5. DUCHOWY BÓJ cz.5 – 11.11.2013

 

DUCHOWY BÓJ cz.5.

11.11.2013.

 

Mówiliśmy o duchowym doświadczeniu, duchowej bitwie Bożego ludu. Ta duchowa bitwa musi być wygrana w nas. Jeśli jesteśmy pojednani z Bogiem przez krew Bożego Syna, mamy społeczność z Bogiem, wtedy zwycięski Duch Boga mieszka w nas i z powodu tego Ducha jesteśmy zwycięzcami.

Duch ludzki to jest duch przegrany. Duch Boży jest Duchem zwycięstwa, chwały, uwielbienia i ten Duch jest nam potrzebny. Pamiętacie, jak Paweł przypominał Tymoteuszowi: „Tymoteuszu, Bóg nie dał nam ducha lękliwości, którego mieliśmy jako ludzie, ale Ducha odwagi, śmiałości”. Paweł mówi: „mając tego Ducha z Bożym Słowem, śmiało sobie poczynamy”.

Musi dotykać to ciebie i mnie, czy my śmiało poczynamy sobie w sprawach Bożych, dlatego że Słowo Boże wprowadzone w nas przez Ducha Świętego odmieniło nasz sposób myślenia w codzienności.

Jezus mówi takie Słowa w Ewangelii Jana 3,11-21:

„Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, co wiemy, to mówimy, i co widzieliśmy, o tym świadczymy, ale świadectwa naszego nie przyjmujecie. Jeśli nie wierzycie, gdy wam mówiłem o ziemskich sprawach, jakże uwierzycie, gdy wam będę mówił o niebieskich? A nikt nie wstąpił do nieba, tylko Ten, który zstąpił z nieba, Syn Człowieczy, i jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak musi być wywyższony Syn Człowieczy, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny. Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny. Bo nie posłał Bóg Syna na świat, aby sądził świat, lecz aby świat był przez niego zbawiony. Kto wierzy w niego, nie będzie sądzony; kto zaś nie wierzy, już jest osądzony dlatego, że nie uwierzył w imię jednorodzonego Syna Bożego. A na tym polega sąd, że światłość przyszła na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność, bo ich uczynki były złe. Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światłości i nie zbliża się do światłości, aby nie ujawniono jego uczynków. Lecz kto postępuje zgodnie z prawdą, dąży do światłości, aby wyszło na jaw, że uczynki jego dokonane są w Bogu”.

Człowiek, który trwa w Panu, dąży do tego, żeby oświecało go Boże Słowo i pokazywało, że trwa w Panu, że to jest Pan Jezus. Na pustyni kąsały węże i każdy mógł spojrzeć na miedzianego węża, i ukąszenie nie mogło posunąć się ani troszeczkę dalej. Ale najważniejsze było to, żeby patrzeć na miedzianego węża, którego Bóg postawił w tym momencie jako obraz Swego Syna wywyższonego na krzyżu, który przyjął wszystkie nasze grzechy na Siebie.

Jak my żyjemy, mając z nieba tak potężną informację? Dlaczego pozwalamy na to, na co już Bóg nie pozwala, bo dał Swego Syna na krzyż za nasze grzechy? Dlaczego pozwalamy wrogowi okłamywać nas, że on ma jeszcze prawo robić cokolwiek złego w tym, co zostało kupione przez Chrystusa? Jak możesz pozwolić, żeby do czystego miejsca wróg mógł wrzucać ci obrzydliwe rzeczy, kiedy on nie ma już do tego żadnego prawa? Jeśli on to zrobi, to ty musiałeś pozwolić mu na to. Każdy dostał zwycięstwo w Chrystusie, żeby nie dopuścić do tego diabła już więcej. To jest niewiara, jeśli diabeł może zadomawiać się. Dzieje się to wtedy, kiedy wpuszczasz go i zgadzasz się na to, że on ma do tego prawo. Czytając Biblię, wiesz, że on nie ma już do tego prawa. Musisz przyjąć i zaakceptować Boże prawo i wtedy jesteś zwycięzcą.

Kiedy patrzysz w to miejsce, w które każe patrzeć ci Bóg, wtedy jesteś zwycięzcą. Jeśli rozglądasz się oczami ciała i próbujesz pojąć to ludzkimi zmysłami i chcesz toczyć bitwę w ludzki sposób, wtedy diabeł rozpracowuje cię. Będzie cię gnębił, bił, maltretował, dopóki nie staniesz na gruncie Bożego Słowa. Nie znajduję nigdzie w Biblii, żeby wyganiać demona z wierzącego człowieka, ale znajduję w Biblii, że demony mogą męczyć, oszukiwać, kłamać, podchodzić, zwodzić ludzi, jeśli pozwala im się na to. Wtedy mogą zahamowywać w rozwoju, nie dopuszczać do normalnej radości, zadowolenia w Panu, do szczęścia przebywania z Bogiem, mogą ograniczać, blokować, zatrzymywać. Demony mogą próbować to robić, ale ty masz Jezusa, żeby wygrać wszystkie bitwy.

Z nieba nie pochwala się tchórzostwa. Jezus pochwala zwycięstwo i mówi: „Ja dałem ci wszystko i nie wolno ci stać inaczej, jak tylko w tym, co Ja ci dałem.”

Czy rozumiemy, co dostaliśmy w Chrystusie? W Chrystusie Bóg pojednał nas z Sobą, a więc masz dzisiaj święte relacje z Bogiem. Jeśli cokolwiek by się działo, ty patrzysz w to miejsce i koniec, i nie ma dopustów. Dopust jest tylko wtedy, kiedy przestajesz patrzeć, kiedy dajesz się oszukać, że diabeł ma jakiekolwiek prawa do tego, żeby ograniczać cię. Masz miłować brata swego i siostrę swoją. Jeśli nie będziesz tego robić, to znaczy, że dopuszczasz już diabła, który ogranicza zwycięstwo Chrystusa dla nas ludzi. Wtedy czerpiesz już nie z tego źródła i ta zatruta woda niszczy twoje duchowe zwycięskie życie.

Jezus mówi: „po tym poznają, że jesteście Moi, gdy miłość wzajemną mieć będziecie”, a to jest czysta, prawdziwa miłość. Diabeł próbuje wkraczać w to, ale nie wolno zostawić ci zwycięstwa. Masz być pełen chęci czynienia tego, co chce Bóg, bo takie chęci dostaliśmy w Chrystusie.

Czy rozumiecie? Jeśli płynie jad, to on niszczy twoje duchowe życie i ono powoli słabnie, ale jeśli płynie krew Chrystusa, to ona podnosi cię do góry i daje ci zwycięstwo. Musi płynąć krew Chrystusa, a nie jad.

Pokażę wam pewnego człowieka, który wcześniej był strasznym wrogiem Kościoła, a potem był jednym z najbardziej oddanych sług Jezusa Chrystusa.

Dzieje Apostolskie 28 rozdział. Jest tu opisane doświadczenie Pawła. Gdyby dzisiaj wpuścić nas w to doświadczenie Pawła, to ilu ludzi zrobiłoby to, co Paweł? A ilu ludzi zaczęłoby słuchać diabła?

„A gdy wyszliśmy cało, dowiedzieliśmy się wtedy, że wyspa ta nazywa się Malta. Tubylcy zaś okazali nam niezwykłą życzliwość; rozpaliwszy bowiem ognisko, zajęli się nami wszystkimi, bo deszcz zaczął padać i było zimno. A gdy Paweł zgarnął kupę chrustu i nakładał ją na ogień, wypełzła od gorąca żmija i uczepiła się jego ręki”. Dz.28,1-3.

Mogę powiedzieć wam, co wtedy się działo. Każdy z was to wie. Diabeł zaatakował Pawła i mówi: „zobacz, Bóg cię zostawił, bo gdyby nie zostawił, ta żmija  nie ukąsiłaby cię. Widocznie Bóg cię opuścił,  popełniłeś jakiś grzech, musiałeś coś zaniedbać.” Pełno tych myśli, które spadają na nas, spadło na Pawła. Diabeł nie stał z boku, a chciał wykorzystać ukąszenie tej żmii, żeby zachwiać wiarę tego Bożego człowieka, żeby zaczął wątpić w to, że Bóg jest z nim i żeby przeraził się. Nie myślcie sobie, że w tym momencie nic się nie działo.

My to wiemy, dlatego, że takie jest doświadczenie nas ludzi. Gdy coś jest nie tak, diabeł zaraz mówi: „zobacz, jest gdzieś  grzech, zrobiłeś coś złego. Na pewno było coś  nie tak, bo Bóg nie dopuściłby, żeby tak się stało”. A przecież napisane jest, że jeśli kąsa cię wąż, to gdzie masz patrzeć? Tu namacalnie Paweł został ukąszony i gdzie on patrzył?

Dlaczego dzisiaj tak mało ludzi stoi tak silnie w Panu, żeby w niczym nie dać miejsca diabłu? Zupełnie w niczym, tylko dać miejsce Bogu w Jezusie Chrystusie w swoim życiu i zawsze dawać tylko to miejsce, należeć zawsze do Boga ze szczęściem i z ochotą. Czy stało się coś Pawłowi? Nic. Dlaczego? Bo zaufał swojemu Bogu i nie polegał na swoim rozumie.

Trzeba skończyć z rozumowym podchodzeniem do pewnych rzeczy i akceptowania czegoś, co już zostało skończone. Na krzyżu skończyła się władza diabła. On może przychodzić z zewnątrz i mówić  ci różne rzeczy, ale ty już jesteś własnością Chrystusa i nic nie przyjmujesz do siebie, nic nie przyjmujesz. Ty już umarłeś (umarłaś), to nie jest twoja sprawa. I wtedy ten jad nie może posunąć się ani troszeczkę dalej. Ale jak ty żyjesz, myślisz, chodzisz z tym, to ty sam wpuszczasz ten jad, to znaczy, że masz niewiarę w to, co stało się na krzyżu Golgoty. Na krzyżu Golgoty wszyscy umarliśmy, abyśmy nowe życie prowadzili. A więc nowe życie, to i nowy sposób myślenia.

Dlatego, że ludzie nie myślą w nowy sposób, tyle zła dzieje się w Kościele. Skąd to wzięło się w ludziach, że się wnosi „stare meble” z powrotem? Wcześniej ludzie byli otwartego serca, gorliwi, zadowoleni, szczęśliwi, gotowi wszystko oddać dla swojego Pana, dla Kościoła, dla bycia razem, a później znowu zamknięci, zablokowani, wyliczeni, wyrachowani, gotowi do bitki z jeden z drugim. Widać, że człowiek przestał już patrzeć na Pana. Jad diabelski znowu zaczął jawić się w myśleniu i życiu człowieka.

Ludzie później myślą sobie, że Jezus jest takim kołem ratunkowym i kiedy tylko się topią, to koło to ich ratuje. Czy Jezus jest kołem ratunkowym?! Czy On zniszczył wszystko, co łączy się z diabłem, żebyś mógł żyć, chodzić i cieszyć się każdego dnia nowym życiem? Zbawienie to nie jest takie ratowanie: ty toniesz, a Pan cię ratuje, ty toniesz, a On cię ratuje i tak w kółko. I ludzie mówią później: „tonąłem, a Jezus uratował mnie, tonąłem, a Jezus uratował mnie”. Czy tak mówi Słowo Boże?! Czy mówi raczej, że będziesz przez cały czas szedł i deptał po wężach i skorpionach? Gdzie Słowo Boże mówi, że trwając w Chrystusie, będziesz tonął? To jest fałszywa ewangelia diabła. Będziesz chodził w swoim Panu, a pod Jego stopami jest wszystko.

Wierz w Pana i skończ z tym złym myśleniem, które dopuszcza, że diabeł ma prawo czepiać się ciebie. Inaczej mogę powiedzieć tak: diabeł w Pawle chciał ukąsić Jezusa Chrystusa. Jezus Chrystus w Pawle strząsnął żmiję do ognia. Czy pomyliłem się? Nie. Paweł mówi: „już nie żyję ja, lecz żyje we mnie Chrystus”. Jeśli to jest nasze doświadczenie, że żyje w nas Chrystus, wtedy mamy odwagę zrobić to, co zrobiłby Jezus Chrystus w tym momencie. I to jest zwycięstwo, którego potrzebujemy. Paweł słyszał od samego Pana Jezusa: „Pawle, musisz stanąć przed cesarzem ”. I choćby napadło tysiąc żmij, sto tysięcy szerszeni, Pan mówi: „Nie ode mnie to wyszło. Pokonasz to w Moje imię”. To jest zwycięstwo wiary! My musimy wierzyć Bogu.

Niewiara to jest perfidia diabła, bo on niewiarę nazywa wiarą, ale ta niewiara wierzy w to, co mówi diabeł. Musimy o tym pamiętać, że niewiara też jest wiarą, tylko nie w Boże Słowo. Człowiek też wierzy, tylko, że wierzy diabłu. Diabeł oszukuje człowieka i ten wierzy diabłu i to jest niewiara. A wiara to jest wierzyć Bogu. Jedno i drugie jest wiarą, tylko, że jedno jest prawdziwe, a drugie jest fałszywe.

Mnóstwo ludzi wierzy diabłu i temu, co on mówi, tego czego naucza, co wprowadza do kościoła. Dlatego musimy znać Boże Słowo i dlatego tylu ludzi ma dzisiaj kłopoty, by czytać Biblię i diabeł walczy o Biblię, żeby jej nie czytać, a jeszcze bardziej, żeby nie stosować jej. Ile razy jest tak, że czytasz instruktaż obsługi czegoś, zamykasz, a następnie i tak robisz to po swojemu. Z Biblią tak nie można, bo zginiesz, będziesz miał duchowy wypadek. Będziesz miał wielkie kłopoty, jeśli nie będziesz stosował (stosowała) tego instruktażu w codzienności.

Dlatego, jeśli Słowo Boże mówi: „Patrz na Jezusa”, to patrz na Jezusa i nie pozwól sobie odwrócić od Niego oczu. Choćby sytuacja była nie wiadomo jak trudna, to ty patrz na Jezusa. Ja mogę patrzeć na Jezusa, ale nie mogę tego robić za ciebie. Mogę mówić ci tylko, że widząc Jezusa mam zwycięstwo, ale nie mogę patrzeć na Jezusa za ciebie. Każdy z nas musi osobiście patrzeć na Jezusa.

Kiedy w Izraelu był postawiony miedziany wąż i mogli być tam bliscy sobie ludzie, to ukąszenie jadem omijało tylko tego, kto patrzył na miedzianego węża. Każdy musiał patrzeć osobiście na tego węża, żeby jad nie przedostał się. Mogłeś kochać bliską ci osobę, ale jeśli ona osobiście nie patrzyła na tego węża, to zginęła obok ciebie.

Każdy z nas musi patrzeć osobiście na Jezusa Chrystusa.

Patrzmy dalej na doświadczenie apostoła Pawła. Powiem wam, że to jest cudowne. Żmija kąsa rękę apostoła i wisi  u jego ręki. Zobaczmy, jak jest reakcja ludzi:

„Oni zaś oczekiwali, że spuchnie lub zaraz trupem padnie”. Dz.Ap.28,6.

Diabeł kiedy cię kąsa, też oczekuje, że uwierzysz jego myślowej presji, czy sytuacji, którą widzisz i zlękniesz się. On czeka, że spuchniesz, że umknie z ciebie zdrowie Chrystusa i przerazisz się tej sytuacji. On czeka. Jeśli nie uda mu się, to przegrał. Jeśli przerazisz się, to diabeł ma już pozycję i zacznie straszyć cię dalej.

Musisz mieć w sercu Słowo Boże, bracie i siostro, w tej walce z wrogiem. Musimy mieć Słowo Boże w sercu, jeśli mamy być zwycięzcami. Dawid mówi: „Słowo Twoje noszę w sercu swoim, żeby nie grzeszyć przeciwko tobie i przez to zwyciężam mojego wroga.” Jestem czysty, nasze reakcje są czyste, jestem silniejszy od wszystkiego, czym on może mnie zaatakować.

Jeśli nie zaakceptuję swojej śmierci w Chrystusie, to te diabelskie strzały będą mnie uderzały w to, co nie umarło, żeby rozbudzić te stare rzeczy. A kiedy umarłaś, czy umarłeś, to te strzały trafiają na Jezusa i nic nie mogą ci zrobić. To jest już Jezus. To jest tak piękne. Jeśli już nie żyjesz ty, ale żyje w tobie Jezus, to cokolwiek diabeł robi przeciwko tobie, to robi przeciwko Jezusowi. Jezus na to odpowie. Co mówi Bóg? „Pomsta do Mnie należy, Ja odpowiem. Zostaw to Mnie, Ja odpowiem.” Zostaw to Bogu! Nie przejmuj się tym zupełnie, Bóg odpowie. Tylko należ do Niego i chodź cały czas z Nim.

Nie znam innego lekarstwa na chorobę, jak Bóg.

A więc ludzie oczekiwali, że apostoł Paweł zaraz spuchnie albo padnie trupem.

„Ale gdy długo czekali i widzieli, że nic nadzwyczajnego z nim się nie dzieje, zmienili zdanie i mówili, że jest bogiem”. Dz.28,6.

Pięknie! Diabeł zaatakował cię, a wszystkie demony czekają. Czy spuchnie i zaraz padnie trupem? A ty stoisz dalej i chwalisz Boga. Przecież wiedzą, że zaatakował cię diabeł. Normalny człowiek jest powalony i leży, a ty dalej wielbisz Boga.

Tylko Bóg nie jest podatny na pokusy. Czy tak jest napisane? Czy to jest prawda w naszym myśleniu? Oby była, bo myślę, że często są wątpliwości.

Bóg bowiem nie jest podatny na pokusy do złego, ani sam nikogo nie kusi.

Jeśli my należymy do Boga, to tylko Bóg nie jest podatny na pokusy, a my jesteśmy podatni. Dlatego nie mamy brać na siebie tego, czemu ulegamy. Mamy zostawić to Bogu. Zostaw wszystko Bogu. Odpocznij od dzieł swoich. Diabeł mówi: „chodź do wojny ze mną.” Nie chodź do wojny! To nie jest twoja wojna. Należ do Boga całym sercem, umysłem, cały czas. Bóg już rozprawił się z twoim wrogiem. Czytasz Biblię i jesteś szczęśliwym człowiekiem, szczęśliwą chrześcijanką, bo każde to Słowo jest dla ciebie. Ty jesteś bezpieczny w Bogu, a On nie ulega pokusom.

Czego więc się boisz, jeśli Bóg jest twoim schronieniem? Czego obawiasz się, duszo? Schroń się pod skrzydłami Najwyższego, a nie dosięgnie cię żadna zaraza, ani mór, jak mówi Słowo Boże. Chodzi o to zło, którym diabeł atakuje. Już walczyliśmy z diabłem, próbowaliśmy być lepszymi ludźmi i co z tego wyszło? Pojawiło się tylko więcej udawaczy, ludzi, którzy pozakładali maski dobrych ludzi, a w ich środku nadal jest jad. Po co kombinować dalej, skoro Bóg rozwiązał ten temat i mówi: „teraz to Ja będę brał na siebie te wszystkie rzeczy”? Pan mówi: „zostaw wszystko Mi i odpocznij.” To jest jedyny sposób na diabła, na kłamcę. To nie znaczy, żeby żyć w grzechu. Nie! Jeśli będziesz żył w grzechu, jesteś zwiedziony, czy zwiedziona. Chodzi o to, że żyjesz w czystości z Bogiem. Teraz masz sprawę z Bogiem, przebywasz z Bogiem, nad tobą pracuje Bóg. Nie masz czasu dla diabła.  Jeśli próbuje skazić, niech ma sprawę z Bogiem. To nie jest twoja sprawa!

Tak samo mnie atakuje. Jeśli nie oddam tego Bogu, jeśli to zatrzymam, to mnie powali i za chwilę będziecie mnie słyszeć, że jęczę i narzekam, że z tym  chrześcijaństwem to nie da rady. Każdy z nas jest na to narażony. Paweł też był narażony i wszyscy jesteśmy na to narażeni, jeśli nie będziemy wierzyć Bogu. Ale jeśli uwierzyliśmy Bogu i Jemu zostawiliśmy odpowiedź na to wszystko, wtedy zwyciężamy. Ja nie mam wpływu na to, żeby diabeł nie kusił mnie tymi myślami. Nie mam na to wpływu. Mogę odganiać go jak muchę, a on będzie wracał, ale mój Bóg ma wpływ na to i twój Bóg ma wpływ na to. Twój Zbawiciel ma wpływ na to i dlatego na Niego patrzysz, a nie na tę zarazę. Pan odpowie. Jak szybko patrzysz, to Pan szybko odpowie, jak wolno patrzysz, to wolniej odpowie, a jak nie patrzysz w ogóle, to w ogóle nie odpowie.

Diabeł, kiedy wywołuje pewne sprawy, od razu mówi: „Bóg cię nie chce. Bóg uznał, że jesteś  zbyt zły, czy zła”. Czyni to po to, żeby człowiek nie patrzył na Boga. Diabeł wie, że dopóki patrzysz na Boga, to Bóg jest odpowiedzią na to, co on robi. Kiedy odwrócisz oczy od Boga, wtedy ty sam bierzesz to na siebie i nie dajesz rady. Każdy z nas nie da rady. Zwycięstwo nasze, to jest wiara w Chrystusa, a nie w nas. Nigdy nie wierz w siebie.

Jeśli ja umarłem, skończyło się moje myślenie na każdy temat. Umarłem i koniec. Niezależnie, czym diabeł atakuje, rozbija się to, bo teraz jest mój Pan Jezus. Ale kiedy ja dam się obudzić diabłu z martwych i zacznę w stary sposób postrzegać sytuację, wtedy znowu zacznę upadać. Mój upadek będzie zawsze wtedy, kiedy pozwolę diabłu, żebym to ja odpowiedział mu. Niech Pan odpowie. Pamiętamy, co powiedział anioł: „niech cię Pan potępi, szatanie.” W ten sposób aniołowie zachowali się w czysty sposób. „Niech potępi cię Pan, Ten który jest twoim Władcą.” I Bóg potępił już szatana.

Ile dobra jesteśmy w stanie uczynić, kiedy Bóg panuje nad nami w myśleniu, w działaniu, w mówieniu, we wszystkim. Ile dobra Bóg może uczynić przez ciebie i przeze mnie, kiedy jesteś uspokojony w Nim, kiedy czytasz z Nim Biblię, modlisz się, rozmawiasz z Nim, chodzisz cały czas z Nim. Wtedy Bóg może używać cię. Ile dobra Bóg może uczynić? Diabeł boi się Boga działającego. Nie boi się ani ciebie, ani mnie z naszą biblijną wiedzą i ze wszystkim. Diabeł boi się Boga, gdyż Bóg jest jego Władcą. Bóg może kazać związać go na tysiąc lat, może wrzucić go do ognia, może zrobić z nim, co tylko zechce.

Teraz cała sprawa w nas dotyczy tego, czy wierzymy temu, co jest napisane w Biblii, w Słowo Boże, które mówi: „w Jezusie jest twoje zwycięstwo.” Paweł mówi: „będę z tego chlubił się i będę mówił wszystkim ludziom, że to jest moje całe  wielkie szczęście, że już nie żyję ja. Całe moje wielkie szczęście, że nie muszę już odpowiadać diabłu.” Wcześniej apostoł czynił dobrze i diabeł potępiał go i znowu czynił złe. Wstawał, znowu padał, wstawał, znowu padał. A teraz skończyło się. Powiedział: „kiedy uwierzyłem w Jezusa, już nie ja odpowiadam, tylko Jezus. Skończyło się potępienie, skończyła się moja wojna. Teraz mam już zwycięstwo. Idę do przodu, bo Jezus mieszka we mnie.”

Diabeł będzie próbował podważać to. Straszy ciebie, że teraz jesteś na zjeździe i czujesz się mocny, ale po zjeździe czekają na ciebie twoje niemożliwości. Że ty nie masz szans tak żyć, tobie to się tobie nie uda.” Znowu próbuje odwrócić uwagę od Chrystusa. Patrz na Niego, a zobaczysz zwycięstwo Pana.

Czy wiecie, jak my potrzebujemy Pana, żeby czynić sobie dobro, miłować się, cieszyć się sobą nawzajem? Potrzebujemy Pana. Jeśli ograniczasz działanie Jezusa w sobie, to ograniczasz dobro, a wtedy pozostawiasz miejsce na zło. Później ludzie chodzą z dziwnymi myślami, atakami, problemami itd. I mówią: „o co chodzi?” Chodzi o to, że za mało chodzisz z Bogiem. Chodź z Bogiem, a nie z diabłem. Słuchaj, co mówi Bóg, a nie to, co diabeł. Chodź z Bogiem, a wtedy jest ochota życia, ochota niesienia pomocy, modlitwy, bo ta ochota przychodzi z Boga. Chcenie i wykonanie jest od Boga.

Jeśli nasz Pan zostawia nam tak ważne Słowa, to znaczy, że musimy z tego korzystać. Musimy nawzajem umacniać się tym Słowem, wygrywać.

W Liście do Hebrajczyków 13.20-21 czytamy:

„A Bóg pokoju, który przez krew przymierza wiecznego wywiódł spośród umarłych wielkiego pasterza owiec, Pana naszego Jezusa,  niech was wyposaży we wszystko dobre, abyście spełnili wolę jego, sprawując w nas to, co miłe jest w oczach jego, przez Jezusa Chrystusa, któremu niech będzie chwała na wieki wieków. Amen”.

Jeśli dostaliśmy już Boże Słowo, to Bóg już nam je dał . Diabeł chce wywołać w nas panikę, żebyśmy zastraszeni zaczęli wołać w panice do Boga, a Bóg mówi: „Ja dałem Swoje Słowo. Ja za nim stoję. W niebie nie ma paniki, dałem Słowo i wykonam każde, które wypowiedziałem. Powiedziałem, uchwyć się Słowa.” (Czy mam biegać koło ciebie, rywalizować z diabłem?) Za tym jest działanie Boże, po to została przelana krew Jezusa.

1 List Piotra, 5 rozdział. Jest tu takie piękne apostolskie podsumowanie tego, co mówiliśmy w tym czasie.

Ukórzcie się więc pod mocną rękę Bożą, aby was wywyższył czasu swego”. 1Pio.5,6.

Ukórz się, poddaj się Bogu, nastaw ucho na słuchanie, nastaw serce, żeby Bóg napełniał cię. Nie tocz swoich prywatnych bojów z bratem, siostrą, z ciałem i krwią. Uniż się, a Bóg wywyższy cię.

„Wszelką troskę swoją złóżcie na niego, gdyż On ma o was staranie. Bądźcie trzeźwi, czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, chodzi wokoło jak lew ryczący, szukając kogo by pochłonąć”. 1Pio.5,7.8.

Jak diabeł szuka? Wrzuca swoje myśli i jeśli człowiek przyjmie je, to wtedy jest szansa, żeby człowiek sam opuścił obóz Pana, bo przestaje wierzyć w to, co mówi Bóg, a zaczyna wierzyć diabłu. W ten sposób wielu ludzi doprowadził już do opuszczenia: „nie nadajesz się, Bóg cie nie kocha” i różne te głupie rzeczy, które nie mają nic wspólnego z tym, co powiedział Jezus Chrystus. Nie umiłował nas, kiedy byliśmy doskonali, ale umiłował nas, kiedy chodziliśmy w grzechach. Czy tak jest napisane w Biblii? Czy taka jest prawda? Przelał Swoją krew, bo nas umiłował, żeby oczyszczać nas Swoją krwią, abyśmy mogli żyć dla Jego chwały i dla chwały Ojca.

Bądź zawsze trzeźwy. Trzeźwość to jest trzymanie się Słów Bożych. Pijany chwyta się czegokolwiek.

„Przeciwstawcie mu się, mocni w wierze, wiedząc, że te same cierpienia są udziałem braci waszych w świecie”. 1Pio.5,9

Tarcza wiary to nie jest zasłona przed ciałem i krwią, to jest zasłona przed tymi władzami ciemności.

„A Bóg wszelkiej łaski, który was powołał do wiecznej swej chwały w Chrystusie, po krótkotrwałych cierpieniach waszych, sam was do niej przysposobi, utwierdzi, umocni, na trwałym postawi gruncie. Jego jest moc na wieki wieków. Amen!”

I wtedy oddasz Bogu chwałę! Następne zwycięstwo Pana i następne zwycięstwo Pana i chodzisz spokojniutki, bo wiesz, że Bóg jest Bogiem wszystkich zwycięstw. Wtedy uczysz się oddać każdą sprawę z radością Panu. Nie z lękiem i obawą, ale z radością oddać Panu, ponieważ On na pewno uczyni to dobrze. Wtedy możemy wspólnie śpiewać hymn apostołów: „Jego jest moc na wieki wieków. Amen.”

Chodzi o to, by to pojąć i zrozumieć. Nie chodzi mi o filozoficzne podejście. Chodzi o to, żebyśmy byli ochotnego serca, by budować się na dom dla Boga, byśmy nie mieli na nic innego czasu, jak tylko na to, co chce Bóg, żebyśmy nie mieli czasu zajmować się budowami diabelskimi, żebyśmy cieszyli się wspólnie razem. I widzieli naprawdę w tym sens, że moje życie nie należy już do mnie, ale do Boga. Teraz kształtuje mnie Bóg i zmienia mnie. Bóg troszczy się o mnie i czyni mnie bezpiecznym.

Bóg przeprowadza mnie przez burze tego świata i sprawdza czy uwierzę diabłu, czy nadal wierzę Bogu? Wszyscy przechodzimy tę próbę. Przychodzi ktoś do mnie i pyta: „czy masz coś przeciwko mnie?” Przychodzi drugi i mówi podobnie. Kto to robi? Kto próbuje wrzucać takie rzeczy – „a może on coś do mnie ma”?  Ludzie, przecież my jesteśmy sobie braćmi i siostrami. Jeśli mielibyśmy coś złego przeciwko sobie, to kim my jesteśmy?! Musimy od razu dać odpór diabłu. Słowo Boże mówi do mnie i do ciebie: „mówcie prawdę jeden drugiemu”. Jeśli coś masz, przyjdź i powiedz. Nie noś urazy, przyjdź i powiedz. Ale musimy dać odpór od razu, nie jesteśmy bandą łobuzów, którzy myślą, jak ubić drugiego. A diabeł tak chce nas właśnie pokazać. Patrzę na kogoś z miłością, a diabeł mówi: „ on coś ma do ciebie”. Naprawdę, diabeł używa tak wielu rzeczy, bo chce zakpić sobie ze świętości Boga. Musimy od razu na początku wygrać. Przecież znamy się i nie możemy pozwolić sobie, żeby diabeł wrzucał takie wrzutki i od razu mamy niepewność czy wątpliwości. To jest duchowa bitwa. Czasem tak jest, że diabeł wrzuci taką wrzutkę i masz przegrane pół zgromadzenia. Przez pół zgromadzenia myślisz, o co temu komuś chodzi, bo przecież nie wrzuci ci tego na koniec. Wrzuca ci w czasie zgromadzenia, a czasami już na początku, żeby całe okraść, ale ty nie możesz na to pozwolić. Nie możesz czekać przez całe zgromadzenie, musisz tę sprawę wyjaśnić od razu. Oskarżyciel braci szaleje, bo wie, że czasu ma niewiele. Nie przyjmuj jego oskarżeń.

Dlaczego tak mało słyszysz słów: „ten cię kocha, ten cię kocha, tamten cię kocha, ten dla ciebie gotów położyć życie?” Dlaczego tak mało słyszysz tego? Diabeł nie jest tym zainteresowany. Ale Bóg już wyraźnie powiedział to: „jeśli mieszkam w tym człowieku, to też rozlewam w nim miłość braterską, siostrzaną”. Bóg nie musi biegać za nami, On to powiedział i stoi za Swoim Słowem.

Musimy się tego nauczyć, bo my często liczymy na to, że Bóg będzie ścigał się z diabłem. Nie. Bóg nie zostawi cię, On dał Słowo i jest wierny. Trzymaj się Słowa, to jest podstawa.

A więc, jeśli widzimy gdziekolwiek to doświadczenie bitwy i gdziekolwiek zobaczymy to w Biblii, wszędzie czytamy: „oczy, serce do Boga.” Nie pozwól, żeby odwrócić oczy i zacząć  chodzić z tym złem, bo wtedy będzie to drążyć, drążyć, aż ogarnie twój umysł i serce.

Dziękuję Bogu za jedną tylko lekcję, którą przeżyłem i dziękuję Bogu, że tylko ta jedna lekcja była mi dana, żebym został pouczony: „słuchaj Ducha Świętego, a nie ducha demonicznego.” Słuchajcie, co Duch Boży mówi do was, do mnie, do ciebie. To jest podstawa nastawienia naszych uszu, a nie to, cokolwiek mówi nasz wróg i próbuje w ten czy inny sposób.

Nie bój się. Bóg w Jezusie Chrystusie całą naszą  przestrzeń pielgrzymki zabezpieczył całkowicie. To nie znaczy, że mamy leniuchować. Nie, mamy pracować, bo Bóg w to zabezpieczenie włożył też naszą pracę, ale zabezpieczył, żebyś mógł iść i żyć, i dojść do końca tego dnia. Jest to Boży porządek. To jest ważne. Gdyby Bóg nie zabezpieczył, to ty i ja już dawno nie żylibyśmy. Ile razy słyszymy, jak dziecko Boże mówi, że gdzieś szło, a w pewnym momencie Bóg zatrzymał mnie, a tu ciach, coś przejechało obok ciebie. Nic nie myślałeś i oto raptem Bóg pokazał: „widzisz, władca tego świata już przejechałby cię przez swojego żołnierza, ale Ja jestem z tobą.” A czasami jakiś człowiek zatrzyma cię i nie wpadasz pod tramwaj (prawda Dawidzie?). A skąd wiesz, czy to nie anioł, bo co tak rano człowiek robiłby tam? W różny sposób Bóg chroni nas i przeprowadza. To jest Jego plan, Jego działanie. Musimy nauczyć się ufać Bogu i być w tym wszystkim spokojnymi.

Nie bój się! Łatwo się mówi: „Bóg wykarmił trzy miliony na pustyni. Bóg rozmnożył pokarm. O, pięknie, chwała Bogu!” Ale gdy przychodzi doświadczenie na ciebie to: „jak ja sobie z tym poradzę?” Masz już doświadczenie i tak myśląc, nie poradzisz sobie. Później człowiek może wpaść w dół i zamiast wielbić Boga i służyć Bogu, będzie jęczeć i narzekać nad samym sobą, bo ten dół coraz bardziej będzie zagłębiać się i zagłębiać, i będzie coraz ciemniej i ciemniej. Najlepiej w ogóle nie przebywać w dołach, lepiej chodzić po wyżynach Pańskich i cieszyć się Bogiem, cieszyć się Królem i nie myśleć, nie bać się tych wszystkich rzeczy jakiekolwiek wydarzałyby się.

Naprawdę, diabeł przychodzi i próbuje zasiać niepewność. Skoro już ty nie żyjesz, to co ci grozi? Jeśli wrócisz do życia, to ci grozi, ale jeśli nie żyjesz, to ani głód, ani chłód, ani miecz, ani mór. Ty już nie żyjesz, co ci grozi? To nie jest zabawa w krzyżówkę Biblijną. To jest Słowo Boże, które do nas mówi. Jeśli umarliśmy dla Pana, to żyć będziemy dzięki Panu, dla Jego chwały. To nie jest krzyżówka Biblijna. To jest prawdziwe Boże Słowo, które jest potrzebne tobie i mnie, żebyśmy mogli iść i dotrzeć do celu. Słowo Boże jest po to, żebyśmy na nim byli skupieni i trwali w tym Słowie, będąc trzeźwymi. Trzeba pamiętać, że to Słowo służy nam ku natarciu i obronie w każdym czasie.

Nie bylibyśmy w stanie poruszać się w kierunku biblijnym, bo bylibyśmy tak oszukani i snulibyśmy opowiastki biblijne, a nie umielibyśmy pójść dalej do Boga, bo diabeł zatrzymałby nas. On nie chce, żebyśmy przybliżali się do Boga. Naprawdę, dzisiejszy czas jest trudnym czasem. Diabeł ma dla wierzącego człowieka pełno swoich pomysłów, którymi chce zająć go.

Ale powiem ci, że Bóg ma dla ciebie też pomysł, piękny pomysł, który nie ma nic wspólnego z ciemnością – jak zużyć twoje życie dla Swojej chwały, żebyś był coraz bardziej podobny do Jezusa Chrystusa. Jeśli pojmujesz ten Boży pomysł i trzymasz się go, to będziesz szczęśliwym człowiekiem. Skosztujesz więcej i więcej, jak dobro zwycięża zło w tobie. Paweł powiedział pewną bardzo ważną rzecz: „gdyby Bóg nigdy nie pocieszył mnie, ja nigdy nie wiedziałbym, jak pocieszyć drugiego. Gdyby Bóg nigdy mnie nie umiłował, nigdy nie wiedziałbym, co to znaczy miłować drugiego. Jeśli Bóg nigdy nie przebaczyłby mi, nigdy nie wiedziałbym, co to znaczy przebaczyć drugiemu.” Gdyby Bóg nie zrobił tego w nas, nigdy nie wiedzielibyśmy jak to powinno się zrobić. Dlatego Bóg wymaga tylko to, co już w nas wprowadził. Ale On chce wprowadzać dalej, dalej i dalej. Jemu chwała za to, że Jego praca nadal trwa. Amen.

Reklamy

zgr. 17.03.2018r. Pokarm fizyczny i duchowy – część 2

Wielu ludzi czytało Biblię. Faryzeusze, uczeni w Biblii, czytali Biblię, dużo czytali i nie pomogło im to, należeli do diabła. Z tą całą wiedzą Biblijną służyli diabłu.

Ewangelia Jana 6 rozdział, od 30 wiersza:

Rzekli więc do niego: Cóż mamy czynić, aby wykonywać dzieła Boże? Odpowiedział Jezus i rzekł im: To jest dzieło Boże: wierzyć w tego, którego On posłał. Rzekli tedy do niego: Jaki więc znak czynisz, abyśmy widzieli i uwierzyli tobie? Jakie dzieło wykonujesz? Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: Chleb z nieba dał im, aby jedli. Wtedy rzekł im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale Ojciec Mój daje wam prawdziwy Chleb z nieba”.

Kto z nas ma zdrowy apetyt by karmić się chlebem z nieba, Jezusem Chrystusem tak, żeby wygrywać w tych bitwach, na które napotykamy? Kto z nas ma zdrowe serce i zdrowe myślenie, żeby przyjąć to, kim jest Jezus Chrystus, ten Chleb z nieba? Izraelici, mogli wychodzić codziennie, żeby zbierać tą mannę, żeby mieć ten pokarm i żeby się nim nasycić na pustyni. Czy masz zdrowe pragnienie Chrystusa, żeby żyć dzięki Jezusowi na tej ziemi? Czy to pragnienie sprawia, że z tym pragnieniem przychodzisz codziennie, aby się nim nakarmić, takim, jakim jest? Żeby ten Chrystus, ten prawdziwy Chrystus przenikał twoje wnętrze, żebyś miał w sobie Jego myślenie, Jego mówienie, Jego sposób reagowania, Jego zwycięstwo nad diabłem. Czy miała. Żebyś w sile tego, kim On jest, stawał, czy stawała każdego dnia, aby żyć dla Boga.

„Albowiem chleb Boży to ten, który z nieba zstępuje i daje światu żywot. Wtedy rzekli do niego: Panie! Dawaj nam zawsze tego chleba!”

Wyglądałoby, że mają pragnienie, ale jakie? Cielesne. Oni by chcieli tego Jezusa, żeby im się fajnie żyło na ziemi. Oni nie myślą o tym, żeby żyć jak On. Oni myślą o tym, żeby im się żyło wygodnie na ziemi. Daj nam Panie tego chleba, będzie nam bardzo przyjemnie z tego powodu.

„Odpowiedział im Jezus: Ja jestem chlebem żywota; kto do mnie przychodzi, nigdy łaknąć nie będzie, a kto wierzy we mnie, nigdy pragnąć nie będzie. Lecz powiedziałem wam: Nie wierzycie, chociaż widzieliście mnie.

41 wiersz: Wtedy Żydzi szemrali przeciwko niemu, iż powiedział: Ja jestem chlebem, który zstąpił z nieba.

Przed chwilą mówili, daj nam tego chleba, ale kiedy powiedział, że On jest tym chlebem, już nie chcieli tego chleba, zaczęli szemrać. Czy ty chcesz Tego Jezusa?! Czy twoje serce pragnie Tego Jezusa ponad wszystko? Czy to Jezus jest twoim posileniem każdego dnia i twoim odpocznieniem każdej nocy? Czy On zapewnia cię, że ty możesz wzrastać, rozwijać się? Nie dawaj dziecku jedzenia, zobaczysz co z tym dzieckiem się stanie. Nie dawaj chrześcijaninowi Chrystusa, zobaczysz co z tym chrześcijaninem się stanie. Bez Chrystusa wszystko ginie. Chrześcijanie sobie myślą, że wystarczy im Biblia; że wystarczy im, że się pomodlą, pozgromadzają, będą wzrastać. Zobaczcie, że to nie działa! Działa dopiero wtedy, kiedy ty karmisz się osobiście Chrystusem, którego słyszysz, o którym czytasz, o którym wiesz, że poszedł do Ojca i wróci tutaj po ciebie, aby zabrać cię na wieczność do domu Ojca! Żebyś mógł zawsze oglądać oblicze Świętego Swego Ojca i być tam razem z Jezusem w wiecznej radości i szczęściu. Bez Jezusa nie ma życia! Chrześcijanie na pewno poginą, jeśli nie będą karmić się Jezusem Chrystusem!

Na początku człowiek wie, że bez Jezusa człowiek nie przeżyje! A potem już umie żyć bez Jezusa i czuje się w porządku! Ale ile bólu, ile krzywdy zadane przy tym „w porządku”?! Ile zniechęcenia?! Taki pokarm, to nie Chrystus! Chrystus to zachęcenie, Chrystus to bodziec, do tego, żeby jeszcze więcej wzrastać dla Jego chwały, dla chwały Ojca.

42 wiersz: „I mówili: Czy to nie jest Jezus, syn Józefa, którego ojca i matkę znamy? Jakże więc teraz może mówić: Z nieba zstąpiłem?”

Chwała Bogu za niebo na ziemi! To jest Chleb z nieba! Niebo na ziemi! Pamiętaj, że gdy karmisz się Chrystusem w twoim sercu jest niebo! W twoim życiu objawia się niebo! Nie zastąpisz tego czytaniem Biblii, modlitwą, zgromadzeniami i śpiewaniem! To jest potrzebne, ale bez karmienia się Chrystusem to nic nie daje. Tak samo robili Żydzi: czytali Biblię, modlili się, śpiewali, zgromadzali się i nie poznali Jezusa! Potrzebny jest Jezus, aby mieć żywot wieczny.

Od 48 wiersza : „Ja jestem chlebem żywym, który z nieba zstąpił; jeśli kto spożywać będzie ten chleb, żyć będzie na wieki; a chleb, który Ja dam, to ciało moje, które Ja oddam za żywot świata. Wtedy sprzeczali się Żydzi między sobą, mówiąc: Jakże Ten może dać nam swoje ciało do jedzenia? Na to rzekł im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, jeśli nie będziecie jedli ciała Syna Człowieczego i pili krwi jego, nie będziecie mieli żywota w sobie. Kto spożywa ciało moje i pije krew moją, ten ma żywot wieczny, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Albowiem ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa ciało moje i pije krew moją, we mnie mieszka, a Ja w nim. Jak mię posłał Ojciec, który żyje, a Ja przez Ojca żyję, tak i ten, kto mnie spożywa, żyć będzie przeze mnie. Taki jest chleb, który z nieba zstąpił, nie taki, jaki jedli ojcowie i poumierali; kto spożywa ten chleb, żyć będzie na wieki. To mówił, gdy nauczał w synagodze w Kafarnaum. Wielu tedy spośród uczniów jego, usłyszawszy to, mówiło: Twarda to mowa, któż jej słuchać może? A Jezus, świadom, że z tego powodu szemrzą uczniowie jego, rzekł im: To was gorszy? Cóż dopiero, gdy ujrzycie Syna Człowieczego, wstępującego tam, gdzie był pierwej? Duch ożywia. Ciało nic nie pomaga. Słowa, które powiedziałem do was, są duchem i żywotem, lecz są pośród was tacy, którzy nie wierzą. Jezus bowiem od początku wiedział, którzy są niewierzący i kto go wyda. I mówił: Dlatego powiedziałem wam, że nikt nie może przyjść do mnie, jeżeli mu to nie jest dane od Ojca. Od tej chwili wielu uczniów jego zawróciło i już z nim nie chodziło”.

Nie widzieli potrzeby żyć jak On! Nie widzieli potrzeby by chodzić, jak On po tej ziemi! Nie widzieli potrzeby, by mówić jak On, by tak czcić Ojca jak On. Nie widzieli tej potrzeby! Wystarczyło im to, co oni sami potrafili wyprodukować przed Bogiem i byli z siebie zadowoleni. Jezus mówi: „Jeśli nie będziesz się karmić Moim życiem, Moim ciałem i Moją krwią, nie będziesz mieć w sobie życia”. A życie to zwycięstwo nad diabłem, zwycięstwo nad grzechem, nad śmiercią.

Kto nieustannie potrzebuje być coraz bardziej, jak Chrystus. Kto nieustanie ma zdrowe pragnienie Tego Chleba, aby w sile Tego Chleba żyć codziennie na ziemi, ten niech modli się z wiarą: „Chleba naszego powszedniego daj nam”. Jezus mówi: tak się módlcie do Ojca. Daj nam dzisiaj. Daj nam dzisiaj Chleba Życia. Potrzebujesz Go od samego rana. Tylko obudzisz się i już potrzebujesz jeść Tego Chleba. Potrzebujesz, ponieważ masz doświadczenie wiary, potrzebujesz sił z Tego Chleba wziętych, żeby wygrywać, żeby mieć zdrowe myśli, zdrowe pragnienia. Żeby zdrowo stanąć do modlitwy, myśląc o Chrystusie i korzystając z Niego.

Ewangelia Mateusza 4 rozdział, 4 wiersz czytamy:

„ A On odpowiadając, rzekł: Napisano: Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych”.

Żyć Słowem Boga każdego dnia, a żyjąc nim, być przyjaciółmi dla siebie nawzajem.

Wiecie, ludzie dużo mówią, fajnie mówią, fajnie piszą, ale gdy chcesz zobaczyć to, co mówią i piszą, nie możesz tego dojrzeć. Mają dobre pragnienia, ale potrzebują Jezusa, żeby było widać wykonanie. Potrzebują karmić się Tym, który daje życie według tych słów, gdyż dokładnie tak żył.

Bóg mówi wiele przez pokarmy. Czytasz Biblię i bardzo wiele jest powiedziane przez pokarmy. Pamiętacie baranka paschalnego? Pamiętacie chleb przaśny, który Izraelici mieli jeść? Pamiętacie, że na święto Paschy, cały kwas miał być usunięty i nie wolno było im w granicach mieć kwasu? Wszystko miało być czyste. Przaśne. I wiemy, że na naszą paschę został ofiarowany Chrystus, abyśmy obchodzili święto Paschy codziennie, karmiąc się tym, w czym nie ma kwasu – karmiąc się Chrystusem. W Nim nie ma kwasu, nie ma zawiści, nie ma niechęci, złości, nie ma przestępstwa, nie ma podstępu, nie ma fałszu. Nie ma kłamstwa, nie ma nic kwasu, czysty. Codziennie miejmy święto Paschy, żyjąc bez kwasu. Przyjemnie by nam było ze sobą zawsze być radując się sobą na każdym spotkaniu, gdyż między nami nie ma kwasu! Spotykasz kochanego brata, kochaną siostrę, nie ma kwasu, przaśny. Nie ma niechęci, nie ma jakiś dziwnych postępowań, są prości, prawdziwi, przaśni! Tak, jak ich Chrystus jest przaśny! O tym Jezus Chrystus mówił: po miłości wzajemnej poznają, że Ja tu byłem, bo jesteście przaśni, gdyż nie ma kwasu między wami! Nie ma obłudy! Jest prawda. I to czyni Jezus w nas, nie my czynimy sami siebie przaśnymi. To czyni Jezus.

Księga Daniela 10 rozdział, od 1 wiersza:

Trzeciego roku Cyrusa, króla perskiego, objawiło się słowo Danielowi, zwanemu Baltazarem. To słowo jest prawdziwe, a treścią jego wielki ucisk. I zważał na słowo, a w widzeniu dane mu było zrozumienie.  W owym czasie ja, Daniel, byłem w żałobie przez trzy tygodnie. Nie jadłem smacznych potraw, ani mięsa, ani wina nie brałem do ust, nie namaszczałem się olejkiem, aż upłynęły trzy tygodnie.  A dwudziestego czwartego dnia pierwszego miesiąca byłem nad brzegiem Wielkiej Rzeki, to jest Tygrysu.  A gdy podniosłem oczy i spojrzałem, oto był mąż, ubrany w szatę lnianą, a biodra miał przepasane pasem ze złota z Ufas. Ciało jego było podobne do topazu, oblicze jego jaśniało jak błyskawica, a oczy jego jak pochodnie płonące, ramiona i nogi jego błyszczały jak miedź wypolerowana, a dźwięk jego głosu był potężny jak wrzawa mnóstwa ludu.  Tylko ja, Daniel, widziałem to zjawisko, a mężowie, którzy byli ze mną, nie widzieli tego zjawiska; lecz padł na nich wielki strach, tak że pouciekali i poukrywali się.  I zostałem sam, i widziałem to potężne zjawisko. Lecz nie było we mnie siły; twarz moja zmieniła się do niepoznania i nie miałem żadnej siły. I usłyszałem dźwięk jego słów; a gdy usłyszałem dźwięk jego słów, padłem na twarz nieprzytomny i leżałem twarzą ku ziemi.  Lecz oto dotknęła mnie jakaś ręka i podniosła mnie tak, że oparłem się na kolanach i na dłoniach. 

I od 15 wiersza:  Gdy on mówił do mnie tymi słowy, opuściłem twarz ku ziemi i zaniemówiłem. A oto coś jakby ręka ludzka dotknęła moich warg; wtedy otworzyłem usta i przemówiłem, i powiedziałem do tego, który stał przede mną: Panie mój, w czasie zjawiska opadły mnie boleści i nie miałem żadnej siły.  Jakże może taki sługa mojego Pana jak ja rozmawiać z takim panem jak ty, gdy teraz nie mam siły i nie ma we mnie tchu? Wtedy ponownie dotknął mnie ktoś podobny do człowieka i posilił mnie,  i rzekł: Nie bój się, mężu miły, pokój ci! Bądź mężny, bądź mężny! A gdy rozmawiał ze mną, poczułem siłę i rzekłem: Niech mówi mój Pan, bo mnie posiliłeś”.

Nie dostał żadnego fizycznego pokarmu, dostał duchowy posiłek i był posilony. Spotkanie z Panem jest potężnym spotkaniem. Tak samo pamiętamy Saul z Tarsu spotkał się z Panem.

Bardzo potrzebujemy posilenia od Pana, by móc z Nim rozmawiać, by mówić Mu to, co jest Prawdą. I by słyszeć, jak On mówi nam Prawdę. I żeby ta Prawda przepełniała nas i powodowała, że plany nasze całkowicie zostają przemienione w to, co chce Bóg uczynić w tobie i we mnie.

Psalm 119, wiersz 103: „Och jak słodkie jest Słowo Twoje dla podniebienia mojego, słodsze niż miód dla ust moich”. Słowo Dawid przyrównuje do miodu, jest dla niego czymś przyjemnym. Smakować to Słowo, kosztować to Słowo. Wiemy, że te receptory fizyczne nie mają z tym nic wspólnego, te duchowe kosztują z tego Słowa i Dawid się cieszył tymi Słowami. Jak słodkie są Twoje Słowa. Jak cenne dla mnie, jak posilające mnie.

Jeremiasz 15 rozdział, 16 wiersz: „Ilekroć pojawiały się Twoje Słowa, pochłaniałem je; Twoje Słowo było mi rozkoszą i radością mojego serca, gdyż Twoim Imieniem jestem nazwany, Panie, Boże Zastępów”.

Kiedy tylko od Pana docierają do nas Jego Słowa, przyjmujemy je ochotnie, bo one są dla nas rozkoszą, radością i szczęściem. One nas posilają. Dają nam siłę żyć pośród tych ludzi, aby je głosić im, aby oni doznawali zbawienia.

Księga Ezechiela 2 rozdział, od 8 wiersza: „Ty zaś synu człowieczy słuchaj co Ja mówię do ciebie, nie bądź przekorny jak dom przekory, ale otwórz swoje usta i zjedz, co ci podaję. A gdy spojrzałem, oto ręka była wyciągnięta do mnie, a na niej zwój księgi. I rozwinął go przede mną, a był zapisany z jednej i z drugiej strony. Były zaś na nim wypisane skargi, jęki i biadania. I rzekł do mnie: Synu człowieczy zjedz to, co masz przed sobą! Zjedz ten zwój i idź. A mów do domu Izraelskiego. A gdy otworzyłem usta, dał mi ten zwój do zjedzenia. I rzekł do mnie: Synu człowieczy! Nakarm swoje ciało i napełnij swoje wnętrzności tym zwojem, który ci daję. Potem zjadłem go, a był on w moich ustach słodki jak miód”.

Kto płacze nad złym stanem kościoła, kto doświadcza, że kościół ginie bez Jezusa i szuka Bożego oblicza, aby kościół dostał pokarm, który jest potrzebny, aby kościół podniósł się, aby kościół walczył z prawdziwym wrogiem, z diabłem; kto szuka Boga, patrząc na Drogę, na Chrystusa, na to, co jest miłe Bogu, abyśmy tak do Boga wracali, kosztuje tych słów i doświadcza jak one napełniają go pokrzepieniem i posileniem?

Księga Objawienia 10 rozdział, od 8 wiersza: „A głos, który usłyszałem z nieba, znowu się do mnie tak odezwał: Idź, weź księgę otwartą, którą ma w ręku anioł stojący na morzu i na lądzie.  Poszedłem tedy do anioła i powiedziałem mu, by mi dał książeczkę. A on rzecze do mnie: Weź i zjedz ją; gorzkością napełni żołądek twój, lecz w ustach twoich będzie słodka jak miód. Wziąłem więc książeczkę z ręki anioła i zjadłem ją, a była w ustach moich jak słodki miód; a gdy ją zjadłem, żołądek mój pełen był gorzkości.  I powiedziano mi: Musisz znowu prorokować o wielu ludach i narodach, i językach, i królach.” 

Bóg napełnia Swoimi Słowami Jana. Niech Bóg karmi ciebie i mnie Prawdą, Chwałą, tego kim jest Słowo, które stało się Ciałem, kim jest Jego Umiłowany Syn. Niech lud Boga nie chodzi wychudzony, ale raczej niech ma tężyznę, niech rośnie, niech wzrasta Bożym wzrostem. Dla chwały Ojca, który karmi nas ze Swojego stołu, tym co najbardziej potrzebujemy. Niech każdy z nas doświadcza duchowej przyjemności. „Mamy siłę wstać Panie i iść dla Twojej chwały Panie, bo posiliłeś mnie, nakarmiłeś mnie, dałeś mi to, co potrzebne bym wygrał, bym wygrała. Bym dalej patrzył w niebo, jak człowiek, który wie, że Ty tam jesteś, że stamtąd wrócisz. Abym zawsze miał tą wiarę, która sięga nieba i wiedział, że Ty wszystko możesz Panie. I Ty przeprowadzisz swój Kościół przez wszystkie przeciwności i wprowadzisz do wspaniałej wieczności. Amen”.

Zaparcie się siebie – część 1.

Chciałbym omówić dwa takie wiersze z Ewangelii Łukasza, z 9 rozdziału, 23 i 24, przed obliczem naszego Pana, aby Ten który jest, Bóg Wszechmogący odebrał chwałę od nas, gdyż godzien jest chwały. Odwróćmy nasze oczy, nasze myślenie od wszelkich rzeczy. Zacznijmy patrzeć w Słowo Boże, zacznijmy być gotowymi usłyszeć je tak jak ono jest nam podane. Bądźmy gotowi przyjąć je, bądźmy gotowi, wiedząc, że Słowo Boże to jest życie nasze. Pan powiedział Słowa, które są duchem i żywotem. Otwórzcie serca szeroko, gdyż od tego, czy je przyjmiecie i zachowacie zależy wasze życie wieczne. Nie tylko to tutaj, nie tylko jakieś dni bez choroby, jakieś dni, kiedy możesz pozwolić sobie dużo zjeść, dużo pobiegać, czujesz się taki zdrowy i rześki. Nie tylko takie dni. Lecz całe wieczne życie od tego zależy. Bo Jezus powiedział, że kto zachowa Słowo moje, śmierci nie ujrzy na wieki.

I chciałbym, żebyśmy byli bardzo wyczuleni na to Słowo. Ono pracuje w duchowym wymiarze, a więc człowiek nie może go od razu chwycić. Gdybym dał ci czekoladę, od razu mógłbyś ugryźć ją i zasmakować, i powiedzieć, że jest słodka. Gdy daję Słowo, nie możesz go od razu tak wziąć, musisz przyjąć, pozwolić aby ono pracowało w tobie i dokonało to z czym zostało posłane. Musisz powoli doznawać smaku tego Słowa w sobie. Musisz je zachować w sercu swoim, aż dojdzie do pełni tego, z czym zostało do ciebie posłane. Wtedy osiągniesz sukces. Jeżeli nie, to straciłeś, straciłeś coś, co Bóg powiedział. A każde Jego Słowo ma najwyższą wartość.

I powiedział do wszystkich: Jeśli kto chce pójść za mną.”

Na razie tym się zajmiemy – „jeśli kto chce pójść za mną”. Jezus nie mówi: „wszyscy chodźcie za mną”. Nie, nie mówi do całego świata: „chodźcie za mną”. Mówi raczej: „jeśli kto chce”. Nie ma przymusu. Czasami stwierdzamy, że ludzie idą za Panem, jakby byli przymuszeni, jakby ktoś zmuszał ich, jakby ktoś koniecznie chciał przymusić ich do tego, aby oni szli za Jezusem. Opierają się, walczą z ludźmi, którzy napominają ich, kombinują jak wyminąć ich, jak ich oszukać, jak przedstawić sprawę zupełnie inaczej. Kiedy brat pyta się w trosce, bo widzi coś niedobrego: „bracie, widzę, że coś tobie dolega”. Ten odpowiada: „ależ skąd, wszystko jest wspaniale”. A ty wiesz, że w jego życiu nie ma wspaniałości. Jezus mówi: „kto chce”. A więc to zależy, jeśli człowiek chce, to nie będzie się ukrywał, nie będzie stawiał innego obrazu przed oczy braci.

Jezus powiedział: „pójdźcie do mnie wszyscy spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie.” „Jeśli kto chce”. Czasami człowiek idzie za Jezusem, bo obiecano mu jakieś cudowności, jakieś wspaniałe przeżycia – „będziesz miał lepsze widzenia niż na narkotykach, czy na innych rzeczach, będziesz miał o wiele więcej różnych rzeczy i jeszcze uzdrowienie przyjdzie do twojej rodziny”. Za Jezusem nie wychodzi się tak. Żeby wyjść za Jezusem, to musisz zechcieć Go, w twoim sercu musi powstać wielkie pragnienie: Chcesz być z Nim. Wtedy wyjdziesz. Chcenie, jak czytałem ostatnio, przychodzi od Boga. Bez Boga nie ma chcenia. A więc, jeżeli Bóg nie dałby ci chcenia, nigdy nie pójdziesz za Jezusem. Człowiek sam z siebie nie może mieć chcenia pójścia za Jezusem, bo to jest zbyt wielka cena dla człowieka. Ona kosztuje go całe życie, nie tylko jakieś urywki dni.

Czy chcesz pójść za Jezusem? Ilu ludzi dzisiaj robi coś na przymus? Na przykład idą na zgromadzenie, bo trzeba, albo nie pójdą, bo im jakoś nie układa się. Oni naprawdę nie chcą iść za Jezusem, ale boją się konsekwencji kiedy umrą i chcą zapewnić sobie jakoś to bezpieczeństwo. I wtedy próbują pozorować. Ale przecież Jezusa nikt nie oszuka. On jest dokładnym Sędzią, On zna serce i nerki. Oni nie chcą pójść za Jezusem, oni chcą zabezpieczyć się, tak jak w świecie człowiek zabezpiecza się.

Jeśli kto chce pójść za Jezusem, ten zostawi to wszystko, tak jak Mateusz zostawił całe swoje cło i poszedł za Panem. „Pójdź za mną” – znaczyło dla niego: „zostaw to i pójdź za mną”. Czy myśmy tak wyruszyli za Jezusem? Powiem wam, że ci, którzy tak wyruszyli do dzisiaj idą i rosną. Wszyscy, którzy nie wyruszyli na zasadzie – „jeśli”- do dzisiaj kuleją i trzeba ich stale podtrzymywać. Ale przez cały czas jest jeszcze nadzieja, bo to „jeśli” przez cały czas funkcjonuje, jest. Możesz mieć i dzisiaj to chcenie pójścia za Jezusem. Wyrusz.

Oto będę mówił o drodze pójścia za Nim. Jak Pan wymaga, żeby za Nim pójść. A wtedy będziesz bezpieczny w tej pielgrzymce i nie zawiedziesz się tego Jednego Chrystusa. Bo jest wielu Chrystusów, takich, którzy ci zapewnią pewne rzeczy tu na ziemi, ale nie dadzą ci zwycięstwa.

Kto jest gotów na krzyż? Ten, który wie jaka jest jego wielkość, jakie jest jego działanie. Jezus był gotów na krzyż, bo wiedział, że krzyż sprawi pewne działanie w naszym życiu. I teraz kto będzie gotowy na krzyż, na swoją śmierć? Ten, który będzie wiedział, że jego śmierć ma znaczenie. 

Rozważanie – 5 Księga Mojżeszowa 6,4-9; Część 4.

Zobaczcie, że Salomon powiedział to w Przypowieściach, że droga sprawiedliwego jest jak zorza poranna, która pojawia się aż do pełnego dnia. Tam jest coraz jaśniej, a nie tak, że jasno, a później ciemno, ciemno, ciemno, coraz ciemniej, aż do nocy. Dlatego wszędzie gdzie Bóg zaczyna, to jest mały początek, ale później widzisz wspaniały efekt.

Dlatego uczmy się tego Boga, bo to właśnie przed Jego obliczem staniemy. Uczmy się tego Boga jak żyć w taki sposób, jak Jemu się podoba. Pamiętajmy, że On jest jeden i zawsze będzie jeden. On decyduje o wszystkim, On rozkazuje. Jest to dla nas bardzo ważne. Niech Bóg pomoże nam uczyć się tej Biblii i nawzajem szukać ze sobą świętego porozumienia uczenia się Boga, poddawania się woli Bożej, korzystania z tego, co Bóg nam daje według Jego porządku. To jest sprawa najważniejsza dla każdego z nas, gdyż to On będzie nas sądził. Jego wyrok jest dla nas najważniejszy. Jeśli wyrok zapada już dzisiaj: „jesteś Moim umiłowanym w Chrystusie (Moją umiłowaną) i czynisz to, co jest Moją wola, należysz do Mnie. Dzisiaj jesteś już w wieczności.” Ale wytrwaj do końca z tym Bogiem. Niech On powoduje, że będziesz wzrastać i wzrastać, wzrastać i wzrastać, aż przejdziesz do pełnej doskonałości, kiedy przyjdzie Jezus. Wtedy dostaniesz to, co jest pełne doskonałości. Tam już nie ma niczego, żeby poprawić. Ale dzisiaj wzrastamy, rozwijamy się.

Zobaczmy, że możemy być ze sobą w Boży sposób. Zbór może rosnąć w pełnej miłości, napełniony chwałą obecności Jezusa, jeśli tylko On jeden jest w sercu naszym, Ten Sam, razem ze Swoim prawem. Jezus powiedział: „kto wypełnia Moje przykazania, ten Mnie miłuje.” Jeśli mówimy, że Go znamy, a nie żyjemy tak jak On żył, to kłamiemy.

Zobaczcie, że całe to Słowo jest jak odsłona wspaniałości Boga, który chce uratować, zbawić. Nigdzie nie ma tu napisane, żeby za zgodą Bożą były kłótnie, waśnie, odszczepieństwa, szukanie swego w Kościele. Nigdzie nie ma na to zgody, żeby Bóg zgadzał się na takie rzeczy w Kościele. On zgadza się na swego Syna w nas, w tobie, we mnie.

Pomyśl o tym. Jeśli chcesz mieć konflikt z Bogiem, to twoja sprawa. Nikt ciebie nie powstrzyma od tego. Jezus też nie powstrzymał wielu ludzi. Uparli się i postawili na swoim. Ale ci, którzy ulegli, nie żałowali tego. Uczmy się tego, wzrastajmy, rozwijajmy się. Jeśli widzimy, że troszczy się o nas w dobrej sprawie, to poddawajmy się temu, ponieważ On tego właśnie chce, aby cząstki miały o siebie nawzajem jednakowe staranie.

Uczmy się tego, a wtedy będziemy rozgłaszać: „Zaprawdę Bóg cudownie nas z sobą złączył. Cudownie połączył nas w Chrystusie. Dał te same przykazania. Potraktował nas tak samo. Uczynił nas cząstką czegoś wspaniałego. Napełnił nas tą samą miłością”. Tak jak Słowo Boże mówi, że nadzieja nie zawodzi, bo Duch rozlewa miłość Bożą w sercach naszych.

Miłujmy się więc dzięki Bogu i nie dajmy się wprowadzić w bunt, nie dajmy wprowadzić się w złe nastawienia. Jeśli słyszysz doradcę, który radzi ci przeciwstawianie się służącym Bogu, to napomnij tego człowieka natychmiast. Może jeszcze upamięta się. Ale nie pozwól sobie wkładać do uszu jadu. To często jest bardzo miły jad, doradca, który stoi po twojej stronie, a tak

naprawdę jest to zwodziciel. Bóg nigdy nie łamie swojego ustalonego porządku. Niech będzie uwielbione Jego Imię po wszystkie dni i na wieki. Amen.

Rozważanie – 5 Księga Mojżeszowa 6,4-9; Część 2.

Zobaczcie, że niedaleko tam w 5Moj. 7,6-10 czytamy takie Słowa:

Gdyż ty jesteś świętym ludem Pana, Boga twego. Ciebie wybrał Pan, Bóg twój, spośród wszystkich ludów na ziemi, abyś był jego wyłączną własnością. Nie dlatego, że jesteście liczniejsi niż wszystkie inne ludy, przylgnął Pan do was i was wybrał, gdyż jesteście najmniej liczni ze wszystkich ludów. Lecz w miłości swej ku wam i dlatego że dochowuje przysięgi, którą złożył waszym ojcom, wyprowadził was Pan możną ręką i wybawił cię z domu niewoli, z ręki faraona, króla egipskiego. A tak wiedz, że Pan, Bóg twój, jest Bogiem, Bogiem wiernym, który do tysiącznego pokolenia dochowuje przymierza i okazuje łaskę tym którzy go miłują i strzegą jego przykazań. Lecz sam odpłaca tym, którzy go nienawidzą, aby ich wytracić. Nie zwleka, ale odpłaca temu samemu, kto go nienawidzi.”

Zwróćcie uwagę, że był kiedyś taki pierwszy król w Izraelu, Saul. Otrzymał on od Boga rozkaz, żeby uderzyć na Amalekitów i wszystko wytracić. Ale on jednak tego nie zrobił i zachował to co tłuste. Zachował to co tłuste! Czy możemy powiedzieć, że On nienawidził Boga? Tak, on nienawidził Boga. Dlaczego możemy powiedzieć, że nienawidził Boga? Dlatego, że nie był Mu posłuszny. Miłość jest łączna z posłuszeństwem, a nienawiść z niechęcią do uczynienia tak jak ktoś mówi, bo się tego kogoś nie miłuje. Ma się swoje decyzje i swoje postanowienia w tej sprawie.

I Saul miał swoje postanowienia w tej sprawie. On nienawidził Boga, nienawidził Jego Słowa.

Otwórzmy 1 Księgę Samuela 15,22-23:

Samuel odpowiedział: Czy takie ma Pan upodobanie w całopaleniach i w rzeźnych ofiarach, co w posłuszeństwie dla głosu Pana? Oto: Posłuszeństwo lepsze jest niż ofiara, a uważne słuchanie lepsze niż tłuszcz barani. Gdyż nieposłuszeństwo jest takim samym grzechem, jak czary,”

A więc jeśli ktoś wchodzi w nieposłuszeństwo, to wchodzi w czary, wchodzi w to, czego Bóg nienawidzi. A więc także ten człowiek nienawidzi Boga.

a krnąbrność, jak bałwochwalstwo i oddawanie czci obrazom. Ponieważ wzgardziłeś rozkazem Pana, więc i On wzgardził tobą i nie będziesz królem.”

Widzimy, jak ważne jest to, by słuchać Boga. Jeśli ktoś przybywa do zgromadzenia, to ten człowiek musi od innych, którzy są już w zgromadzeniu, nauczyć się miłości do tego samego Boga i posłuszeństwa temu samemu Bogu. Musi nauczyć się, że w zgromadzeniu rządzi tylko jeden Bóg i Jego rozkazy są miłe tym, którzy w tym zgromadzeniu są. Jeśli ten człowiek byłby buntownikiem i próbowałby buntować, nastawiać ludzi, to wszędzie napotka na ten sam odpór, ponieważ oni kochają tego samego Boga, a to nie jest bóg buntu. Nie raz słyszałem, o ludziach, którzy buntują drugich do przeciwstawienia się. Co Bóg zrobi z nimi, kiedy staną przed Nim, jeśli wcześniej nie oczyszczą się z tego? Czy dają się Mu oczyścić?

Wiecie do ilu upadków doprowadzili innych ludzie, którzy nie znają Boga i nie kochają Go, a wypowiadają słowa, mówiące komuś co zrobić, a czego nie zrobić? Jeden z braci, który tu jest, mało nie zginąłby przez takiego jednego doradcę. I to nie jeden jest, który mógłby zginąć przez takie doradzanie. Pomyśl najpierw, czy Bóg przez ciebie mówi, jeśli radzisz komuś co zrobić. Najczęściej w tych poradach wygląda pięknie, że Boga stawiasz z przodu, ale zobacz, czy ten Bóg postawił ciebie w tym miejscu, bo okazuje się że ten Bóg mówi zupełnie co innego. I przez jakiś okres czasu ten brat przeżywał upadek, zaniedbanie i gubienie wartości Bożych. I gdyby pewnego dnia nie wyszło na jaw, co się stało i nie nastąpiło uwolnienie przez przywrócenie prawdy, to ten brat byłby dalej martwy. Przez jednego doradcę. A dzisiaj jest żywy, bo prawda zniszczyła kłamstwo. I tak wygląda wiele sytuacji. Wielu ludzi, kiedy przyjdzie przed oblicze Boże, będą przerażeni, kiedy usłyszą co On ma dla nich przygotowane.

Będziesz miłował tego samego Boga i będziesz kochał Jego rozkazy. Będziesz kochał wypełniać je w taki sposób, w jaki On określił w swoim Słowie.

Dobrze wiemy co spotkało Miriam i Aarona, kiedy postawili się przeciwko Mojżeszowi. Co spotkało Datana, Korego, co spotykało tych wszystkich ludzi, dlatego, że myśleli o sobie, że mają prawo do tego, aby w ten sposób postąpić, bo Bóg dał im jakąś pozycję? A więc nie kochali tego samego Boga. Bo kiedy On ustalił Swój porządek, to On chce mieć ten porządek cały czas, a nie tylko chwilowo.

Tak też Pan Jezus powiedział, że kiedy sieje ziarno, to ci, którzy rozumieją, zachowują i w wytrwałości wydają owoc, są szczęśliwymi ludźmi.

A więc jeśli widzimy Boży porządek w działaniu, to szanujmy Boży porządek, uczmy się żyć w porządku Bożym. Jeśli coś nauczyliśmy się, to wcale nie znaczy, że zmienia się porządek Boży. Zobaczcie, że Słowo Boże bardzo wyraźnie mówi, że poznanie nadyma, a miłość buduje. Jeśli mam poznanie i już myślę, że mogę sobie dyskutować i stawiać się, to zapomniałem o miłości do tego samego Boga i o miłości wzajemnej według woli tego samego Boga.

Zobaczcie, w Izraelu było 12 plemion i każde plemię miało zająć swój teren, ale było jedno miejsce, do którego wszyscy mieli przychodzić, aby uczcić tego Boga, dlatego, że On był jeden dla nich wszystkich. Rozumiecie, jeżeli zobaczylibyśmy, że na polskiej ziemi jest ileś zborów, to nie zmienia to sytuacji, że one muszą należeć do jednego Boga, bo jest tylko jeden Kościół. I jedno prawo musi przebiegać przez każdy zbór, bo jest jeden Kościół. Nie tak, że każdy zbór ma swoje prawo, bo wtedy jest bałagan i to widzimy. Musimy uważać, żeby nie robić czegoś wbrew Bożej woli. 

Rozważania Listu do Rzymian 8, 30-39; Część 6.

Mamy różne doświadczenia, jesteśmy bardzo uzależnieni od tego, jak ludzie reagują na nas. Mimo wszystko ten stary gdzieś człowiek, badacz reakcji ludzi, buduje sobie własny obraz wydarzeń. A my musimy być od tego wolni i nie patrzeć na to, co ludzie, tylko patrzeć na to, co Bóg. Musimy być uwolnieni od starych sposobów obserwowania reakcji innych, które miałby nam powiedzieć, czy dobre jest to co robimy, czy złe. Powinniśmy patrzeć w nowy sposób, czy to podoba się Bogu, czy nie. Jeśli podoba się Bogu, to choćby nie podobało się ludziom, to nie jest tak ważne. Gorzej jak będzie to podobać się ludziom, a Bogu nie będzie podobać się.

A więc pierwsze, to, żeby było tak jak Bóg chce, ponieważ to On darował nam nasze grzechy, otworzył przed nami wolność, to On dał nam nadzieję niebiańską w Chrystusie. Wszystko dał Bóg. Bardzo ważna rzecz.

Ile rzeczy kupiliśmy dzisiaj w sklepie? Ile wydaliśmy na to pieniędzy? A Bóg mówi: „U Mnie bez pieniędzy”. Ile wzięliśmy dzisiaj od Boga? Potrzebujemy chleb, coś do chleba. Musimy kupić to i idziemy do sklepu. A Bóg mówi: „u Mnie bez pieniędzy”. Ile wzięliśmy dzisiaj bez pieniędzy? Radość, bez pieniędzy. Miłość, bez pieniędzy. Prawda bez pieniędzy, wszystko bez pieniędzy, za darmo, w Chrystusie. Ludzie! Czemu tak mało? W sklepie patrzysz na ten i na tamten towar, liczysz pieniądze, bo może masz za mało, a tu nie musisz liczyć. Dlaczego tak mało bierzemy? Może jesteśmy chytrzy: „Bóg mi da, to inny będzie z tego korzystał?” Tak, to jest prawda. Im więcej Bóg ci da, tym więcej inni będą mieli z tego. Ale ty przez to jesteś Jego sługą (służebnicą) i On ma ciebie w swojej wieczności.

Musimy podchodzić do Słowa prawdziwie. Musimy wyjść z niedowierzania, budowania chrześcijaństwa na patrzeniu oczu i słuchaniu uszu w cielesny sposób. Tak samo jak idziemy do sklepu, czy inne rzeczy robimy. Przez wiarę musimy bardziej zobaczyć to, niż towary w sklepie, bo tam jest kant, oszustwo. Tam piszą co to jest, a to jest oszukanie, nie do końca jest to, co piszą. Ale jak tu jest napisane, to jest dokładnie tak, jak jest.

Ile miłości dajesz braciom, siostrom w swoim codziennym życiu? Ile fajnych sms-ów wysyłasz im, bo masz takie szczęście, że musisz rozlać je, bo jak nie, to pękniesz? Ile masz tego towaru za dużo, że musisz go rozdać też za darmo? A ile masz tego towaru, jak faraon wysłał swoich? „Jeszcze biczem, trochę dołożyć, niech pracują dla Pana” i lać, lać ich. To każdy potrafi. Ale z obfitości serca mówią usta. Musimy mieć to od Boga, żeby dać to innym, i żeby to dało im to co cenne, co ważne, potrzebne. Musi być w tym Bóg i dlatego bardzo potrzebujemy Go. Jeśli On mówi do nas, że On podjął się tego i nie będzie nas potępiał, kiedy coś nie uda się nam, nie będzie jakby źle mówił o nas, to mamy wielką możliwość uczenia się przy Kimś, kto wziął wszystko na Siebie. To musi być piękne!

Kiedy apostoł Paweł pisał o tym, wiedział ile to znaczy dla nas ludzi. Żyliśmy pod oskarżeniami, potępieniami, w grzechach, w różnych rzeczach. Nauczyliśmy się żyć tak, żeby samemu siebie jakoś usprawiedliwiać, czy zapić się, jeśli sumienie odzywało się, jakkolwiek. Każdy ma jakieś swoje sposoby. A tutaj możemy być normalnie z Bogiem, który nas stworzył, który jest wobec nas otwarty, szczery, prawdziwy, który umiłował nas, kiedy chodziliśmy w grzechach. To jest coś fascynującego u naszego Boga, jakim On jest Bogiem. To jest coś, co chciałbym umieć naśladować i wiem, że On dał swego Ducha po to właśnie, żeby sprawić to, żeby tak było możliwe, żebym mógł cieszyć się, że naśladuję Boga. Dlatego przez apostoła zostało wypowiedzianych wiele słów, wyrażeń, abyśmy byli wdzięczni Bogu za to, że nie dość, że nie potępia, to jeszcze wstawia się za nami, żeby powiodło się nam, żebyśmy mogli wydostać się z tego, czy tego i jeszcze więcej, więcej doświadczyć Boga.

Zobaczcie, że wielu ludzi jest na ziemi w wielkim nieszczęściu. Chrześcijaństwo, to jest miejsce, w którym Bóg chce mieć nas dla swojej chwały, żeby napełniać nas tym, co jest potrzebne. Ale my musimy być w odpocznieniu, nie możemy być w niepewności, w lękach, obawach, w szarpaniu się z Bogiem niepewnością, że nie wiem, czy ja jestem, czy nie jestem. Musimy być w tym w uporządkowaniu. Bóg powiedział: „Wiem jakim (jaka) jesteś. Biorę cię takim i będę wykonywał nad tobą świętą pracę.” Jakim chcesz być człowiekiem, kim chcesz być bracie, siostro? Powiedz mi. Jeśli chcesz być jak Jezus, to chwała Bogu! Dokładnie tego samego chce Ojciec. To jest Jego wola. Jeśli Jego wola jest twoją wolą, to jest już bardzo dobrze.

Ale możesz nie chcieć być jak Jezus, ale wtedy to jest już twoja wola. Kim chcesz być? Powiedz prawdę. Czy chcesz być jak Jezus? Jeśli tak, to jest niemożliwe, żebyś był (była) coraz bardziej do Niego podobny, bo chcenie i wykonanie jest od Boga. Tylko czy chcesz tego by być jak Jezus? Czy chcesz być siostrą, która jest jak Jezus, bratem, który jest jak Jezus? Wszyscy musimy tego chcieć, jeśli ma się nam powieść. Jeśli człowiek nie chce wygrać, to jak ma wygrać? Jeśli człowiekowi nie zależy na tym, to jak Bóg ma to zrobić? Człowiek może powiedzieć: „Boże zostaw mnie, mi wystarczy być takim jakim jestem.” Ale to już jest twoja wola. Człowiek mógłby powiedzieć: „Boże, ja tak nie lubię chodzić w świetle, lubię tak w półcieniu, żeby tak nikt do końca nie widział jakim jestem, żeby nie postrzegali tak wyraźnie mnie, Boże. Ja tak nie lubię w pełnym świetle chodzić. Nie lubię wychodzić na estradę, gdzie światło skierowane jest na mnie i wszyscy patrzą, a ja teraz mam coś zrobić. Ja tak nie lubię. Wolę być w cieniu, gdzieś w ciemnościach usiąść sobie kątkiem”, itd. 

Serce Świątyni Bożej – część 3.

A więc widzimy, że Bóg lubi taką hojność. Pamiętacie jak za króla Joasza ustawiono skrzynię i zbierano pieniądze na remont świątyni. Lud hojnie przynosił datki na ten cel, aż kapłani powiedzieli, że to wystarczy. Piękne to jest; hojność otwartego serca, miłość do Boga, ochota, żeby dom Boży był taki, jaki Bóg chce.

Teraz my jesteśmy domem Bożym. Co dla ciebie więcej znaczy, czy to, że przyjdzie brat i powie ci: „masz tu dziesięć tysięcy”, czy to, że przyjdzie brat, uściska cię, odpowie miłością na twoje doświadczenie. Wiecie, że pieniądze nie zastąpią miłości. Bogaci ludzie często dają swoim dzieciakom mnóstwo pieniędzy, a te dzieciaki są tak biedne, gdyż potrzebują miłości, a nie tych pieniędzy. My tak naprawdę potrzebujemy obficie wylewanej miłości. To jest właśnie ta praca Ducha Świętego w nas. Hamowanie tej pracy to też jest zła praca. Niech Duch Boży ma swobodę działania w nas. Kto gasi Ducha Świętego, to zasmuca Go, bo On chce uczynić w nas każdego dnia, w każdej chwili miejsce dla Chrystusa.

2 Mojżeszowa 36,2:

I wezwał Mojżesz Besalela i Oholiaba, i wszystkich zręcznych mężów, których serce Pan obdarzył mądrością, wszystkich, których serce poniosło, aby przystąpić do pracy i ją wykonać”.

Przenieśmy to na nowotestamentową sferę. Widzę tu apostołów, proroków, nauczycieli, ewangelistów, pasterzy, starszych w zborach, braci, siostry, których Bóg ubogacił mądrością do budowania się na dom Boży. Komu z was brakuje mądrości? To jest w Chrystusie i Jezus daje mądrość. Proś Pana, by czynił cię mądrym. Powiem to jeszcze inaczej. Najczęściej ten, który jest mądry, mało wie o tym, gdyż czyni Boże dobro, nie myśląc. Drugi zaś myśli, że jest mądry, a tak naprawdę jest głupi. To jest dziwne, ale tak mniej więcej to wygląda. Życie Jezusa wygląda w ten sposób, że bardzo często nie doznajesz jak pięknie On już działa przez ciebie i przez cały czas doznajesz, że jeszcze piękniej mógłby działać, a wszyscy są zadziwieni jak pięknie Pan już działa. Zaprawdę, mówię wam, że ci, którzy są najmniej pewni tego, że są mądrzy, są najbardziej mądrzy. To jest to, co daje nam Pan. Mądrość przychodzi od Niego, decyzje, działanie przychodzą od Niego.

Mądrość to jest początek bojaźni i zaczynasz doznawać bojaźń. Zaczynasz postrzegać jak potężny jest Bóg i zaczynasz zważać na Niego. Człowiek, który ma bojaźń zważa już na Boga i wie, że żyje przed obliczem Najwyższego.

Musimy zagłębiać się we wszystkie elementy serca, a nie rozważać poszczególne, bo gdybyśmy mieli każdy element rozważać po kolei, to musielibyśmy się zatrzymać i gwarantuję wam, że przez ten cały zjazd zabrakłoby nam czasu. Gdyby rozważany był każdy element, musielibyśmy patrzeć na nasze serca i tak, kiedy w Izraelu czytali Księgę Zakonu, każdy badał swoje serce, badał jak żyje i wtedy po kolei wszyscy pokutowali, szukali Pana, przepraszali Go, płakali przed Nim, a On zlewał na nich to obiecane dobro.

A więc w tej posłudze w Kościele Jezusa Chrystusa, Duch Święty tak ukształtował każdy członek, aby był zdolny budować się z innymi członkami według tego wymiaru, jaki dostał. Każdy, tak aby żaden członek w Kościele nie był bezczynny, ale aby wszystkie były czynne w miłości. Chwała Bogu, że te posługi zostały ustalone nie przez nas ludzi. My wybralibyśmy najprawdopodobniej tych, którzy by pasowali nam. Ludzie najczęściej wybierają tych, co im pasują, a nie tych, co nie pasują im i będą ich cały czas uwierać. Jak już wiedzą, że ten uwiera, to już myślą, żeby tylko nie wybrali go, bo nie da nam spokoju, będzie nas trzymał, przeszkadzał nam i stale będziemy jeszcze musieli dbać o nasze szaty. A ten, co nam pasuje powie: „w porządku, jesteś chrześcijaninem, jesteś zbawiony, jesteś święty, ciesz się i żyj sobie jakoś tam.”

A więc ci, którzy zostają wybierani przez Boga, dbają o czystość szat. Czytając listy apostolskie postrzegamy, że to są uwierające listy. „Jesteście już święci wybrani, ale przestańcie już kraść, przestańcie kłamać. Niektórzy jeszcze nie oczyścili starych grzechów.” Apostołowie pisząc listy uwierali wierzących w sposób miłujący. Nie było to oskarżycielskie, to była Boża praca. Ci ludzie pracowali tak dlatego, że to Duch Boży przygotował ich do tej pracy. Piszą: „będziemy wam przypominać to dopóki żyjemy.” To była ich praca. Paweł pisze, że jako starsi mówili wierzącym zawsze to, co chce Pan Jezus Chrystus. „Nie jesteśmy winni niczyjej krwi, bo zawsze mówiliśmy wam prawdę.” Ta praca apostołów była wykonana bardzo dobrze.

A więc każdy z nas ma pracę ustaloną przez Boga i wtedy to ciało buduje się nawzajem. Ale każdy z nas musi czuwać nad swoim sercem, pilnować go każdego dnia. Wiemy dobrze co jest potrzebne naszemu sercu. Trzeba zwłaszcza czytać te miejsca, które wykazują nam, że nie żyjemy tak jak jest napisane. Nie unikać ich, ale czytać je szczególnie, żeby człowiek zrozumiał, że to też jest Boże Słowo skierowane do nas. Nie można umykać od Słowa i czytać te fajniejsze miejsca, ale mam czytać te, które mówią, że jestem nie w porządku tak długo, aż będę mógł powiedzieć: „Panie, one nie są już do mnie, ponieważ Ty mnie wyprowadziłeś z tego.”

A więc, wszelkie posługi są wynikiem tego, co Bóg wkłada w nasze serca i uzdatnia nas do takiego działania. Wtedy nasze serce jest uzdatnione do takiego działania. Pomysły wychodzą z serca już uzdatnionego, z nowego serca, do którego Bóg wpisał zadanie, które wyznaczył tobie i mnie w ciele Jezusa Chrystusa. Kogo więc będziemy chwalić za wszelkie dobre rzeczy, które dzieją się w Kościele? Boga Ojca i Jego Syna Jezusa Chrystusa. Wszystko to dostaliśmy w Chrystusie i jesteśmy Jego współdziedzicami. To co jest dobrego między nami, to jest Bóg, tak jak powiedział Jezus, że On jest jedyny dobry.

Chwała Bogu, ale musimy uważać, bo musimy szanować też i naczynia, gdyż w nich działa Bóg, dlatego mamy szanować się nawzajem jako naczynia Boże, a szczególnie tych, którzy podjęli się zwiastowania Bożego Słowa. Dlaczego szczególnie tych? Dlatego, żeby oni zawsze mieli ochotę mówić prawdę, bo prawda jest nam wszystkim potrzebna. Chodzi o to, żebyśmy się ratowali, budowali nawzajem i uczciwie postępowali wobec siebie. Nie dlatego, żeby komuś hołubić, zupełnie nie. Modlitwy i inne rzeczy potrzebne są po to, żeby ten, który wychodzi mówić, głosił prawdę, aby członki ciała były przygotowane do posługiwania, jak czytamy w Liście do Efezjan. Jest to potrzebne, żeby przygotować się do dzieła budowania się nawzajem, żeby członki nawzajem miały o siebie jednakie staranie.

Otwórzmy 5 Mojżeszową 6, 4-9:

Słuchaj, Izraelu! Pan jest Bogiem naszym, Pan jedynie! Będziesz tedy miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej siły swojej. Niechaj słowa te, które Ja ci dziś nakazuję, będą w twoim sercu. Będziesz je wpajał w twoich synów i będziesz o nich mówił, przebywając w swoim domu, idąc drogą, kładąc się i wstając. Przywiążesz je jako znak do swojej ręki i będą jako przepaska między twoimi oczyma. Wypiszesz je też na odrzwiach twojego domu i na twoich bramach”.

A więc wszędzie uczynisz to z gorliwości twojego serca dla swojego Boga. W Nowym Testamencie czytamy o spotkaniu Jezusa z uczonym, który pyta, które przykazanie jest najważniejsze. Jezus mówi: „Słuchaj Izraelu, twój Bóg jest jeden. Będziesz więc słuchał swojego Boga i we wszystkim będziesz Mu posłuszny z miłości całego serca, z miłości całej duszy, z miłości całej twojej siły i z miłości twojego umysłu. Będziesz miłować Go całym sobą.” To jest przykazanie, które mówi, że Bóg jest godzien, by oddać Mu wszystko. Jedyny godny, aby oddać Mu wszystko.

5 Mojżeszowa 15,5-11:

jeżeli tylko będziesz słuchał głosu Pana, Boga swego, i starannie spełniał to przykazanie, które ci dziś nadaję, gdyż Pan, Bóg twój, błogosławić ci będzie, jak ci obiecał, abyś wielu ludom pożyczał w zastaw, ale ty sam nie będziesz się zapożyczał i dawał zastawu. Będziesz panował nad wielu ludami, ale one nie będą nad tobą panować. Jeśliby jednak był u ciebie jakiś ubogi spośród twoich braci w jednej z twoich bram, w twojej ziemi, którą Pan, twój Bóg, ci daje, to nie zamkniesz swego serca i nie zaciśniesz swojej ręki przed twoim ubogim bratem. Lecz otworzysz przed nim swoją rękę i pożyczysz mu pod dostatkiem tego, czego mu będzie brakowało. Strzeż się, aby nie powstała w twoim sercu niegodziwa myśl: Zbliża się siódmy rok, rok umorzenia długów, i abyś nie patrzył nieprzychylnie na twego ubogiego brata i nic mu nie dał. On będzie wzywał przeciwko tobie Pana i grzech będzie ciążył na tobie. Ochotnie będziesz mu dawał, a serce twoje nie będzie smutne, że mu dajesz, za to bowiem błogosławić ci będzie Pan, Bóg twój, w każdym twoim uczynku i w każdym twoim przedsięwzięciu. Gdyż nie braknie ubogich na tej ziemi, i dlatego nakazuję ci: W ziemi swojej otwieraj szczodrze swoją rękę przed swoim bratem, przed nędzarzem i biedakiem”.

Później w Liście do Koryntian Paweł pisze, że ochotnego dawcę Bóg miłuje. Jeśli cokolwiek czynicie, nie czyńcie tego z przymusu, ale z ochotnego serca. Bóg na nas patrzy i to jest najważniejsza sprawa. Bóg bada też nasze serca i niech Bóg pomoże nam przyjmować oczyszczenie Jego Syna i mając oczyszczone serca, działać zgodnie z Jego wolą. Chwała Bogu za to piękno.

1 Kronik 16,10:

Chlubcie się świętym jego imieniem, Niechaj się raduje serce szukających Pana!”

Z radością służmy Bogu, ochotnie, dla Jego chwały. Jeśli coś robimy, przykładamy do czegoś rękę, to czyńmy to ochotnie, dla Jego chwały. Niech Bóg będzie uwielbiony w działaniu Jego ludu na tej ziemi. Czytamy w Biblii, że aniołowie obserwują, patrzą na nas jak my żyjemy. Chcą poznać Boży sposób, jak zmienić tego człowieka, że on będzie inny niż był. To naprawdę jest fascynujące dla aniołów, kiedy patrzą jak Bóg zmienia nasze serca. I oni widzą na zewnątrz tą zmianę. Tak jak rozumiemy, aniołowie Boży nie wchodzą w człowieka, to tylko demony chcą wchodzić. Aniołowie Boży stoją na zewnątrz w szacunku do Bożego prawa do człowieka i tylko to, co pojawia się na zewnątrz, to co wyjdzie z tego serca, oni obserwują i widzą jaką pracę wykonał Bóg w środku nas. Niech Bóg wykonuje tą pracę, abyśmy byli napełnieni Bożym dobrem, otwarci, prawdziwi.

Śmierć, zmartwychwstanie, przemienienie – część 2.

Wiecie, niech Duch Pana napełnia nas właśnie tak, żebyśmy nie dali zamknąć sobie ust i serca przez cokolwiek, żeby nic nie było cenniejsze od Niego samego, żeby nic nie odebrało nam szczęścia należenia do Boga.

Przypowieści Salomona 15,11:

Kraina umarłych i Otchłań są otwarte przed Panem, tym bardziej serca synów ludzkich. 

To jest nasza nadzieja, że nie ma takiego miejsca, z którego Bóg nie mógłby wywołać, ani kraina umarłych, ani kraina żywych. Choćbym umarł, żyć będę. Moją ufnością jest Pan, a nie siła tego ciała. Wszystko ustaje, lecz Pan panuje nad wszystkim. Niech serca nasze podnoszą się do góry, do Pana.

Ewangelia Jana 11, wiersze 11-14:

To powiedział, a potem rzekł do nich: Łazarz, nasz przyjaciel, zasnął; ale idę zbudzić go ze snu. Tedy rzekli uczniowie do niego: Panie! Jeśli zasnął, zdrów będzie.  Ale Jezus mówił o jego śmierci; oni zaś myśleli, że mówił o zwykłym śnie. Wtedy to rzekł im Jezus wyraźnie: Łazarz umarł,

Sam Jezus nazywa to snem.

1 Koryntian 15, 51:

Oto tajemnicę wam objawiam: Nie wszyscy zaśniemy, ale wszyscy będziemy przemienieni.

Apostoł też nazywa to snem. Nie wszyscy zaśniemy, ale wszyscy będziemy przemienieni.

1 Tesaloniczan 4, wiersze 13-17:

A nie chcemy, bracia, abyście byli w niepewności co do tych, którzy zasnęli, abyście się nie smucili, jak drudzy, którzy nie mają nadziei. Albowiem jak wierzymy, że Jezus umarł i zmartwychwstał, tak też wierzymy, że Bóg przez Jezusa przywiedzie z nim tych, którzy zasnęli. A to wam mówimy na podstawie Słowa Pana, że my, którzy pozostaniemy przy życiu aż do przyjścia Pana, nie wyprzedzimy tych, którzy zasnęli. Gdyż sam Pan na dany rozkaz, na głos archanioła i trąby Bożej zstąpi z nieba; wtedy najpierw powstaną ci, którzy umarli w Chrystusie, potem my, którzy pozostaniemy przy życiu, razem z nimi porwani będziemy w obłokach w powietrze, na spotkanie Pana; i tak zawsze będziemy z Panem. 

 Taka jest nauka Starego Testamentu i nauka Nowego Testamentu, włącznie ze Słowami Pana Jezusa Chrystusa.

Dzieje Apostolskie 13, wiersze 32-37:

I my zwiastujemy wam dobrą nowinę. Tę obietnicę, którą dał ojcom, wypełnił teraz Bóg dzieciom ich przez wzbudzenie nam Jezusa, jak to napisano w psalmie drugim: Synem moim jesteś, Dzisiaj cię zrodziłem. A że go wzbudził z martwych, aby już nigdy nie uległ skażeniu, powiedział to tak: Dał wam święte rzeczy Dawidowe, rzeczy pewne.  Dlatego i na innym miejscu mówi: Nie dopuścisz, by święty twój oglądał skażenie.  Dawid bowiem, gdy wykonał służbę, jaką mu wyroki Boże za jego pokolenia wyznaczyły, zasnął, został przyłączony do ojców swoich i oglądał skażenie;  lecz Ten, którego Bóg wzbudził, nie oglądał skażenia.

Dawid zasnął i oglądał skażenie, a Jezus został wzbudzony i nie oglądał skażenia.

I to co mówiliśmy, że kiedy Jezus spotkał Marię po zmartwychwstaniu, powiedział: „nie dotykaj Mnie, ponieważ nie byłem jeszcze u Ojca.” To znaczy, że kiedy umarł, nie poszedł do Ojca. Po trzech dniach zmartwychwstał. Tak jak Pan mówił do uczniów chodząc z nimi: „oto będę ukrzyżowany i zabity, ale trzeciego dnia wstanę z martwych.” Pan uczył tego uczniów i mówił im o tym.

Chciałbym powiedzieć wam, że bardzo ważną rzeczą jest, byśmy mogli wziąć udział w dwóch zmartwychwstaniach.

List do Filipian 3, wiersze 9-10a:

i znaleźć się w nim, nie mając własnej sprawiedliwości, opartej na zakonie, lecz tę, która się wywodzi z wiary w Chrystusa, sprawiedliwość z Boga, na podstawie wiary,  żeby poznać go i doznać mocy zmartwychwstania jego,

To jest to narodzenie na nowo. Będziemy czytać o tym troszeczkę. Chodzi o to, że musimy za życia umrzeć i za życia powstać do nowego życia, aby już nowe życie prowadzić. Bez tego nie można mieć udziału w pierwszym zmartwychwstaniu, które odbędzie się, kiedy wróci Jezus (a to już dla nas będzie drugie, jeśli umrzemy).

A więc chodzi o to, że musimy mieć udział w pierwszym zmartwychwstaniu, to znaczy z mocą zmartwychwstałego życia Jezusa rozpocząć tu na ziemi nowe życie, które ma w sobie już wieczność. Jeśli tak żyjąc spotkamy się ze śmiercią, zaśniemy, lecz wstaniemy do wieczności z Bogiem. Śmierć nie będzie mogła oddzielić nas od wieczności.

doznać mocy zmartwychwstania jego, i uczestniczyć w cierpieniach jego, Filip.3,10

Mieć po to moc zmartwychwstałego życia Jezusa w sobie, by uczestniczyć w Jego cierpieniach.

stając się podobnym do niego w jego śmierci, aby tym sposobem dostąpić zmartwychwstania. Filip.3,11.

Paweł wiedział o tym, co też powiedział Jezus do Nikodema: „Nikodemie, jeśli nie narodzisz się z wody i z Ducha, nie narodzisz się na nowo z Boga, NIGDY nie ujrzysz Królestwa Bożego, a tym bardziej nie wejdziesz do niego”.

Apostoł Paweł napisał też to pięknie w Liście do Rzymian 6, wiersze 3-14:

Czy nie wiecie, że my wszyscy, ochrzczeni w Chrystusa Jezusa, w śmierć jego zostaliśmy ochrzczeni? Pogrzebani tedy jesteśmy wraz z nim przez chrzest w śmierć, abyśmy jak Chrystus wskrzeszony został z martwych przez chwałę Ojca, tak i my nowe życie prowadzili. Bo jeśli wrośliśmy w podobieństwo jego śmierci, wrośniemy również w podobieństwo jego zmartwychwstania, wiedząc to, że nasz stary człowiek został wespół z nim ukrzyżowany, aby grzeszne ciało zostało unicestwione, byśmy już nadal nie służyli grzechowi; kto bowiem umarł, uwolniony jest od grzechu. Jeśli tedy umarliśmy z Chrystusem, wierzymy, że też z nim żyć będziemy, wiedząc, że zmartwychwzbudzony Chrystus już nie umiera, śmierć nad nim już nie panuje. Umarłszy bowiem, dla grzechu raz na zawsze umarł, a żyjąc, żyje dla Boga. Podobnie i wy uważajcie siebie za umarłych dla grzechu, a za żyjących dla Boga w Chrystusie Jezusie, Panu naszym. Niechże więc nie panuje grzech w śmiertelnym ciele waszym, abyście nie byli posłuszni pożądliwościom jego, i nie oddawajcie członków swoich grzechowi na oręż nieprawości, ale oddawajcie siebie Bogu jako ożywionych z martwych, a członki swoje Bogu na oręż sprawiedliwości. Albowiem grzech nad wami panować nie będzie, bo nie jesteście pod zakonem, lecz pod łaską.

A więc już tu na ziemi muszę rozpocząć nowe życie, aby mieć udział w pierwszym zmartwychwstaniu. To nie jest tak, że mogę sobie jakoś tam żyć po chrześcijańsku i mam udział w pierwszym zmartwychwstaniu. Biblia tego nie uczy. Żeby mieć udział w pierwszym zmartwychwstaniu (Obj.20,5), muszę za życia umrzeć i tu na ziemi prowadzić nowe życie, by wejść w śmierć i być zwycięzcą dzięki Jezusowi.

Jeśli ktoś nie ma tej śmierci i zmartwychwstania, nowego życia tu na ziemi, nie ma możliwości, aby powstał w pierwszym zmartwychwstaniu, kiedy wróci Chrystus, kiedy zmartwychwstaną sprawiedliwi.

A więc to zmartwychwstanie, to nowe życie jest obrazem nowego życia, które przyjdzie jako Jezus Chrystus, nasze Życie, aby wziąć nas do Siebie. My już prowadzimy to nowe życie jako obraz tego co będzie, gdy wróci Pan. To są te wybory, decyzje, Bóg wywyższony, człowiek czyniący to co chce Pan. To jest z Boga, to jest z Chrystusa w nas.

1 Piotra 3,21:

Ona jest obrazem chrztu, który teraz i was zbawia, a jest nie pozbyciem się cielesnego brudu, lecz prośbą do Boga o dobre sumienie przez zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa,

Chwała Bogu, że jest nam to dane. Naprawdę, czyste sumienie, takie sumienie, które pozwoli ci nie słuchać diabła, kiedy on doradza ci dobro twojego ciała, ale po to, żeby zabrać ci nowe życie. Ale masz czyste sumienie, które słucha Boga, chociaż tracisz to ciało, ale zyskujesz wieczne życie na ziemi i żyjesz już wiecznie tu, chodząc po tej ziemi. Masz już wieczne życie w sobie, masz Chrystusa, masz życie wieczne!

Jest to bardzo ważne dla nas, abyśmy wiedzieli o tym i byli gotowi, gdy przyjdzie Chrystus. Muszę być już oddzielony przez krzyż od mojego cielesnego rodowodu, a być zanurzony w rodowód z Boga. Chwała Bogu, że jest taka możliwość dzięki Jezusowi!

Rozumiecie, tu nie ma zabawy w chrześcijaństwo. Tu jest albo – albo. Nie ma tak, że pobawię się chrześcijaństwem, nie ma. Albo mam nowe życie, które idzie do wieczności, albo nie ma go. Kto ma Chrystusa, ma życie, kto nie ma Chrystusa, nie ma życia. Apostołowie wiedzieli to i nie uczyli inaczej, nie uczyli lekkomyślnego chrześcijaństwa i mówili: „albo – albo”. Albo jedna droga, albo druga droga, albo jedna brama, albo druga brama, albo nowe życie, albo stare życie.

Nie mogę spokojnie czekać na śmierć, kiedy nie mam w sobie nowego życia, zmartwychwstałego Chrystusa, bo wtedy śmierć pokona mnie. Ale jeśli mam zmartwychwstałe życie, Chrystusowe, jestem usprawiedliwiony przez zmartwychwstałe życie Jezusa we mnie, wtedy jestem gotowy. Mogę zasnąć, tak jak mówi psalmista: „położę się i zasnę spokojnie Panie, bo Ty jesteś ze mną.”

List do Hebrajczyków 11, wiersze 39-40:

A wszyscy ci, choć dla swej wiary zdobyli chlubne świadectwo, nie otrzymali tego, co głosiła obietnica,  ponieważ Bóg przewidział ze względu na nas coś lepszego, mianowicie, aby oni nie osiągnęli celu bez nas. 

Bóg ustalił, że wszyscy razem będziemy w jednej chwili cieszyć się tym samym. Tak jak w jedną stronę, tak i w drugą Bóg ustalił jednakowo dla wszystkich: w jednym czasie radość sprawiedliwych i później w jednym czasie sąd bezbożnych.

Myślę, że te słowa, które są tak potężne czytamy, przechodząc przez nie. A tu jest potężne nauczanie Pana.

Ewangelia Jana 13,33:

Dziateczki! Jeszcze chwilkę będę z wami; szukać mnie będziecie i, jak powiedziałem Żydom: Gdzie Ja idę, tam wy przyjść nie możecie, i teraz wam to mówię

Wolność od potępienia i pychy – w Jezusie Chrystusie – część 2.

List do Rzymian, 6 rozdział, 1 wiersz:

Cóż więc powiemy? Czy mamy pozostać w grzechu, aby łaska obfitsza była?

Teraz apostoł Paweł przechodzi do tego, aby pokazać, czy kiedy wiem, że jest łaska, to czy łaska mówi mi, bym pozostał w grzechu? Czytajmy list do Rzym.6,2:

Przenigdy! Jakże my, którzy grzechowi umarliśmy, jeszcze w nim żyć mamy?

Jak umarliśmy grzechowi? Grzech już nad nami nie panuje, nie może zabić nas, zniszczyć, bo widzimy Chrystusa na krzyżu i to pozwala nam wydostać się z każdej pułapki. Jeśli wpadlibyśmy tam, możemy wyjść przez Syna Bożego, Jezusa Chrystusa. Grzech już nie panuje nad nami, nie może niszczyć nas, demolować naszego życia. Nikt nie mówi tu o doskonałym życiu. Paweł też nie mówi o doskonałym życiu człowieka, ale pokazuje człowieka, który jest już pod łaską i który zna wartość Chrystus na krzyżu, i który wie, że ten Chrystus umarł na krzyżu, aby twoje i moje życie piękniało i nie jest oskarżycielem, ale jest Orędownikiem naszym przed Ojcem.

Musimy wygrać tą bitwę, bo dzisiejsze czasy, to agresja wobec ofiary Syna Bożego. To jest tak, by zaatakować cię, byś w końcu zgodził się na grzechy w swoim życiu. A jeśli jesteś zbyt gorliwy, to tak, by potępić cię i zniszczyć, żebyś zaczął sam oskarżać się. W jednym i drugim przypadku trzeba zobaczyć Jezusa, który umierał za mnie i za ciebie na krzyżu. Czy grzech może panować nad tobą? Nie może. Jeśli należysz do łaski, grzech nie może panować nad tobą, bo już panuje nad tobą łaska. Ten niebiański balsam mówi do człowieka, który nie jest jeszcze doskonały, o trosce Boga, o Jego miłości. W takiej atmosferze mogą wzrastać tylko Boże dzieci. To jest atmosfera Bożej miłości nad wszystkimi Jego dziećmi, ogarniająca nas. Ona pozwała nam nie tylko marzyć o pięknym życiu, ale dostrzegać to piękno, które Bóg dał nam w Chrystusie, by być tymi, którzy gotowi są poddawać się oczyszczaniu, bo są pod łaską.

Czytajmy dalej Rzm.6 rozdział 3, 4 wiersz :

Czy nie wiecie, że my wszyscy, ochrzczeni w Chrystusa Jezusa, w śmierć jego zostaliśmy ochrzczeni? Pogrzebani tedy jesteśmy wraz z nim przez chrzest w śmierć, abyśmy jak Chrystus wskrzeszony został z martwych przez chwałę Ojca, tak i my nowe życie prowadzili.

Cudowne. Powiem wam nie ustawajcie, nie poddawajcie się jakimkolwiek własnym usprawiedliwieniom. Usprawiedliwienie jest tylko przez Jednego, przez posłuszeństwo Syna Bożego. Twoje i moje posłuszeństwo nie jest doskonałe, ale posłuszeństwo Syna Bożego jest doskonałe, dlatego jest On najwyższą wartością wszystkich zbawionych. Chcemy być coraz piękniejsi, bo jest nam okazana łaska w Chrystusie Jezusie. Nie zależy nam na tym, by upiększać się w gloriach ludzkich, ale chcemy być napełnieni pięknem Chrystusa. Widzimy tego, który przebaczył nam. Ten, który jest pod łaską, może okazywać łaskę, ten, który ma pocieszenie od Boga, może okazywać pocieszenie.

Człowiek, który jest pod literą będzie uderzał innych, człowiek, który jest pod łaską, będzie łaskawy, bo ta łaska przepełnia serce i ta łaska czyni je wdzięcznym Bogu. Rodzice, którzy nie potrafią przebaczać swoim dzieciom, bardzo często też nie przyjmują przebaczenia od Ojca w niebie. Ojciec w niebie mówi: „Ja przebaczyłem ci, przebacz im. Jeśli ktoś byłby winny tobie cokolwiek, przebacz, bo Ja przebaczyłem tobie”. To jest Duch Święty, który mówi.

Słuchajcie tych pięknych słów. Czytamy dalej, Rzym.6, 5.6:

Bo jeśli wrośliśmy w podobieństwo jego śmierci, wrośniemy również w podobieństwo jego zmartwychwstania, wiedząc to, że nasz stary człowiek został wespół z nim ukrzyżowany, aby grzeszne ciało zostało unicestwione, byśmy już nadal nie służyli grzechowi;

Chcę powiedzieć wam, że atmosfera łaski musi napełniać nasze serca, bo tego najbardziej potrzebujemy w dzisiejszych czasach też. Kiedy potępienie wylewa się na serca ludzkie, kiedy jest tyle oskarżeń, tyle cofań się, tyle zniechęceń, potrzeba zobaczyć, jaką łaskę okazał nam Bóg w Chrystusie Jezusie, żeby odpocząć pod łaską, pozwolić Bogu na Jego działanie. Niech pięknieje brat i siostra, niech coraz czyściejszy staje się ten namiot. Przygotowujemy się na spotkanie z Tym, Który okazał nam miłość, łaskę. Chwała Bogu za to!

Kto bowiem umarł, uwolniony jest od grzechu. Jeśli tedy umarliśmy z Chrystusem, wierzymy, że też z nim żyć będziemy, wiedząc, że zmartwychwzbudzony Chrystus już nie umiera, śmierć nad nim już nie panuje. Umarłszy bowiem, dla grzechu raz na zawsze umarł, a żyjąc, żyje dla Boga. Podobnie i wy uważajcie siebie za umarłych dla grzechu, a za żyjących dla Boga w Chrystusie Jezusie, Panu naszym. Niechże więc nie panuje grzech w śmiertelnym ciele waszym, abyście nie byli posłuszni pożądliwościom jego, i nie oddawajcie członków swoich grzechowi na oręż nieprawości, ale oddawajcie siebie Bogu jako ożywionych z martwych, a członki swoje Bogu na oręż sprawiedliwości. Albowiem grzech nad wami panować nie będzie, bo nie jesteście pod zakonem, lecz pod łaską. Rzym.6, 7-14.

Grzech nad wami panować nie będzie. Jakie jest to cudowne. Przypomnij sobie, kiedy ta prawda napełniała twoje życie, jak łatwo wtedy uwolnić się z jakichkolwiek pęt ciemności – bo Chrystus zapłacił na krzyżu. Ale jeśli tylko oczy nasze nie patrzą na Chrystusa, jak niemożliwe jest uwolnić się z tych pęt i jak wtedy człowiek pęta te może nazywać swoim łańcuszkiem modlitewnym, a o skrępowanych nogach mówi, że łańcuchy modlitwy dźwiga ze sobą. Są to pęta niewoli, człowiek poddany jest grzechowi. Ale Bóg rozrywa kajdany, uwalnia nogi przez łaskę, przez krew Syna Bożego i mówi: „biegnij, jesteś wolny, grzech nie będzie panować nad tobą”.

Jeśli w jakimś momencie twojego życia spotkałoby cię to, że zgrzeszysz, co powinieneś zrobić? Apostoł Jan mówi, że masz Orędownika w niebie, który wstawia się za tobą. Bez tego Orędownika nie ma nadziei dla człowieka. Jeśliby grzech natarł na ciebie i zdobył cię, to nadal nie jest twoim panem, jeśli ty patrzysz na Chrystusa, patrzysz na krzyż, na miejsce zwycięstwa Syna Bożego dla ciebie i dla mnie, aby grzech nie panował nad tobą. Widzisz zwycięstwo Syna Bożego i możesz nie ulec grzechowi. Nie dać, by śmierć zjawiła się w twoim życiu, ale dać się oczyścić.

I Pan Jezus uczył tej lekcji: „jeśliby twój brat zgrzeszył i prosiłby cię o przebaczenie, to co masz zrobić? Przebacz mu. Jeśliby ponownie zgrzeszył w tej samej sprawie i przyszedł, powiedział, byś przebaczył mu, co powinieneś zrobić? Przebaczyć mu. A jeśli trzeci, piąty, siódmy, setny raz zgrzeszy w tej samej sprawie i przyjdzie prosić o przebaczenie, co masz zrobić? Przebaczyć mu.” To jest łaska. Na krzyżu została wygrana bitwa. Człowiek może korzystać z tej łaski, przyjść i prosić o przebaczenie, bo wie, że jest łaska, wie, że krew Jezusa jest wystarczająca i człowiek porządkuje swoje życie. Chce tak żyć i gdyby znowu wpadł w ten sam dół, to ponownie przyjdzie prosić o przebaczenie, bo wie, że krew Jezusa jest wystarczająca. Nie musi chować się po krzakach. Jedno jest ważne: czy chce widzieć tą ofiarę Syna Bożego za siebie, bo każdy, kto nie wyznaje swoich grzechów, ten ukrywa się i nie widzi Syna Bożego. Myśli, że schowa się gdzieś w krzakach i nikt nie zobaczy go.

Ale jeśli widzisz ofiarę Syna Bożego za siebie, to wyjdziesz z tych krzaków i powiesz: „Panie przebacz mi, bo wiem, że zapłaciłeś najwyższą cenę za mnie. Przelałeś swoją krew i dzisiaj mogę z tego korzystać.” To jest łaska. Nie możesz Bogu powiedzieć: „do tysiąca razy”. Łaska sięga dalej – z wielu upadków. Trzeba w niej pozostać.

Trzeba mieć zawsze pragnące serce, by czynić dobro, zawsze to pragnienie, by dać się Bogu ratować, nigdy nie schować się w ciemnościach, nie dać się przerazić diabłu i myśleć, że nikt nie widzi mnie. Grzeszyć i myśleć: „jestem w porządku, inni grzeszą również”. To jesteś już po złej stronie, nie patrzysz na krzyż. Chrystus umarł po to, byś i ty umarł dla grzechu, żeby grzech nad tobą nie zapanował, by nie zniszczył cię, nie doprowadził do rozpaczy, do rezygnacji, do zniechęcenia, byś mógł widzieć wielką, cudowną miłość, która zaprowadziła Syna Bożego na krzyż, miłość do ciebie, do końca, miłość do grzesznika, nie do człowieka sprawiedliwego, miłość, która mówi ci, że nadal kocha cię, miłość, która mówi: „nie rezygnuj, nie chowaj się, nie cofaj się”. Okazuje ci łaskę i dzisiaj. Możesz porzucić to wszystko.

Zobacz, jak Paweł w liście do Hebrajczyków napisał to w prosty sposób: „porzućcie swoje grzechy i ciężary i biegnijcie za Jezusem”. Apostoł nie wypowiadał wielkich nauk, ale powiedział: „zrzućcie to wszystko, patrząc na Jezusa, sprawcę i dokończyciela wiary waszej. Zrzućcie to, bo nie ma to nad wami panować.” Jesteście pod łaską, nie pod zakonem.

Czytajmy dalej, list do Rzymian 6,15:

Cóż tedy? Czy mamy grzeszyć, dlatego że nie jesteśmy pod zakonem, lecz pod łaską? Przenigdy!

To nie jest zgoda na to, że możemy grzeszyć, ale to jest łaska, że możemy być wydobyci z grzechów! I to jest cudowne! Możesz być człowiekiem, który ma otwarte oblicze, wtedy, kiedy wiesz, że jesteś pod łaską. Pod zakonem musiałeś chować się, stroić się, udawać przed innymi, że jesteś też pobożny. Pod łaską możesz dać oczyszczać się.

Pamiętacie, jak Bóg dał mi na konferencji wołać do was: „masz tylko jedno życie tu na ziemi, nie zmarnuj go na udawanie, że jesteś lepszy niż jesteś, ale wykorzystaj pod łaską, by Bóg oczyścił cię w twym życiu, żeby mógł wziąć cię do wieczności z Sobą.” Nie daj się przerazić, zastraszyć diabłu, ale bądź człowiekiem, który korzysta dzisiaj z krwi Syna Bożego, z przebaczenia, z łaski. Korzystaj z tego, bo to dla ciebie została wylana ta krew.

Czyż nie wiecie, że jeśli się oddajecie jako słudzy w posłuszeństwo, stajecie się sługami tego, komu jesteście posłuszni, czy to grzechu ku śmierci, czy też posłuszeństwa ku sprawiedliwości? Rzym.6,16

Traktujcie grzech jako obrzydliwość, nie pozwólcie, by zapanował on nad waszym życiem. Jeśli zgrzeszylibyście gdzieś, to traktujcie to jako obrzydliwość, za którą umierał Chrystus na krzyżu. Nie zgódź się, że to może istnieć w twoim życiu, ale też nie może zniszczyć cię to, gdy przychodzisz do Syna Bożego. Jeśli szukasz Jego pomocy, to nie może zniszczyć to ciebie. 

Prawda daje zwycięski „okrzyk bojowy” – część 3.

Zobaczcie, idzie armia chrześcijan. Patrzą, a wróg jest większy od nich, a teraz jeszcze muszą przemówić do nich: ten i ten do domu, ta i ta do domu i ci, którzy boją się też do domu. Zostać mają tylko ci, którzy mają odwagę w Panu, gdyż bitwa ta, jest bitwą Pana. Nie ma znaczenia ilu jest wrogów, znaczenie ma to, co jest w sercu żołnierza; czy jest pewność, czy lęk, czy ktoś idąc do boju myśli: muszę uważać, będę chować się, bo jeszcze nie skosztowałem tej winnicy, muszę zobaczyć. I w tym momencie będzie osłabiał innych, a więc do domu. Dla Boga nie jest problemem czy pokonać przez wielu, czy niewielu. To nie jest problem. Problemem jest: nie odbierajcie sobie nawzajem siły zwycięstwa. Myślcie tak, jak myśli Bóg, a potem idźcie. Zwycięstwo już jest, gdyż Bóg idzie z wami. Czy zgadzasz się z tym? To jest chrześcijaństwo, to jest prawda, która pozwala ci ruszyć, by walczyć z diabłem. Ten wróg przewyższa nas chytrością, przebiegłością, liczebnością demonów, które posyła, lecz my mamy Chrystusa, który przewyższa wszelkich wrogów i mamy podnieść sztandar zwycięstwa w imię Pana. To musi być pewność, nie może być niepewności. Jeśli otwieram swoje usta, muszę być pewnym tego, co mówię. Muszę polegać na swoim Panu, a wtedy widzę, jak On zwycięża, wygrywa.

Otwórzmy Księgę Sędziów, 7 rozdział, 1-7:

Jerubbaal, to jest Gedeon wraz z całym swoim zastępem wstał wcześnie rano i rozłożyli się obozem u źródła Charod, zaś obóz Midiańczyków miał na północ od wzgórza More, w dolinie. I rzekł Pan do Gedeona: Za liczny jest przy tobie zastęp, abym wydał Midiańczyków w ich ręce, bo Izrael wynosiłby się ponad mnie, powiadając: Sami się wybawiliśmy. Każ więc ogłosić ludowi tak, aby usłyszał: Kto bojaźliwy i lękliwy, niech zawróci. I dokonał Gedeon przeglądu, wskutek czego zawróciło z zastępu dwadzieścia dwa tysiące, a pozostało dziesięć tysięcy.

Wróg przewyższał, a ponad dwie trzecie odwróciło się, bali się.

I rzekł Pan do Gedeona: Jeszcze zastęp jest za liczny. Sprowadź ich w dół nad wodę, a zamiast ciebie Ja ich tam wypróbuję; o którym ci powiem: Ten pójdzie z tobą, pójdzie z tobą, żaden zaś z tych, o którym ci powiem: Ten nie pójdzie z tobą, nie pójdzie. Sprowadził więc zastęp nad wodę. Wtedy rzekł Pan do Gedeona: Każdego, który chłeptać będzie wodę językiem jak pies chłepce, odstaw osobno; tak samo każdego, który klęknie na kolana, aby pić. A liczba tych, którzy chłeptali wodę z ręki przy ustach, wyniosła trzystu mężów, cała zaś reszta zastępu klękała na kolana, aby się napić wody. I rzekł Pan do Gedeona: Przez tych trzystu mężów, którzy chłeptali wodę, wybawię was i wydam Midiańczyków w twoje ręce; cała zaś reszta ludu niech idzie, każdy do swojej miejscowości.

Pan znowu wybrał sobie ludzi, którzy byli zdecydowani – nawet kolana nie ugną, mają w sobie patrzenie na Pana. To jest cudowne, to jest chrześcijaństwo. I my dostaliśmy to w Duchu Świętym, ale możemy zostawić to i próbować po swojemu. To nie jest potępianie kogokolwiek, to jest pokazywanie tylko, że Bóg ma upodobanie, by do Jego walki przystępowali ci, którzy są według Jego serca, by boje Pana toczyli ci, którzy maja w sercu Boga. Apostoł Piotr napisał, że diabeł chodzi jak lew ryczący, szukając kogo by pochłonąć, a więc straszy. Chodzi i straszy; „a to to, a to tamto, a to jeszcze coś”, by człowiek zatrzymał się i nie poszedł dalej za Panem.

Otwórzmy 1 Księgę Samuela, 17 rozdział, 20-24:

Wstał tedy Dawid wcześnie rano i powierzywszy trzodę stróżowi, zabrał juki i wyruszył, jak mu nakazał Isaj. A gdy przybył do obozowiska, właśnie wojsko wychodziło w szyku bojowym i wzniosło okrzyk bojowy.

Przychodzi młodzieniec jeszcze nie mający wieku odpowiedniego, by wyruszać do boju i słyszy potężny okrzyk bojowy. Mógłby pomyśleć: „no, ci to naprawdę bohaterowie, wznieśli taki okrzyk bojowy, a za okrzykiem jest pójście i zwycięstwo.

Zarówno Izraelici jak i Filistyńczycy ustawili się w szyku bojowym, szereg naprzeciw szeregu. A Dawid zrzucił z siebie juki, oddał je w ręce stróża juków, pobiegł do przedniego szeregu i doszedłszy tam, zapytał swoich braci o powodzenie. Jeszcze rozmawiał z nimi, gdy wtem wystąpił z szeregów filistyńskich harcownik filistyński imieniem Goliat z Gat i odezwał się tymi samymi słowy. I usłyszał to Dawid. A wszyscy wojownicy izraelscy, ilekroć widzieli tego męża, uciekali przed nim, bo się bardzo bali.

Widzicie, to tak jak na zgromadzeniu: nakrzyczymy się, a później, kiedy dochodzi do bitwy – to jest ryzykowne tak żyć. Gdyby nie było tego Goliata, to poradzilibyśmy sobie, on jest za duży dla nas.

I każdego dnia to samo: szyk bojowy, okrzyk bojowy i znowu wychodzi Goliat – no, nie można z kimś takim walczyć, trzeba poddać się. I tak dzień za dniem, miesiąc za miesiącem Izraelici „walczyli” w ten sposób. Ale ten młody człowiek nie miał w sercu takiego nastawienia jak oni. Spojrzał na Goliata i pomyślał: kim on jest wobec Boga? I co zrobił Dawid? Czy pogadał trochę o swej sile i odwadze? Nie. On był gotów, by dostać się do Goliata. Wojownicy izraelscy cofali się, a Dawid chciał znaleźć się w jego pobliżu. Zupełnie inny kierunek myślenia, działania, w jego sercu był Bóg-Zwycięzca, a tu ktoś, kto lży szeregi armii Pana. I Dawid był gotów już do bitwy. Żołnierze wszyscy uzbrojeni, a on prosto od tych owieczek. Wiecie, to jest ważne być według serca Pana, mieć serce, które daje zwycięstwo. I Dawid staje naprzeciw Goliata, i jak wiemy, Goliat straszy go: „za chwilę zrobię z tobą porządek, zobacz jaki duży jestem”, a Dawid mówi:

Dzisiaj wyda cię Pan w moją rękę i zabiję cię, i odetnę ci głowę, i dam dziś jeszcze trupy wojska filistyńskiego ptactwu niebieskiemu i zwierzynie polnej, i dowie się cała ziemia, że Izrael ma Boga. I dowie się całe to zgromadzenie, że nie mieczem i włócznią wspomaga Pan, gdyż wojna należy do Pana i On wyda was w ręce nasze.

Takie było serce tego młodego człowieka. I dokładnie stało się to, co powiedział.

Czy widzisz siebie? Możemy być po stronie armii, która krzyczy, albo po stronie Dawida, który jest pewny swego Boga. Dawid miał już zwycięstwo w swoim Bogu i on wszedł na ten teren jako zwycięzca. Kiedy zobaczył sytuację, wyruszył, by zrobić to, co miał zrobić. Chwała Bogu.

Ty i ja mamy prawo i przywilej wyglądać zwycięstwa, ale zanim obejrzymy je, musimy już je mieć! Jeżeli stajemy wobec sprawy i widzimy porażkę, zwycięstwo jest nieosiągalne. Ale kiedy stajemy wobec sprawy i widzimy zwycięstwo w Chrystusie, niemożliwe jest byśmy odnieśli porażkę.

Otwórzmy 2 Księgę Kronik, 32 rozdział, 16-21:

I jeszcze więcej mówili jego słudzy przeciwko Panu, Bogu, i przeciwko jego słudze Hiskiaszowi. Napisał także list, aby lżyć Pana, Boga Izraela, powiadając o nim: Jak bogowie narodów innych krajów nie wyrwali swojego ludu z mojej ręki, tak nie wyrwie też Bóg Hiskiasza swojego ludu z mojej ręki. Wołali także głośno po judejsku na lud jeruzalemski, który stał na murze, żeby ich przestraszyć i przerazić, aby w ten sposób dostać miasto w swoje ręce; mówili o Bogu Jeruzalemu, jak o bogach ludów ziemi, którzy przecież są dziełem ludzkich rąk. Z tej to przyczyny modlił się król Hiskiasz i prorok Izajasz, syn Amosa, wołając ku niebiosom. Wtedy Pan wysłał anioła, który wytracił wszystkich dzielnych rycerzy i dowódców, i książąt w obozie króla asyryjskiego, tak że ze wstydem wrócił do swojej ziemi. A gdy udał się do świątyni swojego boga, jego właśni synowie zabili go tam mieczem.

Zobaczcie, Asyryjczycy straszyli ich, a oni zawołali do Boga. W Bogu mieli swoje zwycięstwo.

Jak my wołamy? Czy jesteśmy pewni swego Boga, że On jest Bogiem nad wszystkim? Czy też modlitwa jest niepewna, lękliwa, zablokowana, stłamszona już nim pojawiła się? Bóg może wysłuchać i taką modlitwę, ale przecież wolałby słyszeć modlitwę wierzącego, która miła jest dla nieba, że wzywa Jego imienia ten, który jest pewny swego Boga. Cóż znaczy ten wróg, który otacza? Jeśli Bóg z nami, to któż przeciwko nam – woła sługa Boży, apostoł Paweł – i wychodzi do bitwy i zawsze jest zwycięzcą. Nawet wtedy, kiedy był kamienowany, bity, mordowany, nadal był zwycięzcą i mówił: mój Bóg wyrwie mnie nawet z paszczy lwa, jestem gotów, jestem zwycięzcą dzięki Niemu. Jestem gotów i umrzeć i jestem zwycięzcą. Nie wątpił, ani nie był niepewny swego Pana – zamknięty w lochu był zwycięzcą i śpiewał pieśń zwycięstwa, w dybach był zwycięzcą, zawsze był zwycięzcą. Nigdy nie był przegrany. On wygrał już, niezależnie od tego, co stałoby się. I to jest piękne, być zwycięzcą, prawda? I to jest podstawa chrześcijaństwa. Nie ma wtedy teologicznych sporów, niepotrzebnych dyskusji, zwalczania się, nie uznawania. Wtedy jest jedność. Wtedy nie musimy udowadniać sobie nawzajem, że „jestem lepszy”. Po prostu jesteśmy zwycięzcami i mamy jednego Władcę, który wydaje nam te same rozkazy, przyjemne nam. Nasze serce jest szczęśliwe, wiemy jaki jest Chrystus i co podoba Mu się. Idziemy razem w tym boju. I to jest właśnie praca Pana. Musimy zobaczyć Chrystusa w sobie nawzajem, co jest bardzo ważne. Chwała Bogu! Patrzmy na Jezusa. Musimy widzieć Jego zwycięstwo. Musimy widzieć ten krzyż, na którym wygrywa największą bitwę tego świata. Pokonuje władcę tego świata, zwyciężając go przez śmierć.