebie oczyszczać, aby owoc był coraz obfitszy dla chwały Tego, Który zaczął w nich Swoje dobre dzieło i doprowadzi je do Swego chwalebnego zakończenia.

Jeszcze z Ewangelii, Jana 14 rozdział i 6 wiersz. Cudowne, że możemy kosztować, jak dobry jest Pan i powtarzać sobie te tak bardzo miłe nam słowa. Jezus powiedział tu tak: „Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie”. Tylko przez Jezusa przychodzi się do Ojca. On jest drogą, prawdą i życiem, a my powołani przez Ojca, wracamy do Ojca przez Jezusa, w Nim. Przez Jezusa przechodząc w pielgrzymce do Ojca, muszę być uwalniany od wszystkich rzeczy, które nie pasują do Ojca i do Jezusa. On mnie karci i smaga, bo On wie, jaki jest Ojciec. Żeby Ojciec mnie przyjął na wieczność, to ja muszę być całkowicie przez wiarę zanurzony w Chrystusie i muszę pozwolić Mu się całkowicie przekształcić, a mogę to uczynić, bo Ojciec dał mi to święte pragnienie i wykonanie przez Syna Swego Jezusa Chrystusa. Jezus mówi do mnie, danego Mu przez Ojca: „Chodź ze Mną, a nauczysz się przy Mnie pokory i cichości i znajdziesz ukojenie dla swojej duszy. Nie będziesz musiał już się lękać tego, że wróg jest wokoło, ale będziesz mógł odpoczywać od wszystkich obaw twoich, chociaż wróg jest wokoło”. On jest moją drogą, prawdą i życiem i przez Niego wracam do Ojca, przez Jezusa, przez Jego śmierć, zmartwychwstanie i wstąpienie do nieba. Wszystkie dzieci Boże wracają tą jedną drogą. Pamiętaj, jeśli się dasz oszukać, jeśli pozwolisz sobie wmówić coś co jest nieprawdą i uwierzysz kłamstwu, uważaj, aby się nie pojawił w tobie grzech niewiary, która później zamieni się w gorycz. Wierz, wierz w to, co Bóg ci uczynił i w tym trwaj. Kim jesteś dzisiaj? I dlaczego tym kimś jesteś? I co z tego wynika, że tym kimś jesteś? Czy doznajesz, jak Bóg Ojciec troszczy się o ciebie? Trwaj w tym, czego już cię nauczył i dalej pozostawaj otwartym na Jego naukę. W szkole Ducha Świętego uczniowie są bezpieczni, nikt ich nie wyrwie z Chrystusa. Co prawda Jezus mówi: „Letnich wypluję z ust Moich”, lecz okaże się, że ten kogo On wypluje nigdy nie był godnym Królestwa Bożego i nigdy nie był tam znany po imieniu. Dzieci Boże pozostaną na zawsze w Nim, bo do nich należy Królestwo Boże i one są tam znane po imieniu, bo Jezus Chrystus często tam wymienia nasze imiona przed obliczem Boga Ojca.

Jesteś uczniem i ja jestem uczniem, i możemy codziennie wzrastać w mądrości i łasce u Boga i u ludzi, tylko trwajmy nieustannie w Nim. To jest nasze bezpieczne miejsce, miejsce naszego cienia w spiekocie dnia, naszego spokoju, naszego owocowania, to jest nasz ogród, nasza winnica, nasz krzew winny, nasza mądrość, nasze zbawienie, nasze życie, nasze synostwo, nasza wieczność. W tym kontekście chciałbym, żebyśmy zobaczyli słowa naszego Mistrza, Pana Jezusa Chrystusa, Który mówi do nas: „Należycie przygotowany będzie każdy, gdy będzie jak jego mistrz”. Dlatego Jezus Chrystus nas przygotowuje jako Swoich uczniów, abyśmy byli podobni do Niego i doznajemy na sobie Jego ręki w tej sprawie. Różne wydarzenia przychodzą na nas po to, żebyśmy poddawali się Jemu i żebyśmy gotowi byli czynić dobro, nieść pokój, dążyć do pokoju, do uświęcenia, trwając w Nim. To jest nasza mądrość, mądrość z góry – wytrwać do końca w Nim wierząc w Niego.

I na zakończenie jeszcze z Księgi Micheasza, 4 rozdział: „I stanie się w dniach ostatecznych, że góra ze świątynią Pana będzie stać mocno jako najwyższa z gór i będzie wyniesiona ponad pagórki, a ludy tłumnie będą do niej zdążać. I pójdzie wiele narodów, mówiąc: Pójdźmy w pielgrzymce na górę Pana i do świątyni Boga Jakuba, i będzie nas uczył swoich dróg, abyśmy mogli chodzić jego ścieżkami, gdyż z Syjonu wyjdzie zakon i słowo Pana z Jeruzalemu! Wtedy rozsądzać będzie liczne ludy i rozstrzygać sprawy wielu narodów. I przekują swoje miecze na lemiesze, a swoje włócznie na sierpy. Żaden naród nie podniesie miecza przeciwko drugiemu narodowi i nie będą się już uczyć sztuki wojennej. I będzie siedział każdy pod swoim szczepem winnym i pod drzewem figowym, i nikt nie będzie szerzył popłochu. Zaiste, usta Pana Zastępów to powiedziały. Niech wszystkie ludy, każdy z nich postępuje w imieniu swojego boga, lecz my będziemy postępowali w imieniu Pana, naszego Boga, po wiek wieków. W owym dniu, mówi Pan, zbiorę chromych, zgromadzę to, co rozproszone, i tych, których utrapiłem. Z tego co chrome, stworzę resztkę a z tego, co rozproszone, potężny naród; a Pan będzie nad nimi królował na górze Syjon, odtąd aż na wieki”. To Bóg zgromadza w Chrystusie, to Bóg umieszcza synów Swoich i córki Swoje w Swoim jednorodzonym Synu, to Bóg decyduje o wszystkim, a nam ludziom przypada ten święty zaszczyt, dzięki Jego łasce, wierzyć w Jego Syna umiłowanego, Jezusa Chrystusa i odpoczywać będąc poddanymi Jemu, ciesząc się Panem, że On wszystko dobrze uczyni w nas i przez nas, bo my do Niego należymy. Dziękuję Ojcu, że dał nam, Swoim synom i córkom, wiarę, wiarę w Syna Swego, Jezusa Chrystusa i że tęsknotą naszą jest, aby On był uwielbiony w nas. Łączy nas to święte pragnienie i działanie, aby On był uwielbiony w nas. To jest właśnie praca Ducha Świętego, aby Jezus był uwielbiony w nas, i to się dokonuje w nas i pośród nas z dnia na dzień poprzez różne wydarzenia, przez które jesteśmy doprowadzani do radości, że On jest uwielbiony w nas. I Ten, Który słyszy i wie, i Który nas powołał do społeczności z Sobą, Ten jest Święty. Jego wybór jest chlubą naszą, Jemu to zawdzięczamy i bądźmy wszędzie i zawsze gotowi uczynić to, co On zechce, bo możemy i nic nam nie może już zaszkodzić, nic co nie jest już naszym działem. Jeśli wierzymy w Niego, nic nie może nam zaszkodzić, ani diabeł, ani śmierć, ani grzech, ani żadne inne stworzenie nie może nam zaszkodzić, gdyż należymy do Niego i w Nim idziemy drogąświętą do Ojca jako wszyscy zgromadzeni w Nim. Niech Bóg będzie uwielbiony! Mam zaszczyt mówić do was zgromadzonych w Tym Samym Chrystusie, że naszym przywilejem jest dzisiaj owocować dla Niego. Kto jeszcze z was nie odpoczął, niech odpocznie od swoich dzieł i lęków, niech zostawi Jemu wszystko, bo On wszystko dobrze uczyni, a ty się ciesz, że Bóg cię wybrał przed założeniem świata, i tego co wybrał nigdy nie zostawi. Pamiętaj o tym i niech każdy dzień twój będzie dniem spokoju, choćbyś nawet przeżywał doświadczenia, że jesteś słaby, że niewiele możesz. Nie raz mówiliśmy, że wszystko to zorganizował Bóg, aby Jego dzieci mogły kosztować jak On jest dobry. Ty może sobie myślisz, że musisz zewangelizować półświata, że musisz nawrócić iluś ludzi, żeby On cię mógł nadal miłować. Ty może sobie myślisz o tym czy o tamtym, a później się osądzasz, rozkładasz ręce i mówisz: „Jestem do niczego”. Jezus powiedział, że On to wszystko w nas dobrze uczyni, tylko trwajmy w Nim przez wiarę czynną w miłości. Niech będzie uwielbione Jego święte imię za to. Wierząc w Niego możemy odpoczywać, a wtedy wszystko to się w nas będzie dziać. Każdego dnia doznajemy tego jak to się dzieje w nas, jak owocujemy dzięki temu, że należymy do Niego i jak wszystkie dzieci Boże doznają również owocowania w Nim. Czasami to trwa trochę dłużej, czasami krócej. Pamiętajmy, nie dajmy sobie zabrać tego, co otrzymaliśmy w Nim i co Duch Święty nam coraz bardziej odsłania. Niech to zwycięstwo będzie odniesione na każdy dzień, że dane nam jest być synami i córkami Bożymi, i że wszystko należy do Tego, Który stworzył niebo i ziemię. Niech imię Pańskie będzie uwielbione! Niech Ten, Który nas słyszy i widzi będzie uwielbiony w każdym z nas za to, co On nam już uczynił. W Nim już tam jesteśmy, możemy być spokojni o całą wieczność naszą, tylko trwajmy w Nim. Pan Jezus mówi do nas: „Trwajcie we Mnie, a Ja w was”, to jest nasze miejsce, nasza wieczna społeczność. Niech uwielbione będzie imię Pańskie i niech nikt nie opuszcza miejsca społeczności w Chrystusie, niech każdy trwa w Nim. Amen.

Wyjście poza obóz – rozdział 1 – część 8.

To jest szczęście, widzieć jak słowa Ewangelii pracują w sercu człowieka i jak on wchodzi przez wiarę w Jezusa w Jego i swoją w Nim śmierć krzyżową, dając się ochrzcić w Jego imię i wynurza się z wody chrztu wychodząc ze śmierci w Jego i swoim w Nim zmartwychwstaniu, aby prowadzić już nowe życie dzięki Jego życiu w sobie. Życie Jezusa jest gotowe uczynić z nas ludzi wypełniających wolę Ojca. Ilu takich ludzi będzie jeszcze na tej ziemi? Ilu uwierzywszy tej wieści wejdzie i wyjdzie i nigdy nie będzie wracać do świata? Ilu będzie zawsze szczęśliwymi chociaż pośród różnych doświadczeń, bo będą wiedzieli: opuściłem świat, śmierć nade mną nie ma władzy. To jest pewność, to jest gotowość, śmierć mi nic nie zrobi, bo opuściłem już ten świat śmierci i grzechu. Dzisiaj jestem w zakonie wolności, bo do wolności powołał mnie Bóg, wszystko mi wolno dzisiaj, lecz wiem, że nie wszystko jest pożyteczne. Wszystko mi wolno, lecz nie dam się niczym zniewolić. Tak mówią ludzie, którzy wyszli z tego świata, których ten świat już nie trzyma przez jakieś rzeczy, a wieści wojenne, ani koniunktura tego świata już ich nie straszą, gdyż oni wyszli z tych wszystkich rzeczy i weszli w Królestwo Boże, w którym zawsze jest pokój, miłość, łaska i przebaczenie.

Widzicie czego teraz spodziewa się po nas Bóg? Nie spodziewa się, że będziemy się moralniej do siebie odzywać. Spodziewa się, że już nie będziemy się zupełnie znali według ciała, że wszyscy będą się znali według Chrystusa – to jest zbawienna Ewangelia. Spójrzcie na to. Czy już to zrobiliście? Przez krzyż człowiek wychodzi z tego świata. Z chwilą kiedy szedłeś do chrztu, wyznałeś: Panie, opuszczam ten świat, on zostaje za mną z moimi grzechami, wchodzę w Twojąśmierć Panie i wychodzę do nowego życia. Zewleczcie z siebie starego człowieka wraz z jego pożądliwościami i przez odnowienie umysłu swego przyobleczcie się w nowego człowieka, człowieka szczęścia, człowieka miłości, łagodności, pokory, uniżenia, człowieka, który potrafi chodzić z Bogiem i nie wstydzi się Boga. My się wstydzi-my Jezusa Chrystusa tylko dlatego, że nie pozwalamy Duchowi Świętemu, aby najpierw wyraźnie nam powiedział o Jezusie, wyraźnie nam oznajmił Kim jest Jezus dla człowieka. Gdy to dociera do serca ludzkiego to człowiek zaczyna się chlubić Jezusem, gdyż On staje się chlubą, a nie wstydem, bo jakże można wstydzić się Tego, Który uratował nas od gniewu Bożego przez pojednanie nas z Ojcem. Świat jest otoczony wstydem, bo żyje bez Jezusa, a my z chwilą, gdy poznaliśmy Jezusa, nie możemy jużżyć tak jak byśmy Go nigdy nie poznali. My mamy wiadomości dla świata. My nie musimy jak szpiedzy ogłaszać coś temu światu, my przez moc Ducha Świętego działającego w nas, poprzez to nowe życie staliśmy sięświatłością i solą dla tego świata. Jedni pójdą tą drogą, inni będą przeciwko. Słowo Boże mówi: dla jednych będziemy wonią ku życiu, a dla drugich ku śmierci.

Czy widzimy to? Duch Święty to stawia tak wyraźnie przed naszymi oczami. Czy my już jesteśmy wychodźcami pielgrzymami? Czy my już jesteśmy takimi ludźmi i wiemy, że najpiękniejsze co mogło nam się zdarzyć jest to, że pewnego dnia dotarła do nas wieść i uwierzyliśmy tym Słowom i doznaliśmy w samych sobie mocy, mocy śmierci Jezusa i mocy nowego życia? Czy chcemy raczej zginąć z tym światem? Wszystko przeminęło, wszystko stało się nowe. Czy to Słowo Boże, które mówi: „Łaska stała się w Jezusie”, jest dla nas Słowem, które będziemy cenić sobie jako skarb? Bóg powiedział: „Oto ubłogosławiłem was wszelkim błogosławieństwem niebios w Jezusie Chrystusie”, czy zrozumiałeś to? Kiedy Bóg powiedziałłaska, to jest skarb dla ciebie i dla mnie. Czy cenisz sobie ten skarb? Czy oddałeś to moralniejsze życie, to sprytniejsze życie, aby mieć ten skarb? Czy cieszysz się, że go masz, że jesteś zbawiony z łaski, za darmo – nie z ciebie, ani ze mnie to, bo to Boży dar? Czy cieszysz się i chlubisz tym skarbem? Jestem zbawiony za darmo, nic nie zrobiłem w tej sprawie. Byłem więźniem jak i wy, a dzisiaj jestem wolnym dla Boga w Chrystusie Jezusie. Ale to musi być rzeczywistością we mnie, to musi być konkretną rzeczywistością, nie jakąś wyuczoną rzeczywistością, ale moją rzeczywistością. Z łaski jestem zbawiony, za darmo i mogę ogłaszać to, co Bóg powiedział: „łaska, wszystkim ludziom łaska”, aby tylko uwierzyli i w mocy Ducha weszli przez wiarę w Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego i wyszli z Nim ze śmierci do życia.

Dzisiaj jesteśmy w miejsce Chrystusa tu na ziemi. Niech Bóg słyszy nas, że w Nim jest nasza nadzieja, że mając to, co Bóg dał nam w Chrystusie nie oddamy tego za nic. Radujmy się w Panu zawsze i trwajmy w Chrystusie. Ponad przemijające rzeczy tego świata ceńmy sobie to, co Bóg dał nam w Chrystusie. Musisz to widzieć i ja muszę to widzieć. Dziękuję Bogu, że otworzył mi i innym oczy na to, co uczynił w Chrystusie, że mogliśmy to zobaczyć i opuścić ten świat. Wszystko darowane, łaska stała się przez Jezusa Chrystusa, a ty chcesz nadal mówić: muszę grzeszyć, muszężyć w kłótni, w jakiejś złośliwości, w kłamstwie, w obłudzie. Chcesz nadal tak szamotać się w życiu i mówić, że jesteś zbawiony, że opuściłeśświat? Kogo chcesz oszukać? Będzie żyć ten kto umarł, kto dał swoje życie Jezusowi, kto wyszedł z tego świata i dzisiaj jest pewnym tego, że krzyż załatwił całą sprawę, codziennie weźmie swój krzyż i nie będzie słuchał gdy ciemność powie: „Jakże się on teraz poświęca dla kogoś”. Za skarb większy niż wszystkie skarby świata będzie miał hańbę krzyża dlatego, że krzyż daje wyjście ze śmierci do żywota wiecznego. Krzyż definitywnie załatwił moją sprawę z tym światem. Umarłem już teraz, abym nie musiał umierać na zawsze. Ceńmy to sobie i radujmy się z tego, niech to pokrzepia nasze serca, niech nasze struchlałe serca nabiorą odwagi i ufności. Mamy wiadomość dla tego świata, mamy co powiedzieć temu światu, coś o wiele piękniejszego niż moralne kazania. Możemy powiedzieć ludziom, że Bóg się zmiłował nad nimi, że Bóg okazałłaskę im, ale jeżeli nie uwierzą, jeżeli nie przyjmą to zginą.

Już któryś raz mogliśmy tego doznać, że cała Biblia jest przed nami otwarta, kiedy Duch Święty otwiera nam oczy. Etap po etapie Duch Święty otwiera nam oczy na to i na to i wtedy każde słowo staje się jasne. Ci, którzy byli przeznaczeni do życia wiecznego uwierzyli, a więc Bóg już wybrał sobie ludzi spośród tego świata. I tylko Bóg wie, kto to jest, a my idziemy i głosimy wieść jednym ku śmierci, a drugim ku życiu, bo kto uwierzy będzie zbawiony, kto nie uwierzy zginie. To objawienie łaski, która stała się przez Jezusa Chrystusa musi przez wiarę i objawienie opanować nasze serce i umysł, napełnić takąświętą radością, abyśmy mogli radować się w Panu zawsze. Mamy coś dla tego świata, mamy pierwszorzędną wieść dla tego świata. Nie jakieś tam rzeczy, opowiadanka, mamy rzeczywistość. Świat tkwi w złym i człowiek może być uratowany ze świata, gdy przyjmie łaskę w Chrystusie i opuści świat.

Przyjąłeś jużłaskę? Czy przyjąłeś jużłaskę? Jeśli nie, to przyjmij ją dzisiaj. Jesteś zbawiony za darmo, z łaski. Czy przyjąłeś jużłaskę, aby dzisiaj śmiało, chociaż w doświadczeniach, ale prowadzących cię do wytrwałości, wyznawać ten skarb: łaska, z łaski jestem zbawiony, za darmo. Nie wmawiaj sobie skarbu, ale przyjmij ten skarb na każdy dzień twojej pielgrzymki, abyśśmiało sobie poczynał dzisiaj, abyś był człowiekiem, który śmiało żyje tu, na tej ziemi, bo jest zbawiony. To jest piękny skarb, piękna perła, niestety przez człowieka często niedoceniana i nie traktowana jako skarb. Jeśli ktoś darowałby nam milion złotych, ucieszylibyśmy się: och, jaki skarb! A Bóg darował nam wszystkie nasze winy, to jest dopiero skarb! Wszystkie nasze winy, słyszysz? Wszystkie, czy słyszysz? Nie wystarczy powiedzieć: tak ja wiem, Izraelici przeszli przez Morze Czerwone, ja wiem, były plagi, ja wiem, faraon i jego wojska zginęli, ja wiem. Nie, to nie wystarczy. Czy przyjmiesz tę wieść do swego serca, aby być gotowym narazić się temu światu? Czy przyjmiesz całkowicie Jezusa, aby z Jego powodu być narażonym na złośliwość tego świata, ale za to być pewnym życia? Łaska – wtedy człowiek może śmiało patrzeć przed siebie i powiedzieć: „Żaden dzień nie jest mi straszny z moim Panem. Mój Bóg jest Bogiem łaskawym i miłosiernym, poznałem Go, okazałłaskę całemu światu. Świat jest winien przed Bogiem za to, że nie przyjmuje łaski, poniesie konsekwencje i będzie odpowiadał przed Bogiem za grzech, gdyż nie wierzy w Jezusa. Stanie przed sądem, jak i jego książę, władca tego świata, który został już osądzony. Ale każdy, który uwierzy w Jezusa Chrystusa i wyjdzie poza obóz tego świata na pohańbienie Chrystusowe, żyć będzie!”. To jest ta wieść dla świata. Kto uwierzy w Jezusa zbawiony będzie. Wystarczy wiara w Jezusa, a zbawiony będzie, za darmo, z Bożej łaski. Dopiero za wiarą przychodzą uczynki wiary, inaczej być nie może, bo co to byłaby za wiara, która nie powodowałaby nowych czynów w człowieku, którego sobą napełniła. Wiedz, wierzący w Jezusa Chrystusa, że musisz się zaprzeć siebie, musisz wziąć swój krzyż i pójść za twoim Panem poza obóz i w Jego pohańbieniu znaleźć swoje szczęście. Pozostając w świecie z twoją wiarą udowodnisz, że było to niedowiarstwo, bo jakże może pozostać w świecie ten, który uwierzył? Jakże straszny byłby to grzech wobec miłości Boga dającego Swego Syna na ofiarę za grzechy świata. Wierzyć w to i pozostać w świecie – straszna rzecz; dlatego tym bardziej z tym światem niedowiarstwa zginiesz na zawsze.